Boston Marathon

To chyba jedno z marzeń każdego maratończyka. Nawet jeżeli nie polecieć i wziąć udział, bo to jednak olbrzymie koszty, to żeby się przynajmniej zakwalifikować, bo to już jest samo w sobie osiągnięciem. Z całą historią o tym jak pokonała go po raz pierwszy kobieta, najszybszy maraton, chociaż bez rekordu bo nie ma atestu, miejsce pełne historii, no i bieg w którym kiedy tylko ma okazje startuje Murakami. Rok rocznie przyciąga około pół miliona widzów, czyli jest naprawdę ogromnym wydarzeniem sportowym. I mam nadzieję że organizatorzy nie przestraszą się i nie wycofają się z organizacji biegu.

IMG_2419

Wstałem o 530 i słońce już świeciło, szybkie śniadanie i razem z meridką ruszyliśmy na przejażdżkę. Tak koło godziny, w sam raz by się poruszać z samego rana.  Jeszcze taki poranny chłodek, ale koło 7 już zaczęło grzać. Dawno już nic nie dawało mi tyle radości co teraz jazda na meridce. To nie tylko jakby znaleźć odpowiedni rower, to coś znacznie więcej, jakby przedłużenie mnie samego. Nigdy nie byłem fanem sportów w których maszyna odgrywa znaczącą rolę, więc odpadały dla mnie z miejsca wszystkie sporty motorowe, oraz właśnie jazda na rowerze. Dwa lata temu wysupłałem zaskórniaki i kupiłem wydawałoby się porządny rower trekkingowy, ale nawet jazda na nim nie sprawiała mi przyjemności. Wiele na nim przejechałem, ale często wiązało się to z potwornym zmęczeniem, czy bólem kolan. A teraz nic…wychodzę po pracy, jadę przed siebie, wracam, wychodzę znowu i dalej jadę a przy tym nie padam ze zmęczenia, kolana mi nie dokuczają i mogę odkrywać zakątki Jiawang. Nie miałem takiej radości w sobie od czasów gdy zacząłem biegać. Tylko bieganie zawsze mnie męczyło, niezależnie od tego ile trenowałem, zawsze byłem zmęczony po biegu czasem było to przyjemne zmęczenie, a czasem takie jak po interwałach czyli okropne, ale było zawsze. Nawet gdy biegałem z naprawdę niskim tętnem. Na meridce nie odczuwam tego ani trochę. Znaczy…trochę mnie tyłek boli, ale to zrozumiałe bo przecież mój Srebrny Surfer ma bardzo miękkie i szerokie siodełko, a meridka wąskie i nie tak twarde, poza tym spędzam na nim bardzo dużo czasu ostatnio.  A dzisiaj po szkole ruszam dalej, nie wiem jeszcze gdzie, ale coś się na pewno ciekawego znajdzie, tylko tym razem wezmę ze sobą jakąś bluzę.

IMG_2421
Dwa te same obiady z rzędu. Pora na zmianę stołówki.

Pogoda jest dzisiaj potworna…strasznie ciepło, dzieciaki w klasach wręcz się topią z gorąco, a to przecież ciągle nie jest lato. Tylko dlaczego siedzą w bluzach i kurtkach to nie rozumiem. Uruchamiają wiatraki zamiast ściągnąć bluzy…chociaż może nie mają nic innego? Do domu jadą raz na 3 tygodnie więc może nie dostali ostatnio niczego cieńszego i muszą się teraz męczyć? Mówić chyba nie muszę że Im się nie chce, zresztą komu się chce w taką pogodę. A za tydzień te egzaminy i ciągle nie wiadomo kiedy mamy wolne, ale chyba się do tego przyzwyczajam po mało. W Chinach wszystko po prostu się dzieje.

IMG_2427
Chińskie BHP.

CoTamSłychaćwChinach
Straty przemysłu drobiowego sięgają już dziesięciu miliardów RMB. Przykładowo cena kilograma kurczaka odmiany Huangyu (czyli klasy wyższej) spadła z 16RMB do 4RMB. Praktycznie do zera spadła sprzedaż gołębi. Rośnie za to sprzedaż wołowiny i ryb. No to by było na tyle jeżeli chodzi o jajecznice w najbliższych miesiącach.

To już piątek?

Zleciało to bardzo szybko. Jutro jadę do Xuzhou spotkać się z Damonem, mam nadzieję że pokaże mi coś ciekawego w tym wychwalanym przez wszystkich mieście. To w sumie doskonała pora żeby oglądać zakwitające wiśnie, tylko kraj się nie zgadza.

