Czwartkowe bieganie

P1120121 (Copy)

No i zgodnie z przypuszczeniami po zmianie tofu biegło się zupełnie inaczej. Dla mnie to jest wprost niesamowite jak taka delikatna zmiana, dodanie kawałka suchego sera z soi robi aż taką różnicę. A jednak robi i to naprawdę kolosalną bo biegło mi się dzisiaj zupełnie inaczej. Leciutko, szybko i bez zająknięć. Tak jak być powinno. W pewnym punkcie aż się przeraziłem bo nie wiedziałem ile mi kilometrów wyjdzie i zamiast w miarę standardowej trasy musiałem zrezygnować z obiegania parku. Gdybym tego nie zrobił zbliżyłbym się pewnie do 19 kilometrów, a to już trochę za dużo jak na taki bieg o poranku. Inna sprawa, że to ma być początek tygodnia odpoczynkowego, a właściwie dwóch tygodni odpoczynkowych. Założenie jest takie że ma to być mój najdłuższy bieg aż do drugiego tygodnia czerwca. A jak to wyjdzie to się dopiero okaże.

P1120120 (Copy)

Bieganie o poranku ma w Chinach, a przynajmniej w dużych miastach w Chinach, to do siebie, że mijamy setki ludzi odprowadzających dzieci do szkoły, oraz dziesiątki autobusów odwożących dzieci do szkoły. Jest to sytuacja o tyle irytująca że wokół szkół aż roi się od samochodów, a na chodnikach od ludzi, rowerów, skuterów i jeszcze więcej ludzi. Lekko nie ma jeżeli chodzi o przedzieranie się między nimi. Właśnie – przedzieranie, bo przeciskanie się nie wchodzi w grę. Tutaj trzeba walczyć.

P1120123 (Copy)

A ja dzisiaj tak walczyłem że spokojnie wybiegałem te ponad 15 kilometrów i jestem z nich bardzo zadowolony, owszem po południu znowu był jakiś taki dziwny spadek energii, ale to jest nieuniknione gdy dieta się trochę zmienia. A zmieniać się musi bo organizm nie powinien się do niczego przyzwyczajać. Tak jak w czasie treningu atakujemy nasze mięśnie nowymi bodźcami, tak nasze pożywienie powinno być jak najbardziej różnorodne.

P1120124 (Copy)

Testy poszły jak poszły, muszę jeszcze wyniki wprowadzić do dzienniczka na dysku, tylko jedna rzecz mnie dzisiaj zaszokowała, a w sumie to nie tylko mnie bo Becky to się śmiała do rozpuku. Jeden ze studentów przyznał się Jej że jedyne zajęcia na które w ogóle przychodzi to właśnie angielski mówiony, a z innych to nawet nie zna prowadzących. Mnie to bardziej szokuje niż śmieszy, ale bawi mnie fakt że z tych jednych jedynych zajęć wybrał sobie właśnie moje, które przecież są dla Niego za trudne. A jednak je wybrał.

A żeby nie było tak kolorowo to zadzwonili dzisiaj z hotelu w którym mieliśmy z Czerwiec rezerwację i powiedzieli że nie ma miejsc. Miejsca oczywiście są bo rezerwowaliśmy w weekend, ale pewnie postanowili sobie dorobić i podnieśli ceny z okazji święta smoczych łodzi. Jak to bywa w Chinach w okresie świątecznym. Poradzimy sobie, hoteli w naszej miejscowości docelowej jest bez liku.

I już środa

P1120106 (Copy)

Środy są niby tym pierwszym dniem po przerwie i przez to powinny być niczym poniedziałki dla większości z nas, ale dla mnie nie są. Nie są dni pokroju ach muszę iść do roboty, jak ja nienawidzę (wstaw dzień), to najzwyczajniej dni w które idę do pracy i nagle okazuje się że już jest środa, więc połowa tygodnia czyli za parę dni koniec i wolne.

P1120108 (Copy)

To działa niesamowicie dobrze na moją psychikę. Nie spodziewałem się tego, ale tak jest i w sumie to podoba mi się to. Dodatkowy plus jest taki że we wtorki mogę coś tam sobie gdzieś załatwić i już. Co prawda to są Chiny i tutaj nawet w weekend mogę coś tam sobie załatwić, ale mam taki jakiś większy komfort psychiczny gdy mogę załatwiać we wtorek. Nie to żebym musiał załatwiać cokolwiek, ale zawsze warto mieć taką poduszkę bezpieczeństwa.

P1120111 (Copy)

Także dzisiaj ocknąłem się i zdałem sobie sprawę że chociaż to pierwszy dzień zajęć to jednak już środa i w gruncie rzeczy to prawie koniec tygodnia. Tylko co z tego skoro znowu spać mi się chciało przeokrutnie. Naprawdę, jak dawno już nie. I wtedy dotarło do mnie że pora wrócić do innego tofu. Tego suchego, a nie mokrego. Zapasy rzecz jasna uzupełniłem w sklepie z owocami gdzie zostawiają wszystkie paczki.

P1120112 (Copy)

Pogoda była dzisiaj tragiczne. Słońce i pada, słońce i pada i leje i tak na zmianę. Okropieństwo. Wszędzie błoto, ludzie z parasolami i wszyscy poubierani jakby był dopiero początek wiosny a nie jej koniec.

