Podróż na północ

P1120271 (Copy)

Zaczęła się w piątek gdy po zajęciach ruszyliśmy na nowy przeniesiony przystanek autobusowy i pojechaliśmy na dworzec.
Zajęcia to częściowy sukces a częściowa tragedia bo zostałem olany zupełnie, no ale kto by tam przynosił książki mając w perspektywie wyjazd do domu po zajęciach.

P1120287 (Copy)

Także było i minęło, nie ma co nad tym rozmyślać, do końca zostało 5 tygodni i zaczyna się wielkie odliczanie bo do zrobienia zostały jeszcze dwa zajęcia. Reszta to testy i prezentacje. Czyli jest bardzo, bardzo dobrze.

P1120288 (Copy)

Pociąg przyjechał punktualnie i zabrał nas do Yanji. Yanji jest stolicą koreańskiego okręgu autonomicznego Yanbian o czym już wspominałem.

P1120291 (Copy)

Obudził mnie wschód słońca o czwartej, czyli dużo, ale to dużo za wcześnie. Tutaj też godziny są poprzewracane, dzień wstaje za wcześnie a kończy się również za wcześnie. Mogliby nad tym popracować, ale dawno temu uznano że w całych Chinach należy stosować czas pekiński, zgodnie z duchem jednego kraju. Ich prawo.

P1120292 (Copy)

Gdy dojechaliśmy już do Yanji zaczęły się poszukiwania naszego hotelu. Trochę to trwało, ale na szczęście udało się i to w dodatku o tyle fajnie że mieliśmy autobus bezpośredni. To też taki pierwszy znaczący przypadek w którym chiński internet nam nie pomógł, ale google nie zawiodło.

P1120293 (Copy)

Chiński internet bowiem nie potrafił odnaleźć naszego hotelu, a raczej przystanku przy nim, za to google poradziło sobie bez problemu. Co prawda trochę się pogubiło mówiąc że dojeżdża tam tylko jeden autobus, ale nas o akurat nie dotyczyło bowiem i tak ze stacji kolejowej mieliśmy jeden autobus.

P1120296 (Copy)

Do hotelu dotarliśmy za wcześnie, ale na szczęście pozwolili nam zostawić plecaki i poszliśmy na śniadanie do pobliskiej restauracji, jednej z nielicznych otwartych zresztą, i zamówiliśmy owsiankę która była taka sobie ze wskazaniem na słabą, shao mai czyli takie pierogi które oryginalnie pochodzą z Kantonu i powinny być z wieprzowiną, ale nasze były z wołowiną i Czerwiec nie smakowały, za to ja uważam że były przepyszne.

P1120305 (Copy)

Następnie przyszła pora na lekki shopping, który trochę skróciliśmy, ale wróciliśmy z niego wzbogaceni o kapelusze, a ja o przyjemność skosztowania sławnych nudli na zimno. Nudle na zimno w zupie jadłem już raz w Pekinie rok temu, koło którejś ze świątyń i pamiętam że były w smaku mocno średnie.

P1120307 (Copy)

Te dzisiaj były natomiast przepyszne. Dziwne bo słodko ostre, ale przepyszne. Czerwiec w ogóle nie smakowały, ale Ona jest niepozytywnie nastawiona do dań słodko ostrych.

P1120308 (Copy)

Przed powrotem do hotelu udaliśmy się jeszcze w odwiedziny do pobliskiej piekarni która przyciągnęła nas zapachem świeżo wypieczonego chleba i co prawda prawdziwego chleba tam nie było, ale ten słodki był bardzo, ale to bardzo dobry i miał krótką datę przydatności do spożycia czyli nie był to typowy chiński pompowany chemikaliami chleb.

P1120310 (Copy)

Jutro ruszamy jeszcze dalej na północ.

