Niedziela i przegapione #11

P1040065 (Copy)

Nie zastanawiałam się

Taka rozmowa z Chloe, jedną z asystentek.
– Bart, ja będąc uczennicą nie zastanawiałam się nad niczym. Jak mi nauczyciel mówił że mam się uczyć to się uczyłam. Nie wiem dlaczego oni są inni. A ty jaki byłeś?
– W podstawówce też się nie zastanawiałem. Za to w ogólniaku byłem zdegustowany systemem edukacji i uczyłem się tylko tego czego chciałem się uczyć. Reszta nie była dla mnie ważna.
– A dla Nich nic nie jest ważne!
Oto przyszło nowe pokolenie, ale jeszcze się nie martw Chloe, zobaczysz za parę lat co to dopiero będzie, to wszystko jest zaledwie preludium.

P1040067 (Copy)

Angielski

Za parę lat może również przyjdzie mi się stąd wynieść. W tym tygodniu sporo portali wieszczy koniec boomu na język angielski w Chinach. A wszystko z powodu pomysłu oficjeli z Pekinu którzy zmniejszyli maksymalną ilość punktów przyznawanych na teście z angielskiego w czasie na gao kao. W ślad za nimi mają pójść inne prowincje a po cichu mówi się o całkowitym wykreśleniu angielskiego z najważniejszego egzaminu szkolnego.
Podobno, ale to już takie podobno podobno bo ktoś powiedział że, ma to na celu zwiększenie znaczenia języka chińskiego i budowanie tożsamości narodowej w oparciu o język. Nie chce mi się w to wierzyć, bo w takim wypadku następnym krokiem będzie wygonienie wszystkich obcokrajowców i polityka izolocjanizmu.

P1040068 (Copy)

Konkurs

W tym tygodniu miał miejsce pierwszy etap konkursu na przemówienie po angielsku. W następny piątek odbędzie się finał w czasie którego będziemy razem z Bryanem jurorami i naszym zadaniem będzie zadanie jednego pytania. Pytania, które trzeba wymyślić.

P1040069 (Copy)

Niedziela

Pierwszy raz od tego momentu gdy pracowałem w przedszkolu boli mnie głowa, przez co jestem zupełnie nie do życia i ledwo ledwo wydeptałem 9 kilometrów. Więcej mi się nie chciało. No i było trochę zimno. Temperatura już zeszła rano do -7, także nie ma co szarżować, trzeba podchodzić do biegania w taką pogodę ostrożnie bo o chorobę nie trudno. Właściwie to temperatura najgorsza nie jest, najgorszy jest ten wszędobylski wiatr, bo przed nim nie ma już żadnego schronienia.

P1040070 (Copy)

Kury w paczce

No dobrze, piersi z kury:

P1040037 (Copy)

Popakowane, trochę dziwnie, ale już nie wybrzydzałem skoro przez ostatnich kilka razy nie mieli w ogóle, lub zaledwie jakieś resztki. Niebywałe, po prostu niebywałe.
Zajęcia przeminęły spokojnie, bez problemu, uczyliśmy się dzisiaj present continuous tylko dzieciaki nagminnie się na te zajęcia spóźniają, no ale to nie Ich wina tylko rodziców.

P1040033 (Copy)

Po zajęciach pogadałem chwilę z Haroldem, nowym nauczycielem w szkole Chrisa, przejął Jego kilka klas i pewnie teraz będę Go spotykać co weekend. Wydaje się mieć głowę na karku, służył w Iraku z Polakami i jak wrzucił nagle ‘dobrze’ to mój mózg zwariował bo nie potrafiłem się przestawić na język polski…

P1040035 (Copy)

Na siłowni znowu spotkałem tego chłopaka, który imienia nie ma, pogadaliśmy chwilę, pochwaliłem Go że przychodzi na zajęcia bo coraz mniej uczniów przychodzi, powiedział że lubi angielski i jak będzie mieć czas to przychodzić będzie. No to po co to sprawdzanie obecności…chociaż nie mam do Niego pretensji, jest tylko produktem systemu.

