Kuchnia Chińska

Jak przystało na tak olbrzymi kraj styl gotowania jest w ogromnym stopniu uzależniony od prowincji, więc będzie dzisiaj trochę o tych stylach.

Chińczycy, prawdopodobnie, próbowali zjeść wszystko co się ruszało, nie ruszało, rosło, więdło, latało, chodziło, pływało, dało się łatwo złapać, trzeba było na to polować i tak dalej. Dość powiedzieć, że pierwszym rozkazem wielu cesarzy był wybór szefa kuchni.

W czasach dynastii Shang (ciężko określić lata więc ~1600 p.n.e. do 1046 p.n.e.) i Chou (1046–256) posilano się głównie wieprzowiną, wołowiną, jagnięciną oraz dziczyzną. Z roślin królowały długosz, rdest i oset.  Smak wzmacniano gotując kilka rodzajów mięsa jednocześnie.

W czasach dynastii Han (206 p.n.e. – 220) zaczęto eksperymentować z jedzeniem (jak kraj bogaty i nie wysyła ludzi na wojny to czas na kulinarne eksperymenty) i dodawać ziół, a jedzenie stało się sztuką. Oto co napisał Konfucjusz o pewnym wybrednym smakoszu: ‘Dla niego róż nigdy nie był zbyt biały. Gdy został źle ugotowany to go nie jadł. Gdy nie była to pora na ryż to go nie jadł. Gdy mięso było źle przycięte to go nie jadł. Gdy jedzenie nie było przygotowane z odpowiednim sosem, to go nie jadł.’
Pod koniec drugiego wieku coraz częściej pisano o leniwych arystokratach którzy nie robili nic innego oprócz jedzenia.  Począwszy od dynastii Song (960-1279) kuchnia chińska zaczęła się zmieniać by osiągnąć swój szczyt w okresie panowania dynastii Qing (1644-1912).

Kuchnie regionalne
Powiedzieć że jest ich sporo to nie powiedzieć nic. Najsławniejsze to kuchnia kantońska, syczuańska, oraz te z prowincji Szantung (okropna polska nazwa) i Jiangsu. Rzecz jasna cała kuchnia jest zależna od klimatu i dostępnych surowców. Dlatego też na południu je się więcej ryżu niż na północy gdzie pochłania się więcej produktów zbożowych.
No to jedziemy

Yue (Guangdong,Kanton) (粤菜)

Kuchnia ta słynie z malutkich porcji w sam raz na jeden raz. Potrawy przygotowuje się tradycyjnie, smażąc, gotując i piekąc. Jej głównym założeniem jest to by móc skosztować jak najwięcej specjałów. Takich jak: mięcho, lub cokolwiek innego owinięte w ciasto ryżowe, ryż zawinięte w liście lotosu, ciasto z rzepy, jiaozi (czyli nic innego jak nasze kołduny), warzywa, owsianki czy zupy. Zazwyczaj do posiłku pije się herbatę.
Początkowo, ze względów historycznych ta kuchnia była dość zamknięta, dopiero z czasem i napływem ludzi z północy otworzyła się inne smaki i stała się  naprawdę obfita.

Chuan (syczuańska) (川菜)

Wywodzi się z prowincji Syczuan, słynie z pikantnego jedzenia uzysykiwanego przy pomocy ogromnych ilości czosnku i papryczek chilli, a smaku dodaje pieprz syczuański i朝天椒 (paprykę patrzącą w niebo) . Z innych dodatków należy wymienić orzeszki ziemne, pastę sezamową oraz imbir.

Hui (Huizhou) (徽菜)

Wywodząca się z prowincji Anhui, konkretniej z regionu Żółtych gór. Przypomina kuchnię Jiangsu, ale jest w mniejszym stopniu oparta o owoce morza a bardziej na lokalnych warzywach i przyprawach. Lubuje się w świeżym bambusie i grzybach.

Lu (szantung)(魯菜)

Znana jako kuchnia Lu. Jest niezwykle popularna i promowana na północy Chin, a kiedyś była istotną częścią kuchni cesarskiej.
Do istotnych elementów tej kuchni należą duszone suchotki, duszone strzykwy, karp na słodko-kwaśno, kurczak w stylu Dezhou.

