Bank, czyli jak nic nie załatwiłem

IMG_3975

Miałem dzisiaj zamysł żeby udać się do Bank of China i wymienić swoje ciężko zarobione RMB na walutę bardziej europejską. Niestety dzisiaj nie prowadzono wymiany walut, także odszedłem z kwitkiem. A raczej kilkoma z którymi mam przyjść w poniedziałek.

IMG_3976

Od kilku dni miałem ochotę na nudle, więc w końcu poszedłem do restauracji muzułmańskiej, gdzie taka oto micha wyszła mnie 5 RMB.

IMG_3985

A to film z przygotowywania tychże nudli. Jak dodałem ostrej przyprawy to zaczęło ze mnie się lać. Dobre, bardzo dobre.

[iframe width=”420″ height=”315″ src=”http://www.youtube.com/embed/1-72VFkHXjw” frameborder=”0″ allowfullscreen]

To dzisiaj będzie o mniejszości Hui (czytamy hłej) – to głównie muzułmanie, ale niekoniecznie. Nie każdy Hui jest muzułmaninem, a nie każdy muzułmanin z Chin należy do mniejszości Hui. Znaleźć ich można w całym kraju, ale pochodzą przede wszystkim z prowincji północno zachodnich i równin środkowych. Jest Ich około 10 milionów. Ich kultura została w znacznym stopniu ukształtowana przez bliskość szlaku jedwabnego.

IMG_3978
Jak na muzułmanów przystało przestrzegają odpowiedniej diety, nie jedzą wieprzowiny, oraz ubierają się trochę inaczej od przeciętnego Hana.

IMG_3977

Pochodzenie mniejszości Hui nie jest jednolite. Wielu z Nich jest bezpośrednimi potomkami podróżników przybywających szlakiem jedwabnym. Niektórzy, mieszkający na południowo wschodnim wybrzeżu (Guangdong, Fujian) i w głównych centrach handlowych pochodzi z rodzin mieszanych. Element zagranicznym, chociaż obecnie mocno już zanikły pochodzi głównie od Arabów i Persów. To oni osiedlali się w Chinach i z czasem stawali się częścią społeczności nawracając ludzi na Islam. Z kolei mniejszość mieszkająca w prowincji Yunnan ma korzenie mongolskie, tureckie, irańskie, oraz z innych ludów Azji środkowej.

IMG_3980

To co rzuciło mi się w uszy to język jakim się porozumiewali między sobą. Do rozmów z klientami wysyłano dziewczynę, która standardowym mandaryńskim mówiła co i jak, ale gdy byli sami to rozmawiali hmm…mandaryński to nie był na pewno. Brzmiał inaczej. Nie znam arabskiego w ogóle, więc hej, czemu nie…
Podobno Ci z Yunnanu porozumiewają się płynnie w arabskim. I to nawet staro arabskim, który jest podobno dość odmienny od współczesnego.

IMG_3990

Poszedłem do Pana Obwoźnego, bo wczoraj Go nie było i musiałem kupić jabłka w sklepie. Gdy ważył jabłka podeszła kobieta i zapytała się skąd jestem, na co znajomy PO powiedział: ‘Ta shi Hanguo ren’ (on jest Koreańczykiem) co wywołało ogromne oburzenie na twarzy kobiety, oraz równie wielki uśmiech na mojej twarzy. Znajomy PO staje się powoli moim znajomym, uczy mnie nazw owoców, a ostatnio mieliśmy taką rozmowę:
– I lii…love you! (Luu…kocham cię!)
– Ni xihuan wo ma? (Lubisz mnie?)
– Wo ai ni! (Kocham cię!)
– Ni ai wo ma? (Kochasz mnie?)
– Wo ai ni! (Kocham cię!)
I tak sobie tutaj ludzie ze mnie żarty stroją.

Swoją drogą, to już notka numer 250. Poprzednio byłem w Chinach 139 dni, teraz to mój 94 dzień , a jak dobrze liczę dobiję do…147…a w dalszym ciągu nie zawsze zrozumiem o co się mnie w sklepie pytają.

Najpiękniejsze słowa

IMG_3926

‘Naucz nas!’ usłyszałem dzisiaj w klasie dziesiątej. Nie ma piękniejszych słów dla nauczyciela w czasie roku szkolnego. Więc uczyliśmy się dzisiaj słówek jakich mieli się nauczyć do rozdziału 2 w swojej książce. Po prostu, dostali zadanie – nauczcie się słówek ze strony 69. I tyle. Nie mnie oceniać ten system, ale wydaje mi się być on dość specyficzny. Może właśnie specyficzny pod Chiny? Zobaczymy za parę lat.

IMG_3930

Interwały…czułem się od rana tragicznie, jeszcze gorzej niż tydzień temu i przebiegnięcie dwóch kilometrów zajęło mi ponad 11 minut, czyli bardzo wolno jak dla mnie. Założenie na dzisiaj było takie, żeby przebiec 400 metrów w czasie 92-98 sekund i tak 6 razy, przerwa miała być 3 minutowa, ale zmniejszyłem do 150 sekund. Międzyczasy wyszły tak: 1:40, 1:35, 1:31, 1:32, 1:35, 1:34. Pierwszy poszedł przeraźliwie wolno, aż się zląkłem że jest tak źle, ale potem trochę przyśpieszyłem i trzymałem się już w ustalonych widełkach. Nie jest najgorzej. W niedzielę planuję robić interwały na 1600 metrów.

