Niedziela i przegapione #16

Blizna na ręce
Miałem taką sytuację w klasie czternastej że gadam sobie z chłopakiem i widzę że ma bliznę na ręce. Z racji tego że sam mam na przedramieniu kilkucentrymetrową szramę zapytałem się:
– A co Ci się stało?
– Zasypiałem na lekcji a ona była ważna i nie chciałem zasnąć.
Tego to ja bym się nie spodziewał i chociaż brzmi to absurdalnie to jestem w stanie w to uwierzyć.

Sklep
Pojechałem na zakupy do innego sklepu niż zawsze. Bo co mam ciągle jeździć do tego samego. Sęk w tym że zakupy zajęły mi kilkadziesiąt minut zamiast kilku. Powód był niezwykle prosty. Ludzie zaczęli sobie ze mną zdjęcia robić. Przynosili dzieci żeby ze mną pozowali a ja się jedynie uśmiechałem. A myślałem że przyzwyczaiłem już mieszkańców Jiawang do mojej obecności. Widać jednak nie. Przynajmniej dostałem za darmo siatkę na zakupy.

Red Alert 3
– A grasz w gry?
– …(a czy ja oddycham, czy żyję, czy jestem w Chinach, czy grałem gdy Ciebie jeszcze na świecie nie było…)Tak.
– A znasz może Red Alert?
– A którą część? (pytanie podchwytliwe bo jedna z części pobocznych nie została wydana z powodu ‘negatywnego obrazu armii chińskiej’)
– Trzecią.
– No tak.
– Amerykanie mają super siły powietrzne.
– Zawsze wolałem grać Rosjanami.
– Dlaczego?!
– Bo mają świetne czołgi.
– No tak i przyzwoitą marynarkę, ale Japonia ma jeszcze lepszą marynarkę. Tylko ciężko się nią gra.
– Tylko nie mogę grać w sieci bo nie mam oryginalnej wersji, muszę ją ściągnąć.

Bystra Brigitte
– Wiesz, lubię klasę dziewiątą. Tylko tam jest taka dziewczyna co ciągle do mnie przychodzi do gabinetu i ze mną rozmawia. A jak przechodzę koło klasy dziewiątej to zawsze mnie woła i czasem próbuje przestraszyć. Jej nie lubię.
– Kto?
-…
– JA?!
– No przecież żartuję.
– Nie wiem co mam powiedzieć.

Szpital
Jak widzieliście na zdjęciach z piątku w Jiawang szpital nie poraża czystością. Bo w sumie czemu by miał.
I kilka obserwacji:
– plucie na podłogę jest normą, co mnie trochę dziwi bo w sklepach to nie ma miejsca.
– palenie jest normą, co mnie nie dziwi tak bardzo bo w sklepach ludzie też palą, oczywiście nie chodząc między półkami, ale już czekając na kogoś to się zdarza.
– jazda na rowerze w holu szpitala, oraz jazda na rowerze elektrycznym.  Głowa mi tego nie objęła.
Aczkolwiek ludzie byli też bardzo mili bo sprowadzili z oddziału nauczycielkę angielskiego żeby mi powiedzieć że mam przyjść w piątek rano na czczo.

Taniec

IMG_5250 (Copy)
Wychodząc wczoraj ze szpitala trafiłem na tych ludzi tańczących na skwerku. Tak patrząc na Nich zrozumiałem że mi się żyje tu naprawdę, ale to naprawdę dobrze i nie chce mi się stąd ruszać. Nie wiem skąd takie uczucie się wzięło, ale nie walczyłem z nim ani trochę. Tak stojąc i patrząc na ludzi zwróciłem oczywiście uwagę kilku z Nich i jeden Pan pomachał żebym przyszedł zatańczyć z nimi. Nigdy w Polsce.

Klasa 3

IMG_5138 (Copy)
Z Nimi pożegnałem się na końcu. To świetna klasa, z Jokerem na czele. To Oni nauczyli mnie ‘głupek’, ale też z Nimi rozmawiałem o koszykówce i chociaż Heat doszli do finałów to zajęło im to 7 meczów. Świetne dziewczyny, bardzo pracowite i mnóstwo smutnych historii, jak chociażby ta o próbie samobójczej ‘bo wszyscy znajomi są w innych szkołach, bo jest tutaj za ciężko i sobie nie radzę, bo nie mam tutaj zupełnie nikogo i nie wiem co dalej’. I mówi to dziewczyna która potrafi się uśmiechać i widać w oczach że nie jest jednak aż tak źle. Chyba już zawsze czując rybę będę o Niej pamiętał. Strasznie mi się węch w Chinach wyostrzył.

IMG_5146 (Copy)

Ooo…albo ta: ‘nie marzę nawet o tym żeby studiować w Pekinie, ale chociaż do Nanjing’. Tak smutno się trochę robi gdy w wieku 15 lat czujesz że wiesz gdzie Twoje miejsce w szeregu i nie chcesz się wychylać…
Przede wszystkim jednak zapamiętam Ich jako klasę która zaprosiła mnie na dzień sportu i którą prowadziłem na bieżni.

IMG_5144 (Copy)

Niedziela i przegapione #14

Untitled

Co w sobie lubisz
W tym tygodniu dzieciaki dostały serię różnych pytań. Mieliśmy też lekcję o sporcie, ale najważniejsze było dla mnie jedno zadanie które dostały: wymienić trzy cechy które w sobie lubią. Mnóstwo z nas ma z takim prostym ćwiczeniem problemy.  Dzieciaki też miały, ale te które miały sobie poradzić i którym zależało poradziły sobie.

IMG_4406

Ogórki
Ogórki zdominowały obwoźnych sprzedawców. Prawie jak arbuzy i bardziej niż mango. Gdzie się teraz nie kopnie to można kupić arbuza, mango i ogórka. Nie wiem w jakiej cenie są arbuzy, ale ogórki są w okolicach 1 RMB za kilogram.

IMG_4413

Bank
Jeszcze z zeszłego tygodnia. Przesympatyczna Pani w banku powiedziała mi, że Jej mąż także uczy w ‘moim’ ogólniaku, ale uczy plastyki. Jeżeli pamiętacie te szkice których zdjęcia wklejałem parę dni temu to są one właśnie jego autorstwa a pochodzą z książki do plastyki stworzonej na potrzeby szkoły. Było nie było 25 uczniów ma zostać przyjętych w oparciu o zdolności rysunkowe.

IMG_4419

Grube nogi
– Bart, a jak to zrobiłeś że tak schudłeś?
– Zacząłem biegać.
– Biegać? Ale przecież nie masz grubych ud!
I może jeden cytat Lydii, chociaż chyba już go wrzucałem:
– Hmm…do ogólniaka (6 lat temu) dojeżdżałam na rowerze po 20 minut w jedną stronę. To na pewno przez to mam takie grube uda, bo mi się mięśnie zrobiły.
Bardzo mnie to zaskoczyło, ale okazuje się że bardzo wiele dziewczyn uważa że jak zaczną biegać to Ich uda staną się bardzo masywne i będą brzydko wyglądać. Mógłbym co prawda powiedzieć:
– Masz za mało testosteronu by zbudować naprawdę masywne uda.
Albo:
– Długi bieg to wysiłek aerobowy czyli taki w którym wykorzystujesz włókna wolnokurczliwe mięśnie i Twoje uda nie staną się większe, jeżeli stanie się z nimi cokolwiek to jedynie spalisz tłuszcz który Ci przeszkadza i Twoje uda będą miały bardziej wyraźne mięśnie.
Ale mówię po prostu:
– Nie, nie staną się.
One wszystkie chcą mieć nogi jak patyki. Uda grubości łydek są tutaj niesamowicie pożądane. Z drugiej strony, to chyba lepsze to niż celowe łamanie sobie stóp i wmawianie że to piękne.

