Tianmianjiang

Tianmianjiang, czyli甜麵醬, to gęsty, czarny lub ciemnobrązowy sos zrobiony z mąki pszennej, cukru, soli, mantou, oraz sfermentowanej żółtej soi.

Odmiany

Są różne rodzaje sosu ze słodkiej fasoli zależnie od składu czy metody wytwarzania. Każda odmiana jest typowa dla konkretnego regionu, a nawet w jednym regionie produkuje się je w różny sposób. Przykładowo w północnych Chinach używa się mniej cukru niż na południu, ale używa więcej mąki z mantou. Tradycyjnie uznaje się że dobry tianmianjiang to taki który jest słodki nie dzięki cukrowi, ale dzięki fermentacji skrobi składników.

Wykorzystanie

Sos ten wykorzystuje się w takich daniach jak kaczka po pekińsku, lub zastępując zółty sos sojowy w zhajiang mian.

Kuchnia Chińska

Jak przystało na tak olbrzymi kraj styl gotowania jest w ogromnym stopniu uzależniony od prowincji, więc będzie dzisiaj trochę o tych stylach.

Chińczycy, prawdopodobnie, próbowali zjeść wszystko co się ruszało, nie ruszało, rosło, więdło, latało, chodziło, pływało, dało się łatwo złapać, trzeba było na to polować i tak dalej. Dość powiedzieć, że pierwszym rozkazem wielu cesarzy był wybór szefa kuchni.

W czasach dynastii Shang (ciężko określić lata więc ~1600 p.n.e. do 1046 p.n.e.) i Chou (1046–256) posilano się głównie wieprzowiną, wołowiną, jagnięciną oraz dziczyzną. Z roślin królowały długosz, rdest i oset.  Smak wzmacniano gotując kilka rodzajów mięsa jednocześnie.

W czasach dynastii Han (206 p.n.e. – 220) zaczęto eksperymentować z jedzeniem (jak kraj bogaty i nie wysyła ludzi na wojny to czas na kulinarne eksperymenty) i dodawać ziół, a jedzenie stało się sztuką. Oto co napisał Konfucjusz o pewnym wybrednym smakoszu: ‘Dla niego róż nigdy nie był zbyt biały. Gdy został źle ugotowany to go nie jadł. Gdy nie była to pora na ryż to go nie jadł. Gdy mięso było źle przycięte to go nie jadł. Gdy jedzenie nie było przygotowane z odpowiednim sosem, to go nie jadł.’
Pod koniec drugiego wieku coraz częściej pisano o leniwych arystokratach którzy nie robili nic innego oprócz jedzenia.  Począwszy od dynastii Song (960-1279) kuchnia chińska zaczęła się zmieniać by osiągnąć swój szczyt w okresie panowania dynastii Qing (1644-1912).

Kuchnie regionalne
Powiedzieć że jest ich sporo to nie powiedzieć nic. Najsławniejsze to kuchnia kantońska, syczuańska, oraz te z prowincji Szantung (okropna polska nazwa) i Jiangsu. Rzecz jasna cała kuchnia jest zależna od klimatu i dostępnych surowców. Dlatego też na południu je się więcej ryżu niż na północy gdzie pochłania się więcej produktów zbożowych.
No to jedziemy

Yue (Guangdong,Kanton) (粤菜)

Kuchnia ta słynie z malutkich porcji w sam raz na jeden raz. Potrawy przygotowuje się tradycyjnie, smażąc, gotując i piekąc. Jej głównym założeniem jest to by móc skosztować jak najwięcej specjałów. Takich jak: mięcho, lub cokolwiek innego owinięte w ciasto ryżowe, ryż zawinięte w liście lotosu, ciasto z rzepy, jiaozi (czyli nic innego jak nasze kołduny), warzywa, owsianki czy zupy. Zazwyczaj do posiłku pije się herbatę.
Początkowo, ze względów historycznych ta kuchnia była dość zamknięta, dopiero z czasem i napływem ludzi z północy otworzyła się inne smaki i stała się  naprawdę obfita.

Chuan (syczuańska) (川菜)

Wywodzi się z prowincji Syczuan, słynie z pikantnego jedzenia uzysykiwanego przy pomocy ogromnych ilości czosnku i papryczek chilli, a smaku dodaje pieprz syczuański i朝天椒 (paprykę patrzącą w niebo) . Z innych dodatków należy wymienić orzeszki ziemne, pastę sezamową oraz imbir.

Hui (Huizhou) (徽菜)

Wywodząca się z prowincji Anhui, konkretniej z regionu Żółtych gór. Przypomina kuchnię Jiangsu, ale jest w mniejszym stopniu oparta o owoce morza a bardziej na lokalnych warzywach i przyprawach. Lubuje się w świeżym bambusie i grzybach.

Lu (szantung)(魯菜)

Znana jako kuchnia Lu. Jest niezwykle popularna i promowana na północy Chin, a kiedyś była istotną częścią kuchni cesarskiej.
Do istotnych elementów tej kuchni należą duszone suchotki, duszone strzykwy, karp na słodko-kwaśno, kurczak w stylu Dezhou.

