RPG bez G

Czyli odgrywanie ról. Ćwiczenie kontrolowane w znacznym stopniu. No i reakcje były dość różne. Bardzo dużo uczniów było zadowolonych bo to coś zupełnie innego i nowego. W dodatku moje obawy były zupełnie niepotrzebne bo dzieciaki poradziły sobie z tym ćwiczeniem doskonale. Co prawda dialogi kontrolowane były dla części zbyt proste, ale tylko niektórzy uczniowie się nudzili, większość korzystała z tej odmiany w zajęciach i wymieniała się kartkami na potęgę.  Innymi słowy to naprawdę, ale to naprawdę dobre zajęcia.
Zdecydowanie za proste dla klasy drugiej, dlatego Oni dostali przykłady znacznie bardziej dowolne. Podobnie będzie z klasą pierwszą, dla której takie coś to pikuś.

IMG_1400
Numer jeden.

IMG_1401
Numer dwa.

Na lunch poszedłem dzisiaj do trójki, co prawda odłożyłem ryż na bok, ale i tak go dostałem. Szkoda mi było go zostawić, ale że ryżu nie jem to zostawiłem…Tylko dwie takie porcyjki jedzenia to trochę dla mnie za mało wziąłem więc jeszcze jeden talerz i było okej. Chociaż to i tak same kiełki i tofu więc najeść się człowiek tym nie naje tak naprawdę. Wyszedł mnie przez to obiad trochę drożej, ale w końcu skoro jestem w Chinach to nie mogę ograniczać się ciągle do jednej stołówki i jednego jedzenia, dlatego od tego tygodnia rozpoczynam kulinarną podróż po stołówkach. Mam tylko nadzieję że nie zawsze będzie tak jak dzisiaj gdy jacyś ludzie każą uczniom mówić mi że jest specjalna stołówka dla nauczycieli gdzie mogę sobie coś zjeść. Wiem że jest, ale nie mam zamiaru tam jeść. Naprawdę nie mam.

IMG_1395
English singing competition. Piękna robota.

Od przyszłego tygodnia rozpoczynają się eliminacje do ‘Voice of English’ (dobry Boże…) i dzieciaki będą śpiewać piosenki. Tylko pech jest taki że śpiewać będą w porze na lunch. Przyjdzie mi w najbliższy weekend kupić jakieś pudełko i pakować sobie do niego jedzenie…W ogóle ‘Vocie of English’…i pomyśleć że po rozmowach z nauczycielami angielskiego uważam że Lydia stoi o poziom ponad większością z Nich.

IMG_1403
Kurza łapka od dziewczyn z klasy siódmej. 'Delicious!’…no skoro zjadłem już świńskie uszy…

Lydia zaproponowała żebym zaczynał każdą lekcję od powtórki materiału z lekcji poprzedniej. Fajnie tak sobie pożartować. Tylko że mówiła całkiem poważnie. Ta…nie dość że to bardzo krótka droga do depresji, bo przecież większość dzieciaków ma te zajęcia w nosie (co naprawdę jest zrozumiałe skoro nie ma ani ocen ani egzaminów) a nie ma sensu robić zajęcia pod mniejszość. No a poza tym 45 minut to wcale nie jest aż tak dużo czasu gdy chce się coś przeczytać, wytłumaczyć, a potem jeszcze odstawić 10-15 minut na rozmowy. Na ten semestr mam zaplanowany tylko jeden długi tekst a i tak rozbiłem go na dwa zajęcia bo inaczej nie dalibyśmy rady zrobić go w ogóle. Zaproponowałem za to że będę wrzucać PPTki z poprzedniego tygodnia na angielską wersję bloga (a mam taką i piszę na niej z częstotliwością jednej notki na tydzień) i uczniowie zainteresowani będą sobie mogli ściągnąć, a Ci niezainteresowani nie będą musieli się nudzić na zajęciach. W ogóle to dzisiaj Lydia siedziała na zajęciach cały ranek. Zaskoczyło mnie to niezwykle, ale było dość przydatne.. Mogła podręczyć tych trochę słabszych uczniów. Bo Ci lepsi ‘dręczyli’ siebie wzajemnie. Zamieniali się rolami, wymieniali się kartkami i ciągle mówili po angielsku. Bardzo mi się to podobało. Kto wie, może za jakiś czas spróbuję nawet debat…To dopiero byłoby wyzwanie.

IMG_1406
Wiosna kurczę.

Ach…jeszcze jedna rzecz którą w sumie przegapiłem wczoraj. W sobotę byłem w aptece kupić tabletki przeciwbólowe. W niedzielę rano odpaliłem QQ i dostałem wiadomość o mniej więcej takiej treści: ‘Byłeś dzisiaj w aptece, moja siostra tam pracuje, czy wszystko w porządku? Dobrze się czujesz? Musisz na siebie uważać bo wiosna to okres w którym można się łatwo rozchorować!’. Nigdy nie jesteś sam. Obojętnie jak bardzo będziesz się starać, tutaj nigdy nie będziesz sam. I z jednej strony: ‘Nigdy nie będziesz sam’, ale z drugiej strony ‘nigdy nie będziesz SAM’.

taxi
Opuszczone taksówki w Chongqing

I jeszcze tak od klasy trzeciej:
– Bart nie przejmuj się tym co wydarzyło się w piątek.
– Nie przejmuję się ani trochę, ale zaraz, skąd o tym wiesz?
– No słyszałam że byłeś zdenerwowany.
NIGDY nie będziesz SAM.

Niedziela i przegapione z tygodnia #4

Untitled
Prognoza na następny tydzień.

