Sobotnie bieganie

P1100399 (Copy)

Zasadniczo nie lubię biegać po południu. Jakoś tak zawsze starałem się zjeść śniadanie, odczekać godzinę i iść biegać. I dzień mi się wydłużał i miałem jakiś taki lepszy nastrój. Podobno powinno się biegać o którejś tam godzinie bo wtedy nasze ciało jest najlepiej przygotowane na bieganie i z pewnością nie są to godzinny poranne.

P1100400 (Copy)

Po kilku latach było to dla mnie bez znaczenia, czy to rano czy środek nocy. Jak szedłem biegać to szedłem biegać, nie przejmowałem się takimi drobnostkami jak to kiedy biegałem. W Jiawang szedłem biegać kiedy mogłem, w weekendy wolałem wyjść na rower, więc biegałem jeden raz pomiędzy zajęciami, w Changchun mogę sobie pozwolić na bieganie raz w tygodniu rano, od przyszłego tygodnia dwa razy rano, i raz około jedenastej.

P1100403 (Copy)

Gdzieś tam w głowie mam przekonanie że lepiej żebym wyszedł biegać z samego rana, bo potem mam wolność i nie wisi nade mną myśl, że jeszcze trzeba iść biegać. I przekonanie jest słuszne bo nie lubię gdy coś takiego mi w głowie kołata. Tyle że po tych kilku tygodniach biegania w ten sposób zdałem sobie sprawę że faktycznie lepiej mi się biega później. Jakoś tak luźniej, przyjemniej, bez problemowo.

P1100404 (Copy)

Tak też biegało mi się dzisiaj. Zrobiłem sobie dodatkową rundkę wokół bieżni i zdałem sobie sprawę że nie ma jeszcze możliwości by robić tam szybkie treningi. Lód skuwa jeszcze połowę bieżni, ale wygląda na to że już za parę dni wszystko będzie w porządku.

P1100405 (Copy)

W parku zdałem sobie sprawę że biegając powoli na początku zaoszczędziłem trochę sił i mogę sobie pozwolić na pobiegania kolejnego kółka i to takie dłuższego niż poprzedniego. Jak postanowiłem tak zrobiłem. Gdy wróciłem do mieszkania okazało się że wyszło 16 z ogonkiem.

P1100407 (Copy)

Czyli kolejny kilometr więcej. Bardzo się z tego cieszę. Zwłaszcza że na początku było mi trochę zimno (bo zamieniłem polar na bluzę), ale z czasem się rozgrzałem i było tak jak być powinno. Tak biegać to ja mogę.

P1100415 (Copy)

Sama przyjemność, tak dobrze nie czułem się już od dawna. Za parę tygodni zacznie się bieganie interwałów i wtedy taki zadowolony chodzić nie będę, ale tak to już jest z interwałami.

P1100419 (Copy)

Doczekać się już nie mogę czwartku, trochę się niepokoję, nie z powodu czasu, bo wiem że z tym sobie poradzę, ale ponieważ nie wiem jak będę się czuć po biegu i czy wytrzymam wszystkie zajęcia. Powinienem być spokojny bo robiłem to zarówno w Polsce jak i w Chinach, ale zawsze przed pierwszą próbą pojawia się malutki niepokój, bo zawsze może pojawić się coś czego wcześniej nie przewidzieliśmy.

P1100421 (Copy)

Jak chociażby w Jiawang gdy przebiłem oponę i prawie się spóźniłem na zajęcia. Teraz na szczęście nie jestem uzależniony od roweru, a jedynie od siebie i trasy jaką wybiorę. Czwartek to z pewnością nie będzie czas na próbowanie czegoś nowego, to będzie dzień sprawdzonych tras.

P1100423 (Copy)

Wtorkowe bieganie

P1100307 (Copy)

Dzisiaj było ciężko. Gdzieś w połowie czwartego kilometra, gdy spojrzałem na średnią prędkość, wiedziałem że będzie ciężko. Kolka łapała od ósmego tak mniej więcej co dwa kilometry, ale mimo tego zdecydowałem się zrobić dzisiaj dłuższą trasę. Kolka, nie kolka, fajna pogoda, można biegać. Co z tego że trzeba się zatrzymać by złapać oddech. Wiedziałem że tak będzie i jakoś tak starałem się zwolnić od tego czwartego, ale co zawaliłem na początku to zawaliłem i nie dało się z tym nic zrobić. Dzisiejsze piętnaście z ośmiuset metrowym ogonkiem sprawiło że serce mi urosło.

P1100309 (2) (Copy)

Ciągle piszę o tym, że nie mogę doczekać się przyszłego tygodnia, ale naprawdę nie mogę. Wraca we mnie radość z biegania. Bo rok temu to było z tym tak sobie, mocne interwały, do bólu i mogę sobie mówić że to lubię, że to jest fajne i sam się w końcu do tego przekonałem, ale brakuje mi takich spokojnych wycieczek biegowych, brakuje mi takiego terenu do wybiegania jaki miałem pod nosem w Polsce. Tutaj tego nie mam, mam mnóstwo samochodów, ruchliwe drogi i ogólnie rzecz biorąc niezbyt przyjazny teren, ale mam też to południowe jezioro będące namiastką mojego parku z Polski. I muszę z niego korzystać.

