Przedśniadaniowe bieganie

P1120699 (Copy)

I chociaż złapała mnie kolka i odechciało mi się wbiec na ostatnią górkę to jestem z tego zadowolony. Wyszedłem biegać godzinę wcześniej niż normalnie i naprawdę wydłużyło to mój dzień. Nagle okazało się że mam wolną godzinę. A to jest ogromny plus biorąc pod uwagę mój napięty kalendarz.

P1120700 (Copy)

Nagle okazuje się że nie tylko ja się zrywam tak wcześnie i naprawdę po parku biega całkiem sporo osób, owszem nie tyle co w Polsce (procentowo rzecz jasna), ale wygląda to o wiele lepiej niż godzinę później. Dzisiaj niesamowite wrażenie zrobił na mnie Pan biegnący mając rękę na temblaku.

P1120701 (Copy)

Jak dla mnie przykład uporu i chęć pokazania że można biegać nawet z jedną ręką unieruchomioną. Z miejsca wzbudził mój szacunek i trafił na listę ludzi którzy mnie motywują. Bo jaką ja mam mieć wymówkę skoro ktoś biega z, prawdopodobnie, złamaną ręką. No niesamowita sprawa.

P1120702 (Copy)

Nie mam tego jak sprawdzić ale wydaje mi się że był to pierwszy w tym roku, o ile nie pierwszy w ogóle w Chinach, bieg dzień po dniu. I chociaż wczoraj część dystansu była z Czerwiec więc był to bardziej jogging niż bieg, to jednak dwa dni z rzędu trzeba było biec minimum te 6 kilometrów (bo mniej więcej tyle wczoraj pobiegłem sam).

P1120707 (Copy)

Pogoda znowu się popsuła. Deszcz się rozpadał około południa i mam wrażenie że tak to powinna wyglądać jesień a nie koniec wiosny. Owszem, jest ciepło, ale co chwilę pada, a jak nie pada to w następny dzień pada podwójnie, albo przynajmniej przelotnie przez kilka godzin i od nowa. Zwariować można.

P1120708 (Copy)

Człowiek nigdy nie wie jaką pogodę dostanie, prognozy są bezużyteczne, ale nic na to nie można poradzić. Za rok będę zapewne skarżyć się na ciągłe upały, ale do tego mamy jeszcze trochę czasu, także na razie nie ma się co tym martwić.

P1120709 (Copy)

Na razie zostały mi jeszcze cztery tygodnie.

P1120710 (Copy)

I chociaż to aż cztery to już spakowałem wszystkie rzeczy, których już nie będę potrzebował w Changchun i zamierzam w sobotę znaleźć firmę kurierską która zawiezie mi je do Xinzheng.

P1120714 (Copy)

Aż sam się zdziwiłem że zmieściło mi się wszystko co chciałem, bo przecież musiały tam wejść ubrania (nie wszystkie co prawda), ale też plecak, namiot, śpiwór, materac i olbrzymia kurtka zimowa. A do tego mały stos książek…

P1120712 (Copy)

Jeszcze czeka mnie wieczorna wyprawa po wypłatę i zastanawiam się czy ponownie będę odbierał ją na parkingu pod biurem, czy też tym razem uda mi się odebrać je w biurze razem z czekającą na mnie paczką. Zapomniałem zmienić adres dostawy i zamiast do mnie paczka poleciała do Wendy, a teraz czeka na mnie w biurze. Od 3 tygodni. Całe szczęście że to nic ważnego.

P1120713 (Copy)

Powrót do…

P1120682 (Copy)

Z jednej strony powrót do Zhengzhou, z drugiej strony powrót do Changchun. Trzeci raz się rozjeżdżamy, ale pierwszy raz to ja odprowadzam Czerwiec. Poprzednie dwa razy to Ona stała na dworcu i czekała aż odjadę bo zawsze tak sobie ustawiła pociągi by ten mój był pierwszy. Teraz nie miała już odwrotu i musiała zostać odprowadzona przeze mnie. Nie do końca, bo nie na peron, ale najbliżej jak tylko się dało. I tak staliśmy aż w końcu musiała pojechać.

P1120685 (Copy)

Dzięki Niej zmieniło się Changchun. Niby z wierzchu jest dalej takie samo, czyli szare i brudne, ale mój odbiór miasta zmienił się. Więcej wesołych wspomnień, a raczej w ogóle jakiekolwiek wesołe wspomnienia. Bo przecież po tych ulicach chodziliśmy razem. No i co najważniejsze, tęsknota jest takim pozytywnym uczuciem bo chociaż kogoś nam brakuje to ten ktoś jest dla nas na tyle ważny że tęsknimy, jesteśmy więc bogatsi o to uczucie od ludzi którzy nie mają tego szczęścia.

