Paczka

P1100375 (Copy)

Będąc w Jiawang, pisałem wielokrotnie o moim uczuciu do smażonego na głębokim oleju bobu. Do tego stopnia że na pewno pamiętacie jak przeżywałem gdy mój bób najpierw zaczął być sprzedawany w paczkach, a potem w innym dziale na wagę co sprawiło że z niego zrezygnowałem. Bardziej z musu niż z chęci. Czasem tak w życiu jest, że to ono decyduje za nas, a nie my za nie. I też jest dobrze, bo nie ma się co z tym spierać, trzeba to zaakceptować i iść do przodu.

P1100376 (Copy)

W Changchun bób znalazłem w jednym miejscu. W dodatku czasem go nie było, dlatego też zdecydowałem że używać go będę rzadko, bo zużyję, potem nie będzie i co ja zrobię? Lepiej więc sobie dozować, niż doprowadzić do kompletnego zużycia i braku. Brak to zawsze problem. Można biegać mniej, ale nie biegać wcale to problem. O swoim uczuciu oczywiście opowiedziałem June, bo to istotne żeby rozumiała dlaczego zawsze się uśmiecham na widok smażonego bobu. Dla Niej, dziewczyny z południa, nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Ot bób, smaczny i tyle. Dla mnie to bób smażony…jedzenie którego w Polsce nikt nie wymyślił i którego nikt nie sprzedaje i którego nie udało mi się uzyskać, mimo kilku prób. Przekąska i dodatek, ale może także służyć jako główne danie. Bób.

P1100378 (Copy)

I tak od kilku dni June opowiadała mi o tym że już wkrótce spadnie mi na głowę deszcz bobu i mam tylko buzię otworzyć, ale i nie jeść za dużo bo będzie mnie brzuch bolał. Skłamałbym mówiąc że czegoś nie podejrzewałem w momencie gdy powiedziała:
– To jak zadzwoni kurier to nie będziesz wiedzieć co powiedzieć?
– No nie, ostatnio to zupełnym przypadkiem się zgadaliśmy.
Wywołało to lekki smutek, ale gdy w końcu ktoś zadzwonił…
– A dzwonił ktoś do Ciebie?
– Tak.
– I co?
– No nie wiem, po chińsku mówił.
– Daj mi numer.
(pięć minut później)
– Zostawi paczkę w sklepie z owocami popołudniu.

P1100380 (Copy)

Zostawił. Nie wiedziałem tylko który sklep z owocami, więc obszedłem kilka, a dnia następnego z rana poszedłem do tego w którym byłem najczęściej i znalazła się moja paczka. Paczka, w której był, jak się możecie domyślić smażony bób.
– Tylko proszę, nie zjedz wszystkiego od razu.
Także teraz mam bobu pod dostatkiem.

P1100388 (Copy)

I druga historia z dzisiaj, a raczej scenka.
Ostatnie zajęcia w piątek to nie jest moja specjalność, na szczęście w tym semestrze trafiła mi się pracowita klasa, więc nie będzie problemów zbytnich. Jednakże część klasy taka pracowita nie jest, tyczy się to zwłaszcza dziewczyn. Niektóre są zanadto wesołe. Zwłaszcza taka jedna, która całe zajęcia mówi do mnie:
Beautiful man (piękny mężczyzna)

P1100383 (Copy)

Cała klasa się śmieje, Pani Jin też się śmieje. Ja się staram nie złościć. Częściowo dlatego że mi rozprasza klasę, częściowo dlatego że ja nie jestem beautiful. W końcu po którymś razie, nie wytrzymałem, zatrzymuję się i mówię:
– Nie jestem beatiful, jestem handsome (przystojny).
Hand-some?
Od tamtej pory dziewczyna już nie mówiła beautiful a tylko handsome. Cała klasa dalej w śmiech, ale teraz to już nawet ja się uśmiechałem bo udało się. Nawet jeżeli to będzie jedyna rzecz której się nauczyła dzisiaj to nauczyła się czegoś i to jest dla mnie najważniejsze.

P1100385 (Copy)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.