P1100311 (2) (Copy)

Patrząc na maratony w lipcu i sierpniu w Polsce trochę się martwię że nie będę mieć za bardzo gdzie jakiegoś przebiec, ale tym będę martwić się na miejscu. No tak, bo maraton jakiś trzeba będzie przebiec. Trzy treningi w tygodniu to zbyt mało by myśleć o jakimś porządnym czasie, ale wystarczająco dużo by się spokojnie do maratonu przygotować, zwłaszcza że czasu jest pod dostatkiem. Teraz tylko byle doczekać wiosny kiedy to znowu będę mógł biegać interwały, bo na razie jest dla mnie za zimno. Bieganie interwałów w takich temperaturach to nie jest coś co lubię, ani co lubią moje płuca.

P1100317 (Copy)

Jest w Polsce, a i pewnie nie tylko w Polsce, taki przyjęty zwyczaj że biegacze mijając się pozdrawiają się wzajemnie. W Chinach się tym nie spotkałem, ale staram się to przenieść na chiński grunt i za każdym razem gdy kogoś mijam podnoszę rękę. Ludzie czasem patrzą się zdziwieni, ale nie spotkałem jeszcze nikogo kto by gestu nie odwzajemnił.

P1100318 (Copy)

To bardzo przyjemne, bo w Polsce zdarza się że ludzie nie reagują. Czasem Ich rozumiem bo skupiają się na jakimś elemencie biegania i nie zauważą, a czasem nie rozumiem…

P1100323 (Copy)

Takie pozdrawianie się jest dla mnie niesamowicie sympatyczne bo bieganie to sport indywidualny, owszem, nie każdy traktuje to jako sport, nie każdy traktuje to jako hobby, ale tak bez dorabiania żadnej filozofii, jeżeli wychodzisz pobiegać to dołączasz do pewnej grupy społecznej i jeżeli ta grupa wita Cię z otwartymi ramionami to nie odtrącaj jej tylko się przywitaj. To nie jest skomplikowane.

P1100329 (Copy)

Podjąłem się dzisiaj wyzwania wytłumaczenia o co chodzi z tą całą twarzą, ale wyszedł z tego encyklopedyczny bełkot który wklejam poniżej. Najbardziej zainteresowanych odsyłam na koniec tekstu gdzie znajdują się przykłady z życia wzięte.

P1100334 (Copy)

Chiński kącik kulturowy
Twarz

Ciężko jest podać definicję twarzy, aczkolwiek nie obyło się bez ludzi którzy próbowali, także oto  kilka definicji:
– termin ten może określać pozytywne wartości społeczne które osoba przyjmuje, a inni uznają. Twarz jest samo stworzonym obrazem określającym hierarchię społeczną
– twarz to szacunek jakiego człowiek może oczekiwać od innych, zależeć on powinien od pozycji jaką zajmuje w społeczeństwie, oraz według tego jak oceniane jest jego ogólne zachowanie
– twarz jest powiązana z emocjami, może być utracona, utrzymana lub wzmacniania, w każdej interakcji musi być podtrzymywana. Ogólnie mówiąc ludzie powinni współpracować by utrzymać twarz
– twarz to poczucie wartości pochodzące ze znajomości własnego statusu społecznego, odwzorowuje ona zachowanie i chęć utrzymania, lub poprawienia własnej wartości
– twarz to sociodynamiczna ocena oznaczająca prestiż, godność, honor, szacunek, status

Terminologia

mian – 面, mian
lian – 脸, lian
yan – 颜, yan

Mian 面 „twarz, samoocena, powierzchnia, strona” kolokuje się z między innymi:

mianzi 面子 „twarz, strona, reputacja, prestiż, honor, status społeczny ”

mianmu 面目”twarz, wizerunek, szacunek, status społeczny, prestiż, honor ”

mianpi 面皮”skóra na twarzy, kolor, uczucia, wrażliwość, poczucie wstydu ”

timian 体面”twarzy, dobry wygląd, honor, godność, prestiż ”

qingmian 情面”twarz, prestiż, uprzejmość, równość ”

Socjologia

Według pierwszego autora opisującego koncept twarzy jest to maska która zmienia się zależnie od odbiorców i rodzaju interakcji. Ludzie robią co mogą by trzymać twarz w każdej sytuacji społecznej. Wywiązuje się emocjonalna wieź do twarzy i czują się dobrze gdy zostaje ona utrzymana. Utrata twarzy wywołuje emocjonalny ból.

Psychologia

Psychologia twarzy jest kolejnym polem badań. Jeden z badaczy podkreśla że utrata twarzy jest wyolbrzymiona jedynie u badaczy z zagranicy gdyż Chińska literatura nie podaje żadnych przykładów śmiertelnych wywołanych utratą twarzy z poczucia hańby.

Praktyka

Jeżeli ktoś na Ciebie krzyczy przy rodzinie/znajomych – to jest to publiczne hańbienie i utrata twarzy.
Jeżeli ktoś Cię chwali przy rodzinie/znajomych – to jest publiczne budowanie twarzy.
Jeżeli ktoś Cię zaprosi gdzieś, a Ty nie chcesz iść, ale ktoś inny Cię poprosi żebyś jednak poszedł – to dajesz mu twarz bo pokazujesz że dla niego to zrobisz.