IMG_3931

Dzisiaj przyszła kolejna paczką z herbatą, poprzednia tu Ulung, a ta to Pu-erh prosto z prowincji Yunnan. Jest taka grupa sześciu sławnych gór w Xizhuangbanna znana ze swojego klimatu, który sprawia że miejsce to idealnie nadaje się do produkcji herbaty pu’erh.
Źródła z czasów dynastii Qing, mówią o herbatach z gór na północny wschód od rzeki Lancang i są to:
Gedeng (革登山),  Mansa (慢撤山), Mangzhi (莽枝山), Manzhuan (蠻磚山), Yibang(倚邦山), Yōulè (攸樂山).
Na południowy zachód od rzeki także znajdują się gory o doskonałym klimacie, ale z powodu trudnego do nich dostepu nie pisano o nich w czasach dynastii Qing i są to:
Mengsong (勐宋山), Menghai (勐海山), Jingmai (景迈山), Nánnuò (南糯山), Bada (巴达山), Yōulè.

IMG_3933

Ta konkretna pochodzi z Menghai Tea Factory założonej w 1940 a działającej pod obecną nazwą od 1953. Uznaje się ją za jedną z pierwszych dwóch fabryk które stworzyły ‘gotowaną’ herbatę pu’erh.  Menghai specjalizuje się w kompresowaniu herbat w kształty miski i dysku. Rzecz jasna produkuje też inne, i tak na przykład ta ‘moja’ ma kształt kwadratów. A że herbata jest popularna to podróbek jest od groma, dlatego firma Menghai wrzuca od groma certyfikatów.

IMG_3934

Zaproszono mnie dzisiaj na pokaz rysunków o którym uczniowie mówią od kilku tygodni, ale…nikt za bardzo nie wie czy to aby na pewno w niedzielę bo niektórzy mówią że jutro, inni że za tydzień w środę a jeszcze inni że w kolejny piątek.

IMG_3935

Meridka została wczoraj umyta, ale na najbliższą przejażdżkę poczeka do niedzieli bo jestem jakiś taki kompletnie wyrzuty z energii, a w sobotę ma padać, więc nici.

IMG_3937

Środa

IMG_3875

To był typowy paczkowy dzień, takie jakie zdarzają się bardzo często po wypłacie, lub sowitej premii. W te dni jestem zawsze pełen podziwu dla mojego listonosza, który odwiedza mnie obładowany paczkami, a raz zdarzyło Mu się przyjść i sprawdzić czy jestem bo nie wiedział czy ma brać ze sobą te wszystkie paczki. Pojawił się 10 minut później obładowany niczym wóz na targ. Czasami mieliśmy niezły ubaw z przepisywaniem tych wszystkich numerów. Bycie listonoszem to nie jest lekka praca.

IMG_3876

Po pierwszą paczkę pojechałem z Lydią i były tam dwie gry:

IMG_3885

Jedną już znacie bo widzieliście już wcześniej, ta jest w lepszym stanie, w sensie pudełko nie jest zniszczone.
Druga nie jest kompletna (dlatego też była dość tania), bo jest tam tylko jedna płyta zamiast dwóch, nie jest to jednak problem który będzie mi spędzał sen z powiek. Jestem bardzo, ale to bardzo zadowolony, bo grafika na opakowaniu jest świetna i więcej mi nie potrzeba.

IMG_3887

Poprosiłem Lydię żeby powiedziała ludziom z punktu odbioru że od teraz sam będę się pojawiał po odbiór co okazało się być bardzo przydatne już dwie godziny później gdy pojechałem odebrać buty:

IMG_3913

Dla mamy

IMG_3910

Dla babci

IMG_3915

Dla taty (zgodnie z przewidywaniami za małe)

Trzecia paczka to buty dla mnie.

Nie jestem jakimś wielkim fanem zakupów. Moja kolekcja gier to głównie kilkadziesiąt gier na PS3, kilkanaście na X360. Znaczną część przedmiotów związanych z serią Metal Gear Solid sprzedałem uznając że mogą dać więcej radości komuś innemu i mam nadzieję że dały.
Odczuwam za to ogromną radość gdy uda mi się znaleźć coś naprawdę rzadkiego i kupić tanio. Zresztą chyba każdy tak ma, dlatego tak bardzo lubimy wyprzedaże.  Ciągle tylko brakuje mi czasu żeby ograć to wszystko…to w końcu tyle historii, tyle przeżyć…
Podobnie jest z książkami, ale o nich chcę przygotować osobny wpis, mam nawet na wordpressie rozpoczęty szkic.

Untitled

Chiński Kącik Kulturowy

Taoist_Triad
Troje Czystych , triada najwyższych bogów w Taoizmie.
Yuanshi Tianzun (元始天尊), zwany też Yuqing (玉清).
Lingbao Tianzun (靈寶天尊), zwany też Shangqing (上清).
Taishang Laojun (太上老君), zwany też Taiqing (太清).
Według religijnego Taoizmu to Tao stworzyło Jeden, Dwa i Trzy. Tao stworzyło Jeden – Wuji stworzyło Taiji,  czyli najwyższe Tao, ucieleśnione przez Yuanshi Tianzan  ‘Niebiańskiego króla pustki i chaotycznego pierwotnego początku’ zanim jeszcze powstał wszechświat. To Yuanshi Tianzun nadzorował pierwsze fasy tworzenia wszechświata i dlatego nazywa się go także Dàobăo (道寶) „Skarb Tao „.
Jeden stworzyło Dwa – Taiji stworzyło Yin Yang. Lingbao Tianzun oddzielił Yang od Yin, jasne od czystego i rozdzielił żywioły. Dlatego nazywany jest również Jīngbăo (經寶) „Skab prawa/pisma „.
W ostatniej fazie tworzenia Daode Tianzun odpowiadał za tworzenie ludzi i nauczanie Prawa. Dlatego zwany jest Shībăo (師寶) „Skarb Mistrza „.
Zarówno Lingbao Tianzun jak i Taishang Laojun wywodzą się od Yuanshi Tianzun.

