Interwały

IMG_3063
Wiatraczki w klasie dziewiątej. Taka drobnostka, a jednak zupełnie odrealnia tę klasę.

Dzisiaj było bardzo wolno. Wolniej niż tydzień temu, ale zaraz po pierwszych pięciuset metrach czułem że coś jest nie tak. Pierwszy raz czułem że stopy przesuwają mi się na boki. Znaczy…wiem że pronuję, ale nigdy nie byłem tego tak świadomy jak dzisiaj. Wchodząc wczoraj na czwarte piętro domyślałem się że dzisiaj nie będzie bardzo dobrze bo uda mnie piekły, ale nie sądziłem że będzie tak wolno. Co to ma w ogóle znaczyć żeby uda piekły przy wchodzeniu na czwarte piętro…jakaś kpina. W każdym razie pobiegłem i nie miałem żadnych kryzysów, żadnych mentalnych problemów, ale biegłem wolno więc głowa nie miała prawa strajkować. Chyba próbuję sam siebie przekonać że nie jestem zmęczony gdy w rzeczywistości jestem i potrzebuję odpoczynku.
Była powtórka z zeszłego tygodnia, czyli 25×30/15. Dzisiaj nie było pomyłki przy liczeniu, chociaż tak naprawdę nie ma o nią zbyt trudno. W przyszłym tygodniu pora na zmianę. Nie zdecydowałem się jeszcze co oznacza ‘zmiana’, bo może być to piramidka 1-2-3-2-1 z minutowymi przerwami, a może 10×1’ z minutowymi przerwami, a może 8×200/200, a może jeszcze coś innego. Muszę to przemyśleć, popatrzeć na inne plany i zdecydować.
Najważniejsze że głowa to wszystko wytrzymuje, bo prawdę mówiąc obawiałem się że biegając tylko raz w tygodniu w ogóle mi się odechce, ale nie. Jest więc super. Myślę że w niedzielę spróbuję dodać te dłuższe interwały o których wspominałem tydzień temu. Powinno być dobrze.
Jutro nigdzie się nie wybieram, a przynajmniej nigdzie dalej niż do sklepu po zakupy.  Także – regeneracja. A w sobotę wycieczka.

IMG_3073
Sala przeznaczona na prelekcje i wizytacje.

Dzisiaj zdałem sobie sprawę, że zostało już tylko 6 tygodni do końca szkoły…Z jednej strony super bo pogoda robi się coraz bardziej kłopotliwa do nauki. Odkąd skończyłem podstawówkę nie było roku w którym nie miałbym gorszych ocen na koniec roku niż na półrocze.

IMG_3074
Chińscy satyrcy ciągle w formie.

Może to wina trudniejszego materiału, może nieumiejętności utrzymania jednakowej motywacji przez cały rok, ale prawdę mówiąc uważam że to była bardziej kwestia tego że gdy się robi cieplej to coraz mniej mi się chce. Gdzieś ta wewnętrzna motywacja ucieka, a zewnętrzna nie jest aż tak skuteczna.

IMG_3076
Zupełnie inaczej wyglądają w lato. Można się naprawdę zaskoczyć.

Nie wiem sam. Hmm…teraz gdy o tym myślę to chyba coś podobnego można zaobserwować na tym blogu. Pierwszy semestr pełen był długich notek i wywodów, a ten jest pełen krótkich notek i opisów. Chociaż dalej jestem zaskoczony że udaje mi się pisać codziennie.

IMG_3077
Stół, a na stole szachownica.

Pojechałem na popołudniowe zajęcia i okazało się, że zostały przesunięte o 20 minut. Z jednej strony to bardzo fajny ruch bo chociaż 20 minut to niewiele to jednak dzięki temu trochę łatwiej będzie pracować i uczyć się gdy słońce grzeje już trochę słabiej.

IMG_3078

A z drugiej, tej bardziej subiektywnej, to ruch bardzo niefajny bo teraz chcąc gdzieś wyjechać wieczorem muszę się bardziej sprężać.

IMG_3079

Po zajęciach od razu wyskoczyłem na  przejażdżkę i jadąc tak trochę bez celu nagle znalazłem się na znajomym skrzyżowaniu. Znajomym bo często do niego docierałem, a nagle bo się go zupełnie nie spodziewałem chociaż powinienem bo skręcałem w odpowiednim kierunku. Wszędzie pola i fabryki, fabryki i pola.

IMG_3093
Kozy. Brakuje Heathcliffa.

To zdumiewające że one są wszystkie tak blisko siebie. Nie mam pojęcia czy to zdrowe, ale staram się o tym nie myśleć zbyt często.

IMG_3099

Teodorek

Zaraz po wyjściu z mieszkania spotkałem dawnego znajomego:

IMG_3004

Wszyscy się o niego martwili a mały podrósł i ma się doskonale. Biega, skacze, goni ogon, widać że to straszny pieszczoch i wyrósł już z obroży z dzwoneczkiem. Czyli Moi Drodzy, nie bójcie się, Teodorowi nic się nie stało i nic się nie stanie :)

IMG_3013

Postanowiłem pokulać się dzisiaj w trochę innym kierunku, także ruszyłem w stronę Xuzhou, a po drodze skręciłem najpierw stronę ‘pierwszego ekologicznego ogrodu Xuzhou’, który okazał się być hodowlą truskawek, łudząco przypominającą tą którą widziałem wczoraj, więc zawróciłem i pojechałem w kierunku jeziora Pan’an o którym dowiedziałem się dzisiaj. Także pojechałem, dojechałem i…pokazano mi żebym odstawił rower to wtedy wejdę.

