Żar

IMG_4155

Znowu obudziła mnie kura, albo kogut, to ciężko określić gdy się nie wie. Chyba jednak kura bo to bardziej było kurze rozmowy niż kogucie pianie.  Miałem przez to spory problem z zebraniem się z łóżka, bo jednak chciałoby się trochę więcej pospać, ale trwało to tylko moment, bo już trochę ponad 30 minut później byłem na meridce i jechaliśmy przed siebie. Podobnie jak tydzień temu, postanowiłem pojechać nad jeziorko, zrobiłem tam dwie rundki a potem wracałem trochę okrężną trasą. Wyszło około 34 kilometry i myślę że spokojnie mogę co wtorek na te 90 minut wyskoczyć, bo ani się potem nie musiałem sprężać, ani nie miałem żadnego stresu związanego z tym że ‘przecież już jest tak późno!’

IMG_4156

Bardzo, ale to bardzo dużo ludzi wychodzi tak wcześnie poćwiczyć. Trochę biega, ale stosunkowo niewiele, trochę ćwiczy jakieś ruchy rodem z tai chi, za to wszyscy, nawet najstarsi rozciągają się. To coś co powinno być spotykane wszędzie, w każdym miejscu na świecie, a nie jest. Nie wiem dlaczego, bo przecież to jest, mówiąc najprościej – niezwykle mądre.

Z nieba znowu leje się żar i końca nie widać. To jednak wcale nie jest najgorsze. Najgorsze są te absurdalne skoki temperatury. Gdy wyjeżdżałem rano  to w krótkim rękawku było mi trochę chłodno, w południe nie da się tej temperatury wytrzymać, ale gdy będę wieczorem wracał koło 20 z przejażdżki to będzie mi chłodno. Straszna sinusoida. To nie jest zbyt gościnne miejsce. Może ludzie z tego regionu są do tego przyzwyczajeni.

IMG_4158

Taka pogoda działa na mnie usypiająco. Nie dość że cały dzień walczę z tym porannym zmęczeniem, bo przecież zamiast pospać ‘jeszcze trochę’ postanowiłem pojeździć też ‘jeszcze trochę’, to jeszcze ta pogoda. I brak kawy. Została mi już tylko rozpuszczalna, która dłużej niż tydzień nie zostanie ze mną. Pierwszy tydzień na kawowym ‘odwyku’ zawsze jest okropny, ale może tym razem nie będzie tak źle…

IMG_4168

Chyba muszę zmienić trasę bo ostatnio ciągle jeżdżę w tych samych miejscach i wszystko wydaje się takie płaskie, już nie pamiętam kiedy ostatnio wspinałem się na jakąś górę, ale prawdę mówiąc nawet mi się za bardzo nie chce…wolę sobie spokojnie pokręcić, niż za wszelką cenę ćwiczyć. Jazda na meridce to ma być przede wszystkim przyjemność.

IMG_4175

Teraz patrzę na prognozy pogody i nie wiem jak to będzie w tym tygodniu z jazdą na rowerze…Gdy biegałem byłem niewolnikiem kilometrów, prędkości, tętna i innych takich. Musiałem wybiegać ileś  kilometrów tygodniowo, przy jakiejś tam prędkości, w  określonym zakresie tętna. Wszystko to sprawiało że źle się czułem opuszczając trening. I nie mówię że to coś złego. Taka motywacja była mi potrzebna żeby wyjść z domu, żeby biegać i rozwijać się w tym kierunku, ale stało się to taką moją ‘małą’ obsesją  i momentami miałem już biegania dosyć, ale biegałem bo mimo wszystko wierzyłem w cel jaki sobie postawiłem i nie spuszczałem go z oczu. Były dni gdy zapominałem pulsometru i po prostu biegłem przed siebie. Właśnie takie bieganie, bez żadnego konkretnego tętna, tempa, pozornego celu sprawiało mi najwięcej przyjemności. W tamtych trudnych momentach. Bo gdy przychodziły dni biegu ciągłego w drugim zakresie i byłem w stanie biec przez godzinę w tempie ~4:40/km to widziałem że te moje ‘męczarnie’ przynoszą efekt i byłem przeszczęśliwy. Gdy jeżdżę na rowerze nie odczuwam żadnej presji. Mogę najzwyczajniej w świecie wyjść, pojeździć. Zrobić 20 kilometrów, albo 70 i mieć z tego jednakową frajdę. Z czasem może zacznę jeździć ‘pod coś’ na razie jednak jeżdżę dla przyjemności.

Kury

IMG_4124
Tofu.

W Polsce kury stały się dla mnie codziennością, ciągle ktoś je karmił, zamykał, otwierał. A ja tylko robiłem zdjęcia gdy wchodziły na kilkumetrowe drzewo. Potem z niego wpół zeskakiwały, wpół zlatywały. Gdzieś tam w takiej małej ptasiej głowie musiała czaić się myśl o lataniu, bo to chyba siedzi w każdym ptaku. Znosiły jajka, nie budziły mnie z rana więc nie narzekałem. Raz mnie tylko jedna dziobnęła w palec u stopy, ale potem to już się nie powtórzyło.
W Chinach dalej są dla mnie codziennością, z tą drobną różnicą że jakaś kura, albo mały kogut, budzą mnie o piątej rano. O ile we wtorki nie jest to jakiś problem, powiedziałbym wręcz że to zaleta, o tyle w inne dni tygodnia (z wyjątkiem weekendów) jest to trochę wkurzające.  Dlaczego we wtorki nie jest? Bo budzik i tak mam nastawiony na 5:30, żeby zjeść śniadanie i pójść pośmigać na meridce. Normalnie jednak, chciałbym sobie spokojnie do tej szóstej pospać.

IMG_4126

 

W niedzielę odbędzie się w końcu ten dzień artystyczny, ale co ciekawe nie będą to tylko rysunki, będą także przedstawienia i śpiewy. Dowiedziałem się o tym wczoraj od ucznia na qq. Czasem jednak warto tam wejść.  Co poniedziałek szkoła publikuje, na swojej stronie internetowej, informacje o wydarzeniach na najbliższy tydzień. I tak można się dowiedzieć kiedy będzie jakiś konkurs, kiedy wyniki, egzaminy, do kiedy można składać wnioski o stypendium itd. A dzisiaj dowiedziałem się, że ten dzień artystyczny na pewno odbędzie się w nadchodzącą niedzielę. I chociaż wszystko będzie po chińsku to planuję pojawić się chociaż na godzinkę.