P1100335 (Copy)

Bieganie w rękawiczkach

P1100224 (Copy)

Moja niedzielna grupa to Małe Potwory. Tak Ich nazywam chociaż tylko Len daje mi w kość, ale powoli chyba Go nawracam na odpowiednie tory. Ciężko zdziałać coś takiego gdy w domu dostaje zupełne inne informacje, a w tej szkole spędza dwie godziny tygodniowo, ale nie oznacza to że nie powinno się próbować. Także próbuję, ale robię to po swojemu, czyli spokojnie, bez krzyków, złości, nerwów, bo uważam że to nie ma sensu. Nawet jeżeli pomoże to:
– pomoże na krótko
– dla dziecka to żadna negatywna informacja bo może próbuje tylko zwrócić na siebie uwagę
– dziecko się zniechęci do nauki
– wytworzy nam się negatywna atmosfera

P1100238 (Copy)

Jeszcze pół biedy gdy uda nam się to jakoś w żart obrócić i po chwili wszyscy będą się spać, ale jak pojedziemy po całości i faktycznie będziemy krzyczeć to może być krucho. Dla mnie krzyk nie jest ostatecznością, jest porażką. Jest oznaką że sobie inaczej nie poradziłem i musiałem podnieść głos. Czasem przegrywam i faktycznie krzyczę, ale się nie poddaję i walczę dalej. Przede wszystkim ze sobą. W Chinach problem z krzykiem jest jeszcze jeden: dzieciaki nie rozumieją o co chodzi, dla nich to fajne i śmieszne że ktoś krzyczy, że coś się dzieje, to taka zabawa, folklor. Po pierwsze dlatego że Chiny to kraj głośny, po drugie nie rozumieją jeszcze języka angielskiego i nie wiedzą o co się złościmy.

P1100228 (Copy)

Ja mam zupełnie inne podejście, spokojne. Rozmawiam z moimi dzieciakami, staram się Im wytłumaczyć żeby czegoś nie robiły, nie lubię kar, bo ciężko mi wytłumaczyć – na pięć minut usiądziesz w kącie i jak mi powiesz co złego zrobiłeś to możesz wrócić. Także spokojnie robię co mogę, więcej się z potworami bawię niż Je uczę, ale One są zadowolone więc rodzice są zadowoleni, więc szkoła jest zadowolona. Czyli nic więcej nie muszę robić. Jest dobrze.

P1100233 (Copy)

Nie wszyscy mają takie podejście i jest to zrozumiałe, zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę że ja mam tylko jednego potworka. Anna Lisa, starsza Pani, która także uczy straszni się skarży na swoją grupę z tego samego poziomu co mój. Słyszę Ją co tydzień gdy krzyczy na swoich uczniów i rozumiem Ją doskonale, bo faktycznie nie szanują Jej ani trochę, a to jest spory problem.
Dzisiaj tuż pod budynkiem spotkałem Chrisa:
– Wiesz co, ta środowa grupa daje się solidnie Annie Lisie we znaki.
– Ta Twoja niedzielna też nie jest taka przyjemna, ale Ty masz takie podejście starszego brata i powoli, powoli robisz swoje. No i nie narzekasz.
– A pomogę komuś gdy zacznę?
– Nie, a ja się muszę z tym narzekaniem użerać.

P1100236 (Copy)

Chris osiągnął poziom który, mam wrażenie, osiąga wielu szefów w szkołach w Chinach: ‘żeby oni tylko nie narzekali.’  Trochę tak z tego żartuję, ale rozumiem Go. Musi się użerać z rodzicami, których metody wychowawcze są strasznie Chińskie, czyli niesamowicie uciążliwe dla nas, a do tego jeszcze z problemami ze strony nauczycieli, na które nic nie może poradzić. Bo co może? Nauczyciel jest od trzymania dyscypliny w klasie. I zawsze tutaj przypomina mi się dyrektor szkoły w której uczyłem to pana problem.
Tak, to jest nasz problem.

P1100242 (Copy)

Problem bo to nie jest prawdziwy problem, to jest coś z czym każdy nauczyciel musi sobie poradzić, co czeka go w każdej jednej klasie, bo nie możemy oczekiwać że zawsze wszystko będzie szło po naszej myśli.

P1100245 (Copy)

Poszedłem dzisiaj biegać. Zrobiłem powtórkę z wtorku, ale znowu nie udało mi się znaleźć drogi do małego południowego jeziora, chociaż teraz już wiem które wyjście wybrać. Biegło mi się nadzwyczaj dobrze, to naprawdę niesamowite, ale wszystkie te biegi idą mi naprawdę lekko. Nie mam żadnych problemów kondycyjnych, nie łapie mnie kolka, po prostu sama radość. Ach…dwie pary zimowych rękawiczek to wystarczająco by sobie poradzić z zimnym powietrzem w Changchun. Od razu biega się przyjemniej i gdyby nie to że to dopiero drugi tydzień biegania na dworze, czyli trzeba podchodzić do tematu rozsądnie, biegałbym jeszcze dalej.

Gdy drętwieją palce

P1100057 (Copy)

Jakiś czas temu zatytułowałem notkę zimno jest gdy (http://rainreborn.pl/2013/04/zimno-jest-gdy/) i napisałem tam o utracie czucia w palcach.

P1100060 (Copy)

Powiem uczciwie, myślałem że to już za mną, że ten etap w moim życiu został bezpowrotnie zakończony, zamknięty i teraz pozostaje jedynie jako wspomnienie, historia którą się opowiada w ciepłych miejscach jako żart towarzyski haha, a uwierzycie że mi kiedyś było tak zimno w palce że płakałem z bólu gdy wracało mi czucie po kilkunastu minutach, haha, ja sam w to teraz nie dowierzam. Rzeczywistość lubi jednak płatać różne figle i tak też było dzisiaj gdy wyszedłem biegać po zajęciach.

