Archive for Listopad, 2013

Koniec zimy

sobota, Listopad 30th, 2013

P1040405 (Copy)

To właściwie koniec zimy. Wszędzie błoto, śnieg stopiony, słońce praży, ludzie chodzą we wiosennych kurtkach, prawie nikt nie nosi czapek, rękawiczek ani szalików. Zima się skończyła…
Na termometrze -10, a ciepło. Dla mnie to nowość, niespotykane w Polsce, nie przeżyłem jeszcze czegoś takiego. A tutaj to codzienność. I strasznie, ale to strasznie irytująca codzienność. Przeżywałem już takie wahania temperatur w Jiawang, gdy rano temperatura potrafiła spaść poniżej zera a w ciągu dnia sięgnąć piętnastu stopnie, ale tutaj ma to trochę inny wymiar. Bo gdy rano mamy już minus piętnaście i jest całkiem chłodno, tak w południe potrafi być minus pięć i słonecznie do tego stopnia że lód zaczyna się topić.
Widać w tym kraju jestem skazany na takie wahania temperatur, nie sprawia mi to najmniejszej przyjemności, zwłaszcza w zimę. Bo o ile w Jiawang można było to jeszcze jakoś ogarnąć, tak tutaj będzie to lekko problematyczne gdy ubiorę najcieplejsze buty rano a w południe będę musiał je zmieniać bo będzie za ciepło. Mam nadzieję że do tego nie dojdzie i jak będzie miało być zimno to będzie zimno. Tak się martwiłem o tę moją kurtkę a teraz jak już przyszła to nie ma okazji by ją ubrać.

P1040406 (Copy)

Taka scenka z windy z siłowni, tylko wyjaśnię: budynek ma sześć pięter, dwie windy, ale do siłowni można dostać się tylko jedną która zatrzymuje się wyłącznie na pierwszym (parterze) trzecim i czwartym piętrze, o czym nie informują guziczki, także scenka.
Bohaterowie: dwie dziewczyny w mundurkach z gimnazjum, Bart.

P1040411 (Copy)

(Winda dojeżdża na piętro czwarte, wychodzą dwie osoby, dwie dalej stoją, wchodzi Bart, Dziewczyna I naciska piętro 2, Bart naciska piętro 1, winda rusza)
DI: grrr…
B: Tylko jeden, trzy i cztery. Dwa, obok. (po chińsku)
DII: Dziękuję (po angielsku)

(Winda zjeżdża na parter)
(Winda obok nie działa, dziewczyny idą w stronę schodów)
DI: grr…

Bohaterowie wychodzą.

P1040412 (Copy)

Ja rozumiem że na schody można mówić grrr po ciężkim dniu ćwiczenia nóg, ale tak normalnie, na co dzień? Właściwie to ja też narzekam na schody, czego jak czego ale schodów nie lubię, wkurzają mnie z jakiegoś powodu. Mam za to taki zamiar że jak się zrobi ciepło to parę treningów siły biegowej zrobić wbiegając na dwudzieste piętro budynku z niedaleka. Dwa kilometry rozgrzewki i kilka podbiegów na piętro dwudzieste. To będzie ciekawe.

P1040413 (Copy)

Rozgwiazdy

piątek, Listopad 29th, 2013

P1040378 (Copy)

Podzielę się dzisiaj z Wami historią, nie moją niestety, ale bardzo mi się spodobała i poniekąd przypomniała mi dlaczego robię to co robię. I pewnie pomoże Wam uzmysłowić dlaczego niektórzy nauczyciele robią to co robią.

P1040383 (Copy)

Pewnego dnia starszy mężczyzna spacerował po plaży. Spacerował każdego poranka przed rozpoczęciem pracy. Tak samo było i tego poranka gdy spacerował wzdłuż brzegu po straszliwej burzy która wyrzuciła na brzeg mnóstwo rozgwiazd. Gdzie okiem sięgnął widział rozgwiazdy.

Gdzieś w oddali starszy mężyczna zauważył nadchodzącego młodego chłopca. Chłopiec idąc zatrzymywał się co chwilę i widać było że podnosi coś z plaży i wrzuca do oceanu. Gdy zbliżył się na odległość głosu mężczyzna zawołał:
– Dzień dobry! Czy mogę wiedzieć co robisz?