Min (fukieńska) (闽菜)

Pomimo tego że jest to kuchnia z region przybrzeżnego istotne w niej są także grzyby I kiełki bambusa. Niezwykle istotną role odgrywa technika cięcia, która ma wzbogacać smak i aromat. Jedzenie często jest podawane w rosole lub innej zupie.

Su (Jiangsu, Huaiyang) (蘇菜)

Czyli kuchnia Su. Niezwykle popularna w dolnym biegu Jangcy.
Typowe jedzenie to solona kaczka, kryształowe mięso (świńskie łapy w jasnym sosie), kulki z mięsa krabowego.
Xuzhou słynie z mięsa psiego, baraniny, oraz zup.

Xiang (hunańska) (湘菜)

Słynie przede wszystkim z tego że jest ostra, świeża i bardzo kolorowa. Główne sposoby przygotowania to wędzenie, duszenie, pieczenie na ruszcie, smażenie i gotowanie na parze. Ponieważ jest to region bogaty w pola uprawne na talerzu można znaleźć wiele przysmaków.

Zhe (Zhejiang) (浙菜)

Jedzenie nie jest tłuste, ma bardzo delikatny zapach.
Można wyróżnić cztery główne ‘pod style’, zależne od miejsca z którego się wywodzą
Hangzhou – bardzo różnorodna, zawiera kiełki bambusa
Shaoxing – specjalizuje się w drobiu oraz rybach słodkowodnych
Ningo – specjalizuje się w owocach morza
Szanghaj – połączenie wielu stylów

Wtorek

To nie będzie długa notka bo przede mną jeszcze dużo sprzątania. Dlatego też tylko dwie scenki z dzisiaj.

Scenka#1

Jadę do Xuzhou zawieść walizkę tak jak pisałem wczoraj. A że nie potrafię wypełnić formularza to dzwonię do Tracy i tłumaczę Jej sytuację. Nagle okazuje się że nie muszę nadawać walizki, tylko jutro pojawić się na stacji i wszystko będzie dobrze. Chciałem być świętszy od papieża i kosztowało mnie to stopione kółka w walizce. Tak, kółka w walizce mi się stopiły a w konsekwencji część materiału jest już zdarta. Mam tylko nadzieję, że jutro wszystko będzie w porządku na tej stacji, bo jednak na bilecie jest napisane że…No zobaczymy…

Scenka#2

Wracam z Xuzhou i dosiada się taki starszy Pan. Zaczyna pytać się skąd jestem, potem z trudnością dogadujemy się z pytaniem ile mam lat, uśmiecha się gdy widzi że ja też jadę do Jiawang. I pyta się czy mam żonę. Takie bardzo fajne i bezpośrednie społeczeństwo. Cześć, skąd jesteś, ile masz lat, gdzie pracujesz, masz żonę? Czasem jeszcze się pytają ile zarabiam, ale wtedy mówię ‘mama huhu’ i śmieją się do rozpuku. ‘Mama huhu’ to chiński idiom oznaczający ‘tak sobie’ i może być odpowiedzią na wszystko: jak się czujesz, jesteś głodny, ile zarabiasz, czy chciałbyś jutro w nocy polecieć na słońce. Trochę tak jakby w Polsce obcokrajowiec odpowiadał ‘No tak po japońsku: jako tako’. Bardzo to wszystkich bawi, a mi się podoba bo ‘mama huhu’ czyta się tak jak widzicie, a dosłownie oznacza tyle co ‘koń koń tygrys tygrys’. Bardzo łatwo zapamiętać. A ten Pan wychodząc z autobusu uśmiechnął się do mnie jeszcze raz i pożegnał. Zawsze gdy zastanawiam się jakby to wyglądało w Polsce widzę jakiś straszny scenariusz. Jestem jakoś bardzo negatywnie nastawiony do naszego kraju.

I tyle…
Wybywam na kilka tygodni. Jeżeli będę mieć dostęp do internetu to będę notki wrzucać, ale raczej bez zdjęć. Kontrolę nad wrzucaniem zapisanych notek przejmuje mama, więc wszelkie podziękowania należą się Jej właśnie.
Pierwszy przystanek to Pekin, ale prawdziwa wycieczka rozpoczyna się w Qufu, miejscowości sławnej z tego że urodził i wychował się tam Konfucjusz.  A potem…no wiecie, do Zhengzhou i do klasztoru Shaolin, a potem…no zobaczycie jak wrócę, lub w trakcie jak się uda.