P1120314 (Copy)

P1120336 (Copy)

P1120334 (Copy)

P1120332 (Copy)

P1120329 (Copy)

P1120327 (Copy)

P1120324 (Copy)

P1120321 (Copy)

P1120318 (Copy)

P1120316 (Copy)

Wyglądasz jak lalka

P1120256 (Copy)

Tak mi dzisiaj powiedziała Becky. I to przelało czarę. Poszedłem do fryzjera. Zdjęć nie będzie. Przynajmniej na razie. Czerwiec mówi że wyglądam jakbym miał lat dwadzieścia dwa, ale przed obcięciem mówiła że wyglądam na dwadzieścia pięć, więc nie można do Jej słów się za bardzo przywiązywać, bo obiektywna nie jest. Rozmawiała z fryzjerem i walczyła z Nim twardo o to by mi dociął grzywkę bo nasze rozumienie słowa krótka było diametralnie różne. W końcu dociął mniej więcej dobrze, ale to była moja pierwsza wizyta u fryzjera po której nie byłem w pełni zadowolony.

P1120252 (Copy)

Pytałem dzisiaj studentów co będą robić w trakcie Święta Smoczych Łodzi i większość z Nich wraca do domu. Jednego takiego aparata zapytałem dlaczego zostaje w szkole w Changchun i najpierw powiedział żebym mówił po chińsku, a gdy Mu przetłumaczono na chiński odpowiedział study to się zacząłem śmiać. Bardzo to było nieprofesjonalne z mojej strony, ale myślę że tak adekwatnie do tego jakiego nauczyciela spodziewają się w Chinach. Student się chyba obraził bo pokazał mi telefon z translatorem i napisem nabijasz się ze mnie. No tak, z kogoś muszę.

P1120253 (Copy)

Ogólnie to te zajęcia robią się strasznie ciężkie bo coraz mniej ludzi przychodzi i coraz mniej uważa. Większość ma to kompletnie w nosie, a jutro to już w ogóle będzie zabawnie bo pewnie połowy studentów już nie będzie. Wyjadą do domu na ŚSŁ.

P1120254 (Copy)

Zadzwoniła do mnie wczoraj Miss Jin, która wręczyła mi dzisiaj paczkę ryżowych pierogów. Piękny prezent i tak jak pisałem wczoraj ŚSŁ wyrasta na moje ulubione święto w Chinach. Mam z nim, jak do tej pory, same dobre skojarzenia. Rok temu był to mój pierwszy wyjazd, kiedy to ruszyłem do Kaifeng, a w tym roku będzie to wycieczka z June do koreańskiego okręgu autonomicznego i to jeszcze na granicy z Rosją.

P1120255 (Copy)

A Czerwiec spędziła dzisiaj cały dzień rozmawiając z Becky i obgadując mnie na wszystkie możliwe sposoby, ale przynajmniej dzięki temu nie rzucała się tak w oczy jak w środę kiedy to wszyscy patrzyli na tę ciekawą dziewczynę siedzącą z tyłu. Teraz była brana za koleżankę nauczycielki. Z którą Ich nauczyciel trzyma się za ręce chodząc po mieście.

P1120258 (Copy)

W ogóle to bardzo jestem z Niej dumny bo biegała dziś 36 minut i to nawet ładnym tempem. Do tego stopnia się Jej spodobała że chce też jutro iść, ale to chyba nie wypali czasowo…Chociaż…kto wie…

P1120259 (Copy)

A na zakończenie dnia powiedzieliśmy starszej Pani zbierającej butelki, że na piątym piętrze w moim bloku mamy ich od cholery i może je spokojnie zabrać bo są tam już od kilku miesięcy. Miała co prawda lekkie opory bo one faktycznie wyglądają jakby na kogoś czekały, ale widać nie potrafiła zrozumieć że czekają właśnie na nią. W końcu jednak zaczęła je znosić i wyglądała na bardzo zadowoloną.

P1120260 (Copy)

Ta twoja dziewczyna…

P1120248 (Copy)

Jest piękna! Usłyszałem od jednego ze studentów dzisiaj. Dokładniej to usłyszałem wo kan ni de nvpengyou, ni shi hen piaoliang. Czyli widziałem twoją dziewczynę, jest piękna. A June siedziała sobie z tyłu i nie rzucała się w oczy. No dobrze, starała się nie rzucać w oczy, bo Oni wyczuli że coś jest nie tak gdy taka nowa osoba siedziała sobie spokojnie z tyłu. Parę osób pytało kto to, ale ja się słowem nie odezwałem. Rżnąłem głupa po prostu.
A Oni tylko się oglądali, ale w końcu przestali bo bardziej fascynujące okazały się być telefony komórkowe. Takie społeczeństwo rośnie.