IMG_3030

Rozumiem dlaczego, naprawdę. Cały teren jest ogrodzony, a ludzi trzeba jakoś opłacać, więc nie pozwala się wjazdu na własnym rowerze ale pozwala się na wynajem roweru tuż za bramą. Rozumiem, naprawdę rozumiem. Uważam że to bzdurne, ale rozumiem. A bez roweru obejście tego całego jeziora zajęłoby kilka dobrych godzin, dlatego tym razem sobie odpuściłem i pojechałem w stronę jednego z końców parku. Jak widać, leżała tam siatka i można było spokojnie wjechać na teren parku, jednak uznałem że wolę nie zwracać zbytniej uwagi. Zawróciłem i…w lewo nie mogę jechać bo autostrada, w prawo nie mogę jechać bo autostrada (nie ma ich na mapie!) więc wróciłem, ale zamiast jechać do Jiawang pojechałem jeszcze kawałek w stronę Xuzhou i zawróciłem po kilku kilometrach bo nie widziałem niczego wartego uwagi. Oprócz takiego fajnego rondka na drodze do Xuzhou. Odkryłem kolejną mieścinę i tak czuję że kiedyś mogę pojechać do Xuzhou na rowerze. Nie wiem jeszcze w jakim celu oprócz ‘pojechałem do Xuzhou na rowerze’, ale może coś  wymyślę. Są ciekawsze trasy do zrobienia.

IMG_3020
Wyszło dzisiaj trochę wolniej niż wczoraj, ale widać uda czują wczorajszą jazdę chociaż wydaje się być wszystko w porządku.
Ach…pierwszy dzień maja więc jak to w Chinach – mnóstwo wesel, wszystkie sklepy otwarte, mnóstwo dzieciaków na ulicy, czyli norma jak na ‘dzień wolny’.

IMG_3046
A skoro już piszę o dniach wolnych to w zeszły piątek zauważyłem coś co mnie zszokowało: dzieciaki robiły zadania domowe. Dzień po egzaminie…nie, w dniu egzaminu, kilka godzin po robiły zadania domowe. Po to żeby nie robić ich w czasie wolnego ‘weekendu’. Wyobrażacie to sobie u nas? Jakaś makabra…Oczywiście nie wszystkie, ale naprawdę sporo. Część się obijała, oglądała film, czytała jakieś książki lub magazyny, ale Ci robiący zadania domowe stanowili większość. Byłem tym naprawdę zaskoczony.

IMG_3050
Odnośnie pochodów, płomiennych przemówień itd.: Xi Jinping spotkał się z wzorowymi pracownikami którym wręczał nagrody. I tyle, nic więcej, żadnych pochodów, parad, propagandowych przemówień. Równie zdumiewające jak odrabianie zadań domowych w dniu egzaminów.

Kupiłem dzisiaj taką pompkę:

IMG_3052bl

Oczywiście dla meridki, teraz już nie będę mieć obaw przed udaniem się trochę dalej na wycieczkę. To dość ciekawe, że w Polsce kraju było nie było średnio zrowerowanym (w porównaniu do Chin) nie ma problemów z kupnem pompki która zmieści się w kieszeni, a w Chinach sprzedają tylko takie molochy. Ta i tak była najmniejsza jaką znalazłem. No i nie jest całkowicie plastykowa co uznaję za zaletę ale może to wada bo jest cięższa? Ciężko ocenić w chwili obecnej. W ogóle:
– do szał cień?
– (gest sugerujący że to pompka)
– dO SzaŁ cieŃ?
– (powtórzenie gestu)
– (europejsko-amerykański gest oznaczający pieniądze)
– (trzecie powtórzenie gestu z pompką)
– Hał macz…Do Szał Cień.
– Aaa…Do Szał Cień! Szy.
– Szy.
10 RMB. Ale się dogadałem.

Setka

IMG_2916

Pierwsze sto kilometrów za jednym zamachem na rowerze.  Skłamałbym mówiąc że było lekko, ale to raczej kwestia ułożenia siodełka (muszę je przesunąć do tyłu) i tego że…no cóż…siodełko do najbardziej miękkich nie należy. Fizycznie jednak nie było większych problemów. Momentami trzeba było jedynie podnieść ręce bo one były najbardziej zmęczone, ale nogi dawały radę. Takim spokojnym tempem to jednak nie ma źle, bo gdy czasem jeżdżę szybciej to moment zejścia z roweru jest tragiczny. Z chodzeniem nie mam problemu, ale uda potrzebują chwili by się przestawić do pozycji pionowej. Psychicznie również nie było tragedii. Gdzieś tak na 66-ym miałem myśl ‘a może nie zrobimy dzisiaj setki tylko 50 mil?’, ale potem zjechałem z tej górki i mi przeszło. Od tamtego momentu nie miałem już żadnych wątpliwości że dzisiaj zrobię tę setkę.
Jechałem w stronę Pizhou, czyli miejscowości rodzinnej Lydii, ale potem zawróciłem bo nie miałem pewności czy sobie poradzę z tym dystansem. Może podejmę się tej trasy w jakiś weekend bo widzę że radę dałbym bez większych problemów.
Po drodze zakręciłem skuszony informacją o parku i polu truskawek.