280 juanów
Tyle kosztowały każdego ucznia zajęcia z Oral English. 280*700=196000. Na każdy semestr. Mnóstwo , naprawdę mnóstwo kasy. Trzeba więc będzie upomnieć się o podwyżkę jeżeli zostanę. Tak się odgrażałem że chcę się z Jiawang przenieść, ale jest jeden bardzo duży plus: takiej kasy nie dostanę tak łatwo gdzieś indziej. Na pewno nie w szkole publicznej.

Konina
Jeden z uczniów z klasy 2 zapytał się dlaczego oburzamy się o jedzenie koniny, przecież ona nie jest trująca. No to trzeba było się powołać na to że dla nas konie to jak psy/koty. Chociaż w sumie nie w całej Europie.

Środa
A wracając ze szkoły zaczepiła mnie dziewczyna z klasy trzeciej, która ostatnio poprosiła żebym nauczył ją trochę mówić po polsku.
– Nie czujesz się samotny?
– Nie. Mam przecież Was, no i ze znajomymi mogę rozmawiać przez internet. Podobnie z rodziną.
– Czasem na Twoich zajęciach robimy inne lekcje, ale to dlatego że chcemy mieć później więcej czasu dla siebie. Źle się z tym czujemy i chcielibyśmy Cię przeprosić.
– Rozumiem doskonale dlaczego to robicie. Z mojego przedmiotu nie macie ocen, więc traktujecie go dość luźno i nie mam o to pretensji, bo to nie jest Wasza wina. Takie jest podejście w tej szkole po prostu (od innych nauczycieli wiem, że w innych szkołach są oceny z angielskiego mówionego)
– Na zajęciach cały czas się uśmiechasz. Mam wrażenie że jesteś bardzo optymistycznie nastawiony do życia.
– Jestem, bo gdybym nie był to musiałbym wrócić. A nie chcę wrócić.

Piątek
Ledwo wróciłem w piątek ze szkoły, nawet nie zdążyłem zdjąć plecaka, że o przebraniu nie mówiąc a już ktoś walił (bo jak się do mnie puka to nie słyszę) do drzwi. To sąsiad z 501 ze swoją córeczką. Wręczył mi list. Mama jednej z uczennic napisała że chciałaby żebym czasem po szkole porozmawiał z Jej córką. A Ona bardzo dobrze gotuje. Haha…to najmniej bezpośrednia prośba o korepetycje jaką miałem. Trzeba będzie się kiedyś do Nich wybrać i faktycznie porozmawiać.

Marzenia i pory roku
Takie pojedyncze pomysły:
– chcę rowerem przejechać cały świat
– moim marzeniem jest zostać położną

Lubię wiosnę bo mogę w końcu wziąć prysznic. A ciepła woda jest w akademikach tylko dwa razy w tygodniu.

IMG_1373
Benzyna zdrożała. Dobiła do 800+

Niedziela
Pojechałem do Xuzhou. Po wejściu do autobusu pokazałem Panu biletowemu gdzie chcę wysiąść, pokiwał głową i skasował 4 RMB. I tak sobie jechałem, aż w końcu spojrzałem na przystanek i znaczki wydały mi się bardzo podobne do tego co zostało mi napisane w zeszycie. Pokazałem więc go Pani siedzącej obok, Ona przeczytała i na tym się zakończyło. Dokładnie zakończyło bo dotarłem na dworzec. Nie pozostało mi nic innego jak wziąć taksówkę i…zapłaciłem 60 RMB. Sfrajerowałem się okropnie, ale to moja wina bo nie ustaliłem ceny z góry a wziąłem taksówkę niezarejestrowaną. Trudno. Traktuję takie sytuacje jako nowe doświadczenie i pewien sposób wspomagania chińskiej gospodarki. W końcu jednak dotarłem na miejsce spotkania z…ja naprawdę muszę się kiedyś zapytać jakie jest Jej angielskie imię…wiem że chińskie to Lio. Poszliśmy na miejsce spotkania grupy wyznaniowej a tam łohoho. Salon (chyba trochę mniejszy od mojego) pełen ludzi, wszyscy stoją i się modlą. Pan Chińczyk prowadzi modlitwę i wszyscy z prędkością karabinu maszynowego mówią ‘Amen’, tak jakoś 45 razy na minutę, a po drodze jeszcze coś mówią. Nie jestem jakimś specjalistom, ale coś mi to nie pasowało. Gdy zaczęli śpiewać pieśni których nie znałem stwierdziłem że przecież nie znam wszystkich melodii kościelnych, ale gdy kazanie wygłosiła kobieta uznałem że coś tutaj jest nie tak. Potem uświadomiono mi że ta kobieta to gruba szycha bo stoi na czele całego zboru (?) w Xuzhou. Pięknie. Z kazania wiele nie zrozumiałem, wyjaśniono mi potem że odnosiło się do założyciela zboru (?),  cudu w kanie galilejskiej, oraz tego że nieważne co się nam przydarzy ważne to jak to odbierzemy. A potem sobie jeszcze trochę pośpiewali. Trwało to łącznie blisko 2 godziny, z czego samo kazanie dobrą godzinę. Aczkolwiek muszę oddać cześć bo chociaż wiele nie zrozumiałem i prawdopodobnie skupiało się na założycielu tego zboru (?) to jednak było wygłoszone bardzo żywo, humorystycznie i z mocą gestykulacji. Zupełnie inne od tego do czego jestem przyzwyczajony. Chociaż osobiście jestem zwolennikiem kazań minimalistycznych które sami mamy przemyśleć.

IMG_1375
Nad orzeszkami – świńskie uszy. Psie oczy zjadł świńskie uszy.