To, prawdopodobnie, będzie ostatnia notka na jakiś czas więc chciałbym Wam podziękować za tych kilka miesięcy. Zdaję sobie sprawę że ten drugi semestr nie był tak bogaty w ciekawe notki jak pierwszy, ale mimo to dalej czytaliście i mam nadzieję że się podobało. To co nie szło do notek, lądowało w szufladzie więc chyba wyszło na jedno ;)
W każdym razie, do przeczytania!

36+

IMG_6537 (Copy)

I nic nie wskazuje na to że będzie chłodniej.
Już pojutrze odjeżdżam, więc postanowiłem dzisiaj zrobić ostatnie przygotowania i całe szczęście że sprawdziłem jak to wygląda z wagą i wymiarami walizek, bo moja jest i ciężka i duża, więc muszę ją nadać, a że stacja z jakiej wyruszam nie obsługuje pociągów innych niż ekspresowe to muszę udać się wcześniej do Xuzhou by nadać ją ze stacji obsługującej pociągi inne niż ekspresowe (bo ekspresowe nie mają wagonów na walizki). Dobrze że dowiedziałem się o tym dzisiaj bo jutro byłbym bardzo, ale to bardzo zdenerwowany, a w czwartek chyba bym się ugotował.

IMG_6539 (Copy)
Ugotował tak jak dzisiaj gdy okazało się że wyniki badań będą dopiero po 14. Cztery godziny szlajania się po Xuzhou…no ale przynajmniej zjadłem sobie całkiem sympatyczne baozi. Więcej o nich pod koniec tej notki. I pooglądałem w końcu ten park przy szpitalu. Wyniki, tak jak już mówiłem – w normie. Nic mi nie ma. Jestem okazem zdrowia.

IMG_6557 (Copy)

Na dodatek, nie dość że urosłem to jeszcze mi się wzrok poprawił. No pięknie ten kraj na mnie działa, tylko przyznać się muszę że trochę jestem teraz i zły i nerwowy. Zły bo jutro znowu muszę do Xuzhou jechać, a to jednak jest 90 minut w jedną stronę, nerwowy bo to zawsze problem gdy się nie mówi w danym języku a trzeba coś załatwić. Teraz gdy to napisałem doszło do mnie że to całkiem dobrze, bo nie będę się tachał z tą wielką walizą w środę. Będę mieć teraz co prawda mniej czasu żeby posprzątać mieszkanie, ale hej…ono i tak za parę godzin znowu będzie brudne. No trudno…

IMG_6574 (Copy)

W dzisiejszej galerii zachęcam do oglądania posągów z chińskiego zodiaku.

IMG_6560 (Copy)

Żar lał się z nieba taki że pierwszy raz widziałem jak Chińczycy się pocili…do tej pory nie widziałem, by tak normalnie na ulicy lał się z nich pot. Trochę mnie to pocieszyło bo to zawsze dobrze wiedzieć że nie jest się jedynym z problemami w taką pogodę. Wiedziałem że to nie jest najprzyjemniejsze miejsce do życia, ale teraz dopiero dociera do mnie jak bardzo…w zimę jest za zimno bo nie ma ogrzewania, a w lato jest tak ciepło że ludzie zamykają sklepy gdy nie ma pory na obiad czy kolację…Nie ma tutaj lekko, oj nie ma.

IMG_6547 (Copy)

ChińskiKącikKulinarny


Baozi to rodzaj bułki, bo wypieka się to przy pomocy mąki i drożdży z nadzieniem. Różnorakim nadzieniem trzeba dodać. Możemy znaleźć tam mięso, ryżowe nudle, marchewkę, albo inne zielska.

Są dwa główne rodzaje baozi:
Dabao, które są duże bo mają około 10 centymetrów średnicy. Czy to w Kaifeng czy w Xuzhou nigdy nie płaciłem więcej lub mniej niż 1 RMB.
Xiaoba, to mniejsze mające około 5 centymetrów średnicy. Je się je zazwyczaj w restauracji z podgrzewanego drewnianego pojemniczka.

