Czwartki są dość leniwe

Jak wiecie, w zeszły piątek dowiedziałem się że w ten piątek nie będzie zajęć. Potwierdziłem to sobie nawet w czasie rozmowy z nauczycielką angielskiego, która powiedziała że prawdopodobnie będzie to tylko pół dnia. I żyłem z taką cichą nadzieją że jednak będzie cały dzień. Cały tydzień rozmawiam z uczniami i wszyscy się cieszą że mają trochę wolnego w piątek.
Wracam po zajęciach z klasą dziewiątą do Lydii i mówię:
– Wiesz że mamy jutro zajęcia przed południem?
– Jutro jest piątek. A w piątki mamy zajęcia. Nikt mi nic innego nie mówił.
No tak. Znając życie dowiem się jutro rano że faktycznie nie mamy zajęć popołudniu. Albo że mam…

Od dzisiaj zmieniam nastawienie – więcej filmów. Przynajmniej dzieciaki mogą się zrelaksować ociupinkę. Może faktycznie podszedłem do tych zajęć zbyt ambitnie oczekując że faktycznie będą się przykładać, a przecież mają już tyle innych, naprawdę ważnych, przedmiotów że ten mój schodzi gdzieś na dalszy plan. Plany są rozpisane, PPTki przygotowane więc tragedii pod tym względem nie będzie.

IMG_1465
’Obiecaj sobie, że przyjmiesz życie takim jakie je spotkasz i sprawisz by każdy dzień był wyjątkowy’. Nie, to nie miało nic wspólnego ze zmianą mojego nastawienia.

Dowiedziałem się o 1030. W dodatku przesunęli zajęcia z trzeciej lekcji na drugą. Czyli tylko dwie godzinki, bez przerwy i do domu.

Na lunch do trójki i wziąłem dzisiaj kiełki z wieprzowinką. Boczusiem. Pysznie. Za 6 RMB.
Podbiło też do mnie paru Panów i zapytali się?
– Ni bu xihuan mi fan ma? (Nie lubisz ryżu?)
– Dui. Wo bu xihuan mi fan. (Tak, nie lubię ryżu.)
Może nie jest bardzo dobrze, ale jestem zadowolony.

IMG_1473
Kiełki.

No dobrze, nie są leniwe. Bo przerobiłem dzisiaj z 50+ znaczków, czyli bardzo duży plus. Część z nich się powtarzała, ale to dobrze bo przynajmniej mogłem sobie powtórzyć.  Może za tydzień będzie już na tyle ciepło że będę w stanie pójść sobie pobiegać w czasie tej przerwy. To trochę męczące siedzieć dwa razy po 3 godziny w gabinecie. Ileż można się uczyć…

I w sumie to tyle na dzisiaj, taki bardzo spokojny dzień. Tylko ta pogoda na weekend taka średnia będzie kurczę.
Kurde…to nie jest tak że jestem leniwy, ja po prostu robię coś innego.

IMG_1478
Ten Pan nie był leniwy. Pracował 50 lat ku chwale Chin. Nawet gdy był w podeszłym wieku i chory stwierdził że do szpitala nie pójdzie bo ma jeszcze zbyt wiele do zrobienia.

CoTamSłychaćwChinach
W Szanghaju wypowiedziano wojnę głośnym obcokrajowcom. Jak owa wojna wygląda? Rząd nakazuje zamykanie barów, których klienci to w głównej mierze obcokrajowcy, o 22. Cywile napełniają wiadra wodą i wylewają ją na obcokrajowców. Każdy dzień może być jak lany poniedziałek.

Po burzy

Powietrze pachnie inaczej. Jest czyste, świeższe. I chociaż unosi się jeszcze mgła, to koło 10 znika całkowicie. Nawet ludzie nie chodzą w maskach. Przynajmniej nie tych fizycznych, bo tych mentalnych chyba tak naprawdę nie zdejmują. Podobno. Taka rozmowa z niedzieli:
– W Polsce ludzie są często smutni. Wystarczy wejść do autobusu i wszyscy mają spuszczone głowy.
– Wiesz, tutaj ludzie też są smutni.
– Na pewno, ale wątpię żeby było tak jak w Polsce.
– Rano na przykład źle się czułam, ale jak się spotkaliśmy to się uśmiechałam. Z grzeczności.
Tak to jest i u nas, ale tutaj ludzie uśmiechają się gdy widzą Cię na ulicy. Pisałem już o tym przyglądaniu się i podpuszczaniu dzieciaków by podeszły i się przywitały. Tylko to nie jest takie negatywne przyglądanie się jak w Polsce gdzie tego co obce się boimy i nienawidzimy, tutaj temu co obce się przyglądają z ciekawością (chociaż jedzenie i tak jest do dupy).

IMG_1432
Nie ma to jak sobie pograć w badmintona po deszczu.

Klasa trzynasta dzisiaj mnie przeprosiła i naprawdę ciężko pracowała całe zajęcia. Lydia chyba ma dobry nastrój bo nie wygłosiła pogadanki, a potem powiedziała mi że Oni po prostu byli zmęczeni. A jak w piątek powiedziałem Jej że byli zmęczeni to powiedziała że są po prostu leniwi. Wypada się uśmiechnąć i pokiwać głową.

Dzisiaj ruszamy z lekcją drugą w tym tygodniu czyli czytamy tekst o rodzinach które przeprowadziły się do Grecji/Kanady a potem rozmawiamy o przeprowadzkach, gdzie chcielibyśmy mieszkać, gdzie na pewno nie chcielibyśmy, jakie problemy mogą nas spotkać w czasie mieszkania za granicą, oraz to  nudne ‘czy lepiej mieszkać na wsi, czy w mieście?’. Nudne bo nudne, ale przydatne.

Wczoraj dotarło do mnie, że w klasie ósmej nie ma ‘przewodniczącego’, okazało się że z jakiegoś powodu zrezygnował, ale nikt nie był w stanie powiedzieć dlaczego. Nawet gdy Lydia się zapytała. Mam tylko nadzieję że chłopak wróci kiedyś do szkoły bo był naprawdę w porządku. Ach…nawet te dwa łobuzy które się leniły normalnie zostały zmotywowane przez Lydię ostatnio. Aż niesamowite. Tylko że pomimo tego ta klasa leży i kwiczy. Dzisiaj się Ich zapytam czy może chcieliby zrobić coś ze swojej książki.

Klasa ósma mnie zirytowała troszeczkę. Nie uważali, robili inne rzeczy, a Lydia sobie spokojnie siedziała i czytała książeczkę.
– Spokojnie, nie denerwuj się.
– To nie jest kwestia spokoju, to jest kwestia Ich podejścia do zajęć.
– Ale Oni wcale nie są leniwi, po prostu robią coś innego.
Jeszcze jutro, jeszcze jutro, a potem jeszcze tylko parę miesięcy.