Na obiad poszedłem do trójki, gdzie za 10 RMB zrobiłem sobie powtórkę z piątku i tym samym ponownie przyszła pora na zmianę stołówki. W środę przyjdzie pora na czwórkę. Prawdopodobnie.

IMG_4127

A skoro o obiedzie mowa to zaraz po nim pojechałem do banku, gdzie bez najmniejszych problemów zabrałem cały zapas euro. Ponownie czułem się jak bandyta w westernie, wpadający do banku i mówiący ‘dawać wszystko co macie w kasie’

IMG_4146

CoTamSłychaćwChinach
W tym roku chińskie uniwersytety wydadzą dyplomy blisko 7 milionom studentów, co jest rekordem wszechczasów. Prezydent Xi Jinping zachęcił wszystkich przyszłych absolwentów by byli zarówno ambitni w poszukiwaniu pracy, jak i zachowali zimną głowę. Odwiedzając centrum szkół zawodowych w Tianjin zachęcał absolwentów by nie obawiali się pracy ‘u podstawo’, ani w ciężkich miejscach i przekonywał do włożenia całego serca w pozornie zwykłą pracę. Jednocześnie wezwał rządy lokalne do organizowanie odpowiedniego szkolenie zawodowego, oraz poprawy systemu zatrudnienia by zmniejszyć ilość bezrobotnych. Zaapelował także by urzędy pomagały absolwentom założyć własne firmy.

Niedziela i przegapione#13

pogoda

Taoizm
Trochę w tym tygodniu było o Taoizmie czym mam nadzieję Was nie zanudziłem, a jak zanudziłem to trudno, możecie nie czytać bo będzie więcej. Róbcie jak uważacie.

IMG_4097
Taoizm powstał w Chinach i jest typowo chiński, nie każdy Chińczyk jest taoistą, ale każdy mniej więcej wie o co chodzi. Wytłumaczenie tej filozofii w kilku słowach jest niemożliwe, zresztą wytłumaczenie w ogóle jest niemożliwe. Także nawet nie będę się tego zadania podejmował. Z czasem tylko postaram się przybliżyć Wam kilka głównych aspektów.
A piszę o tym też dlatego, że w czasie rozmowy z Tracy uderzyło mnie Jej stwierdzenie : ‘Za dużo myślę’. Uderzyło mnie bo to takie małotaoistyczne, oczywiście Tracy nie wyznaje tej filozofii, ani religii, ale uderzyła mnie ta myśl, że w Chinach, kraju który wydał na świat Laozi i Zhuangzi ludzie mogą myśleć za dużo o rzeczach błahych.

IMG_3993

Lydia
Obiecałem w poniedziałek, że napiszę Wam o tym o czym rozmawiałem z Tracy. Po krótce, bo nie chcę się nad tym rozwodzić za bardzo – wyjaśniłem Tracy jak wygląda sytuacja z Lydią, jakie mam zastrzeżenia do Jej pracy, a Ona miała to przekazać dalej. Przekazała, a teraz ja mam to wszystko spisać i jeszcze raz podesłać.
Postawiłem sprawę tak jasno jak tylko potrafiłem – powiedziałem że w przyszłym roku nie chcę pracować z Lydią, jeżeli Ona będzie w Jiawang to ja chcę być w innym mieście. Bardzo mi pomogła na początku, ale ostatnich kilka miesięcy to jest kpina w Jej wykonaniu, a nie praca. Wszystkim w firmie mówi że jest ciągle zajęta i pracuje nawet w weekendy. Nie mnie w to wnikać kiedy pracuje, ale w moim odczuciu trochę mija się z prawdą jeżeli mówi o tym że jest przepracowana. Ach…i dowiedziałem się w końcu, że Jej najważniejszym obowiązkiem jest przebywanie na zajęciach i pomaganie mi w ich prowadzeniu.  To takie szybkie podsumowanie minionego tygodnia – 22 godziny zajęć, Lydia była na 3. 2 we wtorek po południu i 1 w piątek rano w czasie których zrobiła zdjęcia.

IMG_4025

Lucy
Muszę zrobić Jej zdjęcie, bo chyba nie mam, a dziewczyna odnowiła we mnie wiarę w sens pracy tutaj. Sama z siebie przyszła ze mną porozmawiać na korytarzu, poprosiła o angielskie imię (na szczęście do Lu Xi łatwo znaleźć coś co brzmi podobnie), a potem przyszła w środę na konsultacje gdy nie było nikogo i sobie rozmawialiśmy. Jej koleżanka zadała mi pytanie z którym ścierałem się aż do piątku: ‘Dlaczego chcesz tu zostać na następny rok skoro my nie uważamy na twoich zajęciach, śpimy i robimy zadania domowe z innych przedmiotów?’
Odpowiedziałem co prawda ‘Bo mogę to zmienić, poza tym to nie jest Wasza wina. Nie ma ocen, nie ma egzaminów, zadań domowych, więc Was rozumiem.’ Ale chyba sam potrzebowałem czasu żeby to zaakceptować. Bo to prawda i jest to strasznie dołujące gdy chce się do zajęć podejść ambitniej a nie można bo dzieciaki nie rozumieją gdy coś się Im tłumaczy. Albo rozumieją, ale Im się nie chce.

