Jutro…

P1100679 (Copy)

Jutro ktoś przyjdzie i go naprawi. To mieliśmy usłyszeć w środę. Nikt nie przyszedł ani w czwartek, ani w piątek. Dzisiaj już nie wytrzymałem i zadzwoniłem do Wendy, bo Johnson jak widać jest skrajnie nieodpowiedzialny i doprowadza ludzi do granicy wytrzymałości nerwowej. Owszem, wspominały o tym dziewczyny z Baihe, ale człowiek zawsze takie opowieści przepuszcza przez palce bo nie chce się wierzyć że są ludzie będący nieodpowiedzialni aż w takim stopniu. A jednak są…

P1100681 (Copy)

Także zadzwoniłem do Wendy i wyjaśniłem Jej, że od niedzieli nie mamy gorącej wody (tak po prawdzie to bliżej zeszłego czwartku, a piątku to na pewno) a wypadałoby w końcu wziąć prysznic i zrobić pranie. Wendy zdziwiona zadzwoniła do Toma i oddzwoniła po chwili:
– Tom przyjdzie jutro, nie chciał przychodzić wcześniej bo nie wiedział czy ktoś będzie w mieszkaniu. Powiedziałam mu że przecież pracujesz w kolegium i możesz zawsze z kluczami przyjść. Także ja cię bardzo przepraszam i proszę, dzwoń na przyszłość bezpośrednio do mnie.
Można? Ano można, tylko trzeba wiedzieć do kogo dzwonić.
Kpiną dla mnie jest tłumaczenia Toma, ale ja już nie wnikam, mi też się czasem nie chce. Tylko że…JA NIE WYMYŚLAM TAKICH PIERDÓŁ! No już nieważne, jutro współlokator Tom będzie w mieszkaniu, ja po południu też także ktoś na pewno Tomowi drzwi otworzy i będzie można wziąć gorący prysznic. Albo i nie, bo może trzeba będzie wymienić bojler. Tak też być może.

P1100684 (Copy)

Ostatni dzień sprawdzianów poszedł w porządku. Oblało mnóstwo studentów, mnóstwo ściągało, ale ja wychodzę z założenia ze dopóki na chama się nie obijasz w czasie zajęć to coś Ci tam w tej głowie zostanie i zdarzy mi się przymknąć oko gdy widzę ludzi pomagających sobie. Za to bezmyślne czytanie z książki wywołuje u mnie zmianę nastawienia i od razu takich ludzi skreślam. Bo o ile pytanie się kogoś jak coś zrobić uznaję za naukę, spóźnioną bo spóźnioną, ale jednak naukę, tak czytania z książki za nią nie uznaję, tak samo jak nie uznaję grania na komórce przez godzinę przed próbą udzielenia odpowiedzi, takich ludzi też mam i Ich też skreślam.

P1100693 (Copy)

Cały dzień dziś pada. Pada i pada, a jak pada to ulice są zalane, wręcz spływają wodą niczym potoki w górach. Może to i dobrze bo dzięki temu te drogi stają się czystsze, tylko zanim staną się czystsze muszą stać się bardziej brudne bo wszędzie będzie pełno błota. Deszcz ma również to do siebie że wypędza ludzi ze szkoły, lub raczej nie motywuje do pojawienia się w niej, oraz do nie chodzenia na siłownię, co mi akurat bardzo odpowiada.

P1100695 (Copy)

Ach…przyszły również moje nowe słuchawki. Na razie działają. Oby działały jak najdłużej bo są naprawdę fajne, dokładnie takie w jakich lubię biegać i bardzo przypominają te które miałem przez drugie pół roku w Jiawang. Kolorystycznie trochę inne, jakość dźwięku również trochę odmienna od tych wielkich, ale mi przede wszystkim chodzi o to żeby działały. Tak jak początkowo bałem się że w tych wielkich będzie mi się źle biegać tak z czasem się do nich przyzwyczaiłem i zrozumiałem że nie jestem już na poziomie na którym w bieganiu przeszkadza mi absolutnie wszystko i powinienem biegać w jak najbardziej minimalistycznym stroju bo inaczej to nie daję rady. Swoją drogą to był okropny okres bo faktycznie tylko szukałem wymówek, ale musiałem go przejść bo bez niego nie byłbym tu gdzie jestem czyli w miejscu gdzie nie szukam już wymówek a powodów. Dzisiaj również udało mi się znaleźć powód by iść na siłownię – bo mi się nie chce. To jest prawdę mówiąc najlepszy powód by iść i się zmęczyć. Nie chciało mi się strasznie, poziom energii był chyba ujemny, padał deszcz, było zimno, ale stwierdziłem że właśnie dlatego trzeba iść. I było warto, po raz kolejny przełamałem własną niechęć, pokonałem siebie samego i jestem przez to odrobinę silniejszy. To właśnie takie małe kroczki nas budują, taką przynajmniej mam nadzieję.

P1100697 (Copy)

Mam również nadzieję, że jutro będzie już w miarę sucho bo w tym parku w którym biegam jest kilka takich miejsc w których biegam po ziemi, a nie po betonie a to z reguły bywa bardzo nieprzyjemne. Błoto lepi się do butów, odpryskuje na boki, a najgorsze jest to że się człowiek w nim ślizga. Z tego też powodu jutro pomyślę nad nową trasą, tak dla odmiany, żeby mi się ten park nie opatrzył za nadto. W końcu czeka mnie jeszcze kilka miesięcy biegania w nim, a zamierzam obiegać także te części nieobetonowane, by czasem kolana odpoczęły.

P1100702 (Copy)

Czwartkowe bieganie

P1100661 (Copy)

W czwartki budzik dzwoni dziesięć minut wcześniej. A także ja przez to wstaję dziesięć minut wcześniej. Jest to o tyle wygodne że mogę wyjść biegać parę minut po siódmej i mieć większy zapas czasowy. Można go wykorzystać na przebiegnięcie trochę ponad 12 kilometrów. Lub pobiegnięcie trochę wolniej, bo to nigdy nie wiadomo.