Min (fukieńska) (闽菜)

Pomimo tego że jest to kuchnia z region przybrzeżnego istotne w niej są także grzyby I kiełki bambusa. Niezwykle istotną role odgrywa technika cięcia, która ma wzbogacać smak i aromat. Jedzenie często jest podawane w rosole lub innej zupie.

Su (Jiangsu, Huaiyang) (蘇菜)

Czyli kuchnia Su. Niezwykle popularna w dolnym biegu Jangcy.
Typowe jedzenie to solona kaczka, kryształowe mięso (świńskie łapy w jasnym sosie), kulki z mięsa krabowego.
Xuzhou słynie z mięsa psiego, baraniny, oraz zup.

Xiang (hunańska) (湘菜)

Słynie przede wszystkim z tego że jest ostra, świeża i bardzo kolorowa. Główne sposoby przygotowania to wędzenie, duszenie, pieczenie na ruszcie, smażenie i gotowanie na parze. Ponieważ jest to region bogaty w pola uprawne na talerzu można znaleźć wiele przysmaków.

Zhe (Zhejiang) (浙菜)

Jedzenie nie jest tłuste, ma bardzo delikatny zapach.
Można wyróżnić cztery główne ‘pod style’, zależne od miejsca z którego się wywodzą
Hangzhou – bardzo różnorodna, zawiera kiełki bambusa
Shaoxing – specjalizuje się w drobiu oraz rybach słodkowodnych
Ningo – specjalizuje się w owocach morza
Szanghaj – połączenie wielu stylów

Wtorek

To nie będzie długa notka bo przede mną jeszcze dużo sprzątania. Dlatego też tylko dwie scenki z dzisiaj.

Scenka#1

Jadę do Xuzhou zawieść walizkę tak jak pisałem wczoraj. A że nie potrafię wypełnić formularza to dzwonię do Tracy i tłumaczę Jej sytuację. Nagle okazuje się że nie muszę nadawać walizki, tylko jutro pojawić się na stacji i wszystko będzie dobrze. Chciałem być świętszy od papieża i kosztowało mnie to stopione kółka w walizce. Tak, kółka w walizce mi się stopiły a w konsekwencji część materiału jest już zdarta. Mam tylko nadzieję, że jutro wszystko będzie w porządku na tej stacji, bo jednak na bilecie jest napisane że…No zobaczymy…

Scenka#2

Wracam z Xuzhou i dosiada się taki starszy Pan. Zaczyna pytać się skąd jestem, potem z trudnością dogadujemy się z pytaniem ile mam lat, uśmiecha się gdy widzi że ja też jadę do Jiawang. I pyta się czy mam żonę. Takie bardzo fajne i bezpośrednie społeczeństwo. Cześć, skąd jesteś, ile masz lat, gdzie pracujesz, masz żonę? Czasem jeszcze się pytają ile zarabiam, ale wtedy mówię ‘mama huhu’ i śmieją się do rozpuku. ‘Mama huhu’ to chiński idiom oznaczający ‘tak sobie’ i może być odpowiedzią na wszystko: jak się czujesz, jesteś głodny, ile zarabiasz, czy chciałbyś jutro w nocy polecieć na słońce. Trochę tak jakby w Polsce obcokrajowiec odpowiadał ‘No tak po japońsku: jako tako’. Bardzo to wszystkich bawi, a mi się podoba bo ‘mama huhu’ czyta się tak jak widzicie, a dosłownie oznacza tyle co ‘koń koń tygrys tygrys’. Bardzo łatwo zapamiętać. A ten Pan wychodząc z autobusu uśmiechnął się do mnie jeszcze raz i pożegnał. Zawsze gdy zastanawiam się jakby to wyglądało w Polsce widzę jakiś straszny scenariusz. Jestem jakoś bardzo negatywnie nastawiony do naszego kraju.

I tyle…
Wybywam na kilka tygodni. Jeżeli będę mieć dostęp do internetu to będę notki wrzucać, ale raczej bez zdjęć. Kontrolę nad wrzucaniem zapisanych notek przejmuje mama, więc wszelkie podziękowania należą się Jej właśnie.
Pierwszy przystanek to Pekin, ale prawdziwa wycieczka rozpoczyna się w Qufu, miejscowości sławnej z tego że urodził i wychował się tam Konfucjusz.  A potem…no wiecie, do Zhengzhou i do klasztoru Shaolin, a potem…no zobaczycie jak wrócę, lub w trakcie jak się uda.

To, prawdopodobnie, będzie ostatnia notka na jakiś czas więc chciałbym Wam podziękować za tych kilka miesięcy. Zdaję sobie sprawę że ten drugi semestr nie był tak bogaty w ciekawe notki jak pierwszy, ale mimo to dalej czytaliście i mam nadzieję że się podobało. To co nie szło do notek, lądowało w szufladzie więc chyba wyszło na jedno ;)
W każdym razie, do przeczytania!