Na lunch poszedłem do trójki i wykosztowałem się 8 RMB na talerzyk z wieprzowinką chociaż wcale jej nie planowałem.

IMG_1441
Wieprzowinka.

To jeszcze jeden cytat, bo Lydia zapytała się czy ma iść porozmawiać z wychowawcą klasy ósmej, więc powiedziałem Jej żeby najpierw poszła zapytać się klasy ósmej czy chcą zrobić coś ze swojej książki. Bo jak zapewne pamiętacie Lydia zgodziła się Im pomóc nie pytając się mnie o zdanie nawet. No to wróciła i:
– Spytałam klasę ósmą i powiedzieli że możemy u nich zrobić lekcję z ich książki.
– Okej, jak chcesz to zrobić?
– Myślałam że wiesz.
– Ja nie chodziłem do chińskiej szkoły, nie wiem jak wykorzystujecie teksty.
– No tak jak w naszej książce.
– Czyli jak, co chcesz żebym zrobił?
– No wykorzystał ten tekst.
– Okej, ale jak?
– No naprawdę cię nie zrozumiałam, myślałam że wiesz jak go wykorzystać.
– Powiedziałem Ci i wysłałem Ci plan związany z tymi zajęciami, ale nie wiem jak wykorzystać ten tekst.
– No ja też nie wiem. Znaczy mogę coś przygotować ale potrzebuję czasu.
– Jeżeli chodzi o mnie to masz tyle czasu ile tylko chcesz bo to nie jest dla mnie.
– Ani dla mnie.
Trach książką.

IMG_1444
W imię bohatera narodowego pomagającego biednym, ciężko pracującym, rolnikom.

Ten blog naprawdę zmienia rolę na wentyl bezpieczeństwa, bo narasta we mnie frustracja. A może niepotrzebnie? Może powinienem wrócić do puszczania piosenek i filmów? Przez weekend ściągnę jakiś serial dla nastolatków, napisy, zrobię PPTka z trudniejszymi słowami i będziemy się serialować. Zapytam się Lydii co o tym myśli.

CoTamwChinach
Nie znalazłem informacji o tym na żadnym z Polskich portali, a w Chinach od kilku dni internet o tym aż huczy. W Szanghaju znaleziono już blisko 6000 martwych świń w rzece. Na razie ustalają skąd mogły pochodzić i dlaczego zdechły. Prawdopodobnie pochodziły z jakiejś hodowli (no poważnie?) i były na coś chore.
‘To nie epidemia, a jedynie pojedynczy rolnicy nie są świadomi prawa.’

A ‘Oni nie są leniwi, po prostu robią coś innego’ to będzie hasło jakie zamówię sobie na następnej koszulce.

Leje

I to okropnie. Jak zaczęło padać to myślałem że się poskładam. A Lydia mówi że to jeszcze nie jest tak strasznie i w lato jest jeszcze gorzej. Zaczynam się martwić.

A dzisiaj wyjaśniło mi się dlaczego Lydia zaproponowała żebym zaczynał każdą lekcję od powtórki. Znaczy podejrzewałem to wczoraj, ale dzisiaj rozwiała moje wątpliwości. Zaczęła czytać książkę o nauczaniu. Czyli mogę spodziewać się wysypu takich pomysłów. Bardzo fajnie że się dziewczyna dokształca, tylko powinna brać pod uwagę specyfikę przedmiotu bo nie wszystko da się przełożyć z normalnych zajęć na takie ‘nienormalne’.
Tylko teraz mnie tak naszło…jeżeli Ona teraz dowiedziała się o tym że warto robić powtórki na zajęciach to czego Jej uczyli w tej szkole? I co gorsza, czego wymagano na tym egzaminie? Przecież to w gruncie rzeczy podstawowa sprawa…i napisałem ‘a może jednak nie…’ ale przecież te dzieciaki co chwilę mają powtórki, One muszą ryć ten materiał poprzez wielokrotne, nudne do bólu, powtarzanie, a potem po zakończeniu każdego rozdziału mają w tych swoich książeczkach stronę z pytaniami czy czują się komfortowo w tematach które zostały przerobione (ach Oxford University Press, gdziekolwiek się pojawiasz tam wrzucasz swoje metody). Także…to raczej kwestia tego że nie powiedzieli Jej tego na zajęciach w szkole. A może po prostu uczyli tam czegoś innego? Zresztą to i tak mało ważne.

Klasa jedenasta dzisiaj spisała się na medal i jestem z nich bardzo dumny, Lydia co prawda szlajała się między nimi jak gestapowiec ale i bez Niej sprawiliby się dzisiaj doskonale. Jutro za to klasa trzynasta i tam dopiero zobaczymy co to będzie. Ach…podobno się popłakałem w piątek.
– Naprawdę?
– Tak mi uczniowie powiedzieli.
– Hmm…tak działają plotki, mogło się rozwinąć tak że pobiłem któregoś z uczniów.
– Nie…Oni tak mówią bo się o Ciebie martwią.
Najgorsze jest to że oberwało się klasie trzynastej która przecież nie jest taka zła. I trochę jedenastej która jest naprawdę dobra. Właśnie dlatego Im się tak oberwało, bo od Nich jednak oczekuję trochę więcej. Tylko co…jutro Lydia usłyszy od Nich że chcieliby posłuchać muzyki, obejrzeć film i zaproponuje Im obejrzenie filmu kiedyś tam. Rany, jaki ja się cyniczny zrobiłem…

IMG_1422
Tofu, tofu, tofu!

Dzisiaj na obiad ponownie poszedłem do dwójki. Swoje w kolejce odstałem po czym okazało się stoję w kolejce do jedzenia z ryżem, więc przesunąłem się okienko dalej a tam też ryż. Na szczęście był tez postawiony teraz z tofu. Wziąłem go, zapłaciłem 6 RMB i udałem się na miejsce gdzie mogłem sobie w spokoju skonsumować lunch. Przykulali się też jacyś uczniowie którzy chwilę pogadali, ale zaraz potem się zmyli.

Po zajęciach w klasie ósmej jeden z uczniów powiedział że takie zajęcie są dla Nich nieprzydatne. Coś podobnego usłyszałem tydzień temu w klasie trzynastej gdy jeden z uczniów zapytał się mnie jak ma ćwiczyć angielski.
– Dużo mówić, słuchać i czytać.
– Ale to mi się nie przyda. Egzaminy mam tylko z czytania i pisania.
Jak tu wygrać z takim nastawieniem? Jeżeli myślicie że w Polsce edukacja opiera się na ‘od sprawdzianu szóstklasisty, do egzaminu gimnazjalnego, do matury’ to musicie zobaczyć jak to wygląda w Chinach gdzie uczysz się od sprawdzianu do sprawdzianu do zhong kao, a potem gao kao. Na szczęście nie wszyscy. Chcę tym dzieciakom trochę ulżyć i dlatego Ich nie cisnę tak jak robiłbym to w Polsce, ale nie mogę w kółko puszczać Im piosenek i udawać przed całym światem że się czegoś dzięki temu uczymy.