P1100663 (Copy)

Dzisiaj pobiegłem szybciej i trochę ponad dwanaście, ale niewiele, raptem siedemset metrów z hakiem. Mogłem więcej i jeżeli w przyszłym tygodniu nogi też będą tak niosły to pobiegnę więcej. Pogoda była znakomita. Ubrałem się nawet trochę za ciepło bo zaufałem wczorajszej prognozie pogody, ale na szczęście nie było aż tak ciepło i sobie poradziłem. Coraz więcej ludzi spotykam w parku, zaskakująco sporo młodych osób biega, ale to takie bieganie towarzyskie w codziennych ciuchach.

P1100664 (Copy)

W sumie to ciekawy widok gdy ludzie biegają w jeansach i kurtkach skórzanych, może jest w tym pewna logika, pewne odejście od konwenansów i profesjonalnego lub profesjonalnie wyglądającego podejścia. W końcu bieganie ma sprawiać przyjemność, nie jest ważne w czym biegasz dopóki jest Ci wygodnie. Nie wydaje mi się żeby jeansy były najwygodniejsze do biegania, ale długich dystansów w jeansach nigdy nie biegałem więc nie wiem. Czasem do autobusu, czy tramwaju, nic więcej.

P1100666 (Copy)

Taka ciekawostka, bo nigdy o tym nie pisałem, w Chinach nie ma rozkładów jazdy autobusów. Znaczy są, ale nie takie jakie znamy. Jest sobie przystanek, a na przystanku słup z listą autobusów i każdy autobus ma napisaną trasę, oraz godziny o których wyjeżdża z zajezdni i zjeżdża do zajezdni. Także na przystankach się stoi i w końcu jakiś autobus przyjedzie. Bardzo ciekawe podejście, niezwykle wyluzowane. Tylko zupełnie, ale to zupełnie nie rozumiem dlaczego tak jest. Może żeby oszczędzić ludziom nerwów? W końcu to strasznie irytujące gdy nam autobus się spóźnia.

P1100668 (Copy)

Dzisiejsze sprawdziany to jakaś masakra…po tym jak wczoraj poszły tragicznie, tak dzisiaj poszły jeszcze gorzej. Z jakiegoś powodu mnóstwo moich studentów uważa że wystarczy przeczytać pytania by sprawdzian zaliczyć. To prawie jest prawda, tyle tylko że to wystarcza by go nie zaliczyć.
Mam nadzieję że jutro będzie to wyglądać lepiej bo prawdę mówiąc trochę mnie to martwi, że Oni nie chcą zapamiętać kilku naprawdę podstawowych słów, lub przynajmniej jednego podstawowego zwrotu. Od zeszłego semestru ciągle przewija się I would like to, czyli chciałby, chciałabym i nawet pytania są ułożone w ten sposób że wystarczy wstawić ten zwrotu na początku by uzyskać odpowiedź. A Oni nic, pozostają na to głusi. Trochę mi Ich szkoda, ale potem sobie przypominam że to Im się nie chce pracować i przestaje mi być Ich szkoda.

P1100671 (Copy)

Na ostatnich zajęciach musiałem wyprosić jednego ze studentów, bo mam taką zasadę że nigdy nie wpuszczam nie studentów na sprawdziany, skoro nie pozwalam tym chętnym z Crazy Love to czemu mam wpuszczać innych? Chłopak całą lekcję gadał ze swoim znajomym, a gdy się go zapytałem o numer:
– Nie ta klasa.
– To po co tu jesteś?
– Uczyć się.
– Wyjdźcie obaj.
Są granice, naprawdę są granice.

P1100675 (Copy)

A skoro już wspomniałem o Crazy Love to dzisiaj nie poszedłem i raczej nie prędko tam pójdę. Nie chodzi o to że jest tam coraz mniej ludzi, a bardziej o to że z naprawdę fajnego klubu z masą pozytywnej energii, która fakt faktem nie miała przełożenia na naukę angielskiego ale która dawała naprawdę mocnego kopa i widać było że to jest coś dobrego, zrobiło się kółko do nauki angielskiego. Ostatnio godzinę robiliśmy rozumienie ze słuchu dla chcących podejść do jednego z egzaminów. Smutne to strasznie, ale skoro taką drogę wybrali to w sumie nie ma sensu żebym tam chodził skoro i tak nie ma czasu na rozmowy, czy to ze mną, czy między sobą po angielsku.

Nowe zajęcia

P1100639 (Copy)

Środy są długie i jakoś tak pod wieczór nie mam za bardzo siły ani ochoty by je opisywać. Jednak zamysł tego bloga od początku był taki by opisywać każdy dzień w Chinach. Czasem piszę mniej, czasem więcej, ale zawsze piszę coś. Takie moje minimum to trzysta słów. Także dzisiaj będzie o sprawdzianie, z którego ocen jeszcze nie wpisałem do mojego dzienniczka.

P1100642 (Copy)

Także…sprawdzian okazał się trudny, gro studentów ma z nim problemy, ale on wcale trudny nie jest, Oni po prostu dostrzegają problemy a nie rozwiązania, to jednak nie jest mój problem , a Ich…na szczęście jednak radzą sobie tak przyzwoicie, przynajmniej Ci którzy sobie radzą.

P1100644 (Copy)

O wiele większym problemem niż ten z pierwszych zajęć których nie zdążyliśmy skończyć na czas i dwóch uczniów musiało zostać (i tak nic nie odpowiedzieli) był problem z…no właśnie…zachowaniem. To jest nie do pomyślenia ilu uczniów gada w czasie sprawdzianu. O ile do tej pory uważałem że nie ma dla mnie znaczenia jak się zachowują byleby sobie z zadaniami radzili tak zastanawiałem się dzisiaj czy podejścia nie zmienić, ale dochodzę do wniosku że o ile zachowanie nie ma wpływu na ocenę tak nie mogę dopuścić do takiego gadulstwa jakie miało miejsce dzisiaj.

