Niedziela i przegapione #14

P1040427 (Copy)

Pan od tofu

Pan od tofu ma córkę, prawdopodobnie z Panią od tofu, ale tego nie mogę być pewnym. Powiedział mi że Jego córka kiedyś będzie i może ze mną porozmawiać. Tyle przynajmniej wywnioskowałem z mojego translatora.
W ostatnią sobotę córka ta okazała się być uczennicą pierwsze klasy liceum, lub ostatniej klasy gimnazjum, bo to nigdy nie wiadomo i mówiła po angielsku całkiem całkiem, oczywiście zachowując pełną chińską skromność i mówiąc że jest kiepska.

P1040433 (Copy)

Niedziela

Stąpałem dzisiaj po kruchym lodzie. W gruncie rzeczy to nie stąpałem a chodziłem i nie kruchym a bardzo twardym, ale reszta zdania się zgadza.

P1040439 (Copy)
Po zajęciach ruszyłem na siłownię by pomęczyć ominięte w tygodniu małe partie mięśni (niedziela to taki dzień na przegapione rzeczy jak widać) poszedłem na pocztę która znajduje się niedaleko mieszkania. Pech chciał że ta poczta okazała się jedynie bankiem pocztowym, nie pocztą. Zaklnąłem pod nosem , po czym wróciłem do mieszkania, zjadłem obiad i ruszyłem na poszukiwania prawdziwej poczty.

P1040444 (Copy)
Wyruszyłem z lekką dozą niepewności bo gdzieś tam błąkało się we mnie uczucie że poczty działają w niedziele tylko do 15. Nie spieszyłem się jednak, bowiem czułem że jeżeli nie uda się dzisiaj to uda się jutro, lub we wtorek.

P1040451 (Copy)

Minąłem park jeziora południowego i…dotarłem na pocztę, co prawda nie na tę ulicę którą znalazłem na google, ale nie narzekałem. Poczta to poczta. Wysłałem co miałem wysłać  i postanowiłem wrócić do mieszkania idąc przez park.

P1040464 (Copy)

Mnóstwo, ale to naprawdę mnóstwo ludzi chodziło po tym jeziorze jakby nie było  w  tym nic dziwnego, ani strasznego, jakby w ogóle nie było opcji że lód się załamie…a wokół inni ludzie grali w hokeja, jeździli na łyżwach czy najzwyczajniej w świecie spacerowali z psami.

P1040479 (Copy)

Zarażony tą chińską pewnością o lód postanowiłem spróbować, początkowo ruszałem się trochę niepewnie i tak bardziej przy brzegu, ale po chwili dotarło do mnie że skoro ludzie chodzą po tym ludzie w kilkuosobowych grupach to i mnie utrzyma.

P1040486 (Copy)

I akurat gdy wszedłem na lód, zaczęło zachodzić słońce. Zachodziło tak kilka minut, a ja spokojnie spacerowałem po zamarzniętym jeziorze.

P1040492 (Copy)

Przyglądałem się Panom puszczającym latawce, Pani stojącej w zaroślach, a w końcu chciałem wyjść i wtedy pojawił się problem, bo nie za bardzo było gdzie.

P1040525 (Copy)

Poszukiwania wyjścia nie trwały długo i się udało, a efekty mogliście oglądać w tej notce.

P1040527 (Copy)

Chiński kącik kulturowy

Chang’e 3 (嫦娥三号) to sonda księżycowa która zostanie wystrzelona z południowo zachodniego Syczuanu pod koniec roku 2013.

Chang’e 3 składa się z urządzenia lądującego oraz sondy,  w pełni chińskiego pojazdu księżycowego. Celem jest wykonanie pierwszego miękkiego lądowania na ciele niebieskim. Sonda będzie zbierać próbki do analizy. Urządzenie lądujące będzie czekać na sondę, która będzie badać księżyc przez 90 dni. Dane będą natychmiast przesyłane na Ziemię.

Misja Chang’e 3 przeszła przez trzy fazy od lutego 2008 roku kiedy to została zatwierdzona:
– 21 miesięcy projektowania
– 26 miesięcy tworzenia prototypu i próbnych badań
– 20 miesięcy testów lotu

28 sierpnia 2013 misja została zatwierdzona do lotu a datę wystrzelenia ustalono na koniec roku 2013.