P1100069 (Copy)

Swoją drogą – bieganie z praktycznie pustym żołądkiem może i jest lepsze od biegania z pełnym żołądkiem, ale również nie należy do przyjemnych. Jest takie coś co nazywam przyjemnym pustym żołądkiem, kiedy ciało jest takie lekkie i nogi same niosą, ale dzisiaj był to żołądek zbyt pusty i ciało któremu brakowało energii na rozruch.

P1100078 (Copy)

Także poszedłem biegać, częściowo powtórzyłem trasę ze środy, częściowo ją zmieniłem bo tym razem obiegłem cały park i chyba znalazłem drogę do kolejnego, ale to już droga na jakieś dłuższe wybieganie gdy zrobi się cieplej (może w maju gdy zima się skończy), ogółem wyszło trochę ponad 14 kilometrów i byłem jakiś taki bardziej zmęczony niż we wtorek, ale to w sumie zrozumiałe gdy weźmie się pod uwagę:
– powrót do regularnego biegania który zawsze wywołuje opór
– kompletnie pusty żołądek

P1100079 (Copy)
Także lekko nie było, ale też znowu nie było jakiejś tragedii. Nogi trochę bolą, ale to dobrze, to znaczy że się napracowały. Odwykłem już od takiego rodzaju wysiłku.

P1100086 (Copy)

A przyznać muszę, że teraz w zimie biega mi się o wiele lepiej niż w zeszłym roku. Nie wiem czy powietrze jest czystsze, czy może chodzi o to że zamiast kręcenia się w kółko na bieżni mogę sobie pohasać w parku.  A może to jeszcze bardziej złożone?

P1100066 (Copy)

W każdym razie jak już wróciłem z biegania przyszła pora na obiad i dzisiaj był to ponownie mój wymyślany obiad, ale jutro chyba powrócę do jakiegoś sprawdzonego już przepisu.

P1100099 (Copy)

Po obiedzie przyszła pora na próbę zakupu mięsa, żeby jutro nie kupować, ale próba zakończyła się niepowodzeniem bowiem po południu mięso już wybyło, a o kurczakach na moim nowym targu chyba nie słyszeli. Pozostają mi na szczęście dwa inne w pobliżu siłowni.

Kolacja wyglądała o tak:

P1100101 (Copy)

Czyli kolejne podejście do zup, tym razem to bardzo prosta zupa z pomidorem i jajkiem.

Ogłoszenia parafialne
Internet wrócił i już wgrałem prawie całą galerię z mojego pierwszego półrocza w Chinach.

P1100097 (Copy)

Pierwsze bieganie

P1090943 (Copy)

Wgrywając dzisiejszy trening do komputera sprawdziłem kiedy ostatnio biegałem na dworze i aż się zląkłem, bowiem był to dziewiętnasty dzień listopada ubiegłego roku. Nie biegałem na dworze od trzech miesięcy.

P1090948 (Copy)

Tak długiej przerwy nie miałem od czterech lat, czyli od momentu kiedy w ogóle zacząłem biegać. Mogę nad tym się rozczulać i mówić że tragedia, ale rzeczywistość jest taka, że najzwyczajniej w świecie było dla mnie za zimno. Wiedziałem co się działo w Polsce przy minus piętnastu i za żadne skarby świata nie chciałem tego odczuwać ponownie ani sprawdzać jak to jest biegać przy minus dwudziestu kilku.  Moje rozczulanie się nad sobą miałoby w ogóle jakikolwiek sens gdybym faktycznie miał ku niemu powody, rzeczywistość jednak mnie zaskoczyła.

P1090949 (Copy)
Spokojnie pobiegłem w kierunku bieżni, która okazała się nie odśnieżona, w związku z czym postanowiłem udać się w kierunku parku, tylko że wybrałem sobie trochę inną drogę, żeby też coś odkryć. Bo skoro poruszam się ponad dwa razy szybciej niż gdy chodzę to spokojnie mogę odkryć jakąś nową drogę. Pobiegłem więc do parku, pokrążyłem w nim trochę, starałem się żadną ścieżką nie biec dwa razy, co było trudne bo część była jeszcze zaśnieżona, czyli twarda, śliska i nieprzyjemna, więc te drogi odpuszczałem.

P1090955 (Copy)

Park z samego rana jest pełen ludzi którzy ćwiczą, tańczą, chodzą, podbiegają trochę, czyli jest to miejsce bardzo przyjemne, trochę kłopotliwe do biegania, ale jeszcze nie do takiego naprawdę uciążliwego stopnia który sprawiał że w moim polskim parku starałem się nie biegać w niedziele po śniadaniu. Bo ludzi za dużo.