P1120686 (Copy)

Z samego rana poszliśmy biegać i nie wiem czy o tym pisałem już wcześniej, ale naprawdę podoba mi się bieganie przed śniadaniem. W Polsce miałem z tym problemy i stosowałem tylko parę razy by wyrobić się z treningiem przed jakimiś innymi zajęciami, a tutaj biegłem tak już po raz drugi czy nawet trzeci i wszystko było w porządku. Owszem bolały nogi i czułem że jestem nierozciągnięty, ale to moja wina i mogę coś z tym zrobić. Nie czułem za to tej nieprzyjemnej pustki w żołądku ani takiej ciężkości która towarzyszyła mi w czasie porannych biegów. Także spróbuję jeszcze jutro i jak będzie dobrze to myślę że będę się tego trzymał bo wydłuża mi to dzień jeszcze bardziej. Banana zjeść zawsze zdążę, a potem mogę sobie pobiegać i zjeść normalne śniadanie. Naprawdę fajny koncept.

P1120688 (Copy)

Chris wydał dziś wyrok na uczniów z SSAT, którzy olewają zajęcia. Widać chwycili Go rodzice bo dzieciaki wyjeżdżają już wkrótce i czasu pozostało niewiele. A skoro Chris wydał wyrok to muszę się za te dzieciaki zabrać solidniej. Trochę mi Ich szkoda, ale prawda jest taka że jeżeli my się za nich nie weźmiemy (ja i Chris) to w następnym roku szkolnym nie będą mieli łatwego życia w tym ogólniaku. Także rozpoczynają się ciężkie trzy tygodnie dla Nich, ciężkie ale takie które powinny przynieść efekt. W ogóle przerażające jest dla mnie to że te dzieciaki siedzące w szkole po tyle godzin i ryjące tę gramatykę angielską do bólu wręcz nie potrafią zapamiętać że ja mam to I have, a nie I has. Ja bym Im jeszcze dorzucił zajęcia z gramatyki bo dla mnie to jest nie do pomyślenia, a fanem gramatyki nie jestem, ba jestem wręcz przeciwnikiem męczenia ludzi regułkami, ale nie może być tak że Oni mówią Kali być. Nie po tylu latach nauki.

P1120692 (Copy)

Niedziela i przegapione #40 i #41

P1120672 (Copy)

Telefon
Czasem do każdego z nas dzwonią z jakichś takich dziwnych numerów i czegoś tam od nas chcą. Często gęsto są to jakieś pierdoły jak telemarketing, ale okazjonalnie…no okazjonalnie w kraju w którym dostaję się esemesem propozycje kupna dyplomu ukończenia szkoły, dzwonią ludzie mówiący o tym że rząd jest zły i należy go obalić. Tylko teraz naciśnijcie guzik i będziecie mogli z kimś porozmawiać.
I ja wcale nie żartuję, autentycznie taki telefon odebrała June dwa tygodnie temu. Nawet bym nie pytał o co chodzi gdyby nie to że włączyła głośnik i słuchała taśmy dwa razy.

P1120671 (Copy)

George
Jemu będę musiał zrobić zdjęcie bo chłopaka bardzo lubię i będzie mi Go brakować. Dałem Mu drobnostkę przywiezioną z Yanji, taki breloczek koreański, a On od razu przyczepił do kluczy i powiedział że dzięki temu będzie o mnie zawsze pamiętał. I nawet jeżeli to takie gadanie, to jakoś tak mi się lepiej na sercu robi bo od razu atmosfera się zmienia. Od razu robi się jakoś tak przyjemniej, rodzinnie, jak w Jiawang…

P1120670 (Copy)

Niedziela

Deszcz…a raczej ulewa na moment i potem przerwa. I znowu. Potworki spisały się dzisiaj na medal, Czerwiec mi bardzo pomogła bo zrobiliśmy trudny temat i nie potrafiły tego za bardzo ogarnąć. A raczej nie chciały, bo to się zawsze takie lenistwo pojawia gdy nie trzeba myśleć po angielsku, a można po chińsku. W każdym razie ogarnęły się i gdy zmieniliśmy system prezentowania karteczek z rysunkami (takie fiszki obrazkowe by dzieciaki mogły poćwiczyć słówka) okazało się że Lilly wcale nie jest najlepsza. A już w ogóle nie była najlepsza gdy przestała wygrywać i Jej się odechciało udziału. Dziecko, dziecko…rozpieszczone do granic dziecko.