Chłopiec zatrzymał się, po czym odrzekł:
– Wrzucam rozgwiazdy do oceanu. Fala wyrzuciła je na plażę a same do wody nie wrócą. Gdy słońce wzejdzie umrą, chyba że wrzucę je do wody.

Mężczyzna odrzekł:
– Ale ich tu jest dziesiątki tysięcy! Obawiam się że tak naprawdę to sam jeden nie zrobisz żadnej różnicy.

Chłopiec schylił się, po czym podniósł i wrzucił kolejną rozgwiazdę do oceanu. Po czym odwrócił się i z uśmiechem na twarzy powiedział:
– Dla tej to była ogromna różnica.

P1040390 (Copy)

Tak właśnie jest z nauczycielami…nawet jeżeli nie uda się nauczyć wszystkich, to można uczyć tylu ilu się da i to będzie sukces. Jeżeli uda się nauczyć jedną osobę to w gruncie rzeczy jest dobrze, bo to człowiek. Edukacja to nie numerki, nie da się jej do końca zmierzyć i wprowadzić w ładne rubryczki w excelu.
Nauczanie to jedna z tych dyscyplin które są poniekąd nienamacalne, owszem, możemy się w tej dziedzinie rozwijać, dokształcać, ale i tak pozostanie w niej pewien element nienamacalny czyniący z tego coś co jednak nie jest dla każdego.
I ciągle nie wiem, czy to jest coś dla mnie…

P1040394 (Copy)

Dzisiejsze rozmowy o gniewie nie przyniosły żadnych zdrad, a jedynie takie typowo polskie sprawy jak: spóźnione autobusy, śnieg, głód, brak pieniędzy…Poczułem się trochę jak w domu. Co ciekawe, o ile grupy ze środy miały z tym tematem problemy, tak czwartkowe i piątkowe już ani trochę.

P1040395 (Copy)

Teraz przede mną pracowity weekend bo trzeba przygotować wszystko na dwa tygodnie do przodu. W końcu w przyszłym tygodniu najpierw ruszamy z Bryanem do Harbina, a potem już sam ruszam do Baihe.

A jak się dzisiaj czujesz

czwartek, Listopad 28th, 2013

Lubię czasem moich studentów podręczyć. Zwłaszcza gdy się spóźniają na zajęcia. W tym tygodniu pytam czy bardziej lubią koty czy psy, czy może kury lub słonie. Większość wybiera psy. Parę osób słonie :) Chyba rozniosła się już plotka że lubię słonie. Swoją drogą ciekawe jak plotka się roznosi…

– A jak się dzisiaj czujesz?
– Problem.
– Jaki?
– Serce.
– (serduszko z dłoni)
– Tak!
– To masz lizaka.

Może i czasem jestem bezduszny, ale dzisiaj nie miałem siły tych studentów męczyć, sam byłem wymęczony bo nie wyspany. Dzisiaj trochę Im odpuściłem i sobie pofolgowali. No cóż, za tydzień sprawdzian to się zamienimy rolami.

Na siłowni spotkałem Mao Jina, który mnie perfidnie wkopał…
– Nie przyszłaś dzisiaj na zajęcia!
– Ja zajęcia mam jutro!
– Jutro? (do Mao Jina) Jutro?
– Tak, jutro.
– Przepraszam, pomyliłem się
– Hahaha, Twoja wina, pomyliłeś się, nie ma przepraszam. (Mao Jin)
No, nie chce być inaczej, moja wina.

Za to po siłowni złapałem jednego z moich studentów i też Mu zwróciłem uwagę że nie przyszedł, ale tylko się pośmiałem i Go puściłem wolno. Co mi tam, za tydzień i tak przyjdzie.

Ten temat z narzekaniami to porażka, Oni tego w ogóle nie czują. Ani ociupineczkę, ale trudno, przerobię to jeszcze w czasie powtórki i powinno być dobrze.

Zima uderzy za parę godzin bo temperatura spadnie do -18, a potem zacznie się odbijać w górę. Podobno takie chłody są normalne w listopadzie, aż boję się myśleć o tym styczniu, naprawdę.