Koniec zimy

P1040405 (Copy)

To właściwie koniec zimy. Wszędzie błoto, śnieg stopiony, słońce praży, ludzie chodzą we wiosennych kurtkach, prawie nikt nie nosi czapek, rękawiczek ani szalików. Zima się skończyła…
Na termometrze -10, a ciepło. Dla mnie to nowość, niespotykane w Polsce, nie przeżyłem jeszcze czegoś takiego. A tutaj to codzienność. I strasznie, ale to strasznie irytująca codzienność. Przeżywałem już takie wahania temperatur w Jiawang, gdy rano temperatura potrafiła spaść poniżej zera a w ciągu dnia sięgnąć piętnastu stopnie, ale tutaj ma to trochę inny wymiar. Bo gdy rano mamy już minus piętnaście i jest całkiem chłodno, tak w południe potrafi być minus pięć i słonecznie do tego stopnia że lód zaczyna się topić.
Widać w tym kraju jestem skazany na takie wahania temperatur, nie sprawia mi to najmniejszej przyjemności, zwłaszcza w zimę. Bo o ile w Jiawang można było to jeszcze jakoś ogarnąć, tak tutaj będzie to lekko problematyczne gdy ubiorę najcieplejsze buty rano a w południe będę musiał je zmieniać bo będzie za ciepło. Mam nadzieję że do tego nie dojdzie i jak będzie miało być zimno to będzie zimno. Tak się martwiłem o tę moją kurtkę a teraz jak już przyszła to nie ma okazji by ją ubrać.

P1040406 (Copy)

Taka scenka z windy z siłowni, tylko wyjaśnię: budynek ma sześć pięter, dwie windy, ale do siłowni można dostać się tylko jedną która zatrzymuje się wyłącznie na pierwszym (parterze) trzecim i czwartym piętrze, o czym nie informują guziczki, także scenka.
Bohaterowie: dwie dziewczyny w mundurkach z gimnazjum, Bart.

P1040411 (Copy)

(Winda dojeżdża na piętro czwarte, wychodzą dwie osoby, dwie dalej stoją, wchodzi Bart, Dziewczyna I naciska piętro 2, Bart naciska piętro 1, winda rusza)
DI: grrr…
B: Tylko jeden, trzy i cztery. Dwa, obok. (po chińsku)
DII: Dziękuję (po angielsku)

(Winda zjeżdża na parter)
(Winda obok nie działa, dziewczyny idą w stronę schodów)
DI: grr…

Bohaterowie wychodzą.

P1040412 (Copy)

Ja rozumiem że na schody można mówić grrr po ciężkim dniu ćwiczenia nóg, ale tak normalnie, na co dzień? Właściwie to ja też narzekam na schody, czego jak czego ale schodów nie lubię, wkurzają mnie z jakiegoś powodu. Mam za to taki zamiar że jak się zrobi ciepło to parę treningów siły biegowej zrobić wbiegając na dwudzieste piętro budynku z niedaleka. Dwa kilometry rozgrzewki i kilka podbiegów na piętro dwudzieste. To będzie ciekawe.

P1040413 (Copy)

Rozgwiazdy

P1040378 (Copy)

Podzielę się dzisiaj z Wami historią, nie moją niestety, ale bardzo mi się spodobała i poniekąd przypomniała mi dlaczego robię to co robię. I pewnie pomoże Wam uzmysłowić dlaczego niektórzy nauczyciele robią to co robią.

P1040383 (Copy)

Pewnego dnia starszy mężczyzna spacerował po plaży. Spacerował każdego poranka przed rozpoczęciem pracy. Tak samo było i tego poranka gdy spacerował wzdłuż brzegu po straszliwej burzy która wyrzuciła na brzeg mnóstwo rozgwiazd. Gdzie okiem sięgnął widział rozgwiazdy.

Gdzieś w oddali starszy mężyczna zauważył nadchodzącego młodego chłopca. Chłopiec idąc zatrzymywał się co chwilę i widać było że podnosi coś z plaży i wrzuca do oceanu. Gdy zbliżył się na odległość głosu mężczyzna zawołał:
– Dzień dobry! Czy mogę wiedzieć co robisz?

Chłopiec zatrzymał się, po czym odrzekł:
– Wrzucam rozgwiazdy do oceanu. Fala wyrzuciła je na plażę a same do wody nie wrócą. Gdy słońce wzejdzie umrą, chyba że wrzucę je do wody.

Mężczyzna odrzekł:
– Ale ich tu jest dziesiątki tysięcy! Obawiam się że tak naprawdę to sam jeden nie zrobisz żadnej różnicy.

Chłopiec schylił się, po czym podniósł i wrzucił kolejną rozgwiazdę do oceanu. Po czym odwrócił się i z uśmiechem na twarzy powiedział:
– Dla tej to była ogromna różnica.