Niedziela i przegapione #17

IMG_6463 (Copy)

Shawn
Spotkałem się z Shawnem w czwartek w porze lunchu, o czym pisałem, ale spotkaliśmy się także po szkole i sobie pogadaliśmy. Taki spacer po Jiawang. Mam nadzieję że chłopak sobie na tym nieszczęsnym gaokao poradzi i dostanie się na jakiś dobry uniwersytet. Sam mówił że chciałby grać w drużynie uniwersyteckiej w kosza, także ma jeszcze większą motywacje :)
Będzie mi tego chłopaka bardzo brakować.

IMG_6464 (Copy)

Niedziela
Wiedziałem że interwałów dzisiaj nie zrobię, bo głowa jest w bardzo kiepskim miejscu, ale pobiegać chciałem (no dobrze, nie chciałem ale stwierdziłem że moje chcenie nie ma nic do rzeczy), więc poszedłem. Odtworzyłem swoją trasę z zimowych wtorków, czyli wężykiem do elektrowni, trochę za nią, nawrót do skrzyżowania na szkołę i do mieszkania.

IMG_6467 (Copy)

Było kilka takich momentów że miałem ciężko, głównie z powodu tej okropnej wilgotności, bo przecież ledwo co wyszedłem to już byłem zlany potem i czułem jak wilgoć przesiąka ubranie.  Kilka razy musiałem się zatrzymać, ale tym razem nie łapała mnie kolka, więc było całkiem przyjemnie. Będzie mi brakować takich przebieżek przez najbliższych kilka tygodni, za to się nachodzę nieprzyzwoicie.

IMG_6473 (Copy)

Skończyłem również obmyślać plan na Xi’an i Chengdu. No i wyszło tak jak myślałem – do Chengdu jadę tylko i wyłącznie oglądać pandy, więc jeżeli one nie wyjdą dnia pierwszego to będę musiał przyjeżdżać do skutku.

IMG_6477 (Copy)

Zagrałem w końcu w kosza z Shawnem i dałem Mu kilka rad jak poprawić wytrzymałość, ale rzuca chłopak naprawdę naprawdę dobrze, jeżeli przyłoży się do podań to może być niezłą jedynką.

IMG_6492 (Copy)

A resztę wieczoru spędziłem z Brigitte. I na tym zakończmy bo mi się serducho kraje.

IMG_6500 (Copy)

CoTamSłychaćwChinach
386 uczniów ze szkoły w prowincji Syczuan zostało w czwartek hospitalizowanych z objawami zatrucia pokarmowego. Wszyscy uczęszczali do prywatnego zespołu edukacyjnego składającego się z przedszkola, szkoły podstawowej, gimnazjum i średniej.

Okres rekrutacji do wojska został przesunięty na sierpień by przyciągnąć jeszcze bardziej utalentowanych ludzi. Do tej pory rekrutacja zaczynała się w październiku i jest to pierwsza zmiana od 23 lat.
Oczywiście ma to związek z absolwentami studiów, po których armia wyciągnęła rękę po raz pierwszy 2001 roku.  W 2011 roku podniesiono maksymalny wiek do 24 lat, oraz obniżono wymagania fizyczne by przyciągnąć jeszcze więcej utalentowanych jednostek.

Kaifeng

Kaifeng, lub po polsku Kaifeng, zapisane po chińsku – 开封, a na kolei wpisują KF, znany jest także pod wieloma innymi nazwami. Całkiem spore miasto w prowincji Henan. Zamieszkuję w nim około 5 milionów ludzi. Usytuowane jest na południowym brzegu Żółtej rzeki.

Nazwy:
Starożytne nazwy to: Daliang, Bianliang, Bianzhou, Nanjing, Dongjing, Bianjing.
A Kaifeng oznacza ‘poszerzenie granic’

Historia:
Jest to jedna z sedmiu starożytnych stolic Chin.

Kaifeng założono w 364 roku p.n.e. jako Daliang. Bardzo korzystne było położenie w pobliżu Żółtej rzeki. Jednak gdy Wei zostali pokonani przez Qin Daliang zostało zrównane z ziemią, pozostało jedynie średniej wielkości miasteczko handlowe.
Zmieniło się to dopiero na początku siódmego wieku gdy Kaifeng połączono do Wielkiego Kanału (może kiedyś…). W 781 roku w czasie panowania dynastii Tang zbudowano nowe miasto o nazwie Bian, było ono stolicą za czasów kilku kolejnych dynastii, a w czasach dynastii Song było znane jako Dongjing lub Bianjing. Rozrosło się do blisko czterystu tysięcy mieszkańców, a przez to tyfus szalał jak…coś co szaleje.