P1120669 (Copy)

Z Czerwiec na obiad kulnęliśmy się do restauracji i dotarło do mnie dlaczego Ona nie lubi mięsa. A raczej dotarło trzy godziny później. Mięso tutaj musi być jeszcze gorszej jakości niż w Polsce, bo nic innego mi raczej nie zaszkodziło. Podobnie jak w tej knajpie przy dworcu w Yanji, tam też było mięso. I co z tego że ładnie wygląda i przyzwoicie smakuje, skoro chwilę potem wychodzi samo z siebie. Chyba lepiej się od mięsa trzymać z daleka, chyba że kupuje się je samemu, wtedy przynajmniej można je na miejscu pooglądać.

P1120661 (Copy)

Deszcz

Znowu pada. I to do tego stopnia że aż się na dwór wychodzić nie chce. W tym tygodniu to chyba tylko śniegu brakowało. Bo upał niesamowity był, deszcz był, jest i zapewne będzie, a w konsekwencji zrobiło się dość chłodno.
Z rana ruszyliśmy na spotkanie z moim dwoma potworkami, a we mnie rosła nadzieja że pojawi się Mercy i będzie fajnie, tak jak tydzień temu. Nie pojawiła się. Nie było fajnie. Rozbolała mnie głowa, ale przynajmniej czegoś się nauczyliśmy.

P1120657 (Copy)

Powtórzyliśmy nazwy przedmiotów i miejsc w szkole. Przez następne dwa tygodnie te sobotnie zajęcia zostaną usunięte z grafiku ponieważ nadeszło gaokao i małych uczniów wyrzuca się ze szkół by nie przeszkadzali, co znamy z Polski, ale tutaj różnica jest taka że te zajęcia trzeba odrobić, a nie zastąpić jakimś dniem sportu czy wycieczką.
Z jednej strony bardzo się cieszę że będę mieć dwa dni wolnego w tygodniu, ale z drugiej tak mi trochę smutno że ostatni raz spotkam tych dwóch małych brzdąców w czasie ostatnich zajęć. Tak jakoś…no smutno, bo nie będzie żadnego napięcia, ot koniec zajęć i już. Do widzenia, już nigdy się nie spotkamy.

P1120655 (Copy)

Zaraz potem dostałem wypłatę z małej szkoły i poszliśmy na zakupy. Nakupowaliśmy papryki i pieprzu do ma la tang, oraz do przygotowania ostrej przyprawy. Czerwiec postanowiła o mnie zadbać i przygotować mi na zapas całą michę. Tak żeby mi wystarczyło na miesiąc. Taki jest zamysł, a jak to wyjdzie to się dopiero okaże.

P1120653 (Copy)

Oczywiście nie byłbym sobą gdybym nie wydał większości wypłaty na taobao,bo skoro mam już pieniądze wymienione i to taką sumę która mi pasuje to mogę sobie w końcu pozwolić na zakupy dla siebie. Czasem trzeba się na coś naczekać, ale wtedy to smakuje lepiej. To tak jak z gotowaniem, tyle tylko że trzeba uważać by nie przegotować.

P1120654 (Copy)

Poszedłem biegać i o ile szybkościowo było dobrze, tak lało się ze mnie strasznie a i zmęczenie mi doskwierało, ale w sumie czego się spodziewać po tygodniu przerwy. Najważniejsze jest to że była radość z biegu i już nie mam problemów z wyliczeniem gdzie przypadnie dwunasty kilometr. Teraz już sobie wszystko mogę rozplanować i będę się tego trzymać. Plan mam taki żeby ostatnich kilka tygodni biegać po 4 razy w tygodniu, a siłownią zastąpić ćwiczenia w mieszkaniu. Bo skoro nie ma Toma, to nie muszę się nikim przejmować, nie będę musiał się denerwować tymi dziesiątkami ludzi na siłowni, oraz przerzucę się na ćwiczenia oparte na wadze ciała, czyli czymś czego dawno już nie robiłem a co zawsze mi się podobało. Czyli same pozytywy.

P1120652 (Copy)

Piątek

P1120645 (Copy)

I taka scenka.
Zaczęły się zajęcia popołudniowe na które Czerwiec nie przyszła bo była zmęczona, więc siedzieliśmy sami z Becky. Rozpisałem zadania, porozmawiałem ze studentami, ale że nikt się niczym nie przejął to zaczęliśmy rozmawiać. Po chwili przyszedł jeden ze studentów z klasy obok, mojej popołudniowej środowej i powiedział że tam jest pięcioro studentów i nauczycielka też nic nie robi bo nikt nie zwraca na Nią uwagi. No to przyszedł sobie do Nas pogadać i tak sobie gadamy, a w końcu pyta Becky jak się poznałem z June. Becky pyta się mnie, a ja odpowiadam.
(I nie mogę teraz uwierzyć że nigdy jej tutaj nie opisałem, więc kiedyś to nadrobię).