P1090956 (Copy)
Biegło się niesamowicie lekko i przyjemnie, tak bez najmniejszych problemów, owszem większość trasy była z górki, takie przynajmniej miałem wrażenie, na uszach słuchawki, panowie ze stuff you should know i biegło się tak…tak jak się już dawno nie biegło. Bieganie na dworze jest nieporównywalnie przyjemniejsze od biegania na bieżni. Przede wszystkim nie jest nudne, daje możliwość wytchnienia gdy czeka się na przejściu na pieszych, zmiany tempa gdy trzeba wbiec pod górkę, lub z niej zbiec i takie uczucie, że…

P1090959 (Copy)
Tata powiedział mi kiedyś że gdy jeździ samochodem czuje się wolny, bo ma przed sobą tylko drogę. Ja coś podobnego czułem odkrywając w zeszłym roku okolice Jiawang, była przede mną tylko droga. Gdy biegam…to nie zastanawiam się nad tym czy czuję się wolny, czym jest wolność, w ogóle nad niczym się nie zastanawiam. Myśli same płyną, a ja tylko biegnę, nie ma na świecie absolutnie niczego innego oprócz tej konkretnej chwili gdy biegnę. Dlatego właśnie zakochałem się w długich dystansach, bo to dzięki nim mogę tak sobie odpłynąć na dłużej.

P1090963 (Copy)
I tak skończyłem dzisiaj na trzynastu kilometrach i mam tylko nadzieję że pogoda będzie już tak oscylować w okolicy zera do minus pięciu bez silnego wiatru bo wtedy będę mógł biegać te moje wypatrzone dwa razy w tygodniu.

P1090964 (Copy)

A teraz pora oddać każdemu co należne: bieżnia to narzędzie które pozwoliło mi utrzymać, lub nawet poprawić swoją formę, dzięki interwałom na niej pokonałem dzisiejsze trzynaście kilometrów w lepszym tempie i na lepszym samopoczuciu niż mój ostatni bieg w listopadzie.

P1090950 (Copy)

To teraz o jedzeniu. Na obiad usmażyłem bakłażana z tofu w stylu syczuańskim, a jakże, i było to danie nadzwyczaj smaczne i sycące. Odnalazłem również w kuchni talerz, więc koniec ze zdjęciami z patelni.

P1090969 (Copy)

Na kolację brokuły z czosnkiem i ponownie szpinak z papryką, oraz paskudnie wyglądające tofu, ale to już mój własny pomysł, ale wyszło dobrze.

P1090970 (Copy)

Ogłoszenia parafialne

P1090967 (Copy)

Ruszyła druga galeria, link do niej znajduje się w menu bocznym pod hasłem galeria nowa i powinna być wygodniejsza od starej. Dopóki będę mógł to będę wgrywać zdjęcia do obu, ale wkrótce miejsca na tej starej zabraknie i przenosiny będą niezbędne.

Interwały

IMG_6140 (Copy)

ALE CZEMU NIE W CZWARTEK!?
Bo chcę w ten przedostatni dzień w szkole trochę pobyć.
Poszedłem zrobić te interwały, ale czuję się od kilku dni zupełnie wykończony. Nie wiem czy to ta pogoda, czy to co jem, czy może jakieś letnie choróbsko, a może jeszcze coś innego. Zbyt wiele czynników, zbyt mało danych, nie sposób wyciągnąć wniosków.
W każdym razie ruszyłem, dość powoli, ale pierwsze dwa kilometry wyszły porządnie a potem ruszyłem przeliczając jak szybko muszę biec by zmieścić się w 92-98. Idealnie byłoby biec w równe cztery minuty na kilometr bo to przekłada się w 96 sekund na 400 metrów. Międzyczasy wyszły takie:
90, 90, 90, 92, 92, 92, 92, 93. Czyli lepiej niż poprzednio, dużo lepiej…Tylko czułem to okropnie, męczyłem się strasznie, do tego stopnia że po czwartym musiałem się zatrzymać i przejść i tak robiłem do samego końca. Musiałem pierwszych 30 sekund iść, bo czułem że nie dam rady. Koniec końców uśmiechnąłem się i przemęczyłem te osiem powtórzeń. Nie było łatwo, ale przecież w takich chwilach ćwiczy się bardziej charakter a mniej mięśnie.  Jestem z tego zadowolony.

IMG_6145 (Copy)

Oprócz tego zabrałem się dzisiaj za pisanie notek podobnych do tych jaką dostaliście w poniedziałek. W końcu w przyszłym tygodniu zniknę na jakiś czas a wypadałoby coś w tym czasie publikować skoro już Was tak rozpieszczam.
IMG_6149 (Copy)
Powoli też zbieram zdjęcia i chińskie nazwy tych miejsc które chcę odwiedzić. Wizyta w Kaifeng udowodniła mi że chociaż posiadasz nazwę jakiegoś miejsca to warto mieć jeszcze zdjęcie i nazwę w formie obrazka by móc ją powiększyć tak by kierowca taksówki mógł przeczytać.  Na razie mam opisane Qufu, jeszcze Luoyang (z Anyang), Xi’an i Chengdu. Pekin to pikuś bo jest świetnie opisany po angielsku w dodatku metro mam obcykane.
Powinno być dobrze.  Wszystko zacznie się od podróży do Pekinu w przyszłym tygodniu.