Bryanowi udało się dzisiaj kupić bilety do Harbinu, także ósmego grudnia ruszamy, a wracamy dziesiątego. W planach mamy stare miasto pamiętające czasy gdy była to jeszcze Rosja, jakieś skromne zakupy, oraz park tygrysów syberyjskich. Także Harbin uważaj, nadchodzimy! O ile po drodze, lub w trakcie nie zamarzniemy, bo to miasto słynie z ujemnych temperatur. Harbin to takie chińskie Suwałki. Chiński biegun zimna…

Skargi

środa, Listopad 27th, 2013

P1040358 (Copy)

Skargi w języku polskim przychodzą nam bez problemu. Potrafimy skarżyć się na wszystko. Na pogodę narzekamy w lato bo jest za ciepło, w zimę bo jest za zimno, narzekamy także na wiosnę i jesień bo albo jest już śnieg, albo go już nie ma, a w gruncie rzeczy to pogoda taka nijaka i nie wiadomo co ubrać. Z narzekania w naszej kulturze uczyniliśmy sztukę a gdyby były zawody w narzekaniu to i tak narzekalibyśmy bo coś by nam poszło nie tak. Z jednej strony taki mamy język, a z drugiej taką naturę. To czy jedno kształtuje drugie czy też drugie pierwsze to rozważania na zupełnie inną notkę, o ile w ogóle się czegoś takiego podejmę.

P1040363 (Copy)
Skarżąc się w języku angielskim musimy pamiętać o trzech rzeczach:
– o tym by być uprzejmym
– o tym by być uprzejmym
– O TYM BY BYĆ UPRZEJMYM
Skargi po angielsku są ze wszech miar nudne. Do bólu przewidywalne, ugłaskane, uczesane, słowem takie ‘przepraszam, że się skarżę, ale…’.

P1040359 (Copy)

I nie wiem czy gdzieś to czułem podświadomie, ale po dzisiejszych zajęciach nabrałem pewności. Podszedłem do tych zajęć pełen energii a skończyłem robiąc w ich trakcie zaledwie część tego co zaplanowałem a i to po łebkach. W związku z tym mam problem bo w następnym tygodniu mamy sprawdziany, a za trzy tygodnie sprawdziany końcowe. Nie mam więc już kiedy zrobić tych nieszczęsnych narzekań. Niby mogę za dwa tygodnie i tak też zrobię, ale połączę to z powtórką materiału z całego semestru.

P1040361 (Copy)

No tak, bo to już koniec moi drodzy. Cztery tygodnie i koniec nauczania w kolegium. Strasznie mnie to dziwi, ten semestr wydaje mi się okropnie, okropnie krótki, ale widać tak to już jest na dalekiej północy. Prawdę mówiąc to nie dziwię się tym ludziom ani trochę bo kto by chciał chodzić do szkoły przy minus dwudziestu stopniach. Dlatego też tutaj przerwa zimowa zaczyna się w drugim tygodniu stycznia. Nie mam pojęcia dlaczego ja muszę sprawdziany przeprowadzić wcześniej, ale domyślam się że to z powodu niezbyt istotnej roli mojego przedmiotu.

P1040365 (Copy)

Także z narzekania w tym tygodniu nici, ale dowiaduję się przynajmniej że moich studentów niewiele rzeczy irytuje. Przede wszystkim kłamstwo i zdrada, dla mnie to zdumiewające że praktycznie wszyscy skarżą się na kłamliwych przyjaciół i/lub znajomych. W sumie to kto by tam narzekał na pogodę czy spóźnione autobusy gdy znajomi Go ciągle oszukują, prawda?

Bieżnia

wtorek, Listopad 26th, 2013

Udało mi się nie umrzeć z nudów, a to wszystko dzięki odkryciu że można bieżnię rozkręcić powyżej 12km/h. Owszem, trzeba więcej przycisków ponaciskać, ale idzie to zrobić, a w związku z tym idzie też zrobić interwały. No i tak zrobiłem sobie piramidkę do 14 km/h. Najważniejsze że wiem że da się to zrobić więc można jakieś porządniejsze treningi na tej bieżni realizować. Owszem, nie jest to to samo co na żywo, ale ma jedną zaletę – taśma roluje się ze stałą prędkością, nie zwalnia, nie przyśpiesza, także prędkość jest stała i w konsekwencji takie samo jest tempo. Także przede mną zima biegania interwałów na bieżni.

Mimo interwałów bez słuchawek się nie obyło. Dzisiaj Dan Carlin opowiadał o początkach pierwszej Wojny Światowej. Od razu przypomniały mi się wykuwane w podstawówce przyczyny: kocioł bałkański (cokolwiek się za tą enigmatyczną wówczas nazwą kryło), powstanie trójporozumienia i trójprzymierza i zamordowanie Franciszka Ferdynanda. Zamach to zamach nigdy się nim jakoś specjalnie nie interesowałem, pewnie z powodu rozmyślań na tym kotłem bałkańskim i próbami zapamiętania które państwa należą do trójporozumienia a której do trójprzymierza, a zamach ów był dość ciekawy.

Przede wszystkim doszło do niego przypadkiem, bowiem pierwszy zamach tego dnia nie udał się, gdyż granat eksplodował o samochód za daleko. Pierwszy zamachowiec próbował połknąć truciznę, która okazała się nieskuteczna i wskoczyć do rzeki, która okazała się zbyt płytka…Granat jednak eksplodował i zranił kilka osób. Franciszek, jak na dobrego następcę tronu przystało, postanowił odwiedzić rannych w szpitalu.
Zamachowcy rozeszli się do mieszkań, restauracji, barów…dzień w końcu poszedł się kochać, z zamachu nici, z niepodległości nici. Szlag niech to wszystko trafi.
Los jednak chciał inaczej i kierowca Franciszka Ferdynanda zabłądził a gdy próbował się wycofać zgasł mu silnik. W tym właśnie momencie z pobliskiego baru wyszedł Gavrillo Princip. Gwiazdka przyszła w tym roku trochę szybciej.
Dwa celne strzały, jeden zabija Franciszka Ferdynanda, drugi jego żonę Zofię von Chotek. Gavrillo także nie miał powodzenia z trucizną, został pojmany, ale z powodu młodego wieku nie można go było skazać na śmierć. Wyobrażacie to sobie? Zabił następcę tronu Austro-Węgier, a mimo to nie skazano Go na śmierć. Bo miał lat dziewiętnaście. Nie miałem o tym pojęcia.

Więcej możecie przeczytać tutaj – http://www.edulandia.pl/edukacja/1,124765,6500244,Zamach_w_Sarajewie_na_arcyksiecia_Franciszka_Ferdynanda.html

W Changchun zamachów nie ma, ale jest dość zimno, w dodatku wieje wiatr przez co pogoda sprawia wrażenie gorszej niż jest w rzeczywistości. Jeszcze tylko pół roku zimy.

Dzisiaj wiem co kryło się za pojęciem kocioł bałkański, ale fakt ten i tak nie sprawia że nie wyobrażam sobie tego jako wielkiego glinianego kotła z Bałkan. Nie wiem czym różnią się gliniane kotły z Bałkan od glinianych kotłów z Polski, więc będąc zupełnie szczerym wyobrażam sobie gliniany kocioł z Polski z napisem Made in Balkans.

Weekend!

poniedziałek, Listopad 25th, 2013

P1040340 (Copy)

No tak, bo od kilku miesięcy mój świat się wywrócił i mój weekend zaczyna się w niedzielę i kończy we wtorek. Niektórzy sobie z czymś takim nie radzą, zmieniają z tego powodu pracę, chcą mieć więcej czasu w prawdziwy weekend. A mi jest z tego powodu wszystko jedno. Prawdę mówiąc to jest to nawet lepsze rozwiązanie bo chcąc gdzieś pojechać na weekend nie będę się musiał tłuc z milionami innych ludzi. Także duży plus za to i mam nadzieję, że taki sam układ zajęć utrzyma się na przyszły semestr.

P1040344 (Copy)

A skoro weekend to w końcu postanowiłem wypocząć i obejrzeć ciągle zaległe odcinki Breaking Bad. Masakruje mnie ten serial wszystkim, ujęciami, aktorami, scenariuszem…wszystkim. Miałem problem się do niego przekonać, ale warto było, naprawdę warto. Przede mną jeszcze tylko druga część sezonu piątego.

