Zderzenie z rzeczywistością

P1100200 (Copy)

Nie moje, bo ja się z rzeczywistością zderzam codziennie i o tym często nie piszę. Jest taki cytat z pewnego starego punkowego zespołu zwanego Bunkier: ‘Moje marzenia i moje spojrzenia kłócą się ze sobą i z chęcią istnienia’. Aż tak daleko nie wybiegam, ale faktycznie rzeczywistość dość często daje porządnego kopa temu co byśmy chcieli od życia. Oczywiście nie powinniśmy podchodzić do życia z postawą roszczeniową, powinniśmy je akceptować takim jakim jest i cieszyć się z tego co mamy. To jednak wymaga albo pewnych cech osobowości, albo praktyki. Ciężko tak najzwyczajniej w świecie obudzić się rano i powiedzieć od dzisiaj cieszę się każdą chwilą i przejść od razu do czynów. Czasem rzeczywistość jest najzwyczajniej w świecie trudna do zaakceptowania i trzeba sobie z nią jakoś radzić. Niektórzy urozmaicają ją sobie spożywając alkohol, który chociaż jest depresantem to potrafi też wprowadzić w błogostan, niektórzy uciekają w różne inne środki, albo telewizję, gry, książki, każdy ucieka inaczej. Są tacy którzy uciekają dosłownie i idą biegać, oraz tacy którzy sami tworzą świat i piszą książki. Są jeszcze tacy, którzy…no ludzi którzy coś robią by sobie urozmaicić rzeczywistość jest bez liku. W gruncie rzeczy to Ci którzy sobie ją urozmaicają to tak naprawdę tworzą swoją własną, w końcu rzeczywistość nie jest obiektywna a subiektywna.

P1100203 (Copy)

Są ludzie którzy rzeczywistość już z grubsza zaakceptowali, pogodzili się z nią, przeszli na Ty i czują że nic już Ich nigdy nie zaskoczy. A potem niczym Jaap Stam wyrasta przed Nimi rzeczywistość i mówi no pasaran!, a osoby te odbijają się od nich niczym piłeczka do ping ponga.

P1100204 (Copy)

Tak to wyglądało dzisiaj na zajęciach gdy jedna ze studentek, studentek, poprosiła mnie o papier. Spojrzałem na Nią i widziałem, że poprzedniej kartki jeszcze nie zapisała, więc nie potrzebuje papieru do pisania, a chodzi Jej o chusteczkę. Także sięgnąłem do kieszeni by ową chusteczkę Jej podać a Pani Jin podaje mi kartki papieru, bo myśli że owa studentka chce napisać więcej…

P1100205 (Copy)

Studentka zdziwiona patrzy się na mnie co to ja Jej podaję i sięga ręką po chusteczki po czym pyta czy może iść do toalety. Pani Jin w tym momencie chwyta się za głowę i mówi że to jest niewyobrażalne, nie do pomyślenia, że nigdy się z czymś takim nie spotkała. No tak, bo Ona uczy drugi rok i to studentów którzy nie są z programu międzynarodowego, czyli tych którzy dostali się do kolegium bo reprezentowali sobą coś ponad portfel swoich rodziców.  Ja się tylko uśmiecham, bo widziałem to nie raz i także dlatego te chusteczki noszę. Hej, nie każdy chce należeć do klubu jednej skarpety, prawda?

P1100206 (Copy)

Druga scenka z dzisiaj będzie ze wszech miar pozytywna. Jak zapewne nie wiecie przez cały okres wakacji zimowych publikowałem na swojej angielskiej stronie proste lekcje gramatyczne, opowiadania i proste lekcje kulturowe, oraz rzecz jasna zadania do nich. Opowiedziałem o tej stronie kilku uczniom, ale nikt mi odpowiedzi nie podsyłał także dwa tygodnie temu uznałem że prowadzenie czegoś takiego nie ma większego sensu, bo przede wszystkim dla kogo mam to robić tydzień w tydzień i stwierdziłem że od teraz będę tam pisał jeżeli poczuję że mam na to ochotę. June stwierdziła że może dla poprawy mojego humoru będzie te zadania rozwiązywać, ale powiedziałem Jej żeby się nie wygłupiała.