Często je się je na śniadanie.

Niedziela i przegapione #17

IMG_6463 (Copy)

Shawn
Spotkałem się z Shawnem w czwartek w porze lunchu, o czym pisałem, ale spotkaliśmy się także po szkole i sobie pogadaliśmy. Taki spacer po Jiawang. Mam nadzieję że chłopak sobie na tym nieszczęsnym gaokao poradzi i dostanie się na jakiś dobry uniwersytet. Sam mówił że chciałby grać w drużynie uniwersyteckiej w kosza, także ma jeszcze większą motywacje :)
Będzie mi tego chłopaka bardzo brakować.

IMG_6464 (Copy)

Niedziela
Wiedziałem że interwałów dzisiaj nie zrobię, bo głowa jest w bardzo kiepskim miejscu, ale pobiegać chciałem (no dobrze, nie chciałem ale stwierdziłem że moje chcenie nie ma nic do rzeczy), więc poszedłem. Odtworzyłem swoją trasę z zimowych wtorków, czyli wężykiem do elektrowni, trochę za nią, nawrót do skrzyżowania na szkołę i do mieszkania.

IMG_6467 (Copy)

Było kilka takich momentów że miałem ciężko, głównie z powodu tej okropnej wilgotności, bo przecież ledwo co wyszedłem to już byłem zlany potem i czułem jak wilgoć przesiąka ubranie.  Kilka razy musiałem się zatrzymać, ale tym razem nie łapała mnie kolka, więc było całkiem przyjemnie. Będzie mi brakować takich przebieżek przez najbliższych kilka tygodni, za to się nachodzę nieprzyzwoicie.

IMG_6473 (Copy)

Skończyłem również obmyślać plan na Xi’an i Chengdu. No i wyszło tak jak myślałem – do Chengdu jadę tylko i wyłącznie oglądać pandy, więc jeżeli one nie wyjdą dnia pierwszego to będę musiał przyjeżdżać do skutku.

IMG_6477 (Copy)

Zagrałem w końcu w kosza z Shawnem i dałem Mu kilka rad jak poprawić wytrzymałość, ale rzuca chłopak naprawdę naprawdę dobrze, jeżeli przyłoży się do podań to może być niezłą jedynką.

IMG_6492 (Copy)

A resztę wieczoru spędziłem z Brigitte. I na tym zakończmy bo mi się serducho kraje.

IMG_6500 (Copy)

CoTamSłychaćwChinach
386 uczniów ze szkoły w prowincji Syczuan zostało w czwartek hospitalizowanych z objawami zatrucia pokarmowego. Wszyscy uczęszczali do prywatnego zespołu edukacyjnego składającego się z przedszkola, szkoły podstawowej, gimnazjum i średniej.

Okres rekrutacji do wojska został przesunięty na sierpień by przyciągnąć jeszcze bardziej utalentowanych ludzi. Do tej pory rekrutacja zaczynała się w październiku i jest to pierwsza zmiana od 23 lat.
Oczywiście ma to związek z absolwentami studiów, po których armia wyciągnęła rękę po raz pierwszy 2001 roku.  W 2011 roku podniesiono maksymalny wiek do 24 lat, oraz obniżono wymagania fizyczne by przyciągnąć jeszcze więcej utalentowanych jednostek.

Pocałowałem klamkę

IMG_6428 (Copy)

Nie sądziłem że w Chinach cokolwiek jest zamknięte w soboty, ale jednak jest…szpital do którego pojechałem odebrać wyniki badań był dzisiaj zamknięty. Jutro zresztą też będzie. Czyli pojadę dopiero w poniedziałek. To nawet zabawne że w ciągu ostatniego tygodnia byłem w Xuzhou chyba tyle samo razy co przez cały poprzedni semestr.

IMG_6430 (Copy)
Do szpitala dojechałem taksówką, ale na dworzec wróciłem już autobusem. No bo skoro jest napisane Xuzhou Station (no dobrze, po chińsku) to dlaczego miałbym nie skorzystać. Zwłaszcza że autobus był klimatyzowany. A teraz jestem już tak ‘obcykany’ że w poniedziałek mogę dojechać autobusem na miejsce. Czemu nie, co za problem.