P1120646 (Copy)

Becky wysłuchała i mówi wow, jakie to romantyczne.
A potem głowy uczniów niczym radar przesunęły się w stronę dochodzących dźwięków i nagle wszyscy zaczęli słuchać jak Becky tłumaczyła z angielskiego na chiński. Dziewczynom uśmiech pojawiał się na ustach i mówiły keai (urocze), a ja się tylko śmiałem że teraz to uwagę zwracali, ale normalnie w czasie zajęć to nic jej nie przykuwa. I tutaj tak mi się przypomniało Jiawang gdzie tę historię mógłbym opowiedzieć bez tłumacza i dzieciaki by mnie zrozumiały. Dopiero w Changchun dotarło do mnie jakie to były niesamowicie zdolne dzieciaki. I tęsknię za Nimi jeszcze bardziej.

P1120647 (Copy)

Ona to ja. Tak sobie zawsze powtarzam patrząc na Daisy z piątku. Nie dostała się na wymarzoną filologię angielską z powodu ocen i studiuje finanse. A chciała się wyspecjalizować jako tłumacz. I żal mi Jej okropnie bo zdolna jest, ma bardzo neutralny akcent i naprawdę dobrze sobie radzi z angielskim. Owszem, ta gramatyka kuleje, ale to wszystko jest do nadrobienia…Przecież ja też poświęciłem pół roku codziennej nauki by nadrobić braki i się udało. Najgorsze co można zrobić w takiej sytuacji to nie robić nic. Ale może w Chinach faktycznie nie można już nic zrobić bo tutaj gaokao rządzi i dzieli i bez dobrych wyników można zapomnieć o studiowaniu. Trzeba podchodzić raz jeszcze. Do całości.

P1120641 (Copy)

I co z tego że w siedmiu prowincjach jest więcej wolnych miejsc niż chętnych studentów? I tak trzeba ciężko pracować by zdać to gaokao jak najlepiej.

P1120642 (Copy)

A w Changchun powrót do pogodowej normy, czyli słońce i deszcz. Dzisiaj cały dzień na zmianę lało i kropiło. Krople zamieniały się w kropy, a te w kropelki i tak bez przerwy. Nie ma przed tym żadnej ucieczki, ale to dobrze, bo ziemia prosiła o ten deszcz już od jakiegoś czasu.

No shame

P1120625 (Copy)

Tak sobie napisałem w notatniku opisując zachowanie dwóch dziewczyn dzisiaj. Nie, nie były to jakieś straszne bezwstydnice w sensie fizycznym, ale takie w sensie zachowania.
Taka scenka: zadałem studentom zadanie, a potem postanowiłem pochodzić po klasie i porozmawiać z Nimi. Takie standardowe pytania jak się masz, jadłeś śniadanie, co jadłeś czyli takie prawdziwe nic trudnego, czego Oni i tak nie potrafią opanować. Bardziej to pewnie nie chcą niż nie potrafią.

P1120627 (Copy)

Także siedzą sobie te dwie dziewczyny i oglądają film na komórce. Oglądają i oglądają, a ja sobie stoję przed Nimi i czekam. A One nic, tylko dalej oglądają. Zacząłem ten film komentować, a One się tylko zaczęły śmiać. I wtedy dotarło do mnie że straciłem już tutaj resztki szacunku i jakiekolwiek próby jego ratowania nie odniosą rezultatu. Rozpisałem więc na tablicy kolejne zadania i powiedziałem że będą na teście, co oczywiście nikogo nie zainteresowało i trudno, nie jest to mój problem.

P1120635 (Copy)

A teraz tak od początku dnia.
Poszliśmy rano z Czerwiec biegać, znowu bez śniadania jedynie zjedliśmy po bananie. Dla mnie to dość, dla Niej to zdecydowanie za dużo, albo i wczorajsza kolacja się do tego przyłączyła i musiała zrezygnować po parunastu minutach, co jest znacznie gorszym rezultatem od tych trzydziestu paru minut sprzed tygodnia.