P1100208 (Copy)

Dzisiaj na zajęciach pojawiła się Carrots i wręczyła mi stos kartek mówiąc to dla Ciebie. Spojrzałem co to i aż mi się miękko zrobiło: przepisane wszystkie lekcje wraz z rozwiązanymi zadaniami. Wziąłem i powiedziałem że oddam za tydzień.  Od razu na twarzy miałem uśmiech, a w oczach gwiazdki bo to była najmilsza rzecz jaka mnie spotkała w tym kolegium. Znaczy jasne, nasz klub angielski jest niesamowity i wszyscy jego członkowie są super i świetnie się z Nimi dogaduję, a czas spędzony w klubie wspominam niesamowicie dobrze, ale dzisiaj Carrots dotknęła mojego serca. Pokazała mi że Jej zależy, a to jest najważniejsze co można zrobić. Jeżeli po uczniach widać że Im zależy, to od razu lepiej się pracuje, jest większa motywacja do pracy i z Nimi i nad sobą. Także jak tylko wróci mi internet zabieram się za opracowywanie nowego tematu.

P1100210 (Copy)

Zderzenie kultur

P1100172 (Copy)

Takie pierwsze w Changchun, w gruncie rzeczy to pierwsze takie naprawdę mocne, a zarazem niemocne, związane ze szkołą.
Nowa asystentka Pani Jin, Pani bo to już tak wypada, ma syna który kończy studia wkrótce, a i rolę w kolegium pełni znaczącą. Nie wiem jak to się stało, że została teraz asystentką, ale widać nikomu innemu nie było z tym po drodze.

P1100175 (Copy)

W każdym razie przeprowadziłem pierwsze zajęcia, w tym tygodniu jestem bardzo miły i pełen energii więc nie każę nikomu skakać, ani nawet nie stukam w Nich za bardzo gdy grają, ot tylko jak zauważę a nie wypatruję. Takie mam założenie na pierwszy tydzień bo wiem że ciężko jest się wdrożyć w system ciągłej nauki i chcę Im to jak najbardziej ułatwić. A przy okazji ułatwić trochę sobie bo wiem, że nie mogę od początku do końca semestru być ostry i wymagający bo to najzwyczajniej w świecie nie jestem ja i tej roli nie pociągnę.

P1100181 (Copy)

Zakończyłem te moje zajęcia i podchodzi Pani Jin i mówi mi że obecnie w Chinach dla uczniów bardzo liczy się twarz (w sumie to chyba dla większości ludzi w Chinach i teraz zdałem sobie sprawę że o twarzy jeszcze nie pisałem, co muszę wkrótce nadrobić) i że powinienem zwracać większą uwagę na tych najlepszych studentów, powinienem im bardziej dawać do zrozumienia że są lepsi i dzięki temu to oni będą ciągnąć całą klasę i będą bardziej aktywni. I powinienem Ich chwalić bo to pomaga Im w budowaniu twarzy i Oni przez to czują się lepiej i chociaż to jest próżne i niedobre to tak to obecnie właśnie wygląda.

P1100183 (Copy)

Oczywiście ujęła to bardzo delikatnie, w końcu jest Chinką więc musi owijać w bawełnę żeby mnie nie urazić i ja też bardzo delikatnie, owijając w bawełnę powiedziałem że swojego modelu chwalenia uczniów nie zmienię.

P1100179 (Copy)

Nie wyobrażam sobie zajęć w których miałbym się skupić na najlepszych uczniach i ich chwalić i chwalić, zachęcać do jeszcze większej pracy i pokazywać reszcie klasy że oni są wzorem, tak samo nie wyobrażam sobie skupiania się na tych nie tak dobrych i robienia rzeczy pod Nich.

P1100184 (Copy)

Tej pierwszej opcji nie wyobrażam sobie bo nie wierzę w to że skupianie się na najlepszych pomoże tym nieco gorszym, bo niby w jaki sposób? Dla mnie to takie załamywanie obrazu, skupiam się na najlepszych, Oni fajnie się wypowiadają, ja mam wrażenie że cała klasa idzie do przodu, a w rzeczywistości idzie tylko kilka osób.