IMG_4030

Zakupy na Taobao
Taki krótki opis jak to wygląda z punktu widzenia kupującego.
1. Kupujemy
2. Płacimy – jest kilka sposobów żeby to zrobić, albo przelewem, albo kartą, albo przez alipay. A że bawię się tylko tym ostatnim to o niczym innym nie napiszę
3. Czekamy aż sprzedawca wyśle, jeżeli nie wyśle to klikamy prośbę o zwrot pieniędzy
4. Sprzedawca wysłał, więc czekamy 10 dni aż paczka dojdzie, jeżeli nie dojdzie to zwracamy się z prośbą o zwrot pieniędzy, albo przedłużamy okres oczekiwania
5. Produkt doszedł, więc sprawdzamy przy odbiorze czy wszystko gra. Podpisujemy kartkę i bierzemy co nasze.
6. Wchodzimy na taobao, potwierdzamy odbiór paczki, produkt nam się podoba i wszystko jest zgodne z opisem więc klikamy ‘prześlij pieniądze’. Dopóki tego nie klikniemy sprzedawca pieniędzy nie otrzyma. Czyli escrow.
7. Wystawiamy komentarz. Oceniamy kontakt ze sprzedawcą, dokładność opisu, czas realizacji zamówienia i dajemy kwiatka. Czerwonego, złotego, lub uschniętego zależnie od tego jak bardzo jesteśmy zadowoleni.
Sprzedawca nie wysłał paczki? Klikamy prośbę o zwrot i dostajemy kasę . Oczywiście najlepiej wcześniej ustalić to ze sprzedającym. 2 tygodnie temu zamówiłem sobie białego kruka który nie został wysłany, ale Pan Sprzedawca powiedział że wysłał smsa i powiedział że nie może zrealizować zamówienia. Zakończyliśmy sprawę bez problemów, jeszcze mnie przeprosił.
Ach…chyba o tym nie napisałem, ale do każdej z par butów dostałem skarpety. Coś czuję że jak wrócę do Polski to będę narzekał na sprzedawców…Kto by się  spodziewał że w Chinach będą tak rozpieszczać kupujących.

IMG_4023

Niedziela
Kontynuuje wątek – pierwszy raz w życiu. Tym razem pierwszy raz biegałem odcinki długości 1600 metrów. Tylko 4 powtórzenia, planowany czas to 7:10-7:20 czyli prędkość na kilometr w okolicach 4:35-4:40, przerwy 4 minutowe. Takie było założenie bo wiadomo: dużo nie biegam, nigdy nie robiłem takich odcinków, poza tym duszno i mnóstwo innych wymówek. Przebiegłem pierwszy w 6:59 i stwierdziłem, że kapkę za szybko, drugi w 7:06, trzeci w równe 7 i pod koniec czułem że zaraz złapie mnie kolka, ale ostatecznie nie złapała chociaż czwarty poszedł w 6:52. Jest dużo lepiej niż zakładałem, zwłaszcza że przerwy robiłem po 3:30. Zobaczę jak to wyjdzie za tydzień z dwu kilometrowymi odcinkami. Takie już kiedyś robiłem…ale kiedy to było…musiałbym odkopać stare zapiski, ale one znajdują się  w Polsce. Hmm…rok temu chyba nie, bo wtedy robiłem dużo biegów w drugim zakresie i z narastającą prędkością, czyli pewnie dwa lata temu po Silesii…

IMG_3994
Miałem dziś kilka kryzysów, pojawiały się mniej więcej w połowie trasy, ale starałem się o nich nie myśleć, skupić na biegu i odliczać że zostało mi już tylko 4/5 kilometra, 1/5 kilometra, ¼ kilometra, 100 metrów i ‘lap’. Średnia wyszła w porządku. Jest dobrze.

IMG_4110

[iframe src=”http://www.endomondo.com/embed/workouts?w=vX7aAENB8fI&width=550&height=600&width=550&height=600″ width=”550″ height=”600″ frameborder=”0″ scrolling=”no”]

Bank, czyli jak nic nie załatwiłem

IMG_3975

Miałem dzisiaj zamysł żeby udać się do Bank of China i wymienić swoje ciężko zarobione RMB na walutę bardziej europejską. Niestety dzisiaj nie prowadzono wymiany walut, także odszedłem z kwitkiem. A raczej kilkoma z którymi mam przyjść w poniedziałek.

IMG_3976

Od kilku dni miałem ochotę na nudle, więc w końcu poszedłem do restauracji muzułmańskiej, gdzie taka oto micha wyszła mnie 5 RMB.

IMG_3985

A to film z przygotowywania tychże nudli. Jak dodałem ostrej przyprawy to zaczęło ze mnie się lać. Dobre, bardzo dobre.

[iframe width=”420″ height=”315″ src=”http://www.youtube.com/embed/1-72VFkHXjw” frameborder=”0″ allowfullscreen]

To dzisiaj będzie o mniejszości Hui (czytamy hłej) – to głównie muzułmanie, ale niekoniecznie. Nie każdy Hui jest muzułmaninem, a nie każdy muzułmanin z Chin należy do mniejszości Hui. Znaleźć ich można w całym kraju, ale pochodzą przede wszystkim z prowincji północno zachodnich i równin środkowych. Jest Ich około 10 milionów. Ich kultura została w znacznym stopniu ukształtowana przez bliskość szlaku jedwabnego.

IMG_3978
Jak na muzułmanów przystało przestrzegają odpowiedniej diety, nie jedzą wieprzowiny, oraz ubierają się trochę inaczej od przeciętnego Hana.

IMG_3977

Pochodzenie mniejszości Hui nie jest jednolite. Wielu z Nich jest bezpośrednimi potomkami podróżników przybywających szlakiem jedwabnym. Niektórzy, mieszkający na południowo wschodnim wybrzeżu (Guangdong, Fujian) i w głównych centrach handlowych pochodzi z rodzin mieszanych. Element zagranicznym, chociaż obecnie mocno już zanikły pochodzi głównie od Arabów i Persów. To oni osiedlali się w Chinach i z czasem stawali się częścią społeczności nawracając ludzi na Islam. Z kolei mniejszość mieszkająca w prowincji Yunnan ma korzenie mongolskie, tureckie, irańskie, oraz z innych ludów Azji środkowej.

IMG_3980

To co rzuciło mi się w uszy to język jakim się porozumiewali między sobą. Do rozmów z klientami wysyłano dziewczynę, która standardowym mandaryńskim mówiła co i jak, ale gdy byli sami to rozmawiali hmm…mandaryński to nie był na pewno. Brzmiał inaczej. Nie znam arabskiego w ogóle, więc hej, czemu nie…
Podobno Ci z Yunnanu porozumiewają się płynnie w arabskim. I to nawet staro arabskim, który jest podobno dość odmienny od współczesnego.

IMG_3990

Poszedłem do Pana Obwoźnego, bo wczoraj Go nie było i musiałem kupić jabłka w sklepie. Gdy ważył jabłka podeszła kobieta i zapytała się skąd jestem, na co znajomy PO powiedział: ‘Ta shi Hanguo ren’ (on jest Koreańczykiem) co wywołało ogromne oburzenie na twarzy kobiety, oraz równie wielki uśmiech na mojej twarzy. Znajomy PO staje się powoli moim znajomym, uczy mnie nazw owoców, a ostatnio mieliśmy taką rozmowę:
– I lii…love you! (Luu…kocham cię!)
– Ni xihuan wo ma? (Lubisz mnie?)
– Wo ai ni! (Kocham cię!)
– Ni ai wo ma? (Kochasz mnie?)
– Wo ai ni! (Kocham cię!)
I tak sobie tutaj ludzie ze mnie żarty stroją.

Swoją drogą, to już notka numer 250. Poprzednio byłem w Chinach 139 dni, teraz to mój 94 dzień , a jak dobrze liczę dobiję do…147…a w dalszym ciągu nie zawsze zrozumiem o co się mnie w sklepie pytają.

Piątek

IMG_3960

Zaczęło się od deszczu, czyli uderzył niespodziewanie bo miał pojawić się dopiero w sobotę. Chyba uznał że nie ma co zwlekać i pora podejść gdy jest okazja.

IMG_3961

Wczoraj odpuściłem jazdę na meridce, bo tak jak mówiłem tydzień temu, to ma być przyjemność a nie zmuszanie się do treningów. Poza tym czułem się potwornie słabo i dzisiaj zrozumiałem dlaczego. Zdecydowanie muszę coś zmienić w diecie. Z taką myślą poszedłem do trójki razem z uczniami klasy trzeciej, bo Im lekcje kończą się 5 minut wcześniej, gdzie dorwałem mięsny obiad. Co prawda tego mięsa było tyle co kot napłakał, ale zawsze to jakaś odmiana.

IMG_3964

Chyba jednak nie powinienem narzekać na deszcz, bo:  trzydzieści trzy osoby nie żyją a dwanaście uznaje się za zaginione p ostatnich opadach jakie nawiedziły południowe Chiny. Burze zaczęły się we wtorek i wywołały powodzie oraz obsunięcia ziemi Ministerstwo ogłosiło czwarty poziom zagrożenia (nie pytajcie ile ich jest).  Burzę zniszczyły już ponad 2600 domów, a 650 tysięcy ludzi zostało dotkniętych powodzią. Największe opady zanotowano w mieście Shaoguan gdzie od wtorku spadło 339,8 milimetrów deszczu.

IMG_3965

Jutro powinno już przestać padać, a w niedzielę temperatura ma podnieść się do 28 stopni.

IMG_3968

Znowu poszedłem na kolację z Ianem i wiecie co…koszykówka to wspólny język nie tylko z uczniami którzy radzą sobie z angielskim całkiem dobrze jak Ian właśnie, ale z takimi którzy radzą sobie średnio.  I co z tego że w Chinach są nazwy drużyn przetłumaczone (że o nazwiskach nie wspomnę) skoro potrafimy się zrozumieć. I wszyscy jesteśmy zaskoczeni postawą Golden State w tym sezonie i wszystkim nam podoba się to jak gra Memphis i chociaż niektórzy z nas lubią Miami, a inni nie, to jednak najważniejsza jest gra.

IMG_3971

Chiński Kącik Kulturowy- Taoizmu ciąg dalszy

ZhoushiTaijitu
Wuji 無極 oznaczało początkowo ‘bezkresny, nieskończony, nie ograniczony’, w okresie wojujących Królestw (476-221 P.N.E.), ale w czasach dynastii Song (960-1279) zmieniło swoje znaczenie na ‘pierwodny wszechświat’.

Odniesienia do Wuji można znaleźć w wielu klasycznych chińskich tekstach. Zhang Dainian i Edmund Ryden w Key Concepts in Chinese Philosophy podsumowują je tak:
‘Określenie bezkresne I jemu pochodne znajdziemy zarówno u Laozi jak i Zhuangzi, oraz w pismach logików. Nie ma żadnego filozoficznego znaczenia. Jednakże w filozofii dynastii  Song to samo określenie powinno zostać przetłumaczone jako ostateczna nieegzystencja, gdyż „element negatywny nie może już uznawać słowa kres a raczej powinien być przez nie uznawany” dlatego też używając słownictwa filozoficznego dynastii Song mówimy ostateczny.

Wuji po raz pierwszy pojawia się w Tao Te Ching:
‘Znaj białość, utrzymaj czarność, bądź wzorem dla wszystkiego pod niebem. Będąc modelem dla wszystkiego pod niebem wieczna spójność nie pomyli się. Jeżeli wieczna spójność nie pomyli się, wrócisz do nieskończoności’

Zhuangzi w swoich pismach wspomina o wuji cztery razy:

‘Zdumiały mnie jego słowa bezkresne jak Droga Mleczna. Były ekstrawaganckie i dalekie od ludzkich doświadczeń’ (1)
‘Kto może towarzyszyć w nie towarzystwie i współpracować w nie współpracy? Kto może wznieść się do nieba i podróżować we mgle, przekraczając nieskończoność, zatracając się w życiu wiecznym i bezkresnym?’ (6)
‘By przekroczyć bramy nieograniczoności i wędrować po polach nieskończoności. Będę mieszać światło słońca i księżyca i stanę się wieczny wraz z niebem i ziemią.’ (11)
‘(On) mógłby zapomnieć wszystko, jednak chciałby posiadać wszystko. Jego spokój byłby nieskończony, a jednak wielkość jego wspaniałości podążyłaby za nim. To jest droga nieba i ziemi, integralność mędrców.’ (15)

I jedno z czasów dynastii Song

Taijitu shuo
Pochodzące z 11 wieku Taijitu shuo 太極圖說 „Wyjaśnienie diagramu Najwyższej Ostateczności” napisane przez  Zhou Dunyi (1017-1073) było kamieniem węgielnym kosmologii neo-konfucjonizmu. Ten krótki tekst był syntezą konfucjonistycznej metafizyki Yijing z elementami Taoizmu i chińskiego Buddyzmu. W diagramie Taijitu Wuji jest pustym okręgiem a taiji okręgiem z centralnym punktem, lub z czarno białymi liniami
‘Bez biegunowy (wuji) i zarazem Ostatecznie biegunowy (taiji)! Ostateczna biegunowość tworzy yang, jednak na krańcu aktywności pozostaje bez ruchu. W spoczynku tworzy yin, jednak ograniczenie spoczynku jest także aktywnością. Aktywność i spoczynek są wymienne, jedna bazuje na drugiej. W rozróżnieniu yin i yang dochodzi do powstania Dwóch Trybów. Wymiana i współpraca yang i yin tworzy wodę, ogień, drewno, metal i ziemię. Gdy tych pięć faz qi  harmonijnie ze sobą współgra Cztery Pory roku przechodzą przez nie. Pięć faz to nic więcej jak yin i yang. Yin i Yang są niczym więcej jak Ostateczną  biegunowością. Ostateczna biegunowość jest początkiem bezbiegunowości. W tworzeniu Pięciu Faz każda ma swój początek.’