P1120636 (Copy)

Na razie i tak nie ma wielkiej presji, dopiero jak zaczniemy razem biegać będzie musiała wziąć się za siebie. Pokręciłem się tak w kółko na małej bieżni blisko godzinę, w ładnym tempie i wróciłem, ale lało się ze mnie niemiłosiernie. A to oznacza dwie rzeczy: kompletny brak diety przez ostatnie cztery dni dał się we znaki, oraz duszno jest nieprzyzwoicie. To jest jeden z najgorszych stanów pogodowych, gdy ziemia prosi, wręcz błaga o deszcz, a ten nie nadchodzi. Dla mnie to jest zawsze tragedia, ale cóż, nie mogę narzekać na pogodę, to nie ten poziom sportowy.

P1120616 (Copy)

Scenka druga.
Pierwsza zajęcia po południu i klasa Carrots. Jeden taki zabawowy student pyta się mnie jak ja jem, bo przecież pałeczkami je się trudno (taki panuje pogląd, że obcokrajowcy nie radzą sobie z pałeczkami), Czerwiec mówi Mu że jem rękami , a On niedowierza więc pyta jak. No to pokazałem mu że po prostu zanurzam twarz w talerzu jedzenia jak pies w misce i jem.
Wszyscy się popłkali ze śmiechu, a do mnie dotarło dlaczego te resztki szacunku zniknęły.

P1120619 (Copy)

Ciekawostka
Chińczycy spożywają rocznie tyle zupek błyskawicznych że wystarczyłoby na serwowanie ich trzy razy dziennie wszystkim mieszkańcom Algierii.
Tego dowiedziała się Czerwiec na ostatnich zajęciach na których pojawiło się sześcioro studentów, z których tylko jedna dziewczyna była czymkolwiek zainteresowana. Reszta sobie po prostu posiedziała i padło pytanie czy nie jestem zły że nikt nie przyszedł. Odrzekłem po chińsku meiyou ren, meibanfa, czyli nie ma ludzi, nic nie mogę na to poradzić.

P1120628 (Copy)

Obiad i kolację dzisiaj ugotowała Czerwiec, z czego przy okazji kolacji nauczyła mnie jak robić ostry dodatek z restauracji, oraz jak przygotować to sławne ma la tang, czyli bardzo ostrą zupę.

P1120634 (Copy)

P1120633 (Copy)

P1120632 (Copy)

Naprawdę masz dziewczynę?

Padło dzisiaj pytanie z ust jednej z dziewczyn które widziały mnie i Czerwiec w zeszły czwartek biegających na bieżni przed zajęciami. One czekały na WF, a my biegaliśmy w kółko. One rozmawiały ze sobą, machały mi, a my biegaliśmy w kółko. W końcu One rozpoczęły WF i po przebiegnięciu dwóch kółek cała klasa przeszła do marszu, a my…tak, zgadliście, biegaliśmy w kółko. Dużo tych kółek bo bieżnia mała, więc trzeba kręcić, tyle dobrego że w głowie się nie kręci. No przynajmniej niezbyt mocno.
Odpowiedź brzmiała tak, ale to Jej nie widziałyście? I nie było już żadnej reakcji. Tylko rysunek pękniętego serca na kartce. I tak mi się trochę smutno zrobiło, ale po chwili przestało bo dziewczyny te dalej były uśmiechnięte. Jest tam wśród Nich taka jedna przypominająca mi pewną znajomą z Polski i bardzo mnie to cieszy i tym bardziej żałuję że nie mogę sobie z Nimi tak spokojnie, po ludzku, porozmawiać.

P1120604 (Copy)

W czasie przerwy zadzwoniłem do mojej chińskiej szefowej i dowiedziałem się dwóch ważnych rzeczy. Pierwsza, niezwykle istotna dla mnie, dotyczy potrzeby mojej rejestracji na chińskim posterunku policji po powrocie w sierpniu. Otóż nie muszę tego robić, co mnie bardzo, ale to bardzo uspokoiło bo zmniejsza to czas jaki muszę poświęcić na pozostanie w Changchun do minimum. Nie muszę również się na policję zgłaszać by powiedzieć że wyjeżdżam. Czyli jest bardzo dobrze, ingerencja z Chińską policją powinna być jak najmniejsza moim zdaniem. Głównie dlatego że Ich angielski nie jest aż taki wybitny jakby mogło się wydawać, a mój chiński jest zdecydowanie niewystarczający do porozumiewania się z Nimi.

P1120608 (Copy)

Druga sprawa to wyjaśnienie wyjazdu Toma. Sprawy rodzinne i z jednej strony mam nadzieję że to prawda, a nie planowana ucieczka, a z drugiej mam nadzieję że to jednak ucieczka bo to dość przykra sprawa.

P1120609 (Copy)

Żar leje się z nieba i to naprawdę niespotykane żeby na północnym wschodzie było aż tak ciepło. Ludzie są senni, bardziej senni niż zawsze, kobiety noszą parasolki by Im skóra nie sczerniała bo wtedy nie będą już takie piękne.

