Do widzenia

IMG_1383

Chciałbym zacząć od podziękowań. Dziękuję meridko za te wszystkie wyjeżdżone kilometry, za te wszystkie wspólne godziny, za podjazdy które wydawały się niemożliwe i za najszybsze zjazdy w życiu.

Za wszystkie wywrotki przez ramię i za tych kilka przez ramę. Za te zawody w Jiawang gdzie musiałem kryć się za wozem bo jechałem na szarym końcu.

Za to że mogłem tyle w Jiawang zobaczyć i zrobić zdjęć których inaczej nigdy bym nie zrobił.

Za to że dzięki tobie spotkałem wspaniałych ludzi którzy sami z siebie, bez pytania, bez znajomości angielskiego, przychodzili mi z pomocą. To dzięki tobie zakochałem się w tym kraju i nabrałem wiary w jego ludzi. Czy to wtedy gdy po raz kolejny zgubiłem drogę powrotną i swoim łamanym chińskim pytałem o drogę do Jiawang, czy wtedy gdy Pan normalnie wulkanizujący opony zalepiał mi dętkę.

To dzięki tobie zobaczyłem prawdziwe Chińskie wioski, prawdziwe pola, po prostu prawdziwe Chiny, a nie te sztuczne wypacykowane przygotowane na najazd turystów.

Czekałaś na mnie miesiąc w piwnicy. Znalazłem Cię zakurzoną, ale przypięta marnym łańcuchem do drugiego roweru.

Przejechałaś pociągiem półtorej tysiąca kilometrów do Changchun.

Przejechałaś drugie półtorej tysiąca z Changchun do Zhengzhou.

Wczoraj, jak wiele razy przedtem, zostawiłem Cię zapiętą pod kamerą w czasie zajęć. Ktoś cię zabrał ciągnąc to tylnie koło. Ktoś w masca i okularach przeciwsłonecznych. Dla mnie to oczywiste co trzeba zrobić skoro kamery są wszędzie. Dla mnie problemu tutaj nie ma, bo znaleźć tego człowieka nie będzie problemem skoro kamery są wszędzie.

Niestety meridko wiem że do mnie już nie wrócisz. Wiem że Cię wywiozą daleko stąd i sprzedadzą a Twoje numry seryjne na nic się nie przydadzą. Wiem i jest mi z tego powodu bardzo przykro, ale nie ma we mnie już złości.

Gdybym wyszedł z klas tak jak skończyłem zajęcia to dalej byś tam stała, ale zamiast tego zostałem by rozmawiać ze studentem. Miałem cię wczoraj stracić i to rozumiem, ale i tak jest mi przykro. Mam nadzieję że twój nowy właściciel także cię wywoskuje na wiosnę jak my z June w tym roku.

Meridka

P1110639 (Copy)

Pogoda dzisiaj sprzyjała więc wziąłem meridkę na przejażdżkę. Najpierw oczywiście siłownia i obiad, a potem nie mając lepszych planów wyniosłem ją na dwór i pojechaliśmy przed siebie.

P1110628 (Copy)

Początkowo jechałem bez wielkiego tłoku samochodowego, ale to się wkrótce zmieniło i musiałem się między samochodami przemykać co było trochę irytujące i strasznie mnie spowalniało. A na dodatek wybijało z rytmu. Nie ma wiele przyjemności z takiej jazdy która co chwilę jest przerywana koniecznością stania w korku.

P1110630 (Copy)

Nie ma również wiele przyjemności z jazdy po mieście próbując się z niego wydostać. Nie udało mi się, ale tak w gruncie rzeczy to nie zakładałem że mi się uda. Chciałem po prostu wsiąść na meridkę i przejechać kilkanaście kilometrów, tak żeby sobie przypomnieć jak to jest. No i jest super czuję że trzeba ją będzie zawieźć do lekarza by ją wyregulował, najpierw muszę znaleźć kogoś kompetentnego w tym zakresie, ale oprócz tego jest super.

P1110633 (Copy)

Nie napalam się jednak za bardzo na jazdę bo wiem że czasowo nie dam rady jeździć tyle ile bym chciał. Musiałbym albo jeździć w nocy, albo wcześnie rano, a tego nie chcę, bo to nie będzie jazda dla przyjemności. Na szczęście mam te luźne wtorki , ale je z kolei chce się czasem spędzić siedząc w mieszkaniu i oglądając filmy. Tak najzwyczajniej w świecie, bo nie można ciągle gdzieś być czy coś robić, odpoczynek także jest potrzebny. Zwłaszcza gdy widoki towarzyszące jeździe nie są jakieś szczególne i trzeba się sporo napedałować by w ogóle z miasta wyjechać.

P1110634 (Copy)

Najgorsze że sam nie wiem jeszcze ile się napedałować trzeba, ale przypuszczam że godzinę trzeba będzie liczyć. Trzeba będzie także trasę wyjazdową znaleźć i jakoś się do tego przygotować. O ile w Jiawang taka przejażdżka nie byłaby niczym nadzwyczajnym, o tyle tutaj trzeba będzie do tego podejść cierpliwie a i tak nie wiadomo czy się uda pojechać jakoś mega daleko bo przecież zostały mi już tylko dwa miesiące, czasu zbyt wiele nie mam, a moim głównym priorytetem jest teraz bieganie.