P1100647 (Copy)

Z jednej strony nie chcę być jak moi nauczyciele z ogólniaka, a z drugiej nie mogę pozwolić wejść sobie na głowę. Tak jak tydzień temu, tak dzisiaj wyrzuciłem studentów z sali i zajęcia kontynuowałem we względnym spokoju. Tylko wyrzucanie Ich za drzwi niczego nie zmienia, to jak wzięcie tabletki przeciwbólowej. Owszem pomoże doraźnie, ale nie jest czymś co można stosować codziennie.

P1100651 (Copy)

U Chrisa dostałem za to nowe zajęcia. Dwie godziny w niedzielę i trzy i pół w poniedziałek, czyli z dwóch dni wolnego zrobił mi się jeden, ale nie narzekam bo rozliczać się będziemy bezpośrednio, czyli bez udziału mojej firmy, a te zajęcia nowe to tylko półtorej godziny z dzieciakami i cztery godziny ze starszymi dzieciakami które przygotowujemy do szkoły średniej w USA, to której już i tak zostali przyjęci.

P1100653 (Copy)

Dla mnie będzie to coś zupełnie nowego bo tych amerykańskich testów nie ogarniam w ogóle, nie mam pojęcia jak wyglądają ani z czego się składają, także cieszę się bo to dla mnie coś nowego i dzięki temu się rozwinę. Na początku będzie pewnie ciężko, ale na szczęście to tylko 3 miesiące więc szybko zleci, w dodatku mnóstwo z tych zajęć to będzie słownictwo i pisanie, także rzeczy z którymi miałem bardzo, ale to bardzo mało wspólnego odkąd zacząłem uczyć.

P1100655 (Copy)

I cieszy mnie to tym bardziej bo w końcu będę uczył czegoś bardziej ambitnego niż tylko w kółko rzeczy podstawowych.  No i te poniedziałki to poniedziałki po południu więc czas kiedy i tak siedziałem w mieszkaniu, co prawda produktywnie bo się uczyłem, ale teraz też będzie dobrze. Z niedzielą za to trochę gorzej bo będę mieć dwie godziny okienka i o ile powinno to wystarczyć by wrócić do mieszkania i coś zjeść, to potem na siłowni znowu będzie tłok, ale trudno, jakoś to przebolej, w końcu większego tłoku niż w te piątki i tak nie będzie.

P1100656 (Copy)

Oj, obym nie wykrakał. Pierwsze zajęcia już w niedzielę, także spodziewajcie się wtedy relacji.

Koniec

P1100511 (Copy)

Tygodnia w kolegium. Nie jest to jakieś wielkie wydarzenie, ale warte odnotowania. Trzy tygodnie za mną, piętnaście tygodni przede mną. Tak sobie odliczam do tego osiemnastego. Właściwie to cały myk z określeniem tego kiedy wypadają ostatnie zajęcia polega na zapytaniu się odpowiedniej osoby.

P1100515 (Copy)

Bo pytam Chloe i Ona nie wie, bo nie liczyła, ale może sprawdzić, ale i tak nie jest pewna. A pytam Becky w pierwszy dzień pracy po powrocie i Ona liczy na miejscu i mówi bez mrugnięcia okiem kiedy skończy się semestr. Wypada dokładnie tak jak sam wyliczyłem czyli jest dobrze. Bardzo dobrze.

P1100518 (Copy)

Na siłowni tłoki, porozrzucane sztangi i hantle, zero szacunku dla innych sportowców, ale przynajmniej jak się kogoś po ramieniu poszturcha to w końcu ruszy się z maszyny i da poćwiczyć. Przynajmniej tyle.
Na tym właściwie plusy z dzisiaj można zakończyć, bo klasy dzisiaj były nieaktywne. Zupełnie nieaktywne. Siedzieli zapatrzeni w ekrany. I to wtedy kiedy w końcu robiliśmy coś naprawdę, ale to naprawdę fajnego i przydatnego czyli zamawianie jedzenia. I to siedzieli znużeni nie dlatego że to potrafili, a dlatego że po prostu siedzieli znużeni.

P1100520 (Copy)

Wczoraj jak gadali to wyrzuciłem, pierwszy raz w życiu wyrzuciłem kogoś z klasy. 10 minut zajęć, słowem się nie odezwałem, taką obrałem taktykę dawno temu, że jak ktoś mówi to nie podnoszę głosu bo wiem że grupy nie przekrzyczę, więc sobie stanąłem i patrzyłem jak moi studenci rozmawiają. I rozmawiali bite 10 minut, po których wskazałem palcem na kilku z Nich i powiedziałem że Ich sobie nie życzę. Żadnego przepraszam, tylko wzięli i wyszli. Tak bywa. Reszta klasy była już cicho do końca zajęć. Dosłownie cicho, bo nawet na pytania nie odpowiadali.

P1100525 (Copy)

Przez moment zastanawiałem się nawet czy może ja Im czegoś źle nie wytłumaczyłem, ale gdy dotarło do mnie, że Oni nie mają nawet zeszytów (95% nie ma) to jak Oni chcą się czegokolwiek nauczyć czy cokolwiek zapamiętać. Na zajęciach raz w tygodniu możesz zrobić tylko coś, ale bez wkładu własnego nigdy się nie nauczysz.

P1100526 (Copy)

Nie ma na to najmniejszej opcji. A Oni taką drogę obrali. Nie wiem czy to jest dobra droga, osobiście jej nie pochwalam, ale mam takie momenty że się nie przejmuję. Momenty w których już nie zwracam uwagi na to czy oglądają film czy nie oglądają.To trochę smutne co właśnie napisałem, ale chyba w tym tygodniu dopadła mnie ta wiosenna obniżka formy. W następnym tygodniu mamy sprawdzian i już wiem że pierwsze zajęcia po sprawdzianie będę musiał zacząć od wyjaśnienia Im raz jeszcze co oznacza słowo szacunek.

