PKND

Pierwsza zasada poruszania się po drodze – Patrz KURWA Na Drogę. Raz udało mi się ominąć dziewczynę która nagle się zatrzymała by napisać coś na komórce, ale gdy wracając do mieszkania koło zaczęło trzeć o krawężnik pozostało mi jedynie zeskoczyć z Meridki i w miarę dostojnie przekoziołkować przez prawy bark. Co należy zrobić niezwłocznie po koziołkowaniu? Wyłączyć Garmina, potem można się zastanawiać czy wszystko w porządku. Tym razem można było zadzwonić dzwoneczkiem  i powiedzieć że wszystko gra. Chociaż pierwsza połowa dzisiejszego rowerowania to jakaś tragedia, no ale czego oczekiwać skoro pojechałem z pełnym brzuchem. Dopiero po jakiejś godzinie się rozruszałem  W ogóle to miałem inne plany na dzisiaj, chciałem jechać dalej ale taka pogoda że cieszę się że w ogóle poszedłem.

No dobrze, mamy sobotę wielkanocną więc wypadałoby przynajmniej jakieś jajko zjeść. A że pod ręką miałem akurat te stuletnie w błocie i łupinami ryżu to postanowiłem się do niego dobrać. Trwało to dobrych kilka minut, ale w końcu usunąłem całą warstwę błota. I teraz wykażę się swoją ignorancją. Szukałem w internecie informacji o tym co mam zrobić z tym jajkiem gdy w końcu pobędę się błotnej skorupy, ale nigdzie nie potrafiłem doszukać się choćby wzmianki o tym. Także postanowiłem jajkiem zakręcić by sprawdzić czy jest ugotowane. Logicznie rzecz biorąc powinno być, ale w Chinach lepiej logikę wyłączyć i wszystko sprawdzać. Także zakręciłem i jajko kręciło się niczym płyta winylowa. Także mogłem zabrać się do otwieranie. Trzeba było trochę popukać, ale w końcu skorupka uległa. Obieranie trochę trwało, a potem trzeba było jeszcze usunąć tę białą część i już można było jeść. Wszyscy mówią żeby tym grzybopodobnym nalotem się nie przejmować, także się nim nie przejmowałem. Mam tylko jedną radę – jeżeli chcecie naprawdę docenić smak tego jajka starajcie się go nie wąchać. W przeciwnym wypadku może Was odrzucić, nawet jeżeli macie silny żołądek. Bo smaczne jest i spróbować warto, w dodatku wcale nie jest jakieś absurdalnie drogie.

 IMG_1882

IMG_1883

IMG_1884

IMG_1885

IMG_1886

IMG_1887

IMG_1888

IMG_1889

IMG_1890

CoTamSłychaćwChinach
Już ponad 28 godzin trwają poszukiwania górników kopalni złota która została zasypana przez osuwisko w Tybecie. Kopalnia znajduję się na poziomie 4600 metrów nad poziomem morza i część ekipy ratowniczej cierpi na chorobę wysokościową, w dodatku ziemia dalej się osuwa. Mówi się o 83 zasypanych górnikach.

Cztery lata temu w Chinach, 74-letni emerytowany nauczyciel rozpoczął swoją prywatną vendettę polegającą na rzucaniu cegłami w samochody przejeżdzające przez skrzyżowanie, niedaleko jego osiedla, na czerwonym świetle. Zmotywowała go do tego śmierć jego sąsiadki która została potrącona przez samochód rok temu. Panu ‘udało’ się uszkodzić 30 samochodów po czym policja go  powstrzymała, jednak nie został o nic oskarżony.

IMG_1905
Piwo z browaru Harbin, założonego przez rosjanina pochodzącego z Warszawy.

Zimno

W sensie, tak na 12-14 stopni. Znowu zaczynam od pogody, ale widzę że w Polsce robi się już coraz cieplej więc zima chyba powoli ucieka. Tylko z niedowierzaniem spoglądam na prognozę na jutro, ma być 10-12 stopni i padać…chyba przyjdzie mi przesunąć wypad z Meridką na niedzielę.

IMG_1863
Dla Nich piątki do jazda bez trzymanki.
Piątki to taki dzień który rozkręca się powoli, bo rano tylko dwa zajęcia w dodatku rozdzielone godzinną przerwą a potem uderza jak młot pneumatyczny bo mam cztery godziny bez przerwy. Klasy z jednej strony są w porządku bo to 11 która jest super chyba że śpi, 13 która też jest na poziomie, 12 która zawsze krzyczy że chce obejrzeć film i 1, czyli najlepsza klasa w szkole. Ten tydzień jest strasznie luźny, aż sam się zdziwiłem bo przecież mam naprawdę fajne zajęcia przygotowane, no ale jak dzieciaki są ciągle oklapnięte to nie będę się nad Nimi znęcał.

IMG_1880

A właśnie…od kilku dni chcę to napisać, ale ciągle zapominam. Pojawił się Pan Taksówkarz z którym witałem się co rano w poprzednim semestrze. Odkąd wróciłem nie widziałem Go ani razu i myślałem że się przeniósł gdzieś indziej. Nie ma też Pana Strażnika, herszta strażników z bramy, powiedział że wyjeżdża z okazji Święta Wiosny, ale myślałem że wróci…nie wrócił do tej pory, więc pewnie już nie wróci. I tak sobie myślę że znalazł kobietę swoich marzeń w rodzinnej wiosce. Taką miłość z dzieciństwa, która była od Niego młodsza, ale w której po cichu się podkochiwał, aż w końcu zebrał się na odwagę i wyznał swoje uczucia. Ona przyznała że też się w Nim podkochiwała. Wzięli szybko ślub i zamieszkali razem łącząc dwie rodziny, oraz chcąc dać początek nowej. Tak sobie lubię myśleć przynajmniej.