IMG_1420
Na cześć bohatera narodowego, ale nie pytajcie ani jakiego ani co osiągnął. Od uczniów się tego też nie dowiedziałem.

Deszcz…deszcz jest dobry bo czyści, zmywa cały bród i odświeża powietrze. Co prawda zawsze zastanawiam się ‘czy on płacze?’ ale o tym już pisałem i wszyscy doskonale wiemy że jestem spaczony.

Chińska ciekawostka kulturowa
Dzięki otwarciu się na świat, oraz wzrostu zarobków, wielu chińczyków wyjeżdża na wakacje za granicę. W związku z tym, że chińska kultura jest dość specyficzna, jedno z ministerstwo wystosowało listę z prośbami do turystów, zawarto tam między innymi prośbę o: unikanie krzyków, przestrzeganie kolejek, oraz nie plucie na ulicę (i zapewne też nie smarkanie). Ostatnio chińczykom podpadły Malediwy, a konkretniej jeden z hoteli w którym wystosowano prośbę by Chińczycy nie gotowali swoich zupek błyskawicznych. A że internet jest obecnie wszechobecny i ludzie lubią coś tam powiedzieć to ‘Nie jemy zupek błyskawicznych dlatego że są dobre, ale dlatego że wasze jedzenie jest do dupy.’
Dziękuję, cześć, dobranoc.

RPG bez G

Czyli odgrywanie ról. Ćwiczenie kontrolowane w znacznym stopniu. No i reakcje były dość różne. Bardzo dużo uczniów było zadowolonych bo to coś zupełnie innego i nowego. W dodatku moje obawy były zupełnie niepotrzebne bo dzieciaki poradziły sobie z tym ćwiczeniem doskonale. Co prawda dialogi kontrolowane były dla części zbyt proste, ale tylko niektórzy uczniowie się nudzili, większość korzystała z tej odmiany w zajęciach i wymieniała się kartkami na potęgę.  Innymi słowy to naprawdę, ale to naprawdę dobre zajęcia.
Zdecydowanie za proste dla klasy drugiej, dlatego Oni dostali przykłady znacznie bardziej dowolne. Podobnie będzie z klasą pierwszą, dla której takie coś to pikuś.

IMG_1400
Numer jeden.

IMG_1401
Numer dwa.

Na lunch poszedłem dzisiaj do trójki, co prawda odłożyłem ryż na bok, ale i tak go dostałem. Szkoda mi było go zostawić, ale że ryżu nie jem to zostawiłem…Tylko dwie takie porcyjki jedzenia to trochę dla mnie za mało wziąłem więc jeszcze jeden talerz i było okej. Chociaż to i tak same kiełki i tofu więc najeść się człowiek tym nie naje tak naprawdę. Wyszedł mnie przez to obiad trochę drożej, ale w końcu skoro jestem w Chinach to nie mogę ograniczać się ciągle do jednej stołówki i jednego jedzenia, dlatego od tego tygodnia rozpoczynam kulinarną podróż po stołówkach. Mam tylko nadzieję że nie zawsze będzie tak jak dzisiaj gdy jacyś ludzie każą uczniom mówić mi że jest specjalna stołówka dla nauczycieli gdzie mogę sobie coś zjeść. Wiem że jest, ale nie mam zamiaru tam jeść. Naprawdę nie mam.

IMG_1395
English singing competition. Piękna robota.

Od przyszłego tygodnia rozpoczynają się eliminacje do ‘Voice of English’ (dobry Boże…) i dzieciaki będą śpiewać piosenki. Tylko pech jest taki że śpiewać będą w porze na lunch. Przyjdzie mi w najbliższy weekend kupić jakieś pudełko i pakować sobie do niego jedzenie…W ogóle ‘Vocie of English’…i pomyśleć że po rozmowach z nauczycielami angielskiego uważam że Lydia stoi o poziom ponad większością z Nich.

IMG_1403
Kurza łapka od dziewczyn z klasy siódmej. 'Delicious!’…no skoro zjadłem już świńskie uszy…

Lydia zaproponowała żebym zaczynał każdą lekcję od powtórki materiału z lekcji poprzedniej. Fajnie tak sobie pożartować. Tylko że mówiła całkiem poważnie. Ta…nie dość że to bardzo krótka droga do depresji, bo przecież większość dzieciaków ma te zajęcia w nosie (co naprawdę jest zrozumiałe skoro nie ma ani ocen ani egzaminów) a nie ma sensu robić zajęcia pod mniejszość. No a poza tym 45 minut to wcale nie jest aż tak dużo czasu gdy chce się coś przeczytać, wytłumaczyć, a potem jeszcze odstawić 10-15 minut na rozmowy. Na ten semestr mam zaplanowany tylko jeden długi tekst a i tak rozbiłem go na dwa zajęcia bo inaczej nie dalibyśmy rady zrobić go w ogóle. Zaproponowałem za to że będę wrzucać PPTki z poprzedniego tygodnia na angielską wersję bloga (a mam taką i piszę na niej z częstotliwością jednej notki na tydzień) i uczniowie zainteresowani będą sobie mogli ściągnąć, a Ci niezainteresowani nie będą musieli się nudzić na zajęciach. W ogóle to dzisiaj Lydia siedziała na zajęciach cały ranek. Zaskoczyło mnie to niezwykle, ale było dość przydatne.. Mogła podręczyć tych trochę słabszych uczniów. Bo Ci lepsi ‘dręczyli’ siebie wzajemnie. Zamieniali się rolami, wymieniali się kartkami i ciągle mówili po angielsku. Bardzo mi się to podobało. Kto wie, może za jakiś czas spróbuję nawet debat…To dopiero byłoby wyzwanie.

IMG_1406
Wiosna kurczę.

Ach…jeszcze jedna rzecz którą w sumie przegapiłem wczoraj. W sobotę byłem w aptece kupić tabletki przeciwbólowe. W niedzielę rano odpaliłem QQ i dostałem wiadomość o mniej więcej takiej treści: ‘Byłeś dzisiaj w aptece, moja siostra tam pracuje, czy wszystko w porządku? Dobrze się czujesz? Musisz na siebie uważać bo wiosna to okres w którym można się łatwo rozchorować!’. Nigdy nie jesteś sam. Obojętnie jak bardzo będziesz się starać, tutaj nigdy nie będziesz sam. I z jednej strony: ‘Nigdy nie będziesz sam’, ale z drugiej strony ‘nigdy nie będziesz SAM’.

taxi
Opuszczone taksówki w Chongqing

I jeszcze tak od klasy trzeciej:
– Bart nie przejmuj się tym co wydarzyło się w piątek.
– Nie przejmuję się ani trochę, ale zaraz, skąd o tym wiesz?
– No słyszałam że byłeś zdenerwowany.
NIGDY nie będziesz SAM.

