Interwały

IMG_6140 (Copy)

ALE CZEMU NIE W CZWARTEK!?
Bo chcę w ten przedostatni dzień w szkole trochę pobyć.
Poszedłem zrobić te interwały, ale czuję się od kilku dni zupełnie wykończony. Nie wiem czy to ta pogoda, czy to co jem, czy może jakieś letnie choróbsko, a może jeszcze coś innego. Zbyt wiele czynników, zbyt mało danych, nie sposób wyciągnąć wniosków.
W każdym razie ruszyłem, dość powoli, ale pierwsze dwa kilometry wyszły porządnie a potem ruszyłem przeliczając jak szybko muszę biec by zmieścić się w 92-98. Idealnie byłoby biec w równe cztery minuty na kilometr bo to przekłada się w 96 sekund na 400 metrów. Międzyczasy wyszły takie:
90, 90, 90, 92, 92, 92, 92, 93. Czyli lepiej niż poprzednio, dużo lepiej…Tylko czułem to okropnie, męczyłem się strasznie, do tego stopnia że po czwartym musiałem się zatrzymać i przejść i tak robiłem do samego końca. Musiałem pierwszych 30 sekund iść, bo czułem że nie dam rady. Koniec końców uśmiechnąłem się i przemęczyłem te osiem powtórzeń. Nie było łatwo, ale przecież w takich chwilach ćwiczy się bardziej charakter a mniej mięśnie.  Jestem z tego zadowolony.

IMG_6145 (Copy)

Oprócz tego zabrałem się dzisiaj za pisanie notek podobnych do tych jaką dostaliście w poniedziałek. W końcu w przyszłym tygodniu zniknę na jakiś czas a wypadałoby coś w tym czasie publikować skoro już Was tak rozpieszczam.
IMG_6149 (Copy)
Powoli też zbieram zdjęcia i chińskie nazwy tych miejsc które chcę odwiedzić. Wizyta w Kaifeng udowodniła mi że chociaż posiadasz nazwę jakiegoś miejsca to warto mieć jeszcze zdjęcie i nazwę w formie obrazka by móc ją powiększyć tak by kierowca taksówki mógł przeczytać.  Na razie mam opisane Qufu, jeszcze Luoyang (z Anyang), Xi’an i Chengdu. Pekin to pikuś bo jest świetnie opisany po angielsku w dodatku metro mam obcykane.
Powinno być dobrze.  Wszystko zacznie się od podróży do Pekinu w przyszłym tygodniu.

Inte…nie dzisiaj

IMG_4547

Dzisiaj dę chce dać mi wygrać.
Biegłem za szybko bo złapała mnie kolka już po pierwszych dwóch kilometrach, musiałem więc zwolnić i spokojnie liczyłem te kółka. Po zewnętrznym torze jedno kółko ma trochę więcej niż 400 metrów, dlatego robiąc 11 kółek nabiegałem troszeczkę więcej niż te 4 kilometry, ale i tak łącznie zrobiłem trochę ponad 8, w końcu nie mam czasu na więcej, a szkoda. Relaks, dzisiaj to relaks. W sobotę też będzie relaksacyjne 8 kilometrów. A co będzie potem?

IMG_4549

No właśnie…co będzie potem? Wbiegając na teren szkoły zobaczyłem przed bramą samochód na pekińskich blachach i przemknęło mi przez myśl, że to może szef przyjechał. Tak, szef przyjechał porozmawiał z dyrektorem i od nowego semestru chcą dwójkę nauczycieli. Parę. Także to jest bez dwóch zdań koniec mojej przygody z Jiawang. Gdzie będę pracować od września? Tego jeszcze nie wiem. Nie wiem czy nie zmienię firmy, nie wiem czy nie zmienię kraju. W gruncie rzeczy niewiele wiem, ale jeżeli czegokolwiek nauczyło mnie tych kilka miesięcy spędzonych tutaj to właśnie tego że należy akceptować to co życie nam przynosi a nie usilnie z tym walczyć. Niezależnie od tego co się wydarzy będzie dobrze, bo nie może być inaczej. Będę się musiał trochę pomęczyć z pakowaniem różnych rzeczy do walizki, ale w ostateczności kupię jeszcze jedną i jakoś przeżyję.

IMG_4557

Tylko…ja dzieciakom mówię że zostanę, a jednak nie…będę musiał to jakoś wyjaśnić. Obojętnie co to i tak będzie dobrze.

Mam plan by jeszcze dzisiaj wyskoczyć na meridkę, ale zobaczę jak to będzie, w końcu teraz zamiast 5 dni zajęć zrobi mi się 10 dni. Dwa dni wolnego, dwa pracy i trzy dni wolnego, a potem dwa dni pracy i koniec…A to i tak jeszcze nie jest pewne. To jest kolejna lekcja którą należy z Chin wywieźć – nie ma rzeczy pewnych.

IMG_4565

Chiński Kącik Kulturowy
Taoizm – Guan Yu
Guan Yu umarł w 219 roku naszej ery, był generałem który zasłynął służąc Liu Bei pod koniec czasów Wschodniej Dynastii Han. Odegrał istotną rolę w czasie wojny domowej która doprowadziła do upadku dynastii Han (206 p.n.e. – 220) i utworzeniu Shu Han (221-263) w okresie trzech królestw.
Jak przystało na kogoś kto żył dawno temu i kto był niezwykle znany nie mamy zbyt wielu faktów na temat jego życia. Praktycznie w całej wschodniej Azji traktowany jest jako uosobienie lojalności i sprawiedliwości.
Już w czasach dynastii Sui (581–618) i w dalszym ciągu oddaje mu się część w wielu miejscach w Chinach. Jest znaczącą postacią w chińskiej religii ludowej, taoizmie, chińskim buddyzmie, oraz konfucjanizmie. Często nazywa się Guan Gong (Lord Guan) i Guan Di (Cesarz Guan).