P1040040 (Copy)

P1040056 (Copy)

Po tym wszystkim i obiedzie w domu poszliśmy z Bryanem na skwer kulturowy, ale że było już ciemno zdjęć nie robiłem. Ciemno i zimno…udało nam się za to zobaczyć studentów którzy się uczyli…napełniło to nas radością i nadzieją.

P1040047 (Copy)

P1040052 (Copy)

Chiński kącik kulturowy – nabożność synowska

W konfucjanizmie, nabożność synowska , xiào, to cecha oznaczająca szacunek dla rodziców i przodków. W jednej z ksiąg będących zapisem rozmów między Konfucjuszem a jego uczniem Zeng Shen dotyczy procesu tworzenia dobrego społeczeństwa opierając się właśnie na xiào.

Mówiąc ogólnie, nabożność oznacza bycie dobrym dla rodziców: dbanie o nich, pomaganiem im nie tylko w domu ale także poza nim by przynosić chlubę rodzinie, wykonywać swoje obowiązki na tyle dobrze by zyskać środki na utrzymanie swoich rodziców, oraz dokonywać odpowiednich ofiar dla przodków. Oznacza także nie buntowanie się, okazywanie miłości, szacunku, oraz wsparcia, zachowanie ciągłości rodu, utrzymywanie braterskich stosunków z rodzeństwem, mądre doradzanie rodzicom, okazywanie żalu w przypadku chorób i śmierci, oraz dokonywanie ofiar po śmierci.

Nabożność synowska uznawana jest za najważniejszą cnotę w kulturze Chin. Według starożytnych pism Konfucjusz powiedział: ‘Służąc każdego dnia swoim rodzicom nabożny syn daje im szczęście, dba o nich uważnie gdy są chorzy, odczuwa ogromny smutek w przypadku śmierci i poświęca się dla nich bez pamięci.’ Zdaniem Konfucjusza nabożność nie była zaledwie ślepym posłuszeństwem, ale bardziej dobroczynnością i sprawiedliwością. Zarówno dla Konfucjusza jak i dla jego uczniów, xiào  zawierało w sobie rén (dobroczynność) i (sprawiedliwość), które należało okazywać wszystkim starszym od siebie. Jednakże w praktyce nabożność była zarezerwowana jedynie dla rodziców i dziadków.

Bieganie wieczorem

P1040020 (Copy)

Nie lubię biegać po zmroku. No może inaczej, nie lubię biegać zaraz po zmroku. Nie mam nic przeciwko bieganiu po zmroku, ale tuż przed świtem. Lubię biegać gdy słońce, dzień się spokojnie budzi, a wraz z nim wszystko inne. Ciemność wtedy jest inna. Mamy świadomość tego że ta ciemność jest w gruncie rzeczy chwilowa, nawet jeżeli ma trwać godzinę. Zupełnie inaczej myśli się o tym gdy ma się przed sobą 8 godzin ciemności a zupełnie inaczej gdy ma się zaledwie godzinę.
Podobnie jest z powtórzeniami na siłowni, podobnie z interwałami, w zasadzie ze wszystkim, im bliżej końca tym lepiej. Dlatego, mi osobiście, lepiej odlicza się od dziesięciu w dół niż od zera w górę. Jakoś mi milej gdy mam za sobą już pięć powtórzeń niż gdy mam przed sobą jeszcze pięć.

P1040021 (Copy)

Zakończyłem dzisiaj drugi tydzień komplementowania i czuję się z tego powodu wykończony, ale co się nakomplementowałem to moje, a za tydzień ciąg dalszy, ale powinniśmy ten temat zamknąć, przynajmniej do kolejnego sprawdzianu.