Każdy z Trzech Czystości reprezentuje zarówno bóstwo jak i niebo. Pierwsze neibo to Yu-Qing znajdujące się w Nefrytowej Górze. Wejście do niego nazywane jest Złotymi Drzwiami i ‘jest ono źródłem całej prawdy, tak jak słońce jest źródłem światła’.
Lao-Jun włada niebem Tai-Qing, a Ling-Bao kieruje Shang-Qing.

Yuanshi Tianzun – był kiedyś władcą Nieba, ale przekazał tę role Yuhung, Nefrytowemu Cesarzowi. Na początku każdego okresu Yuanshi Tianzun dostarcza swoim uczniom, będącymi pomniejszymi bóstwami, pisma, a oni nauczają ludzi Tao. Uważa się że nie ma początku, jest wszechwieczny, bezkresny, bez formy i dał początek wszystkiemu.

Lingbao Tianzun  – to on odpowiada za rozwój Taoizmu, dodał zupełnie nową warstwę między stwórczą siłę Tao i stworzył świat jaki znamy. Ta warstwa niebiańska składała się z różnych regionów znajdujących się zarówno na kresach świata jak i w gwiazdach. Została zasiedlona przez różne boskie istoty: czystych bogów Tao, oraz nieśmiertelnych którzy osiągnęli status ‘boski’ dzięki swoim wysiłkom. To on odpowiada za yin i yang.

Taishang Laojun – uważa się, że to on przyjął postać Laozi (twórcę Taoizmu), jest najstarszym, najbardziej szanowanym władcą. Zawsze przedstawia się go ze śnieżnobiałą brodą.

Kilometr

IMG_3746
Trzeba podlać pola.

Tysiąc metrów. Dużo? Nie dużo? Wszystko zależy od perspektywy, prawda?  12 minut spokojnego spaceru, 6 minut spokojnego biegu, 3 minuty spokojnej jazdy na rowerze,  a to ciągle ten sam dystans. Tysiąc metrów jako odcinek biegu może być naprawdę spory, zwłaszcza w interwałach, a może też być drobnostką. Czasem może być to dystans jaki wzbudza w nas przerażenie ‘mam przebiec tysiąc metrów w ile?!’, albo radość ‘już tylko kilometr!’, może też wzbudzać smutek ale nie dlatego że musimy go pokonać, tylko dlatego że oznaczać będzie koniec pewnej trasy, a wraz z nią przygody. Dzisiaj zabrakło mi tego tysiąca do pewnego zakrętu który miał mnie doprowadzić w pewne miejsce które widziałem na mapie.

IMG_3751

Zawróciłem bo…uznałem że dalej niż już nie będzie, nie chciało mi się dalej przebijać przez ten kurz, pył i mijać wszystkie te ciężarówki i autobusy, lub jechać za ciężarówką i dać się do końca zasypać pyłem. Najzwyczajniej w świecie nie chciałem dojechać do tej rzeki którą widziałem na mapie, powiedziałem sobie że dojechałem już do niej i pora zawrócić bo dalej nic nie ma. Sęk w tym, że zawsze jest coś dalej i zawsze można dalej pojechać, dzisiaj nie miałem wystarczająco dużo mentalnej siły by tam dojechać.

IMG_3776
To wygląda uroczo, ale z lewej piach, z prawej piach, a zza zakrętu zaraz pojedzie ciężarówka z piachem.

Znalazłem za to dość siły mentalnej by podjechać pod górę i porobić zdjęcia na kolejnym górskim cmentarzu. Bardzo nietypowym bo blisko hmm…elektrowni?

IMG_3791 IMG_3796

Zawróciłem i w drodze powrotnej dopadło mnie to:

IMG_3802

Zatrzymałem się pod sklepem, zdjąłem oponę, wyjąłem dętkę, znalazłem dziurę, spuściłem powietrze, wyczyściłem, zakleiłem, odczekałem chwilę, przejechałem po oponie, znalazłem winowajcę, wyjąłem dętkę i zacząłem zakładać oponę. Wtedy pojawił się Pan z dzieckiem, na ręku miał bardzo drogo wyglądający zegarek, kucnął obok i założył mi oponę do końca. Tak po prostu, sam z siebie. Zapytał dokąd jadę, skąd przyjechałem, a potem gdy zacząłem pompować patrzył czy mam dość luftu…Taka zwyczajna codzienna ludzka życzliwość. To co w Polsce spotykałem tylko w czasie biegów i sprawiało że uważam biegaczy za jedną wielką rodzinę tutaj jest codziennością, czymś co ludzie robią tak ‘po prostu’ sami z siebie. Nie przestaje mnie to zdumiewać…powinno, bo to codzienność tutaj, a jednak…ludzie tutaj są chyba zbudowani z innej gliny.
Podziękowałem, pożegnałem się i pojechałem w swoją stronę.

IMG_3787
Meridka zapozowała.

Średnia z dzisiaj jest kiepska, ale nie z powodu wiatru czy wczorajszej sześćdziesiątki, jest kiepska z powodu prób poruszania się między autami.
Ach…i już mam bezrękawnik który w chwili obecnej piecze jak jasna cholera.

Czułem się trochę leniwy po powrocie, a prawdę mówiąc nie chciałem robić sobie niczego ciepłego więc poszedłem do sklepu pod blokiem, zapłaciłem 7 RMB i wziąłem tofu. Smaczne, bardzo smaczne. A czasem można się polenić, zwłaszcza gdy skwar leje się z nieba i na myśl o ciepłym jedzeniu robi się niedobrze.