Interwały

Piszę to z nieukrywaną satysfakcją i poczuciem że wielu z Was ponownie się narażę, ale muszę się tym podzielić. Cienka bluza z długim rękawem i krótkie spodenki. Owszem, było troszeczkę zimno ale to ten rodzaj zimna który zwiastuje wiosnę. A to uczucie gdy w końcu czuje się wiatr na nogach jest wprost cudowne.
Dzisiaj postanowiłem trochę skrócić sobie bieg i nie robiłem dodatkowego zakrętu w stronę starego centrum, zamiast tego zrobiłem pół okrążenia na stadionie a potem ruszyłem. 10 razy po 30 sekund z 60 sekundowymi przerwami na odpoczynek. Przy dziewiątej chciałem powiedzieć dość, ale sprężyłem się jeszcze na dziesiątą i wyszło dobrze. Lepiej niż tydzień temu i bez porównania do pierwszego treningu, w dodatku zmieściłem się w 40 minutach, więc zrobiłem jeszcze małą pętelkę pod blokiem.  Za tydzień powtórka i wiem że lekko nie będzie, ale to dobrze, bo jaka byłaby z tego przyjemność. Bardzo cieszy mnie fakt że dzisiaj powrót był szybszy od drogi do szkoły, to znaczy że te wolne przerwy są dobrym pomysłem. I naprawdę nie ma wielu lepszych rzeczy na poprawę humoru.

IMG_1853
Macie lody o dziwnych smakach? Nie! A te to jakie? Fasolowe!

Klasy były dzisiaj zdruzgotane, część rozbita po wynikach z wczoraj, część rozbita pogodowo, więc nie było sensu Ich dręczyć. Tylko Brigitte i Sophie zapytały:
– Jesteś z nas niezadowolony, prawda?
– Nie! W żadnym wypadku! Bardzo lubię Waszą klasę, ale widzę że dzisiaj nie macie sił, bo pewnie jesteście zmęczeni. No i wiem że ten przedmiot nie jest dla Was taki ważny, wiem że niektórzy chcą rozmawiać i naprawdę możecie, ale wiem że większość nie chce a nie będę nad Wami wisiał i Was dręczył.

IMG_1855
Wielkanoc to i jajka. Stuletnie.

– Wiesz Bart, czasem nudzi mi się w szkole, życie jest takie nudne.
– Wiesz co Brigitte, ja w Twoim wieku miałem po dziurki w nosie szkoły. Miałem fatalnych nauczycieli i właściwie to lubiłem tylko jeden przedmiot. Niemiecki.
– Chcę się nauczyć wielu języków, bo czuję się szczęśliwa gdy rozmawiam z ludźmi.

– Bart, to ja z Tobą rozmawiałam na QQ!
– To Ty jesteś Dr. HC?
– Tak!
Dr. HardCore to dziewczyna. Ha…

IMG_1850

Na obiad poszedłem do jedynki gdzie wziąłem mięsko z warzywami, nie było to nawet ostre, ale całkiem całkiem smaczne. 8 RMB za tyle mięsa to dość tanio, bo w trójce byłoby równe 10. Tylko ten tłok…Jeszcze jutro, a potem pora już na trójkę.

CoTamSłychaćwChinach

Dwa sądy w autonomiczny regionie Xinjiang Uygur skazały 20 osób za udział w akcjach terrorystycznych mających na celu oderwanie regionu od kraju. Skazano ich za organizację oraz udział czynności terrorystycznych oraz nielegalne przekraczanie granicy.
Dwóch przywódców grupy skazano na dożywocie. Pozostałych spotkały kary w wysokości od 5 do 15 lat pozbawienia wolności.
Region ten posiada niezwykle bogate złoża ropy oraz gazu ziemnego.

Interwały

Hmm…coś tam trochę pokaszluję, głowa mnie boli bo chyba sobie zatoki urządziłem, więc popołudniu przyjdzie mi podbić do jakiejś apteki i zapytać o coś na zapalenie zatok (kurde, a sądziłem  znajomość ‘sinusitis’ mi się nie przyda w życiu poza uczelnią). Oczywiście wczoraj się z Lydią nie zrozumieliśmy bo nie chodziło o to że nie będę mieć przerwy między zajęciami w sensie ‘okienka’ a że nie będzie długiej przerwy na listening i ćwiczenia.

IMG_1502
Ten Pan sobie tak dzisiaj spacerował z uśmiechem i słońcem na twarzy.

Wróciłem do domu, przebrałem się i poszedłem zrobić te interwały. Wymyśliłem sobie że zacznę tak bardzo spokojnie: 15 sekund bólu 60 sekund glorii i chwały. I tak 10 razy, ale ostatni zrobię z przytupem i wydłużę do 30 sekund. No to tak sobie zrobiłem, a potem uznałem że zrobię jeszcze jeden raz te 30 sekund. Bo co mi szkodzi. Tak. Co mi szkodzi.
Podobno jest na świecie 10 typów ludzi, Ci którzy ogarniają system binarny i Ci którzy go nie ogarniają. Z pomysłami zasadniczo jest prościej – są dobre i złe. Mogą być dobre które wydają się złe i odwrotnie itd., ale w gruncie rzeczy są albo dobre albo złe. Ten z interwałami był zajebisty. Wykroczył poza granicę bycia dobrym i wkroczył w fazę zajebistości. Owszem, chciałem umrzeć po tej pierwszej trzydziestce i musiałem kilkadziesiąt sekund pochodzić i złapać oddech, podobnie po drugiej. Ale to właśnie sprawiło że był to pomysł zajebisty. Jestem zmęczony, ale szczęśliwy. Dawno już nie czułem się tak dobrze po biegu.  Czyli olbrzymi plus. Nie wiem tylko czy dam radę wytrzymać po takim treningu dzień w szkole więc chyba pozostanie mi robić te interwały wieczorami. O zgrozo…

IMG_1488
A może rano, tak jak Oni?

