Jutro…

P1100679 (Copy)

Jutro ktoś przyjdzie i go naprawi. To mieliśmy usłyszeć w środę. Nikt nie przyszedł ani w czwartek, ani w piątek. Dzisiaj już nie wytrzymałem i zadzwoniłem do Wendy, bo Johnson jak widać jest skrajnie nieodpowiedzialny i doprowadza ludzi do granicy wytrzymałości nerwowej. Owszem, wspominały o tym dziewczyny z Baihe, ale człowiek zawsze takie opowieści przepuszcza przez palce bo nie chce się wierzyć że są ludzie będący nieodpowiedzialni aż w takim stopniu. A jednak są…

P1100681 (Copy)

Także zadzwoniłem do Wendy i wyjaśniłem Jej, że od niedzieli nie mamy gorącej wody (tak po prawdzie to bliżej zeszłego czwartku, a piątku to na pewno) a wypadałoby w końcu wziąć prysznic i zrobić pranie. Wendy zdziwiona zadzwoniła do Toma i oddzwoniła po chwili:
– Tom przyjdzie jutro, nie chciał przychodzić wcześniej bo nie wiedział czy ktoś będzie w mieszkaniu. Powiedziałam mu że przecież pracujesz w kolegium i możesz zawsze z kluczami przyjść. Także ja cię bardzo przepraszam i proszę, dzwoń na przyszłość bezpośrednio do mnie.
Można? Ano można, tylko trzeba wiedzieć do kogo dzwonić.
Kpiną dla mnie jest tłumaczenia Toma, ale ja już nie wnikam, mi też się czasem nie chce. Tylko że…JA NIE WYMYŚLAM TAKICH PIERDÓŁ! No już nieważne, jutro współlokator Tom będzie w mieszkaniu, ja po południu też także ktoś na pewno Tomowi drzwi otworzy i będzie można wziąć gorący prysznic. Albo i nie, bo może trzeba będzie wymienić bojler. Tak też być może.

P1100684 (Copy)

Ostatni dzień sprawdzianów poszedł w porządku. Oblało mnóstwo studentów, mnóstwo ściągało, ale ja wychodzę z założenia ze dopóki na chama się nie obijasz w czasie zajęć to coś Ci tam w tej głowie zostanie i zdarzy mi się przymknąć oko gdy widzę ludzi pomagających sobie. Za to bezmyślne czytanie z książki wywołuje u mnie zmianę nastawienia i od razu takich ludzi skreślam. Bo o ile pytanie się kogoś jak coś zrobić uznaję za naukę, spóźnioną bo spóźnioną, ale jednak naukę, tak czytania z książki za nią nie uznaję, tak samo jak nie uznaję grania na komórce przez godzinę przed próbą udzielenia odpowiedzi, takich ludzi też mam i Ich też skreślam.

P1100693 (Copy)

Cały dzień dziś pada. Pada i pada, a jak pada to ulice są zalane, wręcz spływają wodą niczym potoki w górach. Może to i dobrze bo dzięki temu te drogi stają się czystsze, tylko zanim staną się czystsze muszą stać się bardziej brudne bo wszędzie będzie pełno błota. Deszcz ma również to do siebie że wypędza ludzi ze szkoły, lub raczej nie motywuje do pojawienia się w niej, oraz do nie chodzenia na siłownię, co mi akurat bardzo odpowiada.

P1100695 (Copy)

Ach…przyszły również moje nowe słuchawki. Na razie działają. Oby działały jak najdłużej bo są naprawdę fajne, dokładnie takie w jakich lubię biegać i bardzo przypominają te które miałem przez drugie pół roku w Jiawang. Kolorystycznie trochę inne, jakość dźwięku również trochę odmienna od tych wielkich, ale mi przede wszystkim chodzi o to żeby działały. Tak jak początkowo bałem się że w tych wielkich będzie mi się źle biegać tak z czasem się do nich przyzwyczaiłem i zrozumiałem że nie jestem już na poziomie na którym w bieganiu przeszkadza mi absolutnie wszystko i powinienem biegać w jak najbardziej minimalistycznym stroju bo inaczej to nie daję rady. Swoją drogą to był okropny okres bo faktycznie tylko szukałem wymówek, ale musiałem go przejść bo bez niego nie byłbym tu gdzie jestem czyli w miejscu gdzie nie szukam już wymówek a powodów. Dzisiaj również udało mi się znaleźć powód by iść na siłownię – bo mi się nie chce. To jest prawdę mówiąc najlepszy powód by iść i się zmęczyć. Nie chciało mi się strasznie, poziom energii był chyba ujemny, padał deszcz, było zimno, ale stwierdziłem że właśnie dlatego trzeba iść. I było warto, po raz kolejny przełamałem własną niechęć, pokonałem siebie samego i jestem przez to odrobinę silniejszy. To właśnie takie małe kroczki nas budują, taką przynajmniej mam nadzieję.

P1100697 (Copy)

Mam również nadzieję, że jutro będzie już w miarę sucho bo w tym parku w którym biegam jest kilka takich miejsc w których biegam po ziemi, a nie po betonie a to z reguły bywa bardzo nieprzyjemne. Błoto lepi się do butów, odpryskuje na boki, a najgorsze jest to że się człowiek w nim ślizga. Z tego też powodu jutro pomyślę nad nową trasą, tak dla odmiany, żeby mi się ten park nie opatrzył za nadto. W końcu czeka mnie jeszcze kilka miesięcy biegania w nim, a zamierzam obiegać także te części nieobetonowane, by czasem kolana odpoczęły.

P1100702 (Copy)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.