P1110635 (Copy)

Zawsze mogę zrezygnować z siłowni. To coś jak chleb krasnoludów w książkach Pratchetta, który bohaterowie mogą zjeść, ale nigdy tego nie zrobią bo jest twardy i paskudny, ale zawsze istnieje taka opcja. Podobnie ja nie chcę z siłowni zrezygnować bo chociaż jest pełna ludzi i mnie wkurza, to jednak jest przydatna i, o zgrozo, potrzebna. Także postaram się ją przeboleć do lipca, a we wrześniu będę musiał to wszystko przemyśleć na nowo. Gdzieś tam będzie czekać na mnie książka o triathlonie i wtedy będę to wszystko dokładnie sprawdzał. A czasu od września będę mieć pod dostatkiem. No i 30 kilometrów od dużego miasta to praktycznie jak w Jiawang, więc bankowo będą jakieś fajne mało uczęszczane drogi w pobliżu.

P1110642 (Copy)

Guess who’s back!

P1030539 (Copy)

To miał być dzień jak każdy inny dzień biegowy. Pobiegałem chwilę na bieżni przy kolegium, ale po 25 minutach musiałem się zbierać bo zaczęły się lekcje. Co ciekawe przed ósmą jest już zimno i wypadałoby biegać w rękawiczkach…25 minut to trochę za mło pobiegłem więc w stronę innej bieżni i tam pobiegałem już spokojnie dobijając do dziesiątki. Biegło mi się zadziwiająco lekko, o wiele przyjemniej niż w poprzednim tygodniu, to chyba kwestia tak długiego wypoczynku od wszystkich innych bodźców treningowych.
Wróciłem do mieszkania i zląkłem się gdy drzwi się nie chciały otworzyć. Zląkłem się tym bardziej że nigdzie nie miałem zapisanych numerów telefonów do kogokolwiek z firmy. Na szczęście gdy się uspokoiłem przypomniałem sobie że zamek kręci się w drugą stronę…aż się za czoło złapałem bo sam się sobie nadziwić nie mogłem.
Powrót z wyprawy po tofu nie przyniósł już takich niespodzianek, także nie pozostało nic innego jak tylko tofu pociachać i zamrozić. Teraz mam jedną szufladę pełną tofu a drugą piersi z kurczaka.

P1030540 (Copy)

Po obiedzie poszliśmy z Margaret na ulicę handlową, ale po drodze nie mogłem nie zapytać:
– A właściwie to dlaczego jesteś w tym kolegium?
– Dlaczego jestem w kolegium?
– Tak, słabo Ci szło w szkole?
– Nie. Przez pierwsze dwa lata pracowałam bardzo ciężko i miałam bardzo dobre oceny, ale w trzeciej, najważniejszej, klasie był ogromny stres i nie potrafiłam się skupić na nauce. Większość moich znajomych jest na uniwersytetach, a ja w kolegium.

Może są tu jednak jakieś fajne historie o ludziach, którzy chcieli się tu dostać? Bo na razie to wszystko jest strasznie przygnębiające, takie miejsce dla odrzuconych.

P1030542 (Copy)

Gdy się już z Margaret pożegnaliśmy pojechałem na dworzec. Wiedziałem już gdzie się udać, więc skierowałem się w kierunku odpowiedniego okienka, wyjąłem papierek i bez nadziei, bo nikt do mnie nie dzwonił, podałem go Pani w okienku. Pani przepisała numerek, powiedziała siedem juanów i dała karteczkę…Zdziwiony i ciągle lekko powątpiewający zapytałem gdzie? I poszedłem.
Hala zastawiona milionami paczek była cichutka, pracownicy akurat mieli przerwę a ja sobie w miarę możliwości porozmawiałem z Chińczykami czekającymi przy wejściu. Byli na tyle sympatyczni, że wepchnęli moją kartkę w rękę z jednego pracowników wracających z przerwy. Poczekałem dziesięć minut i…meridka…meridka…przyjechała. Podniosłem siodełko, pożegnałem się i pojechałem do mieszkania. Po drodze wyprzedziłem dwa autobusy stojące w korkach i dojechałem…W sobotę, lub niedzielę, trzeba będzie ją umyć i znaleźć lekarza, który ją wyleczy. Najważniejsze jednak, że już jest na miejscu.

P1030552 (Copy)

Chiński Kącik Kulturowy

Hanlu (寒露), czyli dosłownie zimna rosa, to jeden z 24 tradycyjnych chińskich nazw dzielących pory roku. Wypada w okolicy ósmego października i oznacza pierwsze chłody.

Temperatura na południu spade poniżej 20 stopni, w dorzecu Jangcy utrzymuje się w okolicach 10 stopni, a na północy spade poniżej 10 i oznacza nadejście zimy.

W tym okresie opady wynoszą w okolicach 20 mm na południu, pomiędzy 30 a 40 mm na wschodzie a na północy pojawia się śnieg.

Zgodnie z tradycyjnymi Chińskimi wierzeniami ludzie używają energię na wiosnę i lato a zbierają ją w czasie jesieni i zimy. TO w tym okresie powinno jeść się więcej produktów takich jak sezam, ryż, miód, czy mleko, oraz jeść więcej mięsa. Ostre jedzenie, oraz czosnek czy imbir nie są wskazane.

