Archive for the ‘kuchnia’ Category

Wróciłem

piątek, Sierpień 26th, 2016

2401caf1a377194d94197d9947d3d80f2107_hb2

IMG_20160825_051544_1472111215406

IMG_20160825_134922_1472111275740

sdr

Siedem z dziesięciu, czyli przyjęcie Założyciela

środa, Grudzień 24th, 2014

P1150377 (Copy)

P1150376 (Copy)

P1150375 (Copy)

P1150374 (Copy)

P1150373 (Copy)

P1150372 (Copy)

P1150371 (Copy)

P1150370 (Copy)

P1150369 (Copy)

P1150367 (Copy)

I jak to zawsze lubię mówić 0 im droższa restauracja tym jedzenie bardziej meeeh

Pu-erh

sobota, Lipiec 19th, 2014

calosc

Pu-erh, a po chińsku 普洱茶, czyli pu er cha to rodzaj ciemnej sfermentowanej herbaty produkowanej tradycyjnie w chińskiej prowincji Junnan.

Tradycyjnie herbata pu’er rozpoczyna swoje życie jako毛茶, czyli mao cha. Nie jest to nic innego jak ogólnie dostępna w Polsce herbata sypka.
W Chinach popularniejsze od postaci sypkiej jest postać生茶, czyli sheng cha, w której to herbatę formuje się w różne kształty.

Właściwości zdrowotne

– wspomaga pracę wątroby
– skutecznie walczy z nadwagą
– obniża poziom cholesterolu
– pobudza procesy trawienne
– zapobiega powstawaniu agresywnych związków tlenu – wolnych rodników
– łagodzi skutki spożycia alkoholu
– wzmacnia organizm
– zmniejsza wchłanianie tłuszczu w jelitach
– pobudza mikrokrążenie
– poprawia pamięć
– obniża ciśnienie
– uspokaja

Jak sprawdzić oryginalność?

Każda herbata powinna zawierać cztery rzeczy:

Opakowanie:  papier, lub cienki bawełniany materiał na którym znajduje się informacja o firmie/fabryce, roku produkcji, regionie/górze z której herbata została zebrana, odmianę herbaty, oraz numer przepisu. Na opakowaniu znajdują się loga, oraz rysunki.

Neifei, 内飞: czyli mały papierek wciśnięty między zwiniętą herbatę. Stanowi on dowód autentyczności. Zdarza się, że herbaty z wyższej półki mają więcej niż jeden. Zazwyczaj znajdują się na nim informacje o producencie i samej marce.

neifei

Neipiao, 内票: większy papierek, lub nawet ulotka, włożony do opakowania. Dodatkowe potwierdzenie autentyczności herbaty. Zazwyczaj znajduje się tam także informacje o producencie i marce.

piao

Herbata

bing

Jak przechowywać herbatę?

Nie należy przechowywać herbaty w zamkniętym pomieszczeniu bez przepływu powietrza gdyż doprowadzi to do utraty aromatu. Żeby temu zaradzić wystarczy włożyć herbatę do plastikowego worka.

Nie należy przechowywać herbaty w towarzystwie mocnych zapachów gdyż może nimi przejść, gdyby do tego doszło należy ją wywietrzyć, aczkolwiek nie jest to zawsze skuteczne.

Im większa wilgotność tym szybszy proces starzenia się herbaty. Może nawet pojawić się pleśń. Przedział od 60% do 85% wilgotności jest idealny.

Wystawienie na działanie promieni słonecznych może prowadzić i często prowadzi do stworzenia bardziej gorzkiego smaku.

Przechowywanie herbaty w niskiej temperaturze spowolnia okres jej starzenia. W wysokiej wręcz odwrotnie co może prowadzić do popsucia smaku.

 

Jaki wiek jest najlepszy?

Nie można udzielić tutaj jednoznacznej odpowiedzi. Wszystko jest zależne od sposobu przechowywania, receptury, zbioru, oraz innych czynników. Niektóre herbaty osiągają idealny wiek po 10 latach, a inne dopiero po ponad 30.

 

Przygotowanie

Aby przygotować herbatę najpierw trzeba ją wydzielić. Można to zrobić odrywając kawałki, lub poddać działaniu pary aż zmięknie.
Tradycyjnie powinno się odcinać specjalnym nożem poziome paski co ma zminimalizować łamanie liści.

