Bieganie wieczorem

P1040020 (Copy)

Nie lubię biegać po zmroku. No może inaczej, nie lubię biegać zaraz po zmroku. Nie mam nic przeciwko bieganiu po zmroku, ale tuż przed świtem. Lubię biegać gdy słońce, dzień się spokojnie budzi, a wraz z nim wszystko inne. Ciemność wtedy jest inna. Mamy świadomość tego że ta ciemność jest w gruncie rzeczy chwilowa, nawet jeżeli ma trwać godzinę. Zupełnie inaczej myśli się o tym gdy ma się przed sobą 8 godzin ciemności a zupełnie inaczej gdy ma się zaledwie godzinę.
Podobnie jest z powtórzeniami na siłowni, podobnie z interwałami, w zasadzie ze wszystkim, im bliżej końca tym lepiej. Dlatego, mi osobiście, lepiej odlicza się od dziesięciu w dół niż od zera w górę. Jakoś mi milej gdy mam za sobą już pięć powtórzeń niż gdy mam przed sobą jeszcze pięć.

P1040021 (Copy)

Zakończyłem dzisiaj drugi tydzień komplementowania i czuję się z tego powodu wykończony, ale co się nakomplementowałem to moje, a za tydzień ciąg dalszy, ale powinniśmy ten temat zamknąć, przynajmniej do kolejnego sprawdzianu.

P1040022 (Copy)

Gdzieś tak w połowie drugich zajęć o poranku postanowiłem że pójdę pobiegać wieczorem. Normalnie biegać wieczorem nie lubię, ale stwierdziłem że wolę iść biegać niż znowu iść na rower na siłownię. No i jak postanowiłem tak uczyniłem. Po zajęciach wróciłem do mieszkania a potem ruszyłem biegać. Już na pierwszym kółku zahaczyłem o resztki barierek, wyciągnąłem się jak długi, wyłączyłem garmina, po czym wstałem i poszedłem biegać dalej, żadne kolejne kółko nie przyniosło kolejnego upadku, więc było dobrze. Znacznie szybciej niż we wtorek, chociaż bolały mnie dwugłowe uda po wczorajszym treningu. Sam jestem sobie winny skoro się nie rozciągam. Przyjemnie było, trochę chłodno, ale przyjemnie. Może za tydzień znowu pójdę, kto wie, może w niedzielę także pójdę, jeżeli będę mieć ochotę oczywiście. W sumie to teraz jest tak przyjemnie chłodno, no i nie ma śniegu. Muszę tylko pamiętać by się wysypiać bo to jest najważniejsze w takim okresie przejściowym.

P1040028 (Copy)

A właśnie…dowiedziałem się od Chloe, że wczoraj rozpoczęła się zima, także oto spóźniony, ale jak najbardziej na miejscu:

Chiński kącik kulturowy – pory roku

Lidong (立冬) oznacza porę roku w której rozpoczyna się zima. Zazwyczaj przypada na 7 lub 8 dzień listopada.

Pogoda

Ponieważ Chiny są olbrzymie, różnica temperatur między południem a północą jest również olbrzymia.
Lidong rozpoczyna się w listopadzie, to wtedy na północy rozpoczynają się pierwsze opady, a temperatura w Tybecie, Mongolii wewnętrznej, oraz prowincji Heilongjiang może spaść poniżej -10 stopni. Na południu temperatur waha się między 12 a 15 stopniami.

Gdy na północy pada śnieg na południu pada deszcz. W prowincjach Syczuan, Guizhou, oraz Yunnan opady mogą wynosić nawet 50 milimetrów w ciągu dnia.

Święta

Lidong był bardzo ważny w starożytnych Chinach gdy cesarz prowadził oficjeli do składania ofiar. Obecnie niektórzy ludzie urządzają zawody pływackie w lodowato chłodnej wodzie.

Zwyczaje

Ponieważ Chiny były krajem rolniczym w tym dniu ludzie brali sobie wolne i przyrządzali wytrawne potrawy w ramach nagrody.

Jedzenie

Na południu ludzie spożywają kury, kaczki, ryby lub inne mięsa. Na północy przede wszystkim jiaozi czyli pierogi (o czym mówiła mi Chloe), symbolizujące zmianę pory roku.
Zgodnie z tradycją od tego dnia ludzie jedzą bardziej kaloryczne jedzenie takie jak wołowinę, jagnięcinę czy ryby. Oczywiście świeże warzywa, tofu, oraz żywność z witaminami także jest ważna.