A że nas najbardziej interesują wątki taoistyczne teraz to na tym się skupię.
W Taoizmie określa się go mianem ‘Świętego Cesarza Guan’ 关圣帝君 i jest on głównym pogromcą demonów.
Ale dlaczego?!
Legenda głosi, że gdzieś w latach 1120-ych słone jezioro w ‘gminie’ Xiezhou przestało dawać sól. Cesarz Huizong wezwał mistrza Zhang Jixian, potomka Zhang Daoling (o którym kiedyś postaram się napisać) by odkrył przyczynę. Stwierdzono że to zaburzenia wywołane przez Chi You, czyli bóstwo wojny. Zhang Jixian wezwał do pomocy Guan Yu, który walczył z Chi You o jezioro i wygrał i zaczęło ono znowu dawać sól. Cesarz następnie nadał Guan Yu miano ‘Nieśmiertelnego Chongning’ (崇寧真君), czym oficjalnie wprowadził go do grona bóstw taoistycznych.

Obecnie Guan Yu jest bardzo istotną postacią w religijnym taoizmie, co roku 24 dnia szóstego miesiąca roku księżycowego (według legendy urodził się 22 dnia szóstego miesiąca) ulice wypełniają się procesjami ku chwale Guan Yu.

Interwały

IMG_4257

Dzisiaj było strasznie duszno, w powietrzu unosi się nadzieja deszczu, ale chyba na nadziei się skończy. Wczoraj miałem dołek jeżeli chodzi o bieganie i myślałem już ze dzisiaj nie pójdę, ale z rana świat wygląda inaczej więc zebrałem się i zrobiłem nawet 8x 400/400 z międzyczasami:1:37, 1:34, 1:37, 1:37, 1:36, 1:35, 1:36, 1:29. Czyli wolniej niż tydzień temu i to dość sporo bo 3-4 sekundy na 400 metrach. Za to ostatni pobiegłem bardzo szybko czego tydzień temu bym już nie zrobił. Innymi słowy: w przerwach biegałem za szybko, a w czasie biegu za wolno bo stać mnie było żeby zejść poniże 90 sekund. Był taki lekki kryzys po drugim, w okolicach piątego już nie za bardzo mi się chciało, ale wytarłem pot, uśmiechnąłem się  i pobiegłem. Nie ma co zaciskać zębów, trzeba się uśmiechnąć, oszukać samego siebie i biec. W końcu to tylko osiem powtórzeń. W sobotę, bo na niedzielę nie ma co liczyć, planuję zrobić dwukilometrówki, ale o tym już pisałem.

 

Klasa dziesiąta bardzo mnie dzisiaj zaskoczyła. ¾ lekcji poświęciliśmy na rozmowy i to tylko dlatego że chcieli rozmawiać. Taka drobnostka a daje mnóstwo radości na 3 tygodnie do końca roku.

Lydia przyszła dzisiaj z właścicielką mieszkania, która chce mieszkanie sprzedać, więc przyszedł też kupujący. Obejrzeli mieszkanie, co zajęło im 3 minuty po czym wyszli. 3 minuty…jeżeli tak kupuje się mieszkania w Chinach to super.

Przeżywam od tygodnia straszny kryzys jeżeli chodzi o szufladę. O ile początkowo jeszcze potłumaczyłem coś co napisałem po angielsku, tak dzisiaj nie mam już żadnego pomysłu.  W takich chwilach lubię myśleć o Vimesie ze Świata Dysku, który obiecał sobie że będzie codziennie czytać swojemu synowi bajkę na dobranoc i robił wszystko by to zrobić bo wiedział, że jeżeli pewnego dnia ustąpi i nie przeczyta, to kolejnego znajdzie kolejny powód by nie czytać i tak dalej aż te powody staną się tak błahe jak powiedzmy ‘nie chce mi się’. Dlatego ciężko mi się pogodzić z tym że nie wiem co mam napisać.

Właśnie ktoś shackował rainreborn.pl…pięknie.

ChińskiKącikKultorowy
Mniejszość etniczna Moinba zamieszkuje głównie Tybet, konkretniej regiony Medog, Nyingch i Cona, porozumiewają się swoim własnym językiem i jest ich niecałe dziewięć tysięcy.
Z mieszkańcami Tybetu łączą ich więzy polityczne, ekonomiczne, oraz kulturowe wytworzone przez lata. Tak jak większość mieszkańców Tybetu wyznają Lamaizm.
Zarówno mężczyźni jak i kobiety preferują noszenie tog z fartuchami oraz czapek z czarnych włosów jaków. Tradycyjne buty są skórzane z cienką podeszwą, przyozdabiane czerwonymi lub czarnymi wzorami. Kobiety zazwyczaj noszą białe fartuchy, kolczyki, bransoletki i pierścionki. Ludzie z podzwrotnikowego okręgu Medog ubierają się inaczej. Tradycyjnie są to krótkie spodnie, lub długie kurtki, a kobiety noszą długie paskowe spódnice i różnoraką biżuterię.
Dieta składa się głównie z ryżu, kukurydzy,  prosa i pszenicy. Kukurydza I p roso są wykorzystywane najczęściej w owsiankach. Podobnie jak inni mieszkańcy Tybetu jedzą zhamba (pieczony jęczmień gingke) i wiele innych rzeczy.
Domy mają zazwyczaj piętro lub dwa, przypominają szkielet śledzia a są zbudowane z drewna, natomiast dachy przykrywane są trawą lub bambusem. Parter jest przeznaczony dla zwierząt hodowlanych, a piętra dla ludzi.
W małżeństwa panuje monogamia, wierzą w ‘prymitywny’ szamanizm, a niektórzy w Lamaizm. Zmarli chowani są w wodzie, ziemi, powietrzu, oraz kremowani.

Niedziela i przegapione#13

pogoda

Taoizm
Trochę w tym tygodniu było o Taoizmie czym mam nadzieję Was nie zanudziłem, a jak zanudziłem to trudno, możecie nie czytać bo będzie więcej. Róbcie jak uważacie.