Niedziela i przegapione z tygodnia #4

Untitled
Prognoza na następny tydzień.

280 juanów
Tyle kosztowały każdego ucznia zajęcia z Oral English. 280*700=196000. Na każdy semestr. Mnóstwo , naprawdę mnóstwo kasy. Trzeba więc będzie upomnieć się o podwyżkę jeżeli zostanę. Tak się odgrażałem że chcę się z Jiawang przenieść, ale jest jeden bardzo duży plus: takiej kasy nie dostanę tak łatwo gdzieś indziej. Na pewno nie w szkole publicznej.

Konina
Jeden z uczniów z klasy 2 zapytał się dlaczego oburzamy się o jedzenie koniny, przecież ona nie jest trująca. No to trzeba było się powołać na to że dla nas konie to jak psy/koty. Chociaż w sumie nie w całej Europie.

Środa
A wracając ze szkoły zaczepiła mnie dziewczyna z klasy trzeciej, która ostatnio poprosiła żebym nauczył ją trochę mówić po polsku.
– Nie czujesz się samotny?
– Nie. Mam przecież Was, no i ze znajomymi mogę rozmawiać przez internet. Podobnie z rodziną.
– Czasem na Twoich zajęciach robimy inne lekcje, ale to dlatego że chcemy mieć później więcej czasu dla siebie. Źle się z tym czujemy i chcielibyśmy Cię przeprosić.
– Rozumiem doskonale dlaczego to robicie. Z mojego przedmiotu nie macie ocen, więc traktujecie go dość luźno i nie mam o to pretensji, bo to nie jest Wasza wina. Takie jest podejście w tej szkole po prostu (od innych nauczycieli wiem, że w innych szkołach są oceny z angielskiego mówionego)
– Na zajęciach cały czas się uśmiechasz. Mam wrażenie że jesteś bardzo optymistycznie nastawiony do życia.
– Jestem, bo gdybym nie był to musiałbym wrócić. A nie chcę wrócić.

Piątek
Ledwo wróciłem w piątek ze szkoły, nawet nie zdążyłem zdjąć plecaka, że o przebraniu nie mówiąc a już ktoś walił (bo jak się do mnie puka to nie słyszę) do drzwi. To sąsiad z 501 ze swoją córeczką. Wręczył mi list. Mama jednej z uczennic napisała że chciałaby żebym czasem po szkole porozmawiał z Jej córką. A Ona bardzo dobrze gotuje. Haha…to najmniej bezpośrednia prośba o korepetycje jaką miałem. Trzeba będzie się kiedyś do Nich wybrać i faktycznie porozmawiać.

Marzenia i pory roku
Takie pojedyncze pomysły:
– chcę rowerem przejechać cały świat
– moim marzeniem jest zostać położną

Lubię wiosnę bo mogę w końcu wziąć prysznic. A ciepła woda jest w akademikach tylko dwa razy w tygodniu.

IMG_1373
Benzyna zdrożała. Dobiła do 800+

Niedziela
Pojechałem do Xuzhou. Po wejściu do autobusu pokazałem Panu biletowemu gdzie chcę wysiąść, pokiwał głową i skasował 4 RMB. I tak sobie jechałem, aż w końcu spojrzałem na przystanek i znaczki wydały mi się bardzo podobne do tego co zostało mi napisane w zeszycie. Pokazałem więc go Pani siedzącej obok, Ona przeczytała i na tym się zakończyło. Dokładnie zakończyło bo dotarłem na dworzec. Nie pozostało mi nic innego jak wziąć taksówkę i…zapłaciłem 60 RMB. Sfrajerowałem się okropnie, ale to moja wina bo nie ustaliłem ceny z góry a wziąłem taksówkę niezarejestrowaną. Trudno. Traktuję takie sytuacje jako nowe doświadczenie i pewien sposób wspomagania chińskiej gospodarki. W końcu jednak dotarłem na miejsce spotkania z…ja naprawdę muszę się kiedyś zapytać jakie jest Jej angielskie imię…wiem że chińskie to Lio. Poszliśmy na miejsce spotkania grupy wyznaniowej a tam łohoho. Salon (chyba trochę mniejszy od mojego) pełen ludzi, wszyscy stoją i się modlą. Pan Chińczyk prowadzi modlitwę i wszyscy z prędkością karabinu maszynowego mówią ‘Amen’, tak jakoś 45 razy na minutę, a po drodze jeszcze coś mówią. Nie jestem jakimś specjalistom, ale coś mi to nie pasowało. Gdy zaczęli śpiewać pieśni których nie znałem stwierdziłem że przecież nie znam wszystkich melodii kościelnych, ale gdy kazanie wygłosiła kobieta uznałem że coś tutaj jest nie tak. Potem uświadomiono mi że ta kobieta to gruba szycha bo stoi na czele całego zboru (?) w Xuzhou. Pięknie. Z kazania wiele nie zrozumiałem, wyjaśniono mi potem że odnosiło się do założyciela zboru (?),  cudu w kanie galilejskiej, oraz tego że nieważne co się nam przydarzy ważne to jak to odbierzemy. A potem sobie jeszcze trochę pośpiewali. Trwało to łącznie blisko 2 godziny, z czego samo kazanie dobrą godzinę. Aczkolwiek muszę oddać cześć bo chociaż wiele nie zrozumiałem i prawdopodobnie skupiało się na założycielu tego zboru (?) to jednak było wygłoszone bardzo żywo, humorystycznie i z mocą gestykulacji. Zupełnie inne od tego do czego jestem przyzwyczajony. Chociaż osobiście jestem zwolennikiem kazań minimalistycznych które sami mamy przemyśleć.

IMG_1375
Nad orzeszkami – świńskie uszy. Psie oczy zjadł świńskie uszy.

Po spotkaniu poszliśmy kupić gitarę, gdyż Lio próbuje podejść męża by zaczął z Nią chodzić na spotkania. Jest tam taki Pan grający na gitarze który mógłby Jej męża nauczyć grać. I tak chce Go podejść. W sklepie usłyszałem że dobrze mi z oczu patrzy dlatego cena za gitarę była bardzo okazyjna. Ciekawe. Może jakbym miał więcej czasu to przyjeżdżałbym do Xuzhou uczyć się grać na gitarze…co też mi zostało zaproponowane, a Lio od razu podchwyciła mówiąc że mogę przyjeżdżać i najpierw chodzić na spotkania a potem grać na gitarze. Tak, tylko chyba jednak nie chcę tak spędzać swoich niedziel.