P1100530 (Copy)

Oni wiedzą, ale chyba pozapominali i nawet nie boli mnie to że zapomnieli, ale to że gdy wczoraj podniosłem głos i pokazałem drzwi tym gadatliwym uczniom w sali zapanował spokój. A ja nie lubię wierzyć w negatywną motywację. Lubię wierzyć w skuteczność pozytywnego nastawienia, przekonywania uczniów że potrafią, że mogą, ale muszą chcieć i próbować.
Naprawdę nie lubię krzyczeć.

P1100534 (Copy)

A teraz kończę bo mam setki zadań domowych do sprawdzenia i chcę się uporać z większością z nich przed sobotą. Jutro w końcu idę biegać. Ach…sobota…oby tylko pogoda dopisała. To będzie pierwszy tydzień z trzema wyjściami w teren. Ciekawe jak sobie z tym poradzę.

Szczegóły

P1100484 (Copy)

Wczoraj to tak napisałem szybko bo było już późno, ale w sumie to z tą pracą to ciekawie, zwłaszcza gdy przypominam sobie jak to szło rok temu. Rok temu było ciężko, kilka rozmów i tylko jedna konkretna propozycja. W tym roku jedna rozmowa i od razu kontrakt.

P1100486 (Copy)

Od początku.

P1100490 (Copy)

Szukałem pracy w mieście Xinzheng, bo tam mieszka i pracuje June, najbliżej Jej znajduje się amerykański college SIAS, ale ich warunki finansowe są po prostu śmieszne i nie wiem jak oni znajdują kogokolwiek do pracy, także Ich skreśliłem od razu. Drugi college w tym mieście to Shengda, do którego wysłałem zapytanie w lutym.

P1100491 (Copy)

Wtedy jednak nikt mi nie odpowiedział. Trochę mnie to zabolało, bo nie ma nic gorszego od braku odpowiedzi. Nikt z nas nie chce być ignorowany. W niedzielę, przy pomocy June, wysyłałem maile do kolejnych college’ów, ale tym razem już w Zhengzhou, czyli ciągle blisko ale już nie tak blisko.

P1100493 (Copy)

Wysyłałem także do innych firm, które się ogłaszały i wtedy dotarło do mnie że jedna ze szkół w Zhengzhou odrzuciła mnie rok temu. I bardzo się ucieszyłem gdy dowiedziałem się co to za szkoła. Niby jedna z najlepszych sieciówek, ale 40 godzin w szkole niezależnie od tego czy masz zajęcia czy nie, to nie moja para kaloszy.

P1100496 (Copy)

Pani z college’u Shengda odpowiedziała w poniedziałek, wymieniliśmy kilka maili, porozmawialiśmy na skypie i chwilę potem pojawiło się pytanie czy we wtorek o 10 mogę z Nią porozmawiać. Oczywiście że mogę.
Następne dwie godziny przygotowywałem plik z pytaniami o asystentki, poziom uczniów, zaangażowanie uczniów, materiały, metody nauczania i ogólnie o życie w college’u.

P1100498 (Copy)

We wtorek porozmawialiśmy niecałe dwadzieścia minut, zdążyłem zapytać się o prawie wszystko, bo reszta została wyjaśniona i już w środę o 949 dostałem informację że szefostwo zaakceptowało moje warunki finansowe, a ‘to jest kontrakt do wglądu i jak wszystko w nim pasuje to podeślę Ci wersję formalną’.

P1100501 (Copy)

Gdzieś tam po drodze padło pytanie ‘czy możemy się skontaktować z Twoimi referencjami?’. Oczywiście, przecież zdążę Ich uprzedzić. Nie…nie zdążyłem, ale na szczęście Pani Jin, czyli moja przesympatyczna pomocniczka z poprzedniego tygodnia powiedziała o mnie mnóstwo, ale to mnóstwo dobrych rzeczy.

P1100504 (Copy)

I tak oto moi mili znalazłem pracę w Xinzheng. Czyli nowym Zhengzhou. Dosłownie Nowe Zheng. Poszło szybko, sprawnie i bez problemu, teraz tylko mam nadzieję że mój obecny szef problemów robić nie będzie i odda wszystkie dokumenty. Jak nie odda, czekają mnie dwa loty do Polski, czyli też będzie wesoło :-)

P1100505 (Copy)

A dzisiaj był dzień paczkowy. Najpierw jedna, pełna słodyczy i kawy z Polski, za co bardzo, ale to bardzo dziękuję. Będzie czym się dzielić na Wielkanoc.
Druga rzecz…to prezent od Becky, która przywiozła mi z Sanya na dalekiej północy pół kilo cukierków o smaku…Duriana. Hahahaha

P1100506 (Copy)

Z rana poszedłem biegać, ale wyszedłem trochę za późno i biegło mi się tak trochę średnio przez ten wszechobecny śnieg, który już wieczorem zniknął prawie zupełnie, ale dwanaście kilometrów zrobiłem. Czyli taki odpowiedni dystans na te czwartki, myślę że w takie dwanaście będę mierzył co tydzień. Nie ma w końcu ani co się zabijać, ani co szarżować, zwłaszcza że jest kilka godzin w tym dniu do przepracowania.

Paczka

P1100375 (Copy)

Będąc w Jiawang, pisałem wielokrotnie o moim uczuciu do smażonego na głębokim oleju bobu. Do tego stopnia że na pewno pamiętacie jak przeżywałem gdy mój bób najpierw zaczął być sprzedawany w paczkach, a potem w innym dziale na wagę co sprawiło że z niego zrezygnowałem. Bardziej z musu niż z chęci. Czasem tak w życiu jest, że to ono decyduje za nas, a nie my za nie. I też jest dobrze, bo nie ma się co z tym spierać, trzeba to zaakceptować i iść do przodu.

P1100376 (Copy)

W Changchun bób znalazłem w jednym miejscu. W dodatku czasem go nie było, dlatego też zdecydowałem że używać go będę rzadko, bo zużyję, potem nie będzie i co ja zrobię? Lepiej więc sobie dozować, niż doprowadzić do kompletnego zużycia i braku. Brak to zawsze problem. Można biegać mniej, ale nie biegać wcale to problem. O swoim uczuciu oczywiście opowiedziałem June, bo to istotne żeby rozumiała dlaczego zawsze się uśmiecham na widok smażonego bobu. Dla Niej, dziewczyny z południa, nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Ot bób, smaczny i tyle. Dla mnie to bób smażony…jedzenie którego w Polsce nikt nie wymyślił i którego nikt nie sprzedaje i którego nie udało mi się uzyskać, mimo kilku prób. Przekąska i dodatek, ale może także służyć jako główne danie. Bób.

