Archive for Lipiec, 2014

Alipay – rejestracja

środa, Lipiec 23rd, 2014

Mnóstwo ludzi trafia na tego bloga szukając pomocy przy rejestracji na alipay.

Żeby Im pomóc postanowiłem zrobić poradnik, niestety przy próbie zarejestrowania się pojawiło się to okno:

4

w którym musimy wybrać kraj z którego numer telefonu posiadamy.

Jeżeli nie posiadamy numeru telefonu z żadnego z powyższych krajów z rejestracji nici.
Owszem, są poradniki anglojęzyczne które mówią że można się zarejestrować przez adres email, ale ludzie pracujący w alipay nie są głupi i także proszą o podanie numeru telefonu i niestety polski numer nie jest akceptowany.

Innymi słowy – nie można się zarejestować na alipay nie posiadając numeru telefonu z jednego z powyższych krajów.

A że ja nie posiadam to poradnika nie będzie. Przykro mi, jesteście zdani na pośredników lub kupowanie za pomocą kart kredytowych.

Poradnik skierowany do obcokrajowców w Chinach powstanie, ale to dopiero jak wrócę do Kraju Środka.

Pu-erh

sobota, Lipiec 19th, 2014

calosc

Pu-erh, a po chińsku 普洱茶, czyli pu er cha to rodzaj ciemnej sfermentowanej herbaty produkowanej tradycyjnie w chińskiej prowincji Junnan.

Tradycyjnie herbata pu’er rozpoczyna swoje życie jako毛茶, czyli mao cha. Nie jest to nic innego jak ogólnie dostępna w Polsce herbata sypka.
W Chinach popularniejsze od postaci sypkiej jest postać生茶, czyli sheng cha, w której to herbatę formuje się w różne kształty.

Właściwości zdrowotne

– wspomaga pracę wątroby
– skutecznie walczy z nadwagą
– obniża poziom cholesterolu
– pobudza procesy trawienne
– zapobiega powstawaniu agresywnych związków tlenu – wolnych rodników
– łagodzi skutki spożycia alkoholu
– wzmacnia organizm
– zmniejsza wchłanianie tłuszczu w jelitach
– pobudza mikrokrążenie
– poprawia pamięć
– obniża ciśnienie
– uspokaja

Jak sprawdzić oryginalność?

Każda herbata powinna zawierać cztery rzeczy:

Opakowanie:  papier, lub cienki bawełniany materiał na którym znajduje się informacja o firmie/fabryce, roku produkcji, regionie/górze z której herbata została zebrana, odmianę herbaty, oraz numer przepisu. Na opakowaniu znajdują się loga, oraz rysunki.

Neifei, 内飞: czyli mały papierek wciśnięty między zwiniętą herbatę. Stanowi on dowód autentyczności. Zdarza się, że herbaty z wyższej półki mają więcej niż jeden. Zazwyczaj znajdują się na nim informacje o producencie i samej marce.

neifei

Neipiao, 内票: większy papierek, lub nawet ulotka, włożony do opakowania. Dodatkowe potwierdzenie autentyczności herbaty. Zazwyczaj znajduje się tam także informacje o producencie i marce.

piao

Herbata

bing

Jak przechowywać herbatę?

Nie należy przechowywać herbaty w zamkniętym pomieszczeniu bez przepływu powietrza gdyż doprowadzi to do utraty aromatu. Żeby temu zaradzić wystarczy włożyć herbatę do plastikowego worka.

Nie należy przechowywać herbaty w towarzystwie mocnych zapachów gdyż może nimi przejść, gdyby do tego doszło należy ją wywietrzyć, aczkolwiek nie jest to zawsze skuteczne.

Im większa wilgotność tym szybszy proces starzenia się herbaty. Może nawet pojawić się pleśń. Przedział od 60% do 85% wilgotności jest idealny.

Wystawienie na działanie promieni słonecznych może prowadzić i często prowadzi do stworzenia bardziej gorzkiego smaku.

Przechowywanie herbaty w niskiej temperaturze spowolnia okres jej starzenia. W wysokiej wręcz odwrotnie co może prowadzić do popsucia smaku.

 

Jaki wiek jest najlepszy?