Wczoraj jeszcze mnie pokusiło i wskoczyłem na meridkę, pojechaliśmy w stronę jeziora z weekendu, ale okazało się że to bardziej staw niż jezioro. Nie wiem o której włączają w Chinach lampy na ulicach ale robią to stanowczo zbyt późno. O 19 jest już bardzo ciemno i lampa jest niezbędna. W dodatku ludzie to szaleńcy. Gdyby nie mój refleks to miałbym na kierownicy Pana który sobie wszedł na drogę. Na szczęście kierowcy nie są tacy bezmyślni. Wyprzedzając mrugają światłami by ostrzec jadących z naprzeciwka, a kierowcy ciężarówek dodatkowo używają klaksonu co sprawia że nawet na niewydzielonej drodze czujesz się bezpieczniej. I nie zdarzyło mi się jeszcze by jakikolwiek samochód mijał mnie zapierdzielając ile się da.

IMG_2227
W szkole już ostrzegają przed H7N9

Dzisiaj pora na obiad domowej roboty, bo trwają właśnie przesłuchania do konkursu śpiewu, a ta przerwa na lunch to jedyny moment w ciągu dnia kiedy mogę zadzwonić do mamy. Są rzeczy ważne i ważniejsze…

Do listy marzeń dopiszmy: żeby ludzie wokół mnie byli szczęśliwi (piękne, po prostu piękne), pójść na dobry uniwersytet, znaleźć przystojnego męża, chcę zostać piosenkarzem oraz ‘nie mam marzeń bo muszę się skupić na nauce’.
Właściwie…całe życie mają na marzenia, więc może nie powinno mnie to tak bardzo smucić?

IMG_2229
Grając w dwa ognie można, chociaż na moment, zapomnieć o tym wszystkim.

W końcu dowiedziałem się jak się nazywa Dziewczyna Bigos – Sophie. Lepszego imienia dla Niej bym nie znalazł. A Jej marzeniem jest zostać tłumaczem. Wiele pracy przed Nią, ale na pewno sobie poradzi. Ma ogromny zapał do pracy.

W klasie jedenastej miałem dzisiaj okazję poćwiczyć swój chiński bo dzieciaki leżały na ławkach i nie wykazywały najmniejszej chęci współpracy, więc pokazałem Im prezentację z której uczę się chińskiego, przy okazji ucząc Ich polskiego, oraz tłumacząc na angielski. Ubawiły się przy tym niezwykle.

IMG_2231
A czasem można się tak rozłożyć w trójkę…

Trochę chyba zbyt poważnie oceniani są uczniowie w tym konkursie muzycznym. Bo jeżeli ‘Zdrajczyni’ mówi, że nauczyciele powiedzieli Jej że nie będzie mogła nigdy dobrze śpiewać to coś tu jest nie tak, zwłaszcza że dziewczyna po angielsku śpiewa naprawdę dobrze. To że tak tu jest, nie znaczy że musi mi się to podobać.

Yunnan

IMG_2157
Korea już się przymierza.

Wczoraj wykręciłem trochę ponad 32 kilometry, dojechałem do pierwszego mostu na rzece, ale zaraz za nim zawróciłem bo robiło się już ciemno, a nie znając tej trasy nie chciałem się zgubić. Najlepsze jest to, że jedziesz taką drogą po której spokojnie pomykają samochody o różnej masie a mimo to czujesz się bezpiecznie na tym rowerku. Dlaczego? Bo jesteś tak jakby na osobnym pasie. Jesteś oddzielony takim 30 centymetrowym krawężnikiem szerokim na pół metra w którym znajdują się kwiatki. Także Ty widzisz co dzieje się na drodze, samochody Ciebie też widzą i jadąc z nimi jedziesz tak naprawdę zupełnie obok. I gdybym wczoraj zamiast zawracać na skrzyżowaniu odbił w lewo to dojechałbym to większej rzeki, ale chyba bym sobie nie mógł wzdłuż niej pojeździć bo na zdjęciach z satelity nie widać żadnych dróg wzdłuż niej. Wkrótce postaram się o tym przekonać.

Od klasy 10 dowiedziałem się dzisiaj że 24-26 kwietnia klasy pierwsze będą miały egzaminy…Czyli środa-piątek wolne. Co prawda sobota i niedziela do pracy, ale potem poniedziałek-środa wolne. Jaka to jest bzdura to się w pauce nie mieści. Po prostu nie mieści. Tak czy owak to dopiero za 2 tygodnie.

Od jednego z moich ulubieńców w klasie szóstej dostałem taką oto paczuszkę:

IMG_2158

A w środku takie oto zawiniątko prosto z prowincji Yunnan:

IMG_2160
Z czego słynie prowincja Yunnan? Z herbaty, a to moi drodzy jest najprawdziwsza herbata Pu’er, którą należy ‘zalewać wodą, a potem znowu zalewać i jeszcze raz’. Aż się wzruszyłem

Na obiad poszedłem do trójki i w drodze do niej odbyłem rozmowę z jednym z uczniów. Libery konkretnie. Zapytał się mnie czy czasem nie mam wrażenia że życie jest nudne. I wtedy uderzyło mnie to po raz kolejny. Przecież życie tych dzieciaków to tragedia. Cały dzień w szkole? Pikuś? Tydzień w szkole? Normalka. Miesiąc bez wizyty w domu? Nic nadzwyczajnego. I każdy tydzień taki samo. Do bólu taki sam. Czas wolny ograniczony do minimum, hobby to tak hobbystycznie w przerwach w czasie snu. Pół biedy jeżeli mogą wrócić do domu, ale jeżeli mieszkają w akademikach to jest tragicznie.