P1100378 (Copy)

I tak od kilku dni June opowiadała mi o tym że już wkrótce spadnie mi na głowę deszcz bobu i mam tylko buzię otworzyć, ale i nie jeść za dużo bo będzie mnie brzuch bolał. Skłamałbym mówiąc że czegoś nie podejrzewałem w momencie gdy powiedziała:
– To jak zadzwoni kurier to nie będziesz wiedzieć co powiedzieć?
– No nie, ostatnio to zupełnym przypadkiem się zgadaliśmy.
Wywołało to lekki smutek, ale gdy w końcu ktoś zadzwonił…
– A dzwonił ktoś do Ciebie?
– Tak.
– I co?
– No nie wiem, po chińsku mówił.
– Daj mi numer.
(pięć minut później)
– Zostawi paczkę w sklepie z owocami popołudniu.

P1100380 (Copy)

Zostawił. Nie wiedziałem tylko który sklep z owocami, więc obszedłem kilka, a dnia następnego z rana poszedłem do tego w którym byłem najczęściej i znalazła się moja paczka. Paczka, w której był, jak się możecie domyślić smażony bób.
– Tylko proszę, nie zjedz wszystkiego od razu.
Także teraz mam bobu pod dostatkiem.

P1100388 (Copy)

I druga historia z dzisiaj, a raczej scenka.
Ostatnie zajęcia w piątek to nie jest moja specjalność, na szczęście w tym semestrze trafiła mi się pracowita klasa, więc nie będzie problemów zbytnich. Jednakże część klasy taka pracowita nie jest, tyczy się to zwłaszcza dziewczyn. Niektóre są zanadto wesołe. Zwłaszcza taka jedna, która całe zajęcia mówi do mnie:
– Beautiful man (piękny mężczyzna)

P1100383 (Copy)

Cała klasa się śmieje, Pani Jin też się śmieje. Ja się staram nie złościć. Częściowo dlatego że mi rozprasza klasę, częściowo dlatego że ja nie jestem beautiful. W końcu po którymś razie, nie wytrzymałem, zatrzymuję się i mówię:
– Nie jestem beatiful, jestem handsome (przystojny).
– Hand-some?
Od tamtej pory dziewczyna już nie mówiła beautiful a tylko handsome. Cała klasa dalej w śmiech, ale teraz to już nawet ja się uśmiechałem bo udało się. Nawet jeżeli to będzie jedyna rzecz której się nauczyła dzisiaj to nauczyła się czegoś i to jest dla mnie najważniejsze.

P1100385 (Copy)

Dłuuugi dzień

P1100343 (Copy)

Rany…te środy będą mi dawać nieźle w kość za jakiś czas. Już teraz lekko mnie męczą, a lżej już przecież nie będzie. Nie ma jednak co się łamać, trzeba zakasać rękawy i robić swoje tak dobrze jak tylko można. W poprzednim semestrze mogłem jeszcze wskoczyć do mieszkania na chwilę, ale w tym mam na to już za mało czasu, dość by skoczyć na małe zakupy, trochę pochodzić, ale za mało by wrócić bo już za chwilę trzeba wychodzić.

P1100345 (Copy)

Z jednej strony trochę mnie to ogranicza, ale z drugiej wymusza też ruszenie czterech liter a nie siedzenie na nich. Także uważam że to dobrze. Może jednak będzie lepiej gdy nadejdzie wiosna i będę mógł się na meridce do pracy i z pracy dostać. A to jest ogromny, ale to ogromny plus. Meridka w sensie. Staram się o tym jednak nie myśleć bo do tego mam jeszcze lekką ręką dwa miesiące. Na razie takim małym kroczkiem naprzód będzie kolejny czwartek kiedy to pójdę rano biegać.

P1100346 (Copy)

– Bart, a nie czujesz że ostatnio zimno się robi?
– No trochę tak, ciężką macie tutaj tę wiosnę…
Taka rozmowa z Chloe.

P1100347 (Copy)

I zaczyna śnieg padać. Tak najzwyczajniej w świecie, jak to ma w swoim zwyczaju.
– Wiesz co June, śnieg pada.
– Spodziewałam się tego bo u mnie pada deszcz i jest chłodno.

P1100349 (Copy)

Jednak coś tę północ i południe łączy. Na szczęście na północy zimno nie było, śnieg się szybko roztopił i można dzwonić dzwoneczkiem mówiąc ze wszystko jest w porządku. Przynajmniej jeżeli chodzi o pogodę.

P1100354 (Copy)

To był także ciężki dzień, ponieważ ostatnia klasa traktowała nas, mnie i Chloe, jak powietrze. Nie wiem co w Nich wstąpiło, ale jedna książka na 25 osób i dwie osoby słuchające to stanowczo zbyt mało.

A gdy zaczynałem już podnosić głos (a to dopiero początek drugiego tygodnia…) jedna z tych słuchających powiedziała mi:
– Nie…
– Dlaczego?
– Bo oni się źle uczą.
– Nie zależy im?
– Ani trochę.

P1100355 (Copy)

Słuchałem dzisiaj podcastu o ekonomii rezygnacji i ustalono że z ekonomicznego punktu widzenia lepiej odpuścić na początku gdy wie się że się nie wygra niż ponosić ogromne wydatki przez długi okres czasu gdyż zysk może nie być nieosiągalny.

P1100357 (Copy)

Gdzieś tam w duszy wiem że nie nauczę Ich tego co chcę, ale oznacza to tylko tyle że powinienem obniżyć wymagania, a nie rezygnować zupełnie, to byłoby, delikatnie mówiąc, nie w porządku. Uznanie z góry że ta walka nie ma sensu to pogodzenie się z klęską i żaden nauczyciel nie powinien tego robić.