A potem poszliśmy sobie na lunch i wtranżoliłem cały półmisek pierogów i zupę. Co mnie ani trochę nie nasyciło. Nigdy nie sądziłem że można zrobić niesycące pierogi. Można.
Zapytałem się też jak to jest u Nich z papieżem i usłyszałem że nie uznają bo wierzą w Boga.

IMG_1381
Latawce…

W drodze do domu trochę już przysypiałem ale wysiadłem pod sklepem, poszedłem kupić coś do picia i parę skarpet (bo zrobiła mi się dziura i uznałem że pora kupić nowe a stare wyrzucić. Pomimo obaw babci wcale nie zbankrutowałem i okazuje się że skarpety w Chinach nie są absurdalnie drogie, są za to małe). Stojąc w kolejce słyszę dzwonek, odbieram telefon a tam Lydia:
– Możesz iść odebrać rower.
Reszty już nawet nie słuchałem. Poszedłem do domu, wziąłem pieniądze i pojechałem odebrać Meridkę. Dobry Boże. To Merida Duke, robiona na rynek chiński, jak w ogóle większość dostępnych tutaj rowerów. Panowie wszystko zamontowali a potem zaczęliśmy się bawić w ustawianie siodełka, w końcu trzeba było wymienić sztycę, bo niestety mam długie nogi. Ale za to jak depłem to…rany boskie…a potem jak zahamowałem…nie…mój Srebrny Surfer nie może się równać z Meridką…A przedział cenowy ten sam. Tylko Meridka nie będzie do jazdy do szkoła. Ona się nawet nie rozgrzeje, bo co to takie półtorej kilometra. Dlatego nie mogę doczekać się tego wolnego weekendu. Byle pogoda dopisała.

IMG_1383
Meridka.

 

28 stopni

Wariactwo. Polazłem na spacer przed pierwszą. Rany…masakra. Żar lał się z nieba a mimo to widziałem ludzi w kurtkach, lub przynajmniej w bluzach z długimi rękawami. Ja rozumiem że ta część Chin jest gorąca, ale żeby przy 28 stopniach tak się ubierać? To już lekka przesada.

Muszę kupić krótkie spodnie bo chociaż te są super to są dość grube a i mi się przybrało na wadze. Trzeba tylko poczekać aż jakieś pojawią się w sklepach…

IMG_1357
Każdy walczył o chociaż odrobinę cienia.

Na szczęście nie tylko ja czułem tę temperaturę, ludzie chowali się w cieniu, w sklepach chodziła klima i pojawili się ludzie sprzedający lody. I ja sobie też kupiłem. Takiego o smaku liczi. Pół RMB.
Poszedłem też do apteki bo nie miałem tabletek przeciwbólowych, a jednak warto jakieś mieć. 3 RMB za 12 sztuk. Są rzeczy absurdalnie drogie, ale te najpotrzebniejsze są wręcz do bólu tanie.

IMG_1364
No dobrze, nie każdy. Im pogoda nie preszkadzała.

A że pogoda zaczęła dopisywać to polazłem, w końcu, kupić rower. Trochę się poszlajałem po sklepach, bo znalazłem dwa. I jeden rower wpadł mi w oko. Oczywiście mieliśmy problemy z dogadaniem się, ale jak już ustaliliśmy że 6000 RMB za rower nie dam to poszło z górki. Znaleźliśmy taką ładną Meridkę w moim rozmiarze. Pokiwałem głową, dostałem też parę gratisów i zadzwoniłem do Lydii by się upewnić czy wszystko dobrze zrozumiałem. Zrozumiałem doskonale, wybrałem kolor, zostawiłem 100 RMB zaliczki i w poniedziałek mam odebrać. Wtedy też dostaniecie zdjęcia.
A teraz wersja bardziej bliska prawdzie – pół godziny machania rękami i prób przekonania mnie żebym kupił rower za 6k, tłumacząc mi że jest duży, 10 minut tłumaczenia że tyle nie zapłacę ale chętnie wezmę ‘o ten’ co wywoływało kolejną falę machania rękami że za wysoki jestem i w końcu Pan Sprzedawca dał za wygraną i pokazał Meridkę, zapytał czy mi pasuje, pokazał rozmiary ramy i machał łapkami. A ja doskonale rozumiałem że muszę mieć dużą ramę. Potem jeszcze napisał trzy ceny z trzema różnymi opcjami, ale że i tak było to grubo poniżej tego ile chciałem zapłacić wybrałem opcję najdroższą. Co mi tam. Stać mnie. I tak wyszło mniej niż za poprzedni rower który teraz stoi do góry kołami w Polsce.

IMG_1367
Naprawdę ostre.

Tylko najgorsze jest to że będzie się biedna Meridka musiała pomęczyć przez tydzień w mieszkaniu. We wtorek ma mocno lać, a potem pogoda ma być średnia. Na szczęście weekend ma już być słoneczny, a że mam piątek wolny to można się gdzieś dalej kulnąć. Już się nie mogę doczekać.

Ach…to coś rozłożone na stołach pod blokiem to orzechy na ostro którymi zostałem poczęstowany. Naprawdę na ostro.

Jestem wtedy kiedy krzyczę

Zdenerwowałem się dzisiaj i krzyknąłem. Nie na uczniów a do uczniów. Jak wiecie nie uważam żeby krzyk był dobrą techniką motywacyjną, ale z reguły jest dobrą metodą na obudzenie kogoś. I dzisiaj zadziałało na klasę 11, na klasę 13 już nie.
Mógłbym założyć że wina leży po mojej stronie, ale jeżeli 10 klas robi ze mną te zajęcia i 9 klas reaguje pozytywnie (bo nie mogę oczekiwać że 8 zareaguje na cokolwiek co robię pozytywnie) to wina nie leży po mojej stronie. Rozumiem pogodę, bo faktycznie jest ciepło i robi się sennie, ale warunki są dla wszystkich takie same, a obie klasy najzwyczajniej w świecie sobie olały. Jeżeli ½ klasy śpi, a ¼ robi sobie coś innego to widać ze coś się dzieje. I można czasem odpuścić, naprawdę. Czasem można posłuchać muzyki czy obejrzeć film, ale kurczę…będzie tylko cieplej, w następny piątek zapewne nie będzie zajęć, a te dzisiejsze były naprawdę fajne i istotne. Bo pogoda to  naprawdę niezbędny temat, a w dodatku dzieciaki przerabiały słownictwo na swoich normalnych zajęciach więc miały na świeżo możliwość wykorzystania tego czego się nauczyły. I tak siedząc i patrząc na te położone tułowia, pozakrywane głowy, albo ręce przepisujące zadania trochę się odechciewa. Czasem można krzyknąć żeby Ich obudzić. Nie na Nich. Na Nich nie wolno. Krzyk nigdy nie pomaga. Rodzi jedynie frustrację. A ja lubię tę pracę, lubię te dzieciaki, tylko gdy olewają zajęcia to w środku rodzi się taka…nie gorycz…pustka bardziej. Bo nadzieja i zapał jest dalej, ale pojawia się taki pusty bąbel. Nie ma się co złościć, naprawdę nie ma. Bo to nic nie da.