Po spotkaniu poszliśmy kupić gitarę, gdyż Lio próbuje podejść męża by zaczął z Nią chodzić na spotkania. Jest tam taki Pan grający na gitarze który mógłby Jej męża nauczyć grać. I tak chce Go podejść. W sklepie usłyszałem że dobrze mi z oczu patrzy dlatego cena za gitarę była bardzo okazyjna. Ciekawe. Może jakbym miał więcej czasu to przyjeżdżałbym do Xuzhou uczyć się grać na gitarze…co też mi zostało zaproponowane, a Lio od razu podchwyciła mówiąc że mogę przyjeżdżać i najpierw chodzić na spotkania a potem grać na gitarze. Tak, tylko chyba jednak nie chcę tak spędzać swoich niedziel.

A potem poszliśmy sobie na lunch i wtranżoliłem cały półmisek pierogów i zupę. Co mnie ani trochę nie nasyciło. Nigdy nie sądziłem że można zrobić niesycące pierogi. Można.
Zapytałem się też jak to jest u Nich z papieżem i usłyszałem że nie uznają bo wierzą w Boga.

IMG_1381
Latawce…

W drodze do domu trochę już przysypiałem ale wysiadłem pod sklepem, poszedłem kupić coś do picia i parę skarpet (bo zrobiła mi się dziura i uznałem że pora kupić nowe a stare wyrzucić. Pomimo obaw babci wcale nie zbankrutowałem i okazuje się że skarpety w Chinach nie są absurdalnie drogie, są za to małe). Stojąc w kolejce słyszę dzwonek, odbieram telefon a tam Lydia:
– Możesz iść odebrać rower.
Reszty już nawet nie słuchałem. Poszedłem do domu, wziąłem pieniądze i pojechałem odebrać Meridkę. Dobry Boże. To Merida Duke, robiona na rynek chiński, jak w ogóle większość dostępnych tutaj rowerów. Panowie wszystko zamontowali a potem zaczęliśmy się bawić w ustawianie siodełka, w końcu trzeba było wymienić sztycę, bo niestety mam długie nogi. Ale za to jak depłem to…rany boskie…a potem jak zahamowałem…nie…mój Srebrny Surfer nie może się równać z Meridką…A przedział cenowy ten sam. Tylko Meridka nie będzie do jazdy do szkoła. Ona się nawet nie rozgrzeje, bo co to takie półtorej kilometra. Dlatego nie mogę doczekać się tego wolnego weekendu. Byle pogoda dopisała.

IMG_1383
Meridka.

 

28 stopni

Wariactwo. Polazłem na spacer przed pierwszą. Rany…masakra. Żar lał się z nieba a mimo to widziałem ludzi w kurtkach, lub przynajmniej w bluzach z długimi rękawami. Ja rozumiem że ta część Chin jest gorąca, ale żeby przy 28 stopniach tak się ubierać? To już lekka przesada.

Muszę kupić krótkie spodnie bo chociaż te są super to są dość grube a i mi się przybrało na wadze. Trzeba tylko poczekać aż jakieś pojawią się w sklepach…

IMG_1357
Każdy walczył o chociaż odrobinę cienia.

Na szczęście nie tylko ja czułem tę temperaturę, ludzie chowali się w cieniu, w sklepach chodziła klima i pojawili się ludzie sprzedający lody. I ja sobie też kupiłem. Takiego o smaku liczi. Pół RMB.
Poszedłem też do apteki bo nie miałem tabletek przeciwbólowych, a jednak warto jakieś mieć. 3 RMB za 12 sztuk. Są rzeczy absurdalnie drogie, ale te najpotrzebniejsze są wręcz do bólu tanie.

IMG_1364
No dobrze, nie każdy. Im pogoda nie preszkadzała.

A że pogoda zaczęła dopisywać to polazłem, w końcu, kupić rower. Trochę się poszlajałem po sklepach, bo znalazłem dwa. I jeden rower wpadł mi w oko. Oczywiście mieliśmy problemy z dogadaniem się, ale jak już ustaliliśmy że 6000 RMB za rower nie dam to poszło z górki. Znaleźliśmy taką ładną Meridkę w moim rozmiarze. Pokiwałem głową, dostałem też parę gratisów i zadzwoniłem do Lydii by się upewnić czy wszystko dobrze zrozumiałem. Zrozumiałem doskonale, wybrałem kolor, zostawiłem 100 RMB zaliczki i w poniedziałek mam odebrać. Wtedy też dostaniecie zdjęcia.
A teraz wersja bardziej bliska prawdzie – pół godziny machania rękami i prób przekonania mnie żebym kupił rower za 6k, tłumacząc mi że jest duży, 10 minut tłumaczenia że tyle nie zapłacę ale chętnie wezmę ‘o ten’ co wywoływało kolejną falę machania rękami że za wysoki jestem i w końcu Pan Sprzedawca dał za wygraną i pokazał Meridkę, zapytał czy mi pasuje, pokazał rozmiary ramy i machał łapkami. A ja doskonale rozumiałem że muszę mieć dużą ramę. Potem jeszcze napisał trzy ceny z trzema różnymi opcjami, ale że i tak było to grubo poniżej tego ile chciałem zapłacić wybrałem opcję najdroższą. Co mi tam. Stać mnie. I tak wyszło mniej niż za poprzedni rower który teraz stoi do góry kołami w Polsce.

IMG_1367
Naprawdę ostre.