IMG_2871

Do parku nie dojechałem, bo chyba trzeba jeszcze gdzieś skręcić a nie było już innych drogowskazów, za to pola truskawek…

IMG_2949

Po obu stronach drogi ciągnęły się na jakieś 100 metrów w głąb i tak przez kilometr – półtora. W sumie to fajna sprawa, bo z tego co zrozumiałem można też samemu przyjść i sobie nazbierać, a jak ktoś jest leniwy, lub niecierpliwy to może sobie zakupić. Ja fanem truskawek nie jestem więc zrezygnowałem. Zawróciłem gdy zaczynało się kolejne pole i wróciłem na pierwotną trasę.

IMG_2947

Dzięki niej dojechałem do wioski w której było całe mnóstwo zakładów kamieniarskich i ludzi zajmowali się przygotowaniem różnej maści posągów, rzeźb, dachów, mostów, drzwi, nagrobków, słowem wszystkich rzeźb które widzicie na zdjęciach i nie tylko.

IMG_2979

Ten znak oficjalnie poinformował mnie że opuszczam teren ‘gminy’ Jiawang i wjeżdżam do ‘gminy’ Pizhou:

IMG_2976

A kawałek dalej, jak już pisałem, zawróciłem.

Zastanawiam się czy jutro nie pojechać znowu w tamtym kierunku i odbić w stronę miast bo na zdjęciach z satelity wydaje się być intrygujące (ach google…). Czemu nie.

IMG_2959
Pole wokół grobu.

Ach…przejechałem też przez most nad rzeką po której płynęły barki, co wyglądało niezwykle.

IMG_2929

Przejeźdzając między polami robiłem zdjęcia ludziom zbierającym coś co pachniało jak…no właśnie nie potrafię skojarzyć zapachu, taki bardzo ostry, ale co to było…

IMG_2933

W każdym razie wyglądali jak żywcem wyjęci z filmów amerykańskich pokazujących rolników pracujących na polach w Azji.

IMG_2925

Z tą różnicą że mieli przenośne radia z których leciała muzyka.

IMG_2960

Pod koniec czułem już tę przyjemną pustkę w brzuchu która pojawia się po dobrym wysiłku, ale chińskie gruszki są niezawodne w zwalczaniu tej sytuacji. A zjadłem tylko gruszkę i jabłko, czyli naprawdę niewiele jak na ponad cztery godziny jazdy.

IMG_2958

Czułem się dzisiaj leniwie więc zamiast przygotowywać obiad samemu pojechałem do obwoźnego Pana, którego dzisiaj zastępowała żona i kupiłem tofu oraz rybki:

IMG_2994 IMG_2995 IMG_2996 IMG_2998

Także pierwsza setka została zaliczona, teraz trzeba zrobić ‘century’ czyli 100 mil w 12 godzin.  Ani czas, ani trasa nie są tutaj takim problemem jak trasa. Muszę w końcu kupić przenośną pompkę, bo mam zestaw do łatania, ale pompki ciągle nie…

Burza

Od czwartej nad ranem nie mogłem zasnąć z powodu deszczu walącego w okna. Takiej burzy nie przeżyłem od kilku miesięcy. Błyskało, grzmiało i lało. Pełny serwis. Po czymś takim ulice w Polsce spływają błotem, nierzadko widać gałęzie na chodnikach, ale powietrze jest świeże. Deszcz w końcu oczyszcza, przynosi ulgę, jest w nim coś pierwotnego do tego stopnia że chociaż kryjemy się przed nim to gdy w końcu zmokniemy nie ma nic bardziej naturalnego niż właśnie deszcz.

Poszedłem do pobliskiego oddziału ICBC, odsiedziałem swoje w kolejce i zostałem zaskoczony doskonałą angielszczyzną Pani z okienka która wymieniła mi kalkulatorek i dokładnie wytłumaczyła co mam zrobić.  Cudownie.

Wróciłem do mieszkania i zabrałem się za przelewanie pieniędzy. Bez problemu udało mi się zapłacić za książki. Wczoraj z Lydią potwierdziłem adres który ustaliliśmy z Tracy, więc pozostało mi jedynie zapłacić. Zapłaciłem! Udało się! Pieniądze poszły na konto Wydawnictwa Uniwersytetu w Pekinie!

A teraz od kilku godzin próbuję pokonać Taobao. Alipay, czyli chińskiego PayPala już ujarzmiłem. Co prawda popierdziliłem zupełnie bo założyłem konto na alipay i na taobao a zakładając na tym drugim zakładasz jednocześnie na pierwszym ale odwrotnie to nie działa. Teraz muszę trochę pokombinować żeby to wszystko działało…
Udało się…
A teraz opiszę:
1. Założyłem konto na taobao poprzez moje konto na qq
2. Założyłem konto na alipay i wpłaciłem na nie pieniądze
3. Kupiłem coś na taobao i próbowałem zapłacić, ale nie mogłem bo konto było powiązane z innym kontem na taobao
4. Przelałem pieniądze z drugiego konta na konto pierwsze
5. Musiałem wprowadzić poprawne dane by dostać pieniądze
6. Wprowadziłem dane Lydii, więc teraz na taobao widnieję jako Sun Pian Pian
7. Potwierdzono odbiór pieniędzy
8. Zapłaciłem za produkt
9. Czekam
Jeżeli dostanę to co zamówiłem to podzielę się zdjęciem, ale prawdę mówiąc cudów się nie spodziewam bo to bardzo tanie.