To także okres w którym kwitną chryzantemy. A że Hanlu zaczyna się w okolicach święta dwóch dziewiątek to ludzie lubią sobie pooglądać kwitnące chryzantemy, oraz napić się chryzantemowego wina, czy też powiesić chryzantemy na drzwiach lub oknach by odgonić złe moce.

Kilometr

IMG_3746
Trzeba podlać pola.

Tysiąc metrów. Dużo? Nie dużo? Wszystko zależy od perspektywy, prawda?  12 minut spokojnego spaceru, 6 minut spokojnego biegu, 3 minuty spokojnej jazdy na rowerze,  a to ciągle ten sam dystans. Tysiąc metrów jako odcinek biegu może być naprawdę spory, zwłaszcza w interwałach, a może też być drobnostką. Czasem może być to dystans jaki wzbudza w nas przerażenie ‘mam przebiec tysiąc metrów w ile?!’, albo radość ‘już tylko kilometr!’, może też wzbudzać smutek ale nie dlatego że musimy go pokonać, tylko dlatego że oznaczać będzie koniec pewnej trasy, a wraz z nią przygody. Dzisiaj zabrakło mi tego tysiąca do pewnego zakrętu który miał mnie doprowadzić w pewne miejsce które widziałem na mapie.

IMG_3751

Zawróciłem bo…uznałem że dalej niż już nie będzie, nie chciało mi się dalej przebijać przez ten kurz, pył i mijać wszystkie te ciężarówki i autobusy, lub jechać za ciężarówką i dać się do końca zasypać pyłem. Najzwyczajniej w świecie nie chciałem dojechać do tej rzeki którą widziałem na mapie, powiedziałem sobie że dojechałem już do niej i pora zawrócić bo dalej nic nie ma. Sęk w tym, że zawsze jest coś dalej i zawsze można dalej pojechać, dzisiaj nie miałem wystarczająco dużo mentalnej siły by tam dojechać.

IMG_3776
To wygląda uroczo, ale z lewej piach, z prawej piach, a zza zakrętu zaraz pojedzie ciężarówka z piachem.

Znalazłem za to dość siły mentalnej by podjechać pod górę i porobić zdjęcia na kolejnym górskim cmentarzu. Bardzo nietypowym bo blisko hmm…elektrowni?

IMG_3791 IMG_3796

Zawróciłem i w drodze powrotnej dopadło mnie to:

IMG_3802

Zatrzymałem się pod sklepem, zdjąłem oponę, wyjąłem dętkę, znalazłem dziurę, spuściłem powietrze, wyczyściłem, zakleiłem, odczekałem chwilę, przejechałem po oponie, znalazłem winowajcę, wyjąłem dętkę i zacząłem zakładać oponę. Wtedy pojawił się Pan z dzieckiem, na ręku miał bardzo drogo wyglądający zegarek, kucnął obok i założył mi oponę do końca. Tak po prostu, sam z siebie. Zapytał dokąd jadę, skąd przyjechałem, a potem gdy zacząłem pompować patrzył czy mam dość luftu…Taka zwyczajna codzienna ludzka życzliwość. To co w Polsce spotykałem tylko w czasie biegów i sprawiało że uważam biegaczy za jedną wielką rodzinę tutaj jest codziennością, czymś co ludzie robią tak ‘po prostu’ sami z siebie. Nie przestaje mnie to zdumiewać…powinno, bo to codzienność tutaj, a jednak…ludzie tutaj są chyba zbudowani z innej gliny.
Podziękowałem, pożegnałem się i pojechałem w swoją stronę.

IMG_3787
Meridka zapozowała.

Średnia z dzisiaj jest kiepska, ale nie z powodu wiatru czy wczorajszej sześćdziesiątki, jest kiepska z powodu prób poruszania się między autami.
Ach…i już mam bezrękawnik który w chwili obecnej piecze jak jasna cholera.

Czułem się trochę leniwy po powrocie, a prawdę mówiąc nie chciałem robić sobie niczego ciepłego więc poszedłem do sklepu pod blokiem, zapłaciłem 7 RMB i wziąłem tofu. Smaczne, bardzo smaczne. A czasem można się polenić, zwłaszcza gdy skwar leje się z nieba i na myśl o ciepłym jedzeniu robi się niedobrze.

IMG_3806

Przyjechała Tracy i sobie porozmawialiśmy, ale napiszę o tym w weekend bo teraz robi się już późno, a budzik jest nastawiony na 5:30 żeby jeszcze parę kilometrów zrobić.
Zjedliśmy późny obiad/wczesną kolację :

IMG_3810 IMG_3812

Dowiedziałem się że Luna już nie pracuje w firmie bo postanowiła wrócić na południe, co trochę mnie zasmuciło bo w końcu nie mogę Wam Jej pokazać…

IMG_3809
Mogę za to pokazać Pana Chińczyka kryjącego się przed skwarem.

Tyle na dziś…chociaż jest jeszcze jedna historia, ale to też zostawię na weekend. Musicie być cierpliwi. Czego jak czego, ale tego Chiny uczą doskonale.

IMG_3779
Stał na śmietniku, obok cmentarza.

W końcu na meridce

IMG_3609
Zasadniczo nie lubię żółwi morskich bo to niebezpiecznie dranie, ale tych dwóch jest mi strasznie szkoda.