Herbatę powinno przygotowywać się w stylu gongfu, korzystając z serwisu yixing lub gaiwan. Optymalna temperatura do zalewania pu-erh średniej jakości wynosi 95°C, a herbat lepszej klasy pomiędzy 85 a 89°C.
Przy pierwszym zalaniu powinno się herbatę moczyć przez około 12 do 30 sekund. Z każdym kolejnym zalaniem czas ten powinien być wydłużany osiągając 2 do 10 minut przy zalaniu ostatnim. Zbyt długie namaczanie może prowadzić do gorzkiego i nieprzyjemnego smaku.

Pu-erh wręcz należy zaparzać kilka razy.

Młode herbaty są w smaku mocne i aromatyczne, ale i gorzkie. Starsze są natomiast mniej gorzkie i można je zaparzać nawet dwadzieścia razy.

A gdyby kogoś herbata zainteresowała bardziej to zapraszam do licytacji – http://allegro.pl/ShowItem2.php?item=4436313505

No shame

czwartek, Czerwiec 5th, 2014

P1120625 (Copy)

Tak sobie napisałem w notatniku opisując zachowanie dwóch dziewczyn dzisiaj. Nie, nie były to jakieś straszne bezwstydnice w sensie fizycznym, ale takie w sensie zachowania.
Taka scenka: zadałem studentom zadanie, a potem postanowiłem pochodzić po klasie i porozmawiać z Nimi. Takie standardowe pytania jak się masz, jadłeś śniadanie, co jadłeś czyli takie prawdziwe nic trudnego, czego Oni i tak nie potrafią opanować. Bardziej to pewnie nie chcą niż nie potrafią.

P1120627 (Copy)

Także siedzą sobie te dwie dziewczyny i oglądają film na komórce. Oglądają i oglądają, a ja sobie stoję przed Nimi i czekam. A One nic, tylko dalej oglądają. Zacząłem ten film komentować, a One się tylko zaczęły śmiać. I wtedy dotarło do mnie że straciłem już tutaj resztki szacunku i jakiekolwiek próby jego ratowania nie odniosą rezultatu. Rozpisałem więc na tablicy kolejne zadania i powiedziałem że będą na teście, co oczywiście nikogo nie zainteresowało i trudno, nie jest to mój problem.

P1120635 (Copy)

A teraz tak od początku dnia.
Poszliśmy rano z Czerwiec biegać, znowu bez śniadania jedynie zjedliśmy po bananie. Dla mnie to dość, dla Niej to zdecydowanie za dużo, albo i wczorajsza kolacja się do tego przyłączyła i musiała zrezygnować po parunastu minutach, co jest znacznie gorszym rezultatem od tych trzydziestu paru minut sprzed tygodnia.

P1120636 (Copy)

Na razie i tak nie ma wielkiej presji, dopiero jak zaczniemy razem biegać będzie musiała wziąć się za siebie. Pokręciłem się tak w kółko na małej bieżni blisko godzinę, w ładnym tempie i wróciłem, ale lało się ze mnie niemiłosiernie. A to oznacza dwie rzeczy: kompletny brak diety przez ostatnie cztery dni dał się we znaki, oraz duszno jest nieprzyzwoicie. To jest jeden z najgorszych stanów pogodowych, gdy ziemia prosi, wręcz błaga o deszcz, a ten nie nadchodzi. Dla mnie to jest zawsze tragedia, ale cóż, nie mogę narzekać na pogodę, to nie ten poziom sportowy.

P1120616 (Copy)

Scenka druga.
Pierwsza zajęcia po południu i klasa Carrots. Jeden taki zabawowy student pyta się mnie jak ja jem, bo przecież pałeczkami je się trudno (taki panuje pogląd, że obcokrajowcy nie radzą sobie z pałeczkami), Czerwiec mówi Mu że jem rękami , a On niedowierza więc pyta jak. No to pokazałem mu że po prostu zanurzam twarz w talerzu jedzenia jak pies w misce i jem.
Wszyscy się popłkali ze śmiechu, a do mnie dotarło dlaczego te resztki szacunku zniknęły.

P1120619 (Copy)

Ciekawostka
Chińczycy spożywają rocznie tyle zupek błyskawicznych że wystarczyłoby na serwowanie ich trzy razy dziennie wszystkim mieszkańcom Algierii.
Tego dowiedziała się Czerwiec na ostatnich zajęciach na których pojawiło się sześcioro studentów, z których tylko jedna dziewczyna była czymkolwiek zainteresowana. Reszta sobie po prostu posiedziała i padło pytanie czy nie jestem zły że nikt nie przyszedł. Odrzekłem po chińsku meiyou ren, meibanfa, czyli nie ma ludzi, nic nie mogę na to poradzić.

P1120628 (Copy)

Obiad i kolację dzisiaj ugotowała Czerwiec, z czego przy okazji kolacji nauczyła mnie jak robić ostry dodatek z restauracji, oraz jak przygotować to sławne ma la tang, czyli bardzo ostrą zupę.

P1120634 (Copy)

P1120633 (Copy)

P1120632 (Copy)

Podróż na północ

sobota, Maj 31st, 2014

P1120271 (Copy)

Zaczęła się w piątek gdy po zajęciach ruszyliśmy na nowy przeniesiony przystanek autobusowy i pojechaliśmy na dworzec.
Zajęcia to częściowy sukces a częściowa tragedia bo zostałem olany zupełnie, no ale kto by tam przynosił książki mając w perspektywie wyjazd do domu po zajęciach.

P1120287 (Copy)

Także było i minęło, nie ma co nad tym rozmyślać, do końca zostało 5 tygodni i zaczyna się wielkie odliczanie bo do zrobienia zostały jeszcze dwa zajęcia. Reszta to testy i prezentacje. Czyli jest bardzo, bardzo dobrze.

P1120288 (Copy)

Pociąg przyjechał punktualnie i zabrał nas do Yanji. Yanji jest stolicą koreańskiego okręgu autonomicznego Yanbian o czym już wspominałem.

P1120291 (Copy)

Obudził mnie wschód słońca o czwartej, czyli dużo, ale to dużo za wcześnie. Tutaj też godziny są poprzewracane, dzień wstaje za wcześnie a kończy się również za wcześnie. Mogliby nad tym popracować, ale dawno temu uznano że w całych Chinach należy stosować czas pekiński, zgodnie z duchem jednego kraju. Ich prawo.

P1120292 (Copy)

Gdy dojechaliśmy już do Yanji zaczęły się poszukiwania naszego hotelu. Trochę to trwało, ale na szczęście udało się i to w dodatku o tyle fajnie że mieliśmy autobus bezpośredni. To też taki pierwszy znaczący przypadek w którym chiński internet nam nie pomógł, ale google nie zawiodło.

P1120293 (Copy)

Chiński internet bowiem nie potrafił odnaleźć naszego hotelu, a raczej przystanku przy nim, za to google poradziło sobie bez problemu. Co prawda trochę się pogubiło mówiąc że dojeżdża tam tylko jeden autobus, ale nas o akurat nie dotyczyło bowiem i tak ze stacji kolejowej mieliśmy jeden autobus.

P1120296 (Copy)

Do hotelu dotarliśmy za wcześnie, ale na szczęście pozwolili nam zostawić plecaki i poszliśmy na śniadanie do pobliskiej restauracji, jednej z nielicznych otwartych zresztą, i zamówiliśmy owsiankę która była taka sobie ze wskazaniem na słabą, shao mai czyli takie pierogi które oryginalnie pochodzą z Kantonu i powinny być z wieprzowiną, ale nasze były z wołowiną i Czerwiec nie smakowały, za to ja uważam że były przepyszne.

P1120305 (Copy)

Następnie przyszła pora na lekki shopping, który trochę skróciliśmy, ale wróciliśmy z niego wzbogaceni o kapelusze, a ja o przyjemność skosztowania sławnych nudli na zimno. Nudle na zimno w zupie jadłem już raz w Pekinie rok temu, koło którejś ze świątyń i pamiętam że były w smaku mocno średnie.

P1120307 (Copy)

Te dzisiaj były natomiast przepyszne. Dziwne bo słodko ostre, ale przepyszne. Czerwiec w ogóle nie smakowały, ale Ona jest niepozytywnie nastawiona do dań słodko ostrych.

P1120308 (Copy)

Przed powrotem do hotelu udaliśmy się jeszcze w odwiedziny do pobliskiej piekarni która przyciągnęła nas zapachem świeżo wypieczonego chleba i co prawda prawdziwego chleba tam nie było, ale ten słodki był bardzo, ale to bardzo dobry i miał krótką datę przydatności do spożycia czyli nie był to typowy chiński pompowany chemikaliami chleb.

P1120310 (Copy)

Jutro ruszamy jeszcze dalej na północ.

