Interwały 6 dni później

Plan na dzisiaj był banalnie prosty. Podjechać rowerem do szkoły, skoczyć na zajęcia do dziewiątki, zrobić super zajęcia o języku, wrócić do domu i wyskoczyć zrobić interwały. Jak sobie zaplanowałem tak zrobiłem. Nie było takiego bólu jak tydzień temu, ale też nie było takiej prędkości w czasie interwałów i przerw. Postanowiłem sobie trochę utrudnić życie i pierwszych dziesięć biegów trwało 20 sekund, a 2 ostatnie po 30 i nawet nie musiałem dzisiaj robić dłuższych przerw pod koniec, ot pierwsze parę sekund chodziłem a resztę minuty truchtałem i znowu do bólu. Za tydzień planuję wydłużyć te szybsze odcinki do 30 sekund bez zmiany przerwy. Nie czuję takiego zmęczenia jak tydzień temu więc jest lepiej. No i średnia prędkość wyszła dzisiaj lepsza, czyli na plus.

IMG_1639
W ogóle to super pogoda dzisiaj, słonko świeci, ale nie za mocno. Tylko ten wiatr jest taki trochę irytujący. Nic jednak na niego nie poradzę, więc staram się przyzwyczaić.

IMG_1643

W sobotę ma być całkiem przyjemnie, więc wyskoczę sobie nad jezioro znowu.

IMG_1645
Pośmiejmy się trochę z USA.

Dzieciaki mają w weekend egzaminy więc tak się zastanawiam czy nie zluzować Im trochę jutro, znaczy tym popołudniu bo 9 i 14 miała luźne zajęcia tydzień temu. Chociaż bardzo żal jest mi tej 14, to jednak musimy się chociaż trochę pouczyć, zwłaszcza że te podróże to fajny temat. No i można sobie obrazki pooglądać.

IMG_1635
Znowu jakieś mięso i trochę papryk.

Na obiad poszedłem do trójki i kosztowało mnie 6 RMB. Tylko idąc po jedzenie Panowie sprzątający zaproponowali mi żebym się napił z Nimi ‘lekarstwa na ból brzucha’, ale musiałem z oczywistych względów odmówić. I chyba powoli kończą się rzeczy które tam mogę wybrać, jutro spróbuje czegoś z samymi warzywami (przynajmniej tak to wygląda), a potem pozostanie mi czwórka. No i pojedziemy od nowa.

IMG_1649
W stronę zachodzącego słońca.

Dobry Boże…co ja zrobiłem z tą ‘Szufladą’ wymyśliłem sobie że będę codziennie pisać, bo co to jest 300 słów, a teraz siedzę i kwiczę bo nawet 100 nie potrafię z siebie wyrzucić.  Czy ja wczoraj napisałem ‘300 to nie tak dużo, nawet jeżeli pomnoży się to przez 2-3’? miałem chyba naprawdę dobry dzień…300 słów to nie zawsze łatwych 300 słów. To tak jak u Danielsa…10 łatwych kroków – 10 trudnych kroków – 20 łatwych – 20 trudnych i tak w górę, a potem w dół. Ani krok ani słowo nie zawsze są łatwe. Na szczęście plan na dzisiaj już wykonałem, teraz jeszcze po angielsku.
No i poleciało. Zrobiłem jeszcze jeden temacik i to po angielsku.  Wrzuciłem od razu także możecie sobie poczytać.

Ciekawostka Kulturowa
W Chinach nie płaci się za muzykę z sieci. Chińska muzyka jest dostępna całkowicie za darmo niezależnie od tego kiedy została wydana, kto jest autorem a kto wydawcą. Zmieni się to pierwszego lipca kiedy to wejdzie w życie najnowsza poprawka do ustawy o prawach autorskich. Wtedy za muzykę trzeba będzie już płacić. Mają być to ‘bardzo, bardzo, bardzo niewielkie’ kwoty, których jednak nie ujawniono.

Szuflada

Trafiłem wczoraj na fajną stronę – typetrigger.com. Cztery razy dziennie publikowane są tam tematy na twórczość własną. Tematy to za duże słowo bo może być to jedno zdanie, a równie dobrze jedno słowo. No i tak sobie wymyśliłem że 300 słów to nie aż tak dużo, nawet jeżeli pomnożymy to przez 2-3. Skoro i tak piszę już bloga, to równie dobrze mogę raz dziennie się poświęcić i skrobnąć coś na jakiś określony temat, zwłaszcza że 300 słów to przecież nie aż tak dużo. Jak wymyśliłem tak zacząłem robić. Efektem tego są na razie dwie historyjki po angielsku i trzy po polsku. Dlaczego dwujęzycznie? ‘Z myślą o karierze międzynarodowej’, a tak po prawdzie to po to by dać też uczniom coś prostego do poczytania. Planuję pisać przynajmniej jedno takie ‘opowiadanie’ dziennie i będę je publikować na stronie ‘Szuflada’, którą znajdziecie z boku. Powinienem uaktualniać ją codziennie, ale to wyjdzie jeszcze w praniu. Może będę wrzucał wszystko w soboty żebyście mieli co czytać weekendami?  I tak zamiast uczyć się pisać kolejne literki będę siedział i uczył się pisać.
IMG_1618

Gazetka z zadaniami z matematyki.

Do tematu edukacji. Lydii bardzo się te moje zajęcia spodobały, bo filmy, piosenki i takie tam inne. Tak jej się spodobały że powiedziała o tym wychowawczyni klasy 14. A Ona uradowano chciała te zajęcia zobaczyć na własne oczy…dobry Boże…te dzieciaki mnie pewnego dnia zabiją. Tylko dzisiaj powiedziałem Lydii żeby Im powiedziała czyja to sprawka. Oj nie były zadowolone. No kurde, kto by był.

Odnośnie konkursu muzycznego.  Lydia zebrała pięć zgłoszeń…Milczeniem pomińmy fakt że konkurs miał zacząć się wczoraj. Z powodu nikłego zainteresowania postanowiła zaprosić do udziału klasy drugie. ‘Bo one są takie aktywne i rok temu zgłosiło się 40 osób!’.

IMG_1620

Lunch znowu w trójce, ale czuję że mięsa tam już nie wezmę bo znowu mnie rozbolał brzuch.