P1120610 (Copy)

A dzisiaj jest czwarty dzień czerwca czyli dzień w którym nic się nie wydarzyło na placu Tienanmen w 1989. Absolutnie nic i naprawdę nie mamy tutaj o czym rozmawiać, proszę nie pytać, wszystko jest w porządku i proszę sobie głowy nie zaprzątać.
Czerwiec wie co się stało, powiedział Jej ojciec. To trochę jak u Nas z Katyniem gdy wszyscy wiedzieli, ale oficjalnie nie wiedział nikt. Chiński googiel, czyli baidu, blokuje wszystkie informacje o tym wydarzeniu. Wszystkie.

P1120611 (Copy)

Powrót do Changchun

Pierwsza wiadomość z rana: Tom wyleciał do USA. I wyjaśniło się jaki to samolot…Bo ja naiwnie myślałem że Tom poleciał na krótki urlop gdzieś, a On wsiadł w pociąg do Szanghaju i odleciał. Nikomu nic nie powiedział, wziął tyłek w troki i uciekł. Nie wiem czy polecieli razem z Jesicą, czy nie, ale raczej tak. Bardzo to nieprofesjonalne i dziwne, zwłaszcza że gdy ostatnio rozmawialiśmy mówił że wylatuje w lipcu. Nie wiem czy Johnson nie przegiął z czymś pały…a może powinienem był się domyślić co zamierza widząc jak sprząta puszki po piwie.

P1120594 (Copy)

Droga powrotna minęła nam spokojnie na oglądaniu widoków za oknami pociągu. I tutaj, na tych wioskach, życie toczy się wyraźnie własnym rytmem. Spokojnie, bez pośpiechu i gdy jest ciepło to wydaje się być to życiem całkiem przyjemnym, ale w zimie to musi być prawdziwa tragedia. Te chałupki wyglądają na zupełnie pozbawione izolacji termicznej, wystaje z nich komin, więc piec jest, ale ile taki piec może dać ciepła…Nie, życie na wsi na północy jest diametralnie różne od życia na wsi na południu.

P1120595 (Copy)

Przejście podziemne na dworcu przywitało nas, jak zawsze, zimnym wiatrem który jest znakiem rozpoznawczym Changchun. Oczywiście o 2030 autobusów nie ma, podobnie jak i nie ma uczciwych taksówek, ale z tym drugim sobie poradziliśmy przechodząc 200 metrów od dworca. A taksówkarze to powinni się zacząć uczyć chińskiego bo gdy ja do Nich mówię to nie rozumieli i błagalnie patrzyli na Czerwiec, a ja Ją podstępnie odsuwałem na bok i mówiłem ta bo hui shua han yu (ona nie mówi po chińsku). Trochę w tym złośliwości, ale podobnie jest trochę złośliwości w taksówkarzu chcącym Cię ogolić do zera.

P1120599 (Copy)

Jeszcze krótkie zakupy, bo oczywiście lodówka pusta, a na dodatek sklep też pusty bo chyba wszystko zostało już wykupione i na prawdziwe zakupy trzeba będzie poczekać do jutra.

P1120600 (Copy)

Tom nie posprzątał. Więcej, wygląda jakby wręcz uciekał bo zostawił mnóstwo rzeczy porozwalanych, na drzwiach do mojego pokoju przylepił kartki z informacjami żebym oddał książki i że przeprasza za bałagan. Oraz ze wszystko co zostawił mogę sobie wziąć. Ketchup, cebula i słoik oleju. I to by było na tyle jeżeli chodzi o Toma w Changchun.

Yanji

P1120472 (Copy)

P1120473 (Copy)

To był dzień na zwiedzanie miasta i zakupy. Bo w sumie to nic innego nie mieliśmy zaplanowanego. Znaczy ja miałem zaplanowaną wizytę w grobowcach z czasów królestwa Balhae. Myk jednak okazał się taki że te grobowce nie znajdowały się 10 kilometrów od Yanji, jak to sugeruje angielski internet, a bliżej 100 jak to sugeruje, lepiej rozeznany, chiński internet.

P1120478 (Copy)

I tu jest właśnie problem ze zwiedzaniem takich mniej znanych miejsc, które są trochę oddalone od tej ubitej ścieżki, że mało kto orientuje się gdzie one się znajdują i z pomocą nie przyjdzie wiele osób. Także z planu tego zrezygnowałem bo widać te grobowce i tak nie były jakieś niesamowite skoro nikt się nimi za bardzo nie interesuje. Trochę szkoda, bo zostało mi 5 tygodni w dongbei i to była w sumie moja ostatnia wyprawa turystyczna, ale co tam, są w życiu rzeczy ważniejsze.