P1120314 (Copy)

P1120336 (Copy)

P1120334 (Copy)

P1120332 (Copy)

P1120329 (Copy)

P1120327 (Copy)

P1120324 (Copy)

P1120321 (Copy)

P1120318 (Copy)

P1120316 (Copy)

Równowaga

wtorek, Kwiecień 15th, 2014

P1110302 (Copy)

Czyli…nie spotykam się z June nigdzie na początku maja bo ani mój przyjazd do Niej, ani Jej przyjazd do mnie nie ma większego sensu. Więcej czasu spędzalibyśmy w pociągu (stojąc, o czym za chwilę), niż ze sobą. Dlaczego? Ano dlatego że ja mam trzy dni wolnego a dojazd do Zhengzhou zajmuje najmniej godzin 19, więc wylądowałbym tam w czwartek a w piątek musiałbym wracać. Podobnie w przypadku June.

P1110277 (Copy)

Pominę milczeniem fakt że Ona już pracuje w tym sklepie bez przerwy samodzielnie od trzech tygodni, a Jej partnerka, bardziej szefowa, wróci dopiero w maju, a i gdy wróci to najpierw sobie zrobi urlop i gdzieś tam pojedzie.
No dobrze, moglibyśmy się spotkać gdzieś po środku, ale…nigdzie nie ma biletów powrotnych dla mnie…Autentycznie…na 3-go maja nie ma biletów powrotnych, jak już to tylko stojąco a i to z reguły w tych nocnych które mi nie pasują. To jest niesamowite po prostu.

P1110278 (Copy)

Można teraz powiedzieć że obudziliśmy się z ręką w nocniku, ale to nie jest tak do końca bo tydzień temu nie było wiadomo kiedy partnerka, bardziej szefowa, June wróci, więc nie robiliśmy żadnych planów. A teraz nagle planów żadnych mieć nie możemy.
Czekaliśmy tyle czasu, poczekamy i do święta smoczych łodzi.

P1110280 (Copy)

Za to na plus, który w moim odczuciu nie niweluje tego minusa, bo to niemożliwe, ale czyni ten dzień słodko kwaśnym: dostałem skany dokumentów z mojej obecnej firmy, a przesympatyczna Pani Hillary z mojego nowego college’u stwierdziła że jest perfect więc mam spokój w tym względzie. Teraz pozostaje odebrać oryginał kiedyś.

P1110288 (Copy)

Rany…kamień z serca, naprawdę kamień z serca bo miałem ogromnego stracha że to się posypie jakoś. Jeszcze tego papierka nie mam, ale czuję że będzie dobrze. Po raz pierwszy od momentu gdy zacząłem to wszystko załatwiać mam wrażenie że będzie dobrze i jestem dobrej myśli.

P1110284 (Copy)

Dostałem też smsa dzisiaj. Znajomy kupuje mi bilet z Szanghaju, uciekam w czwartek, jak kupić bilet na pociąg? I umówiliśmy się na jutro. Z jednej strony jestem bardzo Wendy wdzięczny, a z drugiej nie mam skrupułów wobec Johnsona, który nauczycieli nie szanuje ani trochę. Dla Niego nic nie znaczymy. Jesteśmy tylko narzędziem które pomaga Mu w zarabianiu pieniędzy. I owszem, trochę mam strachu że przyjdzie mi wziąć na siebie te godziny od Jessici, ale…nie widzę w tym nic złego. Dziewczyna nie podpisała żadnego kontraktu, umowy, niczego co by Ją z tą firmą wiązało.

P1110295 (Copy)

Nie wiąże swojej przyszłości z nauczaniem, ani z Chinami i co najważniejsze: nie jest tutaj szczęśliwa. To po co ma się męczyć? Czy kupię ja ten bilet, czy zrobi to ktoś inny, różnicy nie ma żadnej. Nie traktuję tego jako ciosu wymierzonego w Johnsona bo przecież ani Mu tym życia nie utrudnię za bardzo, ani Go to nie zaboli szczególnie, ale jako pomoc komuś kto tej pomocy potrzebuje. Dla mnie to nie jest ucieczka, bo ucieczka od czego? Od firmy w której pracuje nielegalnie? Dla mnie to jest wycofanie się z niebezpiecznej sytuacji i to całkiem rozsądne.