No dobrze, ale o czym ja tak naprawdę mówię…
Taobao to allegro i merlin (dla tych kupujących na polskim podwórku), ebay i amazon (dla tych kupujących za granicą) przystosowane do potrzeb rynku chińskiego. Czyli grubo ponad miliarda osób. Po cenach prosto z Chin…Innymi słowy: dużo i tanio. Naprawdę dużo. No i miliardy podróbek. Tanich podróbek
Alipay to payu (dla tych kupujących na polskim podwórku) , paypal (dla tych kupujących za granicą) stworzony z myślą o Chinach.
Podstawowa wada tych wyżej wymienionych chińskich odpowiedników jest taka że są tylko po chińsku. O ile rozumiem brak zainteresowania ze strony allegro by uruchomić angielską wersję serwisów (bo payu także należy do allegro)  tak w merlinie zrobimy zakupy po angielsku. Taobao i alipay pewnie wersji angielskich prędko się nie doczekają, w końcu stworzone zostały z myślą o rynku krajowym. Dotarciem do odbiorców zagranicznych zajmują się inne serwisy.

Także trzymajcie kciuki.

Niedziela i przegapione #10

Untitled

Wiele w tym tygodniu nie przegapiłem. Przede wszystkim dlatego że miałem wystarczająco dużo czasu by pisać o wszystkim na bieżąco. No i głównie to jeździłem na meridce. Także dzisiaj znowu będzie krótko.
Warto wspomnieć o plakatach w szkole, oraz wycinkach prasowych w klasach, mówiących o trzęsieniu ziemi z 20 kwietnia. Straszne wydarzenie i widać że odbiło się wszędzie.

IMG_2860

Ta pogoda zmusza wręcz do wcześniejszego wstawania bo wytrzymać się w łóżku nie da. Przesunąłem budzik o trzydzieści minut do tyłu, a i tak obudziłem się przed nim. Dzięki temu udało mi się śmignąć z samego rana 27 kilometrów. O 6 ludzie już się krzątają, sklepy jeszcze są pozamykane ale ludzi ćwiczących na ulicach jest całe mnóstwo. Jutro chcę wyjść i porobić zdjęcia/pokręcić filmy bo naprawdę warto to zobaczyć w ruchu.

IMG_2843

Wracając napotkałem korek wywołany wojskowymi transporterami które jechały do jednostki. Przed przechodzeniem między nimi powstrzymywali ludzi umundurowani żołnierze. Zdarzało mi się na różnych zawodach pomagać jako ‘zabezpieczenie trasy’ i wiem jak niewdzięczna jest to robota, dlatego serce mi zaczęło krwawić gdy ludzie nic sobie nie robili z tego biednego żołnierza i przejeżdżali na motorach/skuterach/rowerach tuż obok niego, a On musiał trzymać sznurek a w Jego oczach nie było ani cienia złości, jedynie bezsilność. Z jednej strony strasznie to smutne, a z drugiej pokazuje że w Chinach jednak nie mają zbyt wielkiego respektu dla wojska.

IMG_2838 IMG_2841

Dzieciaki dostały dzisiaj wyniki z egzaminów i dosłownie oszalały na ich punkcie. Niektóre pozytywnie, inne niekoniecznie. A jeżeli weźmiemy pod uwagę że w następną niedzielę ma mieć miejsce spotkanie z rodzicami to dopiero niektórym zrobi się gorąco.

Zmieniono dzisiaj plan zajęć, o czym dowiedziałem się od uczniów, ale to akurat pomińmy milczeniem, uśmiechnijmy się bo dzięki temu kończę zajęcia przed 16, czyli mogę dzisiaj sobie jeszcze poszaleć z meridką. Od razu pysk mi się uśmiecha.

W gabinecie w dalszym ciągu stoi choinka i czuję się trochę jak w kraju gdzie w ogóle nie ma zimy. Za oknem 30+ stopni a ja sobie oglądam choinkę przystrojoną jak na Boże  Narodzenie. A przecież do kolejnych świąt jeszcze siedem miesięcy z hakiem.

IMG_2860

Ach…zaskoczony dzisiaj zostałem przez niespodziewanego gościa. Odwiedził mnie Lawrance który chciał żebyśmy pojechali do Xuzhou na wystawę samochodów. Odmówiłem, ale dowiedziałem się że po skończeniu szkoły już tu nie wróci, co trochę mnie zasmuciło. Nie wspominałem o Nim już od dawna bo prawdę mówiąc  odkąd wróciłem do Chin po przerwie zimowej nie rozmawiał ze mną ani razu. Ani przez qq, ani przez komórkę, nie wysłał nawet sms. A o rozmowach na żywo to nawet nie wspomnę. Dzisiaj poznałem Go po głosie, bo zupełnie zmienił fryzurę a i rysy twarzy przy okazji Mu się zmieniły trochę.

IMG_2871

Popsułem dzisiaj swoją kartę do zakupów przez internet (ICBC daje taki ‘kalkulator’)  bo chciałem zapłacić za zamówione książki, a zapomniałem że najpierw muszę wpisać hasło. Także jutro udam się do ICBC w Jiawang i poproszę o zrestartowanie. Mam nadzieję że mnie zrozumieją. A jak nie mnie to na ‘kalkulatorze’ na pewno jest coś napisane.

IMG_2845

Ruszyłem na małą przejażdżkę  którą wydłużyłem gdy zdałem sobie sprawę że mogę pobić mój niezwykle imponujący rekord na 50 kilometrów. Także dobiłem do 50, a przy okazji znalazłem trasę na wtorkową wycieczkę. Prosta, bez żadnych cudów, więc zgubić się nie powinienem. A przy okazji znajdzie się na pewno coś ciekawego do oglądania.

Show

IMG_2777
Gdzieś tam w otchłaniach hali znajduje się ring bokserski.