P1100185 (Copy)

Tej drugiej opcji nie wyobrażam sobie bo gdy pracuję z tymi nie tak dobrymi Ci lepsi umierają z nudów.
Od lat czterech skupiam się na większości uczniów i owszem, nie jest to rozwiązanie idealna bo Ci najlepsi trochę się mogą nudzić (ale dla Nich mam przecież bloga po angielsku i dodatkowe zadania), a Ci trochę słabsi mogą mieć problemy (ale dla Nich mam rozwiązanie w postaci: zapisz -> przeczytaj, ja mówię –> Ty powtarzasz). U mnie w klasie wszyscy mówią i to niezależnie czy mam ich 50 czy 5. I wszystkich ciągle chwalić nie mogę, bo przecież ta pochwała się zdewaluuje, jak powiedzą dobrze to pochwalę, jak mnie zaskoczą pozytywnie to przyklasnę, ale jak mi najlepszy uczeń w klasie nie zabłyśnie tylko powie coś na odwal się to nie będę przecież skakał z radości, tylko powiem good i pójdę dalej. Każdego chwalę według możliwości.

P1100188 (Copy)

Szanuję Chińską kulturę, niezależnie od tego co o Niej myślę, jestem tu gościem i muszę się dostosować i robię to najlepiej jak tylko potrafię, ale sposobu prowadzenia zajęć nie zmienię. Uważam że on się sprawdził w poprzednim semestrze, studenci na te zajęcia przychodzili i co więcej coś z nich wynosili, a to jest najważniejsze.

P1100192 (Copy)

Debata : studenci kolegium – 1:2
Czyli klęska niecałkowita.

Sprawdziany #3

P1040670 (Copy)

Taki obrazek, bo mi się udało po chińsku pogadać chwilę w czasie ostatnich zajęć. Nakreślę tylko sytuację: Mao Jin, czyli jeden z moich ulubionych studentów zawsze przychodzi na zajęcia, choćby nawet miał się spóźnić 40 minut załatwiając coś innego to przyjdzie. To są już ostatnie zajęcia w piątek więc przymykam na to oko, bo zdarzyło się do tej pory raptem raz. Z reguły przychodzi ze swoim kumplem, który też czasem na siłownię wpadnie, a dzisiaj wpadł do klasy, ale już bez swojego druha.
– Mao Jin zai naer? (Gdzie jest Mao Jin?)
– Home (w domu)
– Zhendema? (Naprawdę?)
– Zhende! (Naprawdę!)
No to siadaj. Szło tej klasie dzisiaj jak po grudzie, niektórzy naprawdę całkowicie olali te tematy i mają to wszystko kompletnie w nosie, ale pojawił się za to jeden student…

P1040671 (Copy)
Nie mogłem w to uwierzyć, siedział z tyłu, w samym kącie, taki typowy odpieprz się pan panie, dostał trzy kartki z pytaniami i prawie nic nie potrafił powiedzieć, ale gdy zaczął czytać pytania…szczęka mi opadła…chłopak czytał z najczystszym akcentem jaki słyszałem u nie urodzonego w jakimś kraju anglojęzycznym osobnika. To było niebywałe, aż mi się głupio zrobiło bo sam wiem doskonale jak mówi i wiem że swojego wschodnio europejskiego akcentu się już nigdy nie pozbędę, zwłaszcza w Chinach, a On z takim akcentem, tym najtrudniejszym, dla mnie, elementem radzi sobie doskonale. Tylko co z tego skoro zdania składa jakby dopiero co zaczął się uczyć.
Oczywiście musiałem zwrócić na to uwagę Chloe, która powiedziała że przeżyła taki sam szok parę dni wcześniej gdy dała mu kilka zdań do przeczytania w czasie swoich zajęć. Okazało się, że Jego rodzice wynajmowali nauczycieli by Go nauczyli, ale wszyscy ponieśli klęskę. Czegoś jednak chłopaka nauczyli – akcentu. To chyba najłatwiejsza rzecz dla chińczyków, biorąc pod uwagę że Ich struny głosowe są ukształtowane w zupełnie inny sposób to takie naśladowanie akcentów nie powinno być dla nich żadnym wyzwaniem. W jakimkolwiek języku.

P1040672 (Copy)

Dzisiaj zakończyłem sprawdziany i z radością wyrzuciłem karteczki z pytaniami, to była męka. Nie mogłem wszystkich pomęczyć tak jak chciałem i już wiem że w czasie egzaminu też nie będę tego mógł zrobić. Trudno, zrobię to najlepiej jak potrafię.

Wiem, znowu bez zdjęć, ale jutro już się poprawię.

Sprawdziany #2

Nie wiem jak to będzie za dwa tygodnie gdy przyjdzie pora na najważniejszy egzamin semestru. Nie mam najmniejszego pojęcia. Dzisiaj, tak jak i wczoraj muszę się spieszyć z rozmowami, a chciałbym niektórych bardziej przycisnąć, dłużej pogadać, zobaczyć co jeszcze potrafią, a nie mogę. Wszystko muszę robić po łebkach byle tylko zdążyć. Zastanawiam się nawet czy nie podzielić tego na dwa tygodnie, ale Oni na pewno też chcieliby się spokojnie pouczyć przed swoimi egzaminami które mają w pierwszym tygodniu stycznia.

P1040650 (Copy)

Jutro porozmawiam o tym z Chloe, zapytam co Ona o tym myśli i zobaczymy, może coś się Nam nasunie wspólnie.  Osobiście uważam że najlepszym rozwiązaniem byłoby rozbicie tego na dwa tygodnie bo miałem kilku uczniów gdzieś na samym dnie i chciałbym Im trochę pomóc, żeby się czegoś nauczyli przynajmniej. Chociaż tego zakichanego how are you toda; Fine, thank you and you?

I to nie jest tak że Oni są głupi, są leniwi, strasznie leniwi, skoro na sprawdzian z 32 uczniów melduje się 22 (klasa liczy 36 osób, ale 4 były chore), już mogę zrozumieć olewanie lekcji, ale sprawdzianów? To już lekka przesada. No cóż, teraz mam nazwiska i oceny, więc jakiś to wpływ na ostateczną ocenę mieć będzie. Nie powinno mnie to ruszać, ale rusza, bo o ile do braku zdolności językowych się nie przyczepię, tak lenistwo mnie wkurza.

Dobrze, nie wkurza. Smuci. Tak samo jak patrzenie na 30 osób z których 15 śpi, 8 ogląda filmy (pomimo ciągłych uwag), a 7 patrzy ale nic nie rozumie. I to niezależnie od modulacji głosu, zwrotów akcji, mówienia szeptem, krzyku, prób przeprowadzania gier, rozmów jeden na jeden, czasem najzwyczajniej w świecie nic nie działa. I to jest smutne. Ponownie, nie powinno mnie to ruszać, ale rusza, bo nie wiem jak sobie z tym poradzić. Asystentka śpi, studenci śpią, a część bidaków patrzy się na mnie chociaż nic nie rozumie i mi się smutno robi bo gdzieś podświadomie czuję że Ich to wcale nie interesuje, ale nie są tacy jak dziewczyny i nie śpią. Trzymają się dzielnie.

A jak się dzisiaj czujesz

Lubię czasem moich studentów podręczyć. Zwłaszcza gdy się spóźniają na zajęcia. W tym tygodniu pytam czy bardziej lubią koty czy psy, czy może kury lub słonie. Większość wybiera psy. Parę osób słonie :) Chyba rozniosła się już plotka że lubię słonie. Swoją drogą ciekawe jak plotka się roznosi…

– A jak się dzisiaj czujesz?
– Problem.
– Jaki?
– Serce.
– (serduszko z dłoni)
– Tak!
– To masz lizaka.

Może i czasem jestem bezduszny, ale dzisiaj nie miałem siły tych studentów męczyć, sam byłem wymęczony bo nie wyspany. Dzisiaj trochę Im odpuściłem i sobie pofolgowali. No cóż, za tydzień sprawdzian to się zamienimy rolami.

Na siłowni spotkałem Mao Jina, który mnie perfidnie wkopał…
– Nie przyszłaś dzisiaj na zajęcia!
– Ja zajęcia mam jutro!
– Jutro? (do Mao Jina) Jutro?
– Tak, jutro.
– Przepraszam, pomyliłem się
– Hahaha, Twoja wina, pomyliłeś się, nie ma przepraszam. (Mao Jin)
No, nie chce być inaczej, moja wina.

Za to po siłowni złapałem jednego z moich studentów i też Mu zwróciłem uwagę że nie przyszedł, ale tylko się pośmiałem i Go puściłem wolno. Co mi tam, za tydzień i tak przyjdzie.

Ten temat z narzekaniami to porażka, Oni tego w ogóle nie czują. Ani ociupineczkę, ale trudno, przerobię to jeszcze w czasie powtórki i powinno być dobrze.

Zima uderzy za parę godzin bo temperatura spadnie do -18, a potem zacznie się odbijać w górę. Podobno takie chłody są normalne w listopadzie, aż boję się myśleć o tym styczniu, naprawdę.

Bryanowi udało się dzisiaj kupić bilety do Harbinu, także ósmego grudnia ruszamy, a wracamy dziesiątego. W planach mamy stare miasto pamiętające czasy gdy była to jeszcze Rosja, jakieś skromne zakupy, oraz park tygrysów syberyjskich. Także Harbin uważaj, nadchodzimy! O ile po drodze, lub w trakcie nie zamarzniemy, bo to miasto słynie z ujemnych temperatur. Harbin to takie chińskie Suwałki. Chiński biegun zimna…

Skargi

P1040358 (Copy)

Skargi w języku polskim przychodzą nam bez problemu. Potrafimy skarżyć się na wszystko. Na pogodę narzekamy w lato bo jest za ciepło, w zimę bo jest za zimno, narzekamy także na wiosnę i jesień bo albo jest już śnieg, albo go już nie ma, a w gruncie rzeczy to pogoda taka nijaka i nie wiadomo co ubrać. Z narzekania w naszej kulturze uczyniliśmy sztukę a gdyby były zawody w narzekaniu to i tak narzekalibyśmy bo coś by nam poszło nie tak. Z jednej strony taki mamy język, a z drugiej taką naturę. To czy jedno kształtuje drugie czy też drugie pierwsze to rozważania na zupełnie inną notkę, o ile w ogóle się czegoś takiego podejmę.

P1040363 (Copy)
Skarżąc się w języku angielskim musimy pamiętać o trzech rzeczach:
– o tym by być uprzejmym
– o tym by być uprzejmym
– O TYM BY BYĆ UPRZEJMYM
Skargi po angielsku są ze wszech miar nudne. Do bólu przewidywalne, ugłaskane, uczesane, słowem takie ‘przepraszam, że się skarżę, ale…’.

P1040359 (Copy)

I nie wiem czy gdzieś to czułem podświadomie, ale po dzisiejszych zajęciach nabrałem pewności. Podszedłem do tych zajęć pełen energii a skończyłem robiąc w ich trakcie zaledwie część tego co zaplanowałem a i to po łebkach. W związku z tym mam problem bo w następnym tygodniu mamy sprawdziany, a za trzy tygodnie sprawdziany końcowe. Nie mam więc już kiedy zrobić tych nieszczęsnych narzekań. Niby mogę za dwa tygodnie i tak też zrobię, ale połączę to z powtórką materiału z całego semestru.

P1040361 (Copy)

No tak, bo to już koniec moi drodzy. Cztery tygodnie i koniec nauczania w kolegium. Strasznie mnie to dziwi, ten semestr wydaje mi się okropnie, okropnie krótki, ale widać tak to już jest na dalekiej północy. Prawdę mówiąc to nie dziwię się tym ludziom ani trochę bo kto by chciał chodzić do szkoły przy minus dwudziestu stopniach. Dlatego też tutaj przerwa zimowa zaczyna się w drugim tygodniu stycznia. Nie mam pojęcia dlaczego ja muszę sprawdziany przeprowadzić wcześniej, ale domyślam się że to z powodu niezbyt istotnej roli mojego przedmiotu.

P1040365 (Copy)

Także z narzekania w tym tygodniu nici, ale dowiaduję się przynajmniej że moich studentów niewiele rzeczy irytuje. Przede wszystkim kłamstwo i zdrada, dla mnie to zdumiewające że praktycznie wszyscy skarżą się na kłamliwych przyjaciół i/lub znajomych. W sumie to kto by tam narzekał na pogodę czy spóźnione autobusy gdy znajomi Go ciągle oszukują, prawda?

Zdenerwowana Chloe

Zaczęło się już na pierwszych zajęciach. A poszło o to że ludzie przychodzą na zajęcia i podają się za inne osoby. Nie jest to coś czego w Polsce nie znamy, ale jeżeli Chloe pracuje z Nimi już cały semestr to wie kto jest z której grupy. A mimo to coś takiego próbują zrobić. Bardzo to niesympatyczne z Ich strony, ale co zrobić, czegoś takiego się nie uniknie. Nigdy jeszcze nie widziałem Chloe tak zdenerwowanej, normalnie jest to oaza spokoju porównywalna do mnie.
– Przez dwadzieścia lat się uczyłam, od czterech lat uczę w szkołach, a Oni myślą że są ode mnie mądrzejsi.
– No nie oszukujmy się, nie są, bo jak mogą być. To my znamy sztuczki.
– Właśnie! Wszystkie!
No i tak nam zleciały zajęcia pierwsze na których pojawiła się też Linda, która zajęła trzecie miejsce w konkursie (z którego zdjęć chyba nigdy nie będzie), a która na poprzednie zajęcia nie przyszła bo jest z innej grupy i ktoś powiedział Jej coś przykrego. W ogóle ta pierwsza grupa piątkowa to kpina, gdyby nie te pięć dziewczyn z klubu to te zajęcia byłyby mocno kiepskie, a grupa liczyłaby 10 osób.
Wszystkie grupy poradziły sobie doskonale z tematem zaproszeń, absolutnie żadnych problemów, a temat nie jest aż tak skomplikowany jak komplementy by robić go przez trzy tygodnie. Także za tydzień ruszamy z nowym tematem i będzie super.

Okazało się że jutro nie mam zajęć, co trochę mnie zmartwiło, będę musiał Chrisa wybadać co się dzieje, bo chyba wszystkich uczniów nie odstraszyłem, byłoby mi Ich bardzo szkoda. Nawet nie chodzi o pieniądze bo to się wyjaśniło, ale o te dzieciaki. Zwłaszcza o Mary, która powinna się uczyć jak najwięcej bo to świetna dziewczyna.

Na zajęciach trzecich powtórka z pierwszych czyli znowu Chloe się wściekła i krzyczała na tego ucznia strasznie. A on w dodatku, podobno, bardzo niegrzecznie się zachował i jeszcze pyskował. No w sumie to co Mu się dziwić, przesiedział półtorej godziny na daremno. Zmarnowany czas.

Na youtubie pojawiły się cztery nowe filmy, są to rozmowy ze studentami na temat tego dlaczego uczą się angielskiego i dlaczego ćwiczą język angielski mówiony. Dla przypomnienia – https://www.youtube.com/user/DeszczOdrodzony
A skoro zostałem poproszony o zrobienie takich filmów to w końcu wziąłem się w sobie i zrobiłem swoją ankietę na temat motywacji i oddałem ją w ręce Bryana z prośbą o przetłumaczenie. Mam nadzieję że wyrobi się jeszcze przed odlotem i będę mógł trochę podziałać w tym temacie.
Tak, znowu bez zdjęć. Wiem :-)

Sprawdzian

Dzisiaj dzieciaki czekał sprawdzian, ale to dopiero na ostatnich zajęciach, także od początku.

Środowe zajęcia zawsze napełniają mnie odrobiną niepokoju bo nie wiem ilu uczniów przyjdzie. Mam taką nadzieję że przynajmniej te 15-20, ale jak będzie mniej to żeby przynajmniej mówili po angielsku, bo dzisiaj się zląkłem gdy pięć po ósmej miałem w klasie dwoje uczniów o których wiedziałem że angielski nie jest Ich specjalnością. Nie było to coś złego, wręcz przeciwnie, uważam że to super sprawa że tacy uczniowie przychodzą, ale to jest jednak pewna obawa natury co z Nimi zrobić. Niby nauczyciel zawsze powinien mieć plan B i jakiś tam zajęcia na pewno bym przeprowadził, ale…no właśnie…jakieś tam. Także ucieszyłem się bardzo gdy więcej tych studentów przyszło bo mogłem spokojnie te zaproszenia zrobić. Poradzili sobie z tym tematem bardzo, ale to bardzo szybko, podobnie jak następna grupa, także obaw żadnych o to że poradzą sobie na sprawdzianie nie mam.
Prawdę mówiąc to mam ogromne, bo z większością z Nich jest jak z dziećmi u początków nauki – jeżeli czegoś nie robimy w kółko o tym zapominają. Mogę się założyć, że już pozapominali te kierunki.
Drugie zajęcia także bardzo fajnie, jedna uczennica dostała imię Crimson czyli karmazynowy, bo Jej ulubiony kolor to czerwony. Nie, nie widzę różnicy.