P1040345 (Copy)

Jutrzejsze bieganie odpuszczam, bo dla odmiany z gardła przeniosło się na nos, a nie chcę się rozłożyć. Potruchtam trochę na bieżni w siłowni i tyle. Nie ma co szarżować. Mam tylko nadzieję że z nudy nie zwariuję…Uważam że całkiem przyzwoicie radzę sobie z nudą bo zasadniczo nigdy się nie nudzę, ale bieganie na bieżni jest dla mnie takie sztuczne, takie fałszywe i oszukane…Nawet bieganie w kółko wokół stadionu jest ciekawsze. Niby teren ten sam, ale pętelka ma czterysta metrów, czasem ludzie przechodzą, widoczki chociaż się powtarzają to są zmienne co kilka kroków i na każdym okrążeniu można wypatrzyć coś nowego. A na bieżni…nuda. Tylko słuchawki na uszach i podnosić nogi. Nie ma w tym absolutnie niczego ciekawego jak dla mnie. W dodatku nawet interwałów porządnie zrobić nie mogę bo bieżnia rozkula się do maksimum 12km/h. To co to jest za prędkość? A interwały to dla mnie jedyny sposób na zabicie tej nudy inny niż słuchanie muzyki. No nic…trzeba się przestawić na urządzenie i zrobić jak najlepszy użytek z tego co jest.

P1040349 (Copy)

Dzisiaj ponowne uderzenie mrozu, z dodatkiem wiatru i kierowcy znowu jeżdżą wolniej, ostrożniej, ludzie odśnieżają, koparki pracują, a na drodze są też obecne ciężarówki walczące ze śniegiem. Północ to zupełnie inny poziom walki z białym paskudztwem. To nie jest delikatne południe.

P1040351 (Copy)

Chiński kącik kulturalny

Tańce na świeżym powietrzu广场舞, znane także jako chiński fitness to rodzaj tańców odbywających się gromadnie w parkach lub innych miejscach publicznych w celu utrzymywania zdrowia.

Składające się z różnych elementów tanecznych tańce nie są ujednolicone ani pod kątem ruchów ani strojów. Łatwo jest się ich nauczyć, a udział w nich przyciąga wiele osób i odgrywa istotną role w życiu społecznym.

W ciągu ostatnich trzydziestu lat przeciętna dieta w Chinach zmieniła się na bardziej pożywną i ludzie zdali sobie sprawę że potrzebują większej ilości ćwiczeń by utrzymać swoje zdrowie.

Jednocześnie tańce pomagają osobom starszym pokonać poczucie osamotnienia dając im poczucie przynależności do grupy.

Cena jaką trzeba zapłacić za tańce na ulicy jest dla niektórych zbyt wysoka, jest nią powiem hałas.
Dlatego też wprowadzono nową ustawę której celem jest stworzenie miejsc wolnych od hałasu w niektórych parkach. Od teraz głośną muzykę i tańczących będzie można spotkać jedynie w wybranych miejscach.

Niedziela i przegapione #13

niedziela, Listopad 24th, 2013

P1040318 (Copy)

Kurtka
Nie będzie jeszcze zdjęcia, ale powinniście wiedzieć że doszła już moja kurtka zimowa i jest strasznie ciepła. Zima mi już nie straszna.

P1040320 (Copy)

Motywacja
Te filmy które ostatnio wrzuciłem na youtube, a o których nie wspominałem dotyczą projektu badawczego na temat motywacji uczniów do nauki angielskiego mówionego. Nie mój pomysł, moja ankieta podoba mi się bardziej i mam nadzieję ze Bryan pośpieszy się z tłumaczeniem żebym mógł się jeszcze wynikami z Wami podzielić.

P1040323 (Copy)

Niedziela
Znowu strasznie pracowita, bo po zajęciach poszedłem na siłownię, biegać na razie nie mam zamiaru. Parę dni temu rozbolało mnie gardło i chociaż teraz jest lepiej to nie mam zamiaru ryzykować dopóki mi się nie poprawi.
Zrobiłem dzisiaj wszystkie zapomniane partie z całego tygodnia i trochę popedałowałem na rowerku.