Zaczęło się z przytupem od pokazu tanecznego który jest na youtubie. A potem pora na czterech prowadzących którzy, nieskromnie mówiąc, sprawili się bardzo dobrze aczkolwiek przy grach było trochę chaosu. Na szczęście gry nie były najważniejsze.
Najważniejsi byli śpiewający uczniowie a Oni spisali się na medal. Wszystkim bardzo się podobało, filmów co prawda nie mam, ale mam nadzieję że jeszcze wejdę w ich posiadanie.

[iframe width=”420″ height=”315″ src=”http://www.youtube.com/embed/y8TFdQdxK3o” frameborder=”0″ allowfullscreen]

Zamiast opisywać jak to wszystko wyglądało powrzucam Wam zdjęcia uczniów byście w końcu mogli przypisać twarze do tych wszystkich imion. A łatwo nie będzie :)

IMG_2779
Klasa siódma, a konkretniej ta część która odpowiadała za 'Kupca Weneckiego’.

W przerwie na lunch skoczyłem na pocztę wysłać pismo do sądu. Jak zapewne pamiętacie rok temu miałem bliskie spotkanie trzeciego stopnia z samochodem. Na pasach. Po tym jak podniosłem rękę by sygnalizować że będę przechodzić. Kosztowało mnie to siedem dni w szpitalu, a samochód trzeba było odholować. Sąd w Katowicach uznał że jestem winny i jako pieszy wtargnąłem na przejście dla pieszych, a Pani siedząca za kierownicą jest niewinna. Nie potrafię niestety być tutaj obiektywny i nie wiem jak to uzasadnić, więc zakończę temat. Także wysłałem swój sprzeciw, a potem ponownie popsułem mały chiński rower.

IMG_2789
Ten w środku to Nobby z klasy pierwszej.

Meridka nie jest rowerem do jeżdżenia do szkoły, ale teraz niestety przyjmie taką rolę…mam nadzieję że nie będzie miała mi tego za złe. Poszedłem do fryzjera, bo w końcu miałem chwilę czasu, trochę z Nimi porozmawiałem, pośmiałem się, pozowałem do zdjęć i nawet nic nie musiałem zapłacić.  Fryzjer w Chinach to  naprawdę przeżycie…to mycie głowy dwa razy, ten krótki masaż, no super sprawa. A w dodatku niesamowicie dbają o szczegóły. Tylko że trwa to strasznie długo…dzisiaj zeszło blisko 40 minut i już myślałem że się spóźnię. Gdyby nie meridka to tak by było.

IMG_2790
Yan Shuo z klasy piątej. To jemu ciągle mówię żeby ściął grzywkę.

Pogoda robi się już nie do zniesienia. Dzisiaj wstałem o 530 bo nie mogłem wytrzymać ciepła. Jutro pobudka jest zaplanowana dokładnie na tę godzinę. Szybkie śniadanie i godzinka na meridce. To jest przewaga roweru nad bieganiem. Gdybym chciał iść pobiegać musiałbym iść bez śniadania, bo inaczej prawdopodobnie bym zobaczył je jeszcze raz, a w najlepszym wypadku czułbym ogromną niemoc i kolkę co chwilę.

IMG_2796
Ten w czapce to wychowawca klasy szóstej. Nauczyciel fizyki.

Dzisiaj zaplanowana przerwa od rowerowania. Podobnie w poniedziałek, chociaż ‘nigdy nie mów nigdy’, może jeszcze mi przejdzie z tym poniedziałkiem jeżeli kałuże nie będą zbyt duże. Bo chociaż mycie meridki nie jest uciążliwe (ostatnio zeszliśmy do 40 minut) to jednak nie powinienem myć jej co tydzień.

IMG_2798
'Zdrajczyni’ czyli Stefanie z klasy dwunastej.

Chodząc teraz wieczorem po Jiawang dostrzegam od groma takich małych pojemników  z węgielkami nad którymi ludzie opiekają sobie jedzenie. Tak patrząc na to ogarnia mnie pewna tęsknota za majem w Polsce, a konkretniej pierwszym długim weekendem kiedy to tradycyjnie przez lata najpierw biegłem w Silesii a potem mieliśmy rodzinnego grilla. W tym roku i tak by nic z tego nie było bo Silesię przesunęli na 12 maja. I tą myślą się pocieszam.

IMG_2799
Liberty, który dzisiaj śpiewać nie mógł bo jest chory.

IMG_2797
Ian z klasy pierwszej i jego kumpel z piątej.

IMG_2809
Król z klasy piątej. Najlepszy uczeń tej klasy przy okazji.

IMG_2812
Od lewej: przewodniczący klasy drugiej, (chyba z piątej, ale nie mam pojęcia kto to), przewodniczący klasy piątej i Ian raz jeszcze.

IMG_2808
Od lewej: przewodniczący klasy drugiej, (poważnie nie wiem kto to), Tina, Jessica zrobiona baletnicę i Eric.

Krótko

IMG_2719

Dzisiaj będzie krótko bo ruszam jeszcze na zakupy.
Rano ruszyłem na przejażdżkę rowerem, ale nie mogła być za długa bo miałem tylko godzinę i parę minut. Ruszyłem więc w stronę nieznanego, znaczy do starego centrum i prosto przez skrzyżowanie. Widziałem coś co wyglądało jak świątynia z pomnikiem Konfucjusza przy wejściu, ale była jeszcze zamknięta.

IMG_2737

Kawałek dalej zawróciłem do mieszkania i gdzieś tak dwa kilometry od domu usłyszałem ssss, czyli znowu coś się wbiło w tylną oponę. Tym razem był to gwóźdź:

IMG_2752

Dotruchtałem do mieszkania, szybko się umyłem, przebrałem w strój odpowiedni do dnia dzisiejszego i pobiegłem na skrzyżowanie by Mistrz rowerowy (tak Go zapisałem w komórce) naprawił mi dętkę. Naprawił, skasował 2 RMB i zostało mi jeszcze tyle czasu że spokojnie wróciłem do mieszkania by się ogolić.

IMG_2723

Jeżeli chodzi o konkurs to dzisiejszy dzień jest jedną wielką improwizacją. Biegałem między salą a szkołą przenosząc komputer z miejsca na miejsce by dzieciakom puścić jakiś film bo Lydia nie miała czasu by dopilnować czegokolwiek związanego z zajęciami.

IMG_2724

‘Dyrektor wie, część nauczycieli też, no ale przede wszystkim uczniowie wiedzą że jesteśmy bardzo zajęci.’ Bardzo zajęci oznacza w moim przypadku 10 prób wejścia i jedną próbę gier i wyjścia. A w przypadku Lydii między innymi taniec synchronicznymi z uczennicami z drugiej klasy. I to chyba wystarczy za najlepszy komentarz.

IMG_2746

Także wybaczcie że dzisiaj tylko tyle, ale sami rozumiecie. Jutro na meridkę nie wskakuję, trzeba w końcu się zregenerować.

IMG_2760

Interwały

IMG_2642
Wyłania się z pomiędzy zarośli.

Pierwszy raz od bardzo dawna jestem tak naprawdę naprawdę zmęczony, tak zmęczony jak byłem w Polsce po biegach. Nawet parę tygodni temu gdy pisałem że jestem zmęczony i mam problemy z wejściem po schodach nie byłem tak padnięty. Wtedy był to tylko ból mięśniowy, efekt przyzwyczajania ciała do interwałów. Dzisiaj to coś więcej. W żadnym wypadku zmęczenie psychicznie bo zaraz po wejściu do mieszkania myślałem już o tym jak tu wygospodarować czas na jeszcze jeden trening, tak żeby raz w tygodniu robić interwały krótkie a raz długie. To takie zmęczenie…hmm…kompletne. Całe ciało chce odpocząć, nie tylko nogi, spać się chce, myśli krążą trochę wolniej niż normalnie, a może to świat krąży szybciej? Za godzinę, dwie, wszystko powinno wrócić do normy, ale teraz padam. To znak dobry i zły. Dobry bo trening był dobry, zły bo czuję że trening nie był dobry i mogłem dać z siebie więcej. Tylko czułem nogi po ostatnich wycieczkach rowerowych…w takich chwilach lubię sobie powtarzać  ‘nigdy nie ma warunków idealnych’. Zrobiłem dzisiaj 25×30/15, czyli 25 powtórzeń: 30 sekund glorii i chwały na 15 sekund przerwy. Mogłem biec szybciej momentami, mogę się trochę tłumaczyć wiatrem, trochę zmęczeniem, ale ‘nigdy nie ma warunków idealnych’.  Gdzieś w okolicach drugiej piątki, między siódmym a ósmym powtórzeniem zwątpiłem czy dam dziś radę, ale to tylko znaczy że należy się uspokoić na przerwach. Także uspokoiłem się i dalej biegło się już w porządku. 25 powtórzenie miało 200 metrów, bo mogę. Wyszło szybciej niż tydzień temu, ale wiedziałem że tak będzie. W końcu przerwy są krótsze. Pogoda w końcu była taka że można biec w krótkim rękawku.

IMG_2664

Teraz widzę że się pomyliłem i zrobiłem 26 powtórzeń…pamiętam że przy 2 piątce zawahałem się przy dwa i trzy i chyba zrobiłem je dwa razy.

IMG_2643
Rękawiczka ze ściągami…

Po obiedzie wróciłem do szkoły by porozmawiać z Tiną. Odgrywaliśmy scenki, Ona już się swojego wystąpienia nauczyła na pamięć…ja swojego nie zamierzam, ale ciii…no i zaproponowała że mi zamówi książki…i nawet pokaże jak kupować przez taobao…Nie…tam jest za dużo fajnych rzeczy…chociaż…no czemu nie…

IMG_2653

Lydia pluje sobie teraz w brodę że Ją zaprosiła bo Tina to jej skrajne przeciwieństwo, chce mieć wszystko zaplanowane od początku do końca i interesują ją szczegóły z którymi Lydia sobie nie daje rady. Dla Niej to chyba jednak za trudna praca…

IMG_2689

Wróciłem do mieszkania, tylko że ktoś zamknął drzwi do bloku i musiałem prosić Lydię by poprosiła o pomoc Panów strażników. No poważne…wracasz do mieszkania a tam klatka schodowa zamknięta…w dodatku Pan strażnik chciał być cwany i pokazał mi żebym wszedł przez piwnicę. Bardzo chętnie bym to zrobił ale parę miesięcy temu wstawiono kratkę między piwnicami. No dobrze…

IMG_2695

Koniec końców wyjąłem meridkę  i pojechaliśmy, a by uniknąć niespodzianek wybrałem prostą trasę między blokami i w stronę świątyni, potem do ogromnego skrzyżowania i do mieszkania. Wyszło tego 30 kilometrów i ustawiłem nowy rekord trasy pokonanej w godzinę. Znowu w dniu interwałowym. Czyli jest dobrze, ciało się dobrze regeneruje. Napstrykałem też trochę więcej zdjęć niż normalnie, czyli jakbym się spiął to mógłbym ten rekord jeszcze wyśrubować…to przyjdzie z czasem. Poza tym meridka nie została stworzona do rajdów i kręcenia czasów. To twarda zawodniczka do jazdy po górach.