A potem poszedłem na zakupy. Przy okazji pospacerowałem z godzinę . Kupiłem dużo rzeczy które już mi się kończyły, lub skończyły. No i kupiłem też to coś z pandziorem. To coś to pewnie przyprawy na ostro. Dobrze, bardzo dobrze. No i tak się szlajałem po Jiawang gdy nagle podbija do mnie kobieta:
– Przepraszam bardzo, jesteś nauczycielem angielskiego w szkole numer 7?
– Tak.
– Prowadzę szkołę języka angielskiego i szukam nauczyciela z zagranicy.
– Tak? Tylko ja pracować mógłbym tylko w weekendy.
– W weekendy? To super! A ile godzin byś chciał?
– Ja to muszę przemyśleć, może zadzwonię do Ciebie i powiem?
– Tak, tak. To mój numer…
– To na pewno zadzwonię.
W internecie dość często pojawiają się tematy typu ‘czy znajdę pracę w Chinach?’ i bardzo często pojawia się odpowiedź o następującej treści: ‘Jesteś biały? Jesteś mężczyzną? Masz puls? Jeżeli na pytania odpowiedziałeś tak to znajdziesz.’ Heh…no i teraz mam zgryz bo z jednej strony to straciłbym część weekendu, ale z drugiej strony zarobiłbym jeszcze więcej. Czas wolny znałbym co prawda z opowiadań, ale miałbym jeszcze więcej kasy, a po to do Chin przyjechałem. Tylko przyjechałem tu też by trochę ten kraj poznać a nie tylko pracować. Sam niedawno mówiłem że jeden dzień wolnego to za mało…a teraz…no tak…ale tyle kasy…Wszystko to sobie przemyślę…solidnie…

IMG_1504
Odbiór dzieciaków z chińskiej podstawówki.

To nie koniec przygód w piątek, ale że jest już późno to resztę opowiem w niedzielę.

IMG_1511
Przyprawy na ostro z Kung Fu Pandy drugiej.

Pierwszy trening

Gdy przypominam sobie pierwsze treningi po przerwie przypominam sobie ból. I zimno. Następnego dnia ledwo mogłem wstać z łózka. Co w sumie teraz jest stanem dość częstym ale to z powodu twardego łóżka. A tego samego dnia ledwo co mogłem chodzić. A dzisiaj nic. Że nie było zimno to zrozumiałe, prognozy mówią że od piątku ma być już co najmniej +10 stopni, ale że obeszło się bez bólu? Znaczy tętno było absurdalne, ale takie będzie dopóki nie zacznę biegać więcej. Nie ma co dłużej zwalać winy na to powietrze. Także trzeba to przetrzymać i robić swoje.
A biegło się całkiem przyjemnie. Wolno, na luzie, ale przyjemnie. Słonko świeci, panowie z SYSK nawijają o testach nuklearnych, samochody ostrzegają z odległości 200 metrów, sama przyjemność.
Nigdy jednak nie biegałem tak szybko, zawsze to było powyżej 6 min/km, ale też na o wiele niższym tętnie. Z wyjątkiem sezonu kiedy w ogóle zaczynałem biegać, bo wtedy tętno było w okolicach abstrakcji. Czyżbym cofnął się aż tak? Nie, to raczej niemożliwe.
Zobaczymy jak to będzie jutro.

http://www.endomondo.com/workouts/160412026/221814

Jakby ktoś chciał sobie zobaczyć.

IMG_0845
Znowu ktoś coś gotował na schodach. Tym razem nie widziałem w garnku kurczaka. Prawdę mówiać nie widziałem tam nic.

Właśnie jutro! Pierwszy dzień w szkole. A my ciągle nie mamy planu. Dlatego też Lydia poprosiła żebym przyszedł jutro tak jakbym przyszedł na pierwsze zajęcia i już powinna mieć plan. Inaczej sobie tego nie wyobrażam. Tak jak Jennifer mówiła – w Chinach wszystko robi się na ostatni moment co bardzo irytuje ludzi spoza Chin. Tylko co taka Jennifer a obecnie Tracy może na poradzić na chińską mentalność i to że Pan z administracji ma milion spraw na głowie w tym stworzenie siatki zajęć dla 45 klas. No właśnie, nic. Zresztą ani ja ani Lydia też nie możemy nic na to poradzić, więc nie ma się co irytować. Ot kolejna przygoda.

IMG_0850
Ryby i tak mają to wszystko w nosie, grunt że nikt ich nie chce złowić.

W tym semestrze to Lydii muszę wysyłać plany zajęć, a Ona ma je kontrolować i ewentualnie korygować. Pierwsza propozycja – chińskie odpowiedniki słów których uczniowie  mogą nie rozumieć. Rozumiem że będzie to przydatne dla mnie, ale dla uczniów? Jak ja, ze swoją znajomością chińskiego, mam sobie poradzić z wyszukiwaniem prawidłowych odpowiedników w słowniku. Na szczęście w google jest zakładka ‘images’, która jeszcze mnie nie zawiodła.

IMG_0854
Kozy też nie za bardzo się przejmują. Podobnie ich pasterz. Z tyłu bloki, z lewej droga, z przodu droga, z prawej (jeszcze) pola a kozy trzeba gdzieś nakarmić.

Dobra, pora ruszyć się po owoce bo dzisiaj zjadłem ostatnią gruszkę. Jabłek wszędzie jak na lekarstwo, sezon mandarynkowy chyba też się skończył gdy nie patrzyłem, za to trzcinę cukrową można dostać teraz na każdym rogu.

