Podróż na północ

P1120271 (Copy)

Zaczęła się w piątek gdy po zajęciach ruszyliśmy na nowy przeniesiony przystanek autobusowy i pojechaliśmy na dworzec.
Zajęcia to częściowy sukces a częściowa tragedia bo zostałem olany zupełnie, no ale kto by tam przynosił książki mając w perspektywie wyjazd do domu po zajęciach.

P1120287 (Copy)

Także było i minęło, nie ma co nad tym rozmyślać, do końca zostało 5 tygodni i zaczyna się wielkie odliczanie bo do zrobienia zostały jeszcze dwa zajęcia. Reszta to testy i prezentacje. Czyli jest bardzo, bardzo dobrze.

P1120288 (Copy)

Pociąg przyjechał punktualnie i zabrał nas do Yanji. Yanji jest stolicą koreańskiego okręgu autonomicznego Yanbian o czym już wspominałem.

P1120291 (Copy)

Obudził mnie wschód słońca o czwartej, czyli dużo, ale to dużo za wcześnie. Tutaj też godziny są poprzewracane, dzień wstaje za wcześnie a kończy się również za wcześnie. Mogliby nad tym popracować, ale dawno temu uznano że w całych Chinach należy stosować czas pekiński, zgodnie z duchem jednego kraju. Ich prawo.

P1120292 (Copy)

Gdy dojechaliśmy już do Yanji zaczęły się poszukiwania naszego hotelu. Trochę to trwało, ale na szczęście udało się i to w dodatku o tyle fajnie że mieliśmy autobus bezpośredni. To też taki pierwszy znaczący przypadek w którym chiński internet nam nie pomógł, ale google nie zawiodło.

P1120293 (Copy)

Chiński internet bowiem nie potrafił odnaleźć naszego hotelu, a raczej przystanku przy nim, za to google poradziło sobie bez problemu. Co prawda trochę się pogubiło mówiąc że dojeżdża tam tylko jeden autobus, ale nas o akurat nie dotyczyło bowiem i tak ze stacji kolejowej mieliśmy jeden autobus.

P1120296 (Copy)

Do hotelu dotarliśmy za wcześnie, ale na szczęście pozwolili nam zostawić plecaki i poszliśmy na śniadanie do pobliskiej restauracji, jednej z nielicznych otwartych zresztą, i zamówiliśmy owsiankę która była taka sobie ze wskazaniem na słabą, shao mai czyli takie pierogi które oryginalnie pochodzą z Kantonu i powinny być z wieprzowiną, ale nasze były z wołowiną i Czerwiec nie smakowały, za to ja uważam że były przepyszne.

P1120305 (Copy)

Następnie przyszła pora na lekki shopping, który trochę skróciliśmy, ale wróciliśmy z niego wzbogaceni o kapelusze, a ja o przyjemność skosztowania sławnych nudli na zimno. Nudle na zimno w zupie jadłem już raz w Pekinie rok temu, koło którejś ze świątyń i pamiętam że były w smaku mocno średnie.

P1120307 (Copy)

Te dzisiaj były natomiast przepyszne. Dziwne bo słodko ostre, ale przepyszne. Czerwiec w ogóle nie smakowały, ale Ona jest niepozytywnie nastawiona do dań słodko ostrych.

P1120308 (Copy)

Przed powrotem do hotelu udaliśmy się jeszcze w odwiedziny do pobliskiej piekarni która przyciągnęła nas zapachem świeżo wypieczonego chleba i co prawda prawdziwego chleba tam nie było, ale ten słodki był bardzo, ale to bardzo dobry i miał krótką datę przydatności do spożycia czyli nie był to typowy chiński pompowany chemikaliami chleb.

P1120310 (Copy)

Jutro ruszamy jeszcze dalej na północ.

P1120314 (Copy)

P1120336 (Copy)

P1120334 (Copy)

P1120332 (Copy)

P1120329 (Copy)

P1120327 (Copy)

P1120324 (Copy)

P1120321 (Copy)

P1120318 (Copy)

P1120316 (Copy)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.