IMG_4400
Stał tak cały hymn.

Niedziela

IMG_4423
Trafiłem na ceremonię zakończenia szkoły dla uczniów klas trzecich. Nie spodziewałem się tego, ale Chiny przyzwyczaiły mnie do tego że zaskakują na każdym kroku, także usiadłem i…
Wszystkie cermonie zakończenia szkoły chyba są takie same czyli przemowy dyrekcji, nagrody dla uczniów, przemowy dyrekcji, podziękowania ze strony uczniów, przemowy dyrekcji, pokazy artystyczne i zakończenie.
Nie znam języka tak dobrze by rozumieć co mówi dyrektor, ale pewnie wiele się nie pomylę tłumacząc to tak:
Edukacja nigdy nie jest łatwa, ale nic wartego uwagi nie jest. Wierzymy że absolwenci naszej szkoły zostali przygotowani nie tylko do dalszego studiowania, ale także do życia już poza murami. Wierzymy że nie tylko Ich wykształciliśmy, ale także ukształtowaliśmy jako ludzi. Wierzymy, że zrobiliśmy wszystko by uczniowie podchodzący do egzaminy gaokao. Dotychczasowi absolwenci szkoły średniej numer 7 w Xuzhou nie tylko z powodzeniem podchodziło do gaokao i kontynuowało edukację na elitarnych uniwersytetach, ale także pracowali ciężko niezależnie od tego jaką pracę podjęli. To między innymi dzięki nim i ich ciężkiej pracy Chiny są teraz w tym miejscu w historii w którym są, to dzięki etyce pracy którą wpajamy naszym uczniom są  Oni chwaleni przez pracodawców, a nierzadko zakładają własne firmy. Właśnie tacy, ciężko pracujący, ludzie sprawią że Chiny staną się krajem jeszcze potężniejszym. Pamiętajcie, że nawet tym najbardziej utalentowanym z was talent nie wystarczy, potrzebna jest także wysoka etyka pracy.
To oczywiście tylko fragment, bo cała przemowa była czytana przez dobrych 10 minut. A potem przyszła pora na show, który wyglądał o niebo lepiej niż ten przygotowany na konkurs śpiewu. Nagle znalazł się czwarty mikrofon, ludzie podbiegali gdy były problem, wszystko odbywało się szybko sprawnie i rzecz jasna nie mogło zabraknąć uczniowskich żartów z nauczycieli. W końcu każdego można skarykaturować.

Cały dzień leje…tragedia, po prostu tragedia.

Chiński kącik kulturowy – Wioska Liqian
Pozornie wioska jakich wiele na chińskim odludziu. 300 kilometrów do najbliższego miasta, w pobliżu pustynia Gobi, ale jest coś co wyróżnia mieszkańców. Otóż część z  nich ma cechy ludzi należących do białej rasy, szersze nosy, dużo jaśniejsze, lub wręcz blond włosy, niebieskie lub zielone oczy, jasną skórę, ale przedstawiają też cechy typowo chińskie. W dwudziestym wieku powstało wiele teorii sugerujących pochodzenie tych ludzi, a najpopularniejsza z nich była teoria o zaginionym rzymskim legionie.
W latach 1940-ych profesor Homer H. Dubs z Uniwersytetu w Oksfordzie wysunął teorię, że ludzie Ci pochodzą od legionistów którzy zostali pojmani po bitwie pod Carrhae. Mieliby oni zostać osiedleni na wschodniej granicy królestwa Partów i według Dubsa zostali najemnikami którzy wzięli udział w bitwie pod Zhizhi pomiędzy chińczykami a Xiongnu w 36 roku  przed naszą erą. Chińskie raporty z tamtych czasów mówią coś o ‘formacjach rybiej łuski’ które zdaniem Dubsa są informacją o rzymskiej falandze w której żołnierze otaczali się tarczami.

Badania genetyczne przeprowadzone w 2005 dowiodły, że 56% nici DNA niektórych mieszkańców Liqian ma cechy ludzi z białej rasy, jednak nie sposób udowodnić że faktycznie pochodzą oni od legionistów rzymskich. Zwłaszcza że nie znaleziono żadnych dowodów archeologicznych mogących to potwierdzić.

Niedziela i przegapione#13

pogoda

Taoizm
Trochę w tym tygodniu było o Taoizmie czym mam nadzieję Was nie zanudziłem, a jak zanudziłem to trudno, możecie nie czytać bo będzie więcej. Róbcie jak uważacie.

IMG_4097
Taoizm powstał w Chinach i jest typowo chiński, nie każdy Chińczyk jest taoistą, ale każdy mniej więcej wie o co chodzi. Wytłumaczenie tej filozofii w kilku słowach jest niemożliwe, zresztą wytłumaczenie w ogóle jest niemożliwe. Także nawet nie będę się tego zadania podejmował. Z czasem tylko postaram się przybliżyć Wam kilka głównych aspektów.
A piszę o tym też dlatego, że w czasie rozmowy z Tracy uderzyło mnie Jej stwierdzenie : ‘Za dużo myślę’. Uderzyło mnie bo to takie małotaoistyczne, oczywiście Tracy nie wyznaje tej filozofii, ani religii, ale uderzyła mnie ta myśl, że w Chinach, kraju który wydał na świat Laozi i Zhuangzi ludzie mogą myśleć za dużo o rzeczach błahych.

IMG_3993

Lydia
Obiecałem w poniedziałek, że napiszę Wam o tym o czym rozmawiałem z Tracy. Po krótce, bo nie chcę się nad tym rozwodzić za bardzo – wyjaśniłem Tracy jak wygląda sytuacja z Lydią, jakie mam zastrzeżenia do Jej pracy, a Ona miała to przekazać dalej. Przekazała, a teraz ja mam to wszystko spisać i jeszcze raz podesłać.
Postawiłem sprawę tak jasno jak tylko potrafiłem – powiedziałem że w przyszłym roku nie chcę pracować z Lydią, jeżeli Ona będzie w Jiawang to ja chcę być w innym mieście. Bardzo mi pomogła na początku, ale ostatnich kilka miesięcy to jest kpina w Jej wykonaniu, a nie praca. Wszystkim w firmie mówi że jest ciągle zajęta i pracuje nawet w weekendy. Nie mnie w to wnikać kiedy pracuje, ale w moim odczuciu trochę mija się z prawdą jeżeli mówi o tym że jest przepracowana. Ach…i dowiedziałem się w końcu, że Jej najważniejszym obowiązkiem jest przebywanie na zajęciach i pomaganie mi w ich prowadzeniu.  To takie szybkie podsumowanie minionego tygodnia – 22 godziny zajęć, Lydia była na 3. 2 we wtorek po południu i 1 w piątek rano w czasie których zrobiła zdjęcia.

IMG_4025

Lucy
Muszę zrobić Jej zdjęcie, bo chyba nie mam, a dziewczyna odnowiła we mnie wiarę w sens pracy tutaj. Sama z siebie przyszła ze mną porozmawiać na korytarzu, poprosiła o angielskie imię (na szczęście do Lu Xi łatwo znaleźć coś co brzmi podobnie), a potem przyszła w środę na konsultacje gdy nie było nikogo i sobie rozmawialiśmy. Jej koleżanka zadała mi pytanie z którym ścierałem się aż do piątku: ‘Dlaczego chcesz tu zostać na następny rok skoro my nie uważamy na twoich zajęciach, śpimy i robimy zadania domowe z innych przedmiotów?’
Odpowiedziałem co prawda ‘Bo mogę to zmienić, poza tym to nie jest Wasza wina. Nie ma ocen, nie ma egzaminów, zadań domowych, więc Was rozumiem.’ Ale chyba sam potrzebowałem czasu żeby to zaakceptować. Bo to prawda i jest to strasznie dołujące gdy chce się do zajęć podejść ambitniej a nie można bo dzieciaki nie rozumieją gdy coś się Im tłumaczy. Albo rozumieją, ale Im się nie chce.

IMG_4030

Zakupy na Taobao
Taki krótki opis jak to wygląda z punktu widzenia kupującego.
1. Kupujemy
2. Płacimy – jest kilka sposobów żeby to zrobić, albo przelewem, albo kartą, albo przez alipay. A że bawię się tylko tym ostatnim to o niczym innym nie napiszę
3. Czekamy aż sprzedawca wyśle, jeżeli nie wyśle to klikamy prośbę o zwrot pieniędzy
4. Sprzedawca wysłał, więc czekamy 10 dni aż paczka dojdzie, jeżeli nie dojdzie to zwracamy się z prośbą o zwrot pieniędzy, albo przedłużamy okres oczekiwania
5. Produkt doszedł, więc sprawdzamy przy odbiorze czy wszystko gra. Podpisujemy kartkę i bierzemy co nasze.
6. Wchodzimy na taobao, potwierdzamy odbiór paczki, produkt nam się podoba i wszystko jest zgodne z opisem więc klikamy ‘prześlij pieniądze’. Dopóki tego nie klikniemy sprzedawca pieniędzy nie otrzyma. Czyli escrow.
7. Wystawiamy komentarz. Oceniamy kontakt ze sprzedawcą, dokładność opisu, czas realizacji zamówienia i dajemy kwiatka. Czerwonego, złotego, lub uschniętego zależnie od tego jak bardzo jesteśmy zadowoleni.
Sprzedawca nie wysłał paczki? Klikamy prośbę o zwrot i dostajemy kasę . Oczywiście najlepiej wcześniej ustalić to ze sprzedającym. 2 tygodnie temu zamówiłem sobie białego kruka który nie został wysłany, ale Pan Sprzedawca powiedział że wysłał smsa i powiedział że nie może zrealizować zamówienia. Zakończyliśmy sprawę bez problemów, jeszcze mnie przeprosił.
Ach…chyba o tym nie napisałem, ale do każdej z par butów dostałem skarpety. Coś czuję że jak wrócę do Polski to będę narzekał na sprzedawców…Kto by się  spodziewał że w Chinach będą tak rozpieszczać kupujących.

IMG_4023

Niedziela
Kontynuuje wątek – pierwszy raz w życiu. Tym razem pierwszy raz biegałem odcinki długości 1600 metrów. Tylko 4 powtórzenia, planowany czas to 7:10-7:20 czyli prędkość na kilometr w okolicach 4:35-4:40, przerwy 4 minutowe. Takie było założenie bo wiadomo: dużo nie biegam, nigdy nie robiłem takich odcinków, poza tym duszno i mnóstwo innych wymówek. Przebiegłem pierwszy w 6:59 i stwierdziłem, że kapkę za szybko, drugi w 7:06, trzeci w równe 7 i pod koniec czułem że zaraz złapie mnie kolka, ale ostatecznie nie złapała chociaż czwarty poszedł w 6:52. Jest dużo lepiej niż zakładałem, zwłaszcza że przerwy robiłem po 3:30. Zobaczę jak to wyjdzie za tydzień z dwu kilometrowymi odcinkami. Takie już kiedyś robiłem…ale kiedy to było…musiałbym odkopać stare zapiski, ale one znajdują się  w Polsce. Hmm…rok temu chyba nie, bo wtedy robiłem dużo biegów w drugim zakresie i z narastającą prędkością, czyli pewnie dwa lata temu po Silesii…

IMG_3994
Miałem dziś kilka kryzysów, pojawiały się mniej więcej w połowie trasy, ale starałem się o nich nie myśleć, skupić na biegu i odliczać że zostało mi już tylko 4/5 kilometra, 1/5 kilometra, ¼ kilometra, 100 metrów i ‘lap’. Średnia wyszła w porządku. Jest dobrze.

IMG_4110

Niedziela i przegapione#12

Untitled

Na księżyc
Tam chciałby polecieć  Nobby.
– Dlaczego?
– Bo jest tam Chang’e!
Jest kilka wersji tej historii, a że Polska wikipedia podaje jedną i to tak średnio, pozwolę sobie przetłumaczyć taką z angielskiej którą słyszałem w podcaście o Chinach.

Chang’e i jej mąż Houyi byli nieśmiertelnymi mieszkającymi w niebie. Pewnego dnia Nefrytowy Cesarz zamienił swoich dziesięciu synów w dziesięć słońc które spaliły ziemię. Nie udało mu się ich powstrzymać więc przywołał na pomoc Houyi który był znanym łucznikiem. Udało mu się zestrzelić dziewięciu, ale ostatniego postanowił ocalić. Cesarzowi nie spodobała się (bardzo delikatnie mówiąc) śmierć dziewięciu synów więc odebrał Houyi i Chang’e nieśmiertelność i zesłał ich na ziemię.
Chang’e cierpiała okrutnie z tego powodu, Houyi więc jak na kochającego męża przystało ruszył na długą podróż której celem było zdobycie pigułki nieśmiertelności.  W jej trakcie spotkał  Xi Wangmu (Królową Matkę Zachodu) która zgodziła się dać mu pigułkę, ale ostrzegła że muszą się nią podzielić po połowie.
Houyi schował pigułkę do szkatułki i ostrzegł Chang’e żeby jej nie otwierała. Żona jednak była zbyt ciekawa i znalazła pigułkę. Gdy zauważyła że mąż wraca wystraszyła się że dowie się o jej niecierpliwości i połknęła cała pigułkę. Zaczęła się unosić do nieba, a Hooyi chciał ją zestrzelić by nie leciała wyżej, ale nie mógł zmusić się do wycelowania we własną żonę. Chang’e unosiła się aż dotarła na księżyc.
Doskwierała jej samotność, ale spotkała nefrytowego królika który tworzył eliksiry. Drugą osobą która dotrzymuje jej towarzystwa to drwal Wu Gang, który został zesłany na księżyc gdyż obraził bogów próbą zdobycia nieśmiertelności. Dano mu jednak nadzieję na powrót. Miał ściąć drzewo na księżycu. Okazało się to niemożliwe bo po każdym uderzeniu odrastało na nowo.

IMG_3691
Przebudowa starego centrum. A raczej montowanie nowych rur.

Kolacja piątkowa
Z Ianem. Co było dość nietypowe, ale już o tym pisałem. W ogóle w tym tygodniu spotykałem Go bardzo często na stołówce, dziubał jakieś chleby z czymś. Nic dziwnego że oni tacy mali jak jedzą jakieś takie cosie zamiast mięcha.

IMG_3693
Tak się w Chinach sadzi drzewa. Z rozmachem.

Jedwabniki
Jak zapewne zauważyliście we wtorek wrzuciłem zdjęcia jedwabników. Dzieciaki dostały je od nauczycieli by sobie hodowały. Przynajmniej trochę życia w tych klasach. A dla przypomnienia – Jiangsu słynie z jedwabników i produkcji jedwabiu.

IMG_3698 IMG_3716 IMG_3717
Trzy podejścia do kolektorów.

Pocałowałeś psa
Tutaj nic się nie ukryje.
– Nauczyciel chińskiego powiedział że pocałowałeś psa!
– Eee…no dobra, niech będzie.
– Haha…powiedział że to bardzo interesujące.
– Pewnie zabawne, a skąd wiedział?
– Bo to był pies sąsiada!
– Ach…tak to słodki pies.
Taki szczeniak husky. Uroczy był.

IMG_3728
Ja już tu byłem…

Niedziela
Rozpocząłem niedzielę od interwałów.  6 razy po kilometrze z trzyminutowymi przerwami. Tysiączków nie robiłem od bardzo dawna. Ostatnio kilometr szybko przebiegłem we wrześniu i szału nie było bo chyba wyszło 4:36. Także trochę się bałem (strach zawsze jest dobry przed interwałami), ale stwierdziłem że co ma być to będzie, najgorzej żeby zrobić te 4:24-4:28. W końcu krótkie interwały mam jako tako opanowane, ale te długie to zawsze był dla mnie problem. Także poszedłem, dobiegłem do szkoły, pół okrążenia i kolejno: 4:05, 4:15, 4:19, 4:18: 4:18, 4:09. Wiedziałem że pierwszy pobiegłem za szybko, ale nie czułem tego. Chyba dlatego że nie wiało…od drugiego zaczęło wiać, niby nie mocno, ale to zawsze trochę przeszkadza. No i po drugim miałem dość, dziwne nie jest po oba poszły o wiele za szybko. Przy trzecim ewidentnie już przystopowałem, czyli dobrze. Czwarty i piąty niby w tym samym tempie, ale to dwie osobne historie. Przy czwartym kryzys był już zażegnany, ale w przerwie truchtałem bardzo wolno i trochę zajęło mi rozkulanie się przy piątym. Dlatego końcówka jest dość szybka, ale początek wolny. Szósty to już ‘dla książek o historii’ i wyszedł wolniej niż pierwszy, ale i tak jestem zadowolony. Ogólnie rzecz biorąc to fajne tempo wyszło. Owszem, jest słabiej niż rok temu, ale to nie jest zaskoczeniem. Widać że prędkość jest, brakuje objętości. Za tydzień mam w planach 1600, ale teraz widzę że bieganie takich dystansów na stadionie to prawdziwe wyzwanie dla psychiki, bo w terenie to zawsze możesz sobie zmienić trasę, popatrzeć na coś z boków, a na bieżni to tylko liczysz te kółka. Jestem zadowolony.

IMG_3729

Popołudniu trochę sobie pokrążyłem, zrobiłem 60+, pobiłem rekord na 50k i chociaż nie udało mi się zrobić dobrego zdjęcia tych kolektorów słonecznych to czuję że to był udany wypad. Naprawdę fajnie tak sobie porowerować, tylko upał daje się we znaki.

IMG_3731
Wulkanizator ;)

IMG_3736

IMG_3737

IMG_3740

Niedziela i przegapione #11

Untitled

Fryzjer
Poprzednia niedziela i zajęcia w klasie szóstej. Dzieciaki dostały wyniki egzaminów więc były bardzo podekscytowane. Jeden z Nich podchodzi do mnie, wyciąga telefon i pokazuje zdjęcie jakie zrobiono mi dzień wcześniej u fryzjera.  Ciekawe gdzie jeszcze te zdjęcia zawędrują.

IMG_3283
Kozy na ulicy.

Nauka chińskiego
Nie pisałem ostatnio o tym jak mi idzie bo słuchałem podcastów a mój internetowy kurs stanął w miejscu. System nie aktualizował moich postępów. Na szczęście przesympatyczni ludzie z iifk.pl zlitowali się nad klientem drugiej kategorii (bo z grouponu) i przesłano mi wszystkie lekcje. Także wracam do nauki i teraz mogę z dumą powiedzieć  ‘wo xihuan paobu’ (lubię biegać)

IMG_3293

Budka policyjna.

20 km rowerem spoce się
Czyli kontynuujemy wątek ‘jak dostałem się na rr.pl’.
Odpowiadając na pytanie: to zależy. Jeżeli teren jest trudny, rower taki sobie i chcesz jechać szybko to tak, ale jeżeli teren nie jest trudny i nie śpieszy Ci się to nawet na kiepskim rowerze nie powinno być tragedii.

Lekarstwo na katar
IMG_3144

IMG_3143
Bo mam okropny, to zakupiłem. Dostałem dwa.

Niedziela
Chciałem dziś zrobić interwały, ale gdy przybiegłem do szkoły zauważyłem że na bieżni biegają dzieciaki a wokół stoją rodzice, więc możliwe że odbywały się dzisiaj jakieś zawody.

IMG_3301

Trochę mnie to poruszyło bo nie chciałem robić interwałów wśród samochodów, pomyślałem chwilkę i pobiegłem na upatrzoną kiedyś górkę. Dwa razy zrobiłem na niej podbieg na 200 metrów, dwa razy 300 metrów i raz całość – 600 metrów.

IMG_3313

Masakra. Spociłem się jak na interwałach, a piekły mnie nawet czworogłowe uda. Czyli interwały przechodzą na następny tydzień, także nic więcej o nich nie napiszę aż do następnej niedzieli.

IMG_3327

Po obiedzie ruszyłem przed siebie. Plan był taki żeby zrobić 50 kilometrów spokojnym tempem i wrócić. Miałem też zamysł żeby udać się ponownie do jeziora Pan’an, jednak tym razem przejechać je dalej i jechać dopóki nie dobiję do 25 kilometrów. Trzymałem się tego planu aż w końcu zobaczyłem górę i postanowiłem pojechać w jej kierunku.

IMG_3327

Dlaczego? Na mapach z google znalazłem informację że na jednej z gór znajduje się cmentarz chińskich muzułman – Hui. Stwierdziłem że może być to właśnie ta góra i wjechałem w wioskę…Jechałem, jechałem i nagle gdzieś między domami mignęła mi bardzo ozdobna brama:

IMG_3332

Wiele się nie namyślając skręciłem i wjechałem pod górę. Oczywiście  był to cmentarz. Zszedłem z roweru, rozwinąłem rękawy, zdjąłem kask i poszedłem zrobić zdjęcia.

IMG_3341

Przywitałem się z ludźmi pracującymi w popołudniowym skwarze i poszedłem w górę.

IMG_3340

Wróciłem po paru minutach, pożegnałem się, a Oni zaproponowali mi wody. Bo jest ciepło, a ja na pewno jestem zmęczony.  Pokazałem na bidon, podziękowałem i odjechałem w swoją stronę.

IMG_3357

A z tej spokojnej pięćdziesiątki wyszła całkiem szybka pięćdziesiątka bo pobiłem rekord życiowy. Znowu. Dalej nie jest imponujący, ale widać że mam rezerwy.

Niedziela i przegapione #10

Untitled

Wiele w tym tygodniu nie przegapiłem. Przede wszystkim dlatego że miałem wystarczająco dużo czasu by pisać o wszystkim na bieżąco. No i głównie to jeździłem na meridce. Także dzisiaj znowu będzie krótko.
Warto wspomnieć o plakatach w szkole, oraz wycinkach prasowych w klasach, mówiących o trzęsieniu ziemi z 20 kwietnia. Straszne wydarzenie i widać że odbiło się wszędzie.

IMG_2860

Ta pogoda zmusza wręcz do wcześniejszego wstawania bo wytrzymać się w łóżku nie da. Przesunąłem budzik o trzydzieści minut do tyłu, a i tak obudziłem się przed nim. Dzięki temu udało mi się śmignąć z samego rana 27 kilometrów. O 6 ludzie już się krzątają, sklepy jeszcze są pozamykane ale ludzi ćwiczących na ulicach jest całe mnóstwo. Jutro chcę wyjść i porobić zdjęcia/pokręcić filmy bo naprawdę warto to zobaczyć w ruchu.

IMG_2843

Wracając napotkałem korek wywołany wojskowymi transporterami które jechały do jednostki. Przed przechodzeniem między nimi powstrzymywali ludzi umundurowani żołnierze. Zdarzało mi się na różnych zawodach pomagać jako ‘zabezpieczenie trasy’ i wiem jak niewdzięczna jest to robota, dlatego serce mi zaczęło krwawić gdy ludzie nic sobie nie robili z tego biednego żołnierza i przejeżdżali na motorach/skuterach/rowerach tuż obok niego, a On musiał trzymać sznurek a w Jego oczach nie było ani cienia złości, jedynie bezsilność. Z jednej strony strasznie to smutne, a z drugiej pokazuje że w Chinach jednak nie mają zbyt wielkiego respektu dla wojska.

IMG_2838 IMG_2841

Dzieciaki dostały dzisiaj wyniki z egzaminów i dosłownie oszalały na ich punkcie. Niektóre pozytywnie, inne niekoniecznie. A jeżeli weźmiemy pod uwagę że w następną niedzielę ma mieć miejsce spotkanie z rodzicami to dopiero niektórym zrobi się gorąco.

Zmieniono dzisiaj plan zajęć, o czym dowiedziałem się od uczniów, ale to akurat pomińmy milczeniem, uśmiechnijmy się bo dzięki temu kończę zajęcia przed 16, czyli mogę dzisiaj sobie jeszcze poszaleć z meridką. Od razu pysk mi się uśmiecha.

W gabinecie w dalszym ciągu stoi choinka i czuję się trochę jak w kraju gdzie w ogóle nie ma zimy. Za oknem 30+ stopni a ja sobie oglądam choinkę przystrojoną jak na Boże  Narodzenie. A przecież do kolejnych świąt jeszcze siedem miesięcy z hakiem.

IMG_2860

Ach…zaskoczony dzisiaj zostałem przez niespodziewanego gościa. Odwiedził mnie Lawrance który chciał żebyśmy pojechali do Xuzhou na wystawę samochodów. Odmówiłem, ale dowiedziałem się że po skończeniu szkoły już tu nie wróci, co trochę mnie zasmuciło. Nie wspominałem o Nim już od dawna bo prawdę mówiąc  odkąd wróciłem do Chin po przerwie zimowej nie rozmawiał ze mną ani razu. Ani przez qq, ani przez komórkę, nie wysłał nawet sms. A o rozmowach na żywo to nawet nie wspomnę. Dzisiaj poznałem Go po głosie, bo zupełnie zmienił fryzurę a i rysy twarzy przy okazji Mu się zmieniły trochę.

IMG_2871

Popsułem dzisiaj swoją kartę do zakupów przez internet (ICBC daje taki ‘kalkulator’)  bo chciałem zapłacić za zamówione książki, a zapomniałem że najpierw muszę wpisać hasło. Także jutro udam się do ICBC w Jiawang i poproszę o zrestartowanie. Mam nadzieję że mnie zrozumieją. A jak nie mnie to na ‘kalkulatorze’ na pewno jest coś napisane.

IMG_2845

Ruszyłem na małą przejażdżkę  którą wydłużyłem gdy zdałem sobie sprawę że mogę pobić mój niezwykle imponujący rekord na 50 kilometrów. Także dobiłem do 50, a przy okazji znalazłem trasę na wtorkową wycieczkę. Prosta, bez żadnych cudów, więc zgubić się nie powinienem. A przy okazji znajdzie się na pewno coś ciekawego do oglądania.

Niedziela i przegapione #9

Untitled

Szczęśliwy i biedny?
Jak wspominałem na początku tygodnia mieliśmy taką rozrywkę: należało wybrać jedną z dwóch odpowiedzi i uzasadnić. Ciekawiło mnie zwłaszcza pytanie ‘czy wolałbyś być biedny i szczęśliwy czy bogaty ale smutny?’. Pozornie wydaje się dość oczywiste, każdy chce być szczęśliwy, ale w zeszłym roku pojawiło się dość sporo artykułów o transformacji jaka zachodzi w Chinach, a wszystko to za sprawą programu telewizyjnego w którym jedna z uczestniczek stwierdziła że wolałaby ‘płakać w mercedesie niż śmiać się na bagażniku roweru’. Także chciałem się dowiedzieć czy taka zmiana jest już obecna w umysłach tych nastolatków. Nie była. Wszyscy woleliby być szczęśliwi ‘bo co mi po pieniądzach’

Astronauta czy nurek
Kolejne pytanie to ‘wolałbyś być nurkiem czy astronautą?’. Zaskoczyło mnie to że praktycznie nikt nie chciał być astronautą i lecieć w kosmos, zwłaszcza że przecież Chiny mają bardzo prężnie działający program lotów w kosmos. No cóż, nie każdy chciałby zobaczyć ziemię z góry i zrozumieć że tak naprawdę na świecie nie ma granic.

Inne…
Mając wybór ‘rozmawiać ze zwierzętami lub mówić wszystkimi językami świata’ bardzo mało uczniów chciałoby rozmawiać ze zwierzętami, co jest dziwne bo, cytując jednego z uczniów ‘języków mogę się nauczyć, do zwierząt mogę mówić i one mnie zrozumieją, ale nie mogę z nimi rozmawiać.’

Chińskie imię
Nie trzymam Was już dłużej w niepewności. Moje chińskie imię to -英俊 (jinczyn) co oznacza mniej więcej tyle co – przystojny. I od razu przypomina mi się ta wiadomość sprzed kilku dni według której w Arabii Saudyjskiej (bodajże) wyproszono z imprezy pewnego mężczyznę gdyż uznano go za zbyt dobrze wyglądającego co mogłoby źle wpłynąć na obecne tam kobiety.

Włosy i powieki
Poniedziałek:
– A dlaczego masz blond włosy?
– Hmm…to kwestia genetyki. Mama ma blond, tata ma czarne…
– To w Europie ludzie mają włosy w różnych kolorach?
– No tak…czarne, żółte, czerwone, brązowe…
– A oczy?
– No czarne, niebieskie, brązowe, zielone…
– ZIELONE?!
Wtorek:
– Bart, a ile masz powiek?
– Eee…co?
– No powiek…
– Jedną w sumie chyba…
– Bo my mamy dwie.
– Jak to dwie?
– No popatrz.
Faktycznie mają dwie powieki. Co powinno być dla mnie oczywiste, a jednak nie było.

Czy Chińczycy mają brody?
To jedno z haseł jakie ktoś wpisał w wyszukiwarkę i trafił na mojego bloga. Także odpowiadam: tak, Chińczycy mają brody.

Niedziela

IMG_2510
Ten numer mnie prześladował.
Ruszyłem trochę po ósmej. Mniej więcej wiedziałem gdzie mam jechać, miałem ze sobą mapy na tablecie, dwie gruszki i wodę z miodem, byłem więc bardziej niż gotowy na te 30 kilosów w jedną stronę. Ruszyłem znajomą już drogą, wypatrując punktów orientacyjnych, najpierw ogromnego ronda, potem wjazdu na autostradę G3, a potem mostu nad nią. Pojechałem tak jak wydawało mi się że powinienem i wyjechałem w pole. Dosłownie. Zawróciłem i pojechałem drogą równoległą do autostrady. Mapy na tablecie z kiepskim wyświetlaczem są w gruncie rzeczy mało przydatne. Jechałem więc i nagle pojawił się ten oto znak:

IMG_2511

Czyli wjechałem na drogę 303 co bardzo mnie ucieszyło bo wiedziałem że zaprowadzi mnie ona do drogi 104 która to bardzo, ale to bardzo jest mi potrzebna by dostać się do grobowców. Teraz już spokojnie nie musiałem wypatrywać żadnych punktów orientacyjnych bo droga prowadziła mnie cały czasz prosto, aż do jednego rozwidlenia, gdzie instynktownie skręciłem w lewo pamiętając że tak sobie powiedziałem w domu (taa…ale na poprzednim skrzyżowaniu) i wjechałem na ogromną drogę oznaczoną numerem 104 co bardzo mnie ucieszyło bo miałem jechać drogą 104. Co prawda po chwili pojawił się znak że do Xuzhou jeszcze 26 kilometry co wzbudziło mój niepokój bo Xuzhou jest w drugą stroną (tyle z mapy potrafię wyczytać),  ale gdy chciałem zawrócić zobaczyłem majaczące w oddali chińskie wieże.

IMG_2518
‚Jesteś na terenie gminy…’

Myśląc że to grobowce podjechałem i tak oto znalazłem się na najprawdziwszym chińskim cmentarzu, takim jaki ujrzycie wpisując w google ‘chiński cmentarz’. Pięknie wyglądał.

IMG_2522

Zbudowany na wzgórzu, wszystkie płyty takie same, różniące się jedynie napisami, a z boku każdego grobu znajdował się numer ułatwiający odnalezienie konkretnego grobu. Taka drobnostka a jakoś w Europie nikt na to nie wpadł.

IMG_2530

Oczywiście biały na chińskim cmentarzu przykuwa uwagę więc od razu ktoś  chciał ze mną porozmawiać, mam wrażenie że im dalej jestem od Jiawang i ludzi mówiących po mandaryńsku tym mniej rozumiem…

Uznałem że ten cmentarz to mogą być grobowce, a mapa kłamała (bo czemu miałaby mówić prawdę) i zawróciłem meridkę w stronę Jiawang. Przejechałem z 3 kilometry i nagle meridka zaczęła wariować, chwiać się z boku na bok i aż mnie ścisnęło w dołku bo wiedziałem co się stało. Zatrzymałem garmina, zsiadłem i…

IMG_2538 IMG_2539

Nie myliłem się, szkło. Wyciągnąłem i nie pozostało mi nic innego jak spacer do najbliższej wioski. Lub dalej, bo nie wiedziałem gdzie znajdę pomoc. W najgorszym wypadku czekałaby mnie kilkugodzinna piesza wycieczka. Ramię w ramię szliśmy z meridką która ewidentnie była smutna, na szczęście nasz spacer miał długość niewiele ponad kilometra gdyż już drugim budynkiem okazał się zakład wulkanizacyjny z przesympatycznym Panem i Panią łupiącą orzechy. Pan zrozumiał od razu o co mi chodzi i zabrał się do roboty, trochę porozmawialiśmy, a gdy Go nie rozumiał to napisał kredą co mówi. Pomogło mi to o tyle że zrozumiał pytanie ‘skąd jesteś?’. Nakleił dwie łatki, jedną na dętkę, drugą na oponę, napompował i puścił w drogę. 5 RMB, a z radością zapłaciłbym więcej bo uratował mi tyłek.

IMG_2541

Ruszyłem w drogę powrotną i teraz już wiem że źle skręciłem. Byłem już 3-4 kilometry od celu a pojechałem w drugą stronę. Dojechałem do grobów nie do grobowców, ale we wtorek spróbuję ponownie (jutro ma padać) i może teraz się uda.

TrzęsienieZiemi
Lu Jinkang, pięćdziesięciolatka straciła we wczorajszym trzęsieniu ziemi swoją siedemnastoletnią córkę . Pięć lat temu straciła syna w wyniku trzęsienia ziemi w Wenchuan. Zawalił się Jej dom, zagrzebując cały dobytek. Została sama z pięcioletnią wnuczką Qing Qing (córką syna, która miała dwa miesiące gdy zginął).
To tylko jedna historia z tysięcy jakie powinny się pojawić. Nie wszystkie będą tak tragiczne, ale każda jedna bez wyjątku będzie smutna i za każdą będą kryły się ludzkie łzy.

001ec949ff5c12dd8a1d0f

Niedziela i przegapione #8

Untitled

Kocham swój kraj
Chociaż czasem mnie wkurza. Takie oto zdanie usłyszałem od jednego z uczniów. Powiedział to patrząc w stronę swoich rozbrykanych kolegów z klasy.

Zulu
Czytamy ‘culu’, czyli ‘niegrzeczny’, ‘chamski’. ‘Ni szy culu’ – ‘Jesteś niegrzeczny’. I od razu dzieciaki mają banan na twarzy krzycząc ‘Ło bu szy culu!’ – ‘Nie jestem niegrzeczny!’. Nawet biorąc pod uwagę kiepską jakość tego kursu chińskiego (od tygodnia nie pojawiła się żadna nowa lekcja, nie wspominając o tym że nie dostałem jeszcze oceny za moją ‘kaligrafię’) to czegoś się uczę.

Czosnek
W czasie lekcji z reklamami pokazywałem reklamę McDonald’s w której byłą krowa zrobiona z ziemniaka, pora, marchewek i papryki. Napis na dole głosił że od teraz sprzedają także wegetariańskie burgery. Pokazuję tego pora i mówię że to por, a uczniowie w klasie ósmej mówią ze to czosnek. Nawet podali mi dwa ząbki czosnku i tych dwóch prowodyrów do obijania się podpuszcza mnie żebym spróbował. Heh…chiński czosnek. Dałem jednemu jeden ząbek, sam wziąłem drugi i powiedziałem że zjem jak On zje. Zjadł, więc musiałem słowa dotrzymać. A że to chiński czosnek czyli praktycznie bez smaku zjadłem go z uśmiechem na twarzy. Dzieciaki były zaskoczone, ale dzięki temu lekcja przebiegła płynnie.

Czołg
W sobotę jeżdżąc po Jiawang pojechałem sobie wzdłuż torów kolejowych i co ujrzałem? Czołg. Najprawdziwszy w świecie chiński czołg z chińskimi żołnierzami w środku (wiem bo dwa łebki wystawały). Tak sobie stałem i przyglądałem się, wiedząc żeby pod żadnym pozorem nie wyciągać aparatu…chociaż w teorii mógłbym Im spokojnie uciec na rowerze. No przecież czołgiem by za mną nie ruszyli, prawda? Tak stałem i się przyglądałem po czym jeden z Panów (wyższy rangą sądząc po pagonach) zawołał ‘Hello’ i pomachał rękami w kierunku odwrotnym od tego z którego przyjechałem, czyli ‘Jedź dalej, nie ma tu nic do oglądania’. No to sobie pojechałem.
Wracając z zakupionym kaskiem natrafiłem na ciężarówkę pełną umundurowanych żołnierzy. I to nie tak umundurowanych jak zawsze, tylko dość porządnie, ciężarówka zawiozła Ich do czołgu, a kolejni żołnierze zamykali już ulicę. Tym razem nawet się nie zatrzymałem. To teraz największa armia świata pójdzie straszyć Koreę manewrami ;)

Znajomy sprzed roku
Jeżdżąc w sobotę po Jiawang i okolicy zatrzymałem się pareset metrów od centrum żeby zjeść gruszkę i tak sobie ją wcinam patrząc na drogę gdy nagle słyszę ‘Hello!’ spoglądam…a tam na elektrycznym rowerze jedzie Pan sprzedający kiełbaski na głównej ulicy. Znaczy…przestał je sprzedawać w drugim tygodniu mojej bytności w Jiawang i od tamtej pory zastanawiałem się co się z Nim stało. Miałem podejrzenia, jak widać słuszne, że się dorobił na sprzedawaniu tego grillowanego tofu za 1,5 RMB i grillowanych kiełbasek za 3 RMB i postanowił się przebranżowić. Wyglądał bardzo porządnie, o wiele schludniej niż gdy przygotował kiełbaski, w związku z czym przypuszczam że przebranżowienie się Mu służy. Wypada się tylko cieszyć.

Niedziela…

IMG_2319
Dzisiaj było mniej ludzi niż ostatnio, ale to chyba dlatego że informacja pojawiła się tak nagle i niespodziewanie, chyba tylko KMWTW (Kto Miał Wiedzieć Ten Wiedział). Start miał być o 10, no to koło 9 się wykulałem na linię startu. Przesympatyczny Pan Organizator poprosił mnie żebym się zarejestrował ponownie (potwierdzenie udziału w dniu startu, fajnie). Stanąłem na starcie, ale okazało się że przypiąłem chipa w złym miejscu. Po chwili pojawił się ktoś z nożyczkami i chip został płynnie zamontowany w miejscu odpowiednim. A potem tylko 3…2…1 i ruszyli. Pod wiatr. Na Boga kochanego, pod taki wiatr że pedałowałem a czułem jakbym stał w miejscu, oczywiście ludzie w śmiech bo zostałem dobrych kilkaset metrów za całą resztą, no ale co ja się będę pchać do przodu jak wiem że takieto tempa nie wytrzymam.

IMG_2306

Peleton oddalał się coraz bardziej, ale gdzieś tak na drugim kilometrze Pan z samochodu zamykającego wyścig wyprzedził mnie i mogłem się w końcu schować. Jakby nie On to równie dobrze mógłbym rower prowadzić. Wiatr nie tylko mnie dawał się we znaki bo tak jak w poprzedniej edycji najlepsi mijali mnie gdy byłem dopiero na górce prowadzącej do jeziora tak tym razem nie widziałem ich ani razu. Nad jeziorem wiało tak absurdalnie że myślałem że mnie zdmuchnie z drogi, na szczęście wracając było już dużo lepiej. Wiatr dalej wiał, ale już nie tak silny no i teraz jechałem z nim, a nie przeciwko niemu. Mniej ludzi  oznaczało mniej ludzi na moim, lub zbliżonym, poziomie więc kulałem się w ogonie a i tak na metę przyjechałem szybciej niż w poprzedniej edycji.

IMG_2308

Poziom się podniósł po prostu. Oczywiście, tak jak poprzednio dopingowano co było świetne, widać że takich imprez tutaj brakuje. Bardzo podoba mi się organizacja, bo chociaż tylko jedna osoba mówiła po angielsku to jednak nie miałem problemów z zarejestrowaniem się ani wzięciem udziału. Meridka pokonała swój pierwszy wyścig i spisała się na medal.  Prawdę mówiąc myślałem że będzie dużo gorzej w końcu ostatnich kilka dni to dość niespotykane jak na mnie dystanse na rowerze i to w całkiem porządnym jak na mnie tempie, a tutaj takie coś. Czyli jest dobrze.

IMG_2305

Czytając dzisiaj wiadomości o zakazaniu handlu żywym drobiem w Peknie trafiłem na takie zdanie: ‘. Racing pigeon hobbyists have been ordered to cage their birds(…)’ I znowu poczułem się jak w Polsce. Według wikipedii na Tajwanie odbywa się najwięcej wyścigów gołębi a nagrody sięgają setek milionów złotych (postanowiłem oszczędzić Wam szukania przelicznika), co jest wręcz niebywałe. Przypuszczam że teraz są nieźle przerażeni.

Niedziela i przegapione z tygodnia#6

Untitled

Wtorek
Pora na wyjaśnienie wtorkowego wpisu. Na przedostatnich zajęciach dostałem smsa od Tracy że przyjedzie do Jiawang za 2 godziny. Lydia oczywiście nic nie wiedziała, co Tracy usprawiedliła o tak:
– Nie wiedziałam gdzie Ona mieszka, myślałam że gdzieś daleko więc nie chciałam robić  kłopotów.
Tak…
W każdym razie, dokulała się do Jiawang i sobie porozmawialiśmy, poszlajaliśmy się po cichym i spokojnym Jiawang. A potem zjedliśmy kolację w postaci zupy z pierogonudlami w barze pod blokiem. No i następnego dnia pojechała dalej.
I taki dialog z Lydią ze środy, w ramach bonusu:
– No i co o Niej sądzisz?
– Tak jak Ci mówiłem, jest bardzo sympatyczna i miła.
– Zaproponuj Jej żeby się do Ciebie przeprowadziła!
– Hahahaha, co?
– Tak! Tak zrób!
– Ale przecież Ona ma pracę w Pekinie, że o rodzinie i życiu nie wspomnę.
– Miłość wszystko pokona!
– Eee…
– Jak chcesz to z Nią o tym porozmawiam!
– Wiesz co, jestem dużym chłopcem, poradzę sobie.
(…)
– A Ona to przyjechała do Ciebie czy w sprawach biznesowych?
– No o to to musisz Ją zapytać.
– Myślałam że Ci powiedziała!
Zastanawiam się czy umieścić tu jakiś komentarz, ale myślę że jest to zbyteczne.

IMG_1910
Świeżutkie, kupione wczoraj.

Przedstawienie
Również we wtorek uczniowie z klasy siódmej odegrali scenę z ‘Kupca Weneckiego’ (do obejrzenia na youtube).  Podziwiam Ich bo w wolnym czasie nauczyli się ról na pamięć, dodali do tego trochę gry aktorskiej, czyli spisali się bardzo dobrze jak na czas i możliwości. Lydia poszła z filmem z tego wystąpienia do dyrektora, bo…
– Chcę żeby wzięli udział w pokazie w Jiawang.
– No jeżeli uważasz że to się nadaje to jak najbardziej powinnaś Im pomóc.
(…)
– Dyrektor powiedział że oni nie mieli ani kostiumów, ani nie było dużo gry i chciałby zobaczyć Ich na żywo!
– No wiesz, nauczenie się kwestii na pamięć to spory wysiłek i podziwiam Te dzieciaki, ale prawdę mówiąc to muszę się z Nim zgodzić, o ile brak kostiumów czy rekwizytów to nie problem, tak mogliby dodać trochę więcej ekspresji.
– Ale wtedy to nie byłoby takie przedstawienie po angielsku!
– Eee… masz więcej doświadczenia ode mnie i wiesz jak to powinno wyglądać w Chinach, więc jeżeli uważasz że tak było świetnie to nie będę się kłócić.
No tak, bo jeżeli ktoś dokłada grę aktorską do wykutych na blachę słów to przestaje recytować a staje się aktorem, a my chcemy by te dzieciaki robiły dokładnie to co miliony przed nimi. Nie chcemy dać Im możliwości ekspresji, chcemy by byli tacy sami. ‘Mali, smutni, zarozumiali (…)’

IMG_1925
Takie tam w Chinach.