IMG_6431 (Copy)

Kupiłem już bilet do Pekinu, czyli w środę rano maszeruję na przystanek linii 26 i jadę na Xuzhou East. Dwie godziny i czterdzieści cztery minuty później będę w Pekinie.

IMG_6432 (Copy)

Dzisiaj rozpisałem sobie podróż do Zhengzhou, skąd udam się do klasztoru Shaolin (można się zapisać na jednodniowy kurs), potem do Anyang a raczej Yinxu by zobaczyć resztki starożytnej stolicy Chin i Luoyang, żeby zobaczyć sławne groty i świątynię buddyjską (podobno kolebkę chińskiego buddyzmu), wszystko łącznie powinno zajęć mi 4-5 dni. Powinno zająć 4, ale ten piąty dodaje bo nie wiem jak to będzie z biletami na pociągi…naprawdę, to jakaś kompletna masakra. Kupowanie biletów w ten sam dzień jest jak granie w totolotka. Będzie wesoło, to na pewno.

IMG_6433 (Copy)

Ach…zostałem dziś zaproszony na kolację do Micky, także znowu pora na dobre jedzenie.

IMG_6454 (Copy)

ChińskiKącikKulturowy

Największe strony internetowe oferujące muzykę, czyli Kugoo, Koowo, Baidu, oraz QQ planują w przyszłym roku wprowadzić opłaty za pobieranie muzyki. Planują wprowadzić!? Tak, bo do tej pory wszystkie piosenki były w Chinach darmowe.
Jak mówi przedstawiciel UMG (Universal Music Group): ‘ Mówi się o tym od wielu lat, brak dobrej muzyki jest związana z darmowym dostępem do niej i związanymi z tym faktem olbrzymimi stratami. Wielu producentów nie chce inwestować w projekty muzyczne, ponieważ nie ma możliwości by ochronić tę inwestycję.’
Jak można się domyślić stwierdzenie to wywołało olbrzymią burzę i większość ludzi jest przeciwko. Bo w końcu czemu mam płacić za coś co do tej pory miałem za darmo.
Mówi się o kwotach doprawdy symbolicznych, 1 RMB za piosenkę, lub 20 za nieograniczony miesięczny dostęp. NIEOGRANICZONY MIESIĘCZNY DOSTĘP!
A muzyka mniej popularna, lub słabej jakości pozostanie darmowa.
Xiao Ke, sławny, w Chinach, tekściarz stwierdził że opłaty za muzykę powinny spadać na właścicieli stron internetowych a nie na konsumentów.

Do zobaczenia

IMG_6270 (Copy)

Nie wiem co powiedzieć.  To nie jest nowość, nowością jest to że nawet nie potrafię napisać. To moich ostatnich 6 godzin w siódmym ogólniaku w Xuzhou i po pierwszych zajęciach w czasie których pożegnałem się z klasą dziewiątą, gdy Sophie się popłakała, a Brigitte musiałem rozśmieszać by nie płakała, gdy zaczęli się wpisywać do tej małej pomarańczowej książeczki, gdy zrobiliśmy kilka głupich, ale i kilka fajnych zdjęć, po tym wszystkich wróciłem do gabinetu i usłyszałem od Lydii:
– Dyrektor widział jak robiłeś zdjęcia na zajęciach i nie chce żebyś ich więcej robił. Powiedziałam mu że to wasze ostatnie zajęcia, ale powiedział że mają się uczyć.

IMG_6297 (Copy)
Chciałbym w tym momencie zachować się profesjonalnie i powiedzieć że będę robił zdjęcia tylko w czasie przerw, ale mówiąc uczciwie i tak uważam że zachowuję się bardzo w porządku bo dzieciaki dostają zajęcia a zdjęcia robię tylko z tymi którzy chcą, jednocześnie rozmawiając z nimi.
Mógłbym powiedzieć ‘ale wy wobec mnie też nie byliście fair, nie pilnowaliście asystentki, nie powiedzieliście mi że coś wam w mojej pracy nie pasuje i nie czuję się w obowiązku by się waszą opinią przejmować’, ale to nie mnie podejmować takie decyzje. Ja, w swoim odczuciu, zachowuję się w porządku zarówno wobec szkoły, pracodawcy, jak i uczniów którzy w dalszym ciągu dostają możliwość rozmawiania po angielsku. A jeżeli są to warunki dość nietypowe to tym lepiej, w końcu ile jest typowych sytuacji w życiu.