IMG_2154

A obiad to tofu na ostro za 4 RMB. Do tego zjadłem ananasa na patyku, ale że zjadłem praktycznie od razu to zdjęcia nie zrobiłem. Ananas na patyku kurczę…

CoTamSłychaćwChinach

‘Kraje duże czy małe, silne czy słabe, bogate czy biedne powinny robić wszystko by wzmacniać pokój’ tak oto powiedział prezydent Chin w czasie forum o którym pisałem parę dni temu.
Chiny bardzo mocno podkreślają to że nie chcą dopuścić do rozlewu krwi. Ani do mieszania się USA w sprawy tak blisko swoich granic.

W Nankinie (moja prowincja) zakazano handlu kurczakami. No to chyba pora pożegnać się z tymi kurczakami z zamrażalki.

Poniedziałek jak wtorek

Cały dzień, może z wyjątkiem poranka który we wtorki jest zupełnie inny, mam wrażenie że to już wtorek. Co jest w pełni zrozumiałe, w końcu to drugi dzień w szkole więc powinien być wtorek. A to dopiero poniedziałek. Chociaż w gruncie rzeczy poniedziałki nie są takie złe. Mam fajne, aktywne klasy, dobre zajęcia, więc nic tylko chodzić po klasie i pomagać dzieciakom rozmawiać. Czasem trzeba tylko trochę z Nimi powalczyć na początku gdy krzyczą że chcą obejrzeć film.

IMG_2119
’Pomnik’

Wczoraj wróciłem po 20, kupiłem jeszcze owoce i zajeżdżając pod blok zauważyłem że między dwoma samochodami, na płocie, rozwieszono ogromną płachtę i puszczono z projektora film. Oglądali starsi i młodsi siedząc na przyniesionych z domu krzesełkach. Zdjęcia są dość słabe bo nie chciałem używać flesza a światła nie było zbyt wiele, ale macie chociaż zdjęcie ekranu:

IMG_2122

Dla mnie to niebywałe, znaczy słyszałem o czymś takim, widziałem na teledysku Myslovitz, ale nigdy tego nie doświadczyłem. Takie grupowe oglądanie filmu ze znajomymi, nie w kinie, nie w domu, ale na dworze przy dobrej pogodzie, gdzie każdy może się przysiąść, albo stanąć  i przeżyć tę produkcję. Zapomnijmy teraz o prawach autorskich o pomyślmy o tym że dzięki temu filmowi ci ludzie mieli możliwość spędzenia czasu ze sobą, ze swoimi dziećmi, wnukami i przeżycia czegoś wspólnie. Bardzo mi się ten pomysł podoba. To takie tworzenie wspólnoty, nie tylko mieszkamy w jednym bloku, ale razem żyjemy i razem przeżywamy, nikt nie jest sam, nikt nie jest anonimowy.

IMG_2127

A tak…wczoraj dokulałem się takiego ‘pomnika’ stojącego na drodze do Xuzhou, ale dokulałem się tam dość okrężną drogą. Kulałbym się jeszcze dalej gdyby nie to że nagle lampa przestała świecić i wróciłem do mieszkania. Na szczęście wystarczyło wymienić baterie, a że akumulatorków mam pod dostatkiem (bo nakupowałem jakbym przygotowywał się na koniec świata) to problemu nie ma. W sensie już nie ma. Cieszę się niezwykle że dzisiaj kończę godzinę wcześniej niż normalnie bo mogę sobie w spokoju w domu poćwiczyć a potem znowu ruszyć w drogę i dzisiaj pojechać gdzieś dalej. Na zdjęciach z satelity widzę że jeżeli pojadę jeszcze kawałek w stronę Xuzhou to dokulam się do rzeki, także taki mam plan na dzisiaj. Mam tylko nadzieję że wzdłuż tej rzeki będą jakieś dostępne drogi, bo w przeciwnym wypadku przyjdzie mi zawrócić. Mam tylko nadzieję że dojadę tam zanim zrobi się naprawdę ciemno bo chociaż baterie wymieniłem to jednak nie wiem jak długo wytrzymają a część trasy powrotnej jest nieoświetlona. Drogi mają wspaniałe, ale oświetlenie i znaki drogowe to tragedia momentami.

IMG_2133
Tofu z tofu i kiełkami.

Dzisiaj na obiad do trójeczki i znowu tofu na ostro. Bardzo mi to podchodzi i chociaż te mięsne wyglądają niezwykle apetycznie to jakoś chwilowo nie mam ochoty na żucie kości. Tofu jest dla mnie najlepszym rozwiązaniem. No i 5 RMB to jak za darmo.

Zaliczyłem również drugi sprawdzian na kursie. Tylko czemu musiałem zaznaczać że jestem lekarzem? Znaczy wiem czemu, bo tak było w PPTku, ale jednak można to było zrobić inaczej.