P1120246 (Copy)

Ciągle musi się coś dziać, ciągle musi się coś ruszać, a im więcej i ciekawiej tym lepiej. Tyle że ciekawiej to jest pojęcie mocno subiektywne.
Czerwiec siedziała sobie z tyłu i nawet gdy Becky Ją zaprosiła do przodu to odmówiła. Więc siedzieliśmy tak i rozmawialiśmy. A Becky tylko nie mogła się nadziwić, że te zajęcia wyglądają tak tragicznie i nikt nie słucha, nikt nie zwraca uwagi i każdy robi co chce. No tak, to moja wina i do tego przyznaję się bez bicia, ale nie mam w sobie tyle siły by walczyć z każdą klasą. Trzeba wiedzieć gdzie odpuścić by nie zwariować.

P1120245 (Copy)

Obiad dzisiaj przygotowała Czerwiec. Bakłażany z mięsem i ostrym sosem pomidorowym a do tego klopsy. W sosie i bez sosu. Do wyboru. Dwie godziny spędziła w kuchni, ale warte to było każdej minuty bo było przepyszne. Złota dziewczyna.

P1120244 (Copy)

George, czyli taki mały podróżnik z krańca prowincji Jilin zaskoczył mnie dzisiaj niesamowicie. Wręczył mi zongzhi, czyli ryżowe pierogi z czymś w środku. Pisałem o tym rok temu bo dostawałem ich wtedy bardzo dużo. Powoli święto smoczych łodzi wyrasta na moje ulubione chińskie święto. Jakieś takie radosne mi się wydaje z powodu tych pierogów. Święto środka jesieni też niby ma ciasteczka, ale jakoś tak klimat nie ten. Może to kwestia tego że ŚSŁ wypada pod koniec roku szkolnego i już z tego powodu jest dla mnie mocno sentymentalne. Może myślę o nich jako o prezentach pożegnalnych? A może przypominam sobie tę Lucy która cały rok chciała ze mną rozmawiać, ale dopiero na dwa miesiące przed końcem roku zaczęła i podarowała mi zongzhi zrobione przez babcię? Może myślami jestem przy tych pierogach, które zostawiłem w zamrażalce w Jiawang? A może rozczula mnie to że coś dostaję? A może wszystko naraz i jeszcze więcej? ŚSŁ to święto rodzinne i tak jak moi studenci wracają do domów na parę dni, tak ja już wkrótce wrócę do Polski do swojego domu.

Decathlon

P1120199 (Copy)

Jest kilka takich miejsc które zawsze i wszędzie wyglądają tak samo. KFC, McDonald’s i inne wielkie korporacje które mają zabijać indywidualność i sprawiać że wszystko wszędzie jest takie samo. No i rzeczywiście można odnieść takie wrażenie będąc w Polsce gdzie te restauracje niczym się od siebie nie różnią, wszędzie jest to samo i wszystko smakuje tak samo.

P1120209 (Copy)

Jednak gdy przeniesiemy się na inny kontynent, lub nawet do innego kraju dostrzeżemy że są pewne różnice. Owszem, dalej będziemy mogli kupić te same, z nazwy, potrawy ale będą one smakować inaczej bo są dostosowane do gustów tubylców. No tylko że wyglądać wszystko będzie dokładnie tak samo.

P1120206 (Copy)

Dla mnie wejście do takiego KFC czy McDonalda to jak podróż w przestrzeni. Owszem, wszędzie są napisy po Chińsku i większości nie rozumiem, ale wystrój pozostaje bez zmian.

P1120216 (Copy)

Innym takim sklepem który sprawia że czuję się jak w domu jest Decathlon. Po części dlatego że w Polsce to mój ulubiony sklep sportowy i mógłbym tutaj wymieniać jego zalety, ale że mi za to nie płacą to nie będę się na to silił, a po części dlatego że wygląda dokładnie tam samo jak w Polsce i nawet ceny są podobne, lub niższe.