P1040022 (Copy)

Gdzieś tak w połowie drugich zajęć o poranku postanowiłem że pójdę pobiegać wieczorem. Normalnie biegać wieczorem nie lubię, ale stwierdziłem że wolę iść biegać niż znowu iść na rower na siłownię. No i jak postanowiłem tak uczyniłem. Po zajęciach wróciłem do mieszkania a potem ruszyłem biegać. Już na pierwszym kółku zahaczyłem o resztki barierek, wyciągnąłem się jak długi, wyłączyłem garmina, po czym wstałem i poszedłem biegać dalej, żadne kolejne kółko nie przyniosło kolejnego upadku, więc było dobrze. Znacznie szybciej niż we wtorek, chociaż bolały mnie dwugłowe uda po wczorajszym treningu. Sam jestem sobie winny skoro się nie rozciągam. Przyjemnie było, trochę chłodno, ale przyjemnie. Może za tydzień znowu pójdę, kto wie, może w niedzielę także pójdę, jeżeli będę mieć ochotę oczywiście. W sumie to teraz jest tak przyjemnie chłodno, no i nie ma śniegu. Muszę tylko pamiętać by się wysypiać bo to jest najważniejsze w takim okresie przejściowym.

P1040028 (Copy)

A właśnie…dowiedziałem się od Chloe, że wczoraj rozpoczęła się zima, także oto spóźniony, ale jak najbardziej na miejscu:

Chiński kącik kulturowy – pory roku

Lidong (立冬) oznacza porę roku w której rozpoczyna się zima. Zazwyczaj przypada na 7 lub 8 dzień listopada.

Pogoda

Ponieważ Chiny są olbrzymie, różnica temperatur między południem a północą jest również olbrzymia.
Lidong rozpoczyna się w listopadzie, to wtedy na północy rozpoczynają się pierwsze opady, a temperatura w Tybecie, Mongolii wewnętrznej, oraz prowincji Heilongjiang może spaść poniżej -10 stopni. Na południu temperatur waha się między 12 a 15 stopniami.

Gdy na północy pada śnieg na południu pada deszcz. W prowincjach Syczuan, Guizhou, oraz Yunnan opady mogą wynosić nawet 50 milimetrów w ciągu dnia.

Święta

Lidong był bardzo ważny w starożytnych Chinach gdy cesarz prowadził oficjeli do składania ofiar. Obecnie niektórzy ludzie urządzają zawody pływackie w lodowato chłodnej wodzie.

Zwyczaje

Ponieważ Chiny były krajem rolniczym w tym dniu ludzie brali sobie wolne i przyrządzali wytrawne potrawy w ramach nagrody.

Jedzenie

Na południu ludzie spożywają kury, kaczki, ryby lub inne mięsa. Na północy przede wszystkim jiaozi czyli pierogi (o czym mówiła mi Chloe), symbolizujące zmianę pory roku.
Zgodnie z tradycją od tego dnia ludzie jedzą bardziej kaloryczne jedzenie takie jak wołowinę, jagnięcinę czy ryby. Oczywiście świeże warzywa, tofu, oraz żywność z witaminami także jest ważna.

Mało

W gruncie rzeczy to ten dzień był. Taki rutynowy, nic nadzwyczajnego, a jednak nie do końca.
Bardzo podobają mi się te zajęcia z komplementami, studenci muszą ćwiczyć zarówno komplementowanie jak i otrzymywanie komplementów. Naprawdę prosta sprawa, ale robimy ją już drugie zajęcia i chyba jeszcze na trzecie starczy. Także temat przerobimy dość dogłębnie i to dobrze, bo chociaż komplementowanie w angielskim nie odgrywa aż tak ważnej kulturowo roli jak w chińskim to warto dać Im jakieś podstawy.
W dodatku wymyśliłem sobie że na zadanie domowe dostaną, oprócz tego co jest w książce bo do książki jest klucz, do napisania pięć rzeczy które robić potrafią oraz pięć rzeczy które zrobili i z których są dumni. Takie naprawdę proste ćwiczenie, bo skoro większość z nich nie jest w stanie powiedzieć co potrafi robić to pora Im trochę w tym pomóc. Bo chociaż odpowiedź długo spać bardzo mi się podoba i wywołuje u mnie salwę śmiechu to jednak nie jest najlepszą z możliwych u studenta pierwszego roku.