IMG_1304
Teodor już czuje wiosnę
Dziewczyna z 11, która chce zostać nauczycielką angielskiego, widząc co się dzieje powiedziała żebym się nie przejmował, żebym resztę zignorował. Tylko że to nie na tym polega…nie mogę ignorować większości. Mniejszość tak, jasne, ignorowanie mniejszości wychodzi mi doskonale, ale ignorowanie większości? Wtedy przypomina mi się takie pytanie i odpowiedź ze studiów:
– Co robić jeżeli poziom w klasie jest niezwykle zróżnicowany, są uczniowie naprawdę słabi i naprawdę naprawdę dobrzy?
– Skupić się na większości.
Trzymam się tego całe swoje nauczycielskie życie. Nie skupiam się ani na najlepszych, ani na najgorszych tylko staram się zawsze dotrzeć do większości. Często dzieje się to kosztem tych najlepszych którzy trochę się nudzą bo zawsze staram się jakoś pomóc tym słabszym, ale najlepsi i tak sobie poradzą. Mogą chociażby pomagać tym słabszym.
Od uczniów z 13 usłyszałem że może lepiej jakbym uczył Ich angielskiego piosenkami. Tak…a do tego rozdawał lizaki, kupił kucyka i zafundował wakacje na Majorce. Niestety wiedza nie rozprzestrzenia się drogą kropelkową. Fajnie jest sobie posłuchać piosenkę, ale trzeba na to zasłużyć.

IMG_1326
Wiosna.
Lydia powiedziała że powinienem do Niej zadzwonić. Ta…zadzwonić po asystentkę nauczyciela. Nie wiem czy to naprawdę powinno tak wyglądać.
Dobra dość, bo powiedziałem wszystkim że nie jestem zły, więc nie mogę teraz buczeć.

IMG_1312

Z samego rana pojawiła się komisja. Pani z komisji przedstawiła się, zapytała czy może się przysłuchiwać zajęciom, chociaż i tak już cała komisja siedziała z tyłu sali. No tak, możecie sobie siedzieć. W Polsce o czymś takim się uprzedza, w Chinach też jak się okazuje, ale widać nie jestem na tyle ważny by poinformować o tym mnie (o tym że w piątek nie będzie zajęć dowiedziałem się od uczniów, nie od asystentki). Klasa dziewiąta pracowała aż miło mając na sobie oczy komisji. Nikt nie spał, nikt nie czytał innych książek. W dodatku poradzili sobie bardzo dobrze z trudnym ćwiczeniem. Widać że jak chcą to potrafią. Aż się Ich nachwalić nie mogłem i poprosiłem Sophie bym przekazała klasie że sprawiła się super, a Ona aż się rozpromieniła.

Są klasy którym można odpuścić, zwłaszcza w piątki. Na przykład klasie pierwszej. Pół zajęć gadaliśmy a pół zajęć oglądaliśmy filmy. Można, ale trzeba na wszystko zasłużyć.

Po powrocie ze szkoły pokulałem się na zakupy, ludzie patrzyli się na mnie jak na stworzenie z innej planety, ale to chyba dlatego że chodziłem w krótkich spodniach. 20 stopni i duszno a ja się mam w długich spodniach prażyć? Wariactwo.

Najazd dygnitarzy

Chciałem iść dzisiaj pobiegać, dlatego do szkoły pojechałem na rowerze i nie brałem słuchawek. Chciałem, chciałem i mi się odechciało. Nie wiem co to się ze mną dzieje…Piękna pogoda, super żeby pobiegać a ja wolę siedzieć przed kompem i pisać plany albo rozpisywać wycieczkę (została mocno zmodyfikowana). Priorytety mi się poprzestawiały…zawsze wychodziłem z założenie że nie ma się co zmuszać. Jeżeli mi się nie chce to mi się nie chce, trudno. Widać muszę jeszcze odpocząć. Albo rozpisać plany do końca semestru (jeszcze tylko 9 lekcji). A może to jeszcze coś innego? Sam nie wiem.

W każdym razie dzisiaj zajęcia poszły super, mnóstwo energii, dzieciakom się podobało. Nawet Lydia się przykulała, ale chyba dlatego żeby nie przeszkadzać ludziom u góry. Lub nie pomagać ludziom u góry.  Ach…i dzisiaj zapytała się czy dałem Jej już plan zajęć na przyszły tydzień. Po czym bardzo się ucieszyła bo zajęcia z rolami się Jej spodobały. Stwierdziła że to super pomysł. Oczywiście że super. Tylko Ona chciała dać dzieciakom całkowitą dowolność w czasie tych zajęć. W sensie dostaliby tylko scenkę i musieliby ułożyć ją od podstaw. Albo wierzy w Nich bardziej niż ja, albo nie ma pojęcia na jakim są poziomie.
Wyjaśnienie: im wyższy poziom ucznia tym ogranicza się to jak bardzo kontrolowane jest to ćwiczenie. Im poziom uczniów jest niższy tym kontroluje się ćwiczenie bardziej. I tak większości moich uczniów mogę dać takie ćwiczenie:
A: Chcesz kupić książkę. Zapytaj o: cenę, autora, rok publikacji, oraz miejsce gdzie możesz kupić.
B: Chcesz sprzedać książkę. Cena:, autor:, rok publikacji:, mieszkasz w…i tu ją sprzedajesz.
Im poziom uczniów jest wyższy tym ogranicza się ilość informacji. Czyli:
A: Chcesz kupić książkę. Zapytaj o wszystkie niezbędne  sprawy.
B: Chcesz sprzedać książkę. Udziel jak najbardziej wyczerpujących informacji.
A potem można wprowadzić pewne utrudnienia:
A: Chcesz kupić trudno dostępną książkę na którą polujesz od kilku miesięcy. Znalazłeś w internecie ogłoszenie, niestety musiałbyś jechać do dość odległego miasta, w dodatku cena jest trochę za wysoka no i obawiasz się o stan książki. Targuj się o każdy grosz. Wiesz że sprzedawca interesuje się figurkami z Gwiezdnych Wojen.
B: Sprzedajesz trudno dostępną książkę. Umieściłeś ogłoszenie w internecie i masz wielu chętnych, kontaktuje się z Tobą. Nie chcesz sprzedać książki zbyt tanio gdyż chcesz kupić nową figurkę Boba Fetta (postaci z Gwiezdnych Wojen). Książka jest w stanie idealnym a cena, chociaż wysoka, jest niezwykle okazyjna. Mieszkasz w dość odległym od cywilizacji mieście, ale nie lubisz wychodzić ze swojego mieszkania.
Wszystko po to by jak najbardziej wydłużyć dialog. W przypadku uczniów początkujących warto także kazać Im wymienić się rolami. Im poziom zaawansowania wyższy tym, natychmiastowa, wymiana ról jest mniej konieczna, w końcu dialog będzie trwał wystarczająco długo no i nie ma potrzeby by uczniowie odgrywali go dwukrotnie. Można za to go powtórzyć za jakiś czas odwracając role dla zabawy.
Moi uczniowie powinni sobie poradzić z poziomem pierwszym, część z nich poradzi sobie z poziomem drugim, ale bardzo niewielu, o ile w ogóle, poradziłaby sobie z tym ostatnim. Do niego potrzebna jest już nie tylko wiedza typowo językowa, ale potrzebny jest także odpowiednio duży zakres informacji o kulturze. I co z tego że jest zabawny skoro dla większości uczniów samym ćwiczeniem będzie przeczytanie swojej roli.

Rozpisałem się, a miało być o dygnitarzach którzy przyjechali by oceniać szkołę. Przyjechali, oceniają i zobaczymy co tam powiedzą. Przywieziono ich autobusem, łażą po szkole, spotykają się z dyrekcją, słuchają zajęć, oceniają. Komisja :) Poprzednio była komisja oceniająca wygląd szkoły.

Lubię zajęcia w klasie drugiej. Ostatnio są tak aktywni że znika mi połowa zajęć, dzisiaj zniknęły całe. Trochę szkoda, ale z drugiej strony to nie jest aż tak źle. W końcu Ci którzy chcą ćwiczyć ćwiczą, a reszta może posłuchać. To jest o tyle ciekawe że w klasie pierwszej nie mam takiego ‘problemu’ chociaż Oni są na wyższym poziomie. Nie są jednak aż tak skorzy do zadawania pytań. I dzisiaj w dwójce porozmawialiśmy sobie o przyjaźni. Super temat, poopowiadaliśmy sobie o przyjaciołach utraconych, takich oszukanych przyjaciołach, pochwaliliśmy przyjaciół w klasie, podbudowaliśmy Ich ego i naprawdę było pozytywnie. Nie wszędzie da się takie zajęcia przeprowadzić a szkoda. Byłoby super bo nie dość że ćwiczymy język to budujemy ‘team spirit’ w klasie i mówimy o uczuciach. Chociaż i tak mówienie o pogodzie czeka każdego mówiącego po angielsku. Prędzej czy później, ale tego tematu się nie ominie. Można go jedynie odwlekać.

No i tyle na dzisiaj. Staram się notki trzymać poniżej iluśtam słów i jak są za długie to skracam przerzucając resztę na niedzielę :)

Plan na niedzielę

Spotkałem dzisiaj wychowawczynię klasy 14. Dałem Jej w końcu prezent. Bliski zarówno dla mnie jak i dla Niej, w końcu oboje jesteśmy chrześcijanami. I tak od słowa do słowa zaprosiła mnie ponownie na mszę w niedzielę w Xuzhou. Chciałem sobie co prawda w niedzielę odpocząć, ale nie mogę ciągle Jej odmawiać skoro sam to zaproponowałem, zwłaszcza że ksiądz się o mnie zapytał. Wielkie to wyróżnienie i jestem naprawdę szczęśliwy. Z radością poświęcę ten dzień na odwiedzenie Xuzhou.

A potem ‘wprosiła’ się na zajęcia ze swoją klasą. Dzieciaki były tak średnio zadowolone, ale co zrobić. Nie można mieć wszystkiego.
– Czujesz się samotny? Przecież tu prawie nikt nie mówi po angielsku?
– Nie. Codziennie rozmawiam z mamą, ze znajomymi, no i z uczniami.
– No tak, ale w weekendy i po zajęciach?
– Tak naprawdę to nigdy nie jestem sam. Zresztą nie tylko ja. Nikt z nas nigdy nie jest sam.
– Ach…podziwiam Twoje optymistyczne podejście. Zresztą nie tylko ja. Moja szefowa także.

A potem czekając na zajęcia z klasą trzecią krzyczała do mnie z piętra że to jest właśnie Jej szefowa i mnie podziwia i bardzo się cieszy że pracuję w tej szkole. Ja też się cieszę.

IMG_1263
Panoramka :)

Ruszyłem na zajęcia do klasy 8, Lydia też się pojawiła i zacząłem je prowadzić według swojego planu po czym Lydia stwierdziła, na głos, że można zrobić to inaczej i żebym puścił dzieciakom cały podcast. I dopóki Lydia w klasie była to dzieciaki jeszcze słuchały, ale jak wyszła to olały sprawę całkowicie. Straciłem jakąkolwiek ambicje jeżeli chodzi o tę klasę. Tych najlepszych uczniów strasznie mi szkoda i postanawiam właśnie na nich się skupić, ale wiem że łatwo nie będzie.

Klasa 6 ma okropne wyniki z egzaminów z angielskiego. Jedne z najlepszych w szkole, ale na moich zajęciach są świetni i ciągle Im to powtarzam. Faceci gadają w kółko, ale zawsze jak się o coś Ich zapytam to mają coś sensownego do powiedzenia i mówią to w poprawnym angielskim. Zupełnie nie rozumiem dlaczego tak Im nie idzie na tych testach. A taka klasa ósma która nie wykazuje żadnych oznak zainteresowania angielskim radzi sobie na egzaminach na poziomie średnim, lub minimalnie poniżej. Bądź tu mądry.

Trochę się dzisiaj pocieszyłem gdy jedna trzecia klasy piątej (zazwyczaj świetnej) spała. Powiedzieli że przeżywają przesilenie wiosenne. Dla mnie ten okres już minął, ale że także przeżywałem przez kilka dni katusze trochę Im odpuściłem i przesłuchaliśmy jedną piosenkę. A normalnie powinniśmy rozmawiać o porach roku, jaką lubimy i dlaczego. Czyli taki zupełnie podstawowy temat dla wszystkich zaznajomionych chociaż trochę z angielskim.

IMG_1271
Ciągle Mu mówię żeby ściął włosy, ale On uparcie twierdzi że nie są długie.