P1120224 (Copy)

Czyli naprawdę hao difang (dobre miejsce). Tak mi się tam podoba że zabrałem tam dziś June i kupiliśmy buty. Znaczy buty dla Niej, bo mojego rozmiaru oczywiście nie ma. W sumie to chyba przepłaciliśmy bo mogliśmy kupić na stoisku z ubraniami dla dzieci i byłoby dobrze. Ona ma naprawdę malutkie stopy.

P1120225 (Copy)

Na obiad znowu ma la tang, ale w innej restauracji i Czerwiec wykupiła, specjalnie dla mnie, składniki do przygotowania własnego ma la tang w domu. Teraz mnie jeszcze tylko musi tego nauczyć i będzie super.

P1120229 (Copy)

Po obiedzie przespacerowaliśmy się do parku, który naprawdę fajnie już wygląda. W dodatku dzisiaj pogoda dopisała, dla mnie już trochę za ciepło, ale Czerwiec już nie było zimno, czyli mamy taki mały progres bo do tej pory było Jej tutaj. No tak, skoro ktoś całe życie spędził na terenach gdzie temperatury od kwietnia oscylują w okolicach 25 stopni na plusie to może się tutaj czuć lekko nieswojo.

P1120230 (Copy)

P1120231 (Copy)

Poniedziałkowe bieganie

P1120192 (Copy)

Tak sobie zaplanowałem że przebiegnę dziesięć, no może jedenaście kilometrów. Zrezygnowałem z biegania na bieżni bo to jest strasznie monotonne i przez to psychicznie męczące. Owszem, wykres pokazał że łatwiej mi utrzymać tempo i nie ma żadnych wielkich skoków, zmian czy innych nieprzewidywalnych historii, ale…no właśnie nie ma żadnych wielkich skoków, zmian, oraz innych nieprzewidywalnych historii.
Innymi słowy jest nudno. Takie bieganie jest fajne jak się ma jakiś konkretny cel treningowy, czyli porobić interwały, powalczyć z nudą, dać odpocząć nogom od betonu, ale że ja takiego celu nie mam to mnie to najzwyczajniej w świecie nudzi.

P1120196 (Copy)

Dobiegłem więc do bieżni, ale nawet na nią nie zaglądałem tylko pobiegłem do parku, trochę okrężną drogą bo zahaczyłem o szkołę i rodziców którzy dzieci do szkoły odprowadzali, a potem wbiegłem do parku i pomyliłem się w obliczeniach. 11 wydawało mi się za mało, więc obiegłem park i wyszło ponad 14. Czyli tak odpoczynkowo, tak jak miało być. Zastanawiam się czy iść jutro, czy też nie, ale chyba odpuszczę, bo skoro odpoczywam to odpoczywam.
Patrzę teraz na średnią prędkość i jestem pod wrażeniem. Chciałoby się powiedzieć że tego nie czułem , ale czułem. To nie był miły lekki bieg, ale też nie było tragedii. Fajnie wyszło i jestem z tego zadowolony. Teraz tak myślę że faktycznie nie ma się co wybierać jutro i lepiej odpuścić, odpocząć by potem wrócić z pełną mocy.
Obiad znowu w misce. Za to na kolację wieprzowina smażona na głębokim oleju i ostry sos, ale to już dzieło Czerwiec. Pychota.

P1120197 (Copy)

A zajęcia poszły super, jeszcze tylko jedne w tym miesiącu i początek końca. O ile dzieciaki z gimnazjum mają okres skupienia godny muchy, o tyle dzieciaki ze szkoły podstawowej są super radosne gdy mogą sobie poskakać trochę. A gdy robiliśmy piosenkę z pokazywaniem potrafię skakać, potrafię czytać, potrafię się wspinać, potrafię milion innych rzeczy to uchachane były aż miło. Ja muszę przy Nich wyglądać komicznie, ale kto by się tym przejmował, przecież ja tam jestem dla Nich a skoro moje wygłupy pomagają Im się czegoś nauczyć to tym lepiej.