Najpiękniejsze słowa

IMG_3926

‘Naucz nas!’ usłyszałem dzisiaj w klasie dziesiątej. Nie ma piękniejszych słów dla nauczyciela w czasie roku szkolnego. Więc uczyliśmy się dzisiaj słówek jakich mieli się nauczyć do rozdziału 2 w swojej książce. Po prostu, dostali zadanie – nauczcie się słówek ze strony 69. I tyle. Nie mnie oceniać ten system, ale wydaje mi się być on dość specyficzny. Może właśnie specyficzny pod Chiny? Zobaczymy za parę lat.

IMG_3930

Interwały…czułem się od rana tragicznie, jeszcze gorzej niż tydzień temu i przebiegnięcie dwóch kilometrów zajęło mi ponad 11 minut, czyli bardzo wolno jak dla mnie. Założenie na dzisiaj było takie, żeby przebiec 400 metrów w czasie 92-98 sekund i tak 6 razy, przerwa miała być 3 minutowa, ale zmniejszyłem do 150 sekund. Międzyczasy wyszły tak: 1:40, 1:35, 1:31, 1:32, 1:35, 1:34. Pierwszy poszedł przeraźliwie wolno, aż się zląkłem że jest tak źle, ale potem trochę przyśpieszyłem i trzymałem się już w ustalonych widełkach. Nie jest najgorzej. W niedzielę planuję robić interwały na 1600 metrów.

IMG_3931

Dzisiaj przyszła kolejna paczką z herbatą, poprzednia tu Ulung, a ta to Pu-erh prosto z prowincji Yunnan. Jest taka grupa sześciu sławnych gór w Xizhuangbanna znana ze swojego klimatu, który sprawia że miejsce to idealnie nadaje się do produkcji herbaty pu’erh.
Źródła z czasów dynastii Qing, mówią o herbatach z gór na północny wschód od rzeki Lancang i są to:
Gedeng (革登山),  Mansa (慢撤山), Mangzhi (莽枝山), Manzhuan (蠻磚山), Yibang(倚邦山), Yōulè (攸樂山).
Na południowy zachód od rzeki także znajdują się gory o doskonałym klimacie, ale z powodu trudnego do nich dostepu nie pisano o nich w czasach dynastii Qing i są to:
Mengsong (勐宋山), Menghai (勐海山), Jingmai (景迈山), Nánnuò (南糯山), Bada (巴达山), Yōulè.

IMG_3933

Ta konkretna pochodzi z Menghai Tea Factory założonej w 1940 a działającej pod obecną nazwą od 1953. Uznaje się ją za jedną z pierwszych dwóch fabryk które stworzyły ‘gotowaną’ herbatę pu’erh.  Menghai specjalizuje się w kompresowaniu herbat w kształty miski i dysku. Rzecz jasna produkuje też inne, i tak na przykład ta ‘moja’ ma kształt kwadratów. A że herbata jest popularna to podróbek jest od groma, dlatego firma Menghai wrzuca od groma certyfikatów.

IMG_3934

Zaproszono mnie dzisiaj na pokaz rysunków o którym uczniowie mówią od kilku tygodni, ale…nikt za bardzo nie wie czy to aby na pewno w niedzielę bo niektórzy mówią że jutro, inni że za tydzień w środę a jeszcze inni że w kolejny piątek.

IMG_3935

Meridka została wczoraj umyta, ale na najbliższą przejażdżkę poczeka do niedzieli bo jestem jakiś taki kompletnie wyrzuty z energii, a w sobotę ma padać, więc nici.

IMG_3937

Środa

IMG_3875

To był typowy paczkowy dzień, takie jakie zdarzają się bardzo często po wypłacie, lub sowitej premii. W te dni jestem zawsze pełen podziwu dla mojego listonosza, który odwiedza mnie obładowany paczkami, a raz zdarzyło Mu się przyjść i sprawdzić czy jestem bo nie wiedział czy ma brać ze sobą te wszystkie paczki. Pojawił się 10 minut później obładowany niczym wóz na targ. Czasami mieliśmy niezły ubaw z przepisywaniem tych wszystkich numerów. Bycie listonoszem to nie jest lekka praca.

IMG_3876

Po pierwszą paczkę pojechałem z Lydią i były tam dwie gry:

IMG_3885

Jedną już znacie bo widzieliście już wcześniej, ta jest w lepszym stanie, w sensie pudełko nie jest zniszczone.
Druga nie jest kompletna (dlatego też była dość tania), bo jest tam tylko jedna płyta zamiast dwóch, nie jest to jednak problem który będzie mi spędzał sen z powiek. Jestem bardzo, ale to bardzo zadowolony, bo grafika na opakowaniu jest świetna i więcej mi nie potrzeba.

IMG_3887

Poprosiłem Lydię żeby powiedziała ludziom z punktu odbioru że od teraz sam będę się pojawiał po odbiór co okazało się być bardzo przydatne już dwie godziny później gdy pojechałem odebrać buty:

IMG_3913

Dla mamy

IMG_3910

Dla babci

IMG_3915

Dla taty (zgodnie z przewidywaniami za małe)

Trzecia paczka to buty dla mnie.

Nie jestem jakimś wielkim fanem zakupów. Moja kolekcja gier to głównie kilkadziesiąt gier na PS3, kilkanaście na X360. Znaczną część przedmiotów związanych z serią Metal Gear Solid sprzedałem uznając że mogą dać więcej radości komuś innemu i mam nadzieję że dały.
Odczuwam za to ogromną radość gdy uda mi się znaleźć coś naprawdę rzadkiego i kupić tanio. Zresztą chyba każdy tak ma, dlatego tak bardzo lubimy wyprzedaże.  Ciągle tylko brakuje mi czasu żeby ograć to wszystko…to w końcu tyle historii, tyle przeżyć…
Podobnie jest z książkami, ale o nich chcę przygotować osobny wpis, mam nawet na wordpressie rozpoczęty szkic.

