Konkurs

P1040151 (Copy)

Poważnym zaskoczeniem było dla mnie to że tutaj ktoś o mnie pomyślał i byłem jurorem. Bardzo to fajna dla mnie sprawa, bo chociaż bycie hostem w Jiawang było fajnie, to jednak bycie jurorem jest fajniejsze. O wiele mniej obowiązków w końcu.
Studenci strasznie mnie zaskoczyli, ale niestety nie na plus.  O ile część z nich jeszcze w miarę poradziła sobie z pierwszym zadaniem czyli recytacją przygotowanego tekstu (w tym moja koleżanka Song Aiji, której nigdzie na ma zdjęciach a która poradziła sobie doskonale) poradzili sobie całkiem całkiem, o tyle z czytaniem tekstu który dostali tuż przed wejściem na scenę było już średnio, a przy pytaniach dodatkowych to już właściwie nie było żadnej zabawy, bo Scarlet, z Chengdu, poradziła sobie najlepiej. Song Aiji, której pomagała Jasmine była druga ale przy pytaniach wyłożyła się całkowicie, a trzecia finalistka która na moje zajęcia przychodzi czasem także się nie popisała. To chyba stres, bo oni sobie przecież radzą jakoś poza sceną.

P1040152 (Copy)
Oprócz oceniania dostałem także zaszczytną rolę wręczania nagród i Song Aiji mnie wyściskała ku uciesze całej sali. A i tak była z siebie nie zadowolona bo nie wygrała. Biorąc pod uwagę, że Scarlet ćwiczy od wielu lat to Aiji powinna być dumna co Jej powtarzałem, ale chyb nie dotarło. W końcu dotrze.
Ogółem to fajna odmiana, trwało to strasznie krótko, ale chyba lepsze coś takiego niż takie wielogodzinne przedstawienia jak w Jiawang. Szybko, krótko i na temat.
Jak tylko dostanę zdjęcia, o ile je dostanę, to podrzucę, bo na razie to sama nędza.

P1040153 (Copy)

Znowu mnie zaskoczyły moje łobuziaki które muszę przestać tak nazywać bo nie dość że temat komplementów przerobili najlepiej z wszystkich klas to dzisiaj w ogóle spisali się na medal, a Mao Jin (w końcu zapytałem Go o imię) był świetny. Tylko jedno zaskoczenie – Daisy nie wzięła udziału w konkursie, a Ona mogłaby spokojnie to wygrać. Spokojnie.

P1040155 (Copy)

Wczorajsza klasa trzecia, ta która podpadła mi okrutnie dostała dzisiaj listę pytań do testu który odbędzie się za tydzień. Najlepsze że jedna z uczennic pisze do mnie i mówi że Jej klasa nie jest zła, tylko zła z angielskiego. A ja z upartością godną lepszej sprawy powtarzam, że: nie mam nic przeciwko uczniom którzy mają problemy z angielskim, ba, lubię uczniów którzy sobie nie radzą bo mogę Im jakoś pomóc, mogę Ich czegoś nauczyć, ale nie toleruję uczniów którzy przeszkadzają mi w prowadzeniu zajęć. I trochę mi Jej żal bo to fajna, wesoła dziewczyna, ale skoro wprowadziłem odpowiedzialność zbiorową to nie mogę się z tego wycofać bo lubię jedną uczennicę.

P1040161 (Copy)

Ciekawe czwartki

P1040092 (Copy)

A może nie tyle ciekawe co…no właśnie, jakie są czwartki?
Z pewnością są pracowite, bo trzeba zrobić trzy zajęcia, pójść na siłownię, zrobić zakupy i potem klub…Jeszcze gdzieś do tego dodajmy napisanie notki, poćwiczenie słówek a teraz jeszcze zdanie kolejnego rozdziału (o tym jeszcze nie pisałem) no i jak tu się z tym wszystkim zmieścić w tych szesnastu godzinach? No właśnie kurczę, ciężko.