Niedziela i przegapione #39

P1120182 (Copy)

Chińskie zombie
To taka ciekawostka o której dowiedziałem się od Czerwiec gdy tłumaczyła to jednemu z moich potworków.
Otóż Chińskie zombie skaczą ponieważ są zimne. My gdy chodzimy idziemy lewa, prawa w tempie 1-2, czyli ciepło-zimno. Zombie chcą być ciepłe to skaczą  w tempie 1-1-1- czyli ciepło-ciepło-ciepło.
A dlaczego dawno temu w Chinach były niskie drzwi? Ano właśnie po to by zombiaki nie przechodziły, bo skoro potrafią tylko skakać to nie przejdą. No pasaran.

P1120178 (Copy)

Wszyscy mówią że jestem szalony, ale nikt mnie nie zna
Taką oto myślą zaskoczył mnie dziesięciolatek. Czerwiec wyjaśniła mi że to cytat z wiersza, ale i tak wrażenie zrobił na mnie niesamowite. Żeby coś takiego zapamiętać i potem jeszcze umieć to wykorzystać. Podziwiam, podziwiam i raz jeszcze podziwiam.

P1120177 (Copy)

Niedziela
Dzisiaj, wyjątkowo, nie przygotowywałem niczego w mieszkaniu tylko poszliśmy na obiad do restauracji. Tyle dobrego opowiadano mi o ma la tang czyli ostro ostro ostro, że w końcu zdecydowałem się skosztować. Zadanie jest proste, dostaje się koszyczek w którym umieszcza się wybrane jedzenie, a szef kuchni wrzuca to do wody po czym wyjmuje przy pomocy sitka i umieszcza w misce wypełnionej z góry upatrzonymi przyprawami.
Ostre ostre ostre to to nie jest, ale jest ostre i jest w porządku. Więcej nie można wymagać.

P1120179 (Copy)

A Chris ma psa. Rocznego goldena którego ktoś chciał się pozbyć. Lub, jak Chris przypuszcza, ktoś go ukradł i miał sprzedać, ale kupiec się wycofał i trzeba było coś z psem zrobić. Także przygarnął szkraba, umył, odrobaczył, a teraz się nim będzie opiekować. Jeszcze dzisiaj z Nim do weterynarza jechał bo był zapuszczony niesamowicie. Nie wiem jak można tak psa zapuścić, naprawdę nie wiem.

P1120180 (Copy)

Udało nam się wczoraj znaleźć hotel i to taki w którym przyjmują obcokrajowców i nie podbijają cen z okazji święta, czyli hotel uczciwy. Troszkę droższy od hotelu który się wycofał z przyjęcia nas, ale różnica w cenie była niższa od tego ile byśmy musieli zapłacić by tamci nas przyjęli. A hotel ładniejszy. To naprawdę niesamowite jak taka zwykła ludzka chciwość potrafi się odbić czkawką, przecież Oni przez to pieniądze stracą. Miejscowość do której się udajemy nie jest typową miejscowością turystyczną więc nie można się spodziewać napływu gości. A jednak ktoś uznał że lepiej być sprytnym i sobie dorobić. No cóż, chytry traci dwa razy.

Marcy

 

P1120168 (Copy)

Lub Mercy…zresztą to nieważne. Ważne jest to że wróciła! Wróciła moja niedzielna ulubienica. Gdzieś tak po pierwszych piętnastu minutach ktoś puka do drzwi a za nimi stoi Marcy z mamą i, jak zawsze, uśmiecha się od ucha do ucha. Ja się już pogodziłem z tym że nigdy Jej nie zobaczę. Taki smutek we mnie powstał, taka pustka o której w gruncie rzeczy nie myślałem bo była niemożliwa do wypełnienia. A teraz powróciła i sama wypełniła lukę po sobie.