IMG_4097
Taoizm powstał w Chinach i jest typowo chiński, nie każdy Chińczyk jest taoistą, ale każdy mniej więcej wie o co chodzi. Wytłumaczenie tej filozofii w kilku słowach jest niemożliwe, zresztą wytłumaczenie w ogóle jest niemożliwe. Także nawet nie będę się tego zadania podejmował. Z czasem tylko postaram się przybliżyć Wam kilka głównych aspektów.
A piszę o tym też dlatego, że w czasie rozmowy z Tracy uderzyło mnie Jej stwierdzenie : ‘Za dużo myślę’. Uderzyło mnie bo to takie małotaoistyczne, oczywiście Tracy nie wyznaje tej filozofii, ani religii, ale uderzyła mnie ta myśl, że w Chinach, kraju który wydał na świat Laozi i Zhuangzi ludzie mogą myśleć za dużo o rzeczach błahych.

IMG_3993

Lydia
Obiecałem w poniedziałek, że napiszę Wam o tym o czym rozmawiałem z Tracy. Po krótce, bo nie chcę się nad tym rozwodzić za bardzo – wyjaśniłem Tracy jak wygląda sytuacja z Lydią, jakie mam zastrzeżenia do Jej pracy, a Ona miała to przekazać dalej. Przekazała, a teraz ja mam to wszystko spisać i jeszcze raz podesłać.
Postawiłem sprawę tak jasno jak tylko potrafiłem – powiedziałem że w przyszłym roku nie chcę pracować z Lydią, jeżeli Ona będzie w Jiawang to ja chcę być w innym mieście. Bardzo mi pomogła na początku, ale ostatnich kilka miesięcy to jest kpina w Jej wykonaniu, a nie praca. Wszystkim w firmie mówi że jest ciągle zajęta i pracuje nawet w weekendy. Nie mnie w to wnikać kiedy pracuje, ale w moim odczuciu trochę mija się z prawdą jeżeli mówi o tym że jest przepracowana. Ach…i dowiedziałem się w końcu, że Jej najważniejszym obowiązkiem jest przebywanie na zajęciach i pomaganie mi w ich prowadzeniu.  To takie szybkie podsumowanie minionego tygodnia – 22 godziny zajęć, Lydia była na 3. 2 we wtorek po południu i 1 w piątek rano w czasie których zrobiła zdjęcia.

IMG_4025

Lucy
Muszę zrobić Jej zdjęcie, bo chyba nie mam, a dziewczyna odnowiła we mnie wiarę w sens pracy tutaj. Sama z siebie przyszła ze mną porozmawiać na korytarzu, poprosiła o angielskie imię (na szczęście do Lu Xi łatwo znaleźć coś co brzmi podobnie), a potem przyszła w środę na konsultacje gdy nie było nikogo i sobie rozmawialiśmy. Jej koleżanka zadała mi pytanie z którym ścierałem się aż do piątku: ‘Dlaczego chcesz tu zostać na następny rok skoro my nie uważamy na twoich zajęciach, śpimy i robimy zadania domowe z innych przedmiotów?’
Odpowiedziałem co prawda ‘Bo mogę to zmienić, poza tym to nie jest Wasza wina. Nie ma ocen, nie ma egzaminów, zadań domowych, więc Was rozumiem.’ Ale chyba sam potrzebowałem czasu żeby to zaakceptować. Bo to prawda i jest to strasznie dołujące gdy chce się do zajęć podejść ambitniej a nie można bo dzieciaki nie rozumieją gdy coś się Im tłumaczy. Albo rozumieją, ale Im się nie chce.

IMG_4030

Zakupy na Taobao
Taki krótki opis jak to wygląda z punktu widzenia kupującego.
1. Kupujemy
2. Płacimy – jest kilka sposobów żeby to zrobić, albo przelewem, albo kartą, albo przez alipay. A że bawię się tylko tym ostatnim to o niczym innym nie napiszę
3. Czekamy aż sprzedawca wyśle, jeżeli nie wyśle to klikamy prośbę o zwrot pieniędzy
4. Sprzedawca wysłał, więc czekamy 10 dni aż paczka dojdzie, jeżeli nie dojdzie to zwracamy się z prośbą o zwrot pieniędzy, albo przedłużamy okres oczekiwania
5. Produkt doszedł, więc sprawdzamy przy odbiorze czy wszystko gra. Podpisujemy kartkę i bierzemy co nasze.
6. Wchodzimy na taobao, potwierdzamy odbiór paczki, produkt nam się podoba i wszystko jest zgodne z opisem więc klikamy ‘prześlij pieniądze’. Dopóki tego nie klikniemy sprzedawca pieniędzy nie otrzyma. Czyli escrow.
7. Wystawiamy komentarz. Oceniamy kontakt ze sprzedawcą, dokładność opisu, czas realizacji zamówienia i dajemy kwiatka. Czerwonego, złotego, lub uschniętego zależnie od tego jak bardzo jesteśmy zadowoleni.
Sprzedawca nie wysłał paczki? Klikamy prośbę o zwrot i dostajemy kasę . Oczywiście najlepiej wcześniej ustalić to ze sprzedającym. 2 tygodnie temu zamówiłem sobie białego kruka który nie został wysłany, ale Pan Sprzedawca powiedział że wysłał smsa i powiedział że nie może zrealizować zamówienia. Zakończyliśmy sprawę bez problemów, jeszcze mnie przeprosił.
Ach…chyba o tym nie napisałem, ale do każdej z par butów dostałem skarpety. Coś czuję że jak wrócę do Polski to będę narzekał na sprzedawców…Kto by się  spodziewał że w Chinach będą tak rozpieszczać kupujących.