Czekałem trzy dni, ale w końcu ruszyłem. Wyszło trochę ponad pięćdziesiąt kilometrów, ale to nie było dzisiaj najważniejsze. Najważniejsze było w końcu wsiąść i pojechać przed siebie. To zdumiewające jak w ciągu dwóch miesięcy zmieniły mi się mięśnie. Początkowo te meridkowe wypady były przyjemne, ale jednak dawały w kość, a teraz…takie pięćdziesiąt kilometrów to pikuś.
A pojechałem dzisiaj tam gdzie chyba w poniedziałek, ale dalej i dalej i dojechałem do góry na której było pełno kolektorów słonecznych…Super to wyglądało, ale nie miałem jak zrobić dobrego zdjęcia, a kiepskiego nie chciałem (kiepskie może zrobię jutro), a zaraz obok niej była góra z balkonami (podobnie, nie chciałem kiepskiego). Pojechałem szukać jakiegoś wjazdu na którąś z gór, ale nic nie znalazłem…pokrążyłem w kółko i zawróciłem. Jutro pojadę znowu i spróbuję tym razem te góry okrążyć, ale najpierw czekają mnie rano interwały. Zaplanowany czas to 4:24-4:28 na każdy kilometr, ale jak wyjdzie to się okaże w praniu.
Oto trasa z dzisiaj

Znalazłem plantację winogron, ciekawe czy będzie gdzieś tam winnica.
IMG_3683

Żar znowu leje się z nieba, ale to dobrze, przynajmniej mogę sobie opalić resztę ramion bo chwilowo wyglądam jakbym miał podkoszulkę a ostatnie dwa lata wyglądałem jakbym miał bezrękawnik.

IMG_3624

Na obiedzie wylądowałem w trójce, gdzie wziąłem coś z jajkiem i wyszło 10 RMB.

IMG_3641

Przekopywałem się przez te jajka w poszukiwaniu mięsa, ale się nie doszukałem dlatego też nie mam pojęcia skąd taka cena.

IMG_3644
Siedziałem sobie spokojnie po obiedzie i dłubiąc słonecznik rozmawiałem z rodzicami gdy nagle do drzwi rozległo się pukanie i oczom mym pięknym ukazały się dziewczyny z klasy drugiej które przyszły mi powiedzieć że rozpoczęły się zajęcia. No tak, po co mi asystentka skoro mam uczniów. Rozumiem że egzamin jaki ma dzisiaj jest ważny, ale jakiś taki niesmak pozostał.

IMG_3640

Pisałem już kiedyś o tym, że koszykówka to język międzynarodowy i nawet jeżeli nie znasz słów to możesz się z ludźmi porozumieć. Zresztą nie tylko międzynarodowy, ale także międzypokoleniowy.
– A gdy byłeś młodszy to widziałeś w TV jak grał Jordan?
– Oczywiście.
– I jaki był?
– Najlepszy z najlepszych.
Tylko Kobego mi szkoda, bo jest ze mną już 16 lat, a ten sezon może okazać się Jego ostatnim. Do dzisiaj mam koszulkę z numerem 8 którą dostałem w podstawówce. Nigdy nie widziałem u żadnego koszykarza takiej woli zwycięstwa jak właśnie u Bryanta. Jordana znam głównie z końca Jego kariery i opowieści, filmów dokumentalnych, a Kobego śledzę ‘na żywo’. Mam nadzieję że wróci w kolejnym sezonie jeszcze silniejszy. Jeżeli cokolwiek wiem o takich porażkach to to że wzmacniają, a to jest typ człowieka który wręcz karmi się problemami.

IMG_3636

Rozmowa ta kosztowała jednego z moich rozmówców telefon komórkowy który zabrała mu wychowawczyni gdy sprawdzał wyniki meczu Bulls – Heat. Skoro takie są zasady w szkole…Powiedział również że prawdopodobnie już go nie odzyska. To już jest trochę zbyt surowe jak dla mnie. Nie oszukujmy się, mam na liście znajomych na QQ około 160 uczniów z mojej szkoły i w ciągu zajęć 5-6 z Nich jest zawsze dostępnych. Więcej w czasie zajęć popołudniowych. A On tylko sprawdzał wynik meczu. Rozumiem że takie są zasady, ale…

IMG_3647

Wolny weekend dla uczniów oznacza ogromne zgromadzenie autobusów, taksówek, busów, oraz rodziców przed wejściem do szkoły. Naprawdę ogromne, aż ciężko szpilkę wcisnąć, nie mówiąc o próbie przejścia.

IMG_3656
Jak i przejazd między kozami.

Niedziela i przegapione #11

Untitled

Fryzjer
Poprzednia niedziela i zajęcia w klasie szóstej. Dzieciaki dostały wyniki egzaminów więc były bardzo podekscytowane. Jeden z Nich podchodzi do mnie, wyciąga telefon i pokazuje zdjęcie jakie zrobiono mi dzień wcześniej u fryzjera.  Ciekawe gdzie jeszcze te zdjęcia zawędrują.

IMG_3283
Kozy na ulicy.

Nauka chińskiego
Nie pisałem ostatnio o tym jak mi idzie bo słuchałem podcastów a mój internetowy kurs stanął w miejscu. System nie aktualizował moich postępów. Na szczęście przesympatyczni ludzie z iifk.pl zlitowali się nad klientem drugiej kategorii (bo z grouponu) i przesłano mi wszystkie lekcje. Także wracam do nauki i teraz mogę z dumą powiedzieć  ‘wo xihuan paobu’ (lubię biegać)

IMG_3293

Budka policyjna.