CoTamSłychaćnaŚwiecie
Czyli Korea, Korea i jeszcze raz Korea a spójrzmy na to co dzieje się w Syrii:

tV9pEbK

Niedziela i przegapione #7

Untitled

Drogi
Tak jak obiecałem. Drogi tutaj są niesamowite. Jeżdżą na nich te olbrzymie ciężarówki, wielkie wypełnione piachem, motorami, węglem i tak naprawdę nie wiem czym jeszcze ciężarówki i wiecie czego tutaj nie ma? Kolein. Drogi są niczym blat stołu. Jedyne koleiny jakie  zauważyłem były na poboczu przy fabryce, ale i one były nieprównywalne mniejsze od tych znanych nam z Polskich dróg, głębokie może na 2-3 centymetry i cignęły się  jakieś 100-200 metrów. Specjalnie patrzyłem na główną drogę, ale nic tam nie zobaczyłem. Zapomnijcie również o dziurach na jezdni i o dziurach na poboczu. Nie ma czegoś takiego.
Nie ma również zbyt wielu drogowskazów co dla mnie jest olbrzymim problemem, a nawet jak już są to te które mnie najbardziej interesują są napisane po chińsku. A teraz taka ciekawostka: autostrada G3 wzdłuż której chcę dojechać do tego olbrzymiego jeziora (Nansi) prowadzi od Pekinu  do Fuzhou, a docelowo do Tajwanu.

Piątkowy obiad
Odłożyłem to na dzisiaj bo był wyjątkowy. Mianowicie część jedzenia dostałem od tej uroczej dziewczyny z klasy dziesiątej. Jej mama przygotowała i wysłała Ją z ciastem (hmm…takim plackiem mącznym) i jedzeniem. No pycha, po prostu pycha. I na ostro było co już w ogóle…

Wykupiony zapas gruszek
W piątek poszedłem kupić owoce, bo im robi się cieplej tym więcej ich jem i kupiłem ładne, duże, świeże jabłka, ale nie kupiłem gruszek bo nie było. Stało się to czym mama mi groziła, tylko zamiast słonecznika wykupiłem zapas gruszek…mama nadzieję że nie bo prawdę mówiąc wolę te gruszki od jabłek.

Dziwne cosie w workach
Podobno parzenie zielonej herbaty zapoczątkował listek który spadł cesarzowi do gorącej wody. Od tamtej pory Chińczycy zalali wrzątkiem chyba każdą dostępną roślinę by sprawdzić czy się nada do picia, a potem ją wysuszyli i sprawdzili jeszcze raz. Efekt jest teraz taki że kupując w sklepie cokolwiek nie mam pewności czy to bardziej służy do jedzenia czy do picia. Dlatego też  próbuję i tak i tak. Te duże zielone owoce to chyba coś kandyzowanego, ale nie mam pojęcia co bo smaku nie poznaję, no i nie ma pestek co jest dość dziwne. W smaku bardzo słodkie a jak się zaleje wodą to jest pyszne. Tylko oczywiście trzeba najpierw pociachać na plasterki.
Te czerwone mają za to pestki i coś mi smakowo przypominają, ale nie potrafię sobie przypomnieć nazwy, po zalaniu bez smaku.

Blue movie
Klasa pierwsza chciała obejrzeć film w poniedziałek i ktoś krzyknął ‘huang dian ying’ a potem ‘yellow movie’ i dzieciaki w śmiech. Spojrzałem się wtedy na Nich  z uśmiechem na usta i wytłumaczyłem:
– Owszem, po chińsku to ‘huang dian ying’, ale po angielsku to ‘blue movie’. Ale puścić Wam czegoś takiego ani nie chcę ani nie mogę.
Wtedy dotarło do Nich co powiedzieli i zaczęli przepraszać.
No dobrze, ale o co chodzi?
O filmy pornograficzne moi drodzy. Także gdy ktoś Wam w Chinach zaproponuje ‘żółte filmy’ zastanówcie się czy naprawdę chcecie je oglądać.

Korea
Tak, Korea Północna graniczy z Chinami, ale dla przypomnienia: oni się kłócą z Koreą Południową a w dalszej kolejności z USA. Pierwszy atak będzie właśnie skierowany w Koreę Południową i nawet jeżeli te dwa kraje wejdą na wojenną ścieżkę to jest dość nikłe prawdopodobieństwo żeby Chiny się w to wtrąciły. W chińskich mediach temat konfliktu  poruszany jest sporadycznie, o wiele więcej mówi się o ptasiej grypie oraz o spotkaniach prezydenta Xi Jinping z przedstawicielami stowarzyszenia narodów Azji Południowo-Wschodniej, to co się dzieje na półwyspie koreańskim jest dopiero którymś tam tematem. Znacznie więcej uwagi poświęca mu się w polskich i amerykańskich mediach.