P1040390 (Copy)

Tak właśnie jest z nauczycielami…nawet jeżeli nie uda się nauczyć wszystkich, to można uczyć tylu ilu się da i to będzie sukces. Jeżeli uda się nauczyć jedną osobę to w gruncie rzeczy jest dobrze, bo to człowiek. Edukacja to nie numerki, nie da się jej do końca zmierzyć i wprowadzić w ładne rubryczki w excelu.
Nauczanie to jedna z tych dyscyplin które są poniekąd nienamacalne, owszem, możemy się w tej dziedzinie rozwijać, dokształcać, ale i tak pozostanie w niej pewien element nienamacalny czyniący z tego coś co jednak nie jest dla każdego.
I ciągle nie wiem, czy to jest coś dla mnie…

P1040394 (Copy)

Dzisiejsze rozmowy o gniewie nie przyniosły żadnych zdrad, a jedynie takie typowo polskie sprawy jak: spóźnione autobusy, śnieg, głód, brak pieniędzy…Poczułem się trochę jak w domu. Co ciekawe, o ile grupy ze środy miały z tym tematem problemy, tak czwartkowe i piątkowe już ani trochę.

P1040395 (Copy)

Teraz przede mną pracowity weekend bo trzeba przygotować wszystko na dwa tygodnie do przodu. W końcu w przyszłym tygodniu najpierw ruszamy z Bryanem do Harbina, a potem już sam ruszam do Baihe.

Skargi

P1040358 (Copy)

Skargi w języku polskim przychodzą nam bez problemu. Potrafimy skarżyć się na wszystko. Na pogodę narzekamy w lato bo jest za ciepło, w zimę bo jest za zimno, narzekamy także na wiosnę i jesień bo albo jest już śnieg, albo go już nie ma, a w gruncie rzeczy to pogoda taka nijaka i nie wiadomo co ubrać. Z narzekania w naszej kulturze uczyniliśmy sztukę a gdyby były zawody w narzekaniu to i tak narzekalibyśmy bo coś by nam poszło nie tak. Z jednej strony taki mamy język, a z drugiej taką naturę. To czy jedno kształtuje drugie czy też drugie pierwsze to rozważania na zupełnie inną notkę, o ile w ogóle się czegoś takiego podejmę.

P1040363 (Copy)
Skarżąc się w języku angielskim musimy pamiętać o trzech rzeczach:
– o tym by być uprzejmym
– o tym by być uprzejmym
– O TYM BY BYĆ UPRZEJMYM
Skargi po angielsku są ze wszech miar nudne. Do bólu przewidywalne, ugłaskane, uczesane, słowem takie ‘przepraszam, że się skarżę, ale…’.

P1040359 (Copy)

I nie wiem czy gdzieś to czułem podświadomie, ale po dzisiejszych zajęciach nabrałem pewności. Podszedłem do tych zajęć pełen energii a skończyłem robiąc w ich trakcie zaledwie część tego co zaplanowałem a i to po łebkach. W związku z tym mam problem bo w następnym tygodniu mamy sprawdziany, a za trzy tygodnie sprawdziany końcowe. Nie mam więc już kiedy zrobić tych nieszczęsnych narzekań. Niby mogę za dwa tygodnie i tak też zrobię, ale połączę to z powtórką materiału z całego semestru.

P1040361 (Copy)

No tak, bo to już koniec moi drodzy. Cztery tygodnie i koniec nauczania w kolegium. Strasznie mnie to dziwi, ten semestr wydaje mi się okropnie, okropnie krótki, ale widać tak to już jest na dalekiej północy. Prawdę mówiąc to nie dziwię się tym ludziom ani trochę bo kto by chciał chodzić do szkoły przy minus dwudziestu stopniach. Dlatego też tutaj przerwa zimowa zaczyna się w drugim tygodniu stycznia. Nie mam pojęcia dlaczego ja muszę sprawdziany przeprowadzić wcześniej, ale domyślam się że to z powodu niezbyt istotnej roli mojego przedmiotu.

P1040365 (Copy)

Także z narzekania w tym tygodniu nici, ale dowiaduję się przynajmniej że moich studentów niewiele rzeczy irytuje. Przede wszystkim kłamstwo i zdrada, dla mnie to zdumiewające że praktycznie wszyscy skarżą się na kłamliwych przyjaciół i/lub znajomych. W sumie to kto by tam narzekał na pogodę czy spóźnione autobusy gdy znajomi Go ciągle oszukują, prawda?