IMG_1876

Na obiad poszedłem do jedynki, w końcu to piątek więc nie musiałem walczyć o miejsce. Wziąłem sobie tofu z jajkami i papryką. 5 RMB. Całkiem w porządku, ciekawi mnie tylko jak oni przygotowują to tofu, bo mi tak w domu nie wychodzi…Za to wczoraj w sklepie kupując stuletnie jajka dorwałem inną paprykę, tak na wypadek gdybym nie znalazł papryki z sezamem, żebym mógł ją sobie sam zrobić. Sezam  jest na szczęście obecny we wszystkich sklepach. A dzisiaj piątek więc pora na zakupy. I to takie porządniejsze bo przecież czeka mnie trzydniowy weekend po którym nastąpi sześć dni pracy. Gorzej będzie tylko w maju gdzie powinien znaleźć się siedmiodniowy tydzień pracy…jakaś makabra.

IMG_1877

Interwały

Piszę to z nieukrywaną satysfakcją i poczuciem że wielu z Was ponownie się narażę, ale muszę się tym podzielić. Cienka bluza z długim rękawem i krótkie spodenki. Owszem, było troszeczkę zimno ale to ten rodzaj zimna który zwiastuje wiosnę. A to uczucie gdy w końcu czuje się wiatr na nogach jest wprost cudowne.
Dzisiaj postanowiłem trochę skrócić sobie bieg i nie robiłem dodatkowego zakrętu w stronę starego centrum, zamiast tego zrobiłem pół okrążenia na stadionie a potem ruszyłem. 10 razy po 30 sekund z 60 sekundowymi przerwami na odpoczynek. Przy dziewiątej chciałem powiedzieć dość, ale sprężyłem się jeszcze na dziesiątą i wyszło dobrze. Lepiej niż tydzień temu i bez porównania do pierwszego treningu, w dodatku zmieściłem się w 40 minutach, więc zrobiłem jeszcze małą pętelkę pod blokiem.  Za tydzień powtórka i wiem że lekko nie będzie, ale to dobrze, bo jaka byłaby z tego przyjemność. Bardzo cieszy mnie fakt że dzisiaj powrót był szybszy od drogi do szkoły, to znaczy że te wolne przerwy są dobrym pomysłem. I naprawdę nie ma wielu lepszych rzeczy na poprawę humoru.

IMG_1853
Macie lody o dziwnych smakach? Nie! A te to jakie? Fasolowe!

Klasy były dzisiaj zdruzgotane, część rozbita po wynikach z wczoraj, część rozbita pogodowo, więc nie było sensu Ich dręczyć. Tylko Brigitte i Sophie zapytały:
– Jesteś z nas niezadowolony, prawda?
– Nie! W żadnym wypadku! Bardzo lubię Waszą klasę, ale widzę że dzisiaj nie macie sił, bo pewnie jesteście zmęczeni. No i wiem że ten przedmiot nie jest dla Was taki ważny, wiem że niektórzy chcą rozmawiać i naprawdę możecie, ale wiem że większość nie chce a nie będę nad Wami wisiał i Was dręczył.

IMG_1855
Wielkanoc to i jajka. Stuletnie.

– Wiesz Bart, czasem nudzi mi się w szkole, życie jest takie nudne.
– Wiesz co Brigitte, ja w Twoim wieku miałem po dziurki w nosie szkoły. Miałem fatalnych nauczycieli i właściwie to lubiłem tylko jeden przedmiot. Niemiecki.
– Chcę się nauczyć wielu języków, bo czuję się szczęśliwa gdy rozmawiam z ludźmi.

– Bart, to ja z Tobą rozmawiałam na QQ!
– To Ty jesteś Dr. HC?
– Tak!
Dr. HardCore to dziewczyna. Ha…

IMG_1850

Na obiad poszedłem do jedynki gdzie wziąłem mięsko z warzywami, nie było to nawet ostre, ale całkiem całkiem smaczne. 8 RMB za tyle mięsa to dość tanio, bo w trójce byłoby równe 10. Tylko ten tłok…Jeszcze jutro, a potem pora już na trójkę.

CoTamSłychaćwChinach

Dwa sądy w autonomiczny regionie Xinjiang Uygur skazały 20 osób za udział w akcjach terrorystycznych mających na celu oderwanie regionu od kraju. Skazano ich za organizację oraz udział czynności terrorystycznych oraz nielegalne przekraczanie granicy.
Dwóch przywódców grupy skazano na dożywocie. Pozostałych spotkały kary w wysokości od 5 do 15 lat pozbawienia wolności.
Region ten posiada niezwykle bogate złoża ropy oraz gazu ziemnego.