P1040098 (Copy)

Zajęcia minęły dzisiaj w miarę bezproblemowo, przynajmniej do trzecich zajęć, gdzie straciłem nadzieję w to że podejście nauczyciela ma wpływ na podejście klasy. Czasem żadne uśmiechy, pochlebstwa, oklaski, czy inne pozytywne zachowania nie dają rady i wtedy robi się po prostu ciężko. Mniej dlatego że klasa nie chce współpracować, a bardziej dlatego że teoria i podejście przegrywa z praktyką. Skoro tak się dzisiaj lenili to za tydzień czeka Ich sprawdzian. Ustny tym razem, dla mnie to też dobra sprawa bo będzie możliwość przetestowania kilku rzeczy.

P1040100 (Copy)

Żebyście nie myśleli że jestem jakimś potworem co po jednym wyskoku karze uczniów to powiem Wam że to drugi tydzień z rzędu  i to jako jedyna klasa…

P1040123 (Copy)

Sukcesem z dnia dzisiejszego jest bez wątpienia moja rozmowa z Panią od tofu, która zapytała się mnie czy mi jest zimno, co zrozumiałem i odpowiedziałem że nie bo Polska to także zimny kraj. Jestem z siebie niesamowicie, ale to niesamowicie dumny. To taka prosta rozmowa, ale w końcu coś więcej niż tylko: kilo, kilo, kilo, trzy kilo, sześć pół kilo. Może jeszcze się kiedyś ogarnę z tym językiem w trochę lepszym stopniu. Na pewno nie poddam się bez walki.

P1040140 (Copy)

Tak jak nie poddają się bez walki studenci z klubu w tym moja młodsza siostra Smile, która dzisiaj pierwszy raz wyglądała jak dziewczyna. W końcu rozpuściła włosy i mało Jej nie poznałem. A zdjęcie nie ma, bo potem znowu zrobiła ten uwielbiany przez dziewczyny tutaj kucyk i znowu jest chłopczycą. Przed Nią strasznie trudny egzamin na asystentkę w czasie tego całego intensywnego kursu angielskiego. Mam nadzieję że sobie poradzi, pomimo tego że Margaret nie dała rady. Smile jednak się zepnie, przyłoży się i da radę! To twarda dziewczyna z najzimniejszej prowincji w Chinach!

Sympatyczne środy

P1040083 (Copy)

No może nie do końca sympatyczne, ale przynajmniej pracowite i nie irytujące. Zajęcia w środy to w sumie taki poligon przed resztą tygodnia na którym wychodzą wszystkie, a przynajmniej większość, możliwych problemów. Czasem pojawiają się pytania, czasem nie. W każdym razie trzeci i ostatni tydzień komplementów uważam za otwarty! Tym razem komplementujemy umiejętności, oraz osiągnięcia. Dlatego też ważnym zadaniem domowym było napisanie co się potrafi i co się osiągnęło. Bez tego nie mamy co komplementować. Z punktu widzenia nauczyciela angielskiego takie zadanie ma w gruncie rzeczy niską wartość, bo mało co ćwiczy, może jedynie umiejętność używania słownika, ale z punktu widzenia psychologicznego takie zadanie ma całkiem sporą wartość dla uczniów. Z założenia powinno jednocześnie uświadomić Im co już potrafią i co już osiągnęli, a przecież nie oszukujmy się osiągnęli całkiem sporo, bo przebili się przez obowiązkowy system edukacji i na pewno wiele potrafią, oraz pokazać jak daleka droga jeszcze przed nimi by osiągnąć swoje marzenia. Bo na pewno jakieś marzenia mają, chociaż niektórzy próbują mi wmówić że nie. Takich trzeba traktować cierpliwie i skutecznie dręczyć.

