Tydzień piąty

Powrót do podbiegów i tak jak dwa tygodnie temu uda mnie paliły tak tym razem było w porządku. Tętno powoli spada i biega się coraz lepiej. Jest dobrze.

Tydzień czwarty

Tydzień regeneracyjny, który zakończył się takim samym dystansem jak poprzedni tydzień. Tętno niższe, średnia prędkość wyższa, ale za udany ten tydzień uznać nie można, bo jednak trzeba się mocniej regenerować.

Tydzień trzeci

Postanowiłem powrócić do sprawdzonej metody 3/1, czyli trzy tygodnie treningu i tydzień przerwy, czyli lekkiego treningu. Ten tydzień był tym trzecim, czyli planowo najbardziej wymagającym.
Pierwszy raz od miesiąca zrobiłem podbiegi i nie dość, że bolało to jeszcze serducho waliło na dzień następny. Słowem, słabo.
Bieg długi to 20 kilometrów, czyli wcale nie długi, ale postanowiłem, że wszystko będę teraz robić powoli i tego się trzymam.
Także do końca jesieni i zimy biegam powolutku.