Westeros

Z samego rana ruszyłem do Westeros, w końcu nie było mnie tam już kilka dni. Na szczęście wszystko tam na mnie czekało. Mam taki zwyczaj że nie czytam nigdy więcej niż jednej książki naraz. Nie mam tak z grami, jak mam ochotę pograć w coś w przerwie od innego tytułu to odpalam i gram. Za to książek nie…nie stoi za tym żadna filozofia pokroju ‘chcę się całkowicie oddać konkretnemu tytułowi i skupić na nim swoją uwagę w stu procentach bo to najlepszy sposób na wyrażenie szacunku wobec autora’. Najzwyczajniej w świecie uważam że jeden tytuł z jedną fabułą mi wystarcza. Łatwiej jest mi przeczytać jeden tytuł i potem przeskoczyć do drugiego. Teraz co prawda to czytanie idzie mi dość  wolno, ale cóż poradzić. Dotyk ekranu nie zastąpi dotyku papieru.  A poza tym żadna książka od czasów ‘Kafki nad morzem’ i ‘Kroniki ptaka nakręcacza’ nie przykuła mnie na tyle żebym nie mógł się od niej oderwać. Z drugiej strony nie było też tytułów z którymi musiałem walczyć by dobić do końca, oj Philip K. Dick, oj…chociaż nawet nie…John M. Coetzee i ‘Życie i czasy Michaela K.’ które z jakiegoś powodu przypominało mi ‘Deus Irae’ Dicka i Zelaznego. W końcu obydwie to powieści drogi, tylko o ile ta Coetzeego jest, w moim odczuciu, średnia bo nie poruszyła mną ani trochę (bohatera z poważnymi problemami psychicznymi bardziej wiarygodnie przedstawił Dick w ‘Wyznaniach Łgarza’), i naprawdę miałem problem żeby doczytać tę książkę do końca, tak ‘Deus Irae’ o wiele bardziej mi się spodobało, no ale postapokalpityczny świat zawsze do mnie przemawiał (tak jakby wyludnione RPA nie było postapokaliptyczne).

IMG_1519
Wiosna.

Na obiad i zużyłem tę przyprawę z pandziorem. Znalazłem w niej kamień :D Jak widać zdarzają się nie tylko w orzechach włoskich.

IMG_1522
Parę miesięcy temu stały tu sklepy i domy.

Po obiedzie ruszyłem z Meridką nad jezioro. Dobry Boże. To będzie częsty wypad, ale droga nad jezioro jest nieporównywalnie gorsza od tej z jeziora. Na początku myślałem że umrę, potem było na szczęście już tylko lepiej. Zrobiłem dodatkowo dwa kółeczka wokół jeziora i wróciłem do mieszkania.

IMG_1524
Ten Pan nie jechał nad jezioro.

Po drodze spojrzałem na licznik i stwierdziłem że kas będzie bardzo dobrym rozwiązaniem. Przy 52 km/h kask mi co prawda wiele nie da, ale przynajmniej nie będzie mi tak wiało w głowę. Nigdy nie jechałem tak szybko na rowerze…a to przecież nie jest szosówka. Kolejne dwa kilometry to już tak bardziej na luzie w okolicach 40 km/h ale fakt faktem jest z górki. Czuję się z tymi pagórkami do jeziora zaprzyjaźnimy.  Tylko że w chwili obecnej mam dość. Nie dość że czuję jeszcze wczorajsze interwały to jeszcze dzisiaj ta godzinna przejażdżka.

IMG_1527
To nie jest ‚to’ jezioro, ale Meridka bardzo chętnie pozuje.

IMG_1528
Jezioro Dugong, a raczej rybacy.

IMG_1540
Drogowskaz, nawet po angielsku.

Jutro będą już dwa tygodnie gdy rozpocząłem przygodę z medytacją. Staram się każdego dnia znaleźć te 10-15 minut by się zupełnie wyciszyć. Parę razy było ciężko, parę razy czułem z kolei że te 10 minut to bardzo krótko. Bieganie było dla mnie taką formą wyciszenia się i spędzenia paru minut z samym sobą. Teraz gdy nie biegam próbuję to sobie czymś zastąpić. Wczoraj spróbowałem pierwszy raz wyciszyć się na dworze i chociaż było trochę zimno to było super. Dzisiaj zrobiłem drugie podejście i te 10 minut minęło za szybko, a gdy otworzyłem oczy i pierwsze co ujrzałem to słońce nad jeziorem to poczułem że jest dobrze. Może dlatego potem mi się tak dobrze pedałowało.

tumblr_mjpnxapgvd1rgqu3to1_1280
Bonus – jak się w Chinach mówi na poszczególnych członków rodziny.