Bieżnia

Udało mi się nie umrzeć z nudów, a to wszystko dzięki odkryciu że można bieżnię rozkręcić powyżej 12km/h. Owszem, trzeba więcej przycisków ponaciskać, ale idzie to zrobić, a w związku z tym idzie też zrobić interwały. No i tak zrobiłem sobie piramidkę do 14 km/h. Najważniejsze że wiem że da się to zrobić więc można jakieś porządniejsze treningi na tej bieżni realizować. Owszem, nie jest to to samo co na żywo, ale ma jedną zaletę – taśma roluje się ze stałą prędkością, nie zwalnia, nie przyśpiesza, także prędkość jest stała i w konsekwencji takie samo jest tempo. Także przede mną zima biegania interwałów na bieżni.

Mimo interwałów bez słuchawek się nie obyło. Dzisiaj Dan Carlin opowiadał o początkach pierwszej Wojny Światowej. Od razu przypomniały mi się wykuwane w podstawówce przyczyny: kocioł bałkański (cokolwiek się za tą enigmatyczną wówczas nazwą kryło), powstanie trójporozumienia i trójprzymierza i zamordowanie Franciszka Ferdynanda. Zamach to zamach nigdy się nim jakoś specjalnie nie interesowałem, pewnie z powodu rozmyślań na tym kotłem bałkańskim i próbami zapamiętania które państwa należą do trójporozumienia a której do trójprzymierza, a zamach ów był dość ciekawy.

Przede wszystkim doszło do niego przypadkiem, bowiem pierwszy zamach tego dnia nie udał się, gdyż granat eksplodował o samochód za daleko. Pierwszy zamachowiec próbował połknąć truciznę, która okazała się nieskuteczna i wskoczyć do rzeki, która okazała się zbyt płytka…Granat jednak eksplodował i zranił kilka osób. Franciszek, jak na dobrego następcę tronu przystało, postanowił odwiedzić rannych w szpitalu.
Zamachowcy rozeszli się do mieszkań, restauracji, barów…dzień w końcu poszedł się kochać, z zamachu nici, z niepodległości nici. Szlag niech to wszystko trafi.
Los jednak chciał inaczej i kierowca Franciszka Ferdynanda zabłądził a gdy próbował się wycofać zgasł mu silnik. W tym właśnie momencie z pobliskiego baru wyszedł Gavrillo Princip. Gwiazdka przyszła w tym roku trochę szybciej.
Dwa celne strzały, jeden zabija Franciszka Ferdynanda, drugi jego żonę Zofię von Chotek. Gavrillo także nie miał powodzenia z trucizną, został pojmany, ale z powodu młodego wieku nie można go było skazać na śmierć. Wyobrażacie to sobie? Zabił następcę tronu Austro-Węgier, a mimo to nie skazano Go na śmierć. Bo miał lat dziewiętnaście. Nie miałem o tym pojęcia.

Więcej możecie przeczytać tutaj – http://www.edulandia.pl/edukacja/1,124765,6500244,Zamach_w_Sarajewie_na_arcyksiecia_Franciszka_Ferdynanda.html

W Changchun zamachów nie ma, ale jest dość zimno, w dodatku wieje wiatr przez co pogoda sprawia wrażenie gorszej niż jest w rzeczywistości. Jeszcze tylko pół roku zimy.

Dzisiaj wiem co kryło się za pojęciem kocioł bałkański, ale fakt ten i tak nie sprawia że nie wyobrażam sobie tego jako wielkiego glinianego kotła z Bałkan. Nie wiem czym różnią się gliniane kotły z Bałkan od glinianych kotłów z Polski, więc będąc zupełnie szczerym wyobrażam sobie gliniany kocioł z Polski z napisem Made in Balkans.

Niedziela i przegapione #13

P1040318 (Copy)

Kurtka
Nie będzie jeszcze zdjęcia, ale powinniście wiedzieć że doszła już moja kurtka zimowa i jest strasznie ciepła. Zima mi już nie straszna.

P1040320 (Copy)

Motywacja
Te filmy które ostatnio wrzuciłem na youtube, a o których nie wspominałem dotyczą projektu badawczego na temat motywacji uczniów do nauki angielskiego mówionego. Nie mój pomysł, moja ankieta podoba mi się bardziej i mam nadzieję ze Bryan pośpieszy się z tłumaczeniem żebym mógł się jeszcze wynikami z Wami podzielić.