Dowiedziałem się kto się cieszył że ma przystojnego nauczyciela i w życiu bym się nie kapnął, ale tak to już często bywa że najbardziej winni są tych których byśmy o to w ogóle nie podejrzewali.

Grupa trzecia dzisiaj to grupa sprawdzianowa. Z Bryanem mieliśmy pomysł żeby część nieprzygotowująca się czekała w korytarzu, ale Becky zaproponowała żeby dać Im jakieś zadanie i niech siedzą w klasie. Jak zaproponowała tak też zrobiliśmy. Dostali zadanie, a część musiała losować pytania. Jedna para odpowiada, druga para się przygotowuje. Łącznie cztery pytania, dwa pierwsze banalne: jak się nazywasz, jak się masz, dwa pozostała to już pytania losowane dotyczące komplementowania bo ktoś ma piękny uśmiech, nowy sweter, wygrał wyścig, kupił buty. Czyli same fajne rzeczy. Studentów od groma, 43 z 49, z czego dwie osoby się usprawiedliwiły, nie wiem co się stało z tą czwórką, ale zakładam że na egzaminie głównym za miesiąc się pojawią.

No tak, bo to już miesiąc jak to dzisiaj ustaliliśmy z Becky a wcześniej z Chloe. 18/19/20 Grudnia to sprawdziany, a tydzień później wyniki. W sam raz na prezent pod choinkę :-)

Słuchotki

P1040279 (Copy)

Lub po angielsku abalone. Wiecie co to? Nie martwcie się, word też nie, a ja to już w ogóle. Dzisiaj rozmawialiśmy o zaproszeniach, a żeby zapraszać to trzeba na co, najlepiej na kolację do restauracji więc na rozgrzewkę poszło pytanie jakie jedzenie znacie. I poszły standardowe banany, pomarańcze, wołowiny, chleby, mleka i tak dalej. A do tego abalone, początkowo myślałem że się przeszłyszałem, ale sprawdziłem w słowniku i faktycznie coś takiego istnieje. Podręczny polski słownik się wyłożył, ale w mieszkaniu sprawdziłem i…słuchotki.

Słuchotki to cała rodzina ślimaków. Podobno drogie. Tylko skąd mam to wiedzieć…

P1040280 (Copy)

Okazuje się że takie półtorej godziny to za mało by wyjaśnić i przećwiczyć jak dawać i otrzymywać, oraz odmawiać, zaproszeń. Trzeba się naprawdę śpieszyć, a gdyby wziąć pod uwagę, że studenci dalej nie wywiązali się z zadań domowych i nie napisali dialogów z komplementami to już w ogóle można się zacząć zastanawiać czy można iść dalej z tematami. W sumie to trzy tygodnie na komplementy to już i tak za długo.

P1040281 (Copy)

Oprócz tego – śnieg. To cholerstwo będzie się tutaj utrzymywać przez najbliższych kilka miesięcy, a w dodatku jutro czeka mnie prawdziwy test bo temperatura ma spaść poniżej minus piętnastu stopni. Dwa lata temu w taką pogodę wychodziłem biegać, ale jak będzie w tym roku to nie mam pojęcia. Może to tylko demonizuję po tej lekkiej zimie w Jiawang gdy nigdy nie było mniej niż minus siedem. Od zimy bardzo łatwo jest się odzwyczaić. Naprawdę łatwo.

Ach…jeżeli jeszcze nie widzieliście to zapraszam tutaj – http://www.youtube.com/watch?v=L0ahEWo9Ko4 gdzie obejrzeć możecie moich najmłodszych uczniów odgrywających historyjkę o kokosie i upadku. W sumie to o upadku kokosa też.
Ta w różowym to Marcy, która z reguły czuję się tak sobie i nie lubi różowego, chociaż ubranie wskazuje na coś innego. Marcy jak nietrudno się domyślić jest moją ulubienicą, bo bez Niej i Toma, tego który czytał jako drugi, nic bym w tej grupie nie zrobił. Dzieciaki strasznie szaleją i mają przez to problemy ze zrozumieniem, ale na szczęście ta dwójka najbardziej pracowitych uczniów pomaga mi.