Tylko najgorsze jest to że będzie się biedna Meridka musiała pomęczyć przez tydzień w mieszkaniu. We wtorek ma mocno lać, a potem pogoda ma być średnia. Na szczęście weekend ma już być słoneczny, a że mam piątek wolny to można się gdzieś dalej kulnąć. Już się nie mogę doczekać.

Ach…to coś rozłożone na stołach pod blokiem to orzechy na ostro którymi zostałem poczęstowany. Naprawdę na ostro.

Plan na niedzielę

Spotkałem dzisiaj wychowawczynię klasy 14. Dałem Jej w końcu prezent. Bliski zarówno dla mnie jak i dla Niej, w końcu oboje jesteśmy chrześcijanami. I tak od słowa do słowa zaprosiła mnie ponownie na mszę w niedzielę w Xuzhou. Chciałem sobie co prawda w niedzielę odpocząć, ale nie mogę ciągle Jej odmawiać skoro sam to zaproponowałem, zwłaszcza że ksiądz się o mnie zapytał. Wielkie to wyróżnienie i jestem naprawdę szczęśliwy. Z radością poświęcę ten dzień na odwiedzenie Xuzhou.

A potem ‘wprosiła’ się na zajęcia ze swoją klasą. Dzieciaki były tak średnio zadowolone, ale co zrobić. Nie można mieć wszystkiego.
– Czujesz się samotny? Przecież tu prawie nikt nie mówi po angielsku?
– Nie. Codziennie rozmawiam z mamą, ze znajomymi, no i z uczniami.
– No tak, ale w weekendy i po zajęciach?
– Tak naprawdę to nigdy nie jestem sam. Zresztą nie tylko ja. Nikt z nas nigdy nie jest sam.
– Ach…podziwiam Twoje optymistyczne podejście. Zresztą nie tylko ja. Moja szefowa także.

A potem czekając na zajęcia z klasą trzecią krzyczała do mnie z piętra że to jest właśnie Jej szefowa i mnie podziwia i bardzo się cieszy że pracuję w tej szkole. Ja też się cieszę.

IMG_1263
Panoramka :)

Ruszyłem na zajęcia do klasy 8, Lydia też się pojawiła i zacząłem je prowadzić według swojego planu po czym Lydia stwierdziła, na głos, że można zrobić to inaczej i żebym puścił dzieciakom cały podcast. I dopóki Lydia w klasie była to dzieciaki jeszcze słuchały, ale jak wyszła to olały sprawę całkowicie. Straciłem jakąkolwiek ambicje jeżeli chodzi o tę klasę. Tych najlepszych uczniów strasznie mi szkoda i postanawiam właśnie na nich się skupić, ale wiem że łatwo nie będzie.

Klasa 6 ma okropne wyniki z egzaminów z angielskiego. Jedne z najlepszych w szkole, ale na moich zajęciach są świetni i ciągle Im to powtarzam. Faceci gadają w kółko, ale zawsze jak się o coś Ich zapytam to mają coś sensownego do powiedzenia i mówią to w poprawnym angielskim. Zupełnie nie rozumiem dlaczego tak Im nie idzie na tych testach. A taka klasa ósma która nie wykazuje żadnych oznak zainteresowania angielskim radzi sobie na egzaminach na poziomie średnim, lub minimalnie poniżej. Bądź tu mądry.

Trochę się dzisiaj pocieszyłem gdy jedna trzecia klasy piątej (zazwyczaj świetnej) spała. Powiedzieli że przeżywają przesilenie wiosenne. Dla mnie ten okres już minął, ale że także przeżywałem przez kilka dni katusze trochę Im odpuściłem i przesłuchaliśmy jedną piosenkę. A normalnie powinniśmy rozmawiać o porach roku, jaką lubimy i dlaczego. Czyli taki zupełnie podstawowy temat dla wszystkich zaznajomionych chociaż trochę z angielskim.

IMG_1271
Ciągle Mu mówię żeby ściął włosy, ale On uparcie twierdzi że nie są długie.

W następnym tygodniu czekają nas zajęcia z odgrywania ról. Uczniowie nigdy czegoś takiego nie robili i trochę się boję o to czy zrozumieją czego od Nich oczekują. Chciałem to już zrobić w poprzednim semestrze, ale zrezygnowałem bo nie byłem pewny czy sobie poradzą. Dalej nie wiem, ale na szczęście role jakie mają odegrać są dosyć dobrze opisane. Są to praktycznie gotowe scenki do których wystarczy dodać pytania i odpowiedzi. Wymagam od Nich mało własnej inwencji twórczej. Naprawdę mam nadzieję że sobie poradzą. To mądre dzieciaki.

A teraz siedzę sobie na konsultacjach i tak słucham jak wszyscy wokół rozmawiają po chińsku. Teoretycznie powinniśmy rozmawiać po angielsku, ale w gruncie rzeczy co mi tam. Nie będę się spinać. To w końcu zajęcia całkowicie dodatkowe. Ciekawe tylko czy bateria mi padnie, czy też wytrzyma mi jeszcze te 6 minut do końca.

Jest dużo takich momentów w których Lydia mnie doprowadza do szału i podważa sens prowadzenia zajęć, jednak uczniów mam świetnych, nauczyciele także są super (o ile nie uważają że wiedzą lepiej co jest dla mnie najlepsze).

Jeszcze taka uwaga odnośnie klasy trzeciej. Dzisiaj Lydia przyszła Ich pilnować (to taka loteria, nikt nigdy nie wie gdzie się pojawi) i buczała strasznie na te dzieciaki. Poszedłem więc pogadać z Jokerem i mówię Mu że Lydia jest trochę straszna. Nie zrozumiał mnie, więc pokazałem mu w słowniku. Najpierw zaczął się śmiać a potem powiedział – YES! I dalej się śmiał. Oczywiście palec na usta i zrozumieliśmy się doskonale.