20 km rowerem spoce się
Czyli kontynuujemy wątek ‘jak dostałem się na rr.pl’.
Odpowiadając na pytanie: to zależy. Jeżeli teren jest trudny, rower taki sobie i chcesz jechać szybko to tak, ale jeżeli teren nie jest trudny i nie śpieszy Ci się to nawet na kiepskim rowerze nie powinno być tragedii.

Lekarstwo na katar
IMG_3144

IMG_3143
Bo mam okropny, to zakupiłem. Dostałem dwa.

Niedziela
Chciałem dziś zrobić interwały, ale gdy przybiegłem do szkoły zauważyłem że na bieżni biegają dzieciaki a wokół stoją rodzice, więc możliwe że odbywały się dzisiaj jakieś zawody.

IMG_3301

Trochę mnie to poruszyło bo nie chciałem robić interwałów wśród samochodów, pomyślałem chwilkę i pobiegłem na upatrzoną kiedyś górkę. Dwa razy zrobiłem na niej podbieg na 200 metrów, dwa razy 300 metrów i raz całość – 600 metrów.

IMG_3313

Masakra. Spociłem się jak na interwałach, a piekły mnie nawet czworogłowe uda. Czyli interwały przechodzą na następny tydzień, także nic więcej o nich nie napiszę aż do następnej niedzieli.

IMG_3327

Po obiedzie ruszyłem przed siebie. Plan był taki żeby zrobić 50 kilometrów spokojnym tempem i wrócić. Miałem też zamysł żeby udać się ponownie do jeziora Pan’an, jednak tym razem przejechać je dalej i jechać dopóki nie dobiję do 25 kilometrów. Trzymałem się tego planu aż w końcu zobaczyłem górę i postanowiłem pojechać w jej kierunku.

IMG_3327

Dlaczego? Na mapach z google znalazłem informację że na jednej z gór znajduje się cmentarz chińskich muzułman – Hui. Stwierdziłem że może być to właśnie ta góra i wjechałem w wioskę…Jechałem, jechałem i nagle gdzieś między domami mignęła mi bardzo ozdobna brama:

IMG_3332

Wiele się nie namyślając skręciłem i wjechałem pod górę. Oczywiście  był to cmentarz. Zszedłem z roweru, rozwinąłem rękawy, zdjąłem kask i poszedłem zrobić zdjęcia.

IMG_3341

Przywitałem się z ludźmi pracującymi w popołudniowym skwarze i poszedłem w górę.

IMG_3340

Wróciłem po paru minutach, pożegnałem się, a Oni zaproponowali mi wody. Bo jest ciepło, a ja na pewno jestem zmęczony.  Pokazałem na bidon, podziękowałem i odjechałem w swoją stronę.

IMG_3357

A z tej spokojnej pięćdziesiątki wyszła całkiem szybka pięćdziesiątka bo pobiłem rekord życiowy. Znowu. Dalej nie jest imponujący, ale widać że mam rezerwy.

Taierzhuang

Ostatni tydzień marca i pierwszy tydzień kwietnia 1938 roku to dwa tygodnie bitwy o Taierzhuang. Bitwy, której celem było oczyszczenie drogi na Xuzhou.
Oddziałami chińskimi dowodzili generałowie Li Zongren i Bai Chongxi którzy zaplanowali zaangażowanie w walkę oddziałów japońskich w okolicy Taierzhuang. Japończycy, pewni siebie po dotychczasowych zwycięstwach, nie zwracali uwagi na tysiące ‘rolników’, którzy współpracując z Li Zongren doprowadzili do zerwania linii komunikacyjnych, zmienili prąd biegu rzek i zniszczyli linie kolejowe. Pod koniec marca jedynym sposobem na dostarczanie paliwa oraz innych zapasów wojsku japońskiemu była droga powietrzna. Była ona jednakże niezwykle nieefektywna.

29 marca mały oddział Japończyków przekopał się pod murami miasta próbując zdobyć je od środka. Zostali szybko złapani i zabici przez KMT. Następnych kilka dni było bogatych w walki zarówno w mieście jak i na terenach przyległych.

Ostatecznie  Japończycy zdecydowali się na atak frontalny, który nie mógł się udać z powodu przeważającej siły armii Chińskiej. Atak nastąpił 6 kwietnia i został odparty przez Chińczyków, którzy z powodu mizernej mobilności swoich oddziałów nie mogli dogonić uciekających Japończyków.

Japończycy podobno nie chcieli potwierdzić informacji o swojej porażce, jednak w połowie kwietnia musiała ją potwierdzić gdyż  dowiedział się już o niej cały świat.

Była to pierwsza tak poważna wygrana dla KMT w czasie drugiej wojny Chińsko-Japońskiej. To właśnie ta bitwa zniszczyła mit niezwyciężonej armii Japońskiej.

IMG_3148
Tak sie wożą ludzie w Chinach.

Po tej krótkiej lekcji historii przejdźmy do dnia dzisiejszego. Ruszyłem w stronę Taierzhuang ponieważ google pokazało mi że znajduje się tam park pamięci, a wikipedia opowiedziała o tej bitwie.