IMG_6272 (Copy)

O pożegnaniu z klasą czternastą nie ma nawet co pisać, bo to było szybkie cyknięcie zdjęć i oddałem ich Tinie…Szkoda kurde…szkoda…Bo to przecież super dzieciaki, mega pracowite, mega posłuszne, mega utalentowane. Zawsze mi Ich żal było.

Nic więcej nie napiszę. Jestem zupełnie, ale to zupełnie wypruty. Jutro się poprawię i poopisuję co się działo, albo w niedzielę :)

IMG_6363 (Copy)

To mój ostatni dzień pracy z Lydią, więc chciałbym tylko napisać jedną rzecz na koniec: właśnie siedzimy w trójkę w gabinecie. W trójkę ponieważ wyciągnęła z klasy dziewiątej ucznia który uzupełnia certyfikaty mówiące że uczniowie zdali wszystkie egzaminy i osiągnęli jakiś tam poziom biegłości w posługiwaniu się językiem angielskim, podpis kogoś z jakiejś firmy z Australii, logo Oxford University Press, ja się za głowę łapię, a Lydia sobie notatki uzupełnia. To nie jest tak, że jest leniwa, ona robi coś innego.

Jaskółki

IMG_6160 (Copy)

Opanowały dziś czwarte piętro.

Powiem uczciwie – nie chce mi się dzisiaj pisać notki.  Dzisiaj jest tragicznie, a jutro będzie jeszcze gorzej. Nie mam wbudowanej takiego przełącznika z ‘koniec’ na ‘początek’ i potrzebuję trochę czasu zanim się przestawię. Dzisiaj jeszcze nie żegnałem się z dziewiątką, ale jutro będzie to moja pierwsza lekcja i będę się uśmiechał szerzej niż zwykle.

IMG_6202 (Copy)

Pożegnałem się dzisiaj między innymi z klasą dziesiątą. Najbardziej zapamiętam to że była to moja pierwsza klasa, z Nimi miałem swoje pierwsze zajęcia we wtorek o 945 kiedy to straciłem słuch i wzrok i to Oni mi pomogli.

IMG_6191 (Copy)

Zapamiętam Lucy, o której tak wiele pisałem przez ostatnich kilka tygodni, Jej przyjaciółkę która zawsze Jej pomagała mówić po angielsku, Mickey która mnie zaprosiła do siebie do domu i której mama świetnie gotuje, przewodniczącego który zawsze starał się zmotywować klasę by mówiła po angielsku i wielu innych.

IMG_6192 (Copy)

To naprawdę fajna klasa. A Mickey i mój ‘sąsiad’ (bo mieszka budynek obok w 402) powiedzieli że postarają się mnie odwiedzić jeszcze póki będę w Jiawang.

IMG_6205 (Copy)
– A potrafisz ugotować coś typowo polskiego?
– Potrafić potrafię, ale tutaj nie mam odpowiednich produktów.

Pożegnaliśmy się też z klasą drugą, chyba moją najlepszą klasą i zostałem rozbawiony do łez gdy wpisano mi się do książeczki po niemiecku.

IMG_6213 (Copy)

Urocze to było. To klasa uczniów mega zdolnych, w tym jednego chłopaka o którym rzadko pisałem, ale z którym często rozmawiałem i który dzielił się ze mną swoimi problemami. Powtarzał że jest najmłodszy w tej klasie i nie ma tutaj prawie żadnych przyjaciół. A jednak potrafił się uśmiechać. Przynamniej tyle.

IMG_6208 (Copy)


To wyjątkowa klasa, wystarczyło rzucić Im temat a potrafili o nim rozmawiać całą lekcję, zadać pytanie, które ktoś potem zmodyfikował albo odpowiedział tak że ktoś inny się oburzył i można było jedynie patrzeć jak ta kula śniegowa się toczy.

IMG_6214 (Copy)

Wyjątkowa klasa której będzie mi brakować.