Niedziela i przegapione z tygodnia #3

Oczy
Gdybym był trochę bardziej cyniczny to stwierdziłbym że gro uczniów najzwyczajniej w świecie nie chce czytać nawet tego co jest na tablicy, bo to zdumiewające jak wielu uczniów mówi że nie widzi. A jednak gdy się powiększy to widzą i czytają. I to mówią tak nie tylko Ci nie posiadający okularów, ale także Ci którzy je mają. Tak o te oczęta dbają, tak mało telewizji oglądają a jednak coś tutaj szwankuje.

Konsultacje
Pojawiły się dwie nowe uczennice z klasy drugiej. I sobie pogadaliśmy bo ta stała grupa nie chciała Ich zintegrować. I powiedziały coś co mnie uderzyło: ‘Przepraszamy że nie zawsze mamy coś do powiedzenia na lekcjach, ale nasze życia są nudne’.  Strasznie to dołujące było.

Dlaczego uczysz się chińskiego?
Takie pytanie ostatnio usłyszałem. I w sumie…mógłbym to olać, stwierdzić że dobrze jest jak jest, nie uczyć się i też mógłbym tu jakoś funkcjonować. W pełni nie będę tutaj nigdy zintegrowany bo to jest fizycznie niemożliwe, niezależnie od tego jak bardzo mentalnie bym się przestawił. Zawsze już na pierwszy rzut oka będę obcokrajowcem.

Niedziela
Poszedłem w końcu trochę się poruszać, bo biegać pewnie pójdę dopiero w czwartek. Muszę poważnie przemyśleć te wtorkowe poranki bo widać nie jest to dla mnie zdrowe. A może nie tyle chodzi o poranki co o to wahania temperatury? No bo rano jest koło 1-2 a po południu 15-16 (tak jak było dzisiaj), w nocy spada i w dzień znowu rośnie. Strasznie to dziwne.

IMG_1198
Żeby się Teodor nie opatrzył.

Że chodzić cały dzień nie można, a ileż można rozpisywać zajęcia, rozpisałem sobie wycieczkę po Chinach.
Zacząłem najpierw na północy a potem zacząłem zjeżdżać na południe. Skupiłem się na punktach z listy UNESCO i założyłem sobie że Yunnan  i Syczuan to w tym roku za daleko.

IMG_1203
Dentysta. Już drugi.

Wypisałem listę prowincji, z Wikipedii wziąłem nazwy miast, lub miasteczek, i zacząłem sprawdzać jak można się do nich dostać pociągami. Zapewne autobusami byłoby taniej, ale w przypadku pociągów mam większe szanse na znalezienie kogoś kto mówi po angielsku, a to dużo w przypadku takiej samotnej podróży, no i odpada problem z szukaniem przystanków, chociaż to wydaje się być marginalne.

IMG_1208
Skoro wieje strasznie to pora puszczać latawce.

Z powodów trudnych dojazdów musiałem wykreślić kilka parków narodowych z pięknymi widokami. Bo chociaż są piękne to jednak, na dzień dzisiejszy, podróż pociągiem, autobusem a potem jeszcze taksówką nie jest dla mnie czymś zachęcającym.
A skoro już sprawdzałem możliwość dojechania pociągiem sprawdziłem od razu ceny. Po czym trochę je zaokrągliłem w górę, w przypadku pociągów jadących dłuuugo decydowałem się na wagon sypialny.
Mając już ustaloną listę lokacji mogłem ruszyć by poszukać ceny wejściówek, oraz chińskie nazwy miejsc.
Podsumowując:
mam już listę miejsc, czas dojazdu, ceny pociągów i wejściówek. Hotele to, okazuje się, niewielki problem.
Brakuje jeszcze:
konkretnego planu każdego dnia.
Z racji tego że strona agencji handlującej biletami jest po angielsku i w dodatku niezwykle przyjazna za tydzień rozplanuję to sobie godzinowo, żeby wiedzieć ile dni mi to dokładnie zajmie. Na chwilę obecną wychodzi koło 11. Z których 4 spędzę w pociągach.

A Pekin to już w ogóle osobna historia i na samą stolicę rezerwuję sobie 5 dni. Powinno wystarczyć.

Waham się nad Armią Terakotową, bo jest mi tam trochę nie po drodze, ale do ładu dojdę z tym w przyszłym tygodniu.

Leniwe soboty

Gdybym był teraz w Polsce to pewnie ratowałbym galaktykę…A nie, zaraz, już ją uratowałem. No to wędrowałbym po Amalur. Zamiast tego zrobiłem lekcje do połowy kwietnia…Biorąc pod uwagę że Lydia ma jakieś plany na oglądanie filmów, teatrzyki, konkursy śpiewu, robienie gazetki i pamiętnika to chyba mam planowanie lekcji z głowy do końca semestru. A że znalazłem w mieszkaniu książki z drugiego semestru to w ogóle udało mi się podpiąć pod kilka tematów które tam też będą omawiane, więc świetnie.Untitled
Prognoza pogody na najbliższy tydzień.

Z mieszkania wychyliłem się dzisiaj raz. Gdy do drzwi zapukał sąsiad z 501 z karteczką o treści ‘Proszę zobacz czy masz na balkonie czarne damskie spodnie (podpisano ‘sąsiad z 502)’. Sprawdziłem, nie miałem, więc powiedziałem grzecznie ‘mejo’. Pan ze smutną miną pokiwał głową i poszedł do siebie.