IMG_3161
Przydrożnych handlarzy więcej niż w Polsce.

Także pojechałem. Droga w jedną stronę to około dwóch godzin i ciągle pod wiatr. Warto było się jednak pomęczyć, bo wkroczyłem do prowincji Shandong (po Polsku ona się jakoś inaczej nazywa…Szantung bodajże) i bardzo mi się to miasto spodobało.

IMG_3213 IMG_3211
Co by nie mówić, mają rozmach.

Już na pierwszy rzut oka wydaje się być większe od Jiawang i jak się okazuje znajduje się tutaj także starożytne miasto o czym jeszcze dzisiaj rano nie wiedziałem. Także pojadę tam jeszcze raz jak będzie okazja i pójdę pozwiedzać.

IMG_3237

Bez problemu dotarłem do tego parku pamięci i pierwszy szok – za bramą, dostać się można tylko z biletem. Drugi szok – bilety są za darmo. Tylko…

IMG_3235

‘Panów prosimy o nie noszenie krótkich spodni’
No tak…teraz mi o tym mówią. Szkoda, ale nic nie poradzę. Następnym razem wezmę do plecaka długie spodnie.

IMG_3168
Posterunek policji.

Wracając zatrzymałem się i porozmawiałem z Panami sprzedającymi moździerze. Dowiedziałem się ile kosztują, pochwaliłem się skąd jestem i co robię. Czyli w porządku.

IMG_3179
Szkoła podstawowa tylko dla dziewczynek.

Drogę powrotną miałem już cały czas z wiatrem więc jechało mi się znacznie lepiej i znacznie szybciej. Dobiłem do 86 kilometrów i czuję że odbije się to na jutrzejszych interwałach. Zaraz, co?! Interwały, w niedzielę?! Zobaczycie jutro ;)

IMG_3234

Całe miasto nad rzeką. Pięknie to wygląda.
 IMG_3254

A na gruzach wyrasta coś nowego.

IMG_3262

Ten Pan nie zbierał węgla, miał za to morele na sprzedaż.

IMG_3260

Jedna z ostatnich prostych do Jiawang.

Interwały

IMG_3063
Wiatraczki w klasie dziewiątej. Taka drobnostka, a jednak zupełnie odrealnia tę klasę.

Dzisiaj było bardzo wolno. Wolniej niż tydzień temu, ale zaraz po pierwszych pięciuset metrach czułem że coś jest nie tak. Pierwszy raz czułem że stopy przesuwają mi się na boki. Znaczy…wiem że pronuję, ale nigdy nie byłem tego tak świadomy jak dzisiaj. Wchodząc wczoraj na czwarte piętro domyślałem się że dzisiaj nie będzie bardzo dobrze bo uda mnie piekły, ale nie sądziłem że będzie tak wolno. Co to ma w ogóle znaczyć żeby uda piekły przy wchodzeniu na czwarte piętro…jakaś kpina. W każdym razie pobiegłem i nie miałem żadnych kryzysów, żadnych mentalnych problemów, ale biegłem wolno więc głowa nie miała prawa strajkować. Chyba próbuję sam siebie przekonać że nie jestem zmęczony gdy w rzeczywistości jestem i potrzebuję odpoczynku.
Była powtórka z zeszłego tygodnia, czyli 25×30/15. Dzisiaj nie było pomyłki przy liczeniu, chociaż tak naprawdę nie ma o nią zbyt trudno. W przyszłym tygodniu pora na zmianę. Nie zdecydowałem się jeszcze co oznacza ‘zmiana’, bo może być to piramidka 1-2-3-2-1 z minutowymi przerwami, a może 10×1’ z minutowymi przerwami, a może 8×200/200, a może jeszcze coś innego. Muszę to przemyśleć, popatrzeć na inne plany i zdecydować.
Najważniejsze że głowa to wszystko wytrzymuje, bo prawdę mówiąc obawiałem się że biegając tylko raz w tygodniu w ogóle mi się odechce, ale nie. Jest więc super. Myślę że w niedzielę spróbuję dodać te dłuższe interwały o których wspominałem tydzień temu. Powinno być dobrze.
Jutro nigdzie się nie wybieram, a przynajmniej nigdzie dalej niż do sklepu po zakupy.  Także – regeneracja. A w sobotę wycieczka.

IMG_3073
Sala przeznaczona na prelekcje i wizytacje.

Dzisiaj zdałem sobie sprawę, że zostało już tylko 6 tygodni do końca szkoły…Z jednej strony super bo pogoda robi się coraz bardziej kłopotliwa do nauki. Odkąd skończyłem podstawówkę nie było roku w którym nie miałbym gorszych ocen na koniec roku niż na półrocze.

IMG_3074
Chińscy satyrcy ciągle w formie.

Może to wina trudniejszego materiału, może nieumiejętności utrzymania jednakowej motywacji przez cały rok, ale prawdę mówiąc uważam że to była bardziej kwestia tego że gdy się robi cieplej to coraz mniej mi się chce. Gdzieś ta wewnętrzna motywacja ucieka, a zewnętrzna nie jest aż tak skuteczna.

IMG_3076
Zupełnie inaczej wyglądają w lato. Można się naprawdę zaskoczyć.