P1120105 (Copy)

Wracając do mieszkania na obiad zauważyłem chodzącego od sklepu/restauracji do sklepu/restauracji mnicha z miską. Uderzał w tę miskę dopóki nie dostał datku. Datku, bo jak Mu Pani ze sklepu warzywnego dała pół arbuza to odmówił. Wrzuciła Mu monetę o wartości 0.1 RMB i sobie poszedł. Nie rozumiem tego. Może nie zbierał dla siebie tylko na jakiś cel, albo miał być to datek w pełni symboliczny ku czci?

P1120103 (Copy)

A po skończeniu zajęć stałem na przystanku gdy podeszło do mnie dwóch moich studentów, zapytali gdzie jadę, a chwilę potem znalazłem się z Nimi pod parasolem. Trzech facetów pod parasolem i nikogo to tutaj nie rusza. Ot duży parasol. No faktycznie duży. Tutaj patrzy się na wszystko inaczej. Niby homoseksualizm jest zakazany, ale nikt się nie burzy gdy chłopacy chodząc trzymając sobie ręce na ramionach, gdy jadą w trójkę na skuterze, stoją w trójkę pod parasolem, lezą sobie na kolanach, lub masują ramiona.

P1120115 (Copy)

Jak mnie dwa tygodnie temu student zaczął masować ramiona (o czym nie napisałem chyba) to było mi nieswojo, ale zapytałem Chloe o co chodzi i powiedziała że to tylko wyraz sympatii i to normalne, ale jak się czuję niezręcznie to mam Mu powiedzieć a przestanie. I nikt Mu nie zarzuca że jest homoseksualistą. Inna kultura.

Pierwszy raz

P1120097 (Copy)

To zupełnie normalne na całym świecie bo wszędzie ludzie są tacy sami. Nie stało się więc nic nadzwyczajnego, powinienem to właściwie zignorować i nawet o tym nie wspominać. Sytuacja jednak jest na tyle dla mnie nowa i niespotykana że napiszę o tym co się stało.

P1120087 (Copy)

Rasizm jest w Chinach normą. Oczywiście Chińczycy uważają że nie jest, że problem rasizmu tu nie istnieje i nie mamy nawet o czym mówić, niech Pan stąd idzie nie ma tutaj co oglądać. Prawda jest jednak zupełnie inna i wie o tym każdy kto do tego kraju przyjechał.
W przypadku osób o ciemnej karnacji jest to rasizm w większości przypadków negatywny. Jest takie założenie pochodzące z początków istnienia Kraju Środka że ludzie o ciemnej karnacji to rolnicy, czyli biedota i są przez to gorsi. Ludzie kompletnie czarni to już w ogóle tragedia i idź pan stąd, no chyba że grasz w kosza, to wtedy zapakuj piłkę. Oczywiście wraz z otwieraniem się kraju to się zmienia, ale te stare wierzenie i stereotypy dalej siedzą w głowach.

P1120088 (Copy)

W przypadku osób o jasnej karnacji jest dokładnie na odwrót. Rasizm jest w większości przypadków pozytywny. Kobiety chcą mieć bladą cerę bo uznają ją za piękną (solarium w Chinach nie ma co zakładać, tutaj na plaże wychodzi się w masce i długim rękawie by się przypadkiem nie opalić, a kobiety w lato spacerują z parasolem), a jak mi powiedział jeden napotkany Chińczyk Hitler miał rację, biała rasa jest najlepsza. Takie to trochę dziwne, ale tak jest.

P1120089 (Copy)

Tutaj ten rasizm objawia się tym że ludzie mówią ciągle hello, chociaż często nic innego po angielsku nie powiedzą, tym że się patrzą i różnie reagują gdy się na Nich też zaczyna patrzeć z uśmiechem, niektórzy się uśmiechają, a inni nagle odwracają wzrok (bo większość Chińczyków nie radzi sobie ze starciem bezpośrednim) i tyle. Są też takie mega pozytywne przypadki jak pokazywanie kciuka w górę gdy biegam, pytanie czy nie jest mi za zimno gdy biegam, próby zagadania i wypytania się o coś gdy kupuję, czy też prośby o wspólne zdjęcie, z których właściwie tylko pierwsze i ostatnie można uznać za rasizm.

P1120090 (Copy)

Tylko tak jak mówię, w większości przypadków jest to pozytywne i nie przeszkadza mi ani trochę. Nawet to gapienie się jak sroka w gnat mnie nie rusza. Co ciekawe, częściej doświadczam tego tutaj niż doświadczałem w Jiawang. Małe miasto małym miastem, ale ludzie tam byli zupełnie inni. A niby to w większych miastach ludzie są tacy nowocześni i obeznani ze światem, że nic Ich nie rusza. Ano na północ od muru to jednak rusza.

Po tym przydługim wstępie pora w końcu do opisania dzisiejszego zdarzenia, które chyba nie jest nawet godne takiego ładnego wstępu.

P1120094 (Copy)

Wracałem z walmartu, w którym kupiłem deskę toaletową gdyż poprzednia pękła, a przydrożne małe sklepy nie miały i wychodząc z budynku zauważyłem kątem oka człowieka palącego papierosa. Gdy go minąłem usłyszałem głośnym tonem obcokrajowiec i blablabla, normalnie nie reaguję, bo to codzienność jednak, dopiero przy drugim obcokrajowiec i blablabla się obróciłem, zobaczyłem że ów człowiek jest bardzo zdenerwowany, ale poszedłem dalej nie chcąc ryzykować jakiejś awantury. Nie wytłumaczyłbym potem że nic nie zrobiłem więc lepiej nawet nie zaczynać. Gdy krzyk trochę ucichł zatrzymałem się, obróciłem i spojrzałem w stronę człowieka. Był on ewidentnie poddenerwowany i ze złości cisnął w moją stronę jakimś papierkiem po czym odwrócił się na pięcie i sobie poszedł.