P1040323 (Copy)

Niedziela
Znowu strasznie pracowita, bo po zajęciach poszedłem na siłownię, biegać na razie nie mam zamiaru. Parę dni temu rozbolało mnie gardło i chociaż teraz jest lepiej to nie mam zamiaru ryzykować dopóki mi się nie poprawi.
Zrobiłem dzisiaj wszystkie zapomniane partie z całego tygodnia i trochę popedałowałem na rowerku.

P1040330 (Copy)

Obiad i od razu plany zajęć, bo skoro mam chwilę wolnego to mogę rozpisać je na miesiąc do przodu i mieć to z głowy. W sumie to do końca roku nie muszę już planów tworzyć. W szkole prywatnej zostało mi pięć tygodni. W kolegium tyle samo z czego jeden to egzaminy a drugi to podanie wyników i ostatnie zajęcia. Trochę mi będzie pusto w tym styczniu, ale to też dobrze bo będę mógł sporo rzeczy nadrobić, wziąć się solidnie za chiński, na który ciągle brakuje mi czasu.

P1040333 (Copy)
Podobnie na bloga, co przyznaje z niechęcią, a może to też kwestia tego że tak mało biegam, więc mam mało okazji na przemyślenia? Bo właśnie tych kilka godzin biegania w tygodniu było dla mnie czasem na solidne przemyślenia, takie chwile wyciszenia w czasie których mogłem się słuchać w samego siebie. Mogę narzekać na to że miasto mnie w żaden sposób nie napędza, że bardziej podobało mi się mieszkanie w małej miejscowości i tak dalej, ale nie mogę oczekiwać że cały czas życie będzie mi podrzucać powody do pisania czegoś. Czasem, najzwyczajniej w świecie, ciężko jest znaleźć coś ciekawego do napisania. Bo nie oszukujmy się, ale pisanie o tym że ta mała dziewczynka miała niesamowicie śmieszny kaptur z rogami w którym wyglądał jak najeźdźczyni z kosmosu mało kogo poruszy gdy nie ma zdjęcia.

P1040335 (Copy)

O jednej rzeczy chciałbym napisać dzisiaj bo jest dla mnie dość ciekawa. Mianowicie o tym mrozie na drzewach. W Polsce się z tym nie spotkałem, bo to nie jest szron, tylko coś innego. Na drzewach wygląda to kapitalnie i robi naprawdę, ale to naprawdę urokliwie wrażenie, aż można by to miasto polubić gdyby nie wszechobecne błoto.

Wolna sobota

P1040308 (Copy)

Zima się jeszcze nie zaczęła a już się skończyła. Tak przynajmniej dzisiaj mi się nasunęło gdy patrzyłem na ten topniejący śnieg. Topniejący, zamieniający się w błoto, śnieg. Wszystko co białe zamieniało się dzisiaj w paskudną papkę, kierowcom oczywiście już zaczęło odbijać bo śniegu ani lodu nie widać, więc można zapierdzielać ile się da i gdzie się da.
Korzystając z tego nieprzewidzianego dnia wolnego poszedłem na siłownię wcześniej niż planowałem, udało mi się też zrobić większe zakupy niż planowałem, a może nie tyle większe co inne. Piersi z kury dorwałem tylko kilogram, dokupiłem więc kilo schabu wieprzowego i mam nadzieję że w poniedziałek uda mi się kupić więcej tych piersi kurczę, bo dużo to ich mi nie zostało.
Będąc już w ogóle niesamowicie wolnym od zajęć zrobiłem plany lekcji na przyszły tydzień, czyli dzień można uznać za udany.

P1040309 (Copy)

Następnie ruszyłem z Bryanem i Lucasem (innym nauczycielem z Malezji) do Decathlonu, który tutaj strasznie reklamuje a który jeszcze nie zaproponował mi płatności za reklamy, więc nie będę się chwalić tym co kupiłem. Tym razem Bryan mnie nie posłuchał i wziął inną kurtkę, cieplejszą ale o wiele mniej praktyczną. Cóż…widać jest Mu zimniej niż jest to skłonny przyznać.

P1040310 (Copy)

Właśnie wyczytałem w internecie że z powodu wczorajszego trzęsienia ziemi, którego znowu nie poczułem, odwołano lekcje w szkołach, więc może dlatego nie miałem dzisiaj zajęć. Może rodzice chcieli spędzić więcej czasu z dzieciakami? Nie wiem, ale jutro wybadam o to Chrisa i dam znać.