IMG_0871
'Gimnazjum’ chwali się dziesiątką najlepszych absolwentów w poprzednim roku szkolnym. Na ogólnodostępnej gazetce znajdują się także zdjęcia wszystkich absolwentów, nauczycieli, administracji, oraz głównych wydarzeń w szkole.

Jutro w końcu na lekcje i zobaczę co tam się działo u uczniów ciekawego. Lub nudnego do bólu. Grunt żeby się wygadali.

IMG_0888
Pan podtrzymywany był pod wpływem napojów wyskokowych. Albo trzeba Go było szybko zawieźć na szpitala. Dlatego wołali taksówkę.

Aki

Jest coś zupełnie nierealnego w czasie podróży samolotem. Patrzymy przez to malutkie okienko i widzimy chmury, obłoczki, a wszystko to patrząc jednocześnie na skrzydło (lub nie). Z jednej strony ogromna pusta przestrzeń a z drugiej jakaś setka ludzi. A wszystko to oddzielone od siebie cieniutką szybą. Nie trzeba ani studni, ani pułkownika Sandersa zabijającego koty (a może to Walker zabijał koty? Muszę wrócić do tej książki) by znaleźć się w innym świecie.
Niestety podróże autobusami nie działają na mnie w ten sposób. Rzeczywistość jest w nich zbyt dobrze namacalna.

Coś miałem zrobić…ach…Ubrać się i iść biegać!

IMG_1214
Ona tylko wygląda na niezadowoloną, ale to przede wszystkim dlatego że będąc na dworze ciężko nad nią zapanować.

Z tego co tutaj piszę można wywnioskować że praktycznie się nie denerwuję, bo faktycznie od kilku miesięcy nie byłem naprawdę wkurzony. Wystarczyło mi jednak wrócić do kraju i pójść pobiegać do parku z Aki.
Klepnęliśmy swoje 10 kilometrów (na okropnym tętnie, ale stwierdziłem że nie będę się tym przejmował skoro spoczynkowe mam w porządku. Przytyłem, przestałem biegać tak często, zmieniłem dietę i takie są oto efekty. Jeżeli po powrocie do Chin będę czuł potrzebę zmienienia tego tętna bo bieganie przestanie sprawiać mi przyjemność to się tym zajmę, na razie jednak biega mi się przyjemnie pomimo takiego tętna) i wracając do domu natrafiliśmy na mężczyznę maszerującego z amstaffką która to zobaczywszy Aki podbiegła do niej i po chwili się na nią rzuciła. Oczywiście odbiegliśmy, facet zaczął zapinać psa, a ja wypuściłem z siebie najdłuższą wiązankę w czyjąś twarz od bardzo dawna. I mogłoby mi się zrobić głupio, naprawdę mogło gdyby nie to że strasznie, ale to strasznie wkurza mnie coś takiego. Jest w parku specjalny teren po którym psiaki mogą biegać luzem, bo im też się należy, ale puszczenie ich ot tak sobie to zwykły brak wyobraźni, nie raz widziałem jak pies ruszył za zającem i nie można go było odwołać, że o pościgach za wiewiórkami nie wspomnę.
Poprzedniej zimy widziałem rodzinę saren które zobaczywszy mnie zaczęły uciekać, a parę dni później zobaczyłem samotną sarnę która również zaczęła uciekać, ale biegła równolegle do mnie więc wyglądało to tak jakbyśmy się ścigali (a może się ścigaliśmy…). Nie chcę tracić możliwości oglądania tych zwierząt kosztem psów rzucających się na Aki. Bo z psami rzucającymi się na mnie mogę sobie poradzić, wystarczy biec szybciej.
Teraz spojrzałem na wykres tętna…ten niespodziewany skok na 194 to właśnie wtedy gdy spotkałem się z tym mężczyzną.

Adam!
Ja mogę jedynie przypuszczać co się stało z tym tętnem. Przypuszczam że chodzi o paliwo, czyli jak dobrze podejrzewasz jedzenia. Stres? Kurczę…znaczy to jest ciekawy pomysł nie przeczę, ale jestem dość odpornym stworzeniem jeżeli o to chodzi. Hmm…chociaż może bo zawsze strona mentalna była bardziej wytrzymała za to fizycznie bywało gorzej, jak chociażby przed wylotem gdy nie mogłem spać a psychicznie czułem się dobrze.
Ciśnienia krwi jeszcze nie mierzyłem, ale zmierzę jak tylko odnajdę ciśnieniomierz. To taki wielki indywidualista i rzadko kiedy jest tam gdzie inni chcą by był.
Dzisiaj kolejna faza eksperymentu tym razem z dodatkowym obciążeniem w postaci Aki. No i biegłem wolniej, tętno trochę lepsze a wnioski chyba poszły gdzieś wyżej.

9 par bo uznałem że nie ma sensu Hispalisów (ha, to znaczy Sewilla)  z powrotem do Polski a potem znowu do Chin.
Kiedyś przeczytałem że najgorszych jest pierwszych 15-20 minut (czyli tak właśnie w okolicach 3-4 kilometra) biegu, a potem to już sama przyjemność. Lub droga przez mękę do chwały.
Aki gdy kogoś nie poznaje to szczeka, jest niezwykle niechętna do wpuszczania obcych do domu, ale przy mnie zamieniła się w słup soli, pierwszy raz ją taką widziałem.