P1120095 (Copy)

Ja sobie też poszedłem, ale jakoś tak dziwnie. To był pierwszy raz kiedy ktoś mnie zwyzywał w Chinach na ulicy i to tak zupełnie bez powodu. Żebym ja sobie jeszcze na to jakoś zasłużył, ale nic z tych rzeczy najzwyczajniej w świecie sobie szedłem. No nic, nie można mieć pozytywnego rasizmu bez rasizmu negatywnego. Nie mam zamiaru robić sobie zdjęć z bananem jak to robili piłkarze ostatnio, ale za to napiję się zielonej herbaty. Z Chin.

Li

1351217548710051 (Copy)

Li, lub Hlai, czyli黎 są jedną z mniejszości etnicznych w Chinach z których większość zamieszkuje wyspę Hainan na południu Chin.

Historia
Nazwa Li pojawiła się pierwszy raz w czasach dynastii Tang (618-907), uznaje się że członkowie mniejszości Li wywodzą się od starożytnej grupy enitcznej Yue, która wyemigrowała z terenów obecnych prowincji Guangdong oraz Guangxi przed dynastią Qin (221-206 p.n.e.).
Wykopaliska archeologiczne sugerują że przodkowie mniejszości Li przybyli na wyspę ponad 3000 lat temu pod koniec dynastii Shang, lub na początku władania dynastii Zhou.

W czasach dynastii Ming, oraz Qing, kiedy to w całych Chinach wprowadzono feudalizm robotnicy byli wykorzystywani co doprowadziło do powstań.

1344575618 (Copy)

W czasie okupacji Japońskiej (1939-1945) Li dzielnie stawiali opór Japończykom, a później wspierali Komunistów w walce z Nacjonalistami.

Język
Porozumiewają się własnym językiem Hlai, jednak większość z nich porozumiewa się także rdzennym językiem wispy Hainan, oraz mandaryńskim.

Kultura
Tradycyjnym instrumentem jest kouxiao, którego można posłuchać tutaj: http://v.youku.com/v_show/id_XNTE0Mjg4MjU2.html

T16.qkFt8dXXXXXXXX_!!0-item_pic (Copy)

Jedzenie
Głównym jedzeniem są ryż, kukurydza i słodkie ziemniaki. Jedną z najbardziej znanych potraw jest ryż z bambusem. Wielu Li lubi żuć mieszankę pieprzu żuwnego i ziaren palmy, którą uznają za jedzenie lecznicze i dobre na cerę. Dlatego jest to ulubione jedzenie kobiet.

Ubrania
Kobiety noszą bluzki bez guzików oraz ściśle przylegające długie spódnice. Kobiety uwijają włosy w koki i wkładają w nie zapinki, często z kości, oraz noszą zdobione apaszki. Lubują się w srebrnej biżuterii, a niektóre z nich w dalszym ciągu tatuują twarze.
Mężczyźni noszą kurtki bez kołnierza.

img410057 (Copy)

Rękodzieło
Haft jest duma i chwałą dla Li. Już w czasach dynastii Tang Ich umiejętności były wyższe od umiejętności ludności Han.
Co więcej Li słyną z bardzo delikatnych wyrobów z drewna.

Święta
Większość świąt pokrywa się ze świętami ludności Han.
Przed Świętem Wiosny rodziny przygotowują ogromne kolacje, przygotowują wino oraz tradycyjne ciasto. Ciasto może być przechowywane przez długi czas, z czasem co prawda twardnieje, ale wtedy smaży się je przez co zmienia smak. W przededniu nowego roku Li oddają cześć przodkom. Następne dni są dniami na wizyty i odwiedziny znajomych, oraz śpiewy i tańce.

U397P1T1D14298520F21DT20071113221843 (Copy)

Sanyuesan to trzeci dzień trzeciego miesiąca. Wtedy oddaje się cześć starszyźnie, oraz odwiedza ludzi częstując Ich żółtym winem, warzywami, oraz ciastem. Młodzi ludzi ruszają na polowanie, a wieczorem odbywają się festiwale i śpiewy.

Inne zwyczaje
Dzieci po wkroczeniu w czas nastoletni wyprowadzają się z domu rodziców. Chłopcy mają zbudować własny dom, ale dziewczyny pozostają pod opieką rodziców, zmieniając pokój na mniejszy.

Porażka

P1120070 (Copy)

Dzisiaj nie poszło zupełnie. Na jedenastym kilometrze zatrzymałem się i czułem że nie będzie cudów. Ruszyłem dalej i na siedemnastym znowu musiałem się zatrzymać. Kilometr potem chwyciła mnie kolka i wiedziałem że pora wracać.
Dotruchtałem dwudziestu, kiedy to się przewróciłem. Potruchtałem jeszcze kilometr, ale resztę już przeszedłem. Ciało odmówiło współpracy. Pierwszy raz od bardzo dawna i to aż tak bardzo. To było takie dziwne zmęczenie i wzięło się zapewne z kiepskiego paliwa w dniu wczorajszym. Moja wina, nie ma co się nad tym teraz rozczulać, trzeba się poprawić.