Nie można udzielić tutaj jednoznacznej odpowiedzi. Wszystko jest zależne od sposobu przechowywania, receptury, zbioru, oraz innych czynników. Niektóre herbaty osiągają idealny wiek po 10 latach, a inne dopiero po ponad 30.

 

Przygotowanie

Aby przygotować herbatę najpierw trzeba ją wydzielić. Można to zrobić odrywając kawałki, lub poddać działaniu pary aż zmięknie.
Tradycyjnie powinno się odcinać specjalnym nożem poziome paski co ma zminimalizować łamanie liści.

Herbatę powinno przygotowywać się w stylu gongfu, korzystając z serwisu yixing lub gaiwan. Optymalna temperatura do zalewania pu-erh średniej jakości wynosi 95°C, a herbat lepszej klasy pomiędzy 85 a 89°C.
Przy pierwszym zalaniu powinno się herbatę moczyć przez około 12 do 30 sekund. Z każdym kolejnym zalaniem czas ten powinien być wydłużany osiągając 2 do 10 minut przy zalaniu ostatnim. Zbyt długie namaczanie może prowadzić do gorzkiego i nieprzyjemnego smaku.

Pu-erh wręcz należy zaparzać kilka razy.

Młode herbaty są w smaku mocne i aromatyczne, ale i gorzkie. Starsze są natomiast mniej gorzkie i można je zaparzać nawet dwadzieścia razy.

A gdyby kogoś herbata zainteresowała bardziej to zapraszam do licytacji – http://allegro.pl/ShowItem2.php?item=4436313505

Fotoblog – zdjęcia z komórki

poniedziałek, Lipiec 14th, 2014

DSC_4799 (Copy)

Siłownia to miejsce dla każdego niezależnie od wieku.

DSC_4804 (Copy)

I ubrania.

DSC_4805 (Copy)

Zupki błyskawiczne popularne są wszędzie.

DSC_4806 (Copy)

Nawet w zapchanych pociagach.

DSC_4911 (Copy)

Jak już zająłem ławeczkę i nie ćwiczę to będę oglądał film.

DSC_4921 (Copy)

Albo siądę sobie na urządzeniu do ćwiczenia nóg.

DSC_4934 (Copy)

Skoro obie nauczycielki grają to czemu ja mam się uczyć?

DSC_4935 (Copy)

No przecież ćwiczę!

DSC_4938 (Copy)

DSC_4939 (Copy)

Zupełnie niewzruszony.

DSC_4943 (Copy)

Ani trochę.

DSC_4947 (Copy)

Tyci tyci.

DSC_4957 (Copy)

Zmęczenie.

DSC_4962 (Copy)

Złość.

DSC_4964 (Copy)

PRZECIEŻ ĆWICZĘ!

DSC_4966 (Copy)

Nauczycielu, przepraszam, ale ja nie rozumiem angielskiego.

Śpiąc na lekcjach się go nie nauczysz.

DSC_4967 (Copy)

DSC_4968 (Copy)

DSC_4972 (Copy)

DSC_4973 (Copy)

Tam za walizkami jest kran z wodą. Do mycia rak po wyjściu z toalety.
Komu to potrzebne?

DSC_4975 (Copy)

DSC_4976 (Copy)

DSC_4978 (Copy)

Strój naprawdę nie ma znaczenia.

DSC_4991 (Copy)

DSC_4997 (Copy)

Nawet w szkole nie ma znecznia…

Niedziela i przegapione #45 i przegapione z Polski#1

niedziela, Lipiec 13th, 2014

No i przyszedł ten nieszczęsny Tom w piątek wieczorem. Oczywiście nikt mi nie powiedział o której godzinie przyjdzie i spędziłem cały wieczór czekając…

Mieszkanie wysprzątane, więc nie miałem już czego robić, a biorąc pod uwagę to że w czwartek wieczorem odcięło internet to pozostało jedynie oglądanie seriali. Dobrze że miałem jakiś zapas bo bym chyba z nudów po ścianach chodził.

Przyszedł Tom, wręczył mi pieniądze po czym zaczął chodzić i spisywać wskaźniki zużycia gazu, elektryczności, oraz wody. Co było zrozumiałe. Niezrozumiałe było to dlaczego On nagle zaczął to podliczać wpisując ceny. Opłaty! No tak, w kontrakcie było o tym wspomniane, ale uznałem że skoro nikt się co miesiąc nie upomina to nie mam się tym co przejmować…Och złudna nadziejo.
A ceny wyglądały następująco:
– 1 kWh to 0,5 RMB, czyli 25 groszy
– 1m3 gazu to 2,5 RMB, czyli 1,25 złotego
– 1m3 wody to 2 RMB, czyli 1 złoty
Do tego internet i wyszło że za trzy miesiące mieszkania samemu oraz 6 z Tomem zapłaciłem 1200 RMB. Da się przeżyć.

Pokazałem Tomowi że internet nie działa, ale On tylko wzruszył ramionami, powiedział że nie wie i poszedł.

Przyszedł dwa dni później, w niedzielę rano i powiedział że o 9 przychodzi właściciel. To sobie poszedłem i czekałem na Smile, która mnie odprowadziła na dworzec. To było cholernie miłe i wzruszające.

A potem to już tylko droga i droga.

Dworzec kolejowy, stacja metra, lotnisko, samolot, lotnisko, samolot, Polska. Droga powrotna zajęła mi dokładnie 24 godziny (plus sześć na zmianę czasu).

We wtorek już poszedłem biegać i biega mi się w Polsce bez porównania lepiej. Żadnych problemów, wylewania siódmych potów. Godzina biegania to żaden problem…W dodatku teraz nawet tego lata nie czuję. Nawet w Changchun jest cieplej niż w Katowicach.

Od tego wtorku do dzisiejszej niedzieli przebiegłem jakieś 63 kilometry, codziennie po 8-12 i czuję się niesamowicie, nie umieram, nie zdycham, jest po prostu tak jak być powinno. Tętno mam niskie, biegam na przyzwoitych prędkościach i jestem z tego bardzo, ale to bardzo zadowolony.

Ostatnia piątkowa pustka

niedziela, Lipiec 13th, 2014

Nie przyszedł nikt i to wystarczy za komentarz.

Chociaż nie, przyszła Anna. Tylko że Ona nie jest moją studentką…porozmawialiśmy i dowiedziałem się że chciała studiować na uniwersytecie w Chengdu o herbacie. I była w Chengdu wtedy kiedy ja. Los, a raczej mama, chciał/a jednak by studiowała księgowość i tak oto Anna znalazła się w Changchun studiując księgowość której nie znosi, uważa za nudną i bezużyteczną.

Czasem musimy robić rzeczy których nie chcemy. To jeden z powodów dla których lubię bycie nauczycielem. Jest to, mimo wszystko, zawód pozwalający na dużo wolności. W Chinach przede wszystkim czasowej. I tego mi strasznie brakowało w tym roku. Podliczając wszystkie godziny wychodzi mi na to że w tym semestrze pracowałem więcej niż w Jiawang…czyli za dużo biorąc pod uwagę tylko jeden dzień wolnego w tygodniu.

Myślę że to właśnie z powodu braku tego czasu wolnego tak bardzo znielubiłem Changchun. Bo tu nawet nie chodzi o to że to miasto jest nijakie, wszędzie daleko i nie ma jak się z niego wydostać na rowerze. Z tym wszystkim można sobie poradzić mając więcej czasu wolnego. Zawsze można gdzieś wyjechać, zawsze można pojechać i pozwiedzać to co jest blisko i zawsze można wydostać się z miasta gdy ma się więcej czasu.

Teraz czas nie powinien być problemem. Będzie bardziej jak w Jiawang, a nawet i lepiej bo jeszcze mniej zajęć. Tylko…tak po prawdzie to nawet nie chodzi o ilość tych zajęć, ale o jakość studentów. Bo możesz mieć 10 zajęć w tygodniu ale studentów którzy doprowadzają Cię do szewskiej pasji i nie wyrobisz, po prostu nie wyrobisz ze złości. A możesz mieć 30 godzin, ale pełnych sympatycznych uczniów do których chce Ci się wracać i już patrzysz na to inaczej. Wszystko zależy od tego z kim współpracujesz.