P1040084 (Copy)
Tak jak tę dziewczynę która mi dzisiaj powiedziała bu hui, czyli nie potrafię. Gdy zacząłem Ją przedrzeźniać, Ona zaczęła coś gadać po Chińsku, ja dalej po angielsku, w końcu zasłoniła się torbą i zamknęła w sobie. A ja dalej do Niej mówiłem, usiadłem naprzeciwko, odsunąłem torebkę i ciągle mówiłem. Ona dalej po Chińsku, ja dalej po angielsku. W końcu skapitulowała i powtórzyła co miała. Może i nie jest to najlepszy sposób na naukę, ale dla mnie był to spory sukces, bo przekonałem dziewczynę że jednak hui, czyli potrafi. O to rozbija się wiele spraw, bo to nie tyle nie potrafię co nie chcę potrafić. To są zdolni młodzi ludzie, ale kompletnie bez etyki pracy. Materiał jaki dostali jest dla Nich za trudny. Dla większości z nich. Dla jednostek jest za łatwy. Ciężko to wszystko połączyć, o wiele lepiej byłoby gdyby klasy były zorganizowane według poziomu jaki prezentują studenci, skoro jednak na to nie mam co liczyć to dręczę Ich tak jak tylko mogę. Tym lepszym zadaję trudniejsze zadania, tym mniej zdolnym pomagam ile się da, a tym najmniej zdolnym mówię żeby tylko powtarzali. Oczekiwania dostosowuję do obecnych możliwości. Chciałbym Ich jeszcze bardziej pomęczyć, nauczyć czegoś trudniejszego, ale skoro mam przyzwoitą frekwencję to nie chcę Ich zniechęcać tematami zbyt trudnymi z których skorzystają tylko najlepsi.

P1040085 (Copy)

Ale to tylko w tym semestrze, w przyszłym będę próbować robić trudniejsze rzeczy, może spróbujemy zrobić debatę…coś co chciałem zrobić w Jiawang przez cały rok. To by dopiero było.

P1040088 (Copy)

Biegowe wtorki

Tym razem nie wakacyjnie w Siemianowicach, a zmowo w Changchun. Nikt mi za to medalu nie da, ale dla zdrowia warto wyjść sobie pobiegać. W końcu to sama przyjemność wyjść gdy zimno i przebiec te 11 kilometrów. Nie dziesięć, ale jedenaście.
To godzina oderwania od rzeczywistości. Nie przygnębiającej, chociaż szarej i nie smutnej, chociaż nie tak wesołej jak przez ostatni rok. A do Jiawang wracam myślami praktycznie codziennie, może nie przeglądam zdjęć, ale ot chociażby dzisiaj gdy uczyłem się słówka tong oznaczającego ten sam przypomniało mi się gdy Wendy nie wiedziała jak powiedzieć classmate czyli kolega z klasy a zaraz potem jak czekała na mnie z Lucy i dwoma torbami słodyczy…Masakrycznie dużo świetnych wspomnień z tamtego okresu. A to przecież jeszcze tak nie dawno. Tutaj nie ma co liczyć na taką zażyłość z uczniami, czy to w kolegium, czy w szkole po lekcjach. Owszem, możemy sobie pogadać, ale to nie będzie to. Nie znaczy to że to jest gorsze, po prostu jest inne. Zupełnie inne i chociaż w pełni to akceptuję to jednak trochę mi tych moich dzieciaków brakuje.

Jednak dzisiaj biegając nie myślałem o tym, nie myślałem o niczym, trochę o kolce która mnie złapała bez powodu, trochę o tym że znowu kopnąłem w wystający fragment bieżni i wylądowałem na tartanie, troszkę o tym że pora biegać w lewo a nie w prawo. W gruncie rzeczy to o niczym szczególnym. Szybko się przestawiłem na bieganie bez muzyki. Nie sprawia mi to absolutnie żadnej trudności.

Przyjeżdżając tutaj wiedziałem że nie będę mógł biegać przez większość zimy bo będzie za zimno. A ostatni tydzień spędziłem na trzech wyjściach, w tym tygodniu postaram się zrobić dwa i pewnie będę biegać dwa-trzy razy w tygodniu dopóki pogoda będzie mi na to pozwalać, a przecież nie wziąłem ze sobą odpowiedniej ilości sprzętu do takiej częstotliwości biegania. Jakościowo powinno być dobrze, przynajmniej gdzieś tak do -10, bo poniżej to niestety mam już za mało rękawiczek. Na szczęście dwa treningi które będę się starał utrzymywać będą mieć miejsce w godzinach gdy temperatura rośnie, więc powinno być dobrze. Niestety, ten trzeci – piątkowy, wypada po zajęciach, około godziny siedemnastej gdy nie dość że ciemno to już zimno. Zresztą zobaczymy co z tego się jeszcze rozwinie.