– A jak się sprawiła klasa ósma?
– W porządku, tylko nie chcieli rozmawiać, ale robili zadania z matematyki.
– Nie możesz się nimi przejmować.
– Jestem nauczycielem, muszę się nimi przejmować. Muszę myśleć że ten przedmiot jest dla nich ważny.
– (2 minuty śmiechu)

Dziękuję, część, dobranoc.

Ciekawostka kulturowa
W ciągu ostatnich 40 lat, czyli odkąd wprowadzono w Chinach politykę jednego dziecka przeprowadzono ponad 330 milionów aborcji jeżeli wierzyć oficjalnym danom ministerstwa zdrowia. Efektem tej polityki jest między innymi znaczna różnica między ilością kobiet a mężczyzn, wzrost liczby osób starszych które będą utrzymywane przez osoby młodsze. Gdy nadeszła zmiana gabinetu rządowego uznano że może pora zmienić podejście do planowania rodziny i obecnie rozważa się możliwość posiadania dwóch dzieci w przypadku gdy oboje rodziców byli jedynakami, jak i inne rozwiązania mające na cele zwiększenie przyrostu naturalnego  odrobinkę.

Szef

Mój szef jest dla mnie bardziej ideą niż czymś prawdziwym. Podobno widziałem Go będąc w Pekinie, podobno nazywa się Huan, podobno Luna jest asystentką, podobno jadł dzisiaj lunch z dyrektorem…Jest wiele ‘podobno’, ale mało jest konkretów. Prawdę mówiąc uważam że im mniejsza jest Jego ingerencja w moje życie i proces nauczania tym lepiej dla mnie. Na nauczaniu się nie zna, podobno więc się nie wtrąca. Ma za to ludzi którzy się wtrącają. Dzisiaj podobno przyjechał do szkoły razem z Luną i Susan. Podobno bo Go nie widziałem. Spotkałem się za to z Luną i Susan, która to wparowała na zajęcia do klasy 11 i przyglądała się im z tyłu. Jedna z moich ulubionych uczennic, ta która chce zostać nauczycielką angielskiego, zapytała się mnie po cichu kto to jest, więc przyznałem zgodnie z prawdą że nie mam pojęcia. Dopiero potem Lydia uświadomiła że to Susan. No tak, Susan. Jakże mógłbym zapomnieć.
Także poszliśmy razem na lunch. Spróbowałem kurzą stopę, ale prawdę mówiąc odpuściłem bo to jednak nie miało żadnego konkretnego smaku, za to da się zauważyć że wraz ze wzrostem ilości imbiru w sklepach wzrasta jego udział we wszelkich możliwych potrawach. Do wykarmienia było pięć osób, bo jeszcze Pan Taksówkarz, a i tak jeszcze zostało. Wziąłem więc, bo co się ma zmarnować. I wszamałem na kolację. Pierwszy raz od kilku tygodni zjadłem kolację bo byłem głodny. Niesamowite…

IMG_1604
Różne części z kuraka, różne części ze świni, papryka i chleb. Zapomniałem się zapytać jak zrobili ten chleb bo jakby dodać do tego czosnek…chciałem napisać i masełko, ale przypomniałem sobie gdzie jestem.

Susan pochwaliła moje zajęcia, powiedziała że spodobała Jej się użycie multimediów, podejście do uczniów, oraz że uczniowie mnie rozumieli i rozmawiali ze sobą. No oczywiście że tak…jeżeli klasy nie śpią to radzą sobie bardzo dobrze, poza tym kto nie chciałby spróbować wymówić pneumonoultramicroscopicsilicovolcanoconiosis? Dziewczyna Bigos spróbowała i poradziła sobie bardzo dobrze. W ogóle zajęcia o języku nie muszą być nudne, jeżeli dodamy do nich jakieś ciekawostki. Tylko po porannych zajęciach zdałem sobie sprawę że muszę dzieciakom zmienić pytania do rozmów bo były trochę za trudne. Dla klasy ósmej mam przygotowane coś innego, bo Oni z pytaniami radzą sobie średnio, więc dostaną za zadanie pracę w grupach i stworzenie listy problemów które mogą nas spotkać gdy nie znamy żadnego języka obcego, oraz zalet umiejętności posługiwania się dwoma, lub więcej, językami. Takie ćwiczenie z podtekstem. Z jednej strony będą musieli porozumieć się ze sobą i jednak trochę po angielsku porozmawiać (czego nie zakładam tak między nami) i przynajmniej napisać coś po angielsku (co zakładam), a z drugiej może trochę lepiej Ich zrozumiem. Jakaś moja cząstka liczy na to że w ten sposób się zmotywują.

IMG_1605
Krewetki i wodorosty na ostro.  W ogóle to od groma jest ostatnio krewetek w sklepach.

Zjedliśmy lunch i Pan Taksówkarz odwiózł mnie i Lydię do szkoły. A Susan i Luna pojechały dalej…I teraz pojawia się pytanie ‘co z szefem?’. No właśnie…może ktoś inny Go odwiezie? Albo On sam już pojechał? Kto to wie… No bo przecież istnieje, prawda? Nie stałem się nagle częścią jakiegoś wieloosobowego snu w którym istnieje szef którego nie potrafię zobaczyć. Philip K. Dick napisał kiedyś że paranoja to nie stan w którym wierzymy że nasz szef nas prześladuje, to stan w którym wierzymy że prześladuje nas telefon naszego szefa. A do tego mi jeszcze daleko.

IMG_1606
Jakieś takie twarde tofu.

Ech…klasa ósma. Nie wiem, naprawdę nie wiem jak mam Ich podejść. Inne klasy ożywiają się widząc język migowy i nawet nie trzeba Im mówić żeby spróbowali, są klasy które same z siebie zaczynają czytać łamańce językowe i śmieją się przy tym do rozpuku, nie tylko w klasie 11 chcieli nauczyć się jak się czyta to najdłuższe angielskie słowo, a w klasie ósmej nic z tych rzeczy. Zero, kompletne zero. Zapytałem więc Lydię co Oni by chcieli robić i odrzekła że gramatykę, słówka i przygotowania do testu. No tak, pięknie tylko ja Im w tym nie mogę pomóc…jak ja mam Im wytłumaczyć gramatykę jeżeli Oni mnie rozumieją tak sobie, podobnie ze słówkami, że o przygotowaniu do testu nie wspomnę…Z zadania wywiązali się średnio…część z Nich po prostu przepisała pytania…muszę znaleźć jakiś punkt zaczepienia, coś co Ich ruszy…
Jutro ruszam z kolejną lekcją, tym razem będą to podróże, więc obejrzymy sobie drugą część ‘Where the hell is Matt?’

IMG_1607
Kalafior z grzybkami i papryką. Gdyby stał bliżej Lydii wszamałaby go całego.

A za tydzień będziemy rozmawiać o filmach/książkach i środowisku. Jeżeli to Ich nie ruszy to nie wiem już co…ach i dzisiaj przestałem liczyć na to że Lydia Im pomoże. Tak po prostu przestałem.

IMG_1608
Ryba i zupa z tofu.

POmysły Na nIEspoDZIewAne tytuŁy ulEciały z roKiem poprzednim

Wczoraj wieczorem dotarłem do którejś tam strony w ebooku i nagle Pan Martin powiedział mi że to koniec. Jak to tak zapytałem się w duchu, przecież jest jeszcze ~50 stron, otóż tak, było jeszcze ~50 stron ale wszystkie one były dodatkiem. Tak oto zupełnie nieświadomie zakończyłem swoją przygodę z ‘Ucztą dla wron’. I dotarło do mnie że zrobiłem straszny, ale to straszny błąd. Zacząłem czytać za wcześnie. Powinienem był poczekać aż Martin ukończy cały cykl, bo lada chwila przebiję się przez ‘Taniec ze smokami’ i przyjdzie mi czekać na pozostałe dwie części…nawet jeżeli przedostatnia wyjdzie w jednym tomie i to w ciągu najbliższych dwóch lat to na ostatnią przyjdzie mi czekać kilka lat…Tak prawdę mówiąc to bardzo dobrze, bo Martin będzie mieć dość czasu by spłodzić coś na swoim poziomie, a ja dość czasu by przeczytać całą sagę raz jeszcze. Tylko to czekanie…
A już za dwa tygodnie rozpocznie się trzeci sezon ‘Gry o tron’ i będzie mi towarzyszyć aż do czerwca, tylko teraz nie będę wyczekiwał kolejnych odcinków z ogromną niecierpliwością bo wiem co się wydarzy. Mniej więcej bo pewnie scenarzyści pozwolą sobie na jakieś drobne modyfikacje.

Drugie klasy chyba mają dziś wolne bo nie widzę nikogo ani na drugim ani na trzecim piętrze. I teraz wszystko nabiera sensu. W piątek spotkałem w sklepie Ruby która powiedziała że teraz będę mieć 3-4 dni odpoczynku, pewnie pomyślała że klasy pierwsze też będą mieć wolne. No niestety nie mają, ale z drugiej strony: ileż można się obijać?

IMG_1586
Dzisiaj na obiad się szarpnąłem.

Na obiad poszedłem ponownie do trójki i szedłem sobie z jednym uczniów, tak sobie rozmawialiśmy, gdy nagle okazało się że jedynka jest zamknięta. Jak On wystrzelił! To było wręcz zdumiewające, jeszcze tylko zdążył się obrócić trochę i pomachać, ale ruszył biegiem by zdobyć jedzenie. Kiedyś spróbuję nagrać film jak wygląda ten rajd ze szkoły do stołówki, bo to jest coś co trzeba zobaczyć.
Ja, ponownie, kulnąłem się do trójki i dzisiaj zaszalałem bo obiad wyszedł mnie 10 RMB. Ale warto było. Wieprzowinka na ostro. Osobiście robię sobie jeszcze ostrzejsze, ale to i tak było dobre. No i fasola, której już dawno nie jadłem. Pycha.

A dzisiaj dzieciakom trochę odpuszczam, bo są zupełnie rozbite, widać że się rozleniwiły przez ten wolny weekend, uznałem więc że nie ma sensu się z nimi siłować i zmuszać Ich do robienia czegoś czego ewidentnie robić nie chcą. Plan planem, ale podobno życie to coś co dzieje się gdy mamy inne plany. Dzieciaki też muszą trochę odpocząć i widać potrzebują więcej czasu niż ja by wdrożyć się do akcji. O językach możemy porozmawiać na następnej lekcji. A film to zawsze i trochę odpoczynku i trochę nauki. Bardziej tego pierwszego, ale poniedziałki są trudne.

IMG_1589
Robota pod oknem znowu w pełni

Na koniec dnia w klasie pierwszej padł projektor, ale to taka drobnostka bo poradziliśmy sobie bez niego, zagraliśmy w kilka gier (wczoraj trafiłem na taki mały zbiór wypełniaczy czasu na zajęciach i sprawdził się dzisiaj jak ulał), poczytaliśmy sobie trochę łamańców językowych i zanim się zorientowałem zadzwoniłem dzwonek.

Piękna pogoda dzisiaj, aż chce się gdzieś wyskoczyć.

IMG_1590
Naprawdę w pełni

CoTamSłychaćwChinach
Gao kao (chińska matura) nie wystarcza by dostać się na najlepsze uniwersytety w Chinach. Te z samego szczytu podstawiają przyszłym studentom egzaminy wewnętrzne.
W tym roku po raz pierwszy zrezygnowano z obowiązkowego egzaminu z angielskiego. Osoby chcące studiować na kierunkach ścisłych muszą zdać egzaminy z matematyki i fizyki, a na kierunkach artystycznych z chińskiego i matematyki. Zmianę tę wyjaśniono chęcią zmniejszenia dodatkowej pracy dla uczniów oraz ściągnięcia uczniów wybitnych w konkretnych przedmiotach.
Na gao kao angielski jest w dalszym ciągu przedmiotem obowiązkowym.

Niedziela i przegapione z tygodnia #5

Untitled

Deja vu
W klasie 10 poczułem że ja już tu byłem, że to wszystko robiłem. To kolejne deja vu jakie tu przeżyłem. Pamiętam że chciałem kiedyś o tym napisać, ale nie pamiętam czy napisałem (a nie chce mi się sprawdzać). Bardzo często przeżywam tutaj deja vu. I to takie wyjątkowo mocne. Wszystko to już robiłem, wszystko to już widziałem, ale nie pamiętam ani kiedy ani gdzie. Po prostu czuję że to robiłem a potem nagle uświadamiam sobie że jednak nie…
Tak jakby dwie rzeczywistości się ze sobą zderzyły i jedna z nich wygrała.
Philip K. Dick napisał kiedyś że rzeczywistość to ta która nie znika po tym gdy przestajesz w nią wierzyć…A gdybym uwierzył że już to robiłem, przerwał zajęcia, powiedział ‘robiliśmy już to!’ i kazał uczniom wyciągnąć książki i zaczął drugi temat. Gdybym pomimo starań umysłu wmówił sobie że faktycznie już ro robiłem to czy przeskoczyłbym do tej drugiej rzeczywistości?

Dzień sadzenia drzew
Był we wtorek, tylko że ciągle padało więc nie wiem ile tych drzew udało się w Jiawang zasadzić. W ogóle to bardzo sympatyczny pomysł. Pamiętam że widziałem coś takiego na zdjęciach z lat 60-ych. W Polsce rzecz jasna. Nasze środowisko jest bez porównania czystsze. Przynajmniej od tego tutaj. Ten brak lasów wręcz mnie przeraża.

Up
Nie wiem czy wspominałem kiedyś o tym, ale Up! (Odlot) jest jednym z moich ulubionych filmów. Nie tylko animowanych. Taki niezwykle pozytywny, mocno nierealny i przypomina mi z tego powodu filmy Miyazakiego. Z tą różnicą że jest amerykański i jednak bardziej skupiony na akcji.

Trafiłem kiedyś na interpretację mówiącą, że Fredricksen umarł a Russell przeprowadza go przez czyścieć, droga do Paradise Falls ma być drogą do odkupienia dla jednego i drogą do doświadczenia dla drugiego. W gruncie rzeczy jest to bardzo sensowne i chociaż z  jednej strony smutne bo oznacza śmierć dwóch osób już na samym początku filmu to jednak kończy się szczęśliwie bo Fredricksensię odkupił a Russell zdobył doświadczenie. Ellie miała tutaj pełnić rolę pomocniczą, zresztą tak samo jak Kevin czy Dug.

W piątek oglądałem sam początek i tak mnie tknęło, że to przecież jest ‘Czarnoksiężnik z krainy Oz’. Mamy Dorotkę, która ląduje w Oz. Mamy trzech towarzyszy podróży z których każdy ma jakąś swoją misję: Russell chce zdobyć odznakę, Dug chce w końcu zdobyć czyjeś uznanie, a Kevin chce ocalić swoje dzieci. Mamy Złą Czarownicę z Zachodu w postaci Muntza, oraz szczyt Paradise Falls pełniący tutaj rolę czarnoksiężnika. Mamy też latające małpy w postaci psów. Ostatecznie zło przegrywa, a wszystkie postaci zdobywają to co chciały. Droga z czerwonych cegieł to (podbieg do Planetarium w Chorzowie) dżungla…i pewnie parę innych rzeczy też by się zgadzało. Nie wiem czy to zamierzone, czy zupełnie przypadkowe, ale to i tak bez znaczenia bo nie zmienia mojego odbioru filmu. Głównie dlatego że ‘Czarnoksiężnika…’ bardzo lubię. W zeszłym roku udało mi się przeczytać taką książkę ‘Wicked, życie i czasy Złej Czarownicy z Zachodu’ w której przedstawioną Czarownicę z Zachodu z zupełnie innej strony (nie, nie ze wschodu), a że jak wiecie mam słabość to zupełnie innych spojrzeń na pewne oklepane tematy to bardzo mi się spodobało.

Latawce
Właśnie sobie przeglądałem sieć gdy rozległo się pukanie do drzwi, to jedna z moich uczennic przyszła i zapytała czy chciałbym puszczać latawce. No oczywiście że bym chciał. I poszliśmy puszczać latawce, a okazało się że była to właśnie ta dziewczyna której mama napisała do mnie list w zeszłym tygodniu.

Rozłożyła latawiec i zaczęła biec uśmiechając się od ucha do ucha. Natychmiast przypomniał mi się cytat z ‘Ptaśka’: ‘Powymyślaliśmy gry, żeby łatwiej zapomnieć o tym, że zapomnieliśmy się bawić. Bawić się – czyli robić coś dla samego robienia.’
I tak spędziliśmy rozmawiając i próbując zmusić latawiec do lotu z półtorej godziny. A potem zaprosili mnie na kolację, gdzie przyszło mi wałkować ciasto i nadziewać pierogi. Hahaha.

A przez ten cały czas Ona była zupełnie szczera, nieskrępowana ani trochę, pokazywała mi swoje zdjęcia z dzieciństwa, jak się złościła na latawiec że nie lata to robiła to szczerze, jak się śmiała to całkowicie i to było tak całkowicie inne, niespotykane i piękne. Od piętnastolatków oczekuje się już bycia bardziej ‘dorosłym’, ale gdy tylko o tym myślę przypomina mi się ten cytat…no kurczę, jeżeli Ona jest szczęśliwa i nikt przy tym nie cierpi to po co ma na siłę ‘dorastać’, życie kopnie Ją w dupę jeszcze nie raz i nie dwa. Przecież nawet teraz musi siedzieć w Jiawang, którego już nienawidzi, i uczyć się do oporu. A mimo to gdy jest w domu to się uśmiecha jak dziecko. Najszczersza radość.

Lei Feng
Wyjaśniło się kto to jest na tych tablicach. To nikt inny jak przykład rewolucyjnego zachowania – Lei Feng. Dzieciaki uczą się o nim jako o przykładzie altruizmu i poświęcenia. A 5 dzień marca to ‘Dzień Lei Fenga’.  Możecie go sobie wygooglować, chociaż zbyt wielu konkretnych informacji się nie spodziewajcie.

Niedziela
Wyszedłem z samego rana do sklepu bo wiedziałem że koło południa zacznie padać, a z reguły jak już zaczyna to nie wiadomo kiedy przestanie. No dobrze, prawdę mówiąc to poszedłem się przejść a do sklepu wstąpiłem przy okazji bo kończy mi się proszek do prania. Przy okazji kupiłem brukselkę i kiełki. Byle jakie kiełki kupić to nie problem, ale te konkretne które są serwowane też w szkole to prawdziwa rzadkość.