Odpoczynek

To chyba jakieś problemy w komunikacji bo okazało się że klasa siódma jednak filmu nie obejrzała, a klasa dwunasta obejrzała. Także dzisiaj klasa siódma dokończyła oglądanie ‘Life of Pi’.
– Podobał się?
– Tak.
– Dlaczego?
– …
‘Patrzę i milczę, to wystarczy za komentarz.’
Jak sobie człowiek uświadomi że jego zajęcia wcale nie są takie ważne a po egzaminie należy dać dzieciakom odpocząć, bo w Chinach jest powiedzenie ‘Nie ma egzaminu, nie ma zabawy’ (tak, ja też nie). Ja żadnych problemów nie robiłem. Pooglądaliśmy rano filmy, posłuchaliśmy muzyki.  Czyli zrobiliśmy takie zajęcia z których jestem średnio zadowolony, ale gdy widziałem że temat ‘środowisko i zanieczyszczenia’ Ich w ogóle nie rusza to uznałem że nie ma sensu walić głową w mur. I na co te wszystkie dni sadzenia drzew, informacje o dniach wody, tematy o ochronie środowiska na zajęciach z angielskiego czy projekty o środowisku na biologię skoro po egzaminach najważniejszy okazuje się relaks. Chciałbym zobaczyć wyniki z tych egzaminów.

IMG_1781

Pycha.

Na lunch poszedłem do czwórki i pierwsze co rzuca się w oczy to ilość uczniów, która jest bardzo ale to bardzo niewielka. Wziąłem sobie zupę (za zupę się nie płaci) oraz kalafior na ostro (5RMB) i zagryzłem to jeszcze kukurydzą (3RMB). Trochę rozgotowany ten kalafior, ale zjadliwy. Tylko martwi mnie znikomy wybór potraw…oprócz kalafiora było dzisiaj tylko fasola i coś z mięsem, czyli dość kiepsko. Także jeszcze jutro i chyba w środę przyjdzie mi wrócić do jedynki…

IMG_1782
Wszystko kwitnie.

Dobrze że popołudniu czeka mnie klasa druga i pierwsza. Oni nawet jeżeli nie będą bardzo zainteresowani tematem to przynajmniej będą chcieli ze mną porozmawiać.  A ostatnio obiecałem jednemu z chłopaków z klasy drugiej że Mu pokażę zdjęcia Medison Square Garden. Swoją droga jak można pokazywać zdjęcia Nowego Jorku i zapomnieć o Mekce koszykówki? Jak widać można.

IMG_1783
Wiem że teraz mnie trochę nienawidzicie…

Pisałem na pewno że koszykówka to język który łączy nie tylko pokolenia ale także kraje. Miałem to szczęście w życiu że zacząłem interesować się tym sportem pod koniec kariery Jordana, potem pojawił się Kobe i ten świetny dunk w czasie debiutanckiego sezonu, no i Shaq. Teraz dla nich rolę Jordana czyli gwiazdy u schyłku kariery pełni Kobe, młodym gniewnym jest Kyle Irving a atletycznym monstrum którego nikt nie może powstrzymać jest James. I możemy sobie o tym porozmawiać. Pomimo tego że dzieli nas 20+ lat i kilka tysięcy kilometrów.

IMG_1784
…ale w Polsce za parę tygodni też tak będzie.

Albo gry…dzisiaj jeden z dzieciaków zapytał się mnie jak nazywa się gra której główny bohater jest przystojny (miliony), zabija potwory (dalej miliony) i nazywa się Dante – Devil May Cry!

Patrzę na te propozycje z niedzieli i pusto mam w głowie. Wyciągnąłem z siebie dwie historie. Jedną po polsku, drugą po angielsku, ale kolejna nie chce mi przejść przez palce. Lepiej odpuścić i podejść do tematu jutro na świeżo. Poza tym obiecałem sobie 1-2, nie więcej.

Czuję się jak w Polsce

Gdy patrzę na te prognozy pogodowe. Cały tydzień słoneczko świeci a gdy nadchodzi weekend to pogoda się psuje. Nie powinienem jednak narzekać skoro u mnie jest tyle na plusie ile w Katowicach na minusie. No i to jest wiosna, więc wiadomo że nie będzie ultra ciepło, poza tym mi ta pogoda odpowiada. Weekendy mogłyby być cieplejsze, ale jeszcze będą w końcu to dopiero marzec.

IMG_1663
Dwa ognie. Kulka z papieru i do boju.

I tak walczę od wczoraj ze sobą czy iść dzisiaj na zakupy, czy jednak jutro…bo jeżeli pójdę dzisiaj to notka będzie później…hmm…pójdę dzisiaj…

IMG_1666
Totalna inwigilacja.

Właśnie! Wczoraj mnie chyba jakieś boty zaatakowały bo miałem 130+wejść na stronę a normalnie jest 30-40. Co prawda większej ilości spamu nie odnotowano, nie napisano żadnego nowego komentarza, nawet nikt się nie zarejestrował. A wszystko to poszło na stronę główną, czyli albo ktoś zrobił mi bardzo ale to bardzo solidną reklamę której nie jestem świadomy, albo to boty. Zresztą to nie istotne, takie numerki potrzebne są głównie wielkim blogerom tego świata. A raczej firmom które płacą im za reklamę. Ja takich ambicji nie mam, chciałem się tylko podzielić bo mnie to zaskoczyło.

IMG_1673
6 RMB i te kiełki są przepyszne.