P1120481 (Copy)

Śniadanie było dość proste, baozi i czarna owsianka, którą uwielbiam. A potem ruszyliśmy przed siebie. Yanji nie jest jakimś niesamowicie przyjaznym turystom miejscem, czyli nie ma tutaj wiele do roboty, jest za to dużo sklepów z koreańskimi rzeczami i na tym się skupiliśmy.

P1120488 (Copy)

Znudzeni zakupami ruszyliśmy do wioski koreańskiej. Fałszywej, zbudowanej koło nowopowstającego osiedla, ale takiej która na zdjęciach wydawała się całkiem przyjemna, no i o osiedlu nie wiedzieliśmy dopóki się tam nie pojawiliśmy.

P1120489 (Copy)

Także podchodząc do bramy widzimy mnóstwo obcokrajowców (powiedział nie obcokrajowiec), ale gdy my próbowaliśmy przez bramę przejść okazało się że jest zamknięta. Czerwiec bardzo chciała zobaczyć co tam się dzieje w środku, więc odczekaliśmy chwilę po czym przeszliśmy przez płot. W środku i tak nikt nie zwracał na nas uwagi, w sumie to prawie nikogo tam nie było, wszystkie budynki były pozamykane a wielkość pajęczyn świadczyła o tym że miejsce to było zamknięte od paru dobrych miesięcy.

P1120502 (Copy)

Z takich ciekawszych miejsc to zobaczyliśmy w wiosce budynek w którym przygotowywano alkohol, oraz June przetłumaczyła mi legendę o czarnym sosie, którego w Korei nikt nie lubił oprócz pewnego chłopaka który żeniąc się z brzydką kobietą robiącą ten sos zaczął nabierać siły, a ich dzieci rosły silne i zdrowe. Sosu nikt nie lubił bo śmierdział paskudnie.

P1120505 (Copy)

Na lunch udaliśmy się do japońskiej restauracji gdzie Czerwiec zamówiła smażone koreańskie nudle w tym właśnie sosie, a ja japońską zupę. Skończyło się na tym, że to ja zjadłem nudle, a Ona zupę. Nie mogła znieść ani smaku ani zapachu tego jedzenia. Zresztą jedzenie z tego okręgu podchodzi Jej bardzo średnio by nie powiedzieć w ogóle. Widać że nie jest to Jej ulubiona kuchnia w Chinach.

P1120535 (Copy)

Gdzieś w międzyczasie zadzwonił Chris żeby zapytać kiedy wylatuję do kraju, bo pewnie ustalał grafik na lipiec i poprosił żebym zagadał do Toma żeby się odezwał. Także napisałem Tomowi wiadomość żeby zadzwonił do Chrisa bo przecież mogę jutro zapomnieć. Tom odpisał że musi zadzwonić wcześnie bo o ósmej ma samolot.

P1120536 (Copy)

Potem znowu shopping z którego wkrótce wrzucę film, oraz kolacja w pobliskiej restauracji. Olbrzymia, do tego stopnia że się jej nie spodziewaliśmy i w końcu było to coś co Czerwiec mogła zjeść. Tylko co z tego skoro odchorowywała to dnia następnego.

P1120540 (Copy)

P1120593 (Copy)

P1120587 (Copy)

P1120586 (Copy)

P1120584 (Copy)

P1120576 (Copy)

P1120573 (Copy)

P1120570 (Copy)

P1120568 (Copy)

P1120566 (Copy)

Na i wzdłuż granicy

P1120347 (Copy)

Z samego rana ruszyliśmy do Tumen, czyli miejscowości na granicy z Koreą północną. Ruszyliśmy pociągiem i Czerwiec nie mogła wyjść z podziwu że tutaj wszyscy mówią po koreańsku. Gdy pytała po chińsku to oczywiście wszyscy Jej odpowiadali i nawet nie musiała się zbyt wiele domyślać.

P1120338 (Copy)

P1120340 (Copy)

P1120339 (Copy)

Podróż pociągiem zajęła nam niecałą godzinę i po chwili już jechaliśmy rykszą do granicy. Granice w Chinach to olbrzymi biznes, ale o tym będzie za chwilę.

P1120343 (Copy)

Będąc już w pobliżu rzeki postanowiliśmy zrobić sobie małą sesję fotograficzną w tradycyjnych koreańskich ubraniach i o ile na Czerwiec coś się znalazło, tak na mnie te ubrania były za małe, no ale co poradzić. Za to zdjęcia wyszły fajnie, nawet to przy którym Pan Chińczyk mówił kiss kiss.