IMG_6231 (Copy)

No i czwórka. Ech…czwórka jest powodem dla którego tej notki nie chciałem pisać i siedzę nad nią już ponad godzinę.

IMG_6234 (Copy)

Wiem że będą tęsknić, ja za Nimi też będę, cieszę się że mamy zdjęcia i cieszę się że mogłem Ich uczyć, to wszystko wiem…Tylko przeczytałem coś takiego ‘Mój angielski jest bardzo słaby, ale dzięki tobie lubię ten język’ i większej radości mi nikt nie mógł sprawić. Nie potrafię tego ubrać w słowa na tyle dobrze by oddać co czuję.

IMG_6260 (Copy)

Bo radość to tylko składowa, poczucie sukcesu, spełnienia, a jednak i smutku bo to koniec, ale…kurde…to jedne z najpiękniejszych słów jakie może nauczyciel usłyszeć.

IMG_6257 (Copy)

Potem poszliśmy sobie jeszcze porobić zdjęcia i zjeść kolację. W stołówce wpadłem na Shawna z którym umówiłem się jutro w ‘trójce’ na lunch. Z Nim też się muszę pożegnać. Z Lawrancem nie miałem okazji, nawet mi na smsa nie odpisał…

Po Kaifeng#2

Z racji tego że jestem strasznie zapominaliski to zapomniałem o tej notce i napisałem nową, a ta przesunęła się w pliku o kilka stron. Także oto kilka teoretycznych informacji o Kaifeng.

Pora na kilka teoretycznych informacji.

Smoczy Pawilon
Znajduje się w Kaifeng w prowincji Henan, na miejscu starożytnych ruin pałacu cesarskiego dynastii Song i Jin.

W czasach dynastii Qing cesarz Kangxi kazał go odbudować i z tego okresu pochodzi nazwa ‘Smoczy Pawilon’. Był niszczony trzy razy i tyle razy go odbudowywano.

By do niego wejść trzeba przejść po 72 schodach, a mniej więcej po środku znajduje się kamień Longqing mający być wyrzeźbiony przez smoki. Wewnątrz pałacu znajduje się krzesło ze smokiem na którym zasiadał cesarz.

Żelazna pagoda
Wybudowana w roku 1049 w czasach dynastii Song. Nazwa nie pochodzi od materiału z jakiego została zbudowana, ale z powodu koloru. Jest zbudowana z cegieł na miejscu poprzedniej drewnianej pagody która spłonęła w 1044.

Za podstawę tej sięgającej blisko 57 metrów pagody służy ośmiokąt. Zewnętrzna część obudowana jest ponad pięciesiędzioma różnymi rodzajami cegieł na których wyrzeźbiono ponad 1600 rysunków, pod dachami znajdują się 104 dzwonki dzwoniące na wietrze. A w środku pagody znajdują się obrazy z dzieł chińskiej literatury.

Świątynia Daxiangguo

Zbudowana w 555 i nazwana Xiangguo, zmieniono jej nazwę na Daxiangguo w 712 roku. Została zniszczona przez powódź pod koniec czasów dynastii Ming, ale zrekonstruowano ją w czasach dynastii Qing.

Kaifeng znane jest także jako najbardziej żydowskie miasto w Chinach, z powodu dość licznej mniejszości żydowskiej, która obecnie nie jest już taka liczna, ale zacznijmy od historii.

Uważa się że Żydzi byli w Kaifeng już w czasach dynastii Song (960-1127), ale możliwe że dotarli tam jeszcze przed siódmym wiekiem. Dlaczego? Tak jak pisałem wczoraj: była to stolica państwa dynastii Song i znajdowało się na szlaku jedwabnym. W 1163 zbudowano synagogę otoczoną wspólną koszerną kuchnią, łaźnią, biblioteką, oraz innymi typowo żydowskimi budynkami. Synagoga, podobnie jak inne budynki w mieście, była wielokrotnie zalewana i odbudowywana. Po powodzi w 1852 została zniszczona raz na zawsze.