P1040312 (Copy)

Po cichu cieszę się, że na razie ta zima nie jest taka tragiczna, ale z niepewnością patrzę w przyszłość bo wiem że to co najgorsze dopiero przede mną, bo to styczeń jest najmroźniejszym ze wszystkich miesięcy. Tyle dobrego że w styczniu nie będę mieć wiele zajęć, o ile w ogóle jakieś mieć będę.

Ośmioro nieśmiertelnych

Ośmioro nieśmiertelnych,八仙; Bāxiān to grupa legendarnych nieśmiertelnych/świętych w Chińskiej mitologii. Moc każdego z nieśmiertelnych może zostać przemieniona w narzędzie, które może dać życie lub odeprzeć złowieszcze moce. Większość z nieśmiertelnych miała narodzić się w czasach dynastii Tang lub Song. Oddaje się Im część w Taoizmie, ale odgrywają także olbrzymią rolę w święckiej kulturze. Mają jakoby żyć na pięciu wyspach morza Bohai.
Ośmioro nieśmiertelnych to:
– Niesmiertelna kobieta He He Xiangu
– Czcigodny wujek Cao Cao Guojiu
– Stalowa kula Li Tieguai Li
– Lan Caihe
– Lü Dongbin, przywódca
– Filozof Han Xiang Han Xiang Zi
– Starszy czcigodny Zhang Guo Zhang Guo Lao

Nieśmietelna kobieta He

He Xiangu 何仙姑 to jedyna kobieta wśród ośmiorga nieśmiertelnych. Urodziła się w prefekturze Yong (tereny obecnego Guandong), w czasach dynastii Tang w bogatej rodzinie.

Legenda

Hé Xiān Gū była córką Ho T‘ai z miasta Tsêng-ch‘êng.

Jako niemowlę miała na głowie sześć długich włosów. W wieku 14-15 lat objawiła jej się boska istota we śnie i powiedziała jej by jadła sproszkowaną mikę dzięki czemu stanie się nieśmiertelna. Tak też zrobiła oraz złożyła przysięgę pozostania dziewicą.

Z czasem przestała spożywać normalne jedzenie, a około roku 707 wstąpiła do Nieba i została nieśmiertelną.

Wygląd

Jej kwiat lotosu poprawia zdrowie, oraz stan umysłu. Przedstawiana jest często trzymając go w ręce, a czasem z muzycznym instrumentem lub ptakiem. Może także mieć chochlę bambusową.

Słuchotki

P1040279 (Copy)

Lub po angielsku abalone. Wiecie co to? Nie martwcie się, word też nie, a ja to już w ogóle. Dzisiaj rozmawialiśmy o zaproszeniach, a żeby zapraszać to trzeba na co, najlepiej na kolację do restauracji więc na rozgrzewkę poszło pytanie jakie jedzenie znacie. I poszły standardowe banany, pomarańcze, wołowiny, chleby, mleka i tak dalej. A do tego abalone, początkowo myślałem że się przeszłyszałem, ale sprawdziłem w słowniku i faktycznie coś takiego istnieje. Podręczny polski słownik się wyłożył, ale w mieszkaniu sprawdziłem i…słuchotki.

Słuchotki to cała rodzina ślimaków. Podobno drogie. Tylko skąd mam to wiedzieć…

P1040280 (Copy)

Okazuje się że takie półtorej godziny to za mało by wyjaśnić i przećwiczyć jak dawać i otrzymywać, oraz odmawiać, zaproszeń. Trzeba się naprawdę śpieszyć, a gdyby wziąć pod uwagę, że studenci dalej nie wywiązali się z zadań domowych i nie napisali dialogów z komplementami to już w ogóle można się zacząć zastanawiać czy można iść dalej z tematami. W sumie to trzy tygodnie na komplementy to już i tak za długo.

P1040281 (Copy)

Oprócz tego – śnieg. To cholerstwo będzie się tutaj utrzymywać przez najbliższych kilka miesięcy, a w dodatku jutro czeka mnie prawdziwy test bo temperatura ma spaść poniżej minus piętnastu stopni. Dwa lata temu w taką pogodę wychodziłem biegać, ale jak będzie w tym roku to nie mam pojęcia. Może to tylko demonizuję po tej lekkiej zimie w Jiawang gdy nigdy nie było mniej niż minus siedem. Od zimy bardzo łatwo jest się odzwyczaić. Naprawdę łatwo.