W mieście znajduje się kilka budynków wartych zobaczenia, między innymi stalowa pagoda czyli mierzący blisko 55 metrów budynek który przetrwał niezliczone wojny i powodzie dzięki czemu w chwili obecnej jest najstarszy symbolem miasta.
Kaifeng swój szczyt osiągnęło w 11 wieku gdy było centrum handlu znajdującym się w pobliżu czterech głównych kanałów. To właśnie w tym czasie otoczono miasto trzema kręgami ścian a zamieszkiwało w nim między 600 a 700 tysięcy osób. Przypuszcza się, że było to wtedy największe miasto na świecie.
Po tym jak w 1127 miasto zostało złupione przez Dżurdżenów (nie wiem, naprawdę nie wiem) i przeszło pod kontrolę dynastii Jin przestało odgrywać tak istotną rolę. Dalej było istotne, jednak ludzie mieszkali tylko za najstarszymi murami, pozostałe dwa kręgi były opuszczone.
Dlaczego? Przecież to miejsce było doskonałe, tak blisko czterech kanałów, tuż przy Żółtej rzece…no właśnie dlatego. Można je było bardzo łatwo zaatakować właśnie przez Żółtą rzekę.
Dla Dżurdżenów Kaifeng było ‘południową stolicą’ (Nanjing) aż do 1214 kiedy to musieli przenieść się jeszcze bardziej na południe bo najeżdżali Mongołowie, którzy już 65 lat później zdobyli całe Chiny.
Od 1368 miasto zaczęło się odradzać bo uczyniono je stolicą prowincji Henan.
Spokój trwał aż do 1642 kiedy to miasto zostało zalane przez armię dynastii Ming by powstrzymać bunt Li Zchenga i miasto zostało ponownie opuszczone.
W 1662 miasto zostało ponownie odbudowane, jednak w 1841 znowu zalała je Żółta rzeka. Dwa lata później odbudowano je i w takim stanie znamy je dzisiaj.

kaifeng

Niedziela i przegapione #16

Blizna na ręce
Miałem taką sytuację w klasie czternastej że gadam sobie z chłopakiem i widzę że ma bliznę na ręce. Z racji tego że sam mam na przedramieniu kilkucentrymetrową szramę zapytałem się:
– A co Ci się stało?
– Zasypiałem na lekcji a ona była ważna i nie chciałem zasnąć.
Tego to ja bym się nie spodziewał i chociaż brzmi to absurdalnie to jestem w stanie w to uwierzyć.

Sklep
Pojechałem na zakupy do innego sklepu niż zawsze. Bo co mam ciągle jeździć do tego samego. Sęk w tym że zakupy zajęły mi kilkadziesiąt minut zamiast kilku. Powód był niezwykle prosty. Ludzie zaczęli sobie ze mną zdjęcia robić. Przynosili dzieci żeby ze mną pozowali a ja się jedynie uśmiechałem. A myślałem że przyzwyczaiłem już mieszkańców Jiawang do mojej obecności. Widać jednak nie. Przynajmniej dostałem za darmo siatkę na zakupy.

Red Alert 3
– A grasz w gry?
– …(a czy ja oddycham, czy żyję, czy jestem w Chinach, czy grałem gdy Ciebie jeszcze na świecie nie było…)Tak.
– A znasz może Red Alert?
– A którą część? (pytanie podchwytliwe bo jedna z części pobocznych nie została wydana z powodu ‘negatywnego obrazu armii chińskiej’)
– Trzecią.
– No tak.
– Amerykanie mają super siły powietrzne.
– Zawsze wolałem grać Rosjanami.
– Dlaczego?!
– Bo mają świetne czołgi.
– No tak i przyzwoitą marynarkę, ale Japonia ma jeszcze lepszą marynarkę. Tylko ciężko się nią gra.
– Tylko nie mogę grać w sieci bo nie mam oryginalnej wersji, muszę ją ściągnąć.

Bystra Brigitte
– Wiesz, lubię klasę dziewiątą. Tylko tam jest taka dziewczyna co ciągle do mnie przychodzi do gabinetu i ze mną rozmawia. A jak przechodzę koło klasy dziewiątej to zawsze mnie woła i czasem próbuje przestraszyć. Jej nie lubię.
– Kto?
-…
– JA?!
– No przecież żartuję.
– Nie wiem co mam powiedzieć.

Szpital
Jak widzieliście na zdjęciach z piątku w Jiawang szpital nie poraża czystością. Bo w sumie czemu by miał.
I kilka obserwacji:
– plucie na podłogę jest normą, co mnie trochę dziwi bo w sklepach to nie ma miejsca.
– palenie jest normą, co mnie nie dziwi tak bardzo bo w sklepach ludzie też palą, oczywiście nie chodząc między półkami, ale już czekając na kogoś to się zdarza.
– jazda na rowerze w holu szpitala, oraz jazda na rowerze elektrycznym.  Głowa mi tego nie objęła.
Aczkolwiek ludzie byli też bardzo mili bo sprowadzili z oddziału nauczycielkę angielskiego żeby mi powiedzieć że mam przyjść w piątek rano na czczo.

Taniec

IMG_5250 (Copy)
Wychodząc wczoraj ze szpitala trafiłem na tych ludzi tańczących na skwerku. Tak patrząc na Nich zrozumiałem że mi się żyje tu naprawdę, ale to naprawdę dobrze i nie chce mi się stąd ruszać. Nie wiem skąd takie uczucie się wzięło, ale nie walczyłem z nim ani trochę. Tak stojąc i patrząc na ludzi zwróciłem oczywiście uwagę kilku z Nich i jeden Pan pomachał żebym przyszedł zatańczyć z nimi. Nigdy w Polsce.