IMG_3806

Przyjechała Tracy i sobie porozmawialiśmy, ale napiszę o tym w weekend bo teraz robi się już późno, a budzik jest nastawiony na 5:30 żeby jeszcze parę kilometrów zrobić.
Zjedliśmy późny obiad/wczesną kolację :

IMG_3810 IMG_3812

Dowiedziałem się że Luna już nie pracuje w firmie bo postanowiła wrócić na południe, co trochę mnie zasmuciło bo w końcu nie mogę Wam Jej pokazać…

IMG_3809
Mogę za to pokazać Pana Chińczyka kryjącego się przed skwarem.

Tyle na dziś…chociaż jest jeszcze jedna historia, ale to też zostawię na weekend. Musicie być cierpliwi. Czego jak czego, ale tego Chiny uczą doskonale.

IMG_3779
Stał na śmietniku, obok cmentarza.

Niedziela i przegapione#12

Untitled

Na księżyc
Tam chciałby polecieć  Nobby.
– Dlaczego?
– Bo jest tam Chang’e!
Jest kilka wersji tej historii, a że Polska wikipedia podaje jedną i to tak średnio, pozwolę sobie przetłumaczyć taką z angielskiej którą słyszałem w podcaście o Chinach.

Chang’e i jej mąż Houyi byli nieśmiertelnymi mieszkającymi w niebie. Pewnego dnia Nefrytowy Cesarz zamienił swoich dziesięciu synów w dziesięć słońc które spaliły ziemię. Nie udało mu się ich powstrzymać więc przywołał na pomoc Houyi który był znanym łucznikiem. Udało mu się zestrzelić dziewięciu, ale ostatniego postanowił ocalić. Cesarzowi nie spodobała się (bardzo delikatnie mówiąc) śmierć dziewięciu synów więc odebrał Houyi i Chang’e nieśmiertelność i zesłał ich na ziemię.
Chang’e cierpiała okrutnie z tego powodu, Houyi więc jak na kochającego męża przystało ruszył na długą podróż której celem było zdobycie pigułki nieśmiertelności.  W jej trakcie spotkał  Xi Wangmu (Królową Matkę Zachodu) która zgodziła się dać mu pigułkę, ale ostrzegła że muszą się nią podzielić po połowie.
Houyi schował pigułkę do szkatułki i ostrzegł Chang’e żeby jej nie otwierała. Żona jednak była zbyt ciekawa i znalazła pigułkę. Gdy zauważyła że mąż wraca wystraszyła się że dowie się o jej niecierpliwości i połknęła cała pigułkę. Zaczęła się unosić do nieba, a Hooyi chciał ją zestrzelić by nie leciała wyżej, ale nie mógł zmusić się do wycelowania we własną żonę. Chang’e unosiła się aż dotarła na księżyc.
Doskwierała jej samotność, ale spotkała nefrytowego królika który tworzył eliksiry. Drugą osobą która dotrzymuje jej towarzystwa to drwal Wu Gang, który został zesłany na księżyc gdyż obraził bogów próbą zdobycia nieśmiertelności. Dano mu jednak nadzieję na powrót. Miał ściąć drzewo na księżycu. Okazało się to niemożliwe bo po każdym uderzeniu odrastało na nowo.

IMG_3691
Przebudowa starego centrum. A raczej montowanie nowych rur.

Kolacja piątkowa
Z Ianem. Co było dość nietypowe, ale już o tym pisałem. W ogóle w tym tygodniu spotykałem Go bardzo często na stołówce, dziubał jakieś chleby z czymś. Nic dziwnego że oni tacy mali jak jedzą jakieś takie cosie zamiast mięcha.

IMG_3693
Tak się w Chinach sadzi drzewa. Z rozmachem.

Jedwabniki
Jak zapewne zauważyliście we wtorek wrzuciłem zdjęcia jedwabników. Dzieciaki dostały je od nauczycieli by sobie hodowały. Przynajmniej trochę życia w tych klasach. A dla przypomnienia – Jiangsu słynie z jedwabników i produkcji jedwabiu.

IMG_3698 IMG_3716 IMG_3717
Trzy podejścia do kolektorów.

Pocałowałeś psa
Tutaj nic się nie ukryje.
– Nauczyciel chińskiego powiedział że pocałowałeś psa!
– Eee…no dobra, niech będzie.
– Haha…powiedział że to bardzo interesujące.
– Pewnie zabawne, a skąd wiedział?
– Bo to był pies sąsiada!
– Ach…tak to słodki pies.
Taki szczeniak husky. Uroczy był.