Dzisiaj był dzień  na całkowitą regenerację baterii. I wycieczkę po Westeros.
U każdego autora przychodzi kryzys. Musi nadejść moment w którym jego książki nie są aż takie dobre. Dick miał takich książek bez liku (no ale on też pisał kilka rocznie), Pratchett ma na przykład ‘Maskaradę’, chciałem napisać że Murakami ma ‘Opowieść o owcy’, ale potem przypomniało mi się że to opowieść o owcy. A Martin z cyklem ‘Pieśń lodu i ognia’ trzyma poziom, pomimo tego że to już czwarty tom. Już się nie mogę doczekać tego co będzie dalej. I cieszę się niezwykle że wziąłem ze sobą tablet. Taki mały, zupełnie podstawowy, z irytująco działającym ekranem, ale darmowy i działający. W sam raz jako czytnik ebooków.

I po święcie

Co prawda dzisiaj też obudziły mnie petardy, ale jest już jakoś ciszej. Nie  odpalają ich już tak często. Pogoda dopisuje, robi się coraz to przyjemniej. Wiosna pełnym pyskiem, co do tego nie ma wątpliwości.

IMG_1086
'Skazańcy’

Do tej innej szkoły średniej uczniowie wracali dzisiaj i niektórzy to szli jak na ścięcie. Ciągnął się taki korowód nastolatków przez blisko kilometr. Niektórzy obładowani plecakami jak osiołki, a niektórzy mieli ze sobą jedynie woreczek z grzebieniem. Wyglądało to dość ciekawie i tak się zastanawiam na ile ‘moja’ szkoła jest reprezentatywna dla szkół w Chinach.

IMG_1090
Promocja telefonów komórkowych dla uczniów.

Bo jak tak się przyglądałem to było całkiem sporo par trzymających się za ręce, czego w ‘siódemce’ zdecydowanie nie widać. Bardzo dużo uczniów pali papierosy, że nie wspomnę o tym iż sporo z nich wychodzi ze szkoły, podczas gdy w ‘siódemce’ jest to zdecydowana mniejszość.

IMG_1093
Odwiedziłem też nowootwarty sklep w którym znalazłem takie oto piwo.

IMG_1094
i taką oto kawę. W całkiej przystępnej cenie swoją drogą. Na szczęście jeszcze mam zapas sypanej.

Tyle gadam o tym cholernym przesileniu a chyba mnie jakieś choróbsko zaczyna łapać. No tak, ale czego się spodziewać jeżeli świeżo po powrocie zaczyna się biegać z odkrytą głową. Na szczęście są słowniki, mój chiński pozwala mi już powiedzieć ‘Chcę kupić lekarstwo na przeziębienie’, a w ostateczności pokazać wpis ze słownika. Także da się przeżyć.
Fryzjerowi nie umiem powiedzieć żeby ściął z góry, ale leki już kupię. Wstydu nie ma.

IMG_1095
A ten Pan wywozi niespożyte resztki z restauracji w tych wielkich białych wiadrach. Ma taką ładną pompę która Mu to wszystko przepompowuje.

No dobrze, wiosna się zbliża i trzeba będzie dzieciakom opowiedzieć o topieniu marzanny, ale dlaczego w dalszym ciągu jasno robi się o 7 a ciemno o 18? Dlaczego dzień trwa tutaj tak krótko? Pół dnia spędzam przy sztucznym świetle, a jutro czeka mnie godzina praktycznie bez światła. Będę biegał jak kret. O ile krety biegają. Ja w każdym razie będę. Temperatura nie będzie może zbyt wysoka, ale na chwilę obecną wydaje mi się to lepszym rozwiązaniem niż bieganie w południe. I tej wersji będę się trzymał tak długo jak tylko będzie to możliwe. Bieganie w południe ma jedną zasadniczą wadę – jest wtedy za ciepło. Budzik już nastawiony, także jestem ‘chętny i gotowy’.

IMG_1098
Tym Panom taka pogoda pasuje jak najbardziej.

IMG_1104
Temu Panu też.

A jednak to nie koniec, chyba za punkt honoru obrali sobie wystrzelania całego zapasu fajerwerków i petard. Dobrze że tutaj alarmy w samochodach nie są tak czułe jak w Polsce bo chyba bym zwariował. I wykrakałem…

IMG_1112
Tak w Chinach układa się schody.

IMG_1117
Nie rozumiem, ale przestałem się zastanwiać. Dopóki mogę odczytać dawkowanie to nie narzekam.

Niedziela i przegapione #2

Ferie
Strasznie dużo uczniów uważa że ta przerwa z okazji Święta Wiosny była  delikatnie mówiąc licha i jest z niej niezadowolona. Najczęściej narzekają na nudę bo albo siedzieli cały czas w domu i robili zadania domowe, a rodzice patrzyli ponad ramieniem, albo siedzieli całymi dniami w domu i oglądali telewizję/grali w gry, albo w pierwszym tygodniu chodzili na zajęcia dodatkowe w innej szkole a potem musieli odrabiać zadania domowe z tej.
Są też tacy którzy odpoczęli bo zadań domowych nie robili, stwierdzili wprost że je przepiszą i jak postanowili tak zrobili, a w czasie przerwy grali w gry, chodzili na zakupy, wyjechali gdzieś z rodzicami, albo spotykali się ze znajomymi. Czyli robili wszystko by się zrelaksować. Dla nich ta przerwa była za krótka.

IMG_1031
Gablota ze zdjęciami spod bloku. Czyli zapiski osiągnięć naszych działaczy.