P1120080 (Copy)

Tylko te dwadzieścia jeden kilometrów uświadomiło mi jak bardzo mi się zmieniło podejście. Przebiegnięcie dwudziestu jeden kilometrów to nie jest porażka. Tylko robiąc to regularnie to moje postrzeganie rzeczywistości zmieniło się do tego stopnia że uznaję je za nią. A przecież dwadzieścia jeden kilometrów to porządny dystans, nie jakieś tam pitu pitu. Pierwszy maraton przebiegłem mając za sobą najdłuższy bieg wynoszący właśnie dwadzieścia jeden kilometrów.

P1120081 (Copy)

Poprzedni przebiegłem mając za sobą przetruchtane dwie dwudziestki piątki. Także wstydu nie ma. A jednak gdzieś tam w głowie jest taka myśl że coś poszło nie tak. I może to jest właśnie to – coś poszło nie tak. Tak bardzo przyzwyczaiłem się do tego że ciągle wszystko idzie po mojej myśli, że ciągle wszystkie moje założenia realizuję bez problemu że teraz gdy wydarzyło się coś takiego myślę że to porażka. A w rzeczywistości nie jest to ani porażka, ani klęska, jest to jedynie dowód na to że paliwo musi być lepsze, że nie mogę ot tak wyjść i biegać iluśtam kilometrów tygodniowo, że potrzebuję przerwy, regeneracji i muszę na taki kilometraż wchodzić spokojnie.

P1120082 (Copy)

Następne dwa tygodnie będą takie bardziej rekreacyjno-regeneracyjne i po nich zostaną mi jeszcze trzy tygodnie biegania, może trzy i pół. Mam nadzieję że pod koniec czerwca znowu będę biegać lekko i z radością bo to jest najważniejsze- żeby mieć z biegania radość, bo jeżeli mam się do tego zmuszać to nie widzę sensu by to robić. Po co mam się męczyć? A dzisiaj się męczyłem. Owszem, czasem trzeba powalczyć, zacisnąć zęby i brnąć dalej, ale dzisiaj czułem że to nie jest dobry pomysł, że potrzebuję odpoczynku i…ciało przyznało mi rację odmawiając posłuszeństwa.
Mimo wszystko to nie była porażka, to było zwycięstwo zdrowego rozsądku bo ileż można biegać 60 kilometrów na tydzień przy raptem trzech wyjściach?

P1120083 (Copy)

Znowu padało. Ledwo wróciłem do mieszkania po biegu i już się rozpętała ulewa. To jest jakaś strasznie deszczowa pogoda, podobno nietypowa jak na tę porę roku i te miejsce w Chinach.
A jutro ostatni dzień sprzątania.

Niedziela i przegapione #38

Wymiana
Tak mi się w tym roku wymyśliło że wymienię pieniądze wcześniej. Powiedziałem o tym Chrisowi a On sam się zaoferował z pomocą. No to wstyd nie skorzystać zwłaszcza że dla mnie to zawsze lekkie udogodnienie bo nie muszę spędzać kilku godzin w banku. Także w poniedziałek przyniosłem kasę, a Chris poszedł do banku.
Wrócił chwilę później trochę zdenerwowany i okazało się że to co wypisują w internecie to prawda, czyli nie możesz uzyskać z banku więcej niż 500$ dziennie. Chyba że jesteś obywatelem Chińskiej Republiki Ludowej wtedy limitu nie ma. I tutaj z pomocą przyszła Nancy, czyli współwłaścicielka szkoły którą Chris poprosił o pomoc. Jej zajęło to 30 minut zamiast kilku dni. Czasem Chiny nie są user friendly i w takich chwilach z tęsknotą spoglądam na południe gdzie w Jiawang wszystko dało się załatwić od ręki.

Key words
Czyli kontynuacja wpisu z zeszłego tygodnia – jak ludzie trafili na rainreborn.pl

Dżurdżeni- http://rainreborn.pl/2014/01/dzurdzeni/

Nanai – http://rainreborn.pl/2014/03/wtorkowe-bieganie/

Alipay – alipay to nie jest chińskie allegro, znacznie mu bliżej do payu. Jak tak dalej pójdzie to będę musiał przygotować osobny artykuł opisujący jak z niego korzystać, lub otworzyć firmę zajmującą się pośrednictwem ;-)