Qipa
Wymowę już znacie, bo przypomina siedem osiem i oznacza to ni mniej ni więcej a kwiatek, podobno bardzo brzydki. Jest to również slangowe określenie kogoś bardzo dziwnego. I tak na przykład jedna uczennic w klasie dziewiątej powiedział mi dzisiaj ‘He’s a qipa’ i prawie się popłakałem ze śmiechu. Nawet w tak odległym miejscu od  Domu można usłyszeć polskobrzmiące przekleństwa.

Niedziela
Dzisiaj dzieciaki dostały do wyboru cztery tematy: duchy, zwierzęta, klasa i hobby. Tak żeby sobie porozmawiać. Klasa dziewiąta wybrała duchy i stosunek większości jest dość ambiwalentny. Część wierzy, część nie wierzy. Nikt nie widział, ale Brigitte powiedziała mi że w Chinach zdarza się że w dziecko wejdzie duch, a potem zostanie on przegoniony przez kogoś.
W sumie to każda klasa wybrała dzisiaj duchy, więc w czasie przerwy na lunch ściągnąłem dzieciakom film krótkometrażowy, ale okazał się tak kiepski że go nie podlinkuję.

IMG_2111
Tofu.
Na obiad ruszyłem do trójki, ale że było mało osób w dwójce to tam się zatrzymałem i zjadłem tofu na ostro, bardzo smacznie za 6 RMB. Ciągle mnie to zdumiewa że tutaj tofu jest tańsze od mięsa. Z drugiej strony, jakby było droższe to zostałby już chyba tylko ryż.

Tylko tyle bo zaraz wskakuję na Meridkę i jedziemy.

Chciałbym…

Od dzisiaj, w założeniu od wczoraj ale poniedziałki są beznadziejne jeżeli chodzi o zajęcia, męczymy się z tekstem o trzech tysiącach lat handlu. A że tekst długi i trudny to będziemy się z nim męczyć przez dwie godziny. Trudny jest bo wyszło mi z 20 slajdów ze słówkami, czyli sporo. Bo znając życie nie wszystko wyłapałem. Na rozgrzewkę przed tekstem serwuję dzieciakom kilka pytań związanych z zakupami, w tym jedno którym chciałbym się podzielić ‘Co byś kupił/a mając milion dolarów?’, a podzielę się po te odpowiedzi dają nam jako taki pogląd tego jakie pragnienia mają 16-latkowie z końca innego kontynentu. Najbardziej popularne odpowiedzi dzisiaj to: jedzenie i ubranie, potem dom, gdzieś tam w dalekim tyle samochód i podróże. Jedzenie i ubranie. O ile ubranie mogę zrozumieć bez problemu, tak z tym jedzeniem mam pewien problem. Mieszkając całe życie w Polsce nie zdawałem sobie sprawy z tego jak istotne jest jedzenie dla kultur azjatyckich, bo to nie tylko Chiny. Znaczy coś tam wiedziałem że w Japonii jedzenie jest bardzo ważne, w końcu ten temat pojawiał się praktycznie we wszystkich kreskówkach, filmach czy książkach. W sumie to wystarczy porównać jak często pojawiają się posiłki w filmach akcji z Hollywood oraz tych z Azji. Mimo tej wiedzy nie byłem tak naprawdę świadomy tego jak istotne jest jedzenie. No bo jeżeli 9 z 10 uczniów mówi że przede wszystkim kupiłoby swoje ulubione jedzenie to nie można tego tematu zignorować.

IMG_1990

A skoro o jedzeniu mowa, to dzisiaj poszedłem do trójki, gdzie wziąłem sobie tofu za 4 RMB. Bardzo dobre tofu, mogłoby być więcej papryki, ale już nie będę wybrzydzać. Zastanawiam się czy nie zacząć nosić własnego słoika z papryką i sobie dokładać i chyba faktycznie zacznę tak robić.

IMG_1996
I to nie jest tak, że tych fasolowych jest tylko jeden rodzaj…

Pewnie już nie pamiętacie, ale dwie dziewczyny z klasy jedenastej poprosiły mnie o przygotowanie scenek z których mogłyby ułożyć jakiś śmieszny dialog. Także przygotowałem trzy, miały sobie wybrać jeden. I dzisiaj, po chyba 3 tygodniach, przyszły do mnie z prośbą żebym rozpisał Im jedną z tych propozycji i zrobił dialog. Ha…to pójdzie to szuflady angielskiej. Nie jest jakiś bardzo śmieszny, ale powinien być na odpowiednim dla Nich poziomie.

IMG_2002
Siedziała tak sobie i patrzyła przed siebie. Patrzyła bo oczy miała otwarte. Buty ściągnięte, nogi wyciągnięte. Sądząc po zdjęciach z satelity to jeszcze parę lat temu zamiast tego płotu były pola. Kto wie czy gdy była dzieckiem to nie chodziła właśnie na to pole pracować.

Ach…podobno jutro zajęcia kończą się o 1530, ale  popołudniowe zaczynają się o 1255. Podobno, bo informacja pochodzi od jednego z uczniów…chociaż to całkiem możliwe, godzinowo się zgadza i mamy wtedy trzy zajęcia, więc odpadają konsultacje. W takim razie jutro się oberwie temu uczniowi z piątki który stwierdził że nie mamy zajęć popołudniu.

W klasie 12 skończyliśmy oglądać ‘Total Recall’, ale ten remake i gdzieś tak od połowy filmu nasuwało mi się, że ja bym zakończył to sceną w której Quaid budzi się w Rekall i zostaje zaproszony do recepcji by uiścić opłatę. I gdzieś tak pod koniec, przez ułamek sekundy miałem nadzieję że scenarzyści pójdą tą drogą, ale jednak nie…jednak nie.

IMG_2006
Herbata.

CoTamSłychaćwChinach

W lato Chiny wyslą na orbitę drugą w swojej historii kobietę. Bedzie to Wang Yaping na pokładzie Shenzhou 10. Wang, oraz jej towarysze, spędzą na orbicie 15 dni na przełomie lipca I sierpnia. Druga chińska kosmonautka pochodzi z Yantai w prowincji Shandong (praktycznie sąsiadka), ma 35 lat, męża i dziecko. W 2008 roku uczestniczyła w misji ratunkowej po trzęsieniu w Syczuanie.

Prognoza

pogody, mają to do siebie że są…no cóż, prognozami. Miało dzisiaj lać jak z cebra, a słonko świeci, temperatura w okolicach 16 stopni, słowem żyć nie umierać.
W dodatku klasa piąta obwieściła, że w środę zajęcia mamy tylko rano, więc pół dnia byłoby wolnego. Żadna inna klasa jeszcze tego nie potwierdziła a Lydii nie ma drugi dzień w szkole, więc pewnie dowiem się dopiero w środę.

IMG_1975

Kilku uczniów z klasy trzeciej musiało stać pod ścianą w czasie zajęć. Poszli do sklepu, złapał Ich nauczyciel i kazał stać w czasie lekcji, a Oni posłusznie stali, chociaż nauczyciela nie było. A przynajmniej tego który Ich złapał. Bardzo mnie to zdziwiło i zanim uświadomiono mi że to kara powiedziałem Im żeby sobie usiedli, bo to tylko mnie rozprasza, ale Oni odmówili. W końcu jedna z uczennic wyjaśniła o co chodzi. Posłuszeństwo nie wpajane, ale wpojone.

IMG_1969

Na obiad poszedłem do trójki gdzie mięcho z tofu i fasolą (na ostro! W końcu na ostro!) aż się do mnie uśmiechało, więc z radością wydałem te 10 RMB. Był to również ostatni raz gdy wziąłem zupę w innej stołówce niż czwarta. Tam to przynajmniej coś pływa a w każdej innej jest sama woda.  Nigdy nie podejrzewałbym siebie o to że będę jeść kości, a jednak jakoś  tutaj potrafią mięso tak przygotować że nawet przegryzanie się przez kość sprawia przyjemność. jem znacznie mniej mięsa niż w Polsce, ale jak już się dorwę to jem nawet kości.

IMG_1977
A może ta Pani czeka na Doktora?

Ach…wczoraj rozpoczął się trzeci sezon ‘Gry o tron’ i wznowiono siódmy sezon ‘Doctor Who’ i w tym momencie następuje walka, co zrobić…iść na rower czy jednak dać nogom trochę odpocząć i w końcu coś obejrzeć, bo odkąd zacząłem czytać to nie obejrzałem ani jednego filmu czy serialu…nie odczułem tego jakoś boleśnie, ale fakt jest faktem.
Wygrała regeneracja, teraz pozostaje pytanie: Westeros czy podróż z Tardis…
Tardis, bo Westeros nie chciało do mnie przybyć.

IMG_1978
Tak, uwierzcie własnym oczom.

Idąc do szkoły natknąłem się na robotników stawiających te słupy które były widoczne parę dni temu w galerii, pewnie za kilka dni zawisną na nich reklamy a za parę tygodni na tym ogromnym polu przed szkołą zacznie się budowa mieszkań. Robotnicy przygotowujący wylewkę zawołali mnie do siebie, więc podszedłem i powiedziałem że idę do szkoły, no to pomachali mi ręką na drogę. Podobnie było gdy wracałem do mieszkania. Powiedziałem że idę do domu, pomachałem, pośmiałem się i poszedłem.

CoTamSłychaćwChinach
Odkopano już ciała 17 górników z zasypanej kopalni złota w Tybecie.

Zimno

W sensie, tak na 12-14 stopni. Znowu zaczynam od pogody, ale widzę że w Polsce robi się już coraz cieplej więc zima chyba powoli ucieka. Tylko z niedowierzaniem spoglądam na prognozę na jutro, ma być 10-12 stopni i padać…chyba przyjdzie mi przesunąć wypad z Meridką na niedzielę.

