Yanji

P1120472 (Copy)

P1120473 (Copy)

To był dzień na zwiedzanie miasta i zakupy. Bo w sumie to nic innego nie mieliśmy zaplanowanego. Znaczy ja miałem zaplanowaną wizytę w grobowcach z czasów królestwa Balhae. Myk jednak okazał się taki że te grobowce nie znajdowały się 10 kilometrów od Yanji, jak to sugeruje angielski internet, a bliżej 100 jak to sugeruje, lepiej rozeznany, chiński internet.

P1120478 (Copy)

I tu jest właśnie problem ze zwiedzaniem takich mniej znanych miejsc, które są trochę oddalone od tej ubitej ścieżki, że mało kto orientuje się gdzie one się znajdują i z pomocą nie przyjdzie wiele osób. Także z planu tego zrezygnowałem bo widać te grobowce i tak nie były jakieś niesamowite skoro nikt się nimi za bardzo nie interesuje. Trochę szkoda, bo zostało mi 5 tygodni w dongbei i to była w sumie moja ostatnia wyprawa turystyczna, ale co tam, są w życiu rzeczy ważniejsze.

P1120481 (Copy)

Śniadanie było dość proste, baozi i czarna owsianka, którą uwielbiam. A potem ruszyliśmy przed siebie. Yanji nie jest jakimś niesamowicie przyjaznym turystom miejscem, czyli nie ma tutaj wiele do roboty, jest za to dużo sklepów z koreańskimi rzeczami i na tym się skupiliśmy.

P1120488 (Copy)

Znudzeni zakupami ruszyliśmy do wioski koreańskiej. Fałszywej, zbudowanej koło nowopowstającego osiedla, ale takiej która na zdjęciach wydawała się całkiem przyjemna, no i o osiedlu nie wiedzieliśmy dopóki się tam nie pojawiliśmy.

P1120489 (Copy)

Także podchodząc do bramy widzimy mnóstwo obcokrajowców (powiedział nie obcokrajowiec), ale gdy my próbowaliśmy przez bramę przejść okazało się że jest zamknięta. Czerwiec bardzo chciała zobaczyć co tam się dzieje w środku, więc odczekaliśmy chwilę po czym przeszliśmy przez płot. W środku i tak nikt nie zwracał na nas uwagi, w sumie to prawie nikogo tam nie było, wszystkie budynki były pozamykane a wielkość pajęczyn świadczyła o tym że miejsce to było zamknięte od paru dobrych miesięcy.

P1120502 (Copy)

Z takich ciekawszych miejsc to zobaczyliśmy w wiosce budynek w którym przygotowywano alkohol, oraz June przetłumaczyła mi legendę o czarnym sosie, którego w Korei nikt nie lubił oprócz pewnego chłopaka który żeniąc się z brzydką kobietą robiącą ten sos zaczął nabierać siły, a ich dzieci rosły silne i zdrowe. Sosu nikt nie lubił bo śmierdział paskudnie.

P1120505 (Copy)

Na lunch udaliśmy się do japońskiej restauracji gdzie Czerwiec zamówiła smażone koreańskie nudle w tym właśnie sosie, a ja japońską zupę. Skończyło się na tym, że to ja zjadłem nudle, a Ona zupę. Nie mogła znieść ani smaku ani zapachu tego jedzenia. Zresztą jedzenie z tego okręgu podchodzi Jej bardzo średnio by nie powiedzieć w ogóle. Widać że nie jest to Jej ulubiona kuchnia w Chinach.

P1120535 (Copy)

Gdzieś w międzyczasie zadzwonił Chris żeby zapytać kiedy wylatuję do kraju, bo pewnie ustalał grafik na lipiec i poprosił żebym zagadał do Toma żeby się odezwał. Także napisałem Tomowi wiadomość żeby zadzwonił do Chrisa bo przecież mogę jutro zapomnieć. Tom odpisał że musi zadzwonić wcześnie bo o ósmej ma samolot.

P1120536 (Copy)

Potem znowu shopping z którego wkrótce wrzucę film, oraz kolacja w pobliskiej restauracji. Olbrzymia, do tego stopnia że się jej nie spodziewaliśmy i w końcu było to coś co Czerwiec mogła zjeść. Tylko co z tego skoro odchorowywała to dnia następnego.

P1120540 (Copy)

P1120593 (Copy)

P1120587 (Copy)

P1120586 (Copy)

P1120584 (Copy)

P1120576 (Copy)

P1120573 (Copy)

P1120570 (Copy)

P1120568 (Copy)

P1120566 (Copy)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.