Postanowiłem dzisiaj wyskoczyć trochę wcześniej na lunch i nakręcić krótki film jak dzieciaki wybiegają ze szkoły by zdążyć do stołówki. Nie wiem na ile będzie to widoczne w filmie, ale to przepychanie się jest naprawdę niesamowite. To jedna z najbardziej podstawowych potrzeb – jedzenie. A te dzieciaki rzadko kiedy mają coś do zjedzenia między posiłkami. Czasem któreś ma jakieś jabłko czy mandarynkę, okazjonalnie jakieś cuksy, ale to prawdziwa rzadkość, większość egzystuje od śniadania przed 7 do lunchu koło 12 a potem do kolacji po 17. Trzy posiłki dziennie i 16 godzin na nogach z czego 12-14 w szkole. A dziewczyny mają fioła na punkcie wagi i nie chcą przytyć…heh

IMG_1675
Na życzenie.

Dzisiaj zakończyłem przygodę ze stołówką numer trzy i od poniedziałku przenoszę się do czwórki. Zobaczę ile tam wytrzymam, ale czuję do trójki będę wracał chętnie bo chociaż mięso okazjonalnie wywołuje u mnie ból brzucha to jedzenie jest super. Może i mniejsza różnorodność niż w jedynce, ale też nie muszę się przepychać ani stać w kolejkach. Wchodzę, wybieram, kasują mnie i siadam.  Wiem że w czwórce jest najdrożej, ale też jest tam bardzo mało osób i może jedzenie będzie jeszcze lepsze. Pamiętam że mają nudle i te same tacki co w jedynce…hmm…teraz gdy o tym myślę przypominam sobie że w jedynce też mieli takie talerzowe potrawy jak w trójce.

IMG_1693
Dlaczego mundurki w szkołach to świetny pomysł.

CoTamSłychaćwChinach
Z powodu ulew, gradu oraz burz zginęły już dwadzieścia cztery osoby a cztery kolejne uznaje się zaginione. Około 215 tysięcy osób z prowincji Fujian, Jiangxi, Hunan, Guangdong i Guizhou zostało przesiedlonych. Straty sięgają już ~210 milionów dolarów. Szacuje się że uszkodzonych lub zniszczonych zostało 248 tysięcy domów oraz blisko 93 tysiące hektarów ziemi uprawnej.

IMG_1697
Żadne drzewo w Jiawang nie będzie wkrótce nieoświetlone.

IMG_1700
Pan z wiadarkiem i pędzlkiem pisał na chodniku, a ludzie się przyglądali.

Interwały 6 dni później

Plan na dzisiaj był banalnie prosty. Podjechać rowerem do szkoły, skoczyć na zajęcia do dziewiątki, zrobić super zajęcia o języku, wrócić do domu i wyskoczyć zrobić interwały. Jak sobie zaplanowałem tak zrobiłem. Nie było takiego bólu jak tydzień temu, ale też nie było takiej prędkości w czasie interwałów i przerw. Postanowiłem sobie trochę utrudnić życie i pierwszych dziesięć biegów trwało 20 sekund, a 2 ostatnie po 30 i nawet nie musiałem dzisiaj robić dłuższych przerw pod koniec, ot pierwsze parę sekund chodziłem a resztę minuty truchtałem i znowu do bólu. Za tydzień planuję wydłużyć te szybsze odcinki do 30 sekund bez zmiany przerwy. Nie czuję takiego zmęczenia jak tydzień temu więc jest lepiej. No i średnia prędkość wyszła dzisiaj lepsza, czyli na plus.

IMG_1639
W ogóle to super pogoda dzisiaj, słonko świeci, ale nie za mocno. Tylko ten wiatr jest taki trochę irytujący. Nic jednak na niego nie poradzę, więc staram się przyzwyczaić.

IMG_1643

W sobotę ma być całkiem przyjemnie, więc wyskoczę sobie nad jezioro znowu.

IMG_1645
Pośmiejmy się trochę z USA.

Dzieciaki mają w weekend egzaminy więc tak się zastanawiam czy nie zluzować Im trochę jutro, znaczy tym popołudniu bo 9 i 14 miała luźne zajęcia tydzień temu. Chociaż bardzo żal jest mi tej 14, to jednak musimy się chociaż trochę pouczyć, zwłaszcza że te podróże to fajny temat. No i można sobie obrazki pooglądać.

IMG_1635
Znowu jakieś mięso i trochę papryk.

Na obiad poszedłem do trójki i kosztowało mnie 6 RMB. Tylko idąc po jedzenie Panowie sprzątający zaproponowali mi żebym się napił z Nimi ‘lekarstwa na ból brzucha’, ale musiałem z oczywistych względów odmówić. I chyba powoli kończą się rzeczy które tam mogę wybrać, jutro spróbuje czegoś z samymi warzywami (przynajmniej tak to wygląda), a potem pozostanie mi czwórka. No i pojedziemy od nowa.

IMG_1649
W stronę zachodzącego słońca.

Dobry Boże…co ja zrobiłem z tą ‘Szufladą’ wymyśliłem sobie że będę codziennie pisać, bo co to jest 300 słów, a teraz siedzę i kwiczę bo nawet 100 nie potrafię z siebie wyrzucić.  Czy ja wczoraj napisałem ‘300 to nie tak dużo, nawet jeżeli pomnoży się to przez 2-3’? miałem chyba naprawdę dobry dzień…300 słów to nie zawsze łatwych 300 słów. To tak jak u Danielsa…10 łatwych kroków – 10 trudnych kroków – 20 łatwych – 20 trudnych i tak w górę, a potem w dół. Ani krok ani słowo nie zawsze są łatwe. Na szczęście plan na dzisiaj już wykonałem, teraz jeszcze po angielsku.
No i poleciało. Zrobiłem jeszcze jeden temacik i to po angielsku.  Wrzuciłem od razu także możecie sobie poczytać.

Ciekawostka Kulturowa
W Chinach nie płaci się za muzykę z sieci. Chińska muzyka jest dostępna całkowicie za darmo niezależnie od tego kiedy została wydana, kto jest autorem a kto wydawcą. Zmieni się to pierwszego lipca kiedy to wejdzie w życie najnowsza poprawka do ustawy o prawach autorskich. Wtedy za muzykę trzeba będzie już płacić. Mają być to ‘bardzo, bardzo, bardzo niewielkie’ kwoty, których jednak nie ujawniono.

POmysły Na nIEspoDZIewAne tytuŁy ulEciały z roKiem poprzednim

Wczoraj wieczorem dotarłem do którejś tam strony w ebooku i nagle Pan Martin powiedział mi że to koniec. Jak to tak zapytałem się w duchu, przecież jest jeszcze ~50 stron, otóż tak, było jeszcze ~50 stron ale wszystkie one były dodatkiem. Tak oto zupełnie nieświadomie zakończyłem swoją przygodę z ‘Ucztą dla wron’. I dotarło do mnie że zrobiłem straszny, ale to straszny błąd. Zacząłem czytać za wcześnie. Powinienem był poczekać aż Martin ukończy cały cykl, bo lada chwila przebiję się przez ‘Taniec ze smokami’ i przyjdzie mi czekać na pozostałe dwie części…nawet jeżeli przedostatnia wyjdzie w jednym tomie i to w ciągu najbliższych dwóch lat to na ostatnią przyjdzie mi czekać kilka lat…Tak prawdę mówiąc to bardzo dobrze, bo Martin będzie mieć dość czasu by spłodzić coś na swoim poziomie, a ja dość czasu by przeczytać całą sagę raz jeszcze. Tylko to czekanie…
A już za dwa tygodnie rozpocznie się trzeci sezon ‘Gry o tron’ i będzie mi towarzyszyć aż do czerwca, tylko teraz nie będę wyczekiwał kolejnych odcinków z ogromną niecierpliwością bo wiem co się wydarzy. Mniej więcej bo pewnie scenarzyści pozwolą sobie na jakieś drobne modyfikacje.

Drugie klasy chyba mają dziś wolne bo nie widzę nikogo ani na drugim ani na trzecim piętrze. I teraz wszystko nabiera sensu. W piątek spotkałem w sklepie Ruby która powiedziała że teraz będę mieć 3-4 dni odpoczynku, pewnie pomyślała że klasy pierwsze też będą mieć wolne. No niestety nie mają, ale z drugiej strony: ileż można się obijać?

IMG_1586
Dzisiaj na obiad się szarpnąłem.

Na obiad poszedłem ponownie do trójki i szedłem sobie z jednym uczniów, tak sobie rozmawialiśmy, gdy nagle okazało się że jedynka jest zamknięta. Jak On wystrzelił! To było wręcz zdumiewające, jeszcze tylko zdążył się obrócić trochę i pomachać, ale ruszył biegiem by zdobyć jedzenie. Kiedyś spróbuję nagrać film jak wygląda ten rajd ze szkoły do stołówki, bo to jest coś co trzeba zobaczyć.
Ja, ponownie, kulnąłem się do trójki i dzisiaj zaszalałem bo obiad wyszedł mnie 10 RMB. Ale warto było. Wieprzowinka na ostro. Osobiście robię sobie jeszcze ostrzejsze, ale to i tak było dobre. No i fasola, której już dawno nie jadłem. Pycha.

A dzisiaj dzieciakom trochę odpuszczam, bo są zupełnie rozbite, widać że się rozleniwiły przez ten wolny weekend, uznałem więc że nie ma sensu się z nimi siłować i zmuszać Ich do robienia czegoś czego ewidentnie robić nie chcą. Plan planem, ale podobno życie to coś co dzieje się gdy mamy inne plany. Dzieciaki też muszą trochę odpocząć i widać potrzebują więcej czasu niż ja by wdrożyć się do akcji. O językach możemy porozmawiać na następnej lekcji. A film to zawsze i trochę odpoczynku i trochę nauki. Bardziej tego pierwszego, ale poniedziałki są trudne.

IMG_1589
Robota pod oknem znowu w pełni

Na koniec dnia w klasie pierwszej padł projektor, ale to taka drobnostka bo poradziliśmy sobie bez niego, zagraliśmy w kilka gier (wczoraj trafiłem na taki mały zbiór wypełniaczy czasu na zajęciach i sprawdził się dzisiaj jak ulał), poczytaliśmy sobie trochę łamańców językowych i zanim się zorientowałem zadzwoniłem dzwonek.

Piękna pogoda dzisiaj, aż chce się gdzieś wyskoczyć.