IMG_1555
Dzień zbierania śmieci.

To zdumiewające że jest tyle sklepów i wszystkie praktycznie sprzedają to samo, ale jeżeli chce się kupić bób to trzeba iść do innego, orzechy w białej ‘czekoladzie’ to kolejnego, kiełki do jeszcze innego, a najtaniej zrobić zakupy w czwartym. Gdybym nie lubił chodzić byłoby to niezwykle frustrujące, na szczęście spacery zawsze sprawiały mi przyjemność.

IMG_1557
Chińska definicja małego miasta zawiera w sobie kury na ulicy.

Zwłaszcza w deszczu. W  Polsce w czasie deszczu na ulicach jest pusto, wszyscy się kryją albo w domu albo w sklepach, a tutaj nie…tutaj rowerzyści jeżdżą z narzuconymi pelerynami i walczą z tą niesprzyjającą aurą.

IMG_1560
Może w lato będzie to wyglądać korzystniej.

Westeros

Z samego rana ruszyłem do Westeros, w końcu nie było mnie tam już kilka dni. Na szczęście wszystko tam na mnie czekało. Mam taki zwyczaj że nie czytam nigdy więcej niż jednej książki naraz. Nie mam tak z grami, jak mam ochotę pograć w coś w przerwie od innego tytułu to odpalam i gram. Za to książek nie…nie stoi za tym żadna filozofia pokroju ‘chcę się całkowicie oddać konkretnemu tytułowi i skupić na nim swoją uwagę w stu procentach bo to najlepszy sposób na wyrażenie szacunku wobec autora’. Najzwyczajniej w świecie uważam że jeden tytuł z jedną fabułą mi wystarcza. Łatwiej jest mi przeczytać jeden tytuł i potem przeskoczyć do drugiego. Teraz co prawda to czytanie idzie mi dość  wolno, ale cóż poradzić. Dotyk ekranu nie zastąpi dotyku papieru.  A poza tym żadna książka od czasów ‘Kafki nad morzem’ i ‘Kroniki ptaka nakręcacza’ nie przykuła mnie na tyle żebym nie mógł się od niej oderwać. Z drugiej strony nie było też tytułów z którymi musiałem walczyć by dobić do końca, oj Philip K. Dick, oj…chociaż nawet nie…John M. Coetzee i ‘Życie i czasy Michaela K.’ które z jakiegoś powodu przypominało mi ‘Deus Irae’ Dicka i Zelaznego. W końcu obydwie to powieści drogi, tylko o ile ta Coetzeego jest, w moim odczuciu, średnia bo nie poruszyła mną ani trochę (bohatera z poważnymi problemami psychicznymi bardziej wiarygodnie przedstawił Dick w ‘Wyznaniach Łgarza’), i naprawdę miałem problem żeby doczytać tę książkę do końca, tak ‘Deus Irae’ o wiele bardziej mi się spodobało, no ale postapokalpityczny świat zawsze do mnie przemawiał (tak jakby wyludnione RPA nie było postapokaliptyczne).

IMG_1519
Wiosna.

Na obiad i zużyłem tę przyprawę z pandziorem. Znalazłem w niej kamień :D Jak widać zdarzają się nie tylko w orzechach włoskich.

IMG_1522
Parę miesięcy temu stały tu sklepy i domy.

Po obiedzie ruszyłem z Meridką nad jezioro. Dobry Boże. To będzie częsty wypad, ale droga nad jezioro jest nieporównywalnie gorsza od tej z jeziora. Na początku myślałem że umrę, potem było na szczęście już tylko lepiej. Zrobiłem dodatkowo dwa kółeczka wokół jeziora i wróciłem do mieszkania.

IMG_1524
Ten Pan nie jechał nad jezioro.

Po drodze spojrzałem na licznik i stwierdziłem że kas będzie bardzo dobrym rozwiązaniem. Przy 52 km/h kask mi co prawda wiele nie da, ale przynajmniej nie będzie mi tak wiało w głowę. Nigdy nie jechałem tak szybko na rowerze…a to przecież nie jest szosówka. Kolejne dwa kilometry to już tak bardziej na luzie w okolicach 40 km/h ale fakt faktem jest z górki. Czuję się z tymi pagórkami do jeziora zaprzyjaźnimy.  Tylko że w chwili obecnej mam dość. Nie dość że czuję jeszcze wczorajsze interwały to jeszcze dzisiaj ta godzinna przejażdżka.

IMG_1527
To nie jest 'to’ jezioro, ale Meridka bardzo chętnie pozuje.

IMG_1528
Jezioro Dugong, a raczej rybacy.

IMG_1540
Drogowskaz, nawet po angielsku.

Jutro będą już dwa tygodnie gdy rozpocząłem przygodę z medytacją. Staram się każdego dnia znaleźć te 10-15 minut by się zupełnie wyciszyć. Parę razy było ciężko, parę razy czułem z kolei że te 10 minut to bardzo krótko. Bieganie było dla mnie taką formą wyciszenia się i spędzenia paru minut z samym sobą. Teraz gdy nie biegam próbuję to sobie czymś zastąpić. Wczoraj spróbowałem pierwszy raz wyciszyć się na dworze i chociaż było trochę zimno to było super. Dzisiaj zrobiłem drugie podejście i te 10 minut minęło za szybko, a gdy otworzyłem oczy i pierwsze co ujrzałem to słońce nad jeziorem to poczułem że jest dobrze. Może dlatego potem mi się tak dobrze pedałowało.

tumblr_mjpnxapgvd1rgqu3to1_1280
Bonus – jak się w Chinach mówi na poszczególnych członków rodziny.

Interwały

Hmm…coś tam trochę pokaszluję, głowa mnie boli bo chyba sobie zatoki urządziłem, więc popołudniu przyjdzie mi podbić do jakiejś apteki i zapytać o coś na zapalenie zatok (kurde, a sądziłem  znajomość ‘sinusitis’ mi się nie przyda w życiu poza uczelnią). Oczywiście wczoraj się z Lydią nie zrozumieliśmy bo nie chodziło o to że nie będę mieć przerwy między zajęciami w sensie ‘okienka’ a że nie będzie długiej przerwy na listening i ćwiczenia.