W czasach dynastii Ming (1368-1644) cesarz Ming nadał chińskim żydom siediem nazwisk: Ai, Shi, Gao, Jin, Li, Zhang i Zhao. Na początku wieku dwudziestego większość  członków klanu Zhang przeszła na Islam.
Aż do 1605 gdy Matteo Ricci został odwiedziony przez Żyda z Kaifeng, Europejczycy nie wiedzieli nic o żydach z Chin. Około trzech lat później Ricci wysłał chińskiego jezuitę by odwiedził Kaifeng, który skopiował początek i koniec świętych książek z synagogi  dzięki czemu Ricci mógł potwierdzić że były to teksty znane w Europie.
Pomimo ogromnej izolacji od reszty żydowskiej diaspory  Żydzi w Kaifeng pozostali wierni tradycji i zwyczajom. W wieku siedemnastym jednak te zwyczaje zaczęły zanikać. Coraz częstsze stawały się śluby między członkami społeczności żydowskich a innych grup w Chinach. Zniszczenie synagogi było początkiem końca społeczności.

Obecnie

Z powodów politycznych badania nad żydami w Kaifeng zatrzymały się w miejscu aż do początku lat 80-ych poprzedniego stulecia. To wtedy właśnie założono instytut badań Sino-Żydowskich. Nawiązanie stosunków politycznych pomiędzy Chińską Republiką Ludową a Izraelem w 1992 roku ‘rozruszało’ zainteresowanie Judaizmem i  Żydami. Nagle okazało się że ponad 25000 żydów uciekło do Szanghaju z nazistowskich Niemiec.
Nie wiadomo ilu jest żydów w Chinach. Ostatnie dane mówią o 400 w Kaifeng, ale równie dobrze może być 1000 gdyż tylu ma żydowskie korzenie.
I teraz ciekawostka: we współczesnym Judaizmie ‘bycie Żydem’ przekazuje się przez matkę, a w Chinach przez ojca. Dlatego też Chińscy żydzi muszą oficjalnie się nawrócić by otrzymać obywatelstwo państwa Izrael.

Interwały

IMG_6140 (Copy)

ALE CZEMU NIE W CZWARTEK!?
Bo chcę w ten przedostatni dzień w szkole trochę pobyć.
Poszedłem zrobić te interwały, ale czuję się od kilku dni zupełnie wykończony. Nie wiem czy to ta pogoda, czy to co jem, czy może jakieś letnie choróbsko, a może jeszcze coś innego. Zbyt wiele czynników, zbyt mało danych, nie sposób wyciągnąć wniosków.
W każdym razie ruszyłem, dość powoli, ale pierwsze dwa kilometry wyszły porządnie a potem ruszyłem przeliczając jak szybko muszę biec by zmieścić się w 92-98. Idealnie byłoby biec w równe cztery minuty na kilometr bo to przekłada się w 96 sekund na 400 metrów. Międzyczasy wyszły takie:
90, 90, 90, 92, 92, 92, 92, 93. Czyli lepiej niż poprzednio, dużo lepiej…Tylko czułem to okropnie, męczyłem się strasznie, do tego stopnia że po czwartym musiałem się zatrzymać i przejść i tak robiłem do samego końca. Musiałem pierwszych 30 sekund iść, bo czułem że nie dam rady. Koniec końców uśmiechnąłem się i przemęczyłem te osiem powtórzeń. Nie było łatwo, ale przecież w takich chwilach ćwiczy się bardziej charakter a mniej mięśnie.  Jestem z tego zadowolony.

IMG_6145 (Copy)

Oprócz tego zabrałem się dzisiaj za pisanie notek podobnych do tych jaką dostaliście w poniedziałek. W końcu w przyszłym tygodniu zniknę na jakiś czas a wypadałoby coś w tym czasie publikować skoro już Was tak rozpieszczam.
IMG_6149 (Copy)
Powoli też zbieram zdjęcia i chińskie nazwy tych miejsc które chcę odwiedzić. Wizyta w Kaifeng udowodniła mi że chociaż posiadasz nazwę jakiegoś miejsca to warto mieć jeszcze zdjęcie i nazwę w formie obrazka by móc ją powiększyć tak by kierowca taksówki mógł przeczytać.  Na razie mam opisane Qufu, jeszcze Luoyang (z Anyang), Xi’an i Chengdu. Pekin to pikuś bo jest świetnