To już piątek?

Zleciało to bardzo szybko. Jutro jadę do Xuzhou spotkać się z Damonem, mam nadzieję że pokaże mi coś ciekawego w tym wychwalanym przez wszystkich mieście. To w sumie doskonała pora żeby oglądać zakwitające wiśnie, tylko kraj się nie zgadza.

Wczoraj jeszcze mnie pokusiło i wskoczyłem na meridkę, pojechaliśmy w stronę jeziora z weekendu, ale okazało się że to bardziej staw niż jezioro. Nie wiem o której włączają w Chinach lampy na ulicach ale robią to stanowczo zbyt późno. O 19 jest już bardzo ciemno i lampa jest niezbędna. W dodatku ludzie to szaleńcy. Gdyby nie mój refleks to miałbym na kierownicy Pana który sobie wszedł na drogę. Na szczęście kierowcy nie są tacy bezmyślni. Wyprzedzając mrugają światłami by ostrzec jadących z naprzeciwka, a kierowcy ciężarówek dodatkowo używają klaksonu co sprawia że nawet na niewydzielonej drodze czujesz się bezpieczniej. I nie zdarzyło mi się jeszcze by jakikolwiek samochód mijał mnie zapierdzielając ile się da.

IMG_2227
W szkole już ostrzegają przed H7N9

Dzisiaj pora na obiad domowej roboty, bo trwają właśnie przesłuchania do konkursu śpiewu, a ta przerwa na lunch to jedyny moment w ciągu dnia kiedy mogę zadzwonić do mamy. Są rzeczy ważne i ważniejsze…

Do listy marzeń dopiszmy: żeby ludzie wokół mnie byli szczęśliwi (piękne, po prostu piękne), pójść na dobry uniwersytet, znaleźć przystojnego męża, chcę zostać piosenkarzem oraz ‘nie mam marzeń bo muszę się skupić na nauce’.
Właściwie…całe życie mają na marzenia, więc może nie powinno mnie to tak bardzo smucić?

IMG_2229
Grając w dwa ognie można, chociaż na moment, zapomnieć o tym wszystkim.

W końcu dowiedziałem się jak się nazywa Dziewczyna Bigos – Sophie. Lepszego imienia dla Niej bym nie znalazł. A Jej marzeniem jest zostać tłumaczem. Wiele pracy przed Nią, ale na pewno sobie poradzi. Ma ogromny zapał do pracy.

W klasie jedenastej miałem dzisiaj okazję poćwiczyć swój chiński bo dzieciaki leżały na ławkach i nie wykazywały najmniejszej chęci współpracy, więc pokazałem Im prezentację z której uczę się chińskiego, przy okazji ucząc Ich polskiego, oraz tłumacząc na angielski. Ubawiły się przy tym niezwykle.

IMG_2231
A czasem można się tak rozłożyć w trójkę…

Trochę chyba zbyt poważnie oceniani są uczniowie w tym konkursie muzycznym. Bo jeżeli ‘Zdrajczyni’ mówi, że nauczyciele powiedzieli Jej że nie będzie mogła nigdy dobrze śpiewać to coś tu jest nie tak, zwłaszcza że dziewczyna po angielsku śpiewa naprawdę dobrze. To że tak tu jest, nie znaczy że musi mi się to podobać.

Interwały

IMG_2209
Pamięci Żelaznej Damy

Często słyszę o tym że w biegu za dużo się myśli, albo że jest nudne. Niezmiennie odpowiadam że jest na to jedna rada: interwały. Bo jeżeli w czasie interwałów myślisz to znaczy że biegniesz za wolno, a jeżeli uważasz że interwały są nudne to z pewnością nigdy ich nie wykonywałeś. Męczące jak praca konia w czasie produkcji westernu, irytujące jak brzęcząca mucha, trudne jak ten sprawdzian z matematyki gdy nie do końca zrozumiało się materiał jak najbardziej. Nudne? Nigdy.
I tak dzisiaj trochę ponad 11 minut rozgrzewki i 15×30’/30’ czyli 30 sekund glorii i chwały i 30 sekund człapania. No dobrze, przyznam się…15 brzmiało strasznie, a że ja odliczam ‘1 i 9’, ‘2 i 8’ i tak dalej, to ‘1 i 14’ brzmiałoby trochę przygnębiająco, więc rozbiłem to sobie na 3 razy po 5. Bez dodatkowych przerw, a tylko tak by się łatwiej biegło. W końcu ‘2 i 3’ brzmi lepiej niż  ‘2 i 13’. Taki prosty zabieg psychologiczny a jakże skuteczny. No i gdy się biegnie to łatwiej jest liczyć do 5 niż do 15, ale do tego się nie przyznam (ups). W połowie miałem już dość, ale uznałem że nie ma sensu się poddawać tylko zacisnąłem zęby i pobiegłem dalej.  Ostatni wydłużyłem do 200 metrów, zrobiłem jeszcze rundę honorową i wróciłem do mieszkania 10-10-20-20…Pierwszy raz zszedłem poniżej 5min/km ale czułem że tak będzie przy krótszych przerwach. Jestem padnięty, ale to bardzo dobrze. Znaczy że trening się udał.

IMG_2210

Na obiad poszedłem do trójki i wybrałem sobie tofu na ostro. Pot się ze mnie lał strumieniami. Nie wiem czy to jeszcze przez interwały czy już przez paprykę, ale chyba w końcu trafiłem na naprawdę ostre danie. Więc ogromny ogromny plus dla Panów i Pań gotujących.

IMG_2213
Czasem to coś więcej niż drzwi. Czasem to wrota do życia.

A teraz, po powrocie z zajęć, przebieram się i wskakuję na meridkę. Pogoda jest super, a w sobotę jadę do Xuzhou więc nie będzie okazji by sobie porządnie poszusować.
Jaskółka znowu zawitała do budynku i znowu nie mogła wylecieć bo ktoś jej okna zamknął.

IMG_2214
Wygląda jak mięcho ale w rzeczywistości to szusony owoc.

Do listy marzeń należy dopisać: żołnierza, własną firmę (dzieciaki chyba dość często powtarzają na zajęciach ‘boss’ bo jak nakręcone powtarzają o byciu szefem), podróże po całym świecie, pisanie książek oraz projektantkę ubrań. Nie ma aż tak źle jak to wczoraj wyglądało. Tylko gro tych dzieciaków mówi o tych marzeniach jakby były zupełnie nierealne, głowy mają spuszczone, ożywiają się na moment, a zaraz potem szara rzeczywistość. Część z nich chyba faktycznie nie marzy o niczym innym jak o tym by skończyć ogólniak i pójść na studia. A może nie…może mają naprawdę piękne marzenia tylko nie potrafią się wyrazić po angielsku. Tak…tak na pewno jest.

IMG_2216
Jak robią billboard to na kilkadziesiąt metrów.

CoTamSłychaćwChinach
Potwierdzono że H7N9 nie ma związku ze świnkami (po raz drugi to piszę).

Hong Lei, przedstawiciel chińskiego ministerstwa spraw zagranicznych wygłosił oficjalne stanowisko Chin w sprawie półwyspu Koreańskiego: „Strona chińska uważa, że pomimo wszystkich zmian sytuacji rozwiązanie problemów na półwyspie koreańskim można osiągnąć dialogiem, musimy dążyć do poprawy kontaktów pomiędzy wszystkimi zainteresowanymi stronami oraz skupić się na utrzymaniu pokoju i stabilności na półwyspie.’

Tonął…tego był pewny. Czuł że woda uderzyła go o plecy, ale nie potrafił sobie przypomnieć dlaczego. Zresztą jakie to miało teraz znaczenie. Tonął. Woda najpierw wypełniła mu usta, a potem wpłynęła dalej. Zastanawiał się jak to jest, że skoro składa się w ponad 70% z wody to ona może go uśmiercić. Próbował przypomnieć sobie jak wyglądało jego życie do tej pory, ale obojętnie ile razy zaczynał zdanie ‘pamiętasz kiedy…?’ tyle razy nie potrafił go skończyć. Z jednej strony przerażało go to bo mogło oznaczać że nic w jego życiu nie było tak naprawdę warte zapamiętania, a z drugiej dawało nadzieję że to jednak nie koniec. W końcu tyle razy słyszał że ‘w chwili śmierci całe życie przelatuje przed oczami’ że aż w to uwierzył. Spróbował więc ‘A pamiętasz kiedy…’ ale nie potrafił nawet dokończyć ‘…ostatni raz to słyszałeś?’. Woda wlewała mu się do płuc a on spadał w morską otchłań coraz głębiej. Starał się mieć oczy otwarte i patrzył w stronę oddalającej się plamy słońca. Cieszył się że spadł na plecy bo przynajmniej mógł do końca swoich dni oglądać jasność. Może to jest właśnie to światło o którym…w stronę którego…? Jakie światło? Zamknął oczy na sekundę która trwała całą wieczność, zdawał sobie sprawę że powoli traci przytomność, ale…
Gdyby upadł na brzuch? Czy to by coś zmieniło? Spadałby wtedy patrząc w ciemność. Ciemność? Skąd ta pewność, przecież światło teraz go oślepiało, wręcz wolałby spadać odwrócony plecami do słońca.
‘A pamiętasz kiedy…potrafiłeś pływać?’

Marzenia o szarym życiu

IMG_2171

Są takie dni kiedy po prostu już się nie da. Stephen King mówi że niezależnie od tego jaki ma dzień to pisze 3k słów. Zacząłem chyba z trzy opowiadania do szuflady, jedno zakończyłem dwa zostawiłem na przyszłość, ale tego po angielsku nie potrafię ruszyć, nie mam absolutnie żadnej koncepcji. Jestem dzisiaj wyprany z pomysłów, słów, idei, czegokolwiek co by mnie zachęciło do pisania.  Nawet to że wszyscy znani pisarze mówią że należy za wszelką cenę pisać. No poważnie? Naprawdę pisanie w te najtrudniejsze dni pokaże mi że potrafię? Takie coś da mi siłę na te średnie dni? Poważnie? Tak jest ze wszystkim w życiu. To w takich warunkach hartuje się charakter. Także wziąłem i się przełamałem. Napisałem angielskiego łamańca językowego. Też dobrze.

IMG_2175

Rozmawiamy dziś z dzieciakami o przyszłości, marzeniach, pracy, studiach i taki dość smutny obraz mi się rysuje. Część z Nich nie ma absolutnie żadnych marzeń wybiegających poza ‘nie chcę mieć zadań domowych’, a zapytani czemu wzruszają ramionami, aczkolwiek jedna z bardziej wygadanych uczennic powiedziała:
‘Gdy byłem młoda mówiłem że marzę o tym, o tym i o wielu innych rzeczach, ale ojciec powiedział mi że to nie przystoi (w sensie nigdy się nie zdarzy), więc od tamtej pory skupiam się jedynie na tym żeby ciężko pracować’.
Ileż tak można…to taka nauka bez wyraźnego celu, albo z celem ‘żeby rodzice byli dumni’. I tak można te trzy lata pociągnąć, ba trzy, sześć! Bo ‘gimnazjum’ wygląda prawie identycznie. I jakie te dzieciaki mają życie…Strasznie mi się to nie podoba, tylko co ja mogę tam zmienić.

IMG_2176
Jakieś takie przygnębienie mnie złapało i to aż takie że wziąłem świńskie mięso na obiad, toż to jak samobójstwo wykrzykniecie. A jednak nic z tego, WHO nie znalazło śladów H7N9 w świnkach. Także prosiaczki można zajadać. Podobnie cielaczki i krówki. Tylko kurek nie można. A obiad bardzo dobry z, chyba, słodkim ziemniakiem.
Przygnębienie nie puszczało, aż do klasy trzeciej, czyli ostatnich zajęć, gdy jedna z uczennic pokazała mi ‘WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Z OKAZJI URODZIN’ bo jakiś chłopak miał urodziny. I ona znalazła takie po polsku życzenia. Od razu mi się pysk uśmiechnął.

Tylko ech…takie miały być fajne zajęcia o marzeniach, planach, a to takie przygnębiające wychodzi.

Yunnan

IMG_2157
Korea już się przymierza.

Wczoraj wykręciłem trochę ponad 32 kilometry, dojechałem do pierwszego mostu na rzece, ale zaraz za nim zawróciłem bo robiło się już ciemno, a nie znając tej trasy nie chciałem się zgubić. Najlepsze jest to, że jedziesz taką drogą po której spokojnie pomykają samochody o różnej masie a mimo to czujesz się bezpiecznie na tym rowerku. Dlaczego? Bo jesteś tak jakby na osobnym pasie. Jesteś oddzielony takim 30 centymetrowym krawężnikiem szerokim na pół metra w którym znajdują się kwiatki. Także Ty widzisz co dzieje się na drodze, samochody Ciebie też widzą i jadąc z nimi jedziesz tak naprawdę zupełnie obok. I gdybym wczoraj zamiast zawracać na skrzyżowaniu odbił w lewo to dojechałbym to większej rzeki, ale chyba bym sobie nie mógł wzdłuż niej pojeździć bo na zdjęciach z satelity nie widać żadnych dróg wzdłuż niej. Wkrótce postaram się o tym przekonać.

Od klasy 10 dowiedziałem się dzisiaj że 24-26 kwietnia klasy pierwsze będą miały egzaminy…Czyli środa-piątek wolne. Co prawda sobota i niedziela do pracy, ale potem poniedziałek-środa wolne. Jaka to jest bzdura to się w pauce nie mieści. Po prostu nie mieści. Tak czy owak to dopiero za 2 tygodnie.

Od jednego z moich ulubieńców w klasie szóstej dostałem taką oto paczuszkę:

IMG_2158

A w środku takie oto zawiniątko prosto z prowincji Yunnan:

IMG_2160
Z czego słynie prowincja Yunnan? Z herbaty, a to moi drodzy jest najprawdziwsza herbata Pu’er, którą należy ‘zalewać wodą, a potem znowu zalewać i jeszcze raz’. Aż się wzruszyłem

Na obiad poszedłem do trójki i w drodze do niej odbyłem rozmowę z jednym z uczniów. Libery konkretnie. Zapytał się mnie czy czasem nie mam wrażenia że życie jest nudne. I wtedy uderzyło mnie to po raz kolejny. Przecież życie tych dzieciaków to tragedia. Cały dzień w szkole? Pikuś? Tydzień w szkole? Normalka. Miesiąc bez wizyty w domu? Nic nadzwyczajnego. I każdy tydzień taki samo. Do bólu taki sam. Czas wolny ograniczony do minimum, hobby to tak hobbystycznie w przerwach w czasie snu. Pół biedy jeżeli mogą wrócić do domu, ale jeżeli mieszkają w akademikach to jest tragicznie.

IMG_2154

A obiad to tofu na ostro za 4 RMB. Do tego zjadłem ananasa na patyku, ale że zjadłem praktycznie od razu to zdjęcia nie zrobiłem. Ananas na patyku kurczę…

CoTamSłychaćwChinach

‘Kraje duże czy małe, silne czy słabe, bogate czy biedne powinny robić wszystko by wzmacniać pokój’ tak oto powiedział prezydent Chin w czasie forum o którym pisałem parę dni temu.
Chiny bardzo mocno podkreślają to że nie chcą dopuścić do rozlewu krwi. Ani do mieszania się USA w sprawy tak blisko swoich granic.

W Nankinie (moja prowincja) zakazano handlu kurczakami. No to chyba pora pożegnać się z tymi kurczakami z zamrażalki.

Poniedziałek jak wtorek

Cały dzień, może z wyjątkiem poranka który we wtorki jest zupełnie inny, mam wrażenie że to już wtorek. Co jest w pełni zrozumiałe, w końcu to drugi dzień w szkole więc powinien być wtorek. A to dopiero poniedziałek. Chociaż w gruncie rzeczy poniedziałki nie są takie złe. Mam fajne, aktywne klasy, dobre zajęcia, więc nic tylko chodzić po klasie i pomagać dzieciakom rozmawiać. Czasem trzeba tylko trochę z Nimi powalczyć na początku gdy krzyczą że chcą obejrzeć film.

IMG_2119
’Pomnik’

Wczoraj wróciłem po 20, kupiłem jeszcze owoce i zajeżdżając pod blok zauważyłem że między dwoma samochodami, na płocie, rozwieszono ogromną płachtę i puszczono z projektora film. Oglądali starsi i młodsi siedząc na przyniesionych z domu krzesełkach. Zdjęcia są dość słabe bo nie chciałem używać flesza a światła nie było zbyt wiele, ale macie chociaż zdjęcie ekranu:

IMG_2122

Dla mnie to niebywałe, znaczy słyszałem o czymś takim, widziałem na teledysku Myslovitz, ale nigdy tego nie doświadczyłem. Takie grupowe oglądanie filmu ze znajomymi, nie w kinie, nie w domu, ale na dworze przy dobrej pogodzie, gdzie każdy może się przysiąść, albo stanąć  i przeżyć tę produkcję. Zapomnijmy teraz o prawach autorskich o pomyślmy o tym że dzięki temu filmowi ci ludzie mieli możliwość spędzenia czasu ze sobą, ze swoimi dziećmi, wnukami i przeżycia czegoś wspólnie. Bardzo mi się ten pomysł podoba. To takie tworzenie wspólnoty, nie tylko mieszkamy w jednym bloku, ale razem żyjemy i razem przeżywamy, nikt nie jest sam, nikt nie jest anonimowy.

IMG_2127

A tak…wczoraj dokulałem się takiego ‘pomnika’ stojącego na drodze do Xuzhou, ale dokulałem się tam dość okrężną drogą. Kulałbym się jeszcze dalej gdyby nie to że nagle lampa przestała świecić i wróciłem do mieszkania. Na szczęście wystarczyło wymienić baterie, a że akumulatorków mam pod dostatkiem (bo nakupowałem jakbym przygotowywał się na koniec świata) to problemu nie ma. W sensie już nie ma. Cieszę się niezwykle że dzisiaj kończę godzinę wcześniej niż normalnie bo mogę sobie w spokoju w domu poćwiczyć a potem znowu ruszyć w drogę i dzisiaj pojechać gdzieś dalej. Na zdjęciach z satelity widzę że jeżeli pojadę jeszcze kawałek w stronę Xuzhou to dokulam się do rzeki, także taki mam plan na dzisiaj. Mam tylko nadzieję że wzdłuż tej rzeki będą jakieś dostępne drogi, bo w przeciwnym wypadku przyjdzie mi zawrócić. Mam tylko nadzieję że dojadę tam zanim zrobi się naprawdę ciemno bo chociaż baterie wymieniłem to jednak nie wiem jak długo wytrzymają a część trasy powrotnej jest nieoświetlona. Drogi mają wspaniałe, ale oświetlenie i znaki drogowe to tragedia momentami.

IMG_2133
Tofu z tofu i kiełkami.

Dzisiaj na obiad do trójeczki i znowu tofu na ostro. Bardzo mi to podchodzi i chociaż te mięsne wyglądają niezwykle apetycznie to jakoś chwilowo nie mam ochoty na żucie kości. Tofu jest dla mnie najlepszym rozwiązaniem. No i 5 RMB to jak za darmo.

Zaliczyłem również drugi sprawdzian na kursie. Tylko czemu musiałem zaznaczać że jestem lekarzem? Znaczy wiem czemu, bo tak było w PPTku, ale jednak można to było zrobić inaczej.

CoTamSłychaćnaŚwiecie
Czyli Korea, Korea i jeszcze raz Korea a spójrzmy na to co dzieje się w Syrii:

tV9pEbK

Niedziela i przegapione #7

Untitled

Drogi
Tak jak obiecałem. Drogi tutaj są niesamowite. Jeżdżą na nich te olbrzymie ciężarówki, wielkie wypełnione piachem, motorami, węglem i tak naprawdę nie wiem czym jeszcze ciężarówki i wiecie czego tutaj nie ma? Kolein. Drogi są niczym blat stołu. Jedyne koleiny jakie  zauważyłem były na poboczu przy fabryce, ale i one były nieprównywalne mniejsze od tych znanych nam z Polskich dróg, głębokie może na 2-3 centymetry i cignęły się  jakieś 100-200 metrów. Specjalnie patrzyłem na główną drogę, ale nic tam nie zobaczyłem. Zapomnijcie również o dziurach na jezdni i o dziurach na poboczu. Nie ma czegoś takiego.
Nie ma również zbyt wielu drogowskazów co dla mnie jest olbrzymim problemem, a nawet jak już są to te które mnie najbardziej interesują są napisane po chińsku. A teraz taka ciekawostka: autostrada G3 wzdłuż której chcę dojechać do tego olbrzymiego jeziora (Nansi) prowadzi od Pekinu  do Fuzhou, a docelowo do Tajwanu.

Piątkowy obiad
Odłożyłem to na dzisiaj bo był wyjątkowy. Mianowicie część jedzenia dostałem od tej uroczej dziewczyny z klasy dziesiątej. Jej mama przygotowała i wysłała Ją z ciastem (hmm…takim plackiem mącznym) i jedzeniem. No pycha, po prostu pycha. I na ostro było co już w ogóle…

Wykupiony zapas gruszek
W piątek poszedłem kupić owoce, bo im robi się cieplej tym więcej ich jem i kupiłem ładne, duże, świeże jabłka, ale nie kupiłem gruszek bo nie było. Stało się to czym mama mi groziła, tylko zamiast słonecznika wykupiłem zapas gruszek…mama nadzieję że nie bo prawdę mówiąc wolę te gruszki od jabłek.

Dziwne cosie w workach
Podobno parzenie zielonej herbaty zapoczątkował listek który spadł cesarzowi do gorącej wody. Od tamtej pory Chińczycy zalali wrzątkiem chyba każdą dostępną roślinę by sprawdzić czy się nada do picia, a potem ją wysuszyli i sprawdzili jeszcze raz. Efekt jest teraz taki że kupując w sklepie cokolwiek nie mam pewności czy to bardziej służy do jedzenia czy do picia. Dlatego też  próbuję i tak i tak. Te duże zielone owoce to chyba coś kandyzowanego, ale nie mam pojęcia co bo smaku nie poznaję, no i nie ma pestek co jest dość dziwne. W smaku bardzo słodkie a jak się zaleje wodą to jest pyszne. Tylko oczywiście trzeba najpierw pociachać na plasterki.
Te czerwone mają za to pestki i coś mi smakowo przypominają, ale nie potrafię sobie przypomnieć nazwy, po zalaniu bez smaku.

Blue movie
Klasa pierwsza chciała obejrzeć film w poniedziałek i ktoś krzyknął ‘huang dian ying’ a potem ‘yellow movie’ i dzieciaki w śmiech. Spojrzałem się wtedy na Nich  z uśmiechem na usta i wytłumaczyłem:
– Owszem, po chińsku to ‘huang dian ying’, ale po angielsku to ‘blue movie’. Ale puścić Wam czegoś takiego ani nie chcę ani nie mogę.
Wtedy dotarło do Nich co powiedzieli i zaczęli przepraszać.
No dobrze, ale o co chodzi?
O filmy pornograficzne moi drodzy. Także gdy ktoś Wam w Chinach zaproponuje ‘żółte filmy’ zastanówcie się czy naprawdę chcecie je oglądać.

Korea
Tak, Korea Północna graniczy z Chinami, ale dla przypomnienia: oni się kłócą z Koreą Południową a w dalszej kolejności z USA. Pierwszy atak będzie właśnie skierowany w Koreę Południową i nawet jeżeli te dwa kraje wejdą na wojenną ścieżkę to jest dość nikłe prawdopodobieństwo żeby Chiny się w to wtrąciły. W chińskich mediach temat konfliktu  poruszany jest sporadycznie, o wiele więcej mówi się o ptasiej grypie oraz o spotkaniach prezydenta Xi Jinping z przedstawicielami stowarzyszenia narodów Azji Południowo-Wschodniej, to co się dzieje na półwyspie koreańskim jest dopiero którymś tam tematem. Znacznie więcej uwagi poświęca mu się w polskich i amerykańskich mediach.

Qipa
Wymowę już znacie, bo przypomina siedem osiem i oznacza to ni mniej ni więcej a kwiatek, podobno bardzo brzydki. Jest to również slangowe określenie kogoś bardzo dziwnego. I tak na przykład jedna uczennic w klasie dziewiątej powiedział mi dzisiaj ‘He’s a qipa’ i prawie się popłakałem ze śmiechu. Nawet w tak odległym miejscu od  Domu można usłyszeć polskobrzmiące przekleństwa.

Niedziela
Dzisiaj dzieciaki dostały do wyboru cztery tematy: duchy, zwierzęta, klasa i hobby. Tak żeby sobie porozmawiać. Klasa dziewiąta wybrała duchy i stosunek większości jest dość ambiwalentny. Część wierzy, część nie wierzy. Nikt nie widział, ale Brigitte powiedziała mi że w Chinach zdarza się że w dziecko wejdzie duch, a potem zostanie on przegoniony przez kogoś.
W sumie to każda klasa wybrała dzisiaj duchy, więc w czasie przerwy na lunch ściągnąłem dzieciakom film krótkometrażowy, ale okazał się tak kiepski że go nie podlinkuję.

IMG_2111
Tofu.
Na obiad ruszyłem do trójki, ale że było mało osób w dwójce to tam się zatrzymałem i zjadłem tofu na ostro, bardzo smacznie za 6 RMB. Ciągle mnie to zdumiewa że tutaj tofu jest tańsze od mięsa. Z drugiej strony, jakby było droższe to zostałby już chyba tylko ryż.

Tylko tyle bo zaraz wskakuję na Meridkę i jedziemy.

Sobota mi uciekła

IMG_2080

Właśnie dobija osiemnasta, czyli godzina dodawania notki a ja sobie uświadomiłem że nic jeszcze nie napisałem. Znaczy owszem napisałem coś do szuflady, napisałem coś po angielsku, nawet opisałem przegapione z tygodnia na jutro, ale nie napisałem dzisiejszej notki. Dzień mi uciekł. A nie wiem dlaczego, przecież wstałem wcześnie (o 617) zrobiłem wszystko co sobie zaplanowałem i nagle 18 a ja nie mam nic…

IMG_2091
Jak miałem lat 14 to sobie przeczytałem taką biografię po polsku pod nadzorem Pani z historii.

Wczoraj rozpocząłem kurs i przerobiłem lekcje o krajach. Nawet zaliczyłem sprawdzian (tylko dlaczego jedno z pytań brzmiało ‘skąd jesteś?’ a jedyna akceptowalna odpowiedź brzmiała ‘z Japonii’ to nie rozumiem bo chociaż tak było w przykładzie w prezentacji to jednak nauczyliśmy jak mówić i pisać ‘Polska’) internetowy, bo nie wiem jak tam ze sprawdzianem z kaligrafii. W końcu moje pismo jest kiepskie. Możemy wmawiać dzieciom że to kwestia praktyki i jeżeli będą spędzać wystarczająco dużo czasu ćwicząc to w końcu się nauczą, ale to trochę jak uczyć błędnej wymowy. Znaczy owszem, nauczyć się nauczysz, ale będziesz powielał te same błędy. Także w tym przypadku jakieś przykłady byłyby mile widziane.  A skoro wziąłem się porządnie za naukę trzeba było ruszyć do porządnego sklepu i się zaopatrzyć. Kupiłem więc ołówki, długopisy, ostrzałkę  i zeszyt bo w czymś pisać trzeba. Wchodzisz do sklepu i masz do wyboru kilkanaście rodzajów długopisów, cienkopisów i innych pisadeł ale ołówki tylko 2B i nie ma wkładów do mechanicznych. W takich chwilach jakaś część mnie umiera.

IMG_2095
Po czym odżywa dzięki takiej ostrzałce.

A potem poszedłem sobie pochodzić, ale uznałem że nie ma sensu zapisywać każdego spaceru w garminku więc go wyłączyłem i chodząc podnosiłem przewrócone przez wiatr rowery. To prawdziwa plaga gdy wiatr wieje tak mocno jak dzisiaj, przewracają się biedne jak domki z kart.

IMG_2090
Wrzuca się monety, podłącza rower na prąd i już się ładuje.
Postanowiłem zejść trochę z wyznaczonej trasy i poodwiedzałem troszkę mniejszych ulic przypatrując się temu co kryje się za wielkimi budynkami. Tak trochę podobnie jak u mnie w Dębie, tylko może bardziej brudno i domki inne, ale oprócz tego prawie tak samo. Przekroczyłem też pewną bramę i cóż…zobaczcie sami:

IMG_2086 IMG_2082
Często trawa tylko wydaje się bardziej zielona po drugiej stronie.

A jutro do szkoły co średnio mi się podoba, ale ileż można w domu siedzieć. Z drugiej strony to jeszcze jest pikuś, za 3 tygodnie czeka mnie tydzień w pracy bez przerwy. Pierwszy dzień maja jest wolny, więc postanowiono dołożyć  29 i 30 kwietnia. Tylko że nie ma nic za darmo to trzeba te wolne odpracować 27 i 28 kwietnia. Rozumiem logikę która się za tym kryje, pięć dni wolnego (1-5 maj) to strasznie dużo i ekonomiści się plują że to cios w gospodarkę, ale mimo wszystko nie podoba mi się to ani trochę.

IMG_2092
Uliczny dentysta w Chinach. Podchodzimy, mówimy że chcemy sztuczną szczękę, albo prosimy o wstawienie ząbków do starej i wszystko gra. A w tych fiolkach to pewnie środki przeciwbólowe.

CoTamSłychaćwChinach
Jedno zdjęcie z uroczystości ku czci zasypanych górników w Tybecie.

001422373e1912c8731a06

Piątek

W gruncie rzeczy to swoją porcję słów na dzisiaj już wypisałem, więc nie będę się teraz za bardzo produkował, poza tym większość dnia spędziłem na czytaniu. Pogoda nie zachęca do spacerów no i nogi mam ciężkie po dwóch poprzednich wypadach.
A właśnie…co Ty robisz w mieszkaniu możecie zapytać. To bardzo dobre pytanie, otóż nie pojechałem do Xuzhou bo miało padać, więc pojadę za tydzień. Tak odkładamy z Damonem to spotkanie, ale On już prawie skończył pisać pracę, a mi się nie śpieszy więc wszystko gra.

IMG_2062
Obiad, ale o nim będzie w niedzielę.

Nagle rozlega się dzwonek domofonu, to nic nowego bo czasem ktoś zadzwoni przez pomyłkę, czasem ktoś usłyszy mój głos i powie ‘weiguoren’ (obcokrajowiec), ale dzisiaj po raz pierwszy usłyszałem ‘Uncle’. To ciekawe bo z tego co się orientuję nie jestem niczyim wujkiem, nie mniej jednak wysłuchałem reszty i padła prośba o przeliterowanie ‘restaurant’ no to zacząłem literować, ale uznałem że łatwiej będzie pokazać jak się pisze, więc powiedziałem żeby zaczekał chwilę, ale gdy zszedłem nie było nikogo oprócz wiatru. Przeszywającego skórę zimnego wiatru.

IMG_2069 IMG_2070
O nich też będzie w niedzielę.

Rozpocząłem dzisiaj naukę chińskiego. W sensie zakupiłem sobie kurs online (trochę dziwnie że po polsku) i będę się z niego uczył. Będę także zdawał regularne raporty z tego jak mi idzie i proszę – dopingujcie mnie żeby mi motywacji nie zabrakło!
No dobrze Bart, ale po wafla kupiłeś kurs skoro już się sam uczysz? No właśnie dlatego że już się sam uczę i ta moja samodzielna nauka jest taka cząstkowa. Coś tam wiem, coś tam rozumiem, ale to ciągle jest takie ‘coś tam’, a chcę żeby było lepiej.

CTS
Wykopano już ciała 59 górników z kopalni złota w Tybecie. Zostało jeszcze 24. Do  wypadku doszło w ubiegły piątek, pod ziemią uwięzionych zostało 83 górników.

Zbiory herbaty

Jak pisałem wczoraj, święto Qingming wyznacza okresy zbioru herbaty. W tym roku cena kilograma herbaty Longjing (kategoria premium) zmalała o 50%, czyli z 8000RMB za kilogram (dobry Boże), to 4000RMB (w dalszym ciągu dobry Boże).

Herbata Longjing (ogólna nazwa herbat z tego regionu), dzieli się na kilka odmian z których najdroższa jest herbata mingqian (zrywana z pierwszych listków które pokazały się jeszcze przed świętem Qingming, szacuje się że zbiory trwają maksymalnie dziesięć dni uznawana jest za jedną z najlepszych herbat.

Tak niska cena herbaty nie jest jedynym powodem do zmartwień na polach uprawnych. Wzrosły również koszty produkcji. Ocenia się, że o około 10%, co więcej obecnie na polach płaci się 100RMB za dzień osobom zbierającym liście, a rok temu było to 80RMB.

Ogólnokrajowa kampania mająca na celu zmniejszenie ekstrawaganckich wydatków odbija się czkawką u ‘producentów’ herbaty. Tak droga herbata była równie często łapówką.

Znaczenie tej herbaty ma także swoje uzasadnienie historyczne, gdyż to właśnie 104 dnia po równonocy zimowej cesarz wysyłał swoich ludzi do zbierania (powiedzmy że) pańszczyzny. W czasie rządów dynastii Tang (618-907) rolnicy musieli dostarczać herbatę z Hangzhou do stolicy Chang’an (obecnie Xi’an) co sprawiało że mieli zaledwie 10 dni na jej przygotowanie.

W tym roku zbiory i produkcja herbaty zaczęły się 10 Marca, zamiast tradycyjnego 25 Marca, co wydłużyło zbiory.

Ceny herbaty mingqian dochodzą na aukcjach nawet do 120000RMB za kilogram (…)

Gry

17173.com, najpopularniejsza strona o grach w Chinach każdego miesiąca podaje listę najczęściej ogrywanych tytułów. Od kilku miesięcy miejscami w czołowej trójce zamieniają się : League of Legends (w kwietniu awans na pierwsze miejsce), DNF (Dungeon Fighter Online, spadek z pierwszego miejsca), oraz Tian Long Ba Bu (powiedzmy że Eight Part Heavenly Dragon, który utrzymał trzecią pozycję). Dwa ostatnie tytuły to MMORPG skupiające się na walce.
O ile dwie pierwsze pozycje nie są chlubą dla Chin, ponieważ są to produkcje odpowiednio: amerykańska i koreańska, tak pozycja trzecia jest w pełni produkcją chińską.  Odpowiada za niego grupa ChangYou.com. Sukces tej firmy, oraz ich produkcji jest sukcesem całej branży w Chinach, gdyż bardzo długo wielu graczy uważało że Chińczycy nie są w stanie stworzyć tytułów porównywalnych z koreańskimi lub amerykańskimi. A jest o co walczyć, bo chińskie ministerstwo kultury szacuje że w Chinach jest ponad 300 milionów graczy i szacuje się że wartość rynku wzrośnie w latach 2012-2017 o ponad 12% osiągając w roku 2017 ponad 20 biliardów dolarów.

Czerwone gry

Czerwone gry to z założenia gry o podtekście patriotycznym mające nie tylko przykuć uwagę graczy, ale także sprawić by nawet w świecie wirtualnym darzyli swój kraj miłością. Jednakże shootery osadzone w realiach japońskiej okupacji, jak na przykład Shining Sword czy Resistance War 2 nie są zbyt popularne, łapiąc się w rankingach 17173.com na miejscach w odpowiednio czwartej i ósmej setce. Gracze narzekają przede wszystkim na brak realizmu gdyż Chiny w tych grach zawsze wygrywają, a chyba wszyscy wiemy że brak widma porażki jest solidnym bodźcem ujmującym motywację.

Wyjątkiem jest Glorious Mission, gra stworzona przez Wuxi Glorious Mission Company (już po nazwie studia widać w jakim celu powstało), na zlecenie chińskiej armii po to by szkolić żołnierzy. Gra jest również wyjątkiem ponieważ przez ostatnich kilka lat cała branża skupiała się na tworzeniu gier opartych o sztuki walki osadzonych w czasach bardziej zamierzchłych, jak chociażby QQ Sanguo .
Początkowo gra miała być stworzona tylko I wyłącznie na potrzeby wojska, jednak w pewnym momencie armia zmieniła swoją decyzję i chciała by gra została udostępniona publicznie, tak jak to było z America’s Army wydanej w USA.

Cenzura

Jak wiadomo w Chinach jest cenzura i dotyka ona także gry. W 2004 roku chińskie ministerstwo kultury utworzyło komitet którego zadaniem jest sprawdzanie zachodnich gier pod kątem tego jak pokazywane są w nich Chiny. Stworzono listę rzeczy które sprawią że gra zostanie niewydana w Chinach i są to:
– naruszanie podstawowych zasad konstytucji
– zagrożenie niepodległości i możliwość rozbicia kraju
– podawanie do opinii publicznej tajemnic narodowych
– umniejszanie chwale narodu
– podburzanie ludności
– naruszanie dóbr osobistych
I w ten sposób doszło do zbanowanic chociażby:
Hearts of Iron, I.G.I. 2, czy Command & Conquer: Generals – Zero Hour (czemu się nie dziwie, ale wiedzieć musicie że druga odsłona Red Alert jest tutaj całkiem popularna).\

Tencent

QQ Sanguo to czołowy przedstawiciel chińskich dwuwymiarowych RPGów osadzonych w realiach historycznych, w tym przypadku w czasach trzech królestw. Jest to jeden z najpopularniejszych rodzajów gier z kilku powodów – wymagania sprzętowe nie są duże, a gra jest darmowa i dostępna przez najpopularniejszy w Chinach komunikator – QQ. QQ został stworzony przez firmę Tencent, która jest obecnie potentantem na rynku gier, nie tylko w Chinach. Od 2012 roku posiadają posiadają pakiet akcji Epic Games, a w Riot Games (twórców League of Legends) zainwestowali ponad 400 milionów dolarów.
Z poziomu komunikatora można także uruchomić inne gry, jak chociażby QQ Dancer  czyli grę taneczną, QQ Speed casualowe wyścigi, czy QQ Tang grę opartą na chińskiej literaturze. Nie obyło się oczywiście bez shooterów, z których najpopularniejszy jest koreański CrossFire.

Popularność

Jak należy rozumieć popularny shooter w wydaniu chińskim? Uczniowie noszą książki w torbach z logiem gry, a kafejki internetowe zamieniają się po lekcjach w jaskinie dla graczy.
Nie trzeba szukać zbyt długo by znaleźć także przedmioty nawiązujące do innych gier, pluszaki z Angry Birds są praktycznie w każdym sklepie, a na okładkach zeszytów widać wzory z Plants vs. Zombies. A to wszystko dzieje się w małym miasteczku godzinę drogi od trzeciorzędnego miasta, więc Waszej wyobraźni pozostawiam to jak to wygląda w Pekinie czy Szanghaju.

Interwały

Aaaa! Krzyknąłem z samego rana, uświadamiając sobie że zapomniałem wczoraj uaktualnić Szuflady. Mam nadzieję że wybaczycie.

Przygotowując się do dzisiejszych interwałów usłyszałem dobijanie się do drzwi, ubrany już w strój biegowy otworzyłem a tam stała ta malutka dziewczyna z klasy 10…zaszedł pomyłek w takim razie, bo Ona nie chciała mnie zaprosić do domu tylko żebym się poszedł z Nimi (bo była jeszcze Jej koleżanka) bawić. Taaak…to w ogóle nie byłoby ‘niepokojące’. Wytłumaczyłem Jej że zaraz idę biegać, ale może później. Nie wiem czy to później nadejdzie…W każdym razie poszedłem biegać.

IMG_2035
O wierzbowych gałązkach przeczytacie poniżej.

12 minut spokojnego biegu a potem powtórka z zeszłego tygodnia, czyli 10×30-60 (30 sekund bardzo szybko i 60 bardzo wolno), a że za tydzień planuję przejść do 30-30 to zrobiłem sobie jeszcze 3×30-30 i o ile tydzień temu miałem jeszcze siły by spiąć się w drodze do domu i czuć się rześko i przyjemnie tak dzisiaj miałem problem wejść na to swoje czwarte piętro. Nie wiem ile w tym ‘zasługi’ wczorajszej 40 a ile dzisiejszych interwałów, ale podobało mi się bardzo. Znaczy…pierwszych kilkanaście minut po wejściu do domu chciałem umrzeć, ale po prysznicu zdałem sobie sprawę że już się nie mogę doczekać następnego tygodnia i kolejnych interwałów. Tym razem będzie 15×30-30. Przynajmniej takie jest założenie, a jak to wyjdzie w rzeczywistości to się dopiero okaże, bo lekko na pewno nie będzie.

IMG_2040
Długo już nie było deszczu to pora podlać rośliny.

Po obiedzie wsiadłem na Meridkę  i pojechałem. Plan miałem taki żeby kupić lampę, miód i odwiedzić groby bo dzisiaj jest święto Qingming (o nim będzie za chwilę). Pojechałem do znajomego sklepu rowerowego gdzie do wyboru miałem dwie lampy, tanią i drogą. Spojrzałem na mój budżet do wypłaty i wziąłem tą drogą. Została mi ona szybko przykręcona, trzeba było co prawda przenieść dzwonek, ale to nie problem. Po raz kolejny zdumiewa mnie jakość obsługi.

IMG_2057
Wspomniana lampka.

Kupiłem miód, herbatę w postaci pączków jakiegoś kwiatka i paprykę z sezamem (mam jeszcze dwa słoiki własnej). I tak wyposażony ruszyłem przed siebie. Trochę pokrążyłem, zwiedziłem kilka tras z drugiej strony, ale w końcu dotarłem na górę, wyciągnąłem aparat  zrobiłem zdjęcie i spojrzałem w lewo. Na skraju małego lasku zauważyłem jedną płytę, ale im szedłem dalej tym płyt było coraz więcej i więcej, a przy każdej z nich kopiec.

IMG_2045

Cmentarz.
Zupełnie inny od tych znanych z Europy, czy nawet od tych których zdjęcia są w internecie. Gdzieś tam siedziały sobie w spokoju dwa psy, ale na mój widok odbiegły, a ja szedłem i uśmiechałem się.

IMG_2047
Jeszcze moment się przyglądał, ale potem uciekł.

To dziwne, ale nie czułem smutku jaki normalnie czuje się na cmentarzach. Jak to w Chinach, było brudno, pod nogami miałem butelki po destylacie i torby plastykowe, ale wszystko było świeże więc z poranka. Słońce świeciło, w koronach drzew ptaki ćwierkały i wokół nie było nikogo. Tylko kopce ze świeżą ziemią na szczycie. Z niektórych kopców wyrastały drzewa, jeden był nawet podmurowany cegłami, ale żaden nie wyróżniał się tak jak to niektóre w Polsce. Niektóre płyty były ciemne, inne jasne, ale wszystkie miały jakieś wzory artystyczne i zapewne cytaty.

IMG_2049
Merida w tle.

Po śmierci w końcu wszyscy jesteśmy równi.

Chińskie Święta – Qingming
Święto obchodzone 15 dni po równonocy wiosennej. Najprościej byłoby przyrównać je do dnia Wszystkich Świętych bo przypomina je pod tym względem że w jego trakcie odwiedza się groby przodków.
Nazywane jest również dniem czyszczenia grobów bo właśnie wtedy czyści się groby, ofiaruje się zmarłym jedzenie, herbatę, wino, pali papier przypominający pieniądze. A niektórzy ludzie noszą ze sobą gałążki wierzbowe, lub umieszczają je nad drzwiami/bramami by odgonić złe duchy.

To właśnie w ten dzień rozpoczyna się wiosenne oranie, odbywają się różne imprezy, puszcza się latawce, czy odpala petard.

Jest również istotne z powodu zbiorów herbaty. Herbata zebrana przed tym świętem jest droższa od tej zebranej po (ale czy w gruncie rzeczy każda nie jest zebrana po i wszystkie prócz jednej będą zebrane przed?).

IMG_2059
Herbata z kwiatka.