A tu macie z dzisiaj – http://youtu.be/rB4h-J7ONXA
Dale jest niesamowity, ale tak jak jest niesamowity tak jest leniwy, Eric sobie nie daje rady w ogóle, ale z jakiegoś powodu nie można z Nim nic zrobić, Bill jest niesamowity i powinien być w innej grupie, ale mnie tak naprawdę nikt nie słucha, a obie Lucy są na odpowiednim poziomie, chociaż kamery się boją :-)
Fajne dzieciaki w gruncie rzeczy.

Soboty są pracowite

P1040166 (Copy)

Tak przynajmniej uważa Mao Jin, którego spotkałem dziś w siłowni, ale o tym za moment.

P1040167 (Copy)

Zacznijmy od tego że na zajęcia przyszedł mi dzisiaj tylko jeden uczeń, jak widać frekwencja spada nie tylko na zajęciach w kolegium. Tutaj było to jednak o tyle dziwne, że nikt o niczym nie poinformował i wyszło dość ciekawie. Mi tam zajęcia jeden na jeden nie przeszkadzają ani trochę, wręcz przeciwnie, lubię je bo mogę spokojnie popracować z uczniem, skupić się na Jego potrzebach, pomóc Mu w lepszy sposób. Niestety nie zawsze jest taka możliwość, najczęściej trzeba pracować w grupach, co też ma swoje wady i zalety. Obecnie dostrzegam więcej wad niż zalet, ale nie mogę tego systemu zmienić.
Także dzisiaj zajęć nie było dzięki czemu mogłem sobie wcześniej pójść na siłownię. A tam znowu te śmieszne chłopki podrzucające hantelki, ale dzisiaj na szczęście już Im nie odbijało tak jak tydzień temu, w końcu po tygodniu to już wypada się porządnie zachowywać.
Pomagał mi dzisiaj trochę Guo Wei (raaany, tego to już nie zapamiętacie), który studiuje na uniwersytecie technologii i specjalizuje się w gearach, lub mówiąc bardziej po polsku biegach, lub przekładniach bo cholera wie tak naprawdę.
Potem pojawił się Mao Jin, który usłyszawszy ile ja rzeczy robię w soboty stwierdził że jestem strasznie zajęty. No tak, to prawda, ale soboty nie różnią się wiele od innych dni, tyle tylko że mam mniej zajęć w szkole.
Po siłowni jeszcze chwilę się przespacerowałem z Guo Wei bo On się kulał do szkoły, a ja do sklepu po tofu i usłyszałem z pierwszej ręki że to miasto jest brudne i brzydkie. No, jeżeli mówi to Chińczyk to znaczy że nie tylko takie jest moje zdanie. To dobrze, bo już myślałem że mam jakieś negatywne myśli które wpływają na mój odbiór tego miejsca.

Sprawdziłem kilkadziesiąt prac domowych, ponownie część była perfidnie skopiowana, ale część aż mnie wzruszyła, dlatego podzielę się z Wami zdjęciami tych co ciekawszych, bo warto kurczę.

P1040180 (Copy)

Piękny charakter pisma

P1040182 (Copy)

Za wzięcie udziału w meczu koszykówki

P1040183 (Copy)

Za wychowanie królika i pranie ojcu

P1040184 (Copy)

Za zrobienie pracy domowej ;)

P1040186 (Copy)

Za to że zdała egzamin po szkole średniej. I ma przystojnego nauczyciela z zagranicy.

P1040187 (Copy)

Za robienie stateczku origami

P1040189 (Copy)

Za pomaganie uczniom

P1040195 (Copy)

Za to że ma wspaniałych rodziców

P1040194 (Copy)

Za to że pomaga młodszej siostrze

P1040193 (Copy)

A tu przeprosiny za to że nie było Jej na poprzednich zajęciach

P1040192 (Copy)

Za pomaganie sarszym ludziom

P1040190 (Copy)

Za nagrody w konkursie pisarskim, malarskim i naukę języka.