I tak jak mnie wczoraj asystentki pochwaliły że tyle uczniów przychodzi na moje zajęcia tak dzisiaj byłem niemile zaskoczony bo ilość zaczęła spadać. Tak trochę na złość, ale w gruncie rzeczy spodziewałem się że będzie Ich znacznie, znacznie mniej. Prawdę mówiąc chyba nawet bym wolał żeby Ich było mniej bo wtedy mogę w spokoju skupić na tych obecnych. A tak mam powiedzmy 25 osób w klasie z czego 8 uważa, a reszta śpi. Zastanawiam się czy i z tym spaniem nie zacząć walczyć…muszę zapytać Bryana co On o tym myśli, bo mi osobiście to nie przeszkadza. Jeżeli nie grają, nie rozmawiają, ani nie robią nic innego co mogłoby mi lub reszcie przeszkadzać to nie widzę powodu by Ich za to ganić. Zapytam jutro.

W klubie też pojawiło się dzisiaj mało osób więc może to jest jakoś powiązane? Zapanowała epidemia chorób, jesienna depresja, albo coś w tym guście…ciężko to jednoznacznie określić, ale koniec końców mam nadzieję że to się zmieni na plus. Na duży plus.

Wyskoki

P1030980 (Copy)

Pierwsze zajęcia więc dużo studentów przysypia, je śniadania po czym się spóźnia. Nie wszyscy, ale sporo. Część wchodzi jak do obory, ani sorry ani hello bo o good morning to już nawet nie marzę. Walczę z tym tak jak zaproponował Bryan, czyli śmiechem. Trochę poskaczą i do klasy. Nie wiem czy działa, bo stosuję dopiero drugi tydzień, a raczej dopiero zacząłem tydzień temu więc w tym tygodniu powinny być pierwsze rezultaty. Jestem jednak dość wyrozumiały i pierwsze pięć minut puszczam płazem.
Historyjka.
Spóźnił się chłopak sześć minut. Wchodzi jak do obory, wołam Go i mówię:
– Skacz, sześć razy.
– Nie.
– No dawaj, skacz.
– Nie.
Przyszły dwie dziewczyny.
– No to skaczecie razem.
– Nie.
Chloe zaczyna z Nimi gadać, przekonywać Ich żeby skakali, potem mówi mi że chciała z Nimi skakać i proponowała by wyszli na korytarz, przychodzi chłopak z sali i mówi że będzie skakać z Nimi.
– Nie.
Z przerażeniem tylko patrzę na zegarek bo sytuacja się nie rozwija a ja nie mogę zajęć prowadzić.
– Dobra, macie trzy opcje: skaczecie sześć razy, piszecie osiem zdań o tym dlaczego warto uczyć się angielskiego, albo wychodzicie za drzwi bo ja dla Was nie mam czasu.
– Nie.
– Powtórzę to raz jeszcze: skaczecie, piszecie, albo wychodzicie, bo w sali nie zostaniecie na pewno.
Wybrali pisanie, a raczej przepisywanie z internetu. Nie ma szkoły która przygotuję się na coś takiego. Niestety na studiach nie ma zajęć z traktowania uczniów trudnych.

P1030982 (Copy)

Potem przychodzą dwie dziewczyny i mówię Im – 30 podskoków.
Bye bye.
I wyszły obie.
Przychodzi chłopak – 30 podskoków.
Skoczył trzydzieści razy.
Są różni ludzie, różne podejścia, a konsekwentnym być trzeba.
Po zajęciach podszedłem do tych dziewczyn które się pożegnały, bo stały na korytarzu, i powiedziałem żeby się za tydzień nie spóźniały i że wcale nie uważam je za złe. A one tylko przeprosiły, ze smutkiem pokiwały głowami, a potem się uśmiechnęły i poszły mówiąc że mnie lubią. TO SIĘ KURNA NIE SPÓŹNIAJCIE!