IMG_4023

Niedziela
Kontynuuje wątek – pierwszy raz w życiu. Tym razem pierwszy raz biegałem odcinki długości 1600 metrów. Tylko 4 powtórzenia, planowany czas to 7:10-7:20 czyli prędkość na kilometr w okolicach 4:35-4:40, przerwy 4 minutowe. Takie było założenie bo wiadomo: dużo nie biegam, nigdy nie robiłem takich odcinków, poza tym duszno i mnóstwo innych wymówek. Przebiegłem pierwszy w 6:59 i stwierdziłem, że kapkę za szybko, drugi w 7:06, trzeci w równe 7 i pod koniec czułem że zaraz złapie mnie kolka, ale ostatecznie nie złapała chociaż czwarty poszedł w 6:52. Jest dużo lepiej niż zakładałem, zwłaszcza że przerwy robiłem po 3:30. Zobaczę jak to wyjdzie za tydzień z dwu kilometrowymi odcinkami. Takie już kiedyś robiłem…ale kiedy to było…musiałbym odkopać stare zapiski, ale one znajdują się  w Polsce. Hmm…rok temu chyba nie, bo wtedy robiłem dużo biegów w drugim zakresie i z narastającą prędkością, czyli pewnie dwa lata temu po Silesii…

IMG_3994
Miałem dziś kilka kryzysów, pojawiały się mniej więcej w połowie trasy, ale starałem się o nich nie myśleć, skupić na biegu i odliczać że zostało mi już tylko 4/5 kilometra, 1/5 kilometra, ¼ kilometra, 100 metrów i ‘lap’. Średnia wyszła w porządku. Jest dobrze.

IMG_4110

Interwały

IMG_3063
Wiatraczki w klasie dziewiątej. Taka drobnostka, a jednak zupełnie odrealnia tę klasę.

Dzisiaj było bardzo wolno. Wolniej niż tydzień temu, ale zaraz po pierwszych pięciuset metrach czułem że coś jest nie tak. Pierwszy raz czułem że stopy przesuwają mi się na boki. Znaczy…wiem że pronuję, ale nigdy nie byłem tego tak świadomy jak dzisiaj. Wchodząc wczoraj na czwarte piętro domyślałem się że dzisiaj nie będzie bardzo dobrze bo uda mnie piekły, ale nie sądziłem że będzie tak wolno. Co to ma w ogóle znaczyć żeby uda piekły przy wchodzeniu na czwarte piętro…jakaś kpina. W każdym razie pobiegłem i nie miałem żadnych kryzysów, żadnych mentalnych problemów, ale biegłem wolno więc głowa nie miała prawa strajkować. Chyba próbuję sam siebie przekonać że nie jestem zmęczony gdy w rzeczywistości jestem i potrzebuję odpoczynku.
Była powtórka z zeszłego tygodnia, czyli 25×30/15. Dzisiaj nie było pomyłki przy liczeniu, chociaż tak naprawdę nie ma o nią zbyt trudno. W przyszłym tygodniu pora na zmianę. Nie zdecydowałem się jeszcze co oznacza ‘zmiana’, bo może być to piramidka 1-2-3-2-1 z minutowymi przerwami, a może 10×1’ z minutowymi przerwami, a może 8×200/200, a może jeszcze coś innego. Muszę to przemyśleć, popatrzeć na inne plany i zdecydować.
Najważniejsze że głowa to wszystko wytrzymuje, bo prawdę mówiąc obawiałem się że biegając tylko raz w tygodniu w ogóle mi się odechce, ale nie. Jest więc super. Myślę że w niedzielę spróbuję dodać te dłuższe interwały o których wspominałem tydzień temu. Powinno być dobrze.
Jutro nigdzie się nie wybieram, a przynajmniej nigdzie dalej niż do sklepu po zakupy.  Także – regeneracja. A w sobotę wycieczka.

IMG_3073
Sala przeznaczona na prelekcje i wizytacje.

Dzisiaj zdałem sobie sprawę, że zostało już tylko 6 tygodni do końca szkoły…Z jednej strony super bo pogoda robi się coraz bardziej kłopotliwa do nauki. Odkąd skończyłem podstawówkę nie było roku w którym nie miałbym gorszych ocen na koniec roku niż na półrocze.

IMG_3074
Chińscy satyrcy ciągle w formie.

Może to wina trudniejszego materiału, może nieumiejętności utrzymania jednakowej motywacji przez cały rok, ale prawdę mówiąc uważam że to była bardziej kwestia tego że gdy się robi cieplej to coraz mniej mi się chce. Gdzieś ta wewnętrzna motywacja ucieka, a zewnętrzna nie jest aż tak skuteczna.

IMG_3076
Zupełnie inaczej wyglądają w lato. Można się naprawdę zaskoczyć.

Nie wiem sam. Hmm…teraz gdy o tym myślę to chyba coś podobnego można zaobserwować na tym blogu. Pierwszy semestr pełen był długich notek i wywodów, a ten jest pełen krótkich notek i opisów. Chociaż dalej jestem zaskoczony że udaje mi się pisać codziennie.

IMG_3077
Stół, a na stole szachownica.

Pojechałem na popołudniowe zajęcia i okazało się, że zostały przesunięte o 20 minut. Z jednej strony to bardzo fajny ruch bo chociaż 20 minut to niewiele to jednak dzięki temu trochę łatwiej będzie pracować i uczyć się gdy słońce grzeje już trochę słabiej.

IMG_3078

A z drugiej, tej bardziej subiektywnej, to ruch bardzo niefajny bo teraz chcąc gdzieś wyjechać wieczorem muszę się bardziej sprężać.

IMG_3079

Po zajęciach od razu wyskoczyłem na  przejażdżkę i jadąc tak trochę bez celu nagle znalazłem się na znajomym skrzyżowaniu. Znajomym bo często do niego docierałem, a nagle bo się go zupełnie nie spodziewałem chociaż powinienem bo skręcałem w odpowiednim kierunku. Wszędzie pola i fabryki, fabryki i pola.

IMG_3093
Kozy. Brakuje Heathcliffa.

To zdumiewające że one są wszystkie tak blisko siebie. Nie mam pojęcia czy to zdrowe, ale staram się o tym nie myśleć zbyt często.

IMG_3099

Interwały

IMG_2642
Wyłania się z pomiędzy zarośli.