Tyle na dzisiaj, ale zapraszam do…

Chiński kącik kulturowy

Wu Jianxiong

Czyli słynnej pani fizyk urodzonej w Taicang, w prowincji Jiangsu w 1912. Doktorat uzyskała na uniwersytecie Kalifornii w Berkeley w 1940. W 1956 udowodniła, że interakcje między rozpadającymi się cząsteczkami nie są zawsze symetryczne czym zaszokowała cały świat.
Uzyskała wiele wyróżnień, w tym tytuł doktora honoris causa z 16 różnych uniwersytetów, a uniwersytet Colubmia, na którym piastowała funkcję profesora, odznaczył ją najwyższym wyróżnieniem.

Sławna jest także z innego powodu. Współpracowała przy projekcie Manhattan, którego celem było stworzenie pierwszej bomby atomowej. Gdy w czasie badań reakcja atomowa została zatrzymana Enrigo Fermi nie wiedział co robić. Wu wiedziała że jeden z rzadkich gazów powstających w czasie reakcji atomowej powstrzymał ją. Dzięki niej projekt mógł zostać ukończony. To także ona jest współodpowiedzialna za proces wzbogacania uranu.

Cóż, widać nie wszyscy byli sons of bitches, była też co najmniej jedna daughter of a bitch.

Niedziela i przegapione #11

P1040065 (Copy)

Nie zastanawiałam się

Taka rozmowa z Chloe, jedną z asystentek.
– Bart, ja będąc uczennicą nie zastanawiałam się nad niczym. Jak mi nauczyciel mówił że mam się uczyć to się uczyłam. Nie wiem dlaczego oni są inni. A ty jaki byłeś?
– W podstawówce też się nie zastanawiałem. Za to w ogólniaku byłem zdegustowany systemem edukacji i uczyłem się tylko tego czego chciałem się uczyć. Reszta nie była dla mnie ważna.
– A dla Nich nic nie jest ważne!
Oto przyszło nowe pokolenie, ale jeszcze się nie martw Chloe, zobaczysz za parę lat co to dopiero będzie, to wszystko jest zaledwie preludium.

P1040067 (Copy)

Angielski

Za parę lat może również przyjdzie mi się stąd wynieść. W tym tygodniu sporo portali wieszczy koniec boomu na język angielski w Chinach. A wszystko z powodu pomysłu oficjeli z Pekinu którzy zmniejszyli maksymalną ilość punktów przyznawanych na teście z angielskiego w czasie na gao kao. W ślad za nimi mają pójść inne prowincje a po cichu mówi się o całkowitym wykreśleniu angielskiego z najważniejszego egzaminu szkolnego.
Podobno, ale to już takie podobno podobno bo ktoś powiedział że, ma to na celu zwiększenie znaczenia języka chińskiego i budowanie tożsamości narodowej w oparciu o język. Nie chce mi się w to wierzyć, bo w takim wypadku następnym krokiem będzie wygonienie wszystkich obcokrajowców i polityka izolocjanizmu.

P1040068 (Copy)

Konkurs

W tym tygodniu miał miejsce pierwszy etap konkursu na przemówienie po angielsku. W następny piątek odbędzie się finał w czasie którego będziemy razem z Bryanem jurorami i naszym zadaniem będzie zadanie jednego pytania. Pytania, które trzeba wymyślić.

P1040069 (Copy)

Niedziela

Pierwszy raz od tego momentu gdy pracowałem w przedszkolu boli mnie głowa, przez co jestem zupełnie nie do życia i ledwo ledwo wydeptałem 9 kilometrów. Więcej mi się nie chciało. No i było trochę zimno. Temperatura już zeszła rano do -7, także nie ma co szarżować, trzeba podchodzić do biegania w taką pogodę ostrożnie bo o chorobę nie trudno. Właściwie to temperatura najgorsza nie jest, najgorszy jest ten wszędobylski wiatr, bo przed nim nie ma już żadnego schronienia.

P1040070 (Copy)

Wyskoki

P1030980 (Copy)

Pierwsze zajęcia więc dużo studentów przysypia, je śniadania po czym się spóźnia. Nie wszyscy, ale sporo. Część wchodzi jak do obory, ani sorry ani hello bo o good morning to już nawet nie marzę. Walczę z tym tak jak zaproponował Bryan, czyli śmiechem. Trochę poskaczą i do klasy. Nie wiem czy działa, bo stosuję dopiero drugi tydzień, a raczej dopiero zacząłem tydzień temu więc w tym tygodniu powinny być pierwsze rezultaty. Jestem jednak dość wyrozumiały i pierwsze pięć minut puszczam płazem.
Historyjka.
Spóźnił się chłopak sześć minut. Wchodzi jak do obory, wołam Go i mówię:
– Skacz, sześć razy.
– Nie.
– No dawaj, skacz.
– Nie.
Przyszły dwie dziewczyny.
– No to skaczecie razem.
– Nie.
Chloe zaczyna z Nimi gadać, przekonywać Ich żeby skakali, potem mówi mi że chciała z Nimi skakać i proponowała by wyszli na korytarz, przychodzi chłopak z sali i mówi że będzie skakać z Nimi.
– Nie.
Z przerażeniem tylko patrzę na zegarek bo sytuacja się nie rozwija a ja nie mogę zajęć prowadzić.
– Dobra, macie trzy opcje: skaczecie sześć razy, piszecie osiem zdań o tym dlaczego warto uczyć się angielskiego, albo wychodzicie za drzwi bo ja dla Was nie mam czasu.
– Nie.
– Powtórzę to raz jeszcze: skaczecie, piszecie, albo wychodzicie, bo w sali nie zostaniecie na pewno.
Wybrali pisanie, a raczej przepisywanie z internetu. Nie ma szkoły która przygotuję się na coś takiego. Niestety na studiach nie ma zajęć z traktowania uczniów trudnych.

P1030982 (Copy)

Potem przychodzą dwie dziewczyny i mówię Im – 30 podskoków.
– Bye bye.
I wyszły obie.
Przychodzi chłopak – 30 podskoków.
Skoczył trzydzieści razy.
Są różni ludzie, różne podejścia, a konsekwentnym być trzeba.
Po zajęciach podszedłem do tych dziewczyn które się pożegnały, bo stały na korytarzu, i powiedziałem żeby się za tydzień nie spóźniały i że wcale nie uważam je za złe. A one tylko przeprosiły, ze smutkiem pokiwały głowami, a potem się uśmiechnęły i poszły mówiąc że mnie lubią. TO SIĘ KURNA NIE SPÓŹNIAJCIE!

P1030995 (Copy)

Chloe i Becky nachwaliły mnie dzisiaj niesamowicie, aż pękam z dumy. Jak mnie tak chwalą że dobrze uczę i że w ogóle to najlepszy nauczyciel z zagranicy z jakim obie pracowały to obrastam w piórka, ale też zastanawiam się nad tym jacy tu nauczyciele musieli pracować przede mną…Wiem że jestem dobry, pytanie tylko jak bardzo ;-)

P1030998 (Copy)

Wiesz że jesteś nauczycielem, gdy:

1. Słysząc za swoim plecami 25 głosów wiesz doskonale który należy do kogo.
2. Czerpiesz, skrywaną, przyjemność z laminowania.
3. Gdy wchodzisz do sklepu i słyszysz ‘To Pan/i…’
4. Potrafisz zjeść wielodaniowy posiłek w mniej niż dwadzieścia minut.
5. Twój pęcherz dostosował się do przerw w szkole.
6. Zbierasz co ludzie wyrzucają, bo nigdy nie wiadomo kiedy w klasie przyda się zużyta rolka papieru toaletowego.
7. Chcesz uderzyć każdego kto mówi że ‘Fajnie jest pracować pięć godzin dziennie i mieć dwa miesiące wakacji’.
8. Uważasz że czekolada to posiłek.
9. Jesteś przekonany że jeżeli ktoś powie ‘Rany, ale te dzieciaki są dzisiaj spokojne’ to stanie się coś okropnego.
10. Czujesz potrzebę poprawiania zachowania dzieci na ulicy. I dorosłych.
11. Uważasz że Metylofenidat (lek stosowany w leczeniu ADHD) powinien być dostępny w sprayu.
12. A kawa podawana dożylnie.
13. Wydajesz więcej pieniędzy na rzeczy do klasy niż na siebie.
14. W supermarkecie nie możesz ominąć działu z przyborami szkolnymi.
15. Dostrzegasz piękno w dobrze naostrzonych ołówkach.
16. Jesteś uzależniony od środków odkażających.
17. Gdy poznajesz rodziców swoich uczniów wiesz doskonale dlaczego ci drudzy zachowują się tak a nie inaczej.

To tłumaczenie listy z internetu, pozwoliłem sobie kilka punktów odpuścić bo mnie w ogóle nie dotyczyły, ale większość…no cóż, większość jest niesamowicie ogólna i można ją dopasować do praktycznie każdego zawodu. I tak jest fajna :-)

P1030975 (Copy)

Byłem dziś biegać. Tak sobie spokojnie truchtałem, słonko świeciło, a ja truchtałem. Pierwszy raz od dawna nie wziąłem ze sobą muzyki ani podcastów, więc byłem tylko ja i bieżnia. Gdy było ciężko to zwalniałem, gdy było lekko to przyśpieszałem, czyli biegłem nie zastanawiając się nad tym. Przeszedłem olbrzymią metamorfozę od kogoś kto biegał nie tylko nie znosił ale i nie potrafił do kogoś kto biegać kocha i jakoś sobie z tym radzi. To był fajny bieg, naprawdę fajny. Cieszę się bardzo że dałem sobie radę bez muzyki bo trochę się tego obawiałem. Ciężko się przestawić na bieganie w ciszy, ale chyba potrzebowałem bardziej takiej godziny z samym sobą niż kolejnej godziny ucieczki i zagłuszania myśli.

P1030976 (Copy)

Na spotkaniu w szkole Chrisa spędziłem blisko trzy godziny i dowiedziałem się tyle że mam teraz oddawać plany zajęć raz w tygodniu. Trzy godziny. A miałem takie ambitne plany żeby pójść coś po fotografować, odwiedzić małe północne jezioro, może pozostałości po budynkach z czasów okupacji japońskiej. No nic, będą jeszcze inne okazje.

W nocy napisał do mnie Kerry i napisał kilka cierpkich słów, ale przynajmniej się podpisał więc wiem jak się nazywa i tak oto ta zagadka została rozwiązana.

Znowu nie było polędwicy

P1030963 (Copy)

Ani piersi z kury, tylko same resztki. Strasznie to dołujące, ale taka prawda, o ile brak polędwicy mogę darować, o tyle brak piersi z kury trochę mnie martwi bo chciałbym zapasy uzupełnić. Przyjdzie mi czekać do kolejnego tygodnia…chociaż kurę może uda mi się kupić w sobotę…na sto procent będę musiał kupić czyste białe tofu, ale to mogę zrobić w kilku miejscach i nie muszę iść do mojej Pani od tofu.
A właśnie, odnośnie Pani od tofu, to Jej współpracownik (bo nie wiem czy mąż) nazwał mnie swoim polskim kolegą…to go nazwałem moim chińskim kolegą, bo na więcej mi mój chiński nie pozwala. Może i większość ludzi na tej dalekiej północy to zahartowani zimą twardziele, ale niektórzy są w porządku.

P1030966 (Copy)

No dobrze, tylko zanim poszedłem kupić tofu poszedłem przerzucać ciężary. Pomyśleć że kilka lat temu za pieniądze przerzucałem worki na magazynie i narzekałem, a teraz płacę by przerzucać żelastwo. Ślicznie.