P1100359 (Copy)

Nauczanie to jedna z tych dziedzin w której teorie ekonomiczne trzeba odsunąć na bok i trzeba podejść do tematu bardziej romantycznie z nadzieją że każdego można nauczyć, bo można, i wiarą że każdy chce się uczyć, z tym już gorzej.

P1100361 (Copy)

Niedziela i przegapione #28

Zaskoczenie

P1100256 (Copy)

Które pojawia się na twarzach uczniów gdy widzą mnie a w planie mieli wpisane chińskie nazwisko. Byli już przygotowani na kolejnego chińskiego nauczyciela/kę, a tutaj taka niespodzianka. I to naprawdę niespodzianka, bo George tak mnie spojrzał i mówi:
– To ty?
– To ja.
– Ale powinien być ktoś inny.
– Ale jestem ja.
I się śmiał. Dla mnie było to oczywiste że wrócę, dla Nich jak widać niekoniecznie.

Pieniądze

P1100260 (Copy)

Z racji tego że zajęcia powinny rozpoczynać się od jakieś rozgrzewki, czegoś co wprowadzi uczniów w atmosferę pracy i pomoże skupić się na zadaniu lubię zarzucić prostym pytaniem, albo grą. Czasem wypisujemy sobie słówka które mogą się przydać w czasie zajęć, czasem zastanawiamy się nad czymś. I tak w poprzednim tygodniu zastanawialiśmy się nad tym co zrobiłbyś gdybyś dostał 1000 RMB?
Oczywiście padły odpowiedzi typu: kupiłbym, kupiłabym ubrania, mnóstwo jedzenia, pojechałabym gdzieś, ale padły też dwie które muszę wymienić.
– Oddałbym ludziom bardziej potrzebującym.
– Oddałbym mojej dziewczynie.
I to drugie wywołało ogromne zdziwienie na twarzy mojej i zaowocowało pytaniem dlaczego?
– Bo jest moim życiem.

Pani Jin

P1100261 (Copy)

Właściwie to niewielu studentów będzie próbowało wygłosić swoje zdanie na Jej temat, bardziej dlatego że nie są ze mną blisko niż dlatego że się czegoś obawiają. Carrots jednak się nie bała i mówi:
– Bart, Ci z tyłu wcale nie są słabi, oni są po prostu bardziej zainteresowani robieniem zdjęć, zabawą, randkami i wszystkim innym niż angielskim.
– Wiem Carrots, wiem, to są mądrzy ludzie, tylko brakuje Im dyscypliny.
– Poza tym to Ona (pani Jin w sensie) strasznie dużo gada i jest uciążliwa. Gdzie jest nasza nauczycielka z poprzedniego semestru?

Alkohol

P1100265 (Copy)

– Zaskakujecie mnie. W Polsce wszyscy mówiliby o tym że pili, a u Was nikt.
– Ja, ja piłem. – wyrywa się Mao Jin.
– Wiesz Bart, Święto Wiosny to święto rodzinne i przede wszystkim spędza się je z rodziną, więc przed rodziną się nie pije.
– No właśnie o tym mówię, w mojej kulturze zawsze można się napić.
– Tak żeby upić?
– Nie, bez przesady, ale tak dla towarzystwa.
– Wiesz, jak Ich rodzice mają na oku to może pozwolą Im się piwa napić, ale nic mocniejszego.
Wyjaśniła Chloe.

Niedziela

P1100267 (Copy)

Przed południem można tę siłownię odwiedzać.  Mało ludzi, nie tyle co z samego rana, ale jest luz i wszystko można spokojnie zrobić zgodnie z planem.
I tyle tej niedzieli było, zakupy odłożyłem na jutro, nie ma się w końcu z czym spieszyć. Jedna rzecz która mnie niepokoi to ten zimny wiatr, który atakuje Changchun. Wiem że wiosna to pora wiatrów, ale…zimny wiatr na południu daje w kość, a zimny wiatr na północy przechodzi do kości. Także lepiej żeby się skończył jak najszybciej, bo najwyższa pora zacząć biegać rano. Nie wiem jeszcze czy się uda, ale powinno być dobrze, zwłaszcza że udało mi się znaleźć skuteczne rozwiązanie na te moje zimne dłonie.

P1100269 (2) (Copy)

Bieganie w rękawiczkach

P1100224 (Copy)

Moja niedzielna grupa to Małe Potwory. Tak Ich nazywam chociaż tylko Len daje mi w kość, ale powoli chyba Go nawracam na odpowiednie tory. Ciężko zdziałać coś takiego gdy w domu dostaje zupełne inne informacje, a w tej szkole spędza dwie godziny tygodniowo, ale nie oznacza to że nie powinno się próbować. Także próbuję, ale robię to po swojemu, czyli spokojnie, bez krzyków, złości, nerwów, bo uważam że to nie ma sensu. Nawet jeżeli pomoże to:
– pomoże na krótko
– dla dziecka to żadna negatywna informacja bo może próbuje tylko zwrócić na siebie uwagę
– dziecko się zniechęci do nauki
– wytworzy nam się negatywna atmosfera

P1100238 (Copy)

Jeszcze pół biedy gdy uda nam się to jakoś w żart obrócić i po chwili wszyscy będą się spać, ale jak pojedziemy po całości i faktycznie będziemy krzyczeć to może być krucho. Dla mnie krzyk nie jest ostatecznością, jest porażką. Jest oznaką że sobie inaczej nie poradziłem i musiałem podnieść głos. Czasem przegrywam i faktycznie krzyczę, ale się nie poddaję i walczę dalej. Przede wszystkim ze sobą. W Chinach problem z krzykiem jest jeszcze jeden: dzieciaki nie rozumieją o co chodzi, dla nich to fajne i śmieszne że ktoś krzyczy, że coś się dzieje, to taka zabawa, folklor. Po pierwsze dlatego że Chiny to kraj głośny, po drugie nie rozumieją jeszcze języka angielskiego i nie wiedzą o co się złościmy.