IMG_1863
Dla Nich piątki do jazda bez trzymanki.
Piątki to taki dzień który rozkręca się powoli, bo rano tylko dwa zajęcia w dodatku rozdzielone godzinną przerwą a potem uderza jak młot pneumatyczny bo mam cztery godziny bez przerwy. Klasy z jednej strony są w porządku bo to 11 która jest super chyba że śpi, 13 która też jest na poziomie, 12 która zawsze krzyczy że chce obejrzeć film i 1, czyli najlepsza klasa w szkole. Ten tydzień jest strasznie luźny, aż sam się zdziwiłem bo przecież mam naprawdę fajne zajęcia przygotowane, no ale jak dzieciaki są ciągle oklapnięte to nie będę się nad Nimi znęcał.

IMG_1880

A właśnie…od kilku dni chcę to napisać, ale ciągle zapominam. Pojawił się Pan Taksówkarz z którym witałem się co rano w poprzednim semestrze. Odkąd wróciłem nie widziałem Go ani razu i myślałem że się przeniósł gdzieś indziej. Nie ma też Pana Strażnika, herszta strażników z bramy, powiedział że wyjeżdża z okazji Święta Wiosny, ale myślałem że wróci…nie wrócił do tej pory, więc pewnie już nie wróci. I tak sobie myślę że znalazł kobietę swoich marzeń w rodzinnej wiosce. Taką miłość z dzieciństwa, która była od Niego młodsza, ale w której po cichu się podkochiwał, aż w końcu zebrał się na odwagę i wyznał swoje uczucia. Ona przyznała że też się w Nim podkochiwała. Wzięli szybko ślub i zamieszkali razem łącząc dwie rodziny, oraz chcąc dać początek nowej. Tak sobie lubię myśleć przynajmniej.

IMG_1876

Na obiad poszedłem do jedynki, w końcu to piątek więc nie musiałem walczyć o miejsce. Wziąłem sobie tofu z jajkami i papryką. 5 RMB. Całkiem w porządku, ciekawi mnie tylko jak oni przygotowują to tofu, bo mi tak w domu nie wychodzi…Za to wczoraj w sklepie kupując stuletnie jajka dorwałem inną paprykę, tak na wypadek gdybym nie znalazł papryki z sezamem, żebym mógł ją sobie sam zrobić. Sezam  jest na szczęście obecny we wszystkich sklepach. A dzisiaj piątek więc pora na zakupy. I to takie porządniejsze bo przecież czeka mnie trzydniowy weekend po którym nastąpi sześć dni pracy. Gorzej będzie tylko w maju gdzie powinien znaleźć się siedmiodniowy tydzień pracy…jakaś makabra.

IMG_1877

Interwały

Piszę to z nieukrywaną satysfakcją i poczuciem że wielu z Was ponownie się narażę, ale muszę się tym podzielić. Cienka bluza z długim rękawem i krótkie spodenki. Owszem, było troszeczkę zimno ale to ten rodzaj zimna który zwiastuje wiosnę. A to uczucie gdy w końcu czuje się wiatr na nogach jest wprost cudowne.
Dzisiaj postanowiłem trochę skrócić sobie bieg i nie robiłem dodatkowego zakrętu w stronę starego centrum, zamiast tego zrobiłem pół okrążenia na stadionie a potem ruszyłem. 10 razy po 30 sekund z 60 sekundowymi przerwami na odpoczynek. Przy dziewiątej chciałem powiedzieć dość, ale sprężyłem się jeszcze na dziesiątą i wyszło dobrze. Lepiej niż tydzień temu i bez porównania do pierwszego treningu, w dodatku zmieściłem się w 40 minutach, więc zrobiłem jeszcze małą pętelkę pod blokiem.  Za tydzień powtórka i wiem że lekko nie będzie, ale to dobrze, bo jaka byłaby z tego przyjemność. Bardzo cieszy mnie fakt że dzisiaj powrót był szybszy od drogi do szkoły, to znaczy że te wolne przerwy są dobrym pomysłem. I naprawdę nie ma wielu lepszych rzeczy na poprawę humoru.

IMG_1853
Macie lody o dziwnych smakach? Nie! A te to jakie? Fasolowe!

Klasy były dzisiaj zdruzgotane, część rozbita po wynikach z wczoraj, część rozbita pogodowo, więc nie było sensu Ich dręczyć. Tylko Brigitte i Sophie zapytały:
– Jesteś z nas niezadowolony, prawda?
– Nie! W żadnym wypadku! Bardzo lubię Waszą klasę, ale widzę że dzisiaj nie macie sił, bo pewnie jesteście zmęczeni. No i wiem że ten przedmiot nie jest dla Was taki ważny, wiem że niektórzy chcą rozmawiać i naprawdę możecie, ale wiem że większość nie chce a nie będę nad Wami wisiał i Was dręczył.

IMG_1855
Wielkanoc to i jajka. Stuletnie.

– Wiesz Bart, czasem nudzi mi się w szkole, życie jest takie nudne.
– Wiesz co Brigitte, ja w Twoim wieku miałem po dziurki w nosie szkoły. Miałem fatalnych nauczycieli i właściwie to lubiłem tylko jeden przedmiot. Niemiecki.
– Chcę się nauczyć wielu języków, bo czuję się szczęśliwa gdy rozmawiam z ludźmi.