P1040330 (Copy)

Obiad i od razu plany zajęć, bo skoro mam chwilę wolnego to mogę rozpisać je na miesiąc do przodu i mieć to z głowy. W sumie to do końca roku nie muszę już planów tworzyć. W szkole prywatnej zostało mi pięć tygodni. W kolegium tyle samo z czego jeden to egzaminy a drugi to podanie wyników i ostatnie zajęcia. Trochę mi będzie pusto w tym styczniu, ale to też dobrze bo będę mógł sporo rzeczy nadrobić, wziąć się solidnie za chiński, na który ciągle brakuje mi czasu.

P1040333 (Copy)
Podobnie na bloga, co przyznaje z niechęcią, a może to też kwestia tego że tak mało biegam, więc mam mało okazji na przemyślenia? Bo właśnie tych kilka godzin biegania w tygodniu było dla mnie czasem na solidne przemyślenia, takie chwile wyciszenia w czasie których mogłem się słuchać w samego siebie. Mogę narzekać na to że miasto mnie w żaden sposób nie napędza, że bardziej podobało mi się mieszkanie w małej miejscowości i tak dalej, ale nie mogę oczekiwać że cały czas życie będzie mi podrzucać powody do pisania czegoś. Czasem, najzwyczajniej w świecie, ciężko jest znaleźć coś ciekawego do napisania. Bo nie oszukujmy się, ale pisanie o tym że ta mała dziewczynka miała niesamowicie śmieszny kaptur z rogami w którym wyglądał jak najeźdźczyni z kosmosu mało kogo poruszy gdy nie ma zdjęcia.

P1040335 (Copy)

O jednej rzeczy chciałbym napisać dzisiaj bo jest dla mnie dość ciekawa. Mianowicie o tym mrozie na drzewach. W Polsce się z tym nie spotkałem, bo to nie jest szron, tylko coś innego. Na drzewach wygląda to kapitalnie i robi naprawdę, ale to naprawdę urokliwie wrażenie, aż można by to miasto polubić gdyby nie wszechobecne błoto.

Wolna sobota

sobota, Listopad 23rd, 2013

P1040308 (Copy)

Zima się jeszcze nie zaczęła a już się skończyła. Tak przynajmniej dzisiaj mi się nasunęło gdy patrzyłem na ten topniejący śnieg. Topniejący, zamieniający się w błoto, śnieg. Wszystko co białe zamieniało się dzisiaj w paskudną papkę, kierowcom oczywiście już zaczęło odbijać bo śniegu ani lodu nie widać, więc można zapierdzielać ile się da i gdzie się da.
Korzystając z tego nieprzewidzianego dnia wolnego poszedłem na siłownię wcześniej niż planowałem, udało mi się też zrobić większe zakupy niż planowałem, a może nie tyle większe co inne. Piersi z kury dorwałem tylko kilogram, dokupiłem więc kilo schabu wieprzowego i mam nadzieję że w poniedziałek uda mi się kupić więcej tych piersi kurczę, bo dużo to ich mi nie zostało.
Będąc już w ogóle niesamowicie wolnym od zajęć zrobiłem plany lekcji na przyszły tydzień, czyli dzień można uznać za udany.

P1040309 (Copy)

Następnie ruszyłem z Bryanem i Lucasem (innym nauczycielem z Malezji) do Decathlonu, który tutaj strasznie reklamuje a który jeszcze nie zaproponował mi płatności za reklamy, więc nie będę się chwalić tym co kupiłem. Tym razem Bryan mnie nie posłuchał i wziął inną kurtkę, cieplejszą ale o wiele mniej praktyczną. Cóż…widać jest Mu zimniej niż jest to skłonny przyznać.

P1040310 (Copy)

Właśnie wyczytałem w internecie że z powodu wczorajszego trzęsienia ziemi, którego znowu nie poczułem, odwołano lekcje w szkołach, więc może dlatego nie miałem dzisiaj zajęć. Może rodzice chcieli spędzić więcej czasu z dzieciakami? Nie wiem, ale jutro wybadam o to Chrisa i dam znać.

P1040312 (Copy)

Po cichu cieszę się, że na razie ta zima nie jest taka tragiczna, ale z niepewnością patrzę w przyszłość bo wiem że to co najgorsze dopiero przede mną, bo to styczeń jest najmroźniejszym ze wszystkich miesięcy. Tyle dobrego że w styczniu nie będę mieć wiele zajęć, o ile w ogóle jakieś mieć będę.