P1120171 (Copy)

Niesamowite przeżycie jak dla mnie. Naprawdę za Nią tęskniłem bo to dziewczyna świetna, urocza, wygadana, rozbawiona. Do tego stopnia że dzisiaj sama z siebie mnie zaczęła łaskotać. I śmiać się z włosów na rękach i nogach. Rany…tylko gdzieś tam jest we mnie niepokój że pójdzie do klasy Toma w środy, a nie do mojej bo moja to jednak PC4, a Ona była przecież pod koniec PC2. Także nie wiem czy to nie będzie dla Niej za duży przeskok. Trochę się tego obawiam bo to jednak cała książka. Ciężko coś takiego przeskoczyć.

Obiad ugotowałem i zdjęcie z michy bo to się na talerzu nie zmieściło.

P1120166 (Copy)

Kolację ugotowała Czerwiec i też z michy bo się nie zmieściło.

P1120174 (Copy)

W międzyczasie poszedłem biegać, a że jestem wytrwały w postanowieniu zmniejszenia kilometrażu to zrobiłem kilka kółek n stadionie a potem trochę zaimprowizowałam i wyszło trochę ponad 11. Na stadionie przy uniwersytecie odbywał się jakiś mecz piłkarski i na tyle na ile pozwala mi moja znajomość chińskiego to były to jakieś zawody wydziału nauczania języków obcych. Ale głowy sobie za to uciachać nie dam. Także tam się trochę pokręciłem a potem pobiegłem w stronę parku, ale zawróciłem przed wbiegnięciem na schody bo gdybym na nie wbiegł to bym zrobił znacznie więcej. Samokontrola przede wszystkim.

P1120170 (Copy)

Przed kolacją udaliśmy się jeszcze na zakupy żywieniowe i chyba wykupiliśmy pół każdego odwiedzonego sklepu a i tak jutro muszę kupić parę rzeczy. Plus tego wszystkiego jest taki że mamy mnóstwo dobrej i świeżej żywności. Czyli jest dobrze.

Lody

P1120154 (Copy)

Czyli zrobiło się dzisiaj naprawdę ciepło, do tego stopnia że studenci poczęstowali najpierw Chloe a potem mnie lodami. Do tego stopnia że Chloe zafundowała wszystkim w klasie lody.
Jednak nie do tego stopnia żebym te lody zjadł. I to że nie mieli moich ulubionych dwóch smaków: chińskiego daktyla i fasoli, ale dlatego że nie było aż tak ciepło.

P1120162 (Copy)

Ale że pogoda dopisała i dopisywał mi dzisiaj humor to oceny były wyższe, ale równie sprawiedliwie jak zawsze. Nikt nie narzekał, nikt niemiał pretensji, wszyscy byli zadowoleni. Może z wyjątkiem takiej jednej dziewczyny która zaczęła rozmowę od: ale jesteś przystojny co musiały Jej koleżanki przetłumaczyć bo Ona sama nie potrafiła tego powiedzieć po angielsku.

P1120136 (Copy)

Gdy dostała ocenę adekwatną do udzielonej odpowiedzi powiedziała sto, bo jesteś przystojny, co oczywiście musiały Jej koleżanki przetłumaczyć bo Ona sama nie potrafiła powiedzieć. No ale z kartki przeczytać już potrafiła, więc nie oblałem. No bo nie mam pewności że sama tego nie przygotowała.

P1120142 (Copy)

Niektórym studentom powiedziałem wprost żeby nie czytali z kartki tylko odpowiadali bo to zawsze jest wyższa ocena i niektórzy się słuchali a niektórzy to nawet chcieli próbować raz jeszcze byle tylko mieć wyższą ocenę.

P1120143 (Copy)

I to mnie prawdę mówiąc bardzo ciekawi bo skoro to jest przedmiot z grubsza olewany przez wszystkich, dość powiedzieć że teraz mam regularnie po 10-15 osób, czyli średnio połowę z tego co było w poprzednim semestrze a jeżeli chodzi o zachowanie to jest różnica diametralna na niekorzyść, a jednak gdy przychodzi do oceniania to część z Nich chce mieć te oceny jak najwyższe i to mnie trochę zastanawia bo jednak ta ambicja gdzieś w Nich siedzi, tylko widać jest głęboko ukryta. Nie wiem czy uda mi się ją jeszcze jakoś wydobyć, nie wiem nawet czy będę próbować, zostało w końcu 6 tygodni i może być na to wszystko za mało czasu.
Odebrałem dziś Czerwiec z dworca, ale trwało to strasznie długo. Pociąg się spóźnił, a gdy już przyjechał to równo z nim przyjechały chyba trzy inne i zanim Czerwiec wyszła to minęło piętnaście minut.

P1120144 (Copy)

Potem ruszyliśmy kupić bilet powrotny bo nie mogła go kupić przez internet, najzwyczajniej w świecie system pokazywał że biletu nie ma. Na miejscu też nie można go było kupić. Można za to było kupić go ze stacji początkowej, czyli bilet droższy. Żadne z nas nie wie dlaczego, no bo jaka jest logika w puszczaniu pociągu który chociaż zatrzymuje się na kilku stacjach to nie przyjmuje w ogóle pasażerów (rozumiem że trzeba ludzi wypuścić).

P1120158 (Copy)

No chyba że kupią bilet ze stacji początkowej. Szczęście Czerwiec w tej sytuacji polega na tym że ta stacja pociągowa to Harbin, czyli różnica w cenie niewielka. No i co najważniejsze nie musi do tego Harbinu jechać bo pociąg się zatrzymuje w Changchun.

Czwartkowe bieganie

P1120121 (Copy)

No i zgodnie z przypuszczeniami po zmianie tofu biegło się zupełnie inaczej. Dla mnie to jest wprost niesamowite jak taka delikatna zmiana, dodanie kawałka suchego sera z soi robi aż taką różnicę. A jednak robi i to naprawdę kolosalną bo biegło mi się dzisiaj zupełnie inaczej. Leciutko, szybko i bez zająknięć. Tak jak być powinno. W pewnym punkcie aż się przeraziłem bo nie wiedziałem ile mi kilometrów wyjdzie i zamiast w miarę standardowej trasy musiałem zrezygnować z obiegania parku. Gdybym tego nie zrobił zbliżyłbym się pewnie do 19 kilometrów, a to już trochę za dużo jak na taki bieg o poranku. Inna sprawa, że to ma być początek tygodnia odpoczynkowego, a właściwie dwóch tygodni odpoczynkowych. Założenie jest takie że ma to być mój najdłuższy bieg aż do drugiego tygodnia czerwca. A jak to wyjdzie to się dopiero okaże.

P1120120 (Copy)

Bieganie o poranku ma w Chinach, a przynajmniej w dużych miastach w Chinach, to do siebie, że mijamy setki ludzi odprowadzających dzieci do szkoły, oraz dziesiątki autobusów odwożących dzieci do szkoły. Jest to sytuacja o tyle irytująca że wokół szkół aż roi się od samochodów, a na chodnikach od ludzi, rowerów, skuterów i jeszcze więcej ludzi. Lekko nie ma jeżeli chodzi o przedzieranie się między nimi. Właśnie – przedzieranie, bo przeciskanie się nie wchodzi w grę. Tutaj trzeba walczyć.

P1120123 (Copy)

A ja dzisiaj tak walczyłem że spokojnie wybiegałem te ponad 15 kilometrów i jestem z nich bardzo zadowolony, owszem po południu znowu był jakiś taki dziwny spadek energii, ale to jest nieuniknione gdy dieta się trochę zmienia. A zmieniać się musi bo organizm nie powinien się do niczego przyzwyczajać. Tak jak w czasie treningu atakujemy nasze mięśnie nowymi bodźcami, tak nasze pożywienie powinno być jak najbardziej różnorodne.

P1120124 (Copy)

Testy poszły jak poszły, muszę jeszcze wyniki wprowadzić do dzienniczka na dysku, tylko jedna rzecz mnie dzisiaj zaszokowała, a w sumie to nie tylko mnie bo Becky to się śmiała do rozpuku. Jeden ze studentów przyznał się Jej że jedyne zajęcia na które w ogóle przychodzi to właśnie angielski mówiony, a z innych to nawet nie zna prowadzących. Mnie to bardziej szokuje niż śmieszy, ale bawi mnie fakt że z tych jednych jedynych zajęć wybrał sobie właśnie moje, które przecież są dla Niego za trudne. A jednak je wybrał.