P1110298 (Copy)

Do teraz zastanawiam się jak Oni (Jessica i Tom) dostali wizy Z skoro ani nie mają dwóch lat doświadczenia po studiach ani jak dostali pozwolenie pobytu skoro nie podpisali kontraktów z moją firmą. O ile ten motyw z wizą mogę jeszcze jakoś zrozumieć bo to zarządzenie wprowadzono we wrześniu a Oni przyjechali akurat gdy je wprowadzano i nikt za bardzo się jeszcze nie orientował jak to wszystko ma wyglądać. Tak pozwolenie pobytu jest wydawane przez policję w oparciu o dokumenty.

P1110300 (Copy)

A jeżeli tych dokumentów nie ma? No właśnie…Teraz siedząc tutaj gdzie siedzę i pisząc z Panią Hillary widzę jak wiele dokumentów powinienem dostarczyć blisko rok temu, a jak wielu dokumentów nie dostarczyłem. Staram się o tym nie myśleć bo ten dzień ma być słodko kwaśny, a nie kwaśny.

P1110308 (Copy)

Tianjin #3

niedziela, Kwiecień 13th, 2014

Huntun
Po polsku wonton. Czyli takie pierogi w zupie…Huntun zaczyna się od kwadratowego ciasta, do którego wkłada się wkładkę, zazwyczaj mięsną. Czasem zdarza się że huntun jest smażony na głębokim oleju, ale częściej je się je w zupie. Dla mnie wyglądają jak zwykłe pierogi zwinięte w kulkę zamiast standardowego kształtu pierożka.

P1110070 (Copy)

Hamburger
Chiński hamburger. Z wieprzowiną i ogórkiem w środku. Przepyszne ciasto. Przepyszne. Taki chleb mógłbym jeść.

P1110072 (Copy)

Kościół
Najsmutniejszy kościół w jaki byłem w życiu. Dla mnie był zupełnie wyprany z Boga. Ludzie robiący sobie zdjęcia przy ołtarzu gdy się ‘modlą’, ludzie pozujący to zdjęć ze złożonymi dłońmi w czasie ‘modlitwy’ to nie mój klimat.

P1110079 (Copy)

Rozumiem dlaczego tak jest, bo to Chiny i dla nich kościół katolicki to bardziej budynek, a nie świątynia, ale wydało mi się to zupełnie pozbawione szacunku. Przypuszczam że to nie byli chrześcijanie a po prostu turyści, których było w Tianjin od groma, ale niesmak i tak mi pozostaje. Więcej nie napiszę bo musiałbym się irytować.

P1110078 (Copy)

Most
Ruszyliśmy zobaczyć Tianjin Eye, czyli olbrzymie koło widokowe na Tianjin i przechodząc przez ulicę trafiliśmy do bloków z których nie było wyjścia. Ktoś postawił przejście nad ulicą prowadzące tylko do tych bloków, ale jakoś nie wspomniał o tym nigdzie. Czasem ten kraj mnie zaskakuje.

P1110088 (Copy)

Tianjin Eye
Samo Tianjin Eye robi fantastyczne wrażenie. Tyle tylko że w poniedziałki rano jest zamknięte…

P1110092 (Copy)

Świątynia
Buddyjska. Taka nowa zbudowana jak stara, mnóstwo ludzi, ale w pewnym punkcie to te wszystkie świątynie są takie same, chyba że czymś się wyróżniają. Ta się niczym nie wyróżniała. Dla odmiany tutaj ludzie nie pozują do zdjęć w czasie modlitwy, a zwyczajnie się modlą.

P1110097 (Copy)

Obiad
W pobliżu świątyni znajdowała się restauracja prowadzone przez męża z żoną i była to jedna z najczystszych restauracji jakie widziałem w Chinach. Zamówiliśmy podwójne nudle smażone z kapustą i dostaliśmy naprawdę potężną porcję nudli, które nie były smażone jak na mój gust z kapustą. Nudle owe charakteryzowały się tym że nie miały żadnego smaku. Żadnego. Jak to June powiedziała teraz to jesz paprykę, a nie nudle. A pochłonąłem paprykę z trzech stolików

P1110101 (Copy)

Puch
I tak wracając już do hotelu trafiliśmy na ulicę pełną latającego puchu. Zdjęcia tego nie oddają, więc uwierzcie na słowo. Ten puch był wszędzie, naprawdę wszędzie. Wyglądało to jak śnieg w lato.

P1110104 (Copy)

Nudle na zimno
Na kolację, po raz trzeci. Tym razem od Pani na ulicy. I były najlepsze…

P1110110 (Copy)

Hotel
Teoretycznie to ja w tym hotelu nie powinienem mieszkać, ale na szczęście przemykałem się szybko przed rejestracją i nikt nam złego słowa nie powiedział. Także udało nam się znaleźć tani i porządny hotel.

To nie był dobry dzień

środa, Kwiecień 2nd, 2014

P1100819 (Copy)

Do tego stopnia że nie chce mi się o tym pisać.
Napiszę jednak bo muszę to z siebie wyrzucić.
Frustracja.

P1100821 (Copy)

Tak, to dobre słowo. Gdy na zajęcia przychodzi pięć osób, potem robi się jedenaście, ale nikt nie uważa, nikt się nie przejmuje. Nikt nie potrafi utworzyć pytania mając podany wzór, a może nie tyle nikt nie potrafi, co nikt nie chce. Wychodzą z założenia że zadawanie pytań w sklepie nie ma żadnego znaczenia i jest niepotrzebne.

P1100827 (Copy)

A Ty tam stoisz i się produkujesz. Robisz człowieku tę stronę internetową z dodatkowymi materiałami, szukasz ciekawych tematów, a tym się i tak nikt nie przejmuje.

P1100829 (Copy)

Chloe gra w gry na komórce, słów nie tłumaczy, tyle dobrego że jak jest za głośno to coś mruknie. Zmieniło się to Jej podejście diametralnie i nie wiem czy to Ona wywiera większy wpływ na uczniów czy uczniowie na nią.

P1100832 (Copy)

I ja rozumiem że deszcz, ale…jak dzisiaj wszedłem do tej klasy i widziałem te Ich miny to mi się już też ode chciało. Spokojnie zrobiłem co miałem zrobić, ale już czułem że to nie będzie dobry dzień, już czułem że gdzieś tam czegoś mi dzisiaj brakuje i coś pójdzie nie tak.
Drugie zajęcia to masakra na poziomie pierwszych. Sala pełna, ale trójka uczniów uważa, reszta nie ogarnia zupełnie. A to przecież moja najlepsza klasa…

P1100834 (Copy)

Tyle że po zajęciach przyszedł do mnie jeden ze studentów i mówi:
– Jakiś taki niewesoły na zajęciach byłeś.
– No bo nie uważacie, gracie, gadacie.
– No…dla mnie mówisz trochę za szybko, ale to moja wina.
– Mogę mówić wolniej przecież.
– Nie, to moja wina. W Chinach uczymy się tylko od egzaminu do egzaminu, sam wiesz. Nie martw się, to nie Twoja wina.
Tak, wiem…i trochę mi humor poprawił, ale…

P1100835 (Copy)

Zajęcia trzecie to był już pogrom totalny. Znowu trzy osoby robiły cokolwiek związanego z lekcją, reszta w coś tam sobie grała, a ja już nie miałem nawet siły by Im zwracać uwagę. I nie wiem czy to ta pogoda, czy jakiś dziwny brak kalorii (bo czuję się fizycznie zmęczony tak jak się czułem gdy zrzucałem masę dawno temu), czy może niewyspanie, a może jeszcze coś innego, ale w trakcie zajęć zasnąłem.
– Teacher, teacher, teacher…
Obudziło mnie, ale chyba nikt nie zauważył.
Już w poprzednią środę byłem zmęczony, ale nie do tego stopnia. W jeszcze poprzednią też, ale dzisiaj…
Drugi raz przysnąłem na zajęciach popołudniu, to już prawdziwa masakra. Taki wypluty nie byłem już dawno…

P1100837 (Copy)

Może właśnie z powodu tego wyplucia widzę to w takich ciemnych barwach, ale fakty są niezaprzeczalne – większość studentów ma w nosie to co robię na zajęciach. Całkowicie, całkowicie w nosie. Fajnie powiedzieć że mnie to nie rusza, ale rusza mnie to bardzo, bo ja się do tych zajęć przygotowuję, robię plany, mam jakieś przemyślenia i swoje ambicje, a tak…przecież ja chciałem zrealizować z 8 tematów w tym semestrze, a zrobię z 4-5 jak dobrze pójdzie.