Untitled

Chiński Kącik Kulturowy

Taoist_Triad
Troje Czystych , triada najwyższych bogów w Taoizmie.
Yuanshi Tianzun (元始天尊), zwany też Yuqing (玉清).
Lingbao Tianzun (靈寶天尊), zwany też Shangqing (上清).
Taishang Laojun (太上老君), zwany też Taiqing (太清).
Według religijnego Taoizmu to Tao stworzyło Jeden, Dwa i Trzy. Tao stworzyło Jeden – Wuji stworzyło Taiji,  czyli najwyższe Tao, ucieleśnione przez Yuanshi Tianzan  ‘Niebiańskiego króla pustki i chaotycznego pierwotnego początku’ zanim jeszcze powstał wszechświat. To Yuanshi Tianzun nadzorował pierwsze fasy tworzenia wszechświata i dlatego nazywa się go także Dàobăo (道寶) „Skarb Tao „.
Jeden stworzyło Dwa – Taiji stworzyło Yin Yang. Lingbao Tianzun oddzielił Yang od Yin, jasne od czystego i rozdzielił żywioły. Dlatego nazywany jest również Jīngbăo (經寶) „Skab prawa/pisma „.
W ostatniej fazie tworzenia Daode Tianzun odpowiadał za tworzenie ludzi i nauczanie Prawa. Dlatego zwany jest Shībăo (師寶) „Skarb Mistrza „.
Zarówno Lingbao Tianzun jak i Taishang Laojun wywodzą się od Yuanshi Tianzun.

Każdy z Trzech Czystości reprezentuje zarówno bóstwo jak i niebo. Pierwsze neibo to Yu-Qing znajdujące się w Nefrytowej Górze. Wejście do niego nazywane jest Złotymi Drzwiami i ‘jest ono źródłem całej prawdy, tak jak słońce jest źródłem światła’.
Lao-Jun włada niebem Tai-Qing, a Ling-Bao kieruje Shang-Qing.

Yuanshi Tianzun – był kiedyś władcą Nieba, ale przekazał tę role Yuhung, Nefrytowemu Cesarzowi. Na początku każdego okresu Yuanshi Tianzun dostarcza swoim uczniom, będącymi pomniejszymi bóstwami, pisma, a oni nauczają ludzi Tao. Uważa się że nie ma początku, jest wszechwieczny, bezkresny, bez formy i dał początek wszystkiemu.

Lingbao Tianzun  – to on odpowiada za rozwój Taoizmu, dodał zupełnie nową warstwę między stwórczą siłę Tao i stworzył świat jaki znamy. Ta warstwa niebiańska składała się z różnych regionów znajdujących się zarówno na kresach świata jak i w gwiazdach. Została zasiedlona przez różne boskie istoty: czystych bogów Tao, oraz nieśmiertelnych którzy osiągnęli status ‘boski’ dzięki swoim wysiłkom. To on odpowiada za yin i yang.

Taishang Laojun – uważa się, że to on przyjął postać Laozi (twórcę Taoizmu), jest najstarszym, najbardziej szanowanym władcą. Zawsze przedstawia się go ze śnieżnobiałą brodą.

Minuta

IMG_3827

A minuta to dużo? To zależy…Różnica między 4:00 a 3:59 to tylko 60 sekund, a ‘szacun na dzielni’ już zupełnie inny.  Czasem taka minuta to coś co chodzi za nami przez kilka miesięcy. Zwłaszcza gdy mierzymy w przykładowo 2:59, wcale nie chcemy 3:00, chociaż to tak niewielka różnica przecież. Wszystko zależy od tego co chcemy…
Czasem minuta potrafi przelecieć w mgnieniu oka, bo co to jest…ale czasem minuta to bardzo długo, zwłaszcza gdy położyło się garmina na oknie i czeka aż złapie sygnał. Minuta to bardzo dużo czasu. Naprawdę dużo.

IMG_3837

Także z samego rana zrobiłem 27 kilometrów, a potem na zajęcia. Dzisiaj żar jest taki, że aż szkoda gadać, lepiej niż wczoraj ale dalej tragedia. Jutro już ma być lepiej, w czwartek ma być jeszcze lepiej, a w końcu w piątek ma zacząć padać. Nareszcie. Poprawka, w piątek ma jednak nie padać, ani nawet w sobotę.

IMG_3839 IMG_3840

Ciężarówka myjąca drogi zmieniła melodyjkę już jakiś czas temu, widać osłuchała się wszystkim wkoło, ale dzisiaj pierwszy raz słyszałem ją widząc ciężarówkę, a nie przez okno.

IMG_3843

Dzieciaki są śpiące, i bez życia, w końcu jeżeli Twoim jedynym ratunkiem są wiatraki w klasie to na zbyt wiele chłodu nie masz co liczyć. Wszyscy jedziemy na tym samym wózku, z tą różnicą, że ja się muszę produkować. Na szczęście zostało już tylko 5 tygodni, ale lata na południu Chin sobie nie wyobrażam…

Doszły też dzisiaj dwie paczki, a raczej doszło kilka ale dwie odebraliśmy bo Lydia strasznie kręciła nosem nad tym żeby odebrać pozostałe, bo mieli Jej je przynieść do szkoły (co w sumie powinni zrobić biorąc pod uwagę że tak zamówiłem), że dzwonili do Niej w sobotę i że na przyszłość mam ludziom z firm kurierskich mówić by nie dzwonili w weekendy. Także pójdziemy odebrać jutro.

Dwie paczki.
Herbata:

IMG_3847

Tieguanyin, czyli herbata ulung z prowincji Fujian.
Nazwa nawiązuje do Chińskiej bogini miłosierdzia – Guanyin. Sama nazwa oznacza dosłownie ‘Stalową Guanyin’.

Legenda Wei:
W samym sercu ‘gminy’ Anxi w prowincji Fujian znajdowała się zapuszczona świątynia z żelaznym posągiem Guanyin. Każdego dnia w drodze na pole herbaty, biedny rolnik Pan Wei przechodząc obok świątyni mówił ‘Trzeba coś zrobić’.
Był jednak biedny więc nie miał jak naprawić świątyni, jedyne co mógł zrobić to wziąć miotłę i kadzidło z domu. Posprzątał świątynie, zapalił kadzidło jako ofiarę dla Guanyin i powiedział ‘tyle przynajmniej mogę zrobić’. Robił tak dwa razy w miesiącu przez wiele lat.
Pewnej nocy w snie nawiedziła go Guanyin która powiedziała mu, że za świątynią znajduje się skarb. Miał go wziąć i podzielić się z innymi. W jaskini za świątynią Pan Wei znalazł jeden krzaczek herbaty, zasadził go i wyhodował z niego olbrzymi krzak z najlepszą herbatą. Podzielił się sadzonkami ze swoimi sąsiadami i zaczęli sprzedawać herbatę.
Z czasem Pan Wei wzbogacił się i odremontował świątynię, którą odwiedzał do końca swoich dni.

Legenda Wang
Wang był uczonym który odkrył plantację herbaty pod kamieniem Guanyin w Xiping. Wrócił do domu z krzaczkiem, a gdy odwiedził cesarza Qianlong w szóstym roku jego rządów ofiarował mu w prezencie herbatę. Cesarzowi tak herbata przypadła do gustu, że zapytał skąd ona pochodzi i stąd wzięła się nazwa Guanyin.

I Gra:

IMG_3851

Metal Gear Solid NTSC-J. Pudełko popękane, ale to żaden problem. Najważniejsza jest zawartość, bo płyty są praktycznie niezniszczone, dorzucone jest demo innej gry, do tego instrukcja, karta rejestracyjna, naklejki i obwoluta, czyli komplet. Oczywiście mam już tę wersję w Polsce, ale na półce stoją same płyty, w dodatku bardzo porysowane. Nigdy w życiu mi to nie przeszkadzało, ale fajnie jest móc w końcu postawić komplet z pierwszej edycji.

IMG_3867

Kilometr

IMG_3746
Trzeba podlać pola.

Tysiąc metrów. Dużo? Nie dużo? Wszystko zależy od perspektywy, prawda?  12 minut spokojnego spaceru, 6 minut spokojnego biegu, 3 minuty spokojnej jazdy na rowerze,  a to ciągle ten sam dystans. Tysiąc metrów jako odcinek biegu może być naprawdę spory, zwłaszcza w interwałach, a może też być drobnostką. Czasem może być to dystans jaki wzbudza w nas przerażenie ‘mam przebiec tysiąc metrów w ile?!’, albo radość ‘już tylko kilometr!’, może też wzbudzać smutek ale nie dlatego że musimy go pokonać, tylko dlatego że oznaczać będzie koniec pewnej trasy, a wraz z nią przygody. Dzisiaj zabrakło mi tego tysiąca do pewnego zakrętu który miał mnie doprowadzić w pewne miejsce które widziałem na mapie.

IMG_3751

Zawróciłem bo…uznałem że dalej niż już nie będzie, nie chciało mi się dalej przebijać przez ten kurz, pył i mijać wszystkie te ciężarówki i autobusy, lub jechać za ciężarówką i dać się do końca zasypać pyłem. Najzwyczajniej w świecie nie chciałem dojechać do tej rzeki którą widziałem na mapie, powiedziałem sobie że dojechałem już do niej i pora zawrócić bo dalej nic nie ma. Sęk w tym, że zawsze jest coś dalej i zawsze można dalej pojechać, dzisiaj nie miałem wystarczająco dużo mentalnej siły by tam dojechać.

IMG_3776
To wygląda uroczo, ale z lewej piach, z prawej piach, a zza zakrętu zaraz pojedzie ciężarówka z piachem.

Znalazłem za to dość siły mentalnej by podjechać pod górę i porobić zdjęcia na kolejnym górskim cmentarzu. Bardzo nietypowym bo blisko hmm…elektrowni?

IMG_3791 IMG_3796

Zawróciłem i w drodze powrotnej dopadło mnie to:

IMG_3802

Zatrzymałem się pod sklepem, zdjąłem oponę, wyjąłem dętkę, znalazłem dziurę, spuściłem powietrze, wyczyściłem, zakleiłem, odczekałem chwilę, przejechałem po oponie, znalazłem winowajcę, wyjąłem dętkę i zacząłem zakładać oponę. Wtedy pojawił się Pan z dzieckiem, na ręku miał bardzo drogo wyglądający zegarek, kucnął obok i założył mi oponę do końca. Tak po prostu, sam z siebie. Zapytał dokąd jadę, skąd przyjechałem, a potem gdy zacząłem pompować patrzył czy mam dość luftu…Taka zwyczajna codzienna ludzka życzliwość. To co w Polsce spotykałem tylko w czasie biegów i sprawiało że uważam biegaczy za jedną wielką rodzinę tutaj jest codziennością, czymś co ludzie robią tak ‘po prostu’ sami z siebie. Nie przestaje mnie to zdumiewać…powinno, bo to codzienność tutaj, a jednak…ludzie tutaj są chyba zbudowani z innej gliny.
Podziękowałem, pożegnałem się i pojechałem w swoją stronę.

IMG_3787
Meridka zapozowała.

Średnia z dzisiaj jest kiepska, ale nie z powodu wiatru czy wczorajszej sześćdziesiątki, jest kiepska z powodu prób poruszania się między autami.
Ach…i już mam bezrękawnik który w chwili obecnej piecze jak jasna cholera.

Czułem się trochę leniwy po powrocie, a prawdę mówiąc nie chciałem robić sobie niczego ciepłego więc poszedłem do sklepu pod blokiem, zapłaciłem 7 RMB i wziąłem tofu. Smaczne, bardzo smaczne. A czasem można się polenić, zwłaszcza gdy skwar leje się z nieba i na myśl o ciepłym jedzeniu robi się niedobrze.

IMG_3806

Przyjechała Tracy i sobie porozmawialiśmy, ale napiszę o tym w weekend bo teraz robi się już późno, a budzik jest nastawiony na 5:30 żeby jeszcze parę kilometrów zrobić.
Zjedliśmy późny obiad/wczesną kolację :

IMG_3810 IMG_3812

Dowiedziałem się że Luna już nie pracuje w firmie bo postanowiła wrócić na południe, co trochę mnie zasmuciło bo w końcu nie mogę Wam Jej pokazać…

IMG_3809
Mogę za to pokazać Pana Chińczyka kryjącego się przed skwarem.

Tyle na dziś…chociaż jest jeszcze jedna historia, ale to też zostawię na weekend. Musicie być cierpliwi. Czego jak czego, ale tego Chiny uczą doskonale.

IMG_3779
Stał na śmietniku, obok cmentarza.

Niedziela i przegapione#12

Untitled

Na księżyc
Tam chciałby polecieć  Nobby.
– Dlaczego?
– Bo jest tam Chang’e!
Jest kilka wersji tej historii, a że Polska wikipedia podaje jedną i to tak średnio, pozwolę sobie przetłumaczyć taką z angielskiej którą słyszałem w podcaście o Chinach.

Chang’e i jej mąż Houyi byli nieśmiertelnymi mieszkającymi w niebie. Pewnego dnia Nefrytowy Cesarz zamienił swoich dziesięciu synów w dziesięć słońc które spaliły ziemię. Nie udało mu się ich powstrzymać więc przywołał na pomoc Houyi który był znanym łucznikiem. Udało mu się zestrzelić dziewięciu, ale ostatniego postanowił ocalić. Cesarzowi nie spodobała się (bardzo delikatnie mówiąc) śmierć dziewięciu synów więc odebrał Houyi i Chang’e nieśmiertelność i zesłał ich na ziemię.
Chang’e cierpiała okrutnie z tego powodu, Houyi więc jak na kochającego męża przystało ruszył na długą podróż której celem było zdobycie pigułki nieśmiertelności.  W jej trakcie spotkał  Xi Wangmu (Królową Matkę Zachodu) która zgodziła się dać mu pigułkę, ale ostrzegła że muszą się nią podzielić po połowie.
Houyi schował pigułkę do szkatułki i ostrzegł Chang’e żeby jej nie otwierała. Żona jednak była zbyt ciekawa i znalazła pigułkę. Gdy zauważyła że mąż wraca wystraszyła się że dowie się o jej niecierpliwości i połknęła cała pigułkę. Zaczęła się unosić do nieba, a Hooyi chciał ją zestrzelić by nie leciała wyżej, ale nie mógł zmusić się do wycelowania we własną żonę. Chang’e unosiła się aż dotarła na księżyc.
Doskwierała jej samotność, ale spotkała nefrytowego królika który tworzył eliksiry. Drugą osobą która dotrzymuje jej towarzystwa to drwal Wu Gang, który został zesłany na księżyc gdyż obraził bogów próbą zdobycia nieśmiertelności. Dano mu jednak nadzieję na powrót. Miał ściąć drzewo na księżycu. Okazało się to niemożliwe bo po każdym uderzeniu odrastało na nowo.

IMG_3691
Przebudowa starego centrum. A raczej montowanie nowych rur.

Kolacja piątkowa
Z Ianem. Co było dość nietypowe, ale już o tym pisałem. W ogóle w tym tygodniu spotykałem Go bardzo często na stołówce, dziubał jakieś chleby z czymś. Nic dziwnego że oni tacy mali jak jedzą jakieś takie cosie zamiast mięcha.

IMG_3693
Tak się w Chinach sadzi drzewa. Z rozmachem.

Jedwabniki
Jak zapewne zauważyliście we wtorek wrzuciłem zdjęcia jedwabników. Dzieciaki dostały je od nauczycieli by sobie hodowały. Przynajmniej trochę życia w tych klasach. A dla przypomnienia – Jiangsu słynie z jedwabników i produkcji jedwabiu.

IMG_3698 IMG_3716 IMG_3717
Trzy podejścia do kolektorów.

Pocałowałeś psa
Tutaj nic się nie ukryje.
– Nauczyciel chińskiego powiedział że pocałowałeś psa!
– Eee…no dobra, niech będzie.
– Haha…powiedział że to bardzo interesujące.
– Pewnie zabawne, a skąd wiedział?
– Bo to był pies sąsiada!
– Ach…tak to słodki pies.
Taki szczeniak husky. Uroczy był.

IMG_3728
Ja już tu byłem…

Niedziela
Rozpocząłem niedzielę od interwałów.  6 razy po kilometrze z trzyminutowymi przerwami. Tysiączków nie robiłem od bardzo dawna. Ostatnio kilometr szybko przebiegłem we wrześniu i szału nie było bo chyba wyszło 4:36. Także trochę się bałem (strach zawsze jest dobry przed interwałami), ale stwierdziłem że co ma być to będzie, najgorzej żeby zrobić te 4:24-4:28. W końcu krótkie interwały mam jako tako opanowane, ale te długie to zawsze był dla mnie problem. Także poszedłem, dobiegłem do szkoły, pół okrążenia i kolejno: 4:05, 4:15, 4:19, 4:18: 4:18, 4:09. Wiedziałem że pierwszy pobiegłem za szybko, ale nie czułem tego. Chyba dlatego że nie wiało…od drugiego zaczęło wiać, niby nie mocno, ale to zawsze trochę przeszkadza. No i po drugim miałem dość, dziwne nie jest po oba poszły o wiele za szybko. Przy trzecim ewidentnie już przystopowałem, czyli dobrze. Czwarty i piąty niby w tym samym tempie, ale to dwie osobne historie. Przy czwartym kryzys był już zażegnany, ale w przerwie truchtałem bardzo wolno i trochę zajęło mi rozkulanie się przy piątym. Dlatego końcówka jest dość szybka, ale początek wolny. Szósty to już ‘dla książek o historii’ i wyszedł wolniej niż pierwszy, ale i tak jestem zadowolony. Ogólnie rzecz biorąc to fajne tempo wyszło. Owszem, jest słabiej niż rok temu, ale to nie jest zaskoczeniem. Widać że prędkość jest, brakuje objętości. Za tydzień mam w planach 1600, ale teraz widzę że bieganie takich dystansów na stadionie to prawdziwe wyzwanie dla psychiki, bo w terenie to zawsze możesz sobie zmienić trasę, popatrzeć na coś z boków, a na bieżni to tylko liczysz te kółka. Jestem zadowolony.

IMG_3729

Popołudniu trochę sobie pokrążyłem, zrobiłem 60+, pobiłem rekord na 50k i chociaż nie udało mi się zrobić dobrego zdjęcia tych kolektorów słonecznych to czuję że to był udany wypad. Naprawdę fajnie tak sobie porowerować, tylko upał daje się we znaki.

IMG_3731
Wulkanizator ;)

IMG_3736

IMG_3737

IMG_3740