Ach…wczoraj wieczorem spotkałem się z Smile, która dała mi prezent. Dostałem koszulkę, masę lizaków i list…rany, to faktycznie blisko rok czasu minął odkąd się poznaliśmy. I chciałoby się napisać strasznie ten czas leci, ale to nieprawda. Długi był ten rok niesamowicie jak dla mnie.

Żadnych podsumowań!

Na chwilę Anna zniknęła i wróciła z garścią lizaków. Wszyscy wiedzą że uwielbiam lizaki, dlatego to idealny prezent dla mnie. Tylko jak ja je wszystkie zabiorę do Polski?
Pan przemyca lizaki!
Nie…to prezenty od uczniów…
A to co? W Polsce lizaków nie macie?
I tu nastała taka niezręczna cisza…

Pożegnałem się ze wszystkimi. Znaczy…z Becky, bo Chloe nawet nie przyszła na zajęcia. Na szczęście pojawiła się na sekundę na pierwszych zajęciach Becky i wtedy mogłem dać Jej czekoladki, ale na swoje zajęcia nie przyszła. W sumie to i po co miałaby przyjść.

Zamiast do firmy po wypłatę przyjdzie firma z wypłatą do mnie. Co może byłoby i fajne gdyby nie to że nikt nie raczył mi powiedzieć o której. Nie ma wielu bardziej irytujących rzeczy niż siedzenie i czekanie na kogoś kto przyjdzie cholera wie kiedy.

Ostatni czwartkowy spacer

czwartek, Lipiec 3rd, 2014

P1130138 (Copy)

Bo biegać nie poszedłem. Mam wrażenie że ten oblewający mnie pot to po części wynik jakiegoś dziwnego przeziębienia letniego. Skoro do kompletu dochodzi zatkany nos to pewnie tak właśnie jest.

P1130124 (Copy)

W każdym razie poszedłem na spacer do parku. Porobiłem trochę zdjęć i tak dzisiaj jakoś spokojniej mi się tam wydawało niż gdy wbiegam. Nie wiem czy wpływ na to ma mój stan biegowy, czy też faktycznie było dzisiaj spokojniej, mniej ludzi i jakoś mniej ruchu.

P1130130 (Copy)

Po dwóch latach nie przestaje mnie zdumiewać jak wielu ludzi przygląda się obcokrajowcom, chyba pisałem parę dni temu o tym jak głaskali moje ręce by dotknąć włosów. Tylko o ile nie dziwiło mnie to wszystko w małym Jiawang tak w blisko czteromilionowym mieście pełnym niechińczyków. Taki urok mieszkania w Chinach i zawsze staram się uśmiechać, bo uznaję że Ci przyglądający się prowadzą dosyć nudny tryb życia skoro potrafią przez paręnaście kroków przyglądać się komuś kto wygląda inaczej.

P1130140 (Copy)

A Czerwiec zawsze mi zwraca uwagę żebym się nie przyglądał co inni mają na talerzach. Bo to niegrzeczne.

P1130170 (Copy)

Wczoraj wysprzątałem pokój, o czym już pisałem, a dzisiaj z rana wyrzuciłem wszystkie słoiki z kuchni i zostały mi tam jeszcze podłoga i reszta śmieci. A dzisiaj szefowa wysłała wiadomość że właściciel mieszkania chce komuś je dzisiaj pokazać i poprosiła żebym je trochę posprzątał. Z jednej strony przypomina mi się Jiawang gdzie co chwilę ktoś przychodził oglądać mieszkanie, a z drugiej tak mi się to średnio podoba bo sprzątać chciałem dopiero w sobotę…a tak wysprzątam dzisiaj i co ja będę w tę sobotę robił? No właśnie…reisenfieber dostanę i tyle z tego będzie.

P1130142 (Copy)

Także wróciłem do mieszkania, zacząłem sprzątać i po chwili przyszedł chiński Tom i też zaczął sprzątać. Wysprzątał pokój amerykańskiego Toma, duży pokój i została jeszcze do zrobienia kuchenka w kuchni bo resztą zająłem się sam. Niestety w tym już Mu pomóc nie mogłem gdyż musiałem iść na zajęcia. I tak z jednej strony to trochę kiepsko że nie będę mieć co robić w sobotę, ale z drugiej zajebiście że nie będę musiał jakoś bardzo mocno sprzątać po sobie. Świetnie, po prostu świetnie.