P1100838 (Copy)

No dobrze, żeby nie kończyć negatywnie – pozytywny obrazek.
Wracając z zajęć zauważyłem ogromny korek i autobus linii 240, który podrzuca mnie pod dobry przystanek. Autobus tej linii jednak nie zatrzymuje się na żadnym przystanku po drodze między szkołą a przystankiem na który normalni idę, tylko przez tę ulicę przejeżdża. Czasem do takiego autubusu podchodzę i kierowca otwiera drzwi, a czasem macha głową na boki i nie otwiera. Dzisiaj otworzył i dostałem się szybciej do mieszkania.

P1100841 (Copy)

Ach, zapomniałbym – June mnie wczoraj uświadomiła że www.pandora.com nie działa nigdzie poza USA, Australią i Nową Zelandią. Także przepraszam bardzo wszystkich niekorzystających z VPN. Musicie poczekać aż te niezwykle istotne umowy o dziele autorskim zostaną uregulowane.

Wolne

wtorek, Kwiecień 1st, 2014

P1100798 (Copy)

Wtorek został moim jedynym dniem wolnym. Nie ma w tym właściwie nic złego, przynajmniej na razie. Prawdę mówiąc myślę że zajęci mi większej części poniedziałku tylko pomoże mi zabić czas do lipca. Jak to powiedział Chris ani się obejrzysz a będzie sierpień. No niech będzie że będzie lipiec. W sumie to jeszcze tylko trzy miesiące.

P1100799 (Copy)

A skoro to jedyny dzień wolny to można spokojnie puść na siłownię z nadzieją że rano nie będzie nikogo dziwnego…Nadzieją…
Najpierw jeden ze znajomych mówi mi żebym uważał gdy się przebieram bo tuż obok jest menadżer siłowni, początkowo nie zrozumiałem o co Mu chodzi, ale widząc moje zaskoczenie dodał to kobieta.

P1100803 (Copy)

Zastanawiam się do teraz o co chodziło. O wiele bardziej przerażające jest dla mnie rozmawianie ze sobą gdy ludzie są zupełnie nadzy. Jakoś tak…niekomfortowo się czuję gdy rozmawia ze mną ktoś zupełnie nagi, a wokół kręci się mnóstwo innych nagich facetów.

P1100805 (Copy)

Druga sytuacja…zacząłem rozgrzewkę, czyli przysiady i zauważyłem jak człowiek zaczął rozmawiać przez telefon i usiadł na ławce do wyciskania sztangi. Usiadł, niech siedzi. Skończyłem rozgrzewkę i podchodzę do ławeczki bo widzę że człowiek się podniósł ale dalej rozmawia. Człowiek zaczął gestykulować że on z tej ławeczki korzysta właśnie, po czym znowu usiadł i dalej rozmawiał. Postałem tak z minutę, ale w końcu poszedłem męczyć się z innym ćwiczeniem. Człowiek zrobił trzy serie po czym znowu gestykulując pokazał mi że ławeczka jest wolna.
Wkurza mnie to niemiłosiernie. Bo skoro nic nie robisz i gadasz przez komórkę to się kurna cofnij i daj innym ćwiczyć. Im dłużej chodzę na tę siłownię tym irytacja we mnie bardziej narasta.

P1100807 (Copy)

Wolne oznacza także zakupy. Parę tygodni temu skończyła mi się ostra pasta z bobu. Pasta z bobu jest podstawą kuchni syczuańskiej. Tyle tylko że musi być ostra. Problem z tym polega na tym, że trzeba się za nią nachodzić. Bo o ile zwykłą pastę z bobu można kupić nawet w osiedlowym sklepiku, tak o ostrą jest trochę trudniej. Sam widziałem ją tylko w dwóch mniejszych sklepach, a nie będę przecież to jakiegoś walmartu jeździł. Także jestem mega zadowolony i pasta od razu poszła do dzisiejszego obiadu.

P1100809 (Copy)

A jutro już środa i początek nowych zajęć, tym razem będziemy się uczyć jak robić zakupy i zwracać towar. Znowu będziemy sobie tłuc do głowy I would like to (chciałby/chciałabym), tym razem z końcówką zwrócić to.