Nie wiem sam. Hmm…teraz gdy o tym myślę to chyba coś podobnego można zaobserwować na tym blogu. Pierwszy semestr pełen był długich notek i wywodów, a ten jest pełen krótkich notek i opisów. Chociaż dalej jestem zaskoczony że udaje mi się pisać codziennie.

IMG_3077
Stół, a na stole szachownica.

Pojechałem na popołudniowe zajęcia i okazało się, że zostały przesunięte o 20 minut. Z jednej strony to bardzo fajny ruch bo chociaż 20 minut to niewiele to jednak dzięki temu trochę łatwiej będzie pracować i uczyć się gdy słońce grzeje już trochę słabiej.

IMG_3078

A z drugiej, tej bardziej subiektywnej, to ruch bardzo niefajny bo teraz chcąc gdzieś wyjechać wieczorem muszę się bardziej sprężać.

IMG_3079

Po zajęciach od razu wyskoczyłem na  przejażdżkę i jadąc tak trochę bez celu nagle znalazłem się na znajomym skrzyżowaniu. Znajomym bo często do niego docierałem, a nagle bo się go zupełnie nie spodziewałem chociaż powinienem bo skręcałem w odpowiednim kierunku. Wszędzie pola i fabryki, fabryki i pola.

IMG_3093
Kozy. Brakuje Heathcliffa.

To zdumiewające że one są wszystkie tak blisko siebie. Nie mam pojęcia czy to zdrowe, ale staram się o tym nie myśleć zbyt często.

IMG_3099

Teodorek

Zaraz po wyjściu z mieszkania spotkałem dawnego znajomego:

IMG_3004

Wszyscy się o niego martwili a mały podrósł i ma się doskonale. Biega, skacze, goni ogon, widać że to straszny pieszczoch i wyrósł już z obroży z dzwoneczkiem. Czyli Moi Drodzy, nie bójcie się, Teodorowi nic się nie stało i nic się nie stanie :)

IMG_3013

Postanowiłem pokulać się dzisiaj w trochę innym kierunku, także ruszyłem w stronę Xuzhou, a po drodze skręciłem najpierw stronę ‘pierwszego ekologicznego ogrodu Xuzhou’, który okazał się być hodowlą truskawek, łudząco przypominającą tą którą widziałem wczoraj, więc zawróciłem i pojechałem w kierunku jeziora Pan’an o którym dowiedziałem się dzisiaj. Także pojechałem, dojechałem i…pokazano mi żebym odstawił rower to wtedy wejdę.

IMG_3030

Rozumiem dlaczego, naprawdę. Cały teren jest ogrodzony, a ludzi trzeba jakoś opłacać, więc nie pozwala się wjazdu na własnym rowerze ale pozwala się na wynajem roweru tuż za bramą. Rozumiem, naprawdę rozumiem. Uważam że to bzdurne, ale rozumiem. A bez roweru obejście tego całego jeziora zajęłoby kilka dobrych godzin, dlatego tym razem sobie odpuściłem i pojechałem w stronę jednego z końców parku. Jak widać, leżała tam siatka i można było spokojnie wjechać na teren parku, jednak uznałem że wolę nie zwracać zbytniej uwagi. Zawróciłem i…w lewo nie mogę jechać bo autostrada, w prawo nie mogę jechać bo autostrada (nie ma ich na mapie!) więc wróciłem, ale zamiast jechać do Jiawang pojechałem jeszcze kawałek w stronę Xuzhou i zawróciłem po kilku kilometrach bo nie widziałem niczego wartego uwagi. Oprócz takiego fajnego rondka na drodze do Xuzhou. Odkryłem kolejną mieścinę i tak czuję że kiedyś mogę pojechać do Xuzhou na rowerze. Nie wiem jeszcze w jakim celu oprócz ‘pojechałem do Xuzhou na rowerze’, ale może coś  wymyślę. Są ciekawsze trasy do zrobienia.

IMG_3020
Wyszło dzisiaj trochę wolniej niż wczoraj, ale widać uda czują wczorajszą jazdę chociaż wydaje się być wszystko w porządku.
Ach…pierwszy dzień maja więc jak to w Chinach – mnóstwo wesel, wszystkie sklepy otwarte, mnóstwo dzieciaków na ulicy, czyli norma jak na ‘dzień wolny’.

IMG_3046
A skoro już piszę o dniach wolnych to w zeszły piątek zauważyłem coś co mnie zszokowało: dzieciaki robiły zadania domowe. Dzień po egzaminie…nie, w dniu egzaminu, kilka godzin po robiły zadania domowe. Po to żeby nie robić ich w czasie wolnego ‘weekendu’. Wyobrażacie to sobie u nas? Jakaś makabra…Oczywiście nie wszystkie, ale naprawdę sporo. Część się obijała, oglądała film, czytała jakieś książki lub magazyny, ale Ci robiący zadania domowe stanowili większość. Byłem tym naprawdę zaskoczony.

IMG_3050
Odnośnie pochodów, płomiennych przemówień itd.: Xi Jinping spotkał się z wzorowymi pracownikami którym wręczał nagrody. I tyle, nic więcej, żadnych pochodów, parad, propagandowych przemówień. Równie zdumiewające jak odrabianie zadań domowych w dniu egzaminów.