Ach…jeżeli jeszcze nie widzieliście to zapraszam tutaj – http://www.youtube.com/watch?v=L0ahEWo9Ko4 gdzie obejrzeć możecie moich najmłodszych uczniów odgrywających historyjkę o kokosie i upadku. W sumie to o upadku kokosa też.
Ta w różowym to Marcy, która z reguły czuję się tak sobie i nie lubi różowego, chociaż ubranie wskazuje na coś innego. Marcy jak nietrudno się domyślić jest moją ulubienicą, bo bez Niej i Toma, tego który czytał jako drugi, nic bym w tej grupie nie zrobił. Dzieciaki strasznie szaleją i mają przez to problemy ze zrozumieniem, ale na szczęście ta dwójka najbardziej pracowitych uczniów pomaga mi.

A tu macie z dzisiaj – http://youtu.be/rB4h-J7ONXA
Dale jest niesamowity, ale tak jak jest niesamowity tak jest leniwy, Eric sobie nie daje rady w ogóle, ale z jakiegoś powodu nie można z Nim nic zrobić, Bill jest niesamowity i powinien być w innej grupie, ale mnie tak naprawdę nikt nie słucha, a obie Lucy są na odpowiednim poziomie, chociaż kamery się boją :-)
Fajne dzieciaki w gruncie rzeczy.

Śnieg

P1040235 (Copy)

To chyba będzie tytuł wielu nadchodzących notek…Nie wiem jeszcze jak długo to cholerstwo się będzie trzymać, ale przypuszczam że zniknie dopiero w kwietniu/maju. Także czeka mnie pół roku śniegu. Dzień w dzień…Przyzwyczajajcie się więc do takich widoków

P1040243 (Copy)

P1040245 (Copy)

Minus siedem na termometrze to jeszcze za mało by mnie odstraszyć od biegania. Lód na ulicach to też jeszcze trochę za mało. Śniegu po kostki na bieżni to też jeszcze za mało, ale śniegu do połowy łydek to już wystarczająco dużo bym zrezygnował z biegania na bieżni.

P1040251 (Copy)

Także dzisiaj moją bieżnią była dwu i pół kilometrowa pętla prowadząca od mojego kolegium poprzez kampus uniwersytetu Changchun aż do pierwszego skrzyżowania na ulicy Fanrong przy której mieszkam i tak trzy razy plus agrafka do drugiego skrzyżowania. Ogólnie wyszło prawie 11 kilometrów, wolniutkim tempem, ale jest zima, ślisko, chodniki odśnieżone tak że można tylko gęsiego chodzić. W każdym razie trening zaliczony, zimno nie było.

P1040253 (Copy)

Może tylko w uda przez pierwsze dwa kilometry. Taka duża rundka ma swoje wady w postaci biegania wzdłuż ulicy, przeskakiwania między ludźmi i kilku elementów jazdy figurowej, ale ma też zalety w postaci w miarę odgarniętych ścieżek, nie powtarzającego się środowiska i ciągłego skupienia, o którym łatwo zapomnieć w czasie biegania na bieżni.

P1040255 (Copy)

Tyle tylko że wkrótce przyjdzie mi przenieść się już na stałe do siłowni, bo na zewnątrz będzie już może nie tyle za zimno co wiatr będzie dął zbyt silny, a z tym to sobie nie poradzę.

P1040263 (Copy)

Strasznie się boję stycznia. Przerażają mnie temperatury w okolicach minus dwudziestu, przeraża mnie jeszcze bardziej wiatr który podobno tutaj szaleje, ale dzisiaj w czasie popołudniowego spaceru przy minus ośmiu było mi tak gorąco że aż się spociłem, także czuję się dobrze przygotowany.

P1040248 (Copy)

Przynajmniej tak do minus piętnaście. A co będzie dalej to zobaczymy…byleby tylko nie powtarzały się historie sprzed dwóch lat gdy w czasie biegu mi zamarzały palce. A to akurat jestem sobie w stanie wyobrazić.

P1040247 (Copy)

Gdy wychodzę na ulice, a wracam w takim stanie że nie mogę butów rozwiązać. Boję się tego że wyjdę na ulicę i wrócę z soplami na brodzie jakbym odwiedzał biegun…

P1040269 (Copy)
Cieszy mnie za to myśl że nie muszę już trzymać rzeczy w lodówce, wystarczy że wystawię je za okno.