Ośmioro nieśmiertelnych

Ośmioro nieśmiertelnych,八仙; Bāxiān to grupa legendarnych nieśmiertelnych/świętych w Chińskiej mitologii. Moc każdego z nieśmiertelnych może zostać przemieniona w narzędzie, które może dać życie lub odeprzeć złowieszcze moce. Większość z nieśmiertelnych miała narodzić się w czasach dynastii Tang lub Song. Oddaje się Im część w Taoizmie, ale odgrywają także olbrzymią rolę w święckiej kulturze. Mają jakoby żyć na pięciu wyspach morza Bohai.
Ośmioro nieśmiertelnych to:
– Niesmiertelna kobieta He He Xiangu
– Czcigodny wujek Cao Cao Guojiu
– Stalowa kula Li Tieguai Li
Lan Caihe
Lü Dongbin, przywódca
– Filozof Han Xiang Han Xiang Zi
– Starszy czcigodny Zhang Guo Zhang Guo Lao

Nieśmietelna kobieta He

He Xiangu 何仙姑 to jedyna kobieta wśród ośmiorga nieśmiertelnych. Urodziła się w prefekturze Yong (tereny obecnego Guandong), w czasach dynastii Tang w bogatej rodzinie.

Legenda

Hé Xiān Gū była córką Ho T‘ai z miasta Tsêng-ch‘êng.

Jako niemowlę miała na głowie sześć długich włosów. W wieku 14-15 lat objawiła jej się boska istota we śnie i powiedziała jej by jadła sproszkowaną mikę dzięki czemu stanie się nieśmiertelna. Tak też zrobiła oraz złożyła przysięgę pozostania dziewicą.

Z czasem przestała spożywać normalne jedzenie, a około roku 707 wstąpiła do Nieba i została nieśmiertelną.

Wygląd

Jej kwiat lotosu poprawia zdrowie, oraz stan umysłu. Przedstawiana jest często trzymając go w ręce, a czasem z muzycznym instrumentem lub ptakiem. Może także mieć chochlę bambusową.

Zdenerwowana Chloe

piątek, Listopad 22nd, 2013

Zaczęło się już na pierwszych zajęciach. A poszło o to że ludzie przychodzą na zajęcia i podają się za inne osoby. Nie jest to coś czego w Polsce nie znamy, ale jeżeli Chloe pracuje z Nimi już cały semestr to wie kto jest z której grupy. A mimo to coś takiego próbują zrobić. Bardzo to niesympatyczne z Ich strony, ale co zrobić, czegoś takiego się nie uniknie. Nigdy jeszcze nie widziałem Chloe tak zdenerwowanej, normalnie jest to oaza spokoju porównywalna do mnie.
– Przez dwadzieścia lat się uczyłam, od czterech lat uczę w szkołach, a Oni myślą że są ode mnie mądrzejsi.
– No nie oszukujmy się, nie są, bo jak mogą być. To my znamy sztuczki.
– Właśnie! Wszystkie!
No i tak nam zleciały zajęcia pierwsze na których pojawiła się też Linda, która zajęła trzecie miejsce w konkursie (z którego zdjęć chyba nigdy nie będzie), a która na poprzednie zajęcia nie przyszła bo jest z innej grupy i ktoś powiedział Jej coś przykrego. W ogóle ta pierwsza grupa piątkowa to kpina, gdyby nie te pięć dziewczyn z klubu to te zajęcia byłyby mocno kiepskie, a grupa liczyłaby 10 osób.
Wszystkie grupy poradziły sobie doskonale z tematem zaproszeń, absolutnie żadnych problemów, a temat nie jest aż tak skomplikowany jak komplementy by robić go przez trzy tygodnie. Także za tydzień ruszamy z nowym tematem i będzie super.

Okazało się że jutro nie mam zajęć, co trochę mnie zmartwiło, będę musiał Chrisa wybadać co się dzieje, bo chyba wszystkich uczniów nie odstraszyłem, byłoby mi Ich bardzo szkoda. Nawet nie chodzi o pieniądze bo to się wyjaśniło, ale o te dzieciaki. Zwłaszcza o Mary, która powinna się uczyć jak najwięcej bo to świetna dziewczyna.