IMG_1502
Ten Pan sobie tak dzisiaj spacerował z uśmiechem i słońcem na twarzy.

Wróciłem do domu, przebrałem się i poszedłem zrobić te interwały. Wymyśliłem sobie że zacznę tak bardzo spokojnie: 15 sekund bólu 60 sekund glorii i chwały. I tak 10 razy, ale ostatni zrobię z przytupem i wydłużę do 30 sekund. No to tak sobie zrobiłem, a potem uznałem że zrobię jeszcze jeden raz te 30 sekund. Bo co mi szkodzi. Tak. Co mi szkodzi.
Podobno jest na świecie 10 typów ludzi, Ci którzy ogarniają system binarny i Ci którzy go nie ogarniają. Z pomysłami zasadniczo jest prościej – są dobre i złe. Mogą być dobre które wydają się złe i odwrotnie itd., ale w gruncie rzeczy są albo dobre albo złe. Ten z interwałami był zajebisty. Wykroczył poza granicę bycia dobrym i wkroczył w fazę zajebistości. Owszem, chciałem umrzeć po tej pierwszej trzydziestce i musiałem kilkadziesiąt sekund pochodzić i złapać oddech, podobnie po drugiej. Ale to właśnie sprawiło że był to pomysł zajebisty. Jestem zmęczony, ale szczęśliwy. Dawno już nie czułem się tak dobrze po biegu.  Czyli olbrzymi plus. Nie wiem tylko czy dam radę wytrzymać po takim treningu dzień w szkole więc chyba pozostanie mi robić te interwały wieczorami. O zgrozo…

IMG_1488
A może rano, tak jak Oni?

A potem poszedłem na zakupy. Przy okazji pospacerowałem z godzinę . Kupiłem dużo rzeczy które już mi się kończyły, lub skończyły. No i kupiłem też to coś z pandziorem. To coś to pewnie przyprawy na ostro. Dobrze, bardzo dobrze. No i tak się szlajałem po Jiawang gdy nagle podbija do mnie kobieta:
– Przepraszam bardzo, jesteś nauczycielem angielskiego w szkole numer 7?
– Tak.
– Prowadzę szkołę języka angielskiego i szukam nauczyciela z zagranicy.
– Tak? Tylko ja pracować mógłbym tylko w weekendy.
– W weekendy? To super! A ile godzin byś chciał?
– Ja to muszę przemyśleć, może zadzwonię do Ciebie i powiem?
– Tak, tak. To mój numer…
– To na pewno zadzwonię.
W internecie dość często pojawiają się tematy typu ‘czy znajdę pracę w Chinach?’ i bardzo często pojawia się odpowiedź o następującej treści: ‘Jesteś biały? Jesteś mężczyzną? Masz puls? Jeżeli na pytania odpowiedziałeś tak to znajdziesz.’ Heh…no i teraz mam zgryz bo z jednej strony to straciłbym część weekendu, ale z drugiej strony zarobiłbym jeszcze więcej. Czas wolny znałbym co prawda z opowiadań, ale miałbym jeszcze więcej kasy, a po to do Chin przyjechałem. Tylko przyjechałem tu też by trochę ten kraj poznać a nie tylko pracować. Sam niedawno mówiłem że jeden dzień wolnego to za mało…a teraz…no tak…ale tyle kasy…Wszystko to sobie przemyślę…solidnie…

IMG_1504
Odbiór dzieciaków z chińskiej podstawówki.

To nie koniec przygód w piątek, ale że jest już późno to resztę opowiem w niedzielę.

IMG_1511
Przyprawy na ostro z Kung Fu Pandy drugiej.

Czwartki są dość leniwe

Jak wiecie, w zeszły piątek dowiedziałem się że w ten piątek nie będzie zajęć. Potwierdziłem to sobie nawet w czasie rozmowy z nauczycielką angielskiego, która powiedziała że prawdopodobnie będzie to tylko pół dnia. I żyłem z taką cichą nadzieją że jednak będzie cały dzień. Cały tydzień rozmawiam z uczniami i wszyscy się cieszą że mają trochę wolnego w piątek.
Wracam po zajęciach z klasą dziewiątą do Lydii i mówię:
– Wiesz że mamy jutro zajęcia przed południem?
– Jutro jest piątek. A w piątki mamy zajęcia. Nikt mi nic innego nie mówił.
No tak. Znając życie dowiem się jutro rano że faktycznie nie mamy zajęć popołudniu. Albo że mam…

Od dzisiaj zmieniam nastawienie – więcej filmów. Przynajmniej dzieciaki mogą się zrelaksować ociupinkę. Może faktycznie podszedłem do tych zajęć zbyt ambitnie oczekując że faktycznie będą się przykładać, a przecież mają już tyle innych, naprawdę ważnych, przedmiotów że ten mój schodzi gdzieś na dalszy plan. Plany są rozpisane, PPTki przygotowane więc tragedii pod tym względem nie będzie.

IMG_1465
’Obiecaj sobie, że przyjmiesz życie takim jakie je spotkasz i sprawisz by każdy dzień był wyjątkowy’. Nie, to nie miało nic wspólnego ze zmianą mojego nastawienia.

Dowiedziałem się o 1030. W dodatku przesunęli zajęcia z trzeciej lekcji na drugą. Czyli tylko dwie godzinki, bez przerwy i do domu.

Na lunch do trójki i wziąłem dzisiaj kiełki z wieprzowinką. Boczusiem. Pysznie. Za 6 RMB.
Podbiło też do mnie paru Panów i zapytali się?
– Ni bu xihuan mi fan ma? (Nie lubisz ryżu?)
– Dui. Wo bu xihuan mi fan. (Tak, nie lubię ryżu.)
Może nie jest bardzo dobrze, ale jestem zadowolony.

IMG_1473
Kiełki.

No dobrze, nie są leniwe. Bo przerobiłem dzisiaj z 50+ znaczków, czyli bardzo duży plus. Część z nich się powtarzała, ale to dobrze bo przynajmniej mogłem sobie powtórzyć.  Może za tydzień będzie już na tyle ciepło że będę w stanie pójść sobie pobiegać w czasie tej przerwy. To trochę męczące siedzieć dwa razy po 3 godziny w gabinecie. Ileż można się uczyć…

I w sumie to tyle na dzisiaj, taki bardzo spokojny dzień. Tylko ta pogoda na weekend taka średnia będzie kurczę.
Kurde…to nie jest tak że jestem leniwy, ja po prostu robię coś innego.