Pierwszy raz od bardzo dawna jestem tak naprawdę naprawdę zmęczony, tak zmęczony jak byłem w Polsce po biegach. Nawet parę tygodni temu gdy pisałem że jestem zmęczony i mam problemy z wejściem po schodach nie byłem tak padnięty. Wtedy był to tylko ból mięśniowy, efekt przyzwyczajania ciała do interwałów. Dzisiaj to coś więcej. W żadnym wypadku zmęczenie psychicznie bo zaraz po wejściu do mieszkania myślałem już o tym jak tu wygospodarować czas na jeszcze jeden trening, tak żeby raz w tygodniu robić interwały krótkie a raz długie. To takie zmęczenie…hmm…kompletne. Całe ciało chce odpocząć, nie tylko nogi, spać się chce, myśli krążą trochę wolniej niż normalnie, a może to świat krąży szybciej? Za godzinę, dwie, wszystko powinno wrócić do normy, ale teraz padam. To znak dobry i zły. Dobry bo trening był dobry, zły bo czuję że trening nie był dobry i mogłem dać z siebie więcej. Tylko czułem nogi po ostatnich wycieczkach rowerowych…w takich chwilach lubię sobie powtarzać  ‘nigdy nie ma warunków idealnych’. Zrobiłem dzisiaj 25×30/15, czyli 25 powtórzeń: 30 sekund glorii i chwały na 15 sekund przerwy. Mogłem biec szybciej momentami, mogę się trochę tłumaczyć wiatrem, trochę zmęczeniem, ale ‘nigdy nie ma warunków idealnych’.  Gdzieś w okolicach drugiej piątki, między siódmym a ósmym powtórzeniem zwątpiłem czy dam dziś radę, ale to tylko znaczy że należy się uspokoić na przerwach. Także uspokoiłem się i dalej biegło się już w porządku. 25 powtórzenie miało 200 metrów, bo mogę. Wyszło szybciej niż tydzień temu, ale wiedziałem że tak będzie. W końcu przerwy są krótsze. Pogoda w końcu była taka że można biec w krótkim rękawku.

IMG_2664

Teraz widzę że się pomyliłem i zrobiłem 26 powtórzeń…pamiętam że przy 2 piątce zawahałem się przy dwa i trzy i chyba zrobiłem je dwa razy.

IMG_2643
Rękawiczka ze ściągami…

Po obiedzie wróciłem do szkoły by porozmawiać z Tiną. Odgrywaliśmy scenki, Ona już się swojego wystąpienia nauczyła na pamięć…ja swojego nie zamierzam, ale ciii…no i zaproponowała że mi zamówi książki…i nawet pokaże jak kupować przez taobao…Nie…tam jest za dużo fajnych rzeczy…chociaż…no czemu nie…

IMG_2653

Lydia pluje sobie teraz w brodę że Ją zaprosiła bo Tina to jej skrajne przeciwieństwo, chce mieć wszystko zaplanowane od początku do końca i interesują ją szczegóły z którymi Lydia sobie nie daje rady. Dla Niej to chyba jednak za trudna praca…

IMG_2689

Wróciłem do mieszkania, tylko że ktoś zamknął drzwi do bloku i musiałem prosić Lydię by poprosiła o pomoc Panów strażników. No poważne…wracasz do mieszkania a tam klatka schodowa zamknięta…w dodatku Pan strażnik chciał być cwany i pokazał mi żebym wszedł przez piwnicę. Bardzo chętnie bym to zrobił ale parę miesięcy temu wstawiono kratkę między piwnicami. No dobrze…

IMG_2695

Koniec końców wyjąłem meridkę  i pojechaliśmy, a by uniknąć niespodzianek wybrałem prostą trasę między blokami i w stronę świątyni, potem do ogromnego skrzyżowania i do mieszkania. Wyszło tego 30 kilometrów i ustawiłem nowy rekord trasy pokonanej w godzinę. Znowu w dniu interwałowym. Czyli jest dobrze, ciało się dobrze regeneruje. Napstrykałem też trochę więcej zdjęć niż normalnie, czyli jakbym się spiął to mógłbym ten rekord jeszcze wyśrubować…to przyjdzie z czasem. Poza tym meridka nie została stworzona do rajdów i kręcenia czasów. To twarda zawodniczka do jazdy po górach.

IMG_2696

CoTamSłychaćwChinach

Po zamieszkach z udziałem terrorystów w wyniku których zginęło 21 osób w Kashgar w autonomicznym regionie Sinciang-Ujgur nadeszła chwila spokoju.

Do zamachu doszło gdy trzech mieszkańców zgłosiło podejrzanie wyglądających mężczyzn na policję. Zamachowcy podpalili dom w którym przetrzymywali trzech mieszkańców, zanim policja uspokoiła sytuację terroryści zabili łącznie 15 osób. Policjanci zabili 6 terrorystów.

Udało się także zatrzymać kilku terrorystów którzy obecnie są przesłuchiwani.

Interwały

Wyszedłem i od razu uderzył mnie w twarz wiatr. Jestem odrodzonym deszczem, więc z wodą sobie radzę, na słońce mam swoje sposoby, ale wiatr…z wiatrem nikt sobie nie umie dobrze radzić. Dostajemy coraz to nowsze materiały firmowane coraz to bardziej wymyślnymi nazwami, firmy tworzą coraz to bardziej cudaczne reklamy których jedynym celem jest przekonanie nas że oto powstał rewelacyjny produkt który jako pierwszy i jedyny do tej pory obroni nas przed wiatrem. A potem wychodzimy biegać i nie możemy złapać oddechu, o przepraszam, możemy i to bez problemu bo wiatr nawiewa nam tyle powietrza do ust że się krztusimy. Wszystkie te cuda techniki są psu na budę jeżeli nie potrafimy oddychać a gdy wiatr zaczyna wiać z boku to walczymy o utrzymanie równowagi. W takich warunkach nie da się nie biegać komfortowo, że o trenowaniu nie wspomnę. Także dzisiaj postanowiłem trochę spuścić z tonu i zamiast się użerać z tempem zrobić 20 zamiast 15, za to trochę wolniej. Pobawiłem się trochę z przerwami, czasem były krótsze niż te ‘wymagane’ 30 sekund i myślę że za tydzień jak przyjdzie pora na 30 sekund glorii i chwały i 15 sekund lenistwa to sobie poradzę. Grunt to nie szaleć. Było dzisiaj wolniej niż tydzień temu i przez to mniej męcząco. 6 tygodni gdy zaczynałem te interwały drżałem na myśl o tym 30/30, a teraz już się nie mogę doczekać 30/15, czyli jest dobrze. Czuję się szybszy, bardziej wytrzymały no i coraz lepiej znoszę te 30 sekund glorii i chwały.  Dzisiaj było to 20, za tydzień będzie już 25, ale czasowo powinno wyjść tak samo. Jestem z siebie bardzo zadowolony zwłaszcza że zauważyłem poprawę techniki biegu, mam nadzieję że będzie miało to przełożenie na dłuższe dystanse jeżeli kiedyś znowu będę mieć czas by się za nie zabrać.