IMG_3728
Ja już tu byłem…

Niedziela
Rozpocząłem niedzielę od interwałów.  6 razy po kilometrze z trzyminutowymi przerwami. Tysiączków nie robiłem od bardzo dawna. Ostatnio kilometr szybko przebiegłem we wrześniu i szału nie było bo chyba wyszło 4:36. Także trochę się bałem (strach zawsze jest dobry przed interwałami), ale stwierdziłem że co ma być to będzie, najgorzej żeby zrobić te 4:24-4:28. W końcu krótkie interwały mam jako tako opanowane, ale te długie to zawsze był dla mnie problem. Także poszedłem, dobiegłem do szkoły, pół okrążenia i kolejno: 4:05, 4:15, 4:19, 4:18: 4:18, 4:09. Wiedziałem że pierwszy pobiegłem za szybko, ale nie czułem tego. Chyba dlatego że nie wiało…od drugiego zaczęło wiać, niby nie mocno, ale to zawsze trochę przeszkadza. No i po drugim miałem dość, dziwne nie jest po oba poszły o wiele za szybko. Przy trzecim ewidentnie już przystopowałem, czyli dobrze. Czwarty i piąty niby w tym samym tempie, ale to dwie osobne historie. Przy czwartym kryzys był już zażegnany, ale w przerwie truchtałem bardzo wolno i trochę zajęło mi rozkulanie się przy piątym. Dlatego końcówka jest dość szybka, ale początek wolny. Szósty to już ‘dla książek o historii’ i wyszedł wolniej niż pierwszy, ale i tak jestem zadowolony. Ogólnie rzecz biorąc to fajne tempo wyszło. Owszem, jest słabiej niż rok temu, ale to nie jest zaskoczeniem. Widać że prędkość jest, brakuje objętości. Za tydzień mam w planach 1600, ale teraz widzę że bieganie takich dystansów na stadionie to prawdziwe wyzwanie dla psychiki, bo w terenie to zawsze możesz sobie zmienić trasę, popatrzeć na coś z boków, a na bieżni to tylko liczysz te kółka. Jestem zadowolony.

IMG_3729

Popołudniu trochę sobie pokrążyłem, zrobiłem 60+, pobiłem rekord na 50k i chociaż nie udało mi się zrobić dobrego zdjęcia tych kolektorów słonecznych to czuję że to był udany wypad. Naprawdę fajnie tak sobie porowerować, tylko upał daje się we znaki.

IMG_3731
Wulkanizator ;)

IMG_3736

IMG_3737

IMG_3740

W końcu na meridce

IMG_3609
Zasadniczo nie lubię żółwi morskich bo to niebezpiecznie dranie, ale tych dwóch jest mi strasznie szkoda.

Czekałem trzy dni, ale w końcu ruszyłem. Wyszło trochę ponad pięćdziesiąt kilometrów, ale to nie było dzisiaj najważniejsze. Najważniejsze było w końcu wsiąść i pojechać przed siebie. To zdumiewające jak w ciągu dwóch miesięcy zmieniły mi się mięśnie. Początkowo te meridkowe wypady były przyjemne, ale jednak dawały w kość, a teraz…takie pięćdziesiąt kilometrów to pikuś.
A pojechałem dzisiaj tam gdzie chyba w poniedziałek, ale dalej i dalej i dojechałem do góry na której było pełno kolektorów słonecznych…Super to wyglądało, ale nie miałem jak zrobić dobrego zdjęcia, a kiepskiego nie chciałem (kiepskie może zrobię jutro), a zaraz obok niej była góra z balkonami (podobnie, nie chciałem kiepskiego). Pojechałem szukać jakiegoś wjazdu na którąś z gór, ale nic nie znalazłem…pokrążyłem w kółko i zawróciłem. Jutro pojadę znowu i spróbuję tym razem te góry okrążyć, ale najpierw czekają mnie rano interwały. Zaplanowany czas to 4:24-4:28 na każdy kilometr, ale jak wyjdzie to się okaże w praniu.
Oto trasa z dzisiaj

[iframe src=”http://www.endomondo.com/embed/workouts?w=nKdzJgBx0-0&width=580&height=600&width=580&height=600″ width=”580″ height=”600″ frameborder=”0″ scrolling=”no”]

Znalazłem plantację winogron, ciekawe czy będzie gdzieś tam winnica.
IMG_3683

Żar znowu leje się z nieba, ale to dobrze, przynajmniej mogę sobie opalić resztę ramion bo chwilowo wyglądam jakbym miał podkoszulkę a ostatnie dwa lata wyglądałem jakbym miał bezrękawnik.

IMG_3624

Na obiedzie wylądowałem w trójce, gdzie wziąłem coś z jajkiem i wyszło 10 RMB.

IMG_3641

Przekopywałem się przez te jajka w poszukiwaniu mięsa, ale się nie doszukałem dlatego też nie mam pojęcia skąd taka cena.

IMG_3644
Siedziałem sobie spokojnie po obiedzie i dłubiąc słonecznik rozmawiałem z rodzicami gdy nagle do drzwi rozległo się pukanie i oczom mym pięknym ukazały się dziewczyny z klasy drugiej które przyszły mi powiedzieć że rozpoczęły się zajęcia. No tak, po co mi asystentka skoro mam uczniów. Rozumiem że egzamin jaki ma dzisiaj jest ważny, ale jakiś taki niesmak pozostał.

IMG_3640

Pisałem już kiedyś o tym, że koszykówka to język międzynarodowy i nawet jeżeli nie znasz słów to możesz się z ludźmi porozumieć. Zresztą nie tylko międzynarodowy, ale także międzypokoleniowy.
– A gdy byłeś młodszy to widziałeś w TV jak grał Jordan?
– Oczywiście.
– I jaki był?
– Najlepszy z najlepszych.
Tylko Kobego mi szkoda, bo jest ze mną już 16 lat, a ten sezon może okazać się Jego ostatnim. Do dzisiaj mam koszulkę z numerem 8 którą dostałem w podstawówce. Nigdy nie widziałem u żadnego koszykarza takiej woli zwycięstwa jak właśnie u Bryanta. Jordana znam głównie z końca Jego kariery i opowieści, filmów dokumentalnych, a Kobego śledzę ‘na żywo’. Mam nadzieję że wróci w kolejnym sezonie jeszcze silniejszy. Jeżeli cokolwiek wiem o takich porażkach to to że wzmacniają, a to jest typ człowieka który wręcz karmi się problemami.

IMG_3636

Rozmowa ta kosztowała jednego z moich rozmówców telefon komórkowy który zabrała mu wychowawczyni gdy sprawdzał wyniki meczu Bulls – Heat. Skoro takie są zasady w szkole…Powiedział również że prawdopodobnie już go nie odzyska. To już jest trochę zbyt surowe jak dla mnie. Nie oszukujmy się, mam na liście znajomych na QQ około 160 uczniów z mojej szkoły i w ciągu zajęć 5-6 z Nich jest zawsze dostępnych. Więcej w czasie zajęć popołudniowych. A On tylko sprawdzał wynik meczu. Rozumiem że takie są zasady, ale…

IMG_3647

Wolny weekend dla uczniów oznacza ogromne zgromadzenie autobusów, taksówek, busów, oraz rodziców przed wejściem do szkoły. Naprawdę ogromne, aż ciężko szpilkę wcisnąć, nie mówiąc o próbie przejścia.

IMG_3656
Jak i przejazd między kozami.

Fotonotka

IMG_3551

Ogromną zaletą nauki chińskiego wśród Chińczyków jest to, że jeżeli coś się źle przepisze, lub przepisze tak jak jest napisane na ekranie to poprawią na to jak się pisze.

IMG_3552

A jeżeli jakieś słowo jest za trudne to podadzą prostszy do zapamiętania i zapisania odpowiednik.

IMG_3545

Za pierwszy zakup na taobao dostałem taką oto odznakę

To był taki spokojny dzień, pośmiałem się z dzieciakami z kilku filmów z TED.com, ale też nauczyłem ich ciekawego sposobu mnożenia.

IMG_3559

No dobrze, nie ja a ten Pan z prezentacji, ale ja Im to wyjaśniłem.

IMG_3560
Trochę się teraz boję…
Na kolację poszedłem z Ianem (Sinatrą) i On mieszka teraz naprawdę blisko szkoły, a kiedyś mieszkał w Syczuanie. Co bardzo mnie zdziwiło bo nie lubi ostrego jedzenia.

IMG_3562
Obiad w budce pod domem.

Wątpię żeby Jego rodzice przeprowadzili się z tego powodu do Jiangsu ;)

IMG_3563

Tylko pomimo tego że mieszka 5 minut od szkoły to mieszka w szkole bo tak jest wygodniej…Ogarniacie to? No ale jest z klasy pierwszej, a tam same bystrzachy.

IMG_3565
Następnie spędziłem blisko półtorej godziny w sklepach robiąc zakupy.

IMG_3570
Joker miał dzisiaj dość.

Tofu, tofu, warzywa, przyprawy i suszone owoce. Moja lista potrzeb maleje z tygodnia na tydzień, niezmiennie pozostaje na niej miód.  A dzisiaj był w promocji. To tyle ode mnie. Ta notka to bardziej fotonotka ;)

IMG_3572
Chociaż niektórzy walczyli.

IMG_3580
To większość dzisiaj przegrywała.

IMG_3583
Ziemniak z wieprzowiną.

IMG_3585

IMG_3598

CoTamSłychaćwChinach
Rozpoczęto wyburzanie w starożytnej stolicy Lhasa. Na pierwszy ogień poszła najważniejsza dla buddystów świątynia w mieście – świątynia Jokhang.
Wyburzanie ma na celu stworzenie miasta przyciągającego turystów jak Lijiang, nazywane Shangri-La a znajdujące się w prowincji Junnan.
Rząd chiński motywuje swoje działanie chęcią rozwoju ekonomicznego regionu. Podobnie potraktowano region Gyalthang w efekcie czego zniszczono wiele symboli kultury tybetańskiej.

Leje

IMG_3451

Nie pada, a leje. Dlatego dzisiaj do szkoły poszedłem, a nie pojechałem. Najgorsze jest to, że nie zanosi się by przestało…O ile bieganie w deszczu to nie problem, ba to jest przyjemność. Nie znam uczucia porównywalnego z tym gdy pot spływając z czoła miesza się z deszczem i wpada do oczu, zaczynamy płakać i woda z chmur mieszając się z wodą z Nas tworzy coś nowego. Często ta mieszanina spada, a potem unosi się i znowu spada w formie deszczu, albo podlewa rośliny i w ten sposób stajemy się jeszcze większą częścią całego świata.
Gdy jeżdżę na rowerze w deszczu nie odczuwam tego, za to bardzo boję się o rower który chcę potem wycierać. Bo skoro ja się wycieram i chcę być suchy to mój rower na pewno ma podobne pragnienia.

IMG_3462

Jak już się dorwałem do taobao to ciężko było nie wyciągnąć kilku kolejnych ciekawostek. Głównie są to edycje gier które w Europie czy USA są bardzo drogie i nigdy nie mógłbym sobie na nie pozwolić.

IMG_3463

Część oczywiście pójdzie na sprzedaż gdy wrócę do kraju, ale większość sobie zostawię, może i moja kolekcja nie jest już tak bogata jak kiedyś, ale skoro nie mogę zebrać wszystkiego (…bo teraz tego jest już za dużo) to mogę przynajmniej zebrać to na czym najbardziej mi zależy, czyli gry. Będą się ładnie prezentować na półce. Żałuję ogromnie że tak mało jest tutaj plakatów, bo nawet teraz wiszą u mnie w pokoju i chociaż trochę już pewnie zarosły kurzem to zawsze miło się na nie patrzy.