P1030995 (Copy)

Chloe i Becky nachwaliły mnie dzisiaj niesamowicie, aż pękam z dumy. Jak mnie tak chwalą że dobrze uczę i że w ogóle to najlepszy nauczyciel z zagranicy z jakim obie pracowały to obrastam w piórka, ale też zastanawiam się nad tym jacy tu nauczyciele musieli pracować przede mną…Wiem że jestem dobry, pytanie tylko jak bardzo ;-)

P1030998 (Copy)

Wiesz że jesteś nauczycielem, gdy:

1. Słysząc za swoim plecami 25 głosów wiesz doskonale który należy do kogo.
2. Czerpiesz, skrywaną, przyjemność z laminowania.
3. Gdy wchodzisz do sklepu i słyszysz ‘To Pan/i…’
4. Potrafisz zjeść wielodaniowy posiłek w mniej niż dwadzieścia minut.
5. Twój pęcherz dostosował się do przerw w szkole.
6. Zbierasz co ludzie wyrzucają, bo nigdy nie wiadomo kiedy w klasie przyda się zużyta rolka papieru toaletowego.
7. Chcesz uderzyć każdego kto mówi że ‘Fajnie jest pracować pięć godzin dziennie i mieć dwa miesiące wakacji’.
8. Uważasz że czekolada to posiłek.
9. Jesteś przekonany że jeżeli ktoś powie ‘Rany, ale te dzieciaki są dzisiaj spokojne’ to stanie się coś okropnego.
10. Czujesz potrzebę poprawiania zachowania dzieci na ulicy. I dorosłych.
11. Uważasz że Metylofenidat (lek stosowany w leczeniu ADHD) powinien być dostępny w sprayu.
12. A kawa podawana dożylnie.
13. Wydajesz więcej pieniędzy na rzeczy do klasy niż na siebie.
14. W supermarkecie nie możesz ominąć działu z przyborami szkolnymi.
15. Dostrzegasz piękno w dobrze naostrzonych ołówkach.
16. Jesteś uzależniony od środków odkażających.
17. Gdy poznajesz rodziców swoich uczniów wiesz doskonale dlaczego ci drudzy zachowują się tak a nie inaczej.

To tłumaczenie listy z internetu, pozwoliłem sobie kilka punktów odpuścić bo mnie w ogóle nie dotyczyły, ale większość…no cóż, większość jest niesamowicie ogólna i można ją dopasować do praktycznie każdego zawodu. I tak jest fajna :-)

P1030975 (Copy)

Byłem dziś biegać. Tak sobie spokojnie truchtałem, słonko świeciło, a ja truchtałem. Pierwszy raz od dawna nie wziąłem ze sobą muzyki ani podcastów, więc byłem tylko ja i bieżnia. Gdy było ciężko to zwalniałem, gdy było lekko to przyśpieszałem, czyli biegłem nie zastanawiając się nad tym. Przeszedłem olbrzymią metamorfozę od kogoś kto biegał nie tylko nie znosił ale i nie potrafił do kogoś kto biegać kocha i jakoś sobie z tym radzi. To był fajny bieg, naprawdę fajny. Cieszę się bardzo że dałem sobie radę bez muzyki bo trochę się tego obawiałem. Ciężko się przestawić na bieganie w ciszy, ale chyba potrzebowałem bardziej takiej godziny z samym sobą niż kolejnej godziny ucieczki i zagłuszania myśli.

P1030976 (Copy)

Na spotkaniu w szkole Chrisa spędziłem blisko trzy godziny i dowiedziałem się tyle że mam teraz oddawać plany zajęć raz w tygodniu. Trzy godziny. A miałem takie ambitne plany żeby pójść coś po fotografować, odwiedzić małe północne jezioro, może pozostałości po budynkach z czasów okupacji japońskiej. No nic, będą jeszcze inne okazje.

W nocy napisał do mnie Kerry i napisał kilka cierpkich słów, ale przynajmniej się podpisał więc wiem jak się nazywa i tak oto ta zagadka została rozwiązana.

Znowu nie było polędwicy

P1030963 (Copy)

Ani piersi z kury, tylko same resztki. Strasznie to dołujące, ale taka prawda, o ile brak polędwicy mogę darować, o tyle brak piersi z kury trochę mnie martwi bo chciałbym zapasy uzupełnić. Przyjdzie mi czekać do kolejnego tygodnia…chociaż kurę może uda mi się kupić w sobotę…na sto procent będę musiał kupić czyste białe tofu, ale to mogę zrobić w kilku miejscach i nie muszę iść do mojej Pani od tofu.
A właśnie, odnośnie Pani od tofu, to Jej współpracownik (bo nie wiem czy mąż) nazwał mnie swoim polskim kolegą…to go nazwałem moim chińskim kolegą, bo na więcej mi mój chiński nie pozwala. Może i większość ludzi na tej dalekiej północy to zahartowani zimą twardziele, ale niektórzy są w porządku.

P1030966 (Copy)

No dobrze, tylko zanim poszedłem kupić tofu poszedłem przerzucać ciężary. Pomyśleć że kilka lat temu za pieniądze przerzucałem worki na magazynie i narzekałem, a teraz płacę by przerzucać żelastwo. Ślicznie.

P1030968 (Copy)

Powolutku kończę rozgrzewkę żeby podejść do sztangi i się mordować z martwym ciągiem, gdy dzwoni telefon. To znowu anglik Kylie (zapewne). Jak zapewne pamiętacie po naszej ostatniej rozmowie chodziłem wkurzony przez kilka dni, kląłem pod nosem jak szewc, byłem ciągle zirytowany bo nie dość że mówił o nauczaniu jako o pracy to ciągle narzekał. Ja nie będę narzekać i nie będę tego z siebie po raz kolejny wyrzucać.
A Jemu powiedziałem tylko jedną rzecz, że nie chcę z Nim więcej rozmawiać. I teraz będzie dłuższa przerwa, ale proszę wytrzymajcie, bo warto.
Dawno, dawno temu na pierwszym roku studiów mieliśmy zajęcia w piwnicach budynku który podobno był kwaterą Niemiecką w czasie Drugiej Wojny Światowej. Do dzisiaj pamiętam te piwnice. Dwie salki ciasne i wąskie. Mieliśmy w nich kilka zajęć: konwersacje z native speakerem, historię i kulturę krajów anglojęzycznych, oraz rozumienie tekstu, które sprowadzało się do rozwiązywania dziesiątek ćwiczeń i rycia słówek. Z racji tego że nigdy z rycia słówek dobry nie byłem to za tymi zajęciami za bardzo nie przepadałem. Tylko co poradzić, skoro trzeba ryć to trzeba ryć. Ryłem te słówka i tak moja głowa odpływała, odpływała aż raz nie odpłynęła gdy zobaczyłem słówko flabbergasted oznaczające osłupiały/zdumiony. Nie odpłynęła bo sam byłem flabbergasted gdy je zobaczyłem. Skojarzyło mi się z czymś miłym i przyjemnym w dotyku więc je zapamiętałem myśląc w duchu że nigdy przenigdy to słowo do niczego mi się nie przyda.
No i przez ostatnich 9 lat miałem rację, przydało mi się dopiero dzisiaj gdy Kylie powiedział że jest flabbergasted. I chociaż powiedziałem Mu że nie chcę z nim rozmawiać to nie potrafiłem powstrzymać swojej głowy od śmiechu że w końcu usłyszałem to słowo w zdaniu i w końcu na coś się przydało. (Mówiłem że będzie warto?)

W sumie to takich rzeczy nie powinno załatwiać się przez telefon, ale co poradzisz…Czasem po prostu nie ma wyjścia.

P1030970 (Copy)

Niedziela i przegapione #10

P1030954 (Copy)

W gruncie rzeczy to niczego w tym tygodniu nie opuściłem, nie napisałem jedynie o zamachu na placu niebiańskiego spokoju. Chińskie media starały się o tym nie pisać, a jeżeli pisały to były to praktycznie kilkuzdaniowe wzmianki i nic więcej. Dlaczego? No cóż, po co ludzi dręczyć jakimiś nieprzyjemnymi informacjami że dzieje się w kraju coś niefajnego. Pech taki że żyjemy w czasach globalnej wioski i nawet w Chinach takie informacje wypływają. Są publikowane w internecie, na blogach, mikroblogach, różnych portalach, wszystko dzieje się to w oka mgnieniu i czasem system po prostu nie wychwycą wszystkich tych informacji od razu. Potrzebuje go trochę więcej, ale w końcu nadgania i wszystko znika. Znika bo nic co pojawiło się kiedyś w internecie nie zostanie utracone na zawsze.

P1030955 (Copy)

W ogóle to strasznie dziwna ta niedziela, pierwszy raz odpuściłem pedałowanie bo mi się już najzwyczajniej w świecie nudziło. Zawsze powtarzam że jeżeli Ci się nudzi to znaczy że robisz coś za wolno, ale dzisiaj nie było pory na interwały, więc odpuściłem. Kupiłem kolejne słuchawki, pewnie znowu na 2-3 tygodnie jak dobrze pójdzie i może nie będę się nudzić we wtorek w czasie biegu.

P1030956 (Copy)

A właśnie we wtorek jest spotkanie nauczycieli w szkole u Chrisa, także muszę się tam pokazać, może dostanę kilka dodatkowych godzin…Albo chociaż dowiem się czegoś nowego. Zawsze to kolejna okazja do robienia zdjęć, bo z tym ostatnio jest strasznie krucho, ale nie mam już nawet ochoty tłumaczyć się tym że to miasto zamiast mnie zaskakiwać tak jak zaskakiwało Jiawang to wywołuje we mnie myśli o szarym w szarym.

Ach właśnie…obiecane zdjęcie prac domowych i sprawdzianów:

P1030958 (Copy)

Tak wiem, wszystko ładnie posegregowane i w gruncie rzeczy nie widać ile tego było. Sam zresztą nie liczyłem bo w pewnym punkcie zacząłem po prostu stawiać ptaszki bez dokładnego czytania. Wszystko dlatego że kopiowali na potęgę z tego samego gotowca, lub od tej samej osoby. Wyłapałem trzy główne gotowce, ale nie doszukałem się pierwszego. Nie ma sensu Ich za to karać, w końcu sam podałem Im pytania, następny test za 3 tygodnie będzie już ustny, także zobaczymy jak sobie wtedy poradzą.

P1030957 (Copy)

Zakupy

P1030939 (Copy)

Nie wiem czy kiedyś pisałem jak bardzo uwielbiam zakupy. Prawdopodobnie nie. Także najwyższa pora wyjawić tę tajemnicę. Nie znoszę zakupów. Gdybym mógł nie robiłbym Ich w ogóle. Może z wyjątkiem kupowania butów, ciuchów do biegania i jedzenia. Jedzenie lubię kupować w Chinach na tych małych kolorowych targach, patrzeć na przyprawy, wybierać, przebierać, lubię czasem stracić ten czas. A czas który straciliśmy z uśmiechem na twarzy nie został stracony. Ciuchy do biegania to moja para kaloszy, bo jest to dziedzina nie tylko mi bliska ale także praktyczna, dla mnie.

P1030940 (Copy)
A buty…no cóż, mam więcej par butów niż powinien mieć mężczyzna, ale średnią zawyżają mi buty do biegania. Właśnie z powodu biegania o butach się naczytałem, naprzymierzałem i naoglądałem, także coś tam o nich wiem.
Zanim o zakupach będzie o siłowni.