IMG_2456

Po interwałkach wróciłem do szkoły i wpadłem na wychowawczynię klasy 14, zapytałem się Jej czy słyszała o tych grobowcach do których chce pojechać w niedzielę  (przełożyłem z soboty, bo pogoda ma być laciata, a to jednak ma być przyjemność a nie walka), ale nie słyszała. Zapytała więc innego nauczyciela, który mniej więcej wiedział o jakie miejsce mi chodzi, ale o samych grobowcach nie słyszał. Istnieje więc całkiem spore prawdopodobieństwo że te grobowce to jakiś wymysł map google. A może te grobowce istnieją, ale nie są w żaden sposób oznakowane ani dostępne, dlatego nikt o nich nie wie? Zdjęcia z satelity wiele nie wyjaśniają, pokazują jedynie las, co też w sumie powinno być ciekawe. Daleko nie ma, więc  pojechać pojadę na pewno.

IMG_2461

Znalazłem też w okolicy muzeum jadeitowych zamek, ale ponownie – mapy google, więc nie jestem pewien czy takie muzeum w ogóle istnieje, mogę jedynie mieć nadzieję. Spróbuję się kiedyś do niego dostać, czasu w przyszłym tygodniu będę mieć pod dostatkiem bo dowiedziałem się że weekend mamy wolny. Tylko następuje pytanie kiedy będziemy odrabiać ten poniedziałek i wtorek, a może nie będziemy? To byłoby najlepsze dla mnie, ale na to chyba nie ma co liczyć.

Jeszcze lepiej…okazuje się że  nie muszę przychodzić ani w poniedziałek ani we wtorek bo dyrektor chce żeby uczniowie lepiej się przygotowali do egzaminów i nie chce żeby w ogóle mieli jakiekolwiek zajęcia, mają zajęcia ze mną poświęcić na powtarzanie. Nie, to nie jest miejsce dla mnie. Nie powinienem wybrzydzać że mam tyle wolnego, ale mi to nie do końca odpowiada. Za bardzo się rozleniwiam.

Za oknem wiatr, ale dzisiaj i tak mam w planach tylko odprężającą przejażdżkę.

Interwały

IMG_2209
Pamięci Żelaznej Damy

Często słyszę o tym że w biegu za dużo się myśli, albo że jest nudne. Niezmiennie odpowiadam że jest na to jedna rada: interwały. Bo jeżeli w czasie interwałów myślisz to znaczy że biegniesz za wolno, a jeżeli uważasz że interwały są nudne to z pewnością nigdy ich nie wykonywałeś. Męczące jak praca konia w czasie produkcji westernu, irytujące jak brzęcząca mucha, trudne jak ten sprawdzian z matematyki gdy nie do końca zrozumiało się materiał jak najbardziej. Nudne? Nigdy.
I tak dzisiaj trochę ponad 11 minut rozgrzewki i 15×30’/30’ czyli 30 sekund glorii i chwały i 30 sekund człapania. No dobrze, przyznam się…15 brzmiało strasznie, a że ja odliczam ‘1 i 9’, ‘2 i 8’ i tak dalej, to ‘1 i 14’ brzmiałoby trochę przygnębiająco, więc rozbiłem to sobie na 3 razy po 5. Bez dodatkowych przerw, a tylko tak by się łatwiej biegło. W końcu ‘2 i 3’ brzmi lepiej niż  ‘2 i 13’. Taki prosty zabieg psychologiczny a jakże skuteczny. No i gdy się biegnie to łatwiej jest liczyć do 5 niż do 15, ale do tego się nie przyznam (ups). W połowie miałem już dość, ale uznałem że nie ma sensu się poddawać tylko zacisnąłem zęby i pobiegłem dalej.  Ostatni wydłużyłem do 200 metrów, zrobiłem jeszcze rundę honorową i wróciłem do mieszkania 10-10-20-20…Pierwszy raz zszedłem poniżej 5min/km ale czułem że tak będzie przy krótszych przerwach. Jestem padnięty, ale to bardzo dobrze. Znaczy że trening się udał.

IMG_2210

Na obiad poszedłem do trójki i wybrałem sobie tofu na ostro. Pot się ze mnie lał strumieniami. Nie wiem czy to jeszcze przez interwały czy już przez paprykę, ale chyba w końcu trafiłem na naprawdę ostre danie. Więc ogromny ogromny plus dla Panów i Pań gotujących.

IMG_2213
Czasem to coś więcej niż drzwi. Czasem to wrota do życia.

A teraz, po powrocie z zajęć, przebieram się i wskakuję na meridkę. Pogoda jest super, a w sobotę jadę do Xuzhou więc nie będzie okazji by sobie porządnie poszusować.
Jaskółka znowu zawitała do budynku i znowu nie mogła wylecieć bo ktoś jej okna zamknął.

IMG_2214
Wygląda jak mięcho ale w rzeczywistości to szusony owoc.