IMG_1478
Ten Pan nie był leniwy. Pracował 50 lat ku chwale Chin. Nawet gdy był w podeszłym wieku i chory stwierdził że do szpitala nie pójdzie bo ma jeszcze zbyt wiele do zrobienia.

CoTamSłychaćwChinach
W Szanghaju wypowiedziano wojnę głośnym obcokrajowcom. Jak owa wojna wygląda? Rząd nakazuje zamykanie barów, których klienci to w głównej mierze obcokrajowcy, o 22. Cywile napełniają wiadra wodą i wylewają ją na obcokrajowców. Każdy dzień może być jak lany poniedziałek.

Po burzy

Powietrze pachnie inaczej. Jest czyste, świeższe. I chociaż unosi się jeszcze mgła, to koło 10 znika całkowicie. Nawet ludzie nie chodzą w maskach. Przynajmniej nie tych fizycznych, bo tych mentalnych chyba tak naprawdę nie zdejmują. Podobno. Taka rozmowa z niedzieli:
– W Polsce ludzie są często smutni. Wystarczy wejść do autobusu i wszyscy mają spuszczone głowy.
– Wiesz, tutaj ludzie też są smutni.
– Na pewno, ale wątpię żeby było tak jak w Polsce.
– Rano na przykład źle się czułam, ale jak się spotkaliśmy to się uśmiechałam. Z grzeczności.
Tak to jest i u nas, ale tutaj ludzie uśmiechają się gdy widzą Cię na ulicy. Pisałem już o tym przyglądaniu się i podpuszczaniu dzieciaków by podeszły i się przywitały. Tylko to nie jest takie negatywne przyglądanie się jak w Polsce gdzie tego co obce się boimy i nienawidzimy, tutaj temu co obce się przyglądają z ciekawością (chociaż jedzenie i tak jest do dupy).

IMG_1432
Nie ma to jak sobie pograć w badmintona po deszczu.

Klasa trzynasta dzisiaj mnie przeprosiła i naprawdę ciężko pracowała całe zajęcia. Lydia chyba ma dobry nastrój bo nie wygłosiła pogadanki, a potem powiedziała mi że Oni po prostu byli zmęczeni. A jak w piątek powiedziałem Jej że byli zmęczeni to powiedziała że są po prostu leniwi. Wypada się uśmiechnąć i pokiwać głową.

Dzisiaj ruszamy z lekcją drugą w tym tygodniu czyli czytamy tekst o rodzinach które przeprowadziły się do Grecji/Kanady a potem rozmawiamy o przeprowadzkach, gdzie chcielibyśmy mieszkać, gdzie na pewno nie chcielibyśmy, jakie problemy mogą nas spotkać w czasie mieszkania za granicą, oraz to  nudne ‘czy lepiej mieszkać na wsi, czy w mieście?’. Nudne bo nudne, ale przydatne.

Wczoraj dotarło do mnie, że w klasie ósmej nie ma ‘przewodniczącego’, okazało się że z jakiegoś powodu zrezygnował, ale nikt nie był w stanie powiedzieć dlaczego. Nawet gdy Lydia się zapytała. Mam tylko nadzieję że chłopak wróci kiedyś do szkoły bo był naprawdę w porządku. Ach…nawet te dwa łobuzy które się leniły normalnie zostały zmotywowane przez Lydię ostatnio. Aż niesamowite. Tylko że pomimo tego ta klasa leży i kwiczy. Dzisiaj się Ich zapytam czy może chcieliby zrobić coś ze swojej książki.

Klasa ósma mnie zirytowała troszeczkę. Nie uważali, robili inne rzeczy, a Lydia sobie spokojnie siedziała i czytała książeczkę.
– Spokojnie, nie denerwuj się.
– To nie jest kwestia spokoju, to jest kwestia Ich podejścia do zajęć.
– Ale Oni wcale nie są leniwi, po prostu robią coś innego.
Jeszcze jutro, jeszcze jutro, a potem jeszcze tylko parę miesięcy.

Na lunch poszedłem do trójki i wykosztowałem się 8 RMB na talerzyk z wieprzowinką chociaż wcale jej nie planowałem.

IMG_1441
Wieprzowinka.

To jeszcze jeden cytat, bo Lydia zapytała się czy ma iść porozmawiać z wychowawcą klasy ósmej, więc powiedziałem Jej żeby najpierw poszła zapytać się klasy ósmej czy chcą zrobić coś ze swojej książki. Bo jak zapewne pamiętacie Lydia zgodziła się Im pomóc nie pytając się mnie o zdanie nawet. No to wróciła i:
– Spytałam klasę ósmą i powiedzieli że możemy u nich zrobić lekcję z ich książki.
– Okej, jak chcesz to zrobić?
– Myślałam że wiesz.
– Ja nie chodziłem do chińskiej szkoły, nie wiem jak wykorzystujecie teksty.
– No tak jak w naszej książce.
– Czyli jak, co chcesz żebym zrobił?
– No wykorzystał ten tekst.
– Okej, ale jak?
– No naprawdę cię nie zrozumiałam, myślałam że wiesz jak go wykorzystać.
– Powiedziałem Ci i wysłałem Ci plan związany z tymi zajęciami, ale nie wiem jak wykorzystać ten tekst.
– No ja też nie wiem. Znaczy mogę coś przygotować ale potrzebuję czasu.
– Jeżeli chodzi o mnie to masz tyle czasu ile tylko chcesz bo to nie jest dla mnie.
– Ani dla mnie.
Trach książką.

IMG_1444
W imię bohatera narodowego pomagającego biednym, ciężko pracującym, rolnikom.

Ten blog naprawdę zmienia rolę na wentyl bezpieczeństwa, bo narasta we mnie frustracja. A może niepotrzebnie? Może powinienem wrócić do puszczania piosenek i filmów? Przez weekend ściągnę jakiś serial dla nastolatków, napisy, zrobię PPTka z trudniejszymi słowami i będziemy się serialować. Zapytam się Lydii co o tym myśli.