P1100228 (Copy)

Ja mam zupełnie inne podejście, spokojne. Rozmawiam z moimi dzieciakami, staram się Im wytłumaczyć żeby czegoś nie robiły, nie lubię kar, bo ciężko mi wytłumaczyć – na pięć minut usiądziesz w kącie i jak mi powiesz co złego zrobiłeś to możesz wrócić. Także spokojnie robię co mogę, więcej się z potworami bawię niż Je uczę, ale One są zadowolone więc rodzice są zadowoleni, więc szkoła jest zadowolona. Czyli nic więcej nie muszę robić. Jest dobrze.

P1100233 (Copy)

Nie wszyscy mają takie podejście i jest to zrozumiałe, zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę że ja mam tylko jednego potworka. Anna Lisa, starsza Pani, która także uczy straszni się skarży na swoją grupę z tego samego poziomu co mój. Słyszę Ją co tydzień gdy krzyczy na swoich uczniów i rozumiem Ją doskonale, bo faktycznie nie szanują Jej ani trochę, a to jest spory problem.
Dzisiaj tuż pod budynkiem spotkałem Chrisa:
– Wiesz co, ta środowa grupa daje się solidnie Annie Lisie we znaki.
– Ta Twoja niedzielna też nie jest taka przyjemna, ale Ty masz takie podejście starszego brata i powoli, powoli robisz swoje. No i nie narzekasz.
– A pomogę komuś gdy zacznę?
– Nie, a ja się muszę z tym narzekaniem użerać.

P1100236 (Copy)

Chris osiągnął poziom który, mam wrażenie, osiąga wielu szefów w szkołach w Chinach: ‘żeby oni tylko nie narzekali.’  Trochę tak z tego żartuję, ale rozumiem Go. Musi się użerać z rodzicami, których metody wychowawcze są strasznie Chińskie, czyli niesamowicie uciążliwe dla nas, a do tego jeszcze z problemami ze strony nauczycieli, na które nic nie może poradzić. Bo co może? Nauczyciel jest od trzymania dyscypliny w klasie. I zawsze tutaj przypomina mi się dyrektor szkoły w której uczyłem to pana problem.
Tak, to jest nasz problem.

P1100242 (Copy)

Problem bo to nie jest prawdziwy problem, to jest coś z czym każdy nauczyciel musi sobie poradzić, co czeka go w każdej jednej klasie, bo nie możemy oczekiwać że zawsze wszystko będzie szło po naszej myśli.

P1100245 (Copy)

Poszedłem dzisiaj biegać. Zrobiłem powtórkę z wtorku, ale znowu nie udało mi się znaleźć drogi do małego południowego jeziora, chociaż teraz już wiem które wyjście wybrać. Biegło mi się nadzwyczaj dobrze, to naprawdę niesamowite, ale wszystkie te biegi idą mi naprawdę lekko. Nie mam żadnych problemów kondycyjnych, nie łapie mnie kolka, po prostu sama radość. Ach…dwie pary zimowych rękawiczek to wystarczająco by sobie poradzić z zimnym powietrzem w Changchun. Od razu biega się przyjemniej i gdyby nie to że to dopiero drugi tydzień biegania na dworze, czyli trzeba podchodzić do tematu rozsądnie, biegałbym jeszcze dalej.

Piąteczek

P1100217 (Copy)

Jak to powiedziała Chloe dzisiaj: gratulacje, przeżyłeś pierwszy tydzień. Byłoby super gdyby powiedziała to po ostatnich zajęciach, ale pech chciała że powiedziała po przed ostatnich.

P1100219 (Copy)

A na tych przedostatnich już nie wytrzymałem. Cały tydzień starałem się być miły i nie truć Im dupy za bardzo, bo ciężko jest zacząć nowy semestr, ciężko jest wdrożyć się w rytm nauki, no ale kurczę pieczone, jeżeli już otwarcie grasz na komórce trzymając ją na ławce, a potem się śmiejesz gdy próbuję coś wytłumaczyć to już nie tyle przekroczyłeś granicę co złamałeś szlaban, zdeptałeś flagę i postanowiłeś obcą walutą zrobić zakupy w sklepie. Także za dużo i się wygadałem. Sprawa z wygadywaniem się polega na tym, że i tak nie rozumieją co gadam, więc nie ma sensu gadać za dużo, lub też w ogóle. A najlepsze jest to, że nawet jak chiński nauczyciel na Nich gada to Oni potrafią wyciągnąć telefon i grać…Nie do pomyślenia jak dla mnie.

P1100220 (Copy)

W kaaażdym razie…czwartki i piątki na siłowni są potworne. Jest taki chiński idiom 人山人海, góra ludzi, morze ludzi, oznacza on mniej więcej tyle co: mnóstwo ludzi. I tak to właśnie wygląda na siłowni w okolicach 16. Szpilki nie da się wcisnąć, że o porządnym treningu nie wspomnę. Wszystko jest zajęte. Wszędzie są studenci, którzy chyba uznali że skoro rozpoczął się nowy semestr to warto się zapisać na siłownię. Nie wiem tylko kiedy zwątpią, bo prawdę mówiąc nie wyobrażam sobie spędzania dwóch dni tygodniowo w takim tłumie. Za dużo tego. I wczoraj i dzisiaj chciałem najzwyczajniej w świecie machnąć na to ręką i olać. Powstrzymałem się jednak, zrobiłem co miałem zaplanowane i w sumie to jestem zadowolony. Dodatkowa motywacja by w czwartki wychodzić rano na bieganie, a nie chodzić wieczorem na siłownię. A teraz pogoda tylko będzie się poprawiać, w dodatku został mi jeszcze tylko tydzień z założonego planu więc spokojnie za dwa tygodnie mogę wychodzić i biegać co rano.

Chiński kącik kulturowy – Ujgurzy

Ujgurzy, 维吾尔 (weiwuer), to grupa etniczna pochodzenia tureckiego zamieszkująca tereny środkowej i wschodniej Azji. Obecnie Ujgurzy zamieszkują przede wszystkim region autonomiczny Xinjiang w Chińskiej Republice Ludowej.