Do listy marzeń należy dopisać: żołnierza, własną firmę (dzieciaki chyba dość często powtarzają na zajęciach ‘boss’ bo jak nakręcone powtarzają o byciu szefem), podróże po całym świecie, pisanie książek oraz projektantkę ubrań. Nie ma aż tak źle jak to wczoraj wyglądało. Tylko gro tych dzieciaków mówi o tych marzeniach jakby były zupełnie nierealne, głowy mają spuszczone, ożywiają się na moment, a zaraz potem szara rzeczywistość. Część z nich chyba faktycznie nie marzy o niczym innym jak o tym by skończyć ogólniak i pójść na studia. A może nie…może mają naprawdę piękne marzenia tylko nie potrafią się wyrazić po angielsku. Tak…tak na pewno jest.

IMG_2216
Jak robią billboard to na kilkadziesiąt metrów.

CoTamSłychaćwChinach
Potwierdzono że H7N9 nie ma związku ze świnkami (po raz drugi to piszę).

Hong Lei, przedstawiciel chińskiego ministerstwa spraw zagranicznych wygłosił oficjalne stanowisko Chin w sprawie półwyspu Koreańskiego: „Strona chińska uważa, że pomimo wszystkich zmian sytuacji rozwiązanie problemów na półwyspie koreańskim można osiągnąć dialogiem, musimy dążyć do poprawy kontaktów pomiędzy wszystkimi zainteresowanymi stronami oraz skupić się na utrzymaniu pokoju i stabilności na półwyspie.’

Tonął…tego był pewny. Czuł że woda uderzyła go o plecy, ale nie potrafił sobie przypomnieć dlaczego. Zresztą jakie to miało teraz znaczenie. Tonął. Woda najpierw wypełniła mu usta, a potem wpłynęła dalej. Zastanawiał się jak to jest, że skoro składa się w ponad 70% z wody to ona może go uśmiercić. Próbował przypomnieć sobie jak wyglądało jego życie do tej pory, ale obojętnie ile razy zaczynał zdanie ‘pamiętasz kiedy…?’ tyle razy nie potrafił go skończyć. Z jednej strony przerażało go to bo mogło oznaczać że nic w jego życiu nie było tak naprawdę warte zapamiętania, a z drugiej dawało nadzieję że to jednak nie koniec. W końcu tyle razy słyszał że ‘w chwili śmierci całe życie przelatuje przed oczami’ że aż w to uwierzył. Spróbował więc ‘A pamiętasz kiedy…’ ale nie potrafił nawet dokończyć ‘…ostatni raz to słyszałeś?’. Woda wlewała mu się do płuc a on spadał w morską otchłań coraz głębiej. Starał się mieć oczy otwarte i patrzył w stronę oddalającej się plamy słońca. Cieszył się że spadł na plecy bo przynajmniej mógł do końca swoich dni oglądać jasność. Może to jest właśnie to światło o którym…w stronę którego…? Jakie światło? Zamknął oczy na sekundę która trwała całą wieczność, zdawał sobie sprawę że powoli traci przytomność, ale…
Gdyby upadł na brzuch? Czy to by coś zmieniło? Spadałby wtedy patrząc w ciemność. Ciemność? Skąd ta pewność, przecież światło teraz go oślepiało, wręcz wolałby spadać odwrócony plecami do słońca.
‘A pamiętasz kiedy…potrafiłeś pływać?’

Interwały

Aaaa! Krzyknąłem z samego rana, uświadamiając sobie że zapomniałem wczoraj uaktualnić Szuflady. Mam nadzieję że wybaczycie.

Przygotowując się do dzisiejszych interwałów usłyszałem dobijanie się do drzwi, ubrany już w strój biegowy otworzyłem a tam stała ta malutka dziewczyna z klasy 10…zaszedł pomyłek w takim razie, bo Ona nie chciała mnie zaprosić do domu tylko żebym się poszedł z Nimi (bo była jeszcze Jej koleżanka) bawić. Taaak…to w ogóle nie byłoby ‘niepokojące’. Wytłumaczyłem Jej że zaraz idę biegać, ale może później. Nie wiem czy to później nadejdzie…W każdym razie poszedłem biegać.

IMG_2035
O wierzbowych gałązkach przeczytacie poniżej.

12 minut spokojnego biegu a potem powtórka z zeszłego tygodnia, czyli 10×30-60 (30 sekund bardzo szybko i 60 bardzo wolno), a że za tydzień planuję przejść do 30-30 to zrobiłem sobie jeszcze 3×30-30 i o ile tydzień temu miałem jeszcze siły by spiąć się w drodze do domu i czuć się rześko i przyjemnie tak dzisiaj miałem problem wejść na to swoje czwarte piętro. Nie wiem ile w tym ‘zasługi’ wczorajszej 40 a ile dzisiejszych interwałów, ale podobało mi się bardzo. Znaczy…pierwszych kilkanaście minut po wejściu do domu chciałem umrzeć, ale po prysznicu zdałem sobie sprawę że już się nie mogę doczekać następnego tygodnia i kolejnych interwałów. Tym razem będzie 15×30-30. Przynajmniej takie jest założenie, a jak to wyjdzie w rzeczywistości to się dopiero okaże, bo lekko na pewno nie będzie.

IMG_2040
Długo już nie było deszczu to pora podlać rośliny.

Po obiedzie wsiadłem na Meridkę  i pojechałem. Plan miałem taki żeby kupić lampę, miód i odwiedzić groby bo dzisiaj jest święto Qingming (o nim będzie za chwilę). Pojechałem do znajomego sklepu rowerowego gdzie do wyboru miałem dwie lampy, tanią i drogą. Spojrzałem na mój budżet do wypłaty i wziąłem tą drogą. Została mi ona szybko przykręcona, trzeba było co prawda przenieść dzwonek, ale to nie problem. Po raz kolejny zdumiewa mnie jakość obsługi.

IMG_2057
Wspomniana lampka.

Kupiłem miód, herbatę w postaci pączków jakiegoś kwiatka i paprykę z sezamem (mam jeszcze dwa słoiki własnej). I tak wyposażony ruszyłem przed siebie. Trochę pokrążyłem, zwiedziłem kilka tras z drugiej strony, ale w końcu dotarłem na górę, wyciągnąłem aparat  zrobiłem zdjęcie i spojrzałem w lewo. Na skraju małego lasku zauważyłem jedną płytę, ale im szedłem dalej tym płyt było coraz więcej i więcej, a przy każdej z nich kopiec.