Dlaczego raz biegniemy wolniej a raz szybciej?
To jest ciekawe pytanie. Czasem to wina paliwa, czyli tego co jemy, tego jak długą mieliśmy przerwę (czyli czy się zregenerowaliśmy), od pogody (temperatury, wiatru, wilgotności), od psychiki, tego co robiliśmy wcześniej czyli czy jesteśmy wypoczęci czy nie.
Zmiennych jest naprawdę sporo i ciężko to wszystko kontrolować. Żeby biec każdy trening w taki samym, lub podobnym tempie musimy wprowadzić w życiu pewne ramy które sprawią że wszystko będzie w miarę do siebie podobnie. Czyli regularne posiłki, żadnego nagłego obżerania ani nagłej głodówki, regularny odpoczynek, czysta głowa, a i tak jak pogoda nie dopisze to będzie trochę wolniej.
Dobrze założyć sobie jakieś widełki, czyli powiedzmy 5-10 wolniej/szybciej i się resztą za bardzo nie przejmować. Niema możliwości żeby wszystko było ciągle idealnie i tak jak nie oczekujemy od siebie w pracy bycia ciągle na 100% tak nie możemy oczekiwać od swojego organizmu by zawsz działał na 100%.
Jeżeli kilka dni z rzędu biegniecie wolno, dużo wolniej niż zawsze to warto sobie zrobić przerwę, bo może najzwyczajniej w świecie ciało nie wyrabia z regeneracją. Jeżeli to nie pomaga to warto zrobić sobie badanie krwi. A jeżeli mamy taką szybkościową sinusoidę czyli raz szybciej, raz wolniej i jest ona regularna to warto się przyjrzeć temu co robimy w dni poprzedzające te wolne biegi a co w dni poprzedzające szybkie biegi i to sobie przeanalizować.
Naprawdę nie ma tutaj jednoznacznej odpowiedzi.

Niedziela
Się prawie skończyła. I dotarło do mnie że została mi jeszcze jedna niedziela w maju. To niesamowite jak szybko ten miesiąc mi minął. A jak on minie to zostaną jeszcze 4 tygodnie w czerwcu i parę dni w lipcu. Potem już mnie nie ma!
Z tą myślą nawet na tej przepełnionej ludźmi siłowni nie było tak źle. Spotkałem Mao Jina i Jego dziewczynę, którzy tworzą doprawdy udaną parę. On ćwiczy, Ona na niego czeka, a potem siedzą razem i rozmawiają. Naprawdę fajnie się na Nich patrzy.

P1120067 (Copy)

Dotarłem do mieszkania i June wysłała mi wiadomość że Pan kurier zostawił dla mnie paczkę w sklepie. Wróciłem się więc do sklepu z którego wróciłem z zakupami i odebrałem paczkę. Rany, to już wszystkie. Kolejne zamawiać będę w czerwcu. Znowu będę korzystać z niezastąpionej June. Dziewczyna jest zrobiona ze złota.

P1120068 (Copy)

Przygotowałem również pytania na nadchodzący sprawdzian i powinno być fajnie. Naprawdę powinno być fajnie.

P1120069 (Copy)

Dzisiaj znowu z rana deszcz, ale potem się rozpogodziło i już jest całkiem fajnie, nawet zapowiadają że jutro rano nie będzie deszczu, czyli tym razem nie zmoknę biegając bez kurtki. A czeka mnie kolejna trzydziestka, ale o niej w ogóle nie myślę. Ot jest tam w głowie, jestem jej świadom, ale nie wyzuwa się na pierwszy plan. Jest takim cichym gościem, trochę jak Ból z którym się każdy biegacz musi jeżeli nie zaprzyjaźnić to przynajmniej zaznajomić. Czeka on gdzieś tam w zakamarkach i chociaż od czasu do czasu wychodzi to jednak nie myślimy o nim codziennie. Nie jest, a przynajmniej nie powinien być, naszą codziennością.

Koreańczycy

Traditional-Korean-Wedding-Dress-2 (Copy)

Populacja Koreańczyków w Chińskiej republice ludowej składa się z potomków koreańskich imigrantów z różnych okresów, a także osób które przeprowadziły się w ostatnich kilkudziesięciu latach. Szacuje się że w 2009 roku było Ich łącznie około 2,3 milinów.

Chaoxianzu, 朝鲜族, lub po koreańsku- Joseonjok, zamieszkują przede wszystkim północno wschodnie Chiny, a najwięcej Ich znajduje się w Koreańskiej Prefekturze Autonomicznej Yanbian.

Etyomologia

Południowo koreańskie media w latach 90-ych zaczęły nazywać Koreańczyków mieszkających w Chinach jungguk-in czyli dosłownie Chińczycy. Jednakże rządowe zarządzenia z 2004 roku wymogły używaie nazwy jaeoe dongpo, czyli bracia i siostry zza granicy. Inna pozytywna nazwa to hanguk gye jungguk-in, Chińczycy koreańskiego pochodzenia. Mimo tego najpopularniejszym określeniem ozostaje joseon-jok krytykowany przez Chińskich Koreańczyków gdyż jest mniej przyjazny niż jaemi gyopo jakim określa się Amerykańskich Koreańczyków i jaeli gyopo jakim określa się Japońskich Koreańczyków.

traditional-korean-wedding-dress-1 (Copy)

Historia

Większość z obecnej mniejszości Koreańskiej przybyła do Chin między rokiem 1860-ym a 1945-ym. W latach 60-ych dziewiętnastego wieku Koreańczycy doświadczyli wielu klęsk naturalnych które w konsekwencji doprowadziły do klęski głodu. W tym samym czasie dynastia Qing zmniejszyła kontrole na granicach niejako zachęcając Koreańczyków do migracji na do północno wschodnich Chin.

Korea pod władzą Japońską

Po zaanektowaniu Korei przez Imperium Japonii w 1910 wielu Koreańczyków wyemigrowało do Chin z powodów politycznych. Część z nich przyłączyła się do Koreańskiego ruchu wyzwoleńczego, a inni kolaborowali z Japończykami w zamian za obietnice uzyskania ziemi w północno wschodnich Chinach. W tym samym okresie wielu Koreańczyków służyło jako kolektorzy podatków na rzecz Japonii.