IMG_3470

NaukaChińskiego
Na początku przygody z każdym językiem pojawia się taki moment że chce się machnąć ręką i powiedzieć ‘to nie dla mnie’. W przypadku angielskiego jest to zazwyczaj moment w którym nauczyciel zaczyna mówić o czasach. Lubuje się w tym w polski system edukacji w którym piątoklasistom serwuje się czas teraźniejszy prosty, a zaraz po nim teraźniejszy ciągły bo tak są książki skonstruowane. Zaraz = 4 lekcje później, gdzie jeszcze wiedza nie została utrwalona, robimy uczniom sieczkę z mózgu.
W przypadku niemieckiego jest to zapewne paskudne der/die/das które trzeba kuć…
A w przypadku chińskiego…rany, od czego tu zacząć…Przerażający jest system tonalny (‘ale tym się nie przejmuj’), przerażające jest to że słowa niczego nie przypominają (no dobrze, czołg czyli ‘tanke’ przypomina ‘tank’),  ale to wszystko jest jeszcze do przełknięcia. Dla mnie takim czymś jak ‘w języku angielskim mamy XX czasów’ są jak na razie klasyfikatory, których jest od cholery…Klasyfikator to takie słówko które wykorzystujemy po numerku by określić ile jest czegoś. I tak mamy na przykład ‘ge’, który jest dość ogólny, mamy ‘bei’ do szklanek/kubków, mamy ‘jia’ do rodzin/firm/budynków, ‘jian’ do pokoi, ‘jian’ dla ubrań, ‘fen’ dla gazet/dokumentów/ papieru, ‘ben’ dla książek, ‘sua’ dla budynków/instytucji, ‘liang’ dla samochodów, ‘zhang’ dla obiektów płaskich jak łóżko czy kartka papieru (ale przecież ‘fen’…), ‘hao’ dla rzeczy długich i cienkich, ‘zhi’ dla zwierząt, narzędzi i jednej rzeczy z pary, ‘shuang’ dla pary, ‘wei’ dla ludzi (formalnie), ‘kuai’ dla czegoś co można podzielić na kawałki i pieniędzy, ‘ ba’ dla krzeseł/kluczy, narzędzi z rączką, ‘ping’ dla pojemników na płyny, ‘zuo’ dla gór/mostów/dużych budynków, ‘pian’ dla kawałków mięsa/chleba/tabletek, ‘pian’ dla terenów, ‘pian’ dla atmosfery/klimatu/nastroju, ‘gen’ dla rzeczy długich i cienkich (ale przecież ‘hao’…), ‘zhi’ dla rzeczy patykowatych (długich i cienkich…), ‘di’ dla kropel, ‘ju’ dla języków/słów/wypowiedzi. I to będzie zwykła okropna pamięciówa. Ble…

IMG_3472

CoTamSłychaćwChinach
Dzisiaj będzie o chorobach. Ponad 330 milionów Chińczyków cierpi na nadciśnienie tętnicze. Wśród mężczyzn w wieku 25-34 lat jest już ponad 20% chorych. Jeszcze większym problemem jest bardzo kiepska świadomość zagrożeń płynących z nadciśnienia. Dane podają że ponad 130 milionów ludzi nie jest świadoma że ma nadciśnienie, a około 75% osób mających nadciśnienie nie jest leczona odpowiednio.

Wtorki

Są całkiem przyjemne, bo gdy wstaje się o 530 by pojeździć na meridce świat wydaje się być trochę inny. Trochę bardziej pusty, trochę chłodniejszy, o wiele bardziej jasny i taki prostszy ociupinkę. Tylko gdy dzisiaj wstałem stwierdziłem że nigdzie nie idę i zamiast tego się pouczę. Z łóżka już wstałem, umyłem się, zrobiłem śniadanie i stwierdziłem że jednak pojadę, bo co mi tam szkoda marnować takiej pogody. Jutro ma padać, ale i tak środy to zaplanowane dni przerwy, tylko teraz okazuje się że jeszcze w czwartek ma padać, co już mi się średnio podoba bo środy to przecież interwały a po interwałach wieczorna rundka, której szkoda byłoby odpuścić bo piątek to kolejny dzień przerwy poświęcany na zakupy.

IMG_3423
Rano wyszło 24 km, wieczorem postaram się to przynajmniej powtórzyć, może dobić do 26, żeby zakończyć okrągłą 50, ale przesadzać też nie chcę bo jednak mam trochę rzeczy do zrobienia. Trzeba przepisać slajdy z lekcji z iifk.pl, wypadałoby obejrzeć wykłady z coursera.org (bo zapisałem się na ‘wprowadzenie do psychologii’), a i najnowszy odcinek ‘Gry o Tron’ już siedzi na dysku. Dużo tego, ale trzeba się czymś zająć.

IMG_3434

Nie powtórzę porannej wycieczki. Pada. Od początku traktuję jazdę na meridce jako przyjemność, a nie jak trening, dlatego też gdy pada wolę wrócić do mieszkania, napić się gorącej herbatki i pooglądać, poczytać, pouczyć się. Może ten dzisiejszy odpoczynek zrobi mi dobrze, bo od dwóch tygodni mówię sobie że zmęczenie jest w głowie i ruszam na meridkę chociaż jestem trochę zmęczony.