P1030968 (Copy)

Powolutku kończę rozgrzewkę żeby podejść do sztangi i się mordować z martwym ciągiem, gdy dzwoni telefon. To znowu anglik Kylie (zapewne). Jak zapewne pamiętacie po naszej ostatniej rozmowie chodziłem wkurzony przez kilka dni, kląłem pod nosem jak szewc, byłem ciągle zirytowany bo nie dość że mówił o nauczaniu jako o pracy to ciągle narzekał. Ja nie będę narzekać i nie będę tego z siebie po raz kolejny wyrzucać.
A Jemu powiedziałem tylko jedną rzecz, że nie chcę z Nim więcej rozmawiać. I teraz będzie dłuższa przerwa, ale proszę wytrzymajcie, bo warto.
Dawno, dawno temu na pierwszym roku studiów mieliśmy zajęcia w piwnicach budynku który podobno był kwaterą Niemiecką w czasie Drugiej Wojny Światowej. Do dzisiaj pamiętam te piwnice. Dwie salki ciasne i wąskie. Mieliśmy w nich kilka zajęć: konwersacje z native speakerem, historię i kulturę krajów anglojęzycznych, oraz rozumienie tekstu, które sprowadzało się do rozwiązywania dziesiątek ćwiczeń i rycia słówek. Z racji tego że nigdy z rycia słówek dobry nie byłem to za tymi zajęciami za bardzo nie przepadałem. Tylko co poradzić, skoro trzeba ryć to trzeba ryć. Ryłem te słówka i tak moja głowa odpływała, odpływała aż raz nie odpłynęła gdy zobaczyłem słówko flabbergasted oznaczające osłupiały/zdumiony. Nie odpłynęła bo sam byłem flabbergasted gdy je zobaczyłem. Skojarzyło mi się z czymś miłym i przyjemnym w dotyku więc je zapamiętałem myśląc w duchu że nigdy przenigdy to słowo do niczego mi się nie przyda.
No i przez ostatnich 9 lat miałem rację, przydało mi się dopiero dzisiaj gdy Kylie powiedział że jest flabbergasted. I chociaż powiedziałem Mu że nie chcę z nim rozmawiać to nie potrafiłem powstrzymać swojej głowy od śmiechu że w końcu usłyszałem to słowo w zdaniu i w końcu na coś się przydało. (Mówiłem że będzie warto?)

W sumie to takich rzeczy nie powinno załatwiać się przez telefon, ale co poradzisz…Czasem po prostu nie ma wyjścia.

P1030970 (Copy)

Niedziela i przegapione #10

P1030954 (Copy)

W gruncie rzeczy to niczego w tym tygodniu nie opuściłem, nie napisałem jedynie o zamachu na placu niebiańskiego spokoju. Chińskie media starały się o tym nie pisać, a jeżeli pisały to były to praktycznie kilkuzdaniowe wzmianki i nic więcej. Dlaczego? No cóż, po co ludzi dręczyć jakimiś nieprzyjemnymi informacjami że dzieje się w kraju coś niefajnego. Pech taki że żyjemy w czasach globalnej wioski i nawet w Chinach takie informacje wypływają. Są publikowane w internecie, na blogach, mikroblogach, różnych portalach, wszystko dzieje się to w oka mgnieniu i czasem system po prostu nie wychwycą wszystkich tych informacji od razu. Potrzebuje go trochę więcej, ale w końcu nadgania i wszystko znika. Znika bo nic co pojawiło się kiedyś w internecie nie zostanie utracone na zawsze.

P1030955 (Copy)

W ogóle to strasznie dziwna ta niedziela, pierwszy raz odpuściłem pedałowanie bo mi się już najzwyczajniej w świecie nudziło. Zawsze powtarzam że jeżeli Ci się nudzi to znaczy że robisz coś za wolno, ale dzisiaj nie było pory na interwały, więc odpuściłem. Kupiłem kolejne słuchawki, pewnie znowu na 2-3 tygodnie jak dobrze pójdzie i może nie będę się nudzić we wtorek w czasie biegu.