W czasie Drugiej Wojny Światowej wielu Koreańczyków przyłączyło się do Chińczyków w walce z Japończykami.
Po 1949 roku około 40% ówczesnej populacji mniejszości Koreańskiej zdecydowało się wrócić na półwysep Koreański. Większość która pozostała przyjęła obywatelstwo Chińskie.

korean-wedding-dresses-hanbok-bridal-wedding-dresses (Copy)

Po 1949

Po ogłoszeniu powstania Chińskiej Republiki Ludowej wielu Chińzyków koreańskiego pochodzenia przyłączyło się do Chińskich Ochotników Ludowych, czyli zbrojnych oddziałów walczących po stronie Korei Północnej w czasie wojny Koreańskiej. W konsekwencji tego ruchu uzyskali od rządu regiony autonomiczne.
Yanbian, zamieszkiwany przez największą liczbę koreańskich chińczyków został utworzony w 1952, a podniesiono go do statusu prefektury w 1995. Powołano także Koreański Okręg Autonomiczny Changbai w prowincji Jilin, a także mniejsze okręgi w prowincjach Heilongjiang, Liaoning, oraz Mongolii wewnętrznej. Z powodu emigracji od 1953 do 2000 procentowy udział chińczyków koreańskiego pochodzenia zmalał z 60,2% do 36,3%.
O ile początkowo Koreańczycy aspirowali do bycia rolnikami o tyle obecnie są jedną z najlepiej wykształconych grup etnicznych w Chinach. Rząd wspiera publikacje w języku koreańskim, a uczniowie mogą podchodzić do gao kao w języku koreańskim.

W 2009 roku w Korei Południowej zamieszkiwało 443,566 Koreańczyków z obywatelstwem Chińskim, co stanowi łącznie 71% wszystkich obywateli Chin przebywających w Korei Południowej. Są oni traktowani gorzej niż Koreańczycy pochodzący z innych krajów i uznawani przez rdzennych Koreańczyków za niskowykwalifikowanych pracowników zdolnych jedynie do prostej pracy.

hanbok1 (Copy)

Kultura

Większość Koreańczyków w Chinach posługuje się mandaryńskim, oraz koreańskim. W większości wywodzą się z regionu Hamgyong w Korei Północnej i takim też dialektem się posługują.
Przewagę stanowią wyznawcy buddyzmu, aczkolwiek istnieje też spora liczba chrześcijan.
Ostatnimi laty odnotowuje się coraz więcej międzynarodowych małżeństw pomiędzy Koreańczykami z Chin a mężczyznami z Korei Południowej.

Tożsamość

Chińczycy koreańskiego pochodzenia w większości uznają się za Chińczyków nie widząc problem między swoimi korzeniami a narodowością. Jednakże Koreańczycy z Południa nie podzielają tego poglądu, nie podzielają Oni bowiem poglądu postrzegania Chin jako joguk, czyli ojcowizny.

Chińczycy Koreańskiego pochodzenia dostrzegają i są dumni z wspólnego dziedzictwa z Koreańskimi z półwyspu Koreańskiego, jednak myślą o sobie, w większości, jako o Chińskiej mniejszości. Tradycje koreańskiego takie jak tańce, jedzenie czy historia traktują jako część bycia mniejszością w Chinach.

Koreańczycy z północy

W Chinach przebywa między 20,000 a 400,000 uciekinierów z Korei Północnej. Część z nich nie może dostać się do Korei Południowej, więc stara się wtopić w mniejszość Koreańską w Chinach biorąc tutaj ślub.

Największe uniwersytety z Korei Północnej wysyłają studentów na wymianę do uniwersytetów w Chinach, a Chińska Republika Ludowa przyjmuje rok rocznie tysiące robotników w ramach szkoleń.

895003_494979970549635_1044736710_o (Copy)

Koreańczycy z południa

Po poprawie stosunków między Koreą Południową a Chinami w 1992 wielu obywateli z południa zaczęło tworzyć mniejszości w takich miastach jak: Pekin, Szanghaj, Dalian czy Qingdao. W Chinach znajduje się siedem oficjalnych szkół Koreańskich.
Ludzie Ci zazwyczaj przybywają do Chin w ramach krótkoterminowych kontraktów oferowanych przez Ich firmy, a po ich zakończeniu decydują się zostać.

Według spisu narodowego z 2010 Koreańczyków z południa przebywa w Chinach 120,750.

Pustka

P1120020 (Copy)

Pogoda dopisała, nogi poniosły i zrobiło się dwadzieścia kilometrów. Nie czułem wewnętrznej potrzeby by robić jeszcze jedną pętelkę i kręcić połówkę, lub więcej, bo i po co miałbym to robić? Chciałem się przebiec i wrócić do mieszkania. Jak chciałem tak zrobiłem.

P1120022 (Copy)

Dzisiaj na bieżni nie było za dużo osób, mogłem więc spokojnie się pokręcić. Cieszę się niezwykle że ten park jest tak blisko i można w nim biegać bo kręcenie tych kółek na bieżni to byłaby masakra. Nie wyobrażam sobie dwóch godzin kręcenia w kółko, to jakaś katorga.