NaukaChińskiego
Przebiłem się przez pierwszy rozdział z książki. Całkiem prosty bo to tylko ‘dzień dobry, jak się masz, dobrze, a ty?’ czyli proste rzeczy. Bardzo fajne jest to że są ćwiczenia z tonami, które są niesamowicie trudne (chociaż Lydia mówi żebym się nimi nie przejmował). Książką z ćwiczeniami jest super bo są w niej i ćwiczenia ze słuchania (wyłapywanie tonów i głosek),  ćwiczenia z tłumaczenia, pisanie w pinyin (zapisie fonetycznym), kaligrafia, oraz ćwiczenia do mówienia, czyli pełny zestaw. Narzekałem wczoraj na to że książka dla nauczyciela jest w całości po chińsku, dzisiaj dalej jest w całości po chińsku, ale znajdują się w niej odpowiedzi do ćwiczeń z książki ćwiczeń także wiem co zrobiłem bardzo dobrze (wyłapywanie głosek), z czym poszło mi w miarę dobrze (wyłapywanie tonów), a nad czym muszę jeszcze popracować (zapisywanie tonów). W końcu odpowiednia książka.
Odnośnie kursu z iifk.pl to dzisiaj się podbudowałem bo znalazłem błąd w lekcji piątej – Pani trenerce napisało się zmęczony dwa razy, a raz powinno być zajęty.
Dzisiaj przeszedłem do klasyfikatorów, czyli takich słówek które są w języki chińskim używane by określić ile czegoś jest.

IMG_3446

Paczki

IMG_3376 IMG_3377

Najpierw dotarły książki z Pekinu. Trzy książki: do nauki, do ćwiczeń i dla nauczyciela. Wszystkie z płytami na których znajdowały się pliki audio, wszystkie powinny być po chińsku (co jest oczywiste) i angielsku (żebym coś mógł zrozumieć), ale niestety…książka dla nauczyciela jest w całości po chińsku co w gruncie rzeczy nie powinno być dla mnie zbyt wielkim zaskoczeniem, a jednak jest. Trochę mi z tego powodu smutno bo naprawdę liczyłem na to że znajdę tam jakieś dodatkowe wskazówki, a tak muszę o nich zapomnieć i zdać się na to co jest w książce dla ucznia.

IMG_3387

A potem przyszła druga paczka…z Metal Gear Solid 3 Shareholder’s edition. Czyli edycją dla udziałowców Konami (firmy która wydała i wyprodukowała grę). Edycja była dostępna tylko w Japonii (oczywiście), zawiera króciutki list od twórcy całej serii (Hideo Kojima) i oprócz bardzo ładnej okładki nie różni się niczym innym od innych wersji. No dobrze, różni się obecnie dostępnością i w konsekwencji ceną. Kupienie jej na allegro jest niemożliwe, kupienie za granicą jest niezwykle trudne gdyż pojawia się bardzo rzadko, a jeżeli już się pojawi to ceny są absurdalne. Dlatego też nigdy sobie nią głowy nie zaprzątałem (a część z Was na pewno wie, że do serii Metal Gear mam słabość olbrzymią i miałem swego czasu całkiem sporą kolekcję przedmiotów z nią związanych, z której obecnie pozostała mi jedynie część, ale wśród tej części znajdują się edycje z różnych krajów), ale takiej okazji jaką znalazłem na taobao nie sposób było przegapić. Cena była wręcz absurdalna, nieporównywalna do tych jakie funkcjonują za granicą, dlatego też w ogóle się nie namyślałem i był to pierwszy produkt jaki zakupiłem.
Oto jak wyglądała jego trasa:

2013-04-30 20:29:35 Lanshou
2013-04-30 20:33:24 Shantou
2013-05-01 20:40:46 Hangzhou
2013-05-02 03:12:23 Wuxi
2013-05-02 10:08:18 Huaian
2013-05-03 09:42:27 Xuzhou
2013-05-06 15:39:10 Doręczono
Trochę to trwało, ale ten kraj jest jak cała Europa…

Lydia zapomniała że zamówiłem, więc otworzyła pudełko i się wystraszyła widząc taką oto okładkę:

IMG_3385

Pomyślała że to horror…no ja nie wiem jak tak można.

Cieszę się ogromnie, bo to prawdziwa perełka. Mam kilka naprawdę fajnych przedmiotów związanych z serią, ale ta jest jedną z najcenniejszych. Nie z powodu ceny, bo chyba mam coś droższego, ale dlatego że jest to pierwszy przedmiot kupiony w chińskim internecie a to oznacza że całe taobao stoi przede mną otworem.

IMG_3370
Uczniowie z samego rana wyrywają trawę.

Miało dziś padać, ale właśnie się rozpogadza więc zaraz wskakuję na meridkę i jadę w kierunku z wczoraj, ale obieram inną trasę, która będzie zdecydowanie krótsza.

Wróciłem i przyznać muszę że dojechałem gdzieś nie za bardzo wiedząc gdzie. W teorii gdybym skręcił w prawo to dojechałbym do znanej mi wioski. W teorii, gdyż jak uczą mnie Chiny – to że coś być powinno nie znaczy że jest. Tutaj niczego nie można brać za pewnik, co mogłoby się wydawać frustrujące, ale mi odpowiada taka nieprzewidywalność. Przynajmniej jeżeli chodzi o trasy rowerowe.

Ach…dowiedziałem się dzisiaj ile kosztuje zwiedzanie tego starożytnego miasta w którym byłem w sobotę i zdecydowanie zrezygnuję z tego ‘zaszczytu’.  160 RMB to więcej niż zapłaciłem za: odwiedzenie  Zakazanego Miasta, Świątyni Nieba i hali muzyki, mapy i przewodniki razem. Nie będę wspierał czegoś takiego.

IMG_3418
Bardzo częsty widok. Kampania Adidasa (Runner’s we’re different) by się w Chinach nie sprawdziła.

CoTamSłychaćwChinach
Zgodnie z nowym prawem sławne osoby (‘celebryci’) będą karane za reklamowanie niezdrowej żywności. Będą traktowane jako osoby odpowiedzialne za produkowanie i rozpowszechnianie reklam wprowadzających w błąd.
Wyobrażacie sobie to w Polsce?  Lub gdziekolwiek indziej na świecie?