Poniedziałek jak wtorek

Cały dzień, może z wyjątkiem poranka który we wtorki jest zupełnie inny, mam wrażenie że to już wtorek. Co jest w pełni zrozumiałe, w końcu to drugi dzień w szkole więc powinien być wtorek. A to dopiero poniedziałek. Chociaż w gruncie rzeczy poniedziałki nie są takie złe. Mam fajne, aktywne klasy, dobre zajęcia, więc nic tylko chodzić po klasie i pomagać dzieciakom rozmawiać. Czasem trzeba tylko trochę z Nimi powalczyć na początku gdy krzyczą że chcą obejrzeć film.

IMG_2119
’Pomnik’

Wczoraj wróciłem po 20, kupiłem jeszcze owoce i zajeżdżając pod blok zauważyłem że między dwoma samochodami, na płocie, rozwieszono ogromną płachtę i puszczono z projektora film. Oglądali starsi i młodsi siedząc na przyniesionych z domu krzesełkach. Zdjęcia są dość słabe bo nie chciałem używać flesza a światła nie było zbyt wiele, ale macie chociaż zdjęcie ekranu:

IMG_2122

Dla mnie to niebywałe, znaczy słyszałem o czymś takim, widziałem na teledysku Myslovitz, ale nigdy tego nie doświadczyłem. Takie grupowe oglądanie filmu ze znajomymi, nie w kinie, nie w domu, ale na dworze przy dobrej pogodzie, gdzie każdy może się przysiąść, albo stanąć  i przeżyć tę produkcję. Zapomnijmy teraz o prawach autorskich o pomyślmy o tym że dzięki temu filmowi ci ludzie mieli możliwość spędzenia czasu ze sobą, ze swoimi dziećmi, wnukami i przeżycia czegoś wspólnie. Bardzo mi się ten pomysł podoba. To takie tworzenie wspólnoty, nie tylko mieszkamy w jednym bloku, ale razem żyjemy i razem przeżywamy, nikt nie jest sam, nikt nie jest anonimowy.

IMG_2127

A tak…wczoraj dokulałem się takiego ‘pomnika’ stojącego na drodze do Xuzhou, ale dokulałem się tam dość okrężną drogą. Kulałbym się jeszcze dalej gdyby nie to że nagle lampa przestała świecić i wróciłem do mieszkania. Na szczęście wystarczyło wymienić baterie, a że akumulatorków mam pod dostatkiem (bo nakupowałem jakbym przygotowywał się na koniec świata) to problemu nie ma. W sensie już nie ma. Cieszę się niezwykle że dzisiaj kończę godzinę wcześniej niż normalnie bo mogę sobie w spokoju w domu poćwiczyć a potem znowu ruszyć w drogę i dzisiaj pojechać gdzieś dalej. Na zdjęciach z satelity widzę że jeżeli pojadę jeszcze kawałek w stronę Xuzhou to dokulam się do rzeki, także taki mam plan na dzisiaj. Mam tylko nadzieję że wzdłuż tej rzeki będą jakieś dostępne drogi, bo w przeciwnym wypadku przyjdzie mi zawrócić. Mam tylko nadzieję że dojadę tam zanim zrobi się naprawdę ciemno bo chociaż baterie wymieniłem to jednak nie wiem jak długo wytrzymają a część trasy powrotnej jest nieoświetlona. Drogi mają wspaniałe, ale oświetlenie i znaki drogowe to tragedia momentami.

IMG_2133
Tofu z tofu i kiełkami.

Dzisiaj na obiad do trójeczki i znowu tofu na ostro. Bardzo mi to podchodzi i chociaż te mięsne wyglądają niezwykle apetycznie to jakoś chwilowo nie mam ochoty na żucie kości. Tofu jest dla mnie najlepszym rozwiązaniem. No i 5 RMB to jak za darmo.

Zaliczyłem również drugi sprawdzian na kursie. Tylko czemu musiałem zaznaczać że jestem lekarzem? Znaczy wiem czemu, bo tak było w PPTku, ale jednak można to było zrobić inaczej.

CoTamSłychaćnaŚwiecie
Czyli Korea, Korea i jeszcze raz Korea a spójrzmy na to co dzieje się w Syrii:

tV9pEbK

Niedziela i przegapione #7

Untitled

Drogi
Tak jak obiecałem. Drogi tutaj są niesamowite. Jeżdżą na nich te olbrzymie ciężarówki, wielkie wypełnione piachem, motorami, węglem i tak naprawdę nie wiem czym jeszcze ciężarówki i wiecie czego tutaj nie ma? Kolein. Drogi są niczym blat stołu. Jedyne koleiny jakie  zauważyłem były na poboczu przy fabryce, ale i one były nieprównywalne mniejsze od tych znanych nam z Polskich dróg, głębokie może na 2-3 centymetry i cignęły się  jakieś 100-200 metrów. Specjalnie patrzyłem na główną drogę, ale nic tam nie zobaczyłem. Zapomnijcie również o dziurach na jezdni i o dziurach na poboczu. Nie ma czegoś takiego.
Nie ma również zbyt wielu drogowskazów co dla mnie jest olbrzymim problemem, a nawet jak już są to te które mnie najbardziej interesują są napisane po chińsku. A teraz taka ciekawostka: autostrada G3 wzdłuż której chcę dojechać do tego olbrzymiego jeziora (Nansi) prowadzi od Pekinu  do Fuzhou, a docelowo do Tajwanu.

Piątkowy obiad
Odłożyłem to na dzisiaj bo był wyjątkowy. Mianowicie część jedzenia dostałem od tej uroczej dziewczyny z klasy dziesiątej. Jej mama przygotowała i wysłała Ją z ciastem (hmm…takim plackiem mącznym) i jedzeniem. No pycha, po prostu pycha. I na ostro było co już w ogóle…

Wykupiony zapas gruszek
W piątek poszedłem kupić owoce, bo im robi się cieplej tym więcej ich jem i kupiłem ładne, duże, świeże jabłka, ale nie kupiłem gruszek bo nie było. Stało się to czym mama mi groziła, tylko zamiast słonecznika wykupiłem zapas gruszek…mama nadzieję że nie bo prawdę mówiąc wolę te gruszki od jabłek.

Dziwne cosie w workach
Podobno parzenie zielonej herbaty zapoczątkował listek który spadł cesarzowi do gorącej wody. Od tamtej pory Chińczycy zalali wrzątkiem chyba każdą dostępną roślinę by sprawdzić czy się nada do picia, a potem ją wysuszyli i sprawdzili jeszcze raz. Efekt jest teraz taki że kupując w sklepie cokolwiek nie mam pewności czy to bardziej służy do jedzenia czy do picia. Dlatego też  próbuję i tak i tak. Te duże zielone owoce to chyba coś kandyzowanego, ale nie mam pojęcia co bo smaku nie poznaję, no i nie ma pestek co jest dość dziwne. W smaku bardzo słodkie a jak się zaleje wodą to jest pyszne. Tylko oczywiście trzeba najpierw pociachać na plasterki.
Te czerwone mają za to pestki i coś mi smakowo przypominają, ale nie potrafię sobie przypomnieć nazwy, po zalaniu bez smaku.

Blue movie
Klasa pierwsza chciała obejrzeć film w poniedziałek i ktoś krzyknął ‘huang dian ying’ a potem ‘yellow movie’ i dzieciaki w śmiech. Spojrzałem się wtedy na Nich  z uśmiechem na usta i wytłumaczyłem:
– Owszem, po chińsku to ‘huang dian ying’, ale po angielsku to ‘blue movie’. Ale puścić Wam czegoś takiego ani nie chcę ani nie mogę.
Wtedy dotarło do Nich co powiedzieli i zaczęli przepraszać.
No dobrze, ale o co chodzi?
O filmy pornograficzne moi drodzy. Także gdy ktoś Wam w Chinach zaproponuje ‘żółte filmy’ zastanówcie się czy naprawdę chcecie je oglądać.

Korea
Tak, Korea Północna graniczy z Chinami, ale dla przypomnienia: oni się kłócą z Koreą Południową a w dalszej kolejności z USA. Pierwszy atak będzie właśnie skierowany w Koreę Południową i nawet jeżeli te dwa kraje wejdą na wojenną ścieżkę to jest dość nikłe prawdopodobieństwo żeby Chiny się w to wtrąciły. W chińskich mediach temat konfliktu  poruszany jest sporadycznie, o wiele więcej mówi się o ptasiej grypie oraz o spotkaniach prezydenta Xi Jinping z przedstawicielami stowarzyszenia narodów Azji Południowo-Wschodniej, to co się dzieje na półwyspie koreańskim jest dopiero którymś tam tematem. Znacznie więcej uwagi poświęca mu się w polskich i amerykańskich mediach.

Qipa
Wymowę już znacie, bo przypomina siedem osiem i oznacza to ni mniej ni więcej a kwiatek, podobno bardzo brzydki. Jest to również slangowe określenie kogoś bardzo dziwnego. I tak na przykład jedna uczennic w klasie dziewiątej powiedział mi dzisiaj ‘He’s a qipa’ i prawie się popłakałem ze śmiechu. Nawet w tak odległym miejscu od  Domu można usłyszeć polskobrzmiące przekleństwa.

Niedziela
Dzisiaj dzieciaki dostały do wyboru cztery tematy: duchy, zwierzęta, klasa i hobby. Tak żeby sobie porozmawiać. Klasa dziewiąta wybrała duchy i stosunek większości jest dość ambiwalentny. Część wierzy, część nie wierzy. Nikt nie widział, ale Brigitte powiedziała mi że w Chinach zdarza się że w dziecko wejdzie duch, a potem zostanie on przegoniony przez kogoś.
W sumie to każda klasa wybrała dzisiaj duchy, więc w czasie przerwy na lunch ściągnąłem dzieciakom film krótkometrażowy, ale okazał się tak kiepski że go nie podlinkuję.

IMG_2111
Tofu.
Na obiad ruszyłem do trójki, ale że było mało osób w dwójce to tam się zatrzymałem i zjadłem tofu na ostro, bardzo smacznie za 6 RMB. Ciągle mnie to zdumiewa że tutaj tofu jest tańsze od mięsa. Z drugiej strony, jakby było droższe to zostałby już chyba tylko ryż.

Tylko tyle bo zaraz wskakuję na Meridkę i jedziemy.

Sobota mi uciekła

IMG_2080

Właśnie dobija osiemnasta, czyli godzina dodawania notki a ja sobie uświadomiłem że nic jeszcze nie napisałem. Znaczy owszem napisałem coś do szuflady, napisałem coś po angielsku, nawet opisałem przegapione z tygodnia na jutro, ale nie napisałem dzisiejszej notki. Dzień mi uciekł. A nie wiem dlaczego, przecież wstałem wcześnie (o 617) zrobiłem wszystko co sobie zaplanowałem i nagle 18 a ja nie mam nic…

IMG_2091
Jak miałem lat 14 to sobie przeczytałem taką biografię po polsku pod nadzorem Pani z historii.

Wczoraj rozpocząłem kurs i przerobiłem lekcje o krajach. Nawet zaliczyłem sprawdzian (tylko dlaczego jedno z pytań brzmiało ‘skąd jesteś?’ a jedyna akceptowalna odpowiedź brzmiała ‘z Japonii’ to nie rozumiem bo chociaż tak było w przykładzie w prezentacji to jednak nauczyliśmy jak mówić i pisać ‘Polska’) internetowy, bo nie wiem jak tam ze sprawdzianem z kaligrafii. W końcu moje pismo jest kiepskie. Możemy wmawiać dzieciom że to kwestia praktyki i jeżeli będą spędzać wystarczająco dużo czasu ćwicząc to w końcu się nauczą, ale to trochę jak uczyć błędnej wymowy. Znaczy owszem, nauczyć się nauczysz, ale będziesz powielał te same błędy. Także w tym przypadku jakieś przykłady byłyby mile widziane.  A skoro wziąłem się porządnie za naukę trzeba było ruszyć do porządnego sklepu i się zaopatrzyć. Kupiłem więc ołówki, długopisy, ostrzałkę  i zeszyt bo w czymś pisać trzeba. Wchodzisz do sklepu i masz do wyboru kilkanaście rodzajów długopisów, cienkopisów i innych pisadeł ale ołówki tylko 2B i nie ma wkładów do mechanicznych. W takich chwilach jakaś część mnie umiera.

IMG_2095
Po czym odżywa dzięki takiej ostrzałce.

A potem poszedłem sobie pochodzić, ale uznałem że nie ma sensu zapisywać każdego spaceru w garminku więc go wyłączyłem i chodząc podnosiłem przewrócone przez wiatr rowery. To prawdziwa plaga gdy wiatr wieje tak mocno jak dzisiaj, przewracają się biedne jak domki z kart.

IMG_2090
Wrzuca się monety, podłącza rower na prąd i już się ładuje.
Postanowiłem zejść trochę z wyznaczonej trasy i poodwiedzałem troszkę mniejszych ulic przypatrując się temu co kryje się za wielkimi budynkami. Tak trochę podobnie jak u mnie w Dębie, tylko może bardziej brudno i domki inne, ale oprócz tego prawie tak samo. Przekroczyłem też pewną bramę i cóż…zobaczcie sami:

IMG_2086 IMG_2082
Często trawa tylko wydaje się bardziej zielona po drugiej stronie.

A jutro do szkoły co średnio mi się podoba, ale ileż można w domu siedzieć. Z drugiej strony to jeszcze jest pikuś, za 3 tygodnie czeka mnie tydzień w pracy bez przerwy. Pierwszy dzień maja jest wolny, więc postanowiono dołożyć  29 i 30 kwietnia. Tylko że nie ma nic za darmo to trzeba te wolne odpracować 27 i 28 kwietnia. Rozumiem logikę która się za tym kryje, pięć dni wolnego (1-5 maj) to strasznie dużo i ekonomiści się plują że to cios w gospodarkę, ale mimo wszystko nie podoba mi się to ani trochę.

IMG_2092
Uliczny dentysta w Chinach. Podchodzimy, mówimy że chcemy sztuczną szczękę, albo prosimy o wstawienie ząbków do starej i wszystko gra. A w tych fiolkach to pewnie środki przeciwbólowe.

CoTamSłychaćwChinach
Jedno zdjęcie z uroczystości ku czci zasypanych górników w Tybecie.

001422373e1912c8731a06

Piątek

W gruncie rzeczy to swoją porcję słów na dzisiaj już wypisałem, więc nie będę się teraz za bardzo produkował, poza tym większość dnia spędziłem na czytaniu. Pogoda nie zachęca do spacerów no i nogi mam ciężkie po dwóch poprzednich wypadach.
A właśnie…co Ty robisz w mieszkaniu możecie zapytać. To bardzo dobre pytanie, otóż nie pojechałem do Xuzhou bo miało padać, więc pojadę za tydzień. Tak odkładamy z Damonem to spotkanie, ale On już prawie skończył pisać pracę, a mi się nie śpieszy więc wszystko gra.

IMG_2062
Obiad, ale o nim będzie w niedzielę.

Nagle rozlega się dzwonek domofonu, to nic nowego bo czasem ktoś zadzwoni przez pomyłkę, czasem ktoś usłyszy mój głos i powie ‘weiguoren’ (obcokrajowiec), ale dzisiaj po raz pierwszy usłyszałem ‘Uncle’. To ciekawe bo z tego co się orientuję nie jestem niczyim wujkiem, nie mniej jednak wysłuchałem reszty i padła prośba o przeliterowanie ‘restaurant’ no to zacząłem literować, ale uznałem że łatwiej będzie pokazać jak się pisze, więc powiedziałem żeby zaczekał chwilę, ale gdy zszedłem nie było nikogo oprócz wiatru. Przeszywającego skórę zimnego wiatru.

IMG_2069 IMG_2070
O nich też będzie w niedzielę.

Rozpocząłem dzisiaj naukę chińskiego. W sensie zakupiłem sobie kurs online (trochę dziwnie że po polsku) i będę się z niego uczył. Będę także zdawał regularne raporty z tego jak mi idzie i proszę – dopingujcie mnie żeby mi motywacji nie zabrakło!
No dobrze Bart, ale po wafla kupiłeś kurs skoro już się sam uczysz? No właśnie dlatego że już się sam uczę i ta moja samodzielna nauka jest taka cząstkowa. Coś tam wiem, coś tam rozumiem, ale to ciągle jest takie ‘coś tam’, a chcę żeby było lepiej.

CTS
Wykopano już ciała 59 górników z kopalni złota w Tybecie. Zostało jeszcze 24. Do  wypadku doszło w ubiegły piątek, pod ziemią uwięzionych zostało 83 górników.

Zbiory herbaty

Jak pisałem wczoraj, święto Qingming wyznacza okresy zbioru herbaty. W tym roku cena kilograma herbaty Longjing (kategoria premium) zmalała o 50%, czyli z 8000RMB za kilogram (dobry Boże), to 4000RMB (w dalszym ciągu dobry Boże).

Herbata Longjing (ogólna nazwa herbat z tego regionu), dzieli się na kilka odmian z których najdroższa jest herbata mingqian (zrywana z pierwszych listków które pokazały się jeszcze przed świętem Qingming, szacuje się że zbiory trwają maksymalnie dziesięć dni uznawana jest za jedną z najlepszych herbat.

Tak niska cena herbaty nie jest jedynym powodem do zmartwień na polach uprawnych. Wzrosły również koszty produkcji. Ocenia się, że o około 10%, co więcej obecnie na polach płaci się 100RMB za dzień osobom zbierającym liście, a rok temu było to 80RMB.

Ogólnokrajowa kampania mająca na celu zmniejszenie ekstrawaganckich wydatków odbija się czkawką u ‘producentów’ herbaty. Tak droga herbata była równie często łapówką.