P1120029 (Copy)

Zrobiłem kilka kółek po czym udałem się na moją nową ulubioną trasę prowadzącą nad jezioro inną drogą. Nowa ulubiona to może przesada, bo jakoś specjalnie jej nie lubię gdyż prowadzi koło dość ruchliwej ulicy, ale na pewno jest nowa i będę się starał z niej korzystać bo zawsze to pewna odmiana od ciągłego klepania kilometrów na tej samej trasie.

P1120038 (Copy)

To też jest ważne w bieganiu, żeby od czasu do czasu coś zmienić. Czy to tempo, czy czas biegu, czy trasę. Owszem, fajnie jest znać swoją główną trasę na pamięć, wiedzieć kiedy podskoczyć, kiedy jest pod górkę, kiedy z górki. To wszystko jest fajne, ale to sprawia że można się rozleniwić tutaj pobiegnę wolniej bo jest z górki, a tutaj nie ma co przyśpieszać bo i tak jest pod górkę, a to nie jest dobre gdy się trenuje.

P1120040 (Copy)

Gdy się biega nie ma to większego znaczenia, ale ja lubię czasem zrobić sobie jakąś odmianę. Tak dla zachowania higieny psychicznej.

P1120041 (Copy)

Biegłem sobie tak spokojnie, stopniowo przyśpieszając co świadczy o tym że jest dobrze i wszystko jest w porządku.
Pustka bo w parku było naprawdę pusto o tej ósmej. O wiele więcej ludzi było w czwartek, a dzisiaj jakoś tak spokojnie, cicho, bez przeciskania się między tabunami przechodniów.

P1120045 (Copy)

Oczywiście pierwsze namioty już się zaczęły pojawiać. Myślę że one wstają wcześnie rano i ruszają na weekendowy żer kiedy nikt nie widzi, a potem sobie siedzą i pozwalają ludziom z siebie korzystać.

P1120046 (Copy)

Po tym wszystkim spędziłem godzinę czyszcząc kuchnię, która teraz wygląda lepiej niż gdy się tu wprowadziłem, a to dopiero początek bo jeszcze do sprzątania zostało. Na szczęście wtorek mam wolny, więc będzie dobrze.

P1120031 (Copy)

Po wysprzątaniu kuchni, a już tak naprawdę konkretnie to wyszorowaniu kafelek przy piecu które się przypaliły łącznie z czajnikiem parę miesięcy temu, poszedłem na krótki spacer. Ludzie rozpalali grille i to aż się prosi o pokazanie:

P1120062 (Copy)

My się w Polsce przejmujemy rakotwórczością potraw z grilla, a tutaj Pani sobie jednocześnie grilluje i wędzi w dymie samochodowym.

P1120048 (Copy)

P1120049 (Copy)

P1120052 (Copy)

P1120057 (Copy)

P1120059 (Copy)

Jak mi się już nie chce…

P1120003 (Copy)

…Chodzić na siłownię. A zwłaszcza w piątki kiedy jest tam zatrzęsienie ludzi, w dodatku ludzi którzy nie radzą sobie za bardzo ze współistnieniem w społeczeństwie i siedzą na maszynach gdy nic nie robią. Ja rozumiem że każdy musi sobie chwilę odpocząć, ale siedzieć po kilka minut tylko po to żeby nagle wstać i kolejnych kilka minut chodzić to już jest lekka przesada.

P1110998 (Copy)

W teorii Chińczycy przede wszystkim cenią współistnienie, na tym w końcu opiera się idea mianzi, czyli twarzy, ale na siłowni to chyba działa inaczej. Może tutaj twarz buduje się właśnie siedząc na maszynach i nie ustępując nikomu bo patrz jaki ja jestem zmęczony, a ja jestem tutaj strasznym chamem bo chcę poćwiczyć? Ale czasem ludzie pracują na zmiany, widzę to.

P1120005 (Copy)

Stoi trzech ludzi i po kolei ćwiczą na jednej maszynie, albo stoi czterech studentów i patrzą jak kolega robi rozpiętki. A obok dwie inne ławki puste i te same hantle wolne. Może to jest właśnie budowanie tej wspólnoty. Samemu nie będę ćwiczyć tylko posłusznie z kolegami będę czekać na swoją kolej. Co jest dobre bo przynajmniej te dwie ławki są dobre, ale wygląda to komicznie. Dużo rzeczy wygląda tam komicznie, ale ja nie o tym.

P1120007 (Copy)

Nie chciało mi się, ale poszedłem. Tydzień temu też mi się nie chciało ale poszedłem. Za tydzień przyjeżdża Czerwiec więc nie pójdę. Robię sobie dwutygodniową przerwę w czasie której będę ćwiczyć w mieszkaniu. Dawno temu, gdy zaczynałem przygodę z bieganiem, opierałem się tylko na ćwiczeniach bez sprzętu i było to fajne.

P1120008 (Copy)

Miało to wady i zalety jak wszystko, ale myślę że teraz przy takim treningu bardziej ogólnorozwojowym niż typowo siłowym takie coś ma więcej sensu, kwestia tego jak będę się z tym czuł i czy będę się w stanie zmotywować. Bo z tym w przypadku siłowni jest u mnie najgorzej.

P1120010 (Copy)

O ile skupianie się na sile jeszcze jakoś tam mnie motywuje, tak inny rodzaj treningu mnie najzwyczajniej w świecie męczy, nudzi i źle mi z nim. Obiecałem sobie że ten cykl jeszcze dokończę, bo w sumie zostały mi dwa wyjścia więc trzeba zęby zacisnąć i dać z siebie wszystko.