P1040275 (Copy)

Niedziela i przegapione #12

P1040199 (Copy)

Dzisiaj miałem komplet. Chociaż wszyscy się spóźnili i już myślałem że marny ze mnie nauczyciel skoro przegoniłem w sumie 8 uczniów z dwóch dni. To była jedna z tych paskudnych chwil w których chciałem już to wszystko rzucić i zastanowić się co dalej. Kurczę, to straszne ale tak wielu takich momentów nie miałem przez cały poprzedni rok, a tutaj…

P1040200 (Copy)
Na szczęście jednak dzisiaj przyszli wszyscy i nie muszę się niczym martwić. Za tydzień czeka Ich sprawdzian i strasznie się cieszyli że nie ma zadania domowego. No tak, nie ma zadania bo jest sprawdzian. To urocze jak dzieciaki potrafią się ekscytować z takiej drobnostki zapominając o tym że przecież trzeba się na sprawdzian nauczyć.

P1040201 (Copy)
Większość z Nich to pracowite dzieciaki więc sobie poradzą, a poradzić sobie muszą bo nieuchronnie zbliżamy się do końca książki i zaraz przyjdzie nam przeskoczyć na poziom trzeci. Będzie dobrze.

P1040202 (Copy)
Dzisiaj nawet nakręciłem film jak czytają czytankę i postaram się podrzucić to Chrisowi, i Wam, żeby podzielił się z Ich rodzicami. Wyszło okej, mogło być lepiej, ale w gruncie rzeczy nie ma co narzekać. To w końcu małe dzieciaki.

P1040203 (Copy)

Po zajęciach poszedłem biegać, po drodze spotkałem Smile, która dała mi pieczonego kasztana. W sumie to chciała żebym wziął kilka, ale nie miałem ich gdzie upchnąć, wziąłem więc jednego i odbiegłem. A gdy spojrzałem na garmina zdałem sobie sprawę ze umarł. Nie wiem czy z zimna czy z innego powodu, ale bateria mu nie wytrzymała kilku minut na dworze.

P1040206 (Copy)

Prawdopodobnie dlatego że dość długo go nie doładowywałem. Pobiegłem na bieżnię, zrobiłem kilka kółek i wróciłem do mieszkania. Niby nic niezwykłego, niby standard, ale jakoś tak dziwnie bez zegarka, ani nie wiem ile kilometrów przebiegłem, ani ile czasu mi to zajęło. Dziwnie tak trochę, ale co poradzić.

P1040207 (Copy)

Obiad w mieszkaniu, chwila oddechu, odbębnienie kolejnych kilku rozdziałów w drodze do kolejnego papierka i w drogę. No właśnie, odbębnienie. Ja to wszystko wiem ze swoich studiów podyplomowych które uważałem za w gruncie rzeczy śmiesznie mało wartościowe. A jednak na coś mi się przydały, bo gdyby nie one to nie uczyłbym teraz w Chinach. Lepiej byłoby zrobić taki certyfikat gdzieś na miejscu i może jeszcze się na to kiedyś zdecyduję, ale to także będzie papier dla papieru, ciągłe powtarzanie tych samych informacji. Co ciekawe Anya miała o wiele gorzej bo musiała oddawać prace pisemne z każdego rozdziału i spędzała nad tym po kilka godzin dziennie. To ja już chyba wolę klikanie w pytania zapisane fonetycznie o to jakiego koloru jest węgiel. Banalne bo banalne, ale przynajmniej dostanę certyfikat bez zbędnych problemów.

P1040208 (Copy)

Po tym wszystkim polazłem z Bryanem do WalMartu, gdzie zaszalałem i kupiłem pojemnik, który następnie zostawiłem w KFC.

P1040215 (Copy)

No to tyle z tej niedzieli moi drodzy. Zdaję sobie sprawę, że tych kilka ostatnich tygodni to w gruncie rzeczy same opisy a nie żadne przemyślenia, ale widać narzuciłem sobie takie tempo że nie zastanawiam się nad wieloma rzeczami, a jeżeli rozmyślam to się wkurzam.
Ot jak chociażby dzisiaj z tym śniegiem, bo owszem bardzo to ładnie wygląda przez pierwszych kilka godzin, ale potem robi się makabrycznie brudno. Jedyną zaletą śniegu, jest lód który sprawia że kierowcy w końcu jeżdżą ostrożniej czego się akurat nie spodziewałem. A jednak…jeżdżą te 20-30km/h i gdy tylko widzą człowieka mrugają światłami i walą w klakson ile wlezie. Także chociaż tyle dobrego przychodzi z tej zimy.

P1040211 (Copy)

Dodatkowo narasta we mnie frustracja z powodu kurtki bowiem ten tydzień ma już dać nam solidnie popalić, a tu się okazuje że ona może iść i jeszcze 12 dni…To już lekka przesada, no ale skoro trzeba czekać to trzeba czekać.