IMG_1590
Naprawdę w pełni

CoTamSłychaćwChinach
Gao kao (chińska matura) nie wystarcza by dostać się na najlepsze uniwersytety w Chinach. Te z samego szczytu podstawiają przyszłym studentom egzaminy wewnętrzne.
W tym roku po raz pierwszy zrezygnowano z obowiązkowego egzaminu z angielskiego. Osoby chcące studiować na kierunkach ścisłych muszą zdać egzaminy z matematyki i fizyki, a na kierunkach artystycznych z chińskiego i matematyki. Zmianę tę wyjaśniono chęcią zmniejszenia dodatkowej pracy dla uczniów oraz ściągnięcia uczniów wybitnych w konkretnych przedmiotach.
Na gao kao angielski jest w dalszym ciągu przedmiotem obowiązkowym.

Niedziela i przegapione z tygodnia #5

Untitled

Deja vu
W klasie 10 poczułem że ja już tu byłem, że to wszystko robiłem. To kolejne deja vu jakie tu przeżyłem. Pamiętam że chciałem kiedyś o tym napisać, ale nie pamiętam czy napisałem (a nie chce mi się sprawdzać). Bardzo często przeżywam tutaj deja vu. I to takie wyjątkowo mocne. Wszystko to już robiłem, wszystko to już widziałem, ale nie pamiętam ani kiedy ani gdzie. Po prostu czuję że to robiłem a potem nagle uświadamiam sobie że jednak nie…
Tak jakby dwie rzeczywistości się ze sobą zderzyły i jedna z nich wygrała.
Philip K. Dick napisał kiedyś że rzeczywistość to ta która nie znika po tym gdy przestajesz w nią wierzyć…A gdybym uwierzył że już to robiłem, przerwał zajęcia, powiedział ‘robiliśmy już to!’ i kazał uczniom wyciągnąć książki i zaczął drugi temat. Gdybym pomimo starań umysłu wmówił sobie że faktycznie już ro robiłem to czy przeskoczyłbym do tej drugiej rzeczywistości?

Dzień sadzenia drzew
Był we wtorek, tylko że ciągle padało więc nie wiem ile tych drzew udało się w Jiawang zasadzić. W ogóle to bardzo sympatyczny pomysł. Pamiętam że widziałem coś takiego na zdjęciach z lat 60-ych. W Polsce rzecz jasna. Nasze środowisko jest bez porównania czystsze. Przynajmniej od tego tutaj. Ten brak lasów wręcz mnie przeraża.

Up
Nie wiem czy wspominałem kiedyś o tym, ale Up! (Odlot) jest jednym z moich ulubionych filmów. Nie tylko animowanych. Taki niezwykle pozytywny, mocno nierealny i przypomina mi z tego powodu filmy Miyazakiego. Z tą różnicą że jest amerykański i jednak bardziej skupiony na akcji.

Trafiłem kiedyś na interpretację mówiącą, że Fredricksen umarł a Russell przeprowadza go przez czyścieć, droga do Paradise Falls ma być drogą do odkupienia dla jednego i drogą do doświadczenia dla drugiego. W gruncie rzeczy jest to bardzo sensowne i chociaż z  jednej strony smutne bo oznacza śmierć dwóch osób już na samym początku filmu to jednak kończy się szczęśliwie bo Fredricksensię odkupił a Russell zdobył doświadczenie. Ellie miała tutaj pełnić rolę pomocniczą, zresztą tak samo jak Kevin czy Dug.

W piątek oglądałem sam początek i tak mnie tknęło, że to przecież jest ‘Czarnoksiężnik z krainy Oz’. Mamy Dorotkę, która ląduje w Oz. Mamy trzech towarzyszy podróży z których każdy ma jakąś swoją misję: Russell chce zdobyć odznakę, Dug chce w końcu zdobyć czyjeś uznanie, a Kevin chce ocalić swoje dzieci. Mamy Złą Czarownicę z Zachodu w postaci Muntza, oraz szczyt Paradise Falls pełniący tutaj rolę czarnoksiężnika. Mamy też latające małpy w postaci psów. Ostatecznie zło przegrywa, a wszystkie postaci zdobywają to co chciały. Droga z czerwonych cegieł to (podbieg do Planetarium w Chorzowie) dżungla…i pewnie parę innych rzeczy też by się zgadzało. Nie wiem czy to zamierzone, czy zupełnie przypadkowe, ale to i tak bez znaczenia bo nie zmienia mojego odbioru filmu. Głównie dlatego że ‘Czarnoksiężnika…’ bardzo lubię. W zeszłym roku udało mi się przeczytać taką książkę ‘Wicked, życie i czasy Złej Czarownicy z Zachodu’ w której przedstawioną Czarownicę z Zachodu z zupełnie innej strony (nie, nie ze wschodu), a że jak wiecie mam słabość to zupełnie innych spojrzeń na pewne oklepane tematy to bardzo mi się spodobało.

Latawce
Właśnie sobie przeglądałem sieć gdy rozległo się pukanie do drzwi, to jedna z moich uczennic przyszła i zapytała czy chciałbym puszczać latawce. No oczywiście że bym chciał. I poszliśmy puszczać latawce, a okazało się że była to właśnie ta dziewczyna której mama napisała do mnie list w zeszłym tygodniu.

Rozłożyła latawiec i zaczęła biec uśmiechając się od ucha do ucha. Natychmiast przypomniał mi się cytat z ‘Ptaśka’: ‘Powymyślaliśmy gry, żeby łatwiej zapomnieć o tym, że zapomnieliśmy się bawić. Bawić się – czyli robić coś dla samego robienia.’
I tak spędziliśmy rozmawiając i próbując zmusić latawiec do lotu z półtorej godziny. A potem zaprosili mnie na kolację, gdzie przyszło mi wałkować ciasto i nadziewać pierogi. Hahaha.