Klasa 3

IMG_5138 (Copy)
Z Nimi pożegnałem się na końcu. To świetna klasa, z Jokerem na czele. To Oni nauczyli mnie ‘głupek’, ale też z Nimi rozmawiałem o koszykówce i chociaż Heat doszli do finałów to zajęło im to 7 meczów. Świetne dziewczyny, bardzo pracowite i mnóstwo smutnych historii, jak chociażby ta o próbie samobójczej ‘bo wszyscy znajomi są w innych szkołach, bo jest tutaj za ciężko i sobie nie radzę, bo nie mam tutaj zupełnie nikogo i nie wiem co dalej’. I mówi to dziewczyna która potrafi się uśmiechać i widać w oczach że nie jest jednak aż tak źle. Chyba już zawsze czując rybę będę o Niej pamiętał. Strasznie mi się węch w Chinach wyostrzył.

IMG_5146 (Copy)

Ooo…albo ta: ‘nie marzę nawet o tym żeby studiować w Pekinie, ale chociaż do Nanjing’. Tak smutno się trochę robi gdy w wieku 15 lat czujesz że wiesz gdzie Twoje miejsce w szeregu i nie chcesz się wychylać…
Przede wszystkim jednak zapamiętam Ich jako klasę która zaprosiła mnie na dzień sportu i którą prowadziłem na bieżni.

IMG_5144 (Copy)

Długi dzień

IMG_5191 (Copy)

IMG_5192 (Copy)

IMG_5196 (Copy)

To był długi dzień bo zaczął się jeszcze wczoraj, a skończy, jeżeli wszystko dobrze pójdzie, jutro.

IMG_5231 (Copy)
Wyjaśnij.

IMG_5237 (Copy)
Z racji tego, że firma chce przenieść mnie w inne miejsce z którym nic mnie nie wiąże pozostanie w tej firmie nie jest dla mnie już priorytetem. W tym semestrze pomimo kilku fajnych propozycji postanowiłem zostać w Jiawang przede wszystkim z powodu dzieciaków. A skoro główny powód znika to mogę sobie szukać innego miejsca. No i szukam. Odezwała się jedna firma z którą rozmawiałem już w lutym i wyjaśniłem Im co i jak, zrozumieli, a teraz Oni szukają, Ja szukam więc stwierdziłem ‘czemu nie’. To ‘czemu nie’ oznacza wizytę w chińskim szpitalu w związku z obowiązkiem wizowym. Także wczoraj uzbrojony w telefon i wydrukowaną kartę z zakresem badań (to akurat nie było problemem, wystarczyło podejść do drukarni za rogiem) poszedłem wczoraj do szpitala w Jiawang, gdzie po blisko godzinnych konsultacjach z osobą z firmy ustalono że mam przyjść jutro i to na czczo. No to przykulałem się o 630 i…w szpitalu recepcja dopiero od 8. Nie ma problemu, poczekałem, poszedłem do recepcji, nikt nic nie wie, zadzwoniłem więc do Johnsona (takie sobie ten Pan imię wybrał) On porozmawiał o co chodzi i okazało się że nie mogą mi zrobić kilku badań Konkretniej tych na choroby przenoszone drogą płciową.

IMG_5207 (Copy)

– Co teraz?
– Jedź do Xuzhou.
Nie ma problemu i tak miałem dzisiaj jechać (o tym za chwilę).
– Jestem w Xuzhou, co teraz?
– Musisz pojechać na policję. Daj mi taksówkarza
Pan taksówkarz nie wiedział jak dojechać na posterunek policji. Zapytał się innego, który też nie wiedział, ale jeszcze inny powiedział Mu gdzie jechać. Także pojechaliśmy.
Dojechaliśmy, zapłaciłem i wszedłem na posterunek policji.
– Jestem na posterunku policji. Zaraz Ci kogoś podam.
– Witam, w czym mogę pomóc.
(zaniemówiłem i podaję telefon)
– Zapiszę Panu adres.
Z zapisanym adresem złapałem kolejną taksówkę i pojechałem do szpitala.
Bardzo uprzejmi ludzie pomogli mi znaleźć piętro, jedna Pani nawet się zawróciła gdy się do Niej uśmiechnąłem i zapytała czy może mi jakoś pomóc. Na dziewiątym piętrze usłyszałem że teraz badań mi już nie zrobią i mam przyjść jutro.
Pewnie znowu na czczo. W tym szpitalu na szczęście mówią po angielsku i jest napisane co robić, także po angielsku.  Czyli jutro może nie będzie tragedii. Może.

IMG_5216 (Copy)

A do Xuzhou jechałem dzisiaj bo chciałem kupić bilety na pociąg do Kaifeng.  O tym mieście powinna pojawić się notka w poniedziałek, więc będę musiał napisać ją jeszcze dziś lub jutro.