P1100810 (Copy)

To jeszcze podrzucę taką fajną stroną, którą podrzucili mi z tego genialnego podcastu o ekonomii – www.pandora.com, takie cudo ktoś skonstruował że wpisujemy artystę którego lubimy i tworzy nam się lista utworów które mogą nam się podobać. Każdej piosence możemy dać kciuk w górę lub kciuk w dół i na tej podstawie będą wybierać nam inne piosenki które mogą nam się podobać, a z czasem wspólnymi siłami stworzymy bibliotekę piosenek które lubimy. Rzecz jasna możemy stworzyć kilka bibliotek tak by piosenki były odtwarzane zależnie od nastroju, bo to przecież też trzeba brać pod uwagę. Przydałoby się coś takiego do podcastów ;-)

P1100800 (Copy)

Weekend

poniedziałek, Marzec 10th, 2014

P1100276 (Copy)

Pierwszy raz od dawna nie czuję że jest to weekend. Coś we mnie mówi mi że to jest poniedziałek i ludzie wtedy pracują. Jakaś cząstka mnie wibruje bo nie rozumie dlaczego ja siedzę w domu i się obijam, skoro powinienem gdzieś pracować. Pięć dni w pracy to widać za mało. Może to i dobrze, bo znaczy że mam energię do pracy. To też nowe zjawisko bo z reguły w tym okresie przejściowym między zimą a wiosnom energia ze mnie odpływa a nie przypływa. Może jednak coś dobrego w tym mieście siedzi. Może…kto to wie.

P1100279 (Copy)

Na siłowni, jak co rano, praktycznie nikogo, same znajome twarze, żadnych studentów. W takich warunkach to można ćwiczyć. Żadnej walki o sprzęt, żadnego czekania gdy się chce coś szybko zrobić. Chociaż może takie czekanie ma też swoje plusy bo cierpliwość też trzeba w sobie wypracować, czyż nie?

P1100281 (Copy)

Udało mi się dzisiaj zrobić wszystko co normalnie zajmuje mi dwa dni, czyli nie dość że napisałem plany na nadchodzący tydzień to jeszcze odrobiłem zadania z chińskiego. Czyli naprawdę gdzieś te pokłady energii są.

P1100288 (Copy)

Obiad…na obiad wysmażyłem sobie Yuxiang rou. Czyli wołowinę przyrządzaną by smakowała jak ryba.  A do tego kwaśna kapusta po syczuańsku, czyli na ostro.  Wyglądało to mniej więcej tak jak widać na zdjęciach.

P1100298 (Copy)

To w sumie największa zaleta tych dni wolnych – czas na gotowanie, bo normalnie to muszę się zadowolić czymś co mogę przygotować na szybko. I teraz tak odnośnie gotowania na szybko. Jeżeli myślicie że zupki instant są zawsze instant to się mylicie. Mojemu współlokatorowi ugotowanie takiej zupki zajmuje ponad 20 minut za każdym razem. Ani trochę mnie to nie frustruje, jedynie dziwi. I to o tyle, że mówi że jedzenie tutaj jest kiepskie. No jest, nie oszukujmy się, północne Chiny to nie jest najlepsze miejsce do poznawania kuchni tego kraju, ale nie znaczy to że nie można próbować. Wręcz przeciwnie, próbować trzeba i to jak najczęściej.

P1100297 (Copy)

Jutro z rana ma być ciepło, jedynie -2 i może lekki deszczyk, ale to naprawdę może. Czyli idealna pogoda na zimowo wiosenne bieganie. Wszystko wskazuje na to że zbliżamy się już do końca zimy, czyli trzy treningi biegowe są jak najbardziej realne. Aż się nie mogę doczekać. Zwłaszcza że tutaj o 6 nad ranem jest już jasno, podczas gdy na południu słońce jest trochę bardziej ospałe i wstaje później. Nie będzie wiec znanego z Jiawang mrocznego biegania, czyli fajnie. Zawsze mi serce rośnie gdy wspominam te zbiegi spod żyrafy w WPKiW przy wschodzie słońca. Jedno z tych pięknych uczuć gdy wychodzi się biegać o 4 nad ranem, gdy wszyscy jeszcze śpią i wraca gdy słońce już wstało i powoli zaczyna opierać się o okna budząc ludzi. Brakuje mi tego trochę, dlatego nie mogę się doczekać przyszłego czwartku gdy w końcu ruszę biegać rano.

P1100294 (Copy)

Ogłoszenia parafialne

Galeria nowa już została uzupełniona o wszystkie zdjęcia. Łącznie jest ich blisko 24 tysiące i zajmują naprawdę sporo miejsc na serwerze. Galeria stara z czasem zostanie opuszczona, ale nie zniknie. Problem z nią jest taki że wkrótce zabraknie w niej miejsca, czyli tak czy owak musiałaby się pojawić galeria nowa.