A przez ten cały czas Ona była zupełnie szczera, nieskrępowana ani trochę, pokazywała mi swoje zdjęcia z dzieciństwa, jak się złościła na latawiec że nie lata to robiła to szczerze, jak się śmiała to całkowicie i to było tak całkowicie inne, niespotykane i piękne. Od piętnastolatków oczekuje się już bycia bardziej ‘dorosłym’, ale gdy tylko o tym myślę przypomina mi się ten cytat…no kurczę, jeżeli Ona jest szczęśliwa i nikt przy tym nie cierpi to po co ma na siłę ‘dorastać’, życie kopnie Ją w dupę jeszcze nie raz i nie dwa. Przecież nawet teraz musi siedzieć w Jiawang, którego już nienawidzi, i uczyć się do oporu. A mimo to gdy jest w domu to się uśmiecha jak dziecko. Najszczersza radość.

Lei Feng
Wyjaśniło się kto to jest na tych tablicach. To nikt inny jak przykład rewolucyjnego zachowania – Lei Feng. Dzieciaki uczą się o nim jako o przykładzie altruizmu i poświęcenia. A 5 dzień marca to ‘Dzień Lei Fenga’.  Możecie go sobie wygooglować, chociaż zbyt wielu konkretnych informacji się nie spodziewajcie.

Niedziela
Wyszedłem z samego rana do sklepu bo wiedziałem że koło południa zacznie padać, a z reguły jak już zaczyna to nie wiadomo kiedy przestanie. No dobrze, prawdę mówiąc to poszedłem się przejść a do sklepu wstąpiłem przy okazji bo kończy mi się proszek do prania. Przy okazji kupiłem brukselkę i kiełki. Byle jakie kiełki kupić to nie problem, ale te konkretne które są serwowane też w szkole to prawdziwa rzadkość.

IMG_1555
Dzień zbierania śmieci.

To zdumiewające że jest tyle sklepów i wszystkie praktycznie sprzedają to samo, ale jeżeli chce się kupić bób to trzeba iść do innego, orzechy w białej ‘czekoladzie’ to kolejnego, kiełki do jeszcze innego, a najtaniej zrobić zakupy w czwartym. Gdybym nie lubił chodzić byłoby to niezwykle frustrujące, na szczęście spacery zawsze sprawiały mi przyjemność.

IMG_1557
Chińska definicja małego miasta zawiera w sobie kury na ulicy.

Zwłaszcza w deszczu. W  Polsce w czasie deszczu na ulicach jest pusto, wszyscy się kryją albo w domu albo w sklepach, a tutaj nie…tutaj rowerzyści jeżdżą z narzuconymi pelerynami i walczą z tą niesprzyjającą aurą.

IMG_1560
Może w lato będzie to wyglądać korzystniej.

Interwały

Hmm…coś tam trochę pokaszluję, głowa mnie boli bo chyba sobie zatoki urządziłem, więc popołudniu przyjdzie mi podbić do jakiejś apteki i zapytać o coś na zapalenie zatok (kurde, a sądziłem  znajomość ‘sinusitis’ mi się nie przyda w życiu poza uczelnią). Oczywiście wczoraj się z Lydią nie zrozumieliśmy bo nie chodziło o to że nie będę mieć przerwy między zajęciami w sensie ‘okienka’ a że nie będzie długiej przerwy na listening i ćwiczenia.

IMG_1502
Ten Pan sobie tak dzisiaj spacerował z uśmiechem i słońcem na twarzy.

Wróciłem do domu, przebrałem się i poszedłem zrobić te interwały. Wymyśliłem sobie że zacznę tak bardzo spokojnie: 15 sekund bólu 60 sekund glorii i chwały. I tak 10 razy, ale ostatni zrobię z przytupem i wydłużę do 30 sekund. No to tak sobie zrobiłem, a potem uznałem że zrobię jeszcze jeden raz te 30 sekund. Bo co mi szkodzi. Tak. Co mi szkodzi.
Podobno jest na świecie 10 typów ludzi, Ci którzy ogarniają system binarny i Ci którzy go nie ogarniają. Z pomysłami zasadniczo jest prościej – są dobre i złe. Mogą być dobre które wydają się złe i odwrotnie itd., ale w gruncie rzeczy są albo dobre albo złe. Ten z interwałami był zajebisty. Wykroczył poza granicę bycia dobrym i wkroczył w fazę zajebistości. Owszem, chciałem umrzeć po tej pierwszej trzydziestce i musiałem kilkadziesiąt sekund pochodzić i złapać oddech, podobnie po drugiej. Ale to właśnie sprawiło że był to pomysł zajebisty. Jestem zmęczony, ale szczęśliwy. Dawno już nie czułem się tak dobrze po biegu.  Czyli olbrzymi plus. Nie wiem tylko czy dam radę wytrzymać po takim treningu dzień w szkole więc chyba pozostanie mi robić te interwały wieczorami. O zgrozo…

IMG_1488
A może rano, tak jak Oni?

A potem poszedłem na zakupy. Przy okazji pospacerowałem z godzinę . Kupiłem dużo rzeczy które już mi się kończyły, lub skończyły. No i kupiłem też to coś z pandziorem. To coś to pewnie przyprawy na ostro. Dobrze, bardzo dobrze. No i tak się szlajałem po Jiawang gdy nagle podbija do mnie kobieta:
– Przepraszam bardzo, jesteś nauczycielem angielskiego w szkole numer 7?
– Tak.
– Prowadzę szkołę języka angielskiego i szukam nauczyciela z zagranicy.
– Tak? Tylko ja pracować mógłbym tylko w weekendy.
– W weekendy? To super! A ile godzin byś chciał?
– Ja to muszę przemyśleć, może zadzwonię do Ciebie i powiem?
– Tak, tak. To mój numer…
– To na pewno zadzwonię.
W internecie dość często pojawiają się tematy typu ‘czy znajdę pracę w Chinach?’ i bardzo często pojawia się odpowiedź o następującej treści: ‘Jesteś biały? Jesteś mężczyzną? Masz puls? Jeżeli na pytania odpowiedziałeś tak to znajdziesz.’ Heh…no i teraz mam zgryz bo z jednej strony to straciłbym część weekendu, ale z drugiej strony zarobiłbym jeszcze więcej. Czas wolny znałbym co prawda z opowiadań, ale miałbym jeszcze więcej kasy, a po to do Chin przyjechałem. Tylko przyjechałem tu też by trochę ten kraj poznać a nie tylko pracować. Sam niedawno mówiłem że jeden dzień wolnego to za mało…a teraz…no tak…ale tyle kasy…Wszystko to sobie przemyślę…solidnie…

IMG_1504
Odbiór dzieciaków z chińskiej podstawówki.

To nie koniec przygód w piątek, ale że jest już późno to resztę opowiem w niedzielę.

IMG_1511
Przyprawy na ostro z Kung Fu Pandy drugiej.

Czwartki są dość leniwe

Jak wiecie, w zeszły piątek dowiedziałem się że w ten piątek nie będzie zajęć. Potwierdziłem to sobie nawet w czasie rozmowy z nauczycielką angielskiego, która powiedziała że prawdopodobnie będzie to tylko pół dnia. I żyłem z taką cichą nadzieją że jednak będzie cały dzień. Cały tydzień rozmawiam z uczniami i wszyscy się cieszą że mają trochę wolnego w piątek.
Wracam po zajęciach z klasą dziewiątą do Lydii i mówię:
– Wiesz że mamy jutro zajęcia przed południem?
– Jutro jest piątek. A w piątki mamy zajęcia. Nikt mi nic innego nie mówił.
No tak. Znając życie dowiem się jutro rano że faktycznie nie mamy zajęć popołudniu. Albo że mam…

Od dzisiaj zmieniam nastawienie – więcej filmów. Przynajmniej dzieciaki mogą się zrelaksować ociupinkę. Może faktycznie podszedłem do tych zajęć zbyt ambitnie oczekując że faktycznie będą się przykładać, a przecież mają już tyle innych, naprawdę ważnych, przedmiotów że ten mój schodzi gdzieś na dalszy plan. Plany są rozpisane, PPTki przygotowane więc tragedii pod tym względem nie będzie.

IMG_1465
’Obiecaj sobie, że przyjmiesz życie takim jakie je spotkasz i sprawisz by każdy dzień był wyjątkowy’. Nie, to nie miało nic wspólnego ze zmianą mojego nastawienia.

Dowiedziałem się o 1030. W dodatku przesunęli zajęcia z trzeciej lekcji na drugą. Czyli tylko dwie godzinki, bez przerwy i do domu.

Na lunch do trójki i wziąłem dzisiaj kiełki z wieprzowinką. Boczusiem. Pysznie. Za 6 RMB.
Podbiło też do mnie paru Panów i zapytali się?
– Ni bu xihuan mi fan ma? (Nie lubisz ryżu?)
– Dui. Wo bu xihuan mi fan. (Tak, nie lubię ryżu.)
Może nie jest bardzo dobrze, ale jestem zadowolony.

IMG_1473
Kiełki.

No dobrze, nie są leniwe. Bo przerobiłem dzisiaj z 50+ znaczków, czyli bardzo duży plus. Część z nich się powtarzała, ale to dobrze bo przynajmniej mogłem sobie powtórzyć.  Może za tydzień będzie już na tyle ciepło że będę w stanie pójść sobie pobiegać w czasie tej przerwy. To trochę męczące siedzieć dwa razy po 3 godziny w gabinecie. Ileż można się uczyć…

I w sumie to tyle na dzisiaj, taki bardzo spokojny dzień. Tylko ta pogoda na weekend taka średnia będzie kurczę.
Kurde…to nie jest tak że jestem leniwy, ja po prostu robię coś innego.

IMG_1478
Ten Pan nie był leniwy. Pracował 50 lat ku chwale Chin. Nawet gdy był w podeszłym wieku i chory stwierdził że do szpitala nie pójdzie bo ma jeszcze zbyt wiele do zrobienia.

CoTamSłychaćwChinach
W Szanghaju wypowiedziano wojnę głośnym obcokrajowcom. Jak owa wojna wygląda? Rząd nakazuje zamykanie barów, których klienci to w głównej mierze obcokrajowcy, o 22. Cywile napełniają wiadra wodą i wylewają ją na obcokrajowców. Każdy dzień może być jak lany poniedziałek.