A żeby nie było tak kolorowo to zadzwonili dzisiaj z hotelu w którym mieliśmy z Czerwiec rezerwację i powiedzieli że nie ma miejsc. Miejsca oczywiście są bo rezerwowaliśmy w weekend, ale pewnie postanowili sobie dorobić i podnieśli ceny z okazji święta smoczych łodzi. Jak to bywa w Chinach w okresie świątecznym. Poradzimy sobie, hoteli w naszej miejscowości docelowej jest bez liku.

I już środa

P1120106 (Copy)

Środy są niby tym pierwszym dniem po przerwie i przez to powinny być niczym poniedziałki dla większości z nas, ale dla mnie nie są. Nie są dni pokroju ach muszę iść do roboty, jak ja nienawidzę (wstaw dzień), to najzwyczajniej dni w które idę do pracy i nagle okazuje się że już jest środa, więc połowa tygodnia czyli za parę dni koniec i wolne.

P1120108 (Copy)

To działa niesamowicie dobrze na moją psychikę. Nie spodziewałem się tego, ale tak jest i w sumie to podoba mi się to. Dodatkowy plus jest taki że we wtorki mogę coś tam sobie gdzieś załatwić i już. Co prawda to są Chiny i tutaj nawet w weekend mogę coś tam sobie załatwić, ale mam taki jakiś większy komfort psychiczny gdy mogę załatwiać we wtorek. Nie to żebym musiał załatwiać cokolwiek, ale zawsze warto mieć taką poduszkę bezpieczeństwa.

P1120111 (Copy)

Także dzisiaj ocknąłem się i zdałem sobie sprawę że chociaż to pierwszy dzień zajęć to jednak już środa i w gruncie rzeczy to prawie koniec tygodnia. Tylko co z tego skoro znowu spać mi się chciało przeokrutnie. Naprawdę, jak dawno już nie. I wtedy dotarło do mnie że pora wrócić do innego tofu. Tego suchego, a nie mokrego. Zapasy rzecz jasna uzupełniłem w sklepie z owocami gdzie zostawiają wszystkie paczki.

P1120112 (Copy)

Pogoda była dzisiaj tragiczne. Słońce i pada, słońce i pada i leje i tak na zmianę. Okropieństwo. Wszędzie błoto, ludzie z parasolami i wszyscy poubierani jakby był dopiero początek wiosny a nie jej koniec.

P1120105 (Copy)

Wracając do mieszkania na obiad zauważyłem chodzącego od sklepu/restauracji do sklepu/restauracji mnicha z miską. Uderzał w tę miskę dopóki nie dostał datku. Datku, bo jak Mu Pani ze sklepu warzywnego dała pół arbuza to odmówił. Wrzuciła Mu monetę o wartości 0.1 RMB i sobie poszedł. Nie rozumiem tego. Może nie zbierał dla siebie tylko na jakiś cel, albo miał być to datek w pełni symboliczny ku czci?

P1120103 (Copy)

A po skończeniu zajęć stałem na przystanku gdy podeszło do mnie dwóch moich studentów, zapytali gdzie jadę, a chwilę potem znalazłem się z Nimi pod parasolem. Trzech facetów pod parasolem i nikogo to tutaj nie rusza. Ot duży parasol. No faktycznie duży. Tutaj patrzy się na wszystko inaczej. Niby homoseksualizm jest zakazany, ale nikt się nie burzy gdy chłopacy chodząc trzymając sobie ręce na ramionach, gdy jadą w trójkę na skuterze, stoją w trójkę pod parasolem, lezą sobie na kolanach, lub masują ramiona.

P1120115 (Copy)

Jak mnie dwa tygodnie temu student zaczął masować ramiona (o czym nie napisałem chyba) to było mi nieswojo, ale zapytałem Chloe o co chodzi i powiedziała że to tylko wyraz sympatii i to normalne, ale jak się czuję niezręcznie to mam Mu powiedzieć a przestanie. I nikt Mu nie zarzuca że jest homoseksualistą. Inna kultura.