P1130150 (Copy)

I teraz doznałem olśnienia. Odkąd tu przyjechałem zastanawiałem się dlaczego Oni tak machają rękami ucząc się wymowy. Dlaczego robią takie dziwne znaki mówiąc o? I dotarło do mnie gdy mówiłem uczniom tian (czyli niebo). Machnąłem ręką na płasko, czyli na pierwszy ton, bo tian1 to właśnie niebo. A przecież Oni gdy mówią mi o tonach to też mają rękami, czyli muszą Ich tak uczyć. Nie mam absolutnie żadnej wiedzy na temat tego jak to się przekłada na angielski, ale skoro tak robią to widać Im pomaga.

P1130165 (Copy)

Wróciłem do mieszkania. Została do zrobienia kuchnia, za co od razu się zabrałem. I gdy skończyłem dostałem esemesa że właściciel przyjdzie dopiero w niedzielę.

P1130174 (Copy)

Tak myślę że moja szefowa sobie ze mnie zażartowała i po prostu chciała mieć pewność że ja to mieszkanie wysprzątam. I tak bym wysprzątał, a ta nie mam co robić w sobotę…

P1130166 (Copy)

Ostatnia środowa udręka

środa, Lipiec 2nd, 2014

P1130113 (Copy)

Zaczęło się cudownie. Najpierw jeden ze studentów zaczął z komórki czytać coś co słyszałem już co najmniej pięć razy tydzień temu, a chwilę potem drugi zaczął czytać coś co dosłownie minutę temu skończyła czytać inna studentka.
Oczywiście powiedziałem Im żeby dali sobie spokój bo to nie ma sensu i poczekali na Chloe. Chloe się spóźniła o 10 minut, powiedziała studentom żeby napisali coś nowego i sobie poszła do gabinetu.

P1130114 (Copy)

Tam pewnie tak ciepło nie ma…ze mnie leje się okropnie…na lato to do północno wschodnich Chin, tam jest chłodniej mówili. Nie, nie jest. Jest gorąco. A ja muszę tu siedzieć. To jest straszne, straszne marnotrawstwo czasu.

P1130115 (Copy)

Taki obrazek.
Zajęcia przedostatnie. Przychodzą trzy dziewczyny z których jedna już mnie męczyła na weixn i mówią że chciałyby zdawać. Męczyły mnie przy pomocy translatora że chcą, ze One były chore i tak dalej. A ja twardo obstaję przy swoim że nie. Chloe nie ma, jestem tylko ja skazany na tłumacza w komórce i zajęło nam z 40 minut zanim sobie poszły.
Zajęcia ostatnie. Spóźniony przychodzi student któremu pozwoliłem odrobić cztery sprawdziany. Pozwoliłem bo miałem w sumie zamiar każdemu pozwolić przyjść, ale ostatecznie z tego zrezygnowałem. Został tylko On, także musiałem niesprawiedliwie zachować się wobec innych studentów i pozwolić Mu odpowiadać. I już miałem w głowie strasznie wyrzuty sumienia gdy On wchodzi do klasy i bierze kartkę od kogoś kto właśnie skończył czytać.

P1130117 (Copy)

Żadnych wyrzutów nie miałem. O takim podejściu nie ma nawet co mówić. Powiedziałem Mu żeby sobie poszedł i sobie poszedł.

Do tego że leje się ze mnie, ciepło jest i duszno, doszedł jeszcze jakiś chory ból gardła i czucie nad kolanem. Nie ból, ale czuję że mam kolano a to nie jest dobry znak. Myślę że tydzień przerwy od biegania dobrze mi zrobi, a jak nie tydzień to kilka dni. Jeżeli chcę biegać całe życie, a chcę, to muszę o te kolana dbać. Czasem lepiej odpuścić niż się zajechać.

P1130118 (Copy)

Po ostatnich zajęciach wysprzątałem swój pokój i spakowałem się zostawiając tylko ubrania na resztę tygodnia. Część z nich i tak zostanie w Chinach bo są znacznie za duże. Strasznie tu teraz pusto, tak bezpłciowo…czyli tak jak gdy przyjechałem.

Ostatnie wtorkowe bieganie

wtorek, Lipiec 1st, 2014

P1130092 (Copy)

Klęknąłem. Zjadłem śniadanie, poszedłem biegać i poczułem głód. Czyli coś jest nie tak. Jeżeli jesz to co zawsze, a nagle brakuje energii to znaczy że coś jest nie tak. Muszę przemyśleć swoją dietę gdy wrócę w sierpniu. A raczej we wrześniu gdy będę już wiedział gdzie mogę co kupić.
Wyszedłem z mieszkania, ruszyłem biegać i zaczęły mnie boleć uda, a to nigdy nie jest dobry znak. Nigdy. Nie powinny mnie boleć, nie powinno być żadnych zakwasów, a jednak były. Przetruchtałem cztery kilometry i nie dałem rady więcej, koszulka mokra, ja zmęczony, nogi bolą, jednym słowem – tragedia. Odpocząłem parę minut i zrobiłem 10 interwałów 30s na 30s. Nogi bolały, głowa bolała, ale zrobiłem i to jest najważniejsze. Myślę że odpoczynek w Polsce dobrze mi zrobi.

P1130093 (Copy)

A pisząc to przeglądam pewne forum internetowe gdzie pojawił się temat czy będąc w Chinach czujecie że nigdy nie jesteście w 100% zdrowi? Cudownie. Parę tygodni temu widziałem pytanie o treści czy czujecie się jak postać w grze której pasek zdrowia stopniowo się kurczy po prostu będąc w Chinach?
Ja to dalej obstawiam siłę biegową i ewentualnie dietę bo przyznam się niechętnie że jest tak ciepło że aż mi się jeść nie chce.

P1130094 (Copy)

Po bieganiu wyćwiczyłem się fizycznie, lało się ze mnie potwornie i myślę że to pocenie się nie jest wyłącznie kwestią temperatury, ale także mojego obecnego poziomu wytrenowania, które stoi na poziomie średnim, ale to się za parę miesięcy zmieni diametralnie.

No dobrze, nagrałem też film o mangostanie:

A gu niao z niedzieli to miechunka jadalna o czym powiedziała mi mama.

P1130102 (Copy)

Po tym wszystkim pojechałem na dworzec wysłać rower. Czerwiec siedziała w samolocie powrotnym do Xinzheng bo 5 ostatnich dni spędziła w Hangzhou po tym jak wygrała konkurs telewizyjny, czyli byłem zdany na siebie.
Na dworcu remont i hala z której odbierałem rower okazała się zamknięta. Obszedłemją kilka razy, ale nic nie wskazywało na to że jest tam jakieś magiczne wejście i ktoś mi otworzy. Zrezygnowany udałem się na dworzec, zapytałem Pana policjanta, którego kolega powiedział że mam się udać w drugą stronę bo tam teraz znajduje się firma przewoźnicza.

P1130105 (Copy)

Dotarłem i…najpierw zapytano czy Polska gra w mistrzostwach świata, nie, nie gra, gra Holandia, potem pomacano moje włosy na ręce, a potem…musiałem zadzwonić do Becky bo Pan przyjmujący paczkę nie był w stanie powiedzieć mi że musiałbym zapłacić blisko 400 RMB za wysyłkę. Potrzebował tłumacza do tego. Grzecznie podziękowałem. Udałem się do znanej firmy.
Podjechałem, milion paczek, pół miliona ludzi, poczekałem na zewnątrz, rozkręciłem rower, po czym zapakowaliśmy go z Panem kurierem i przypomniały mi się czasy pracy na magazynie i zawijania paczek stretch folią. Rany, do teraz pamiętam ten ból na palcach. Paskudztwo.

P1130106 (Copy)

Zanieśliśmy rower, zważyliśmy i wyszło 445 RMB. Myślałem że mnie szlag trafi, ale machnąłem na to ręką. Z dworca w Xinzheng rower musiałaby odbierać Czerwiec i potem brać taksówkę, także wyszłoby podobnie, a tak się wykosztowałem strasznie, ale to meridka, więc coś więcej niż rower.

P1130108 (Copy)