P1030944 (Copy)
Mam takiego chłopaka w tej mojej klasie łobuzów o którym pisałem kilka razy a którego będę musiał Wam w końcu pokazać. Spotkałem Go wczoraj i powiedziałem że będę dzisiaj koło 11, trochę dla Niego za wcześnie jak na siłownię, więc myślałem że nie przyjdzie. Przyszedł i powiedział że właśnie dlatego że powiedziałem iż będę. Super :-) Ja sobie spokojnie robiłem swoje ćwiczenia, a On mordował się z wyciskaniem żołnierskim, w końcu jak się wymordował podchodzę do Niego i mówią:
– Super, brawo, świetnie Ci poszło.
– Dzięki.
Po czym zaczyna się śmiać i dodaje:
– Wczoraj na lekcji uczyliśmy się o komplementach!
I nic mi już humoru popsuć nie mogło.
Nawet to, że nie było piersi z kurczaka. Nie było, to nie było, trudno. Poszedłem do innego sklepu i kupiłem kilogram pięknego wieprzowego schabu, no popatrzcie:

P1030949 (Copy)

Piękna, prawda?

Ugotowałem obiad i muszę Was przeprosić że tak zaniedbuję zdjęcia jedzenia, obiecuję się poprawić.
Po czym poszedłem z Bryanem do Decathlonu kupić buty. Zajęło nam to trochę czasu bo wybrzydzał, ale ma prawo, w końcu ma szeroką stopę a to zawsze stwarza problemy. Chciał trochę oszczędzić, bo w końcu nie wie czy wróci tutaj w przyszłym roku, ale wystarczyło że przymierzył model tańszy i od razu zmienił zdanie. Sam sobie swoje bardzo chwalę, mam w nich przechodzone już 2 miesiące i w końcu się rozbiły. A Bryan urósł o trzy centymetry i uśmiech miał od ucha do ucha. Czego więcej chcieć?

Łobuzy

Czasem to właśnie te klasy nas zaskakują których byśmy o to nigdy nie podejrzewali. Bo czego oczekiwać od klasy przeszkadzaczy. Mam wrażenie że piszę o nich co piątek że mnie zaskakują a mimo to zaskakiwać mnie nie przestają. Bo w sumie to oczekiwań nie mam wobec Nich żadnych, więc wszystko co zrobią jest dla mnie zakończeniem. W dodatku najczęściej pozytywnym.
Tak właśnie było dzisiaj. Znowu.
Tym razem z powodu testu. Daisy chyba nie podała Im pytań, a Oni sami nie doszukali sie gotowców, nie mnie dociekać przyczyny takiego zachowania. Może było to lenistwo, może nieświadomość, j wolę myśleć że nie chcieli mnie oszukać.
No dobrze, trochę ściągali, ale pozabierałem sprawdziany dającym ściągać i przestali. Zostało mi do sprawdzenia jakieś 120 sprawdzianów, z których większość to będzie kompletna nuda bo znam wszystkie odpowiedzi, ale te z tej klasy powinny być inne. Wierzę w Nich i nawet jeżeli nie będą to jakieś super odpowiedzi to i tak boją o głowę tych którzy ten sprawdzian olali zupełnie.
W ogóle to jedyna klasa która zapytana o to jak się czujemy słysząc komplement powiedziała 'czasem nieśmiało’ bez żadnej pomocy. Taki mały plusik.
Ogólnie to był dobry tydzień w kolegium, tak jak zawsze oceniam aktywność klas wystawiając plusy i minusy, tak nawstawiałem same plusy. Może to też kwestia zajęć jakie mieliśmy, bo w końcu komplementy to dość pozytywny temat, który będziemy jeszcze męczyć w przyszłym tygodniu. Nie mogę tak skakać z tematu na temat bo będzie to dla większości za trudne, a chociaż skupiam się na tych chcących się czegoś nauczyć to nie mogę zapomnieć o reszcie. Czasem za łatwo przychodzi skupianie się na najlepszych i przekonywanie samego siebie że temat został zrozumiany i możemy iść dalej.
Po zajęciach i siłowni w postaci krótkiego i intensywnego rowerowania, poszedłem z Bryanem i Elizabeth, chińska wspolgabinetkowiczka Bryana, na kolację do chińskiego bufetu. Trzy godziny i jesz, pijesz co i ile tylko chcesz. Jedwabniki są paskudne…