IMG_5232 (Copy)
Ta Pani to prawdziwa zmora i zarazem ratunek. Wykupuje bilety na dany pociąg, a potem je odsprzedaje z zyskiem.
I teraz tak…miałem zapisane w iPodzie którymi pociągami chcę jechać do i z Kaifeng. Niestety nie było biletów, więc zrezygnowany odszedłem od kasy…Olśniło mnie gdy wracałem ze szpitala, przecież mogę pokazać zakres godzin który mnie interesuje w konkretnym dniu! Tak też zrobiłem i kupiłem bilety. Problem jest taki że powrotny ma zameldować się w Xuzhou o 2128, a ostatni autobus do Jiawang odjeżdża o 2130, także jest dość prawdopodobne że czeka mnie noc w jednym z przydworcowych hoteli w Xuzhou.

IMG_5221 (Copy)

Polecam dzisiejszy film z youtube’a  o tym jak się w Chinach kupuje jedzenie na ulicy. Tyle tylko że polecam oglądać albo na laptopie/tablecie/komórce albo z przechyloną głową. Od biedy można też przechylić monitor, ale tego nie polecam. Właściwie to można też włączyć sobie obrót ekranu o 90 stopni.
Ach…link – http://youtu.be/Ws6fQg13ahI

IMG_5231 (Copy)

Z klasą piątą pożegnałem się w naprawdę specyficznej sesji fotograficznej. Zapamiętam ją przede wszystkim jako klasę ze świetnymi dziewczynami (jedną muszę jeszcze dorwać do zdjęcia) z których jednej zrobiło mi się żal okropnie gdy nie poszła ćwiczyć  na dwór bo nie czuła się najlepiej a dorwała Ją Tracy i zaczęła maglować. No i…który musi obciąć te włosy. I te rozmowy o NBA z chłopakami z ostatniej ławki, tego nie da się zapomnieć. Beat the Heat!

IMG_5104 (Copy)

IMG_5117 (Copy)

IMG_5128 (Copy)

Interwały

IMG_5154 (Copy)

Rozmawiałem ostatnio z pewnym osobnikiem, który to czyta, o tym że wkurzają go ludzie którzy mają łatwo na jego kierunku, że nie muszą się przykładać, bo rodzice płacą olbrzymią kasę a potem jak już studia skończą to i tak rodzice ich ustawią, a on musi o wszystko walczyć. Ja zawsze się cieszyłem że nie jestem utalentowanym biegaczem, bo do wszystkiego musiałem dochodzić samodzielnie. Nic nie zostało mi podarowane, każda minuta urwana z jakiegoś wyniku to efekt pracy. Cieszyłem się bo widziałem że wszystko zawdzięczam tylko i wyłącznie sobie. Dzięki temu doceniałem to jeszcze bardziej.
A piszę o tym dzisiaj bo nie zawsze jest łatwo, czasem nie pomaga ani zaciskanie zębów ani uśmiech na twarzy, bo czasem najzwyczajniej w świecie nie idzie. No i dzisiaj nie szło, ale to dobrze bo jeszcze bardziej doceniam te treningi w których było łatwo. Dzisiaj było ciężko i nie zrobiłem planowanych 14×200/200 a jedynie 10 i przed 10 musiałem odpocząć. Międzyczasy: 45, 41, 43, 44, 42, 42, 43, 43, 43, 42. Czyli lepsze niż kilka tygodni temu, ale na o wiele gorszym samopoczuciu.

IMG_5167 (Copy)

No dobrze, zgodnie z obietnicą – ciąg dalszy pożegnań z uczniami. Dzisiaj klasa szósta. Czyli ‘jakim cudem macie takie złe oceny z angielskiego?!’ To fenomen którego już nie rozwiążę. No świetne dzieciaki, kilku z nich sobie podpala fajki, ale i tak…takiej klasy nie miałem. Tyle jedzenia co od Nich dostałem to nie dostałem od żadnej klasy.

IMG_5048 (Copy)

To Oni mnie tak chcieli utuczyć.  W międzyczasie do sali wszedł dyrektor, spojrzał na nas robiących sobie zdjęcia, pobuczał coś po chińsku i wyszedł. Nie wiem jak to odbierać. A potem się siłowaliśmy na ręce…bardzo niewychowawczo.

IMG_5171 (Copy)

Taka sytuacja z wczoraj:
Jestem sobie na tym placu pod domem i uczennice mnie pogoniły mówiąc:
– Idź porozmawiać z ludźmi po chińsku.
– Taaaak…
Najpierw podszedłem do czterech młodych Chinek które za żadne skarby świata nie chciały ze mną rozmawiać chociaż patrzyły na mnie z pięć minut. A potem podszedł do mnie pewien Pan i powiedział:
– Skąd jesteś?
– Z Polski.
– A ja z Korei.
No i byłem przygotowany na to, że zaraz mi się oberwie żę się podszywam pod Koreańczyków, ale…
– Przystojny jesteś.
Wiedząc jacy mężczyźni w Korei uchodzą za przystojnych nie wiedziałem czy to bardziej pochlebstwo czy obraza, ale podziękowałem i…
– My tutaj wszyscy jesteśmy przyjaciółmi.
(Gdybym kiedyś pisał scenariusz kiepskiego filmu dla homoseksualistów to właśnie w ten sposób prowadziłbym dialogi)
I pokazuje na grupę rowerzystów siedzących koło śmietnika.
– Spotykamy się tu codziennie o 1930 i jedziemy nad jezioro.
– To może kiedyś też przyjadę.
– Jak będziesz mieć czas to zapraszamy.