Sąsiadka
W przerwie między czwartkowymi zajęciami poszedłem do mieszkania, a potem poszedłem porobić interwały i tak patrzę a tu pod blokiem siedzą dwie sąsiadki (wyglądają jak mama z córką, ale pewności nigdy nie ma) i coś tam pichcą w garze. Popatrzyłem, popatrzyłem i poszedłem pobiegać. Wróciłem, popatrzyłem znowu, pouśmiechałem się i poszedłem do szkoły. Gdy wróciłem po raz trzecie pomaszerowałem do domu, zdążyłem zdjąć buty, bo nawet nie plecak i nagle słuchać walenie w drzwi, otwieram i patrzę a tam ta starsza sąsiadka trzyma w rękach worek orzeszków. Uśmiecha się i wciska mi je na siłę. Podziękowałem oczywiście i teraz czekam żeby się zrewanżować bo mam jeszcze coś z Polskich słodyczy…a orzechy to oczywiście te w papryce. Palą jak ogień. Pycha :)

IMG_1932
Nazwa nastepnego miasteczka.

Damon
W piątek wieczorem, gdy przechodziłem przez fazę ‘jeszcze tylko jedna strona’  która zakończyła się  w sobotę, zadzwonił Damon i zapytał czy dalej chcę się spotkać. Po krótkiej dyskusji doszliśmy do wniosku że najlepszy będzie następny tydzień bo mamy wolne. Także za tydzień ruszam do Xuzhou i mam nadzieję że akademik Damona nie będzie zbyt chłodny nocą.

IMG_1940
Cyrk!

Niedziela
Wchodzę na QQ.
– Hello, jestem twoim uczniem.
– Cześć, jak tam leci?
– Siedzę w szkole i jest strasznie nudno.
– Tylko uważaj żeby nauczyciel nie wziął Ci telefonu.
Dwudziesty pierwszy wiek moi drodzy.

IMG_1953
W parku jest klatka z małpkami. Niektóre były przykute łańcuchem, wszystkie wyglądały na chore. Ta konkretna ma niesamowicie mądre spojrzenie. To taka smutna mądrość.

Wskoczyłem na rower i pojechałem. Najpierw ruszyłem w stronę jeziora, bo chciałem zobaczyć dokąd zaprowadzi mnie droga. I gdzieś tak po 40 minutach zaprowadziła mnie do słupków wyznaczających koniec ulicy targowej a zarazem kres jazdy samochodem. Przed sobą zobaczyłem piach i błoto, uznałem więc że pora zawrócić. Teraz widzę, na zdjęciach z satelity którym ufać nie można, że kawałek dalej jest kolejne jezioro.

IMG_1957
Zburzyli mur przed tym budynkiem więc wkrótce powstaną tam sklepy i kawiarnie.

Zawróciłem i zrobiłem sobie przerwę przy przejeździe kolejowym gdzie kierowcy tirów machali do mnie. To taka mała odmiana. Wracałem drogą równoległą do tej którą przyjechałem i dotarłem do wyjazdu na fabrykę…Pewnego dnia będę musiał przejechać ponownie koło niej by pojechać dalej w stronę tego olbrzymiego jeziora, ale do tego jeszcze jest parę tygodni. O ile w ogóle się na to rzucę.

Niedziela i przegapione z tygodnia#5

Untitled

Złośnica z klasy siódmej
Mam w klasie siódmej dwie takie złośnice. Jedna jest taka malutka, a druga trochę wyższa. Obie gadają po angielsku dość średnio, ale ta wyższa jest bardziej wygadana i to od Niej dostałem kurzą łapkę (to trochę jak chleb Krasnoludów ‘nigdy nie będę aż tak głodny’). We wtorek czekałem sobie spokojnie pod szkołą na dzwonek gdy nagle ta mniejsza podbiegła do mnie i dźgnęła mnie palcem w brzuch. Jako przystało na dwudziestoośmioletniego nauczyciela z kilkuletnim stażem, osobę powszechnie uważaną za dojrzałą i całkiem poważną, zacząłem Ją gonić i też dźgać palcem. Przebiegliśmy dwa razy wokół Sali, parę razy musiałem przeskakiwać przez krzesła które mi podstawiała ale cały czas była na wyciągnięcie ręki. Takiego śmiechu w klasie jeszcze nie słyszałem. Ale z drugiej strony, obiecałem sobie że pora Im odpuścić, więc odpuszczam.

Nastroje
Znalazłem Chiński (a może prowincjonalny z Jiangsu?) odpowiednik polskiego przesilenia wiosennego.
– Ludzie łatwo się irytują bo temperatura tak gwałtownie się zmienia.
– Znaczy ‘to nie tak że jestem nerwowy, to wina pogody’?
– Tak, dokładnie tak!
Hmm…przynajmniej ciśnienie jest tutaj wysokie więc spać mi się nie chce.

Ktoś tu bajki opowiada
Lydia rozmawiała z wychowawcą klasy ósmej i dowiedziała się od niego że klasa ósma jest świetna z angielskiego. Według wyników z egzaminów są trzecią klasą w szkole, zaraz po klasie pierwszej i drugiej.
1. Dzieciaki z tej klasy mówią że są kiepscy i potrzebują pomocy na co Lydia się zgadza.
2. Patrząc na wyniki z egzaminów z angielskiego widać że dzieciaki nie są słabe, ale z pewnością nie są powyżej średniej.
3. Żadnego z uczniów nie ma w 15 najlepszych z angielskiego.
4. ‘Z angielskiego to bardzo dobra klasa’
Nasuwa mi się jeden wniosek – w Chinach rzeczywistość jest niezwykle subiektywna a fakty nie są czynnikiem ją determinującym.
– Widziała tę nauczycielkę angielskiego.
– Którą?
– No tę od klasy ósmej, której nie lubią.
– To mogłaś się jej zapytać jak Ich ocenia.

Wkopany (?)
Puściłem dzieciakom z klasy siódmej film w poniedziałek.  Zresztą pisałem o tym. We wtorek powiedzieli Lydii że nie dokończyli oglądać filmu. Miałem ochotę Ich rozszarpać bo umówiliśmy się że nikomu nie mają mówić. Po chwili Lydia mówi mi że jednak film dokończyli.
W sobotę wieczorem dostaję maila od Lydii ‘W ten weekend uczniowie mają egzaminy po których mogą się zrelaksować, a klasa siódma nie dokończyła oglądania filmu. Co sądzisz o tym żeby puścić Im film, bo to pierwsze zajęcia w poniedziałek?’
Ludzie śmieją się że Rosja to stan umysłu, ale coraz częściej mam wrażenie że Chiny wcale nie są lepsze.

Niedziela
Tak jak tydzień temu. Poświęcona na czytanie. Strasznie mi tego brakowało. Przez te pół roku starałem się o tym nie myśleć, ale dobra książka to jedna z najlepszych rzeczy jakie można kupić.