IMG_2696

CoTamSłychaćwChinach

Po zamieszkach z udziałem terrorystów w wyniku których zginęło 21 osób w Kashgar w autonomicznym regionie Sinciang-Ujgur nadeszła chwila spokoju.

Do zamachu doszło gdy trzech mieszkańców zgłosiło podejrzanie wyglądających mężczyzn na policję. Zamachowcy podpalili dom w którym przetrzymywali trzech mieszkańców, zanim policja uspokoiła sytuację terroryści zabili łącznie 15 osób. Policjanci zabili 6 terrorystów.

Udało się także zatrzymać kilku terrorystów którzy obecnie są przesłuchiwani.

To był długi dzień

IMG_2593

A zaczął się, jak prawie każdy, o szóstej rano. Po siódmej wyszedłem na autobus i o dziewiątej zameldowałem się w Xuzhou. Najpierw polazłem do sklepu kupić parę rzeczy by, przy okazji, rozmienić pieniądze. Przesympatyczna Pani w sklepie zaproponowała mi zakup trochę droższych rzeczy niż planowałem, ale gdy powiedziałem ‘Taj głej la’, czyli ‘za drogie’ zaczęła się śmiać i przestała namawiać.  Znalazłem taksówkę, ale była ustawiona w złą stronę i Pan kierowca nie chciał mnie zabrać, zgłosił się za to inny Pan, który podwiózł mnie do znajomego centrum handlowego. Mogłem pójść, ale taksówką było szybciej, a dzisiaj naprawdę nie miałem ochoty szlajać się po Xuzhou. Ruchome schody zawiozły mnie na drugie  piętro i znalazłem księgarnie. W dziale ‘Klasyka Angielskiej literatury’ znalazłem Victora Hugo (no dobrze, książkę jego autorstwa), ale książki do nauki chińskiego już nie. Na szczęście miałem screena z internetowej wersji księgarni i pokazałem go Pani w kasie a Ona wstukała ISBN i…’Mayo’, czyli ‘nie ma’…No to nie ma…podziękowałem, złapałem taksówkę na dworzec i pojechałem do Jiawang. Strata czasu…

IMG_2594

Tofu z papryką

IMG_2595

Tofu z wodorostami

IMG_2596

Tofu z grzybami

A razem wyglądało o tak:

IMG_2597

W Jiawang kupiłem jedzenie w obwoźnej budce z jedzeniem i za te trzy worki wyszło mnie 14 RMB, czyli przeliczając na ilość całkiem nieźle. A trzy dania to nie jedno, więc jest różnorodność. Naprawdę się rozleniwiłem, ale muszę się też pochwalić bo znalazłem inny sklep w którym jest bób i to nie na słodko!

IMG_2600
Nie wiem, ale trochę jak królikanie

Zjadłem obiad i postanowiłem że pojedziemy z meridką na przejażdżkę, tym razem w stronę rzeki.  Rondko przejechane prosto, cały czas prosto. Po drodze nawet minąłem autobus 28, który podobno jedzie gdzieś gdzie należy się przesiąść w kolejny by dojechać do jeziora i tak sobie wymyśliłem że skoro zajęło mi dojechanie tutaj 52 minuty to pojadę jeszcze 18 bo za 6 kilometrów jest jakaś góra. Góry nie było, było miasteczko. Nie chciało mi się go zwiedzać więc zawróciłem i  wróciłem.

IMG_2618

Tylko nagle zacząłem się przebijać przez ogromne pokłady błota, których poprzednio nie było. Wtedy zwątpiłem…może ta droga się zmieniła bo tyle ciężarówek tu jeździ? No może…w końcu zsiadłem z roweru i jacyś mili ludzie pokazali mi żebym jechał przez wioskę,  bo tam nie ma takiego syfu na drodze. Podziękowałem, przejechałem przez wioskę i znowu zacząłem jechać laskiem, ale coraz bardziej wątpiłem czy to dobra droga.

IMG_2612

Uznałem jednak że nie ma się co spinać bo jedzie się przyjemnie. No i tak sobie jechałem, aż w końcu dotarłem do kolejnej drogi którą na pewno nie przyjechałem…Zawróciłem i przez całą drogę powrotną jechałem otoczony gimnazjalistami na rowerach elektrycznych…szału nie ma. Dojechałem do znajomego rozwidlenia w drodze i dwóch sympatycznych Panów poradziło mi żebym jechał przez wioskę, bo tam nie ma takiego…no sami wiecie, zapytałem się ‘Jiawang?’ ‘jeden skrzyżowanie lewo dwa skrzyżowanie lewo’ ‘Dziękuję’. Czyli miałem skręcić a nie jechać prosto. Skręciłem i rozpoznałem drogę. Prowadzi koło tych hałd z węglem i taka ciekawostka, w tej ‘wiosce’ starsi ludzie przebiegają z jednej strony ulicy na drugą, oraz chodzą po poboczu zbierając węgiel do takich oto koszyków:

IMG_2607

‘kyjima?’ ‘mogę?’ nigdy nie było bardziej przydatne.