IMG_5178 (Copy)

– Znalazłeś dziewczynę?
– Nie, ale znalazłem koreańskie małżeństwo uczące koreańskiego w Xuzhou.
– ?!
– Nie pytajcie.

8 z 10

IMG_4784 (Copy)
Tęcza bez deszczu.

Pogoda mnie znowu nie rozpieszcza. Znowu grzeje jak w hucie, a ja nie wyrabiam z gorąca.
Dzieciaki przyzwyczajone do czegoś takiego nie narzekają, a jedynie mówią że wcale nie jest bardzo gorąco. Chodzą w tym ‘mundurkach’ a ja się pocę od samego patrzenia.

IMG_4793 (Copy)

W czasie przerwy na ćwiczenia znowu przyszła Brigitte i od razu mi się pysk roześmiał. Dziewczyna kula się na to czwarte piętro i jako jedyna nie narzeka że jest za wysoko, a ma problemy z kręgosłupem, nogi jej drętwieją gdy za długo siedzi i ogólnie rzecz biorąc powinna iść do szpitala.
I sobie porozmawialiśmy.  O tym że jest dumna ze swoich rodziców, że każdy powinien być i takie tam przyziemne sprawy. Ja też jestem.

IMG_4801 (Copy)
Jak rzadko jestem zadowolony ze swoich zdjęć, tak to mi się podoba.

A potem klasa trzecia i jakoś tak smutno się zrobiło bo to już bardzo blisko końca
– A nie wzięłam aparatu ani telefonu żeby zrobić zdjęcie
– Spokojnie, ja mam. Zrobimy w środę i Ci wyślę na qq, albo maila.

IMG_4802 (Copy)

Joker za to jak zawsze w formie:
– Gdzie jest twój mały komputer?
– W domu.
– Daj mi go!
– Nie. Jest dla mamy.
Mały asus robi olbrzymią furorę bo nie tylko Joker go chce. Za to jego siostra ciągle nie ma imienia i dzieciaki wcale nie są pomocne w jego wyborze. Wszystko co proponują jest trudne do wymówienia.

IMG_4804 (Copy)
A w środku był daktyl. PYCHA!

W przerwie między zajęciami znowu przyszła Brigitte i…
– Lubisz siedzieć przy oknie?
– Jak byłam w poprzedniej szkole to tak, ale w tej to tak średnio.
– Ja nigdy nie mogłem siedzieć koło okna.
– Dlaczego?
– Bo za oknem zawsze działo się coś ciekawego. Jak chociażby teraz. Widzisz te liście na dole? Wydaje się, że ten duży goni tego małego, ale w rzeczywistości jest mu smutno bo już usechł i chce uciec jak najdalej od drzewa z którego opadł.
– No i wszystko wydaje się takie małe.
– Tak! Tak jak to drzewo tam! Ale to tutaj już nie.
– Jak to nie, popatrz…

IMG_4833 (Copy)
Młodsza siostra – Kelly, w okularach Nobby, młodszy brat Ian. Najstarszy z rodzeństwa musi siedzieć.

A na koniec klasa pierwsza i zdjęcia, ale to już zapraszam do galerii. Jak znajdę czas to uaktualnię odpowiedni dział i opowiem kto jest kto.

IMG_4857 (Copy)

CoTamSłychaćwChinach
55 osób zginęło w fabryce drobiu w prowincji Jilin.
Pożar rozpoczął się około 6 rano, a w fabryce znajdowało się ponad 300 osób. Około setce udało się uciec chociaż brama była zamknięta. Akcję ratunkową utrudniała skomplikowana architektura wewnątrz budynku oraz dom z prefabrykatów w którym wybuchł pożarł. Zadania nie ułatwiały także wąskie wyjścia. O 12 czasu chińskiego pożaru nie udało się jeszcze ugasić.

Niedziela i przegapione #15

IMG_1308 (Copy)

Taobao
Awansowałem na poziom 1, z poziomu zero, więc jestem na dobrej drodze by zostać VIPem. Bycie VIPem na taobao ma całkiem sporą zaletę bo otrzymujesz zniżki na zakupy w tmall.com. A są to oficjalne sklepy różnych marek: Asus, Acer, sklep NBA i tak dalej. W dodatku za każdy zakup w tmall.com dostajesz punkty które możesz wymienić na dodatkowy rabat. Ot taki program lojalnościowy dla portalu ‘aukcyjnego’.
Codziennie zbieram punkty za logowania i dzięki tym punktom mogę brać udział w loterii. Tyle rozumiem, pewnie mają one jakieś większe znaczenie, ale tego już nie wiem. Zresztą w taobao jest też jeszcze, co najmniej, jedna loteria w której wybiera się numerki i też można coś wygrać. Ja wygrałem 10 RMB. Nie wiem jak, bo udziału nie brałem, ale na koncie alipay dopisali mi 10 RMB i powiedzieli że to w loterii podając linka do niej.