CoTamwChinach
Nie znalazłem informacji o tym na żadnym z Polskich portali, a w Chinach od kilku dni internet o tym aż huczy. W Szanghaju znaleziono już blisko 6000 martwych świń w rzece. Na razie ustalają skąd mogły pochodzić i dlaczego zdechły. Prawdopodobnie pochodziły z jakiejś hodowli (no poważnie?) i były na coś chore.
‘To nie epidemia, a jedynie pojedynczy rolnicy nie są świadomi prawa.’

A ‘Oni nie są leniwi, po prostu robią coś innego’ to będzie hasło jakie zamówię sobie na następnej koszulce.

Leje

I to okropnie. Jak zaczęło padać to myślałem że się poskładam. A Lydia mówi że to jeszcze nie jest tak strasznie i w lato jest jeszcze gorzej. Zaczynam się martwić.

A dzisiaj wyjaśniło mi się dlaczego Lydia zaproponowała żebym zaczynał każdą lekcję od powtórki. Znaczy podejrzewałem to wczoraj, ale dzisiaj rozwiała moje wątpliwości. Zaczęła czytać książkę o nauczaniu. Czyli mogę spodziewać się wysypu takich pomysłów. Bardzo fajnie że się dziewczyna dokształca, tylko powinna brać pod uwagę specyfikę przedmiotu bo nie wszystko da się przełożyć z normalnych zajęć na takie ‘nienormalne’.
Tylko teraz mnie tak naszło…jeżeli Ona teraz dowiedziała się o tym że warto robić powtórki na zajęciach to czego Jej uczyli w tej szkole? I co gorsza, czego wymagano na tym egzaminie? Przecież to w gruncie rzeczy podstawowa sprawa…i napisałem ‘a może jednak nie…’ ale przecież te dzieciaki co chwilę mają powtórki, One muszą ryć ten materiał poprzez wielokrotne, nudne do bólu, powtarzanie, a potem po zakończeniu każdego rozdziału mają w tych swoich książeczkach stronę z pytaniami czy czują się komfortowo w tematach które zostały przerobione (ach Oxford University Press, gdziekolwiek się pojawiasz tam wrzucasz swoje metody). Także…to raczej kwestia tego że nie powiedzieli Jej tego na zajęciach w szkole. A może po prostu uczyli tam czegoś innego? Zresztą to i tak mało ważne.

Klasa jedenasta dzisiaj spisała się na medal i jestem z nich bardzo dumny, Lydia co prawda szlajała się między nimi jak gestapowiec ale i bez Niej sprawiliby się dzisiaj doskonale. Jutro za to klasa trzynasta i tam dopiero zobaczymy co to będzie. Ach…podobno się popłakałem w piątek.
– Naprawdę?
– Tak mi uczniowie powiedzieli.
– Hmm…tak działają plotki, mogło się rozwinąć tak że pobiłem któregoś z uczniów.
– Nie…Oni tak mówią bo się o Ciebie martwią.
Najgorsze jest to że oberwało się klasie trzynastej która przecież nie jest taka zła. I trochę jedenastej która jest naprawdę dobra. Właśnie dlatego Im się tak oberwało, bo od Nich jednak oczekuję trochę więcej. Tylko co…jutro Lydia usłyszy od Nich że chcieliby posłuchać muzyki, obejrzeć film i zaproponuje Im obejrzenie filmu kiedyś tam. Rany, jaki ja się cyniczny zrobiłem…

IMG_1422
Tofu, tofu, tofu!

Dzisiaj na obiad ponownie poszedłem do dwójki. Swoje w kolejce odstałem po czym okazało się stoję w kolejce do jedzenia z ryżem, więc przesunąłem się okienko dalej a tam też ryż. Na szczęście był tez postawiony teraz z tofu. Wziąłem go, zapłaciłem 6 RMB i udałem się na miejsce gdzie mogłem sobie w spokoju skonsumować lunch. Przykulali się też jacyś uczniowie którzy chwilę pogadali, ale zaraz potem się zmyli.

Po zajęciach w klasie ósmej jeden z uczniów powiedział że takie zajęcie są dla Nich nieprzydatne. Coś podobnego usłyszałem tydzień temu w klasie trzynastej gdy jeden z uczniów zapytał się mnie jak ma ćwiczyć angielski.
– Dużo mówić, słuchać i czytać.
– Ale to mi się nie przyda. Egzaminy mam tylko z czytania i pisania.
Jak tu wygrać z takim nastawieniem? Jeżeli myślicie że w Polsce edukacja opiera się na ‘od sprawdzianu szóstklasisty, do egzaminu gimnazjalnego, do matury’ to musicie zobaczyć jak to wygląda w Chinach gdzie uczysz się od sprawdzianu do sprawdzianu do zhong kao, a potem gao kao. Na szczęście nie wszyscy. Chcę tym dzieciakom trochę ulżyć i dlatego Ich nie cisnę tak jak robiłbym to w Polsce, ale nie mogę w kółko puszczać Im piosenek i udawać przed całym światem że się czegoś dzięki temu uczymy.

IMG_1420
Na cześć bohatera narodowego, ale nie pytajcie ani jakiego ani co osiągnął. Od uczniów się tego też nie dowiedziałem.

Deszcz…deszcz jest dobry bo czyści, zmywa cały bród i odświeża powietrze. Co prawda zawsze zastanawiam się ‘czy on płacze?’ ale o tym już pisałem i wszyscy doskonale wiemy że jestem spaczony.

Chińska ciekawostka kulturowa
Dzięki otwarciu się na świat, oraz wzrostu zarobków, wielu chińczyków wyjeżdża na wakacje za granicę. W związku z tym, że chińska kultura jest dość specyficzna, jedno z ministerstwo wystosowało listę z prośbami do turystów, zawarto tam między innymi prośbę o: unikanie krzyków, przestrzeganie kolejek, oraz nie plucie na ulicę (i zapewne też nie smarkanie). Ostatnio chińczykom podpadły Malediwy, a konkretniej jeden z hoteli w którym wystosowano prośbę by Chińczycy nie gotowali swoich zupek błyskawicznych. A że internet jest obecnie wszechobecny i ludzie lubią coś tam powiedzieć to ‘Nie jemy zupek błyskawicznych dlatego że są dobre, ale dlatego że wasze jedzenie jest do dupy.’
Dziękuję, cześć, dobranoc.