Na zajęciach trzecich powtórka z pierwszych czyli znowu Chloe się wściekła i krzyczała na tego ucznia strasznie. A on w dodatku, podobno, bardzo niegrzecznie się zachował i jeszcze pyskował. No w sumie to co Mu się dziwić, przesiedział półtorej godziny na daremno. Zmarnowany czas.

Na youtubie pojawiły się cztery nowe filmy, są to rozmowy ze studentami na temat tego dlaczego uczą się angielskiego i dlaczego ćwiczą język angielski mówiony. Dla przypomnienia – https://www.youtube.com/user/DeszczOdrodzony
A skoro zostałem poproszony o zrobienie takich filmów to w końcu wziąłem się w sobie i zrobiłem swoją ankietę na temat motywacji i oddałem ją w ręce Bryana z prośbą o przetłumaczenie. Mam nadzieję że wyrobi się jeszcze przed odlotem i będę mógł trochę podziałać w tym temacie.
Tak, znowu bez zdjęć. Wiem :-)

Sprawdzian

czwartek, Listopad 21st, 2013

Dzisiaj dzieciaki czekał sprawdzian, ale to dopiero na ostatnich zajęciach, także od początku.

Środowe zajęcia zawsze napełniają mnie odrobiną niepokoju bo nie wiem ilu uczniów przyjdzie. Mam taką nadzieję że przynajmniej te 15-20, ale jak będzie mniej to żeby przynajmniej mówili po angielsku, bo dzisiaj się zląkłem gdy pięć po ósmej miałem w klasie dwoje uczniów o których wiedziałem że angielski nie jest Ich specjalnością. Nie było to coś złego, wręcz przeciwnie, uważam że to super sprawa że tacy uczniowie przychodzą, ale to jest jednak pewna obawa natury co z Nimi zrobić. Niby nauczyciel zawsze powinien mieć plan B i jakiś tam zajęcia na pewno bym przeprowadził, ale…no właśnie…jakieś tam. Także ucieszyłem się bardzo gdy więcej tych studentów przyszło bo mogłem spokojnie te zaproszenia zrobić. Poradzili sobie z tym tematem bardzo, ale to bardzo szybko, podobnie jak następna grupa, także obaw żadnych o to że poradzą sobie na sprawdzianie nie mam.
Prawdę mówiąc to mam ogromne, bo z większością z Nich jest jak z dziećmi u początków nauki – jeżeli czegoś nie robimy w kółko o tym zapominają. Mogę się założyć, że już pozapominali te kierunki.
Drugie zajęcia także bardzo fajnie, jedna uczennica dostała imię Crimson czyli karmazynowy, bo Jej ulubiony kolor to czerwony. Nie, nie widzę różnicy.

Dowiedziałem się kto się cieszył że ma przystojnego nauczyciela i w życiu bym się nie kapnął, ale tak to już często bywa że najbardziej winni są tych których byśmy o to w ogóle nie podejrzewali.

Grupa trzecia dzisiaj to grupa sprawdzianowa. Z Bryanem mieliśmy pomysł żeby część nieprzygotowująca się czekała w korytarzu, ale Becky zaproponowała żeby dać Im jakieś zadanie i niech siedzą w klasie. Jak zaproponowała tak też zrobiliśmy. Dostali zadanie, a część musiała losować pytania. Jedna para odpowiada, druga para się przygotowuje. Łącznie cztery pytania, dwa pierwsze banalne: jak się nazywasz, jak się masz, dwa pozostała to już pytania losowane dotyczące komplementowania bo ktoś ma piękny uśmiech, nowy sweter, wygrał wyścig, kupił buty. Czyli same fajne rzeczy. Studentów od groma, 43 z 49, z czego dwie osoby się usprawiedliwiły, nie wiem co się stało z tą czwórką, ale zakładam że na egzaminie głównym za miesiąc się pojawią.

No tak, bo to już miesiąc jak to dzisiaj ustaliliśmy z Becky a wcześniej z Chloe. 18/19/20 Grudnia to sprawdziany, a tydzień później wyniki. W sam raz na prezent pod choinkę :-)