Kupiłem dzisiaj taką pompkę:

IMG_3052bl

Oczywiście dla meridki, teraz już nie będę mieć obaw przed udaniem się trochę dalej na wycieczkę. To dość ciekawe, że w Polsce kraju było nie było średnio zrowerowanym (w porównaniu do Chin) nie ma problemów z kupnem pompki która zmieści się w kieszeni, a w Chinach sprzedają tylko takie molochy. Ta i tak była najmniejsza jaką znalazłem. No i nie jest całkowicie plastykowa co uznaję za zaletę ale może to wada bo jest cięższa? Ciężko ocenić w chwili obecnej. W ogóle:
– do szał cień?
– (gest sugerujący że to pompka)
– dO SzaŁ cieŃ?
– (powtórzenie gestu)
– (europejsko-amerykański gest oznaczający pieniądze)
– (trzecie powtórzenie gestu z pompką)
– Hał macz…Do Szał Cień.
– Aaa…Do Szał Cień! Szy.
– Szy.
10 RMB. Ale się dogadałem.

Setka

IMG_2916

Pierwsze sto kilometrów za jednym zamachem na rowerze.  Skłamałbym mówiąc że było lekko, ale to raczej kwestia ułożenia siodełka (muszę je przesunąć do tyłu) i tego że…no cóż…siodełko do najbardziej miękkich nie należy. Fizycznie jednak nie było większych problemów. Momentami trzeba było jedynie podnieść ręce bo one były najbardziej zmęczone, ale nogi dawały radę. Takim spokojnym tempem to jednak nie ma źle, bo gdy czasem jeżdżę szybciej to moment zejścia z roweru jest tragiczny. Z chodzeniem nie mam problemu, ale uda potrzebują chwili by się przestawić do pozycji pionowej. Psychicznie również nie było tragedii. Gdzieś tak na 66-ym miałem myśl ‘a może nie zrobimy dzisiaj setki tylko 50 mil?’, ale potem zjechałem z tej górki i mi przeszło. Od tamtego momentu nie miałem już żadnych wątpliwości że dzisiaj zrobię tę setkę.
Jechałem w stronę Pizhou, czyli miejscowości rodzinnej Lydii, ale potem zawróciłem bo nie miałem pewności czy sobie poradzę z tym dystansem. Może podejmę się tej trasy w jakiś weekend bo widzę że radę dałbym bez większych problemów.
Po drodze zakręciłem skuszony informacją o parku i polu truskawek.

IMG_2871

Do parku nie dojechałem, bo chyba trzeba jeszcze gdzieś skręcić a nie było już innych drogowskazów, za to pola truskawek…

IMG_2949

Po obu stronach drogi ciągnęły się na jakieś 100 metrów w głąb i tak przez kilometr – półtora. W sumie to fajna sprawa, bo z tego co zrozumiałem można też samemu przyjść i sobie nazbierać, a jak ktoś jest leniwy, lub niecierpliwy to może sobie zakupić. Ja fanem truskawek nie jestem więc zrezygnowałem. Zawróciłem gdy zaczynało się kolejne pole i wróciłem na pierwotną trasę.

IMG_2947

Dzięki niej dojechałem do wioski w której było całe mnóstwo zakładów kamieniarskich i ludzi zajmowali się przygotowaniem różnej maści posągów, rzeźb, dachów, mostów, drzwi, nagrobków, słowem wszystkich rzeźb które widzicie na zdjęciach i nie tylko.

IMG_2979

Ten znak oficjalnie poinformował mnie że opuszczam teren ‘gminy’ Jiawang i wjeżdżam do ‘gminy’ Pizhou:

IMG_2976

A kawałek dalej, jak już pisałem, zawróciłem.

Zastanawiam się czy jutro nie pojechać znowu w tamtym kierunku i odbić w stronę miast bo na zdjęciach z satelity wydaje się być intrygujące (ach google…). Czemu nie.

IMG_2959
Pole wokół grobu.

Ach…przejechałem też przez most nad rzeką po której płynęły barki, co wyglądało niezwykle.

IMG_2929

Przejeźdzając między polami robiłem zdjęcia ludziom zbierającym coś co pachniało jak…no właśnie nie potrafię skojarzyć zapachu, taki bardzo ostry, ale co to było…

IMG_2933

W każdym razie wyglądali jak żywcem wyjęci z filmów amerykańskich pokazujących rolników pracujących na polach w Azji.

IMG_2925

Z tą różnicą że mieli przenośne radia z których leciała muzyka.

IMG_2960

Pod koniec czułem już tę przyjemną pustkę w brzuchu która pojawia się po dobrym wysiłku, ale chińskie gruszki są niezawodne w zwalczaniu tej sytuacji. A zjadłem tylko gruszkę i jabłko, czyli naprawdę niewiele jak na ponad cztery godziny jazdy.

IMG_2958

Czułem się dzisiaj leniwie więc zamiast przygotowywać obiad samemu pojechałem do obwoźnego Pana, którego dzisiaj zastępowała żona i kupiłem tofu oraz rybki:

IMG_2994 IMG_2995 IMG_2996 IMG_2998

Także pierwsza setka została zaliczona, teraz trzeba zrobić ‘century’ czyli 100 mil w 12 godzin.  Ani czas, ani trasa nie są tutaj takim problemem jak trasa. Muszę w końcu kupić przenośną pompkę, bo mam zestaw do łatania, ale pompki ciągle nie…