Egzaminy
Taka ciekawostka szkolna z pierwszej ręki od Shawna. Na początku drugiej klasy wybrał sobie dwa przedmioty główne – fizykę i chemię, w związku z czym w połowie marca czekają Go egzaminy z: geografii, biologii, historii, WoS-u i czegoś jeszcze. Do tego czasu ma zajęcia tylko z tych przedmiotów. Żadnego chińskiego, angielskiego czy matmy. Tylko tych pięć przedmiotów żeby się dobrze przygotować. Zapewne chemię lub fizykę wybierze jako przedmiot dodatkowy na gaokao, a reszta przedmiotów najzwyczajniej w świecie się kończy. Jeżeli oznacza to blisko półtorej roku całkowitego skupienia na przedmiotach zdawanych na chińskiej maturze to jest to jakaś masakra.

IMG_1032
Jiawang to nie tylko plac budowy, to także takie miejsca.

Dziadek Mao
Wiecie jak mówią w Chinach na Przewodniczącego Mao? Mao Ye Ye. Czyli Dziadek (ze strony ojca) Mao. A po polsku brzmi Mao je je.
Nawet to pokolenie darzy Go ogromnym szacunkiem.

IMG_1055
Tak puszcza się lampiony.

Niedziela
Zaczęła się od porannej przebieżki. Kilometr więcej to taki malutki krok naprzód. No i znowu bez pulsometru, tym razem nie zapomniałem a najzwyczajniej w świecie nie wziąłem. Jakoś tak wygodniej mi się biega. Nie przygotowuję się do żadnego biegu, nie trenuję na poważnie, więc nie mam powodów by się spinać i martwić wysokim tętnem. Mogę sobie teraz pozwolić na bieganie dla przyjemności. Jakoś tak mi się przyjemniej biega bez rozpisanego planu i rygoru. Zobaczymy jak długo ;)

IMG_1060
A tutaj się siada, zostaje się podłączonym do kroplówki i coś się tam wtacza co bardzo szybko pomaga na grypę.

Wczoraj uderzyła mnie jedna rzecz, że gdybym zgodził się na tę propozycję z jednym dniem wolnego i sześcioma dni pracy, nawet mając pięć poranków w tygodniu wolnych i mając mniej godzin niż obecnie to bym się zajechał. Plułbym sobie w brodę i skreślał tygodnie do końca kontraktu.

IMG_1067
Były fajerwerki.

Impreza w szkole z okazji Święta Latarni ma być tylko dla nauczycieli. To wolę sobie pochodzić po ulicach i posłuchać tych wszystkich petard. Poszedłem się pokulać po ulicach i nawet wstąpiłem do fryzjera obciąć włosy. Obciął po chińsku, co mi się średnio podoba, ale dopóki nie nauczę się mówić jak ma mnie obciąć będę musiał cierpieć.

IMG_1071
Były i lampiony.

A wieczorem ruszyłem pooglądać latarnie, lampiony i ognie sztuczne. Nawet w takim malutkim Jiawang lampiony wypełniły niebo. Nie wiem jeszcze jak wyszły filmy, ale mam nadzieję że da się tam coś zobaczyć.

Przesilenie

Jeden z moich nauczycieli na studiach powiedział że dopiero po przeprowadzce do Polski spotkał się z czymś takim jak osłabienie związane ze zmianą pór roku, bo u siebie w USA nigdy tego nie doświadczył. Ani On, ani Jego znajomi.
Gdyby przyjechał do Chin doświadczyłby tego nie tylko empirycznie ale także widziałby po uczniach. Takiego braku energii nie widziałem chyba jeszcze nigdy. A to początek. Jak tylko zacznie się na dworze robić cieplej, wszystko zakwitnie i wszędzie wokół będą śpiewać ptaszki (czy ja o tym już nie pisałem?) to dopiero będzie katastrofa. I lojalnie o tym swoich uczniów uprzedzam, a Oni tylko kiwają głowami i próbują się rozgadać po angielsku. Topornie Im to idzie, ale kurczę, to jest dopiero pierwszy tydzień, drugie zajęcia, przez 3 tygodnie pewnie słowa po angielsku nie powiedzieli to wiadomo że potrzeba będzie czasu zanim się rozruszają. Zwłaszcza że teraz nie jestem już ‘nowym’.

IMG_0979
Mówiłem że piszą gorzej ode mnie. Niektórzy.

Przepraszali mnie za to swoje ‘lenistwo’ i przepraszali, ale ja to rozumiem doskonale i nie mogę oczekiwać że będą jacyś niesamowicie rozgadani. W końcu jedną nogą są jeszcze w nastrojach wakacyjnych a druga już w natłoku zajęć.

IMG_0984
Tak ładnie dzisiaj zapozował, ale ogon jak u kota – żyje własnym życiem.

Przysłuchiwałem się dzisiaj tym zajęciom ze słuchania. Bardzo podoba mi się teoria, chociaż to tylko 10 minut, ale nie podoba mi się  wykonanie. Dźwięk skacze, raz jest ciszej, a raz głośniej, niektórych głosów nie sposób rozróżnić, a słownictwo jest dla wielu uczniów za trudne, nawet dla tych naprawdę dobrych.

IMG_0985
Ciągle sobie powtarzam że to nie są piżamy.

Dzisiaj mieliśmy zajęcia z dziwnymi noworocznymi tradycjami z całego świata i jest taka jedna w Ameryce południowej. Mianowicie  tam nosi się kolorową bieliznę, na przykład czerwona symbolizuje miłość a żółta bogactwo i nosi się ją by ściągnąć to do siebie. Strasznie dziwne to nie jest (nie tak jak Duńczycy tłukący naczynia sąsiadom) ale z pewnością nietypowe. No i jeden z uczniów się zapytał:
– A czy oni noszą coś jeszcze oprócz tej bielizny?
– No tak.
– Hmm…przypuszczam że to stamtąd pochodzi Superman.
No w sumie całkiem logiczne, facet ciągle nosił czerwone gatki na wierzchu.

IMG_0989
Centrum też może się pochwalić ładnym oświetleniem.

Pora się zbierać bo zostały mi jeszcze jedne zajęcia z klasą numer jeden, a potem pora ruszyć na zakupy. Trzeba w końcu coś do tej codziennej owsianki kupić i jakieś pomidory także by się przydały.

IMG_1001
Mały zakład fryzjerski.

Wieczorny spacer zaliczony, już przed 19 robi się ciemno chociaż jeszcze jest w miarę ciepło. W sam raz do spacerów.  Wieczorami w centrum dopiero zaczyna się życie, za to im dalej od niego tym mniej ludzi. Jedynie przy supermarketach toczy się życie. W końcu tutaj to one są największymi skupiskami ludzkimi i to właśnie wokół nich rozstawiają się malutkie ruchome restauracje. Z jednym wyjątkiem. Jest jedna taka ulica przy której nie ma sklepów, ale jest za to dużo bloków i stoi tam kilka przyczep z jedzeniem.

IMG_1006
Jeszcze w czwartek stał tu budynek.

A jutro najwyższy czas na bieg.

Pierwszy trening

Gdy przypominam sobie pierwsze treningi po przerwie przypominam sobie ból. I zimno. Następnego dnia ledwo mogłem wstać z łózka. Co w sumie teraz jest stanem dość częstym ale to z powodu twardego łóżka. A tego samego dnia ledwo co mogłem chodzić. A dzisiaj nic. Że nie było zimno to zrozumiałe, prognozy mówią że od piątku ma być już co najmniej +10 stopni, ale że obeszło się bez bólu? Znaczy tętno było absurdalne, ale takie będzie dopóki nie zacznę biegać więcej. Nie ma co dłużej zwalać winy na to powietrze. Także trzeba to przetrzymać i robić swoje.
A biegło się całkiem przyjemnie. Wolno, na luzie, ale przyjemnie. Słonko świeci, panowie z SYSK nawijają o testach nuklearnych, samochody ostrzegają z odległości 200 metrów, sama przyjemność.
Nigdy jednak nie biegałem tak szybko, zawsze to było powyżej 6 min/km, ale też na o wiele niższym tętnie. Z wyjątkiem sezonu kiedy w ogóle zaczynałem biegać, bo wtedy tętno było w okolicach abstrakcji. Czyżbym cofnął się aż tak? Nie, to raczej niemożliwe.
Zobaczymy jak to będzie jutro.

http://www.endomondo.com/workouts/160412026/221814

Jakby ktoś chciał sobie zobaczyć.

IMG_0845
Znowu ktoś coś gotował na schodach. Tym razem nie widziałem w garnku kurczaka. Prawdę mówiać nie widziałem tam nic.

Właśnie jutro! Pierwszy dzień w szkole. A my ciągle nie mamy planu. Dlatego też Lydia poprosiła żebym przyszedł jutro tak jakbym przyszedł na pierwsze zajęcia i już powinna mieć plan. Inaczej sobie tego nie wyobrażam. Tak jak Jennifer mówiła – w Chinach wszystko robi się na ostatni moment co bardzo irytuje ludzi spoza Chin. Tylko co taka Jennifer a obecnie Tracy może na poradzić na chińską mentalność i to że Pan z administracji ma milion spraw na głowie w tym stworzenie siatki zajęć dla 45 klas. No właśnie, nic. Zresztą ani ja ani Lydia też nie możemy nic na to poradzić, więc nie ma się co irytować. Ot kolejna przygoda.

IMG_0850
Ryby i tak mają to wszystko w nosie, grunt że nikt ich nie chce złowić.

W tym semestrze to Lydii muszę wysyłać plany zajęć, a Ona ma je kontrolować i ewentualnie korygować. Pierwsza propozycja – chińskie odpowiedniki słów których uczniowie  mogą nie rozumieć. Rozumiem że będzie to przydatne dla mnie, ale dla uczniów? Jak ja, ze swoją znajomością chińskiego, mam sobie poradzić z wyszukiwaniem prawidłowych odpowiedników w słowniku. Na szczęście w google jest zakładka ‘images’, która jeszcze mnie nie zawiodła.

IMG_0854
Kozy też nie za bardzo się przejmują. Podobnie ich pasterz. Z tyłu bloki, z lewej droga, z przodu droga, z prawej (jeszcze) pola a kozy trzeba gdzieś nakarmić.

Dobra, pora ruszyć się po owoce bo dzisiaj zjadłem ostatnią gruszkę. Jabłek wszędzie jak na lekarstwo, sezon mandarynkowy chyba też się skończył gdy nie patrzyłem, za to trzcinę cukrową można dostać teraz na każdym rogu.

IMG_0871
'Gimnazjum’ chwali się dziesiątką najlepszych absolwentów w poprzednim roku szkolnym. Na ogólnodostępnej gazetce znajdują się także zdjęcia wszystkich absolwentów, nauczycieli, administracji, oraz głównych wydarzeń w szkole.

Jutro w końcu na lekcje i zobaczę co tam się działo u uczniów ciekawego. Lub nudnego do bólu. Grunt żeby się wygadali.

IMG_0888
Pan podtrzymywany był pod wpływem napojów wyskokowych. Albo trzeba Go było szybko zawieźć na szpitala. Dlatego wołali taksówkę.