P1120346 (Copy)

Udaliśmy się do osławionego mostu na rzece Tumen. Osławionego bo ma około 400 metrów i na jednym końcu są Chiny, a na drugim Korea Północna. Sławniejszy jest tylko ten zniszczony przez Amerykanów w Dandong. Chcemy na niego wejść, nawet gotowi zapłacić po 20 RMB, ale okazuje się że obcokrajowcy nie mogą.

P1120354 (Copy)

W sensie ja nie mogę. Nie dość że cały czas pozostaję w obrębie kraju, płacę za przejście 200 metrów, to tak naprawdę nie mogę tego zrobić bo paszport mam nieładny. Także poszliśmy sobie i pojechaliśmy do Hunchun.

P1120349 (Copy)

Hunchun to miejscowość na granicy z Rosją i Koreą. Jest tam znaczna mniejszość rosyjska która zaczęła się przeprowadzać po przejściu na emeryturębo życie w Chinach jest tańsze. Tak się przeprowadzają kilka lat i doszło do tego że wszystkie napisy są w trzech językach: po chińsku, koreańsku i rosyjsku. A jeszcze na budynku straży pożarnej był napis po angielsku.

P1120357 (Copy)

Z miejsca zostaliśmy zagadnięci przez naganiacza taksówkowego, ale olaliśmy Go zupełnie, a On dalej naciskał i w końcu nawet Czerwiec na Niego podniosła głos, a to się zdarzyło pierwszy raz odkąd się znamy. Także niezwłocznie udaliśmy się na lunch i chodząc od sklepu do sklepu udało nam się uzyskać informacje o tym jak na granicę dojechać.

P1120361 (Copy)

I tu pojawia się problem bo ja chciałem jechać na granicę oddaloną od miasta o 5 kilometrów, ale z Czerwiec się nie dogadaliśmy i pojechaliśmy do miejscowości, a raczej parku trójgranicznego. Tylko że zanim do niego dojechaliśmy wylądowaliśmy w wiosce żołnierskiej z której do parku było z pięć kilometrów.

P1120385 (Copy)

Żadnej drogi powrotnej do Hunchun, żadnego auta do parku by złapać autobus powrotny. Stopa nie ma jak złapać bo aut praktycznie nie ma, a jak są to są pełne ludzi, ale w pobliżu był sklep z pamiątkami i akurat była godzina zmian więc podrzucili nas do parku.

P1120386 (Copy)

Nastawieni na to że do parku już i tak nie wejdziemy, bo wszyscy mówili że są tam jakieś zaporowe ceny (no i prawda, są zaporowe jeżeli chce się zobaczyć wszystko i to mnie zdenerwowało strasznie, że muszę płacić żeby zobaczyć granicę, co jest bzdurą kompletną, wyłudzaniem pieniędzy i w mojej opinii nadużyciem), ale jeżeli chce się zobaczyć tylko granicę z Rosją to nie jest tak źle (chociaż i tak jest drogo, a oglądanie granicy polega na tym że wchodzi się na szczyt olbrzymiej wieży i można sobie popatrzeć na łąki, podczas gdy ta granica o której ja myślałem to prawdziwe przejście graniczne, tak przynajmniej wygląda na zdjęciach z satelity), wsiedliśmy do autobusu i wróciliśmy do Hunchun.

P1120402 (Copy)

Co straciliśmy nerwów i czasu to nasze i podtrzymało to moją opinię o ludziach z Dongbei – większość z nich jest naprawdę, naprawdę niesympatyczna. W Hunchun prawie nikt nie chciał nam powiedzieć jak dostać się do granicy, w sklepach powiedzieli że mogą zadzwonić po kogoś kto przyjedzie, kierowca autobusu wiozącego nas do granicy także mówił że nie wie jak wrócić sugerując jedynie dostanie się na trójstronną granicę.

P1120403 (Copy)

Chociaż i tak nie ma tak źle bo przynajmniej wróciliśmy cali i zdrowi do Yanji.

P1120411 (Copy)

Około 20 i zjedliśmy kolację w restauracji. Na szczęście do hotelu nie było daleko bo chwilę potem cała kolacja ze mnie wyleciała. Tak, kolejny raz się potwierdza żeby nie jeść w restauracjach przy stacjach kolejowych.

P1120416 (Copy)

P1120471 (Copy)

P1120452 (Copy)

P1120446 (Copy)

P1120443 (Copy)

P1120442 (Copy)

P1120441 (Copy)

P1120440 (Copy)

P1120439 (Copy)

P1120437 (Copy)

P1120430 (Copy)