Tożsamość

Początkowo słowo Ujgur określało nieliczną koalicję plemion Tiele z terenów obecnych północnych Chin, Mongolii i gór Ałtaj. Z czasem zaczęto nim określać obywatelu chanatu Ujgurskiego. Ostatecznie zostało poszerzone do grupy etnicznej której początki sięgają upadku chanatu w roku 842, w związku z którym Ujgurzy wyemigrowali do Mongolii, oraz nad rzekę Tarim. Skutkiem tej migracji była asymilacja z ludami indo-europejskimi zamieszkującymi już te rejony. Wytworzyło się przez to nowa tożsamość, a kultura i język tureckich imigrantów z czasem uzupełnił kulturę i język obecnej tam wcześniej ludności. Płynna definicja tego kto może nazywać się Ujgurem, oraz zróżnicowane pochodzenie obecnych Ujgurów jest źródłem braku spójności w poszukiwaniu dokładnej definicji.

Pochodzenie współczesnej tożsamości

Aż do dwudziestego wieku słowo ujgur było stosowane do określenia współczesnej grupy etnicznej, a jedynie do grup starożytnych. Mieszkańców Xinjiang nazywano Turki, oraz Taranchi. Rosjanie używali słów Sart, Turk, oraz Turki. Sami mieszkańcy Xinjiang nazywali się zależnie od oazy z której pochodzili. Używali takich nazw jak Kashgaliq, sami Turcy nazywali ich Musulman.

W Chinach natomiast uznawano że wszyscy muzułmanie z Xinjiang należa do grupy etnicnzej Hui. Tureckich muzułmanów z Xinjiang nazywano Chan Tou Hui, czyli muzułmanie noszący turban. Zmieniło się to w 1934 kiedy gubernatorem Xinjiang został Sheng Shicai i zaczął stosować radziecką klasyfikację nazywającą Ujgurów Ujgurami właśnie. Nazwa ta została utrzymana po zwycięstwie komunistów.

Inna z grup etnicznych, Yugurzy z Gansu (wyznający buddyzm) jest bardzo konsekwentna w nazywaniu siebie żółtymi Ujgurami. Niektórzy badacze uważją że kultura Yugurów jest bliższa historycznej kulturze Ujgurów z Karakorum niż współczesna kultura Ujgurów w Xinjiang.

Bojownicy  o niepodległość Wschodniego Turkestanu odrzucają nazwę Ujgur iż wolą być nazywani ludźmi pochodzenia Tureckiego. Niektórzy posuwają się do tego stopnia że klasyfikują muzułmanów Hui za członków większości etnicznej Han.

Obecnie słowo Ujgur określa tureckie ludy osiadłe zamieszkujące dorzecza rzek Tarim oraz Ili. Jednakże rząd Chińskiej Republiki Ludowej określa tym mianem także ludzi których kultura i tradycja znacznie różni się od większości. Należą do nich grupy Loplik, oraz Dolan które uznaje się za bliższe Mongołom Dolat, oraz mieszkańcom Kirgistanu.

Kultura

Religia

Starożytni Ujgurzy wyznawali szamanizmu, tangrianizm, a następnie manicheizm, buddyzm a ostatecznie należeli do Kościoła wschodu Church of the East. Obecnie większość z nich to wyznawcy islamu.

Język

Język Ujgurów należy do rodziny języków Tureckich I jest blisko spokrewniony z językami Aynu, Lop, Ili, Turki, oraz wymarłymi: Staro Tureckim, oraz Chagatay.

Pierwsze formy zapisu języka Ujgurskiego były zapisany w alfabecie runicznym Orkhon. Po zmianie terenów na których zamieszkiwali zaadoptowali alfabet Sogdian, zapisując go pionowo. Z czasem zaczęli używać alfabetu arabskiego. Zmiany w dwudziestym i dwudziestym pierwszym wieku wymogły na Nich używania cyrylicy, oraz alfabetu łacińskiego.

Literatura

Najwcześniejsze dzieła Ujgurów to tłumaczenia tekstów religijny, ale powstawaly także teksty poetyckie oraz epiki. Współcześnie Ujgurzy za najważniejsze dzieła literackie uznają te napisane w okresie Kara-Khanid. Należą do nich muzułmańskie teksty religijne, historie ludów tureckich, i są to między innymi Qutatqu Bilik (Wiedza o Chwale Królewskiej) autorstwa Yusup Has Hajip, ora słownik dialektów tureckich.

Muzyka

Muqam jest odmianą muzyki klasycznej. 12 Muqam są śpiewaną epiką Ujgurów. System Muqam wytworzył się na terenie północno zachodnich Chin oraz Azji Środkowej w ciągu ostatnich tysiąca pięciuset lat, a pochodzi od modelu arabskich maqamat.

Muqamy wpisane są na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Taniec

Sanam jest popularnym tańcem ludowym. Często wykonuje się go w czasie ślubów, świąt, oraz innych uroczystości. Taniec ten może być wykonywany przy akompaniamencie śpiewu oraz muzyki.

Edukacja

Ujgurzy, w przeciwieństwie do innych wyznawców islamu w Chinach, czyli Salar i Hui, pozwalają na szkoły koedukacyjne dla dziewcząt i chłopców. Również w przeciwieństwie do dwóch wyżej wymienionych grup nie pozwalają kobietom na uczestnictwo w życiu publicznym

Jedzenie

W jedzeniu dostrzega się wpływy zarówno azji środkowej jak i Chin. Typowa potrawa to pilaf. Przyrządza się je zazwyczaj następująco: najpierw smaży się marchew i baraninę (lub kurę) z cebulą, po czym dodaje wodę z ryżem a całe danie jest gotowane na parze. Można również dodać rodzynki i suszone morele.

W potrawach dominuje baranina, wołowina, mięso wielbłądzie, kurze, gęsie, oraz marchew, pomidory, cebula, papryka, bakłażan, a także produkty mleczne i owoce.