IMG_2045

Cmentarz.
Zupełnie inny od tych znanych z Europy, czy nawet od tych których zdjęcia są w internecie. Gdzieś tam siedziały sobie w spokoju dwa psy, ale na mój widok odbiegły, a ja szedłem i uśmiechałem się.

IMG_2047
Jeszcze moment się przyglądał, ale potem uciekł.

To dziwne, ale nie czułem smutku jaki normalnie czuje się na cmentarzach. Jak to w Chinach, było brudno, pod nogami miałem butelki po destylacie i torby plastykowe, ale wszystko było świeże więc z poranka. Słońce świeciło, w koronach drzew ptaki ćwierkały i wokół nie było nikogo. Tylko kopce ze świeżą ziemią na szczycie. Z niektórych kopców wyrastały drzewa, jeden był nawet podmurowany cegłami, ale żaden nie wyróżniał się tak jak to niektóre w Polsce. Niektóre płyty były ciemne, inne jasne, ale wszystkie miały jakieś wzory artystyczne i zapewne cytaty.

IMG_2049
Merida w tle.

Po śmierci w końcu wszyscy jesteśmy równi.

Chińskie Święta – Qingming
Święto obchodzone 15 dni po równonocy wiosennej. Najprościej byłoby przyrównać je do dnia Wszystkich Świętych bo przypomina je pod tym względem że w jego trakcie odwiedza się groby przodków.
Nazywane jest również dniem czyszczenia grobów bo właśnie wtedy czyści się groby, ofiaruje się zmarłym jedzenie, herbatę, wino, pali papier przypominający pieniądze. A niektórzy ludzie noszą ze sobą gałążki wierzbowe, lub umieszczają je nad drzwiami/bramami by odgonić złe duchy.

To właśnie w ten dzień rozpoczyna się wiosenne oranie, odbywają się różne imprezy, puszcza się latawce, czy odpala petard.

Jest również istotne z powodu zbiorów herbaty. Herbata zebrana przed tym świętem jest droższa od tej zebranej po (ale czy w gruncie rzeczy każda nie jest zebrana po i wszystkie prócz jednej będą zebrane przed?).

IMG_2059
Herbata z kwiatka.

Interwały

Piszę to z nieukrywaną satysfakcją i poczuciem że wielu z Was ponownie się narażę, ale muszę się tym podzielić. Cienka bluza z długim rękawem i krótkie spodenki. Owszem, było troszeczkę zimno ale to ten rodzaj zimna który zwiastuje wiosnę. A to uczucie gdy w końcu czuje się wiatr na nogach jest wprost cudowne.
Dzisiaj postanowiłem trochę skrócić sobie bieg i nie robiłem dodatkowego zakrętu w stronę starego centrum, zamiast tego zrobiłem pół okrążenia na stadionie a potem ruszyłem. 10 razy po 30 sekund z 60 sekundowymi przerwami na odpoczynek. Przy dziewiątej chciałem powiedzieć dość, ale sprężyłem się jeszcze na dziesiątą i wyszło dobrze. Lepiej niż tydzień temu i bez porównania do pierwszego treningu, w dodatku zmieściłem się w 40 minutach, więc zrobiłem jeszcze małą pętelkę pod blokiem.  Za tydzień powtórka i wiem że lekko nie będzie, ale to dobrze, bo jaka byłaby z tego przyjemność. Bardzo cieszy mnie fakt że dzisiaj powrót był szybszy od drogi do szkoły, to znaczy że te wolne przerwy są dobrym pomysłem. I naprawdę nie ma wielu lepszych rzeczy na poprawę humoru.

IMG_1853
Macie lody o dziwnych smakach? Nie! A te to jakie? Fasolowe!

Klasy były dzisiaj zdruzgotane, część rozbita po wynikach z wczoraj, część rozbita pogodowo, więc nie było sensu Ich dręczyć. Tylko Brigitte i Sophie zapytały:
– Jesteś z nas niezadowolony, prawda?
– Nie! W żadnym wypadku! Bardzo lubię Waszą klasę, ale widzę że dzisiaj nie macie sił, bo pewnie jesteście zmęczeni. No i wiem że ten przedmiot nie jest dla Was taki ważny, wiem że niektórzy chcą rozmawiać i naprawdę możecie, ale wiem że większość nie chce a nie będę nad Wami wisiał i Was dręczył.

IMG_1855
Wielkanoc to i jajka. Stuletnie.

– Wiesz Bart, czasem nudzi mi się w szkole, życie jest takie nudne.
– Wiesz co Brigitte, ja w Twoim wieku miałem po dziurki w nosie szkoły. Miałem fatalnych nauczycieli i właściwie to lubiłem tylko jeden przedmiot. Niemiecki.
– Chcę się nauczyć wielu języków, bo czuję się szczęśliwa gdy rozmawiam z ludźmi.

– Bart, to ja z Tobą rozmawiałam na QQ!
– To Ty jesteś Dr. HC?
– Tak!
Dr. HardCore to dziewczyna. Ha…

IMG_1850

Na obiad poszedłem do jedynki gdzie wziąłem mięsko z warzywami, nie było to nawet ostre, ale całkiem całkiem smaczne. 8 RMB za tyle mięsa to dość tanio, bo w trójce byłoby równe 10. Tylko ten tłok…Jeszcze jutro, a potem pora już na trójkę.

CoTamSłychaćwChinach

Dwa sądy w autonomiczny regionie Xinjiang Uygur skazały 20 osób za udział w akcjach terrorystycznych mających na celu oderwanie regionu od kraju. Skazano ich za organizację oraz udział czynności terrorystycznych oraz nielegalne przekraczanie granicy.
Dwóch przywódców grupy skazano na dożywocie. Pozostałych spotkały kary w wysokości od 5 do 15 lat pozbawienia wolności.
Region ten posiada niezwykle bogate złoża ropy oraz gazu ziemnego.