Cembrowina

Świat się nie zatrzymuje gdy nie patrzysz. Ba, nie zatrzymuje się nawet gdy w nim nie uczestniczysz. To że na dwa dni wypadasz z obiegu i twój weekend staje się dwoma kolejnymi dniami w pracy nie znaczy że z wszystkimi dzieje się tak samo. Świat pędzi niezależnie od tego co ty robisz. Także jeżeli wiesz że weekend wypadnie lepiej się na to przygotuj. W innym przypadku możesz obudzić się w poniedziałek myśląc że to już czwartek i pozostał jeszcze piątek a potem weekend.
Na szczęście się przygotowałem i chociaż poniedziałki bywają trudne to ten dzisiaj minął bez jakichś specjalnych wydarzeń. Może z jednym wyjątkiem.
Lunch. Lunch był wczoraj dziwny, bo gdy przyszedłem do jedynki to było w niej sporo ludzi, może nie tyle w niej co w ‘mojej’ kolejce było wyjątkowo ciasno. A dzisiaj było jeszcze gorzej. Gdy dzisiaj poszedłem na lunch to pół sali było już albo po lunchu albo w jego trakcie, a ‘moja’ kolejka zaczynała się gdzieś w połowie stołówki. Coś takiego spotkało mnie pierwszy raz. A gdy dokulałem się w końcu do okienka to połowa mis była już pusta. Jak tak dalej pójdzie to będę musiał jeść ryż. Może to tylko taki okres. Oby, oby. A jeden z uczniów zapytał się mnie dlaczego nie idę do dwójki czy trójki. Hmm…a czemu Oni nie chodzą do jedynki. Mogliby chodzić i tak jak Shawn czy Lawrance rozmawiać ze mną.
Swoją drogą, ta zima jest najzimniejsza od 1974. W Chinach oczywiście

Lidia ruszyła dzisiaj kupić bilet na pociąg do Pekinu.  23 styczeń o 14:50. W Pekinie będę o 17:42. ~700km w 2:52 i Lidia pyta się czy te ~320RMB to drogo. Ciężko tutaj ludziom zrozumieć że pociągi w Polsce pokonują ~600km w 8-10 godzin . I to te najszybsze.

Adam!
Dzięki bo prawdę mówiąc trochę mi już tych komentarzy brakowało. A najgorsze jest to, że teraz zaczyna brakować mi czasu by przeglądać Endo i komentować treningi. Nawet swoje wrzucam dwa-trzy razy w tygodniu.
Wręcz przeciwnie, ta budowa idzie bardzo szybko, widać to po budynku z boku, on co rano jest wyższy. Na tym placu faktycznie już chyba nic się nie dzieje i teraz ciekawi mnie co się z nim stanie gdy te budynki zostaną skończone.
To jest ogromny parking pod ogromną halą. Jeden z dwóch dla rowerów. Tylko trochę wkurza mnie to że większość parkingu przypada samochodom których jest niewiele, bo większość nauczycieli mieszka w okolicy i przyjeżdża na rowerze lub skuterze.
Faktycznie jest zimno. Ten śnieg leży już dobre dwa tygodnie i pewnie jeszcze poleży. Ostatnio sypał tydzień temu, ale to był bardziej deszcz ze śniegiem. Prognozy zapowiadają że będzie cieplej, ale jak to będzie w rzeczywistości to się okaże.

Ach…Cembrowina wzięła się z ‘Kroniki ptaka nakręcacza’, gdy Okada postanowił wejść do studni. Tak jak Jego ciągnęło do studni i oglądania księżyca z jej dna (hmm…przypomina mi to najnowszego Batmana), tak ja chciałbym tutaj wyjść na dach i popatrzeć na Jiawang z góry. Niestety z mojego budynku jest to niemożliwe, ale jak tylko zrobi się cieplej posprawdzam inne.

Ach#2…w Polsce mieszka ze mną kot (psy mają właścicieli, koty mają obsługę) który często wychodzi na dwór i często też z tego dworu wraca. Upatrzyła sobie (bo to kotka) wchodzenie do domu przez okno w moim pokoju i co noc wraca o tej samej porze. Gdy okno jest zamknięte to miauczy żeby jej otworzyć. Czasem wraca też w ciągu dnia i wtedy oczywiście też miauczy. To miauczenie zawsze słychać. Jest cichutkie bo okna dobrze wygłuszają, ale zawsze między kolejnymi uderzeniami w klawiaturę słychać ciche ‘miau’. I dzisiaj też słyszałem ‘miau’. Cztery razy. To było inne ‘miau’, może nawet nie było to ‘miau’ a jedynie coś przypominającego ‘miau’. Jednak od razu przypomniała mi się ta czarna kotka która co noc mnie budzi. I chociaż pewnie będę za parę dni miał jej powyżej uszu tak teraz brakuje mi tego ‘miauczenia’ żeby ją wpuścić i wypuścić.