W następnym tygodniu czekają nas zajęcia z odgrywania ról. Uczniowie nigdy czegoś takiego nie robili i trochę się boję o to czy zrozumieją czego od Nich oczekują. Chciałem to już zrobić w poprzednim semestrze, ale zrezygnowałem bo nie byłem pewny czy sobie poradzą. Dalej nie wiem, ale na szczęście role jakie mają odegrać są dosyć dobrze opisane. Są to praktycznie gotowe scenki do których wystarczy dodać pytania i odpowiedzi. Wymagam od Nich mało własnej inwencji twórczej. Naprawdę mam nadzieję że sobie poradzą. To mądre dzieciaki.

A teraz siedzę sobie na konsultacjach i tak słucham jak wszyscy wokół rozmawiają po chińsku. Teoretycznie powinniśmy rozmawiać po angielsku, ale w gruncie rzeczy co mi tam. Nie będę się spinać. To w końcu zajęcia całkowicie dodatkowe. Ciekawe tylko czy bateria mi padnie, czy też wytrzyma mi jeszcze te 6 minut do końca.

Jest dużo takich momentów w których Lydia mnie doprowadza do szału i podważa sens prowadzenia zajęć, jednak uczniów mam świetnych, nauczyciele także są super (o ile nie uważają że wiedzą lepiej co jest dla mnie najlepsze).

Jeszcze taka uwaga odnośnie klasy trzeciej. Dzisiaj Lydia przyszła Ich pilnować (to taka loteria, nikt nigdy nie wie gdzie się pojawi) i buczała strasznie na te dzieciaki. Poszedłem więc pogadać z Jokerem i mówię Mu że Lydia jest trochę straszna. Nie zrozumiał mnie, więc pokazałem mu w słowniku. Najpierw zaczął się śmiać a potem powiedział – YES! I dalej się śmiał. Oczywiście palec na usta i zrozumieliśmy się doskonale.

Shawn

Chciałem zostawić to na niedzielę, ale chyba będzie lepiej jeżeli opiszę to dzisiaj.
Zadzwoniła do mnie wczoraj wieczorem Lydia i zapytała się czy mnie Shawn nie irytuje. Bo rozmawiała z nią Ruby z którą rozmawiała nauczycielka Shawna. I wszyscy się tak martwili że Shawn rozmawia ze mną co lunch że postanowili się zapytać i mnie w końcu.
Kluczowym jest tutaj słowo ‘w końcu’. Bowiem zanim porozmawiano ze mną zwrócono na to uwagę Shawnowi. I chłopak zareagował podobno dość histerycznie, w sensie zaczął krzyczeć a potem się rozpłakał. Także gdy Lydia do mnie zadzwoniła była już musztardzie po obiedzie, chłopak się rozłożył.
Wyjaśniłem Lydii, że Shawn to nie Lawrance, nie chodzi za mną, nie chce mnie odwiedzać, nie przychodzi oglądać jak prowadzę zajęcia, po prostu przychodzi pogadać ze mną gdy jem lunch. Co jest całkiem sympatyczne i nie narzucające się ani trochę. Czasem sobie poesemsujemy, bo widać że to On jest troszkę inny od reszty uczniów. Może to nieśmiałość, może to coś innego, w to już nie wnikam. Mi się z nim w każdym razie dobrze rozmawia bo widać że to ogarnięty chłopak, lubi filmy (przez niego złamałem pierwszą zasadę Fight Clubu) i koszykówkę, więc tematów nam nie brakuje. No i chce żebym nauczył Go polskiego co już w ogóle jest wesołe.

Wyobraźcie sobie że macie ucznia, niezwykle zdolnego jak się okazuje, ale zamkniętego w sobie, nie mającego zbyt wielu przyjaciół w swojej klasie, który nagle nawiązuje dobry kontakt z nauczycielem z innego kraju. Nie chcecie jednak żeby tego nauczyciela niepokoił, więc co robicie?
– kontaktujecie się z nauczycielem by się zapytać czy ten uczeń mu przeszkadza?
– mówicie uczniowi żeby nie przeszkadzał nauczycielowi bo on na pewno jest zajęty i na pewno nie uważa was za kolegę?
No właśnie. A wystarczyło zapytać.
Wszystko musiałem Shawnowi dzisiaj tłumaczyć i wygląda na to że zrozumiał.

Tylko taki niesmak pozostał. Jak siedzisz 10 minut na ławce sam to się pytają czy jesteś samotny ale jak ktoś z Tobą codziennie rozmawia to mówią Mu żeby spadał bo jest uciążliwy.

Heh…przykulaliśmy się z Lydią na zajęcia do klasy ósmej i porozmawiała z tym chłopakiem który stwierdził że nie będzie się uczył. Okazało się, że ma dość spore zaległości jeszcze z czasów szkoły podstawowej i teraz jest najzwyczajniej w świecie zniechęcony do nauki. Nie wiem jak Lydia chce Mu pomóc, ale powiedziała że to zrobi.
A potem poszliśmy do klasy siódmej, która powiedziała ‘Movie’. Jeszcze raz Im wyjaśniłem żeby tego nie mówili bo mnie to irytuję, oczywiście cały czas z uśmiechem na twarzy, na co Lydia powiedziała że skoro chcą to mogą obejrzeć jutro popołudniu. No okej, jutro popołudniu. Obiecała że porozmawia z wychowawcą, a że akurat przechodził obok to porozmawiali, On wychodzi, a Lydia oznajmia mi że film obejrzą teraz więc mogę sobie odpocząć. No i to by było na tyle jeżeli chodzi o budowanie autorytetu i poważnego wizerunku. Gdybym tylko miał poważniejsze podejście i takie zacięcie by czegoś te dzieciaki nauczyć to byłbym naprawdę zdenerwowany. Na szczęście podchodzę do swojej pracy niezwykle na luzie i rozumiem że to bardziej zajęcia rekreacyjne niż prawdziwa nauka. Trochę uderza to w moją ambicję nauczyciela, ale są bitwy których nie sposób wygrać. I to jest jedna z nich, bo nie można oczekiwać że poważnie traktowany będzie przedmiot z którego nie ma ocen.

Kulturowa Ciekawostka
W Chińskiej tradycji istnieje coś takiego jak śluby pośmiertne. Czyli rodziny ustalają między sobą że gdy umrze dwójka młodych osób płci odmiennej wezmą ślub pośmiertnie i zostaną razem pochowani. Tradycja stara i praktycznie wygasła, ale jak się okazuje nie wszędzie. Niedawno złapano gang który zajmował się wykradaniem z grobów zwłok kobiet i sprzedawanie ich rodzinom młodo zmarłych mężczyzn. Dodatkowo fałszowano rejestry by państwo młodzi mogli przebywać we wspólnym grobie.