P1030956 (Copy)

A właśnie we wtorek jest spotkanie nauczycieli w szkole u Chrisa, także muszę się tam pokazać, może dostanę kilka dodatkowych godzin…Albo chociaż dowiem się czegoś nowego. Zawsze to kolejna okazja do robienia zdjęć, bo z tym ostatnio jest strasznie krucho, ale nie mam już nawet ochoty tłumaczyć się tym że to miasto zamiast mnie zaskakiwać tak jak zaskakiwało Jiawang to wywołuje we mnie myśli o szarym w szarym.

Ach właśnie…obiecane zdjęcie prac domowych i sprawdzianów:

P1030958 (Copy)

Tak wiem, wszystko ładnie posegregowane i w gruncie rzeczy nie widać ile tego było. Sam zresztą nie liczyłem bo w pewnym punkcie zacząłem po prostu stawiać ptaszki bez dokładnego czytania. Wszystko dlatego że kopiowali na potęgę z tego samego gotowca, lub od tej samej osoby. Wyłapałem trzy główne gotowce, ale nie doszukałem się pierwszego. Nie ma sensu Ich za to karać, w końcu sam podałem Im pytania, następny test za 3 tygodnie będzie już ustny, także zobaczymy jak sobie wtedy poradzą.

P1030957 (Copy)

Zakupy

P1030939 (Copy)

Nie wiem czy kiedyś pisałem jak bardzo uwielbiam zakupy. Prawdopodobnie nie. Także najwyższa pora wyjawić tę tajemnicę. Nie znoszę zakupów. Gdybym mógł nie robiłbym Ich w ogóle. Może z wyjątkiem kupowania butów, ciuchów do biegania i jedzenia. Jedzenie lubię kupować w Chinach na tych małych kolorowych targach, patrzeć na przyprawy, wybierać, przebierać, lubię czasem stracić ten czas. A czas który straciliśmy z uśmiechem na twarzy nie został stracony. Ciuchy do biegania to moja para kaloszy, bo jest to dziedzina nie tylko mi bliska ale także praktyczna, dla mnie.

P1030940 (Copy)
A buty…no cóż, mam więcej par butów niż powinien mieć mężczyzna, ale średnią zawyżają mi buty do biegania. Właśnie z powodu biegania o butach się naczytałem, naprzymierzałem i naoglądałem, także coś tam o nich wiem.
Zanim o zakupach będzie o siłowni.

P1030944 (Copy)
Mam takiego chłopaka w tej mojej klasie łobuzów o którym pisałem kilka razy a którego będę musiał Wam w końcu pokazać. Spotkałem Go wczoraj i powiedziałem że będę dzisiaj koło 11, trochę dla Niego za wcześnie jak na siłownię, więc myślałem że nie przyjdzie. Przyszedł i powiedział że właśnie dlatego że powiedziałem iż będę. Super :-) Ja sobie spokojnie robiłem swoje ćwiczenia, a On mordował się z wyciskaniem żołnierskim, w końcu jak się wymordował podchodzę do Niego i mówią:
– Super, brawo, świetnie Ci poszło.
– Dzięki.
Po czym zaczyna się śmiać i dodaje:
– Wczoraj na lekcji uczyliśmy się o komplementach!
I nic mi już humoru popsuć nie mogło.
Nawet to, że nie było piersi z kurczaka. Nie było, to nie było, trudno. Poszedłem do innego sklepu i kupiłem kilogram pięknego wieprzowego schabu, no popatrzcie:

P1030949 (Copy)

Piękna, prawda?

Ugotowałem obiad i muszę Was przeprosić że tak zaniedbuję zdjęcia jedzenia, obiecuję się poprawić.
Po czym poszedłem z Bryanem do Decathlonu kupić buty. Zajęło nam to trochę czasu bo wybrzydzał, ale ma prawo, w końcu ma szeroką stopę a to zawsze stwarza problemy. Chciał trochę oszczędzić, bo w końcu nie wie czy wróci tutaj w przyszłym roku, ale wystarczyło że przymierzył model tańszy i od razu zmienił zdanie. Sam sobie swoje bardzo chwalę, mam w nich przechodzone już 2 miesiące i w końcu się rozbiły. A Bryan urósł o trzy centymetry i uśmiech miał od ucha do ucha. Czego więcej chcieć?