Wróciłem do Jiawang. Z lekkiej przejażdżki która miała mi pomóc przed jutrzejszymi interwałami zrobił się najdłuższy wyjazd w moim życiu, a nie wziąłem ze sobą ani jedzenia, ani picia. Myślę że klepnięcie 100 kilometrów to kwestia znalezienia odpowiednej trasy, nic więcej. Może zaplanuję coś takiego na poniedziałek…

IMG_2632

W każdym razie po powrocie meridkę trzeba było znowu umyć, dlatego jutro naprawdę zrobimy coś lekkiego i przyjemnego po jakiejś suchej trasie. Tylko obawiam się jak to jutro z tymi interwałami będzie…

IMG_2635

Korzystając z okazji – przepraszam wszystkich czekających na zdjęciach. Najzwyczajniej zapomniałem je wgrać. Już się poprawiam.

Grobowce

Krótka wersja – nie dojechałem.

IMG_2564
Długa wersja – ruszyłem o ósmej. Ruszyłem to jednak zbyt duże słowo bo ledwo spojrzałem na meridką i widziałem że uszło jej powietrze z tylnego koła. Poszliśmy więc do tego przesympatycznego Pana siedzącego na rogu ulic, porozmawialiśmy trochę, przynajmniej ja i On próbowaliśmy, a po krótkiej operacji ruszyliśmy z meridką w drogę. Błota i kałuż było co niemiara, meridka pod koniec drogi wyglądała koszmarnie, a moje ubrania to katastrofa. Świeżo wyprane spodnie znowu do prania, a buty…tragedia. Tym razem zatrzymałem się na skrzyżowaniu i zakupiłem trzy gruszki (drogo bo 4RMB), skręciłem w prawo i dojechałem do skrzyżowania. W lewo 104, w prawo 104, prosto 303. Pamiętałem że mam jechać 303 a potem skręcić gdzieś, tak sobie zapisałem na mapie nawet (nie ufaj sobie, nie ufaj nawet mapom które robisz).

IMG_2567
Chiński osioł.

Także pojechałem prosto ale dojechałem do końca jakiejś wioski i uznałem że to nie może być tu (mapy google mówią że wjechałem do jeziora), zawróciłem i odbiłem w inną stronę, ale po chwili znowu zawróciłem bo wiedziałem że muszę szukać dużej drogi. Zapytałem się Panów w sklepie motorowym o pomoc, pokazali ‘o tam’ więc pojechałem ‘o tam’ , po drodze pytałem się o te grobowce jeszcze kilka razy i wszyscy pokazywali ten sam kierunek, dojechałem w końcu do skrzyżowania i zapytałem się taksówkarza. Pokazał ‘o tam’, no to pojechałem, ale czułem że jadę za długo więc zapytałem Panią na drodze…która pokazała że mam jechać z powrotem…Zdenerwowany zawróciłem.

IMG_2572

Żadnych drogowskazów nie ma, istnieje więc duże prawdopodobieństwo że jeżeli nawet kiedyś te grobowce istniały to teraz nie są ogólnodostępne. Gdyby były to byłaby brązowa tablica z kierunkiem…także w stronę grobowców już nie pojadę, pojadę za to do jeziora, co jest moim celem na kolejny tydzień…A dlaczego na kolejny za chwilę. Wróciliśmy ubrudzeni do domu i zabrałem się za mycie meridki, zeszło nam tak z półtorej godzinki, ale teraz jest czyściutka. Naprawdę ciężko domyć ją dobrze bez rozkręcania. Czuję że ta trasa i to mycie zbliżyło nas do siebie, to w końcu moja meridka i nie może mnie zawieść.
Teraz patrzę na mapę i widzę, że tam gdzie były te grobowce stoi i jakiś las, stoi droga…teraz wszystko rozumiem…jechałem koło lasu ale to nie ten las, jechałem drogą, ale to nie ta droga, wziąłem dobry zakręt, ale droga się zmieniła…te zdjęcia satelitarne są zbyt stare po prostu. Także teraz pora na podbój jeziora.

IMG_2574

Obiad i pora do szkoły spotkać się z Tiną, która chciała zrobić próbę i omówić nasze wystąpienie. Nie ma problemu. Dziewczyna jest perfekcjonistką i strasznie przejęła się swoją rolą, ale to chyba dobrze.
Także porozmawialiśmy, popróbowaliśmy, a potem poszliśmy porozmawiać z Lydią:
– Ale wiesz że w weekend masz zajęcia bo trzeba poniedziałek i wtorek odrobić. Mówiłam ci.
– Zaraz. Mówiłaś że nie będziemy tego odrabiać.
– Tak, ale jednak będziemy. A…i może w piątek też będziesz mieć zajęcia.
– A próba?
– No zajęcia będą od 1010.
– Czyli nie będę musiał być na próbie?
– Porozmawiam i się zapytam.

A potem z Tiną obgadaliśmy Lydię jak dwie przekupki na targu. Nie będę się usprawiedliwiać. Obgaduję Ją tutaj od kilku tygodni, więc wiecie.

IMG_2580

Wracając do domu postanowiłem że kupię sobie kolację. Poszedłem do sklepu pod domem, ale nie było nic ciekawego więc poszedłem do drugiego sklepu i kupiłem tofu z cebulą i papryką. Całkiem całkiem. Za 7 RMB, ale też porcja większa niż w szkole.

Jutro jadę do Xuzhou kupić książkę, kolejna przygoda bo nie mam pojęcia gdzie jest księgarnia, ale że nie chcę niczego poza książką to nie zamierzam tam dużo czasu spędzać, zrobić co zrobić, wrócić do Jiawang i pojechać gdzieś na meridce.