– Bart, to ja z Tobą rozmawiałam na QQ!
– To Ty jesteś Dr. HC?
– Tak!
Dr. HardCore to dziewczyna. Ha…

IMG_1850

Na obiad poszedłem do jedynki gdzie wziąłem mięsko z warzywami, nie było to nawet ostre, ale całkiem całkiem smaczne. 8 RMB za tyle mięsa to dość tanio, bo w trójce byłoby równe 10. Tylko ten tłok…Jeszcze jutro, a potem pora już na trójkę.

CoTamSłychaćwChinach

Dwa sądy w autonomiczny regionie Xinjiang Uygur skazały 20 osób za udział w akcjach terrorystycznych mających na celu oderwanie regionu od kraju. Skazano ich za organizację oraz udział czynności terrorystycznych oraz nielegalne przekraczanie granicy.
Dwóch przywódców grupy skazano na dożywocie. Pozostałych spotkały kary w wysokości od 5 do 15 lat pozbawienia wolności.
Region ten posiada niezwykle bogate złoża ropy oraz gazu ziemnego.

Odpoczynek

To chyba jakieś problemy w komunikacji bo okazało się że klasa siódma jednak filmu nie obejrzała, a klasa dwunasta obejrzała. Także dzisiaj klasa siódma dokończyła oglądanie ‘Life of Pi’.
– Podobał się?
– Tak.
– Dlaczego?
– …
‘Patrzę i milczę, to wystarczy za komentarz.’
Jak sobie człowiek uświadomi że jego zajęcia wcale nie są takie ważne a po egzaminie należy dać dzieciakom odpocząć, bo w Chinach jest powiedzenie ‘Nie ma egzaminu, nie ma zabawy’ (tak, ja też nie). Ja żadnych problemów nie robiłem. Pooglądaliśmy rano filmy, posłuchaliśmy muzyki.  Czyli zrobiliśmy takie zajęcia z których jestem średnio zadowolony, ale gdy widziałem że temat ‘środowisko i zanieczyszczenia’ Ich w ogóle nie rusza to uznałem że nie ma sensu walić głową w mur. I na co te wszystkie dni sadzenia drzew, informacje o dniach wody, tematy o ochronie środowiska na zajęciach z angielskiego czy projekty o środowisku na biologię skoro po egzaminach najważniejszy okazuje się relaks. Chciałbym zobaczyć wyniki z tych egzaminów.

IMG_1781

Pycha.

Na lunch poszedłem do czwórki i pierwsze co rzuca się w oczy to ilość uczniów, która jest bardzo ale to bardzo niewielka. Wziąłem sobie zupę (za zupę się nie płaci) oraz kalafior na ostro (5RMB) i zagryzłem to jeszcze kukurydzą (3RMB). Trochę rozgotowany ten kalafior, ale zjadliwy. Tylko martwi mnie znikomy wybór potraw…oprócz kalafiora było dzisiaj tylko fasola i coś z mięsem, czyli dość kiepsko. Także jeszcze jutro i chyba w środę przyjdzie mi wrócić do jedynki…

IMG_1782
Wszystko kwitnie.

Dobrze że popołudniu czeka mnie klasa druga i pierwsza. Oni nawet jeżeli nie będą bardzo zainteresowani tematem to przynajmniej będą chcieli ze mną porozmawiać.  A ostatnio obiecałem jednemu z chłopaków z klasy drugiej że Mu pokażę zdjęcia Medison Square Garden. Swoją droga jak można pokazywać zdjęcia Nowego Jorku i zapomnieć o Mekce koszykówki? Jak widać można.

IMG_1783
Wiem że teraz mnie trochę nienawidzicie…

Pisałem na pewno że koszykówka to język który łączy nie tylko pokolenia ale także kraje. Miałem to szczęście w życiu że zacząłem interesować się tym sportem pod koniec kariery Jordana, potem pojawił się Kobe i ten świetny dunk w czasie debiutanckiego sezonu, no i Shaq. Teraz dla nich rolę Jordana czyli gwiazdy u schyłku kariery pełni Kobe, młodym gniewnym jest Kyle Irving a atletycznym monstrum którego nikt nie może powstrzymać jest James. I możemy sobie o tym porozmawiać. Pomimo tego że dzieli nas 20+ lat i kilka tysięcy kilometrów.

IMG_1784
…ale w Polsce za parę tygodni też tak będzie.

Albo gry…dzisiaj jeden z dzieciaków zapytał się mnie jak nazywa się gra której główny bohater jest przystojny (miliony), zabija potwory (dalej miliony) i nazywa się Dante – Devil May Cry!

Patrzę na te propozycje z niedzieli i pusto mam w głowie. Wyciągnąłem z siebie dwie historie. Jedną po polsku, drugą po angielsku, ale kolejna nie chce mi przejść przez palce. Lepiej odpuścić i podejść do tematu jutro na świeżo. Poza tym obiecałem sobie 1-2, nie więcej.