P1120013 (Copy)

Gdzieś tam pod koniec zajęć dostałem smsa że mam jutrzejsze zajęcia odwołane. Szkoda mi z dwóch powodów: lubię te zajęcia, nie jakoś wyjątkowo, ale lubię. No i moje plany o zmniejszeniu kilometrażu w tym tygodniu poszły się kochać.

P1120014 (Copy)

Bo skoro mam jutro więcej czasu a pogoda będzie ładna to przecież nie wrócę do mieszkania po jakichś tam piętnastu kilometrach tylko będę biegł dalej i dalej. A poza tym kolejny dzień wolny zawsze mi się przyda. Na to nigdy nie będę narzekać.

P1120015 (Copy)

O pogodzie to mi się już nawet nie chce pisać bo to jakaś tragedia. Deszcz, słońce, deszcz, słońce i tak na zmianę. Do znudzenia. Wszędzie pełno błota, ale na szczęście nie jest ciepło, taka odmiana od Jiawang.

P1120017 (Copy)

To też ma swoje zalety bo w czasie biegu nie tracę za dużo wody i nie męczę się tak strasznie. Wady ma takie że…no na meridkę nie chce mi się w taką pogodę wychodzić. Czyli zostało 7 tygodni w Changchun a ja ciągle nie pozwiedzałem wszystkiego co sobie zaplanowałem rok temu.

P1120019 (Copy)

300

P1110993 (Copy)

Nie, nie padało. Nie, nie postanowiłem zmienić planu. Twardo nie biegłem dziś interwałów. Dobiegłem do bieżni i zawróciłem przed nią. Kilka setek studentów to jednak trochę za dużo na to by się tam rozpędzać i kręcić kółeczka. Normalnie nie lubię się przepychać, a przepychać się gdy mam biec szybko to nie chcę. Jakoś tak nie pasuje mi to do interwałów.
Także pobiegłem przed siebie powtarzając częściowo trasę z poniedziałku. Chciałbym napisać że biegło mi się lekko, ale nie byłaby to prawda. W głowie kołatała mi myśl o maszynie do gotowania ryżu którą zamówiłem i która niby została wczoraj zostawiona w sklepie z owocami, a której w sklepie z owocami nie było. Zastanawiałem się gdzie jest ta paczka, czy ktoś jej nie wziął przypadkiem, lub nie przypadkiem. Bo przecież te paczki stoją sobie luzem i każdy może je zabrać. To takie bardzo ufne podejście, nie wiem czy w Polsce by się sprawdziło i miałem obawy czy sprawdzi się tutaj. Także biegłem nie skupiając się na tym czego słucham, myśląc o tym że ktoś mi paczkę zabrał, a mi zostało jeszcze parę tygodni tutaj i w gruncie rzeczy to mam dość, chcę już wracać i wcale nie chcę tu już być.

P1110984 (Copy)

To nie był fajny bieg, byłem zmęczony, rozbity i czułem że biegnę ciężko, ospale i nisko podnoszę nogi a to jest oznaką zmęczenia. Gdzieś tam pojawiła się myśl żeby ten tydzień zrobić lżejszy jeżeli chodzi o kilometraż i może tak zrobię, zależy jak będę się czuć w sobotę i niedzielę.

P1110986 (Copy)

Niezastąpiona Czerwiec zadzwoniła jeszcze raz do Pana kuriera, a On jeszcze raz powiedział że paczka jest w sklepie z owocami obok sklepu z jedzeniem porannym. W sklepie z owocami nie było…w końcu ten Pan zadzwonił do Czerwiec raz jeszcze i powiedział że około południa będzie w sklepie i jak się pojawię to mi paczkę wręczy. Jak powiedział tak zrobił. Spotkaliśmy w sklepie z owocami, po czym wręczył mi paczkę którą ktoś wyniósł ze sklepu z jedzeniem porannym. Zaszła zwykła ludzka pomyłka. Kamień mi spadł z serca.

P1110989 (Copy)

Zajęcia minęły dziś bardzo szybko, zwłaszcza ostatnie w czasie których uczniowie sobie wyszli bo rozmawialiśmy z Chloe cały czas. I stąd właśnie tytuł tego wpisu. 300 to przybliżona liczba gości na Jej weselu. Ze strony przyszłego męża plus trochę Jej znajomych i rodziny. Drugie 300 będzie na drugiej imprezie w Jej rodzinnej miejscowości.
Mowę mi odebrało, ale sama powiedziała że to norma. W Chinach po prostu jest dużo ludzi i jak się żyje gdzieś to spotyka się i ludzi w szkole i w pracy, do tego dochodzą znajomi rodziców, rodzina bliższa i dalsza i mamy oto wesela na których pojawia się po kilkaset osób. Dla mnie to szokujące, ale dla Chloe nie było to nic niezwykłego. Tylko powiedziała że chciałaby mieć mniejsze wesele, tylko z najbliższą rodziną i przyjaciółmi czyli ludźmi którzy życzą Jej wszystkiego najlepszego, a nie z setkami ludzi którzy nie znają ani Jej, ani Jej męża a przyszli tylko po to by się pokazać.
To kolejny przykład budowania twarzy w Chinach – im więcej ludzi Cię zna, im więcej ludzi przychodzi na wesele Twojego dziecka tym Twoja pozycja w hierarchii jest wyższa.