IMG_1323 (Copy)

Rewolucja kulturowa
Jednym z zadań jakie mieliśmy w tym tygodniu było ‘Wyobraź sobie życie 50 lat temu, czego by ci brakowało, czego by ci nie brakowało?’.  I wyszedł ze mnie brak zrozumienia dla tego jak istotna była dla Chin Rewolucja Kulturowa. Bo nawet najlepsi nie chcieli mówić o czasach przed rokiem 1966, o czym dowiedziałem się gdzieś w połowie tygodnia od jednej z uczennic. Ślicznie.

IMG_1330 (Copy)

Szczury
Tak! Są! W końcu! Chyba je wykrakałem, bo w tym tygodniu dowiedziałem się o trzech! Jeden martwy przy zsypie na śmieci, jeden w akademiku i jeden, podobno, w klasie. W tego ostatniego wierzę najmniej, ale fakt faktem są szczury. Byłoby wręcz niemożliwe gdyby ich nie było, nie przy takiej ilości jedzenia jakie się tu wyrzuca.

IMG_4746

Spokój
Wracając do tego co pisałem na początku tygodnia: rozmawialiśmy o tym co nas wkurza. No i zgodnie z moimi domysłami tych dzieciaków praktycznie nic nie denerwuje. Całkowita akceptacja tego co się dzieje, żadnej walki, próby płynięcia przeciw nurtowi…jak na nastolatków jest to bardzo dziwne, ale jak sami mówią:
‘Lepiej się uśmiechnąć, bo złość tylko nam szkodzi.’
No tak, my w Polsce też mamy kilka powiedzeń o tym że złość nie jest najlepszym rozwiązaniem, ale nam to nie przeszkadza się złościć bez powodu.

IMG_4762

Chcesz parasolkę?
Przyznać się muszę że za parasolkami nie przepadam. Mam w Polsce jedną i ona mi wystarczy, innej nie chcę. Dlatego też gdy pada ubieram kurtkę z kapturem. Czasem cienką, typowo do biegania, a czasem grubą która mnie ochroni w każdej ulewie. Także w środę szedłem sobie spokojnie zakapturzony i oto jedzie na rowerze elektrycznym uczennica. Zatrzymuje się i wyciąga spad tej płachty którą była okryta parasolkę i mi podaje. Oczywiście podziękowałem i nie wziąłem. Mam swój kaptur. Sęk w tym że to nie był pierwszy raz gdy ktoś mi zaproponował parasol. Nie wiem czy będę żył wystarczająco długo by odpłacić za tę całą uprzejmość jakiej tu doświadczyłem do tej pory.

IMG_4766

Polska po drugiej wojnie światowej
Chyba uczniowie zaczęli przerabiać świat po drugiej wojnie światowej bo było bardzo dużo pytań o ten okres w historii Polski. To zdumiewające, ale Oni się mnie pytają o to czy Rosjanie przeprowadzili zamach na prezydenta Kaczyńskiego, dlaczego nie lubimy Stalina, wiedzą jak wyglądały granice Polski po pierwszej wojnie światowej i ta Ich wiedza jest czymś niesamowitym. Bardzo mi się to podoba.

Niedziela
Musicie mi wybaczyć, ale ostatnio to jest jakaś tragedia. Ciągle chce mi się spać. To już siódmy dzień bez przerwy, a jak dodamy do tego meridkę wieczorami to już w ogóle. Ale dobrze…mi to ani trochę nie przeszkadza. Zdaję sobie sprawę z tego że te notki są ostatnio bardziej historyczne, kulturowe i pseudofilozoficzne a mniej jest w nich moich przeżyć. Mógłbym napisać że nic się nie dzieje, ale to nie byłaby prawda bo zawsze coś się dzieje. Jak chociażby dzisiaj gdy dostałem list od Sophie:

Albo gdy Brgitte powiedziała że miałem Jej klasie nie pokazywać że kręciła filmy i udawała że się obraziła. Zawsze dzieje się coś ciekawego, teraz to jedynie kwestia tego że brakuje mi czasu by to wszystko ogarnąć. Tak jak potrafiłem to wszystko nadgonić w weekend, tak teraz po prostu brakuje mi tych kilku chwil. Mógłbym powiedzieć  ‘nie idę dzisiaj na rower’, ale patrzę na prognozy pogody i widzę, że ledwo zacznie się długi weekend a pogoda się popsuje i będę siedział w domu. Wtedy to wszystko nadgonię, odpocznę, napiszę notki ‘na zapas’ i będzie inaczej. Dlaczego ‘na zapas’? Nie mam pojęcia jak to będzie wyglądać gdy skończą się zajęcia i pojadę się poszlajać. Zmodyfikowałem listę miejsc i ostały się cztery najważniejsze miejsca i Pekin, który traktuję osobno bo w nim zakończy się moja przygoda w tym semestrze.

A dzisiaj jestem tak wykończony, że nawet projekt ‘wypad nad jezioro’ odpadł. Jest za ciepło jak dla mnie.