Znaczenie tej herbaty ma także swoje uzasadnienie historyczne, gdyż to właśnie 104 dnia po równonocy zimowej cesarz wysyłał swoich ludzi do zbierania (powiedzmy że) pańszczyzny. W czasie rządów dynastii Tang (618-907) rolnicy musieli dostarczać herbatę z Hangzhou do stolicy Chang’an (obecnie Xi’an) co sprawiało że mieli zaledwie 10 dni na jej przygotowanie.

W tym roku zbiory i produkcja herbaty zaczęły się 10 Marca, zamiast tradycyjnego 25 Marca, co wydłużyło zbiory.

Ceny herbaty mingqian dochodzą na aukcjach nawet do 120000RMB za kilogram (…)

Gry

17173.com, najpopularniejsza strona o grach w Chinach każdego miesiąca podaje listę najczęściej ogrywanych tytułów. Od kilku miesięcy miejscami w czołowej trójce zamieniają się : League of Legends (w kwietniu awans na pierwsze miejsce), DNF (Dungeon Fighter Online, spadek z pierwszego miejsca), oraz Tian Long Ba Bu (powiedzmy że Eight Part Heavenly Dragon, który utrzymał trzecią pozycję). Dwa ostatnie tytuły to MMORPG skupiające się na walce.
O ile dwie pierwsze pozycje nie są chlubą dla Chin, ponieważ są to produkcje odpowiednio: amerykańska i koreańska, tak pozycja trzecia jest w pełni produkcją chińską.  Odpowiada za niego grupa ChangYou.com. Sukces tej firmy, oraz ich produkcji jest sukcesem całej branży w Chinach, gdyż bardzo długo wielu graczy uważało że Chińczycy nie są w stanie stworzyć tytułów porównywalnych z koreańskimi lub amerykańskimi. A jest o co walczyć, bo chińskie ministerstwo kultury szacuje że w Chinach jest ponad 300 milionów graczy i szacuje się że wartość rynku wzrośnie w latach 2012-2017 o ponad 12% osiągając w roku 2017 ponad 20 biliardów dolarów.

Czerwone gry

Czerwone gry to z założenia gry o podtekście patriotycznym mające nie tylko przykuć uwagę graczy, ale także sprawić by nawet w świecie wirtualnym darzyli swój kraj miłością. Jednakże shootery osadzone w realiach japońskiej okupacji, jak na przykład Shining Sword czy Resistance War 2 nie są zbyt popularne, łapiąc się w rankingach 17173.com na miejscach w odpowiednio czwartej i ósmej setce. Gracze narzekają przede wszystkim na brak realizmu gdyż Chiny w tych grach zawsze wygrywają, a chyba wszyscy wiemy że brak widma porażki jest solidnym bodźcem ujmującym motywację.

Wyjątkiem jest Glorious Mission, gra stworzona przez Wuxi Glorious Mission Company (już po nazwie studia widać w jakim celu powstało), na zlecenie chińskiej armii po to by szkolić żołnierzy. Gra jest również wyjątkiem ponieważ przez ostatnich kilka lat cała branża skupiała się na tworzeniu gier opartych o sztuki walki osadzonych w czasach bardziej zamierzchłych, jak chociażby QQ Sanguo .
Początkowo gra miała być stworzona tylko I wyłącznie na potrzeby wojska, jednak w pewnym momencie armia zmieniła swoją decyzję i chciała by gra została udostępniona publicznie, tak jak to było z America’s Army wydanej w USA.

Cenzura

Jak wiadomo w Chinach jest cenzura i dotyka ona także gry. W 2004 roku chińskie ministerstwo kultury utworzyło komitet którego zadaniem jest sprawdzanie zachodnich gier pod kątem tego jak pokazywane są w nich Chiny. Stworzono listę rzeczy które sprawią że gra zostanie niewydana w Chinach i są to:
– naruszanie podstawowych zasad konstytucji
– zagrożenie niepodległości i możliwość rozbicia kraju
– podawanie do opinii publicznej tajemnic narodowych
– umniejszanie chwale narodu
– podburzanie ludności
– naruszanie dóbr osobistych
I w ten sposób doszło do zbanowanic chociażby:
Hearts of Iron, I.G.I. 2, czy Command & Conquer: Generals – Zero Hour (czemu się nie dziwie, ale wiedzieć musicie że druga odsłona Red Alert jest tutaj całkiem popularna).\

Tencent

QQ Sanguo to czołowy przedstawiciel chińskich dwuwymiarowych RPGów osadzonych w realiach historycznych, w tym przypadku w czasach trzech królestw. Jest to jeden z najpopularniejszych rodzajów gier z kilku powodów – wymagania sprzętowe nie są duże, a gra jest darmowa i dostępna przez najpopularniejszy w Chinach komunikator – QQ. QQ został stworzony przez firmę Tencent, która jest obecnie potentantem na rynku gier, nie tylko w Chinach. Od 2012 roku posiadają posiadają pakiet akcji Epic Games, a w Riot Games (twórców League of Legends) zainwestowali ponad 400 milionów dolarów.
Z poziomu komunikatora można także uruchomić inne gry, jak chociażby QQ Dancer  czyli grę taneczną, QQ Speed casualowe wyścigi, czy QQ Tang grę opartą na chińskiej literaturze. Nie obyło się oczywiście bez shooterów, z których najpopularniejszy jest koreański CrossFire.

Popularność

Jak należy rozumieć popularny shooter w wydaniu chińskim? Uczniowie noszą książki w torbach z logiem gry, a kafejki internetowe zamieniają się po lekcjach w jaskinie dla graczy.
Nie trzeba szukać zbyt długo by znaleźć także przedmioty nawiązujące do innych gier, pluszaki z Angry Birds są praktycznie w każdym sklepie, a na okładkach zeszytów widać wzory z Plants vs. Zombies. A to wszystko dzieje się w małym miasteczku godzinę drogi od trzeciorzędnego miasta, więc Waszej wyobraźni pozostawiam to jak to wygląda w Pekinie czy Szanghaju.

Interwały

Aaaa! Krzyknąłem z samego rana, uświadamiając sobie że zapomniałem wczoraj uaktualnić Szuflady. Mam nadzieję że wybaczycie.

Przygotowując się do dzisiejszych interwałów usłyszałem dobijanie się do drzwi, ubrany już w strój biegowy otworzyłem a tam stała ta malutka dziewczyna z klasy 10…zaszedł pomyłek w takim razie, bo Ona nie chciała mnie zaprosić do domu tylko żebym się poszedł z Nimi (bo była jeszcze Jej koleżanka) bawić. Taaak…to w ogóle nie byłoby ‘niepokojące’. Wytłumaczyłem Jej że zaraz idę biegać, ale może później. Nie wiem czy to później nadejdzie…W każdym razie poszedłem biegać.

IMG_2035
O wierzbowych gałązkach przeczytacie poniżej.

12 minut spokojnego biegu a potem powtórka z zeszłego tygodnia, czyli 10×30-60 (30 sekund bardzo szybko i 60 bardzo wolno), a że za tydzień planuję przejść do 30-30 to zrobiłem sobie jeszcze 3×30-30 i o ile tydzień temu miałem jeszcze siły by spiąć się w drodze do domu i czuć się rześko i przyjemnie tak dzisiaj miałem problem wejść na to swoje czwarte piętro. Nie wiem ile w tym ‘zasługi’ wczorajszej 40 a ile dzisiejszych interwałów, ale podobało mi się bardzo. Znaczy…pierwszych kilkanaście minut po wejściu do domu chciałem umrzeć, ale po prysznicu zdałem sobie sprawę że już się nie mogę doczekać następnego tygodnia i kolejnych interwałów. Tym razem będzie 15×30-30. Przynajmniej takie jest założenie, a jak to wyjdzie w rzeczywistości to się dopiero okaże, bo lekko na pewno nie będzie.

IMG_2040
Długo już nie było deszczu to pora podlać rośliny.

Po obiedzie wsiadłem na Meridkę  i pojechałem. Plan miałem taki żeby kupić lampę, miód i odwiedzić groby bo dzisiaj jest święto Qingming (o nim będzie za chwilę). Pojechałem do znajomego sklepu rowerowego gdzie do wyboru miałem dwie lampy, tanią i drogą. Spojrzałem na mój budżet do wypłaty i wziąłem tą drogą. Została mi ona szybko przykręcona, trzeba było co prawda przenieść dzwonek, ale to nie problem. Po raz kolejny zdumiewa mnie jakość obsługi.

IMG_2057
Wspomniana lampka.

Kupiłem miód, herbatę w postaci pączków jakiegoś kwiatka i paprykę z sezamem (mam jeszcze dwa słoiki własnej). I tak wyposażony ruszyłem przed siebie. Trochę pokrążyłem, zwiedziłem kilka tras z drugiej strony, ale w końcu dotarłem na górę, wyciągnąłem aparat  zrobiłem zdjęcie i spojrzałem w lewo. Na skraju małego lasku zauważyłem jedną płytę, ale im szedłem dalej tym płyt było coraz więcej i więcej, a przy każdej z nich kopiec.

IMG_2045

Cmentarz.
Zupełnie inny od tych znanych z Europy, czy nawet od tych których zdjęcia są w internecie. Gdzieś tam siedziały sobie w spokoju dwa psy, ale na mój widok odbiegły, a ja szedłem i uśmiechałem się.

IMG_2047
Jeszcze moment się przyglądał, ale potem uciekł.

To dziwne, ale nie czułem smutku jaki normalnie czuje się na cmentarzach. Jak to w Chinach, było brudno, pod nogami miałem butelki po destylacie i torby plastykowe, ale wszystko było świeże więc z poranka. Słońce świeciło, w koronach drzew ptaki ćwierkały i wokół nie było nikogo. Tylko kopce ze świeżą ziemią na szczycie. Z niektórych kopców wyrastały drzewa, jeden był nawet podmurowany cegłami, ale żaden nie wyróżniał się tak jak to niektóre w Polsce. Niektóre płyty były ciemne, inne jasne, ale wszystkie miały jakieś wzory artystyczne i zapewne cytaty.

IMG_2049
Merida w tle.

Po śmierci w końcu wszyscy jesteśmy równi.

Chińskie Święta – Qingming
Święto obchodzone 15 dni po równonocy wiosennej. Najprościej byłoby przyrównać je do dnia Wszystkich Świętych bo przypomina je pod tym względem że w jego trakcie odwiedza się groby przodków.
Nazywane jest również dniem czyszczenia grobów bo właśnie wtedy czyści się groby, ofiaruje się zmarłym jedzenie, herbatę, wino, pali papier przypominający pieniądze. A niektórzy ludzie noszą ze sobą gałążki wierzbowe, lub umieszczają je nad drzwiami/bramami by odgonić złe duchy.

To właśnie w ten dzień rozpoczyna się wiosenne oranie, odbywają się różne imprezy, puszcza się latawce, czy odpala petard.

Jest również istotne z powodu zbiorów herbaty. Herbata zebrana przed tym świętem jest droższa od tej zebranej po (ale czy w gruncie rzeczy każda nie jest zebrana po i wszystkie prócz jednej będą zebrane przed?).

IMG_2059
Herbata z kwiatka.

Przekupiłem ich!

IMG_2013
Tunel w drodze do szkoły

Tak! Udało mi się przekupić klasę ósmą. Obejrzeliśmy trochę  Up, ale dopiero po tym jak rozmawialiśmy o tym co by kupili za milion dolarów. Prawdę mówiąc nie sądziłem że to zadziała, ale zadziałało i jestem z siebie bardzo zadowolony. Owszem, nie jest to najlepsze strategia, ani na pewno nie długoterminowa, ale jeżeli działa to mam to w nosie.

IMG_2021
Pogadanka przed pierwszą lekcją.

Obiad to dzisiaj trójka i tofu, tofu i jakieś kiełki, ale głównie to tofu. Za 5 RMB. Ach…trochę papryki tez tam było, ale bez przesady znowu. Smaczne i mam wrażenie, że to tofu było najzwyczajniej w świecie ugotowane z papryką bo nie miało praktycznie żadnego smaku. Będę musiał kiedyś spróbować przyrządzić je właśnie w ten sposób. Papryki mam pod dostatkiem, tofu też, także nic nie stoi na przeszkodzie. No może jedna rzecz…mam smaka na fasolkę po bretońsku i chociaż wiem że przygotowanie jej tutaj będzie praktycznie niemożliwe (no poważnie, żeby nigdzie nie było wędzonego boczku?) to spróbuję.

IMG_2026
Mogło by być ostrzejsze.

IMG_2029
’Macie jakies dziwne smaki lodów?’ 'Nie!’ Słodki ziemniak z  kukurydzą.

Plan na ten tydzień miałem taki żeby w jakiś dzień zrobić 40km na Meridce, bo raz w życiu zrobiłem coś koło 40 w Polsce, ale chciałem potem umrzeć (z całego serca odradzam taki duży i popularny sklep rowerowy w Rudzie Śląskiej, bo w Chinach, pomimo problemów językowych, wszystko ze mną ustawiali i pytali się czy gra, czego w tamtym sklepie nie uświadczyłem). A że zadzwoniłem dzisiaj do Damona i umówiliśmy się na piątek i sobotę to nie wiedziałem czy dam radę po powrocie zrobić tę 40 to postanowiłem zrobić dzisiaj. No to wyciągnąłem Meridkę z mieszkania, włączyłem muzykę i pojechałem. Nie miałem dzisiaj ochoty na kręcenie się wokół jeziora, więc pojechałem w stronę świątyni, a potem jeszcze trochę dalej. Pola, wzgórza, domy i droga. O tych drogach muszę w końcu coś napisać bo kilka rzeczy rzuca się w oczy. Zawróciłem, pojechałem w stronę mieszkania, ale to dopiero ~22 kilometry, więc pojechałem dalej w stronę fabryki, a potem za fabrykę i dotarłem do znaków mówiących że 5km w lewo a znajdę coś tam. Nauczyłem się nie ufać tym znakom. Nie mniej jednak kiedyś spróbuję tam pojechać i zobaczyć co i jak. Jechałem dalej prosto aż dotarłem do rondka i uświadomiłem sobie że to pierwsze z dwóch rondek na drodze do Xuzhou. Ucieszony tym faktem zawróciłem i jeszcze musiałem się trochę po okolicy wokół mieszkania pokulać. Jutro muszę podskoczyć do sklepu rowerowego i kupić lampę, bo to jakaś masakra. O 19 nie ma już światła, a niektóre drogi są nieoświetlone. Gdyby nie mój wyborny słuch wpadłbym na człowieka który stał na poboczu i rozmawiał przez komórkę.

IMG_2033
5 kilometrów do…

Nie wiem jak będą wyglądać jutrzejsze interwały, ale spinać się nie będę, w końcu po takim dniu mam prawo mieć trochę cięższe nogi.

CoTamSłychaćwChinach

Liczba osób z wirusem H7N9 wzrosła do siedmiu. Cztery nowe przypadki zachorowań odnotowano w prowincji Jiangsu (to już u mnie).  Pozostałe trzy rozkładają się następująco – Szanghaj dwa i prowincja Anhui 1. Nie wiadomo jeszcze w jaki sposób doszło do zakażeń zwłaszcza że osoby te nie miały ze sobą kontaktu.
Z dotychczasowych obserwacji klinicznych wynika że wirusem nie można zarazić się od innej osoby, jednakże nie jest to jeszcze pewne z powodu nikłej ilości zachorowań.

[iframe src=”http://www.endomondo.com/embed/workouts?w=piYSQgZd5dE&width=500&height=500&width=500&height=500″ width=”500″ height=”500″ frameborder=”0″ scrolling=”yes”]

Chciałbym…

Od dzisiaj, w założeniu od wczoraj ale poniedziałki są beznadziejne jeżeli chodzi o zajęcia, męczymy się z tekstem o trzech tysiącach lat handlu. A że tekst długi i trudny to będziemy się z nim męczyć przez dwie godziny. Trudny jest bo wyszło mi z 20 slajdów ze słówkami, czyli sporo. Bo znając życie nie wszystko wyłapałem. Na rozgrzewkę przed tekstem serwuję dzieciakom kilka pytań związanych z zakupami, w tym jedno którym chciałbym się podzielić ‘Co byś kupił/a mając milion dolarów?’, a podzielę się po te odpowiedzi dają nam jako taki pogląd tego jakie pragnienia mają 16-latkowie z końca innego kontynentu. Najbardziej popularne odpowiedzi dzisiaj to: jedzenie i ubranie, potem dom, gdzieś tam w dalekim tyle samochód i podróże. Jedzenie i ubranie. O ile ubranie mogę zrozumieć bez problemu, tak z tym jedzeniem mam pewien problem. Mieszkając całe życie w Polsce nie zdawałem sobie sprawy z tego jak istotne jest jedzenie dla kultur azjatyckich, bo to nie tylko Chiny. Znaczy coś tam wiedziałem że w Japonii jedzenie jest bardzo ważne, w końcu ten temat pojawiał się praktycznie we wszystkich kreskówkach, filmach czy książkach. W sumie to wystarczy porównać jak często pojawiają się posiłki w filmach akcji z Hollywood oraz tych z Azji. Mimo tej wiedzy nie byłem tak naprawdę świadomy tego jak istotne jest jedzenie. No bo jeżeli 9 z 10 uczniów mówi że przede wszystkim kupiłoby swoje ulubione jedzenie to nie można tego tematu zignorować.

IMG_1990

A skoro o jedzeniu mowa, to dzisiaj poszedłem do trójki, gdzie wziąłem sobie tofu za 4 RMB. Bardzo dobre tofu, mogłoby być więcej papryki, ale już nie będę wybrzydzać. Zastanawiam się czy nie zacząć nosić własnego słoika z papryką i sobie dokładać i chyba faktycznie zacznę tak robić.

IMG_1996
I to nie jest tak, że tych fasolowych jest tylko jeden rodzaj…

Pewnie już nie pamiętacie, ale dwie dziewczyny z klasy jedenastej poprosiły mnie o przygotowanie scenek z których mogłyby ułożyć jakiś śmieszny dialog. Także przygotowałem trzy, miały sobie wybrać jeden. I dzisiaj, po chyba 3 tygodniach, przyszły do mnie z prośbą żebym rozpisał Im jedną z tych propozycji i zrobił dialog. Ha…to pójdzie to szuflady angielskiej. Nie jest jakiś bardzo śmieszny, ale powinien być na odpowiednim dla Nich poziomie.

IMG_2002
Siedziała tak sobie i patrzyła przed siebie. Patrzyła bo oczy miała otwarte. Buty ściągnięte, nogi wyciągnięte. Sądząc po zdjęciach z satelity to jeszcze parę lat temu zamiast tego płotu były pola. Kto wie czy gdy była dzieckiem to nie chodziła właśnie na to pole pracować.

Ach…podobno jutro zajęcia kończą się o 1530, ale  popołudniowe zaczynają się o 1255. Podobno, bo informacja pochodzi od jednego z uczniów…chociaż to całkiem możliwe, godzinowo się zgadza i mamy wtedy trzy zajęcia, więc odpadają konsultacje. W takim razie jutro się oberwie temu uczniowi z piątki który stwierdził że nie mamy zajęć popołudniu.

W klasie 12 skończyliśmy oglądać ‘Total Recall’, ale ten remake i gdzieś tak od połowy filmu nasuwało mi się, że ja bym zakończył to sceną w której Quaid budzi się w Rekall i zostaje zaproszony do recepcji by uiścić opłatę. I gdzieś tak pod koniec, przez ułamek sekundy miałem nadzieję że scenarzyści pójdą tą drogą, ale jednak nie…jednak nie.

IMG_2006
Herbata.

CoTamSłychaćwChinach

W lato Chiny wyslą na orbitę drugą w swojej historii kobietę. Bedzie to Wang Yaping na pokładzie Shenzhou 10. Wang, oraz jej towarysze, spędzą na orbicie 15 dni na przełomie lipca I sierpnia. Druga chińska kosmonautka pochodzi z Yantai w prowincji Shandong (praktycznie sąsiadka), ma 35 lat, męża i dziecko. W 2008 roku uczestniczyła w misji ratunkowej po trzęsieniu w Syczuanie.

Prognoza

pogody, mają to do siebie że są…no cóż, prognozami. Miało dzisiaj lać jak z cebra, a słonko świeci, temperatura w okolicach 16 stopni, słowem żyć nie umierać.
W dodatku klasa piąta obwieściła, że w środę zajęcia mamy tylko rano, więc pół dnia byłoby wolnego. Żadna inna klasa jeszcze tego nie potwierdziła a Lydii nie ma drugi dzień w szkole, więc pewnie dowiem się dopiero w środę.

IMG_1975

Kilku uczniów z klasy trzeciej musiało stać pod ścianą w czasie zajęć. Poszli do sklepu, złapał Ich nauczyciel i kazał stać w czasie lekcji, a Oni posłusznie stali, chociaż nauczyciela nie było. A przynajmniej tego który Ich złapał. Bardzo mnie to zdziwiło i zanim uświadomiono mi że to kara powiedziałem Im żeby sobie usiedli, bo to tylko mnie rozprasza, ale Oni odmówili. W końcu jedna z uczennic wyjaśniła o co chodzi. Posłuszeństwo nie wpajane, ale wpojone.

IMG_1969

Na obiad poszedłem do trójki gdzie mięcho z tofu i fasolą (na ostro! W końcu na ostro!) aż się do mnie uśmiechało, więc z radością wydałem te 10 RMB. Był to również ostatni raz gdy wziąłem zupę w innej stołówce niż czwarta. Tam to przynajmniej coś pływa a w każdej innej jest sama woda.  Nigdy nie podejrzewałbym siebie o to że będę jeść kości, a jednak jakoś  tutaj potrafią mięso tak przygotować że nawet przegryzanie się przez kość sprawia przyjemność. jem znacznie mniej mięsa niż w Polsce, ale jak już się dorwę to jem nawet kości.

IMG_1977
A może ta Pani czeka na Doktora?

Ach…wczoraj rozpoczął się trzeci sezon ‘Gry o tron’ i wznowiono siódmy sezon ‘Doctor Who’ i w tym momencie następuje walka, co zrobić…iść na rower czy jednak dać nogom trochę odpocząć i w końcu coś obejrzeć, bo odkąd zacząłem czytać to nie obejrzałem ani jednego filmu czy serialu…nie odczułem tego jakoś boleśnie, ale fakt jest faktem.
Wygrała regeneracja, teraz pozostaje pytanie: Westeros czy podróż z Tardis…
Tardis, bo Westeros nie chciało do mnie przybyć.

IMG_1978
Tak, uwierzcie własnym oczom.

Idąc do szkoły natknąłem się na robotników stawiających te słupy które były widoczne parę dni temu w galerii, pewnie za kilka dni zawisną na nich reklamy a za parę tygodni na tym ogromnym polu przed szkołą zacznie się budowa mieszkań. Robotnicy przygotowujący wylewkę zawołali mnie do siebie, więc podszedłem i powiedziałem że idę do szkoły, no to pomachali mi ręką na drogę. Podobnie było gdy wracałem do mieszkania. Powiedziałem że idę do domu, pomachałem, pośmiałem się i poszedłem.

CoTamSłychaćwChinach
Odkopano już ciała 17 górników z zasypanej kopalni złota w Tybecie.

Niedziela i przegapione z tygodnia#6

Untitled

Wtorek
Pora na wyjaśnienie wtorkowego wpisu. Na przedostatnich zajęciach dostałem smsa od Tracy że przyjedzie do Jiawang za 2 godziny. Lydia oczywiście nic nie wiedziała, co Tracy usprawiedliła o tak:
– Nie wiedziałam gdzie Ona mieszka, myślałam że gdzieś daleko więc nie chciałam robić  kłopotów.
Tak…
W każdym razie, dokulała się do Jiawang i sobie porozmawialiśmy, poszlajaliśmy się po cichym i spokojnym Jiawang. A potem zjedliśmy kolację w postaci zupy z pierogonudlami w barze pod blokiem. No i następnego dnia pojechała dalej.
I taki dialog z Lydią ze środy, w ramach bonusu:
– No i co o Niej sądzisz?
– Tak jak Ci mówiłem, jest bardzo sympatyczna i miła.
– Zaproponuj Jej żeby się do Ciebie przeprowadziła!
– Hahahaha, co?
– Tak! Tak zrób!
– Ale przecież Ona ma pracę w Pekinie, że o rodzinie i życiu nie wspomnę.
– Miłość wszystko pokona!
– Eee…
– Jak chcesz to z Nią o tym porozmawiam!
– Wiesz co, jestem dużym chłopcem, poradzę sobie.
(…)
– A Ona to przyjechała do Ciebie czy w sprawach biznesowych?
– No o to to musisz Ją zapytać.
– Myślałam że Ci powiedziała!
Zastanawiam się czy umieścić tu jakiś komentarz, ale myślę że jest to zbyteczne.

IMG_1910
Świeżutkie, kupione wczoraj.

Przedstawienie
Również we wtorek uczniowie z klasy siódmej odegrali scenę z ‘Kupca Weneckiego’ (do obejrzenia na youtube).  Podziwiam Ich bo w wolnym czasie nauczyli się ról na pamięć, dodali do tego trochę gry aktorskiej, czyli spisali się bardzo dobrze jak na czas i możliwości. Lydia poszła z filmem z tego wystąpienia do dyrektora, bo…
– Chcę żeby wzięli udział w pokazie w Jiawang.
– No jeżeli uważasz że to się nadaje to jak najbardziej powinnaś Im pomóc.
(…)
– Dyrektor powiedział że oni nie mieli ani kostiumów, ani nie było dużo gry i chciałby zobaczyć Ich na żywo!
– No wiesz, nauczenie się kwestii na pamięć to spory wysiłek i podziwiam Te dzieciaki, ale prawdę mówiąc to muszę się z Nim zgodzić, o ile brak kostiumów czy rekwizytów to nie problem, tak mogliby dodać trochę więcej ekspresji.
– Ale wtedy to nie byłoby takie przedstawienie po angielsku!
– Eee… masz więcej doświadczenia ode mnie i wiesz jak to powinno wyglądać w Chinach, więc jeżeli uważasz że tak było świetnie to nie będę się kłócić.
No tak, bo jeżeli ktoś dokłada grę aktorską do wykutych na blachę słów to przestaje recytować a staje się aktorem, a my chcemy by te dzieciaki robiły dokładnie to co miliony przed nimi. Nie chcemy dać Im możliwości ekspresji, chcemy by byli tacy sami. ‘Mali, smutni, zarozumiali (…)’

IMG_1925
Takie tam w Chinach.

Sąsiadka
W przerwie między czwartkowymi zajęciami poszedłem do mieszkania, a potem poszedłem porobić interwały i tak patrzę a tu pod blokiem siedzą dwie sąsiadki (wyglądają jak mama z córką, ale pewności nigdy nie ma) i coś tam pichcą w garze. Popatrzyłem, popatrzyłem i poszedłem pobiegać. Wróciłem, popatrzyłem znowu, pouśmiechałem się i poszedłem do szkoły. Gdy wróciłem po raz trzecie pomaszerowałem do domu, zdążyłem zdjąć buty, bo nawet nie plecak i nagle słuchać walenie w drzwi, otwieram i patrzę a tam ta starsza sąsiadka trzyma w rękach worek orzeszków. Uśmiecha się i wciska mi je na siłę. Podziękowałem oczywiście i teraz czekam żeby się zrewanżować bo mam jeszcze coś z Polskich słodyczy…a orzechy to oczywiście te w papryce. Palą jak ogień. Pycha :)

IMG_1932
Nazwa nastepnego miasteczka.

Damon
W piątek wieczorem, gdy przechodziłem przez fazę ‘jeszcze tylko jedna strona’  która zakończyła się  w sobotę, zadzwonił Damon i zapytał czy dalej chcę się spotkać. Po krótkiej dyskusji doszliśmy do wniosku że najlepszy będzie następny tydzień bo mamy wolne. Także za tydzień ruszam do Xuzhou i mam nadzieję że akademik Damona nie będzie zbyt chłodny nocą.

IMG_1940
Cyrk!

Niedziela
Wchodzę na QQ.
– Hello, jestem twoim uczniem.
– Cześć, jak tam leci?
– Siedzę w szkole i jest strasznie nudno.
– Tylko uważaj żeby nauczyciel nie wziął Ci telefonu.
Dwudziesty pierwszy wiek moi drodzy.

IMG_1953
W parku jest klatka z małpkami. Niektóre były przykute łańcuchem, wszystkie wyglądały na chore. Ta konkretna ma niesamowicie mądre spojrzenie. To taka smutna mądrość.

Wskoczyłem na rower i pojechałem. Najpierw ruszyłem w stronę jeziora, bo chciałem zobaczyć dokąd zaprowadzi mnie droga. I gdzieś tak po 40 minutach zaprowadziła mnie do słupków wyznaczających koniec ulicy targowej a zarazem kres jazdy samochodem. Przed sobą zobaczyłem piach i błoto, uznałem więc że pora zawrócić. Teraz widzę, na zdjęciach z satelity którym ufać nie można, że kawałek dalej jest kolejne jezioro.

IMG_1957
Zburzyli mur przed tym budynkiem więc wkrótce powstaną tam sklepy i kawiarnie.

Zawróciłem i zrobiłem sobie przerwę przy przejeździe kolejowym gdzie kierowcy tirów machali do mnie. To taka mała odmiana. Wracałem drogą równoległą do tej którą przyjechałem i dotarłem do wyjazdu na fabrykę…Pewnego dnia będę musiał przejechać ponownie koło niej by pojechać dalej w stronę tego olbrzymiego jeziora, ale do tego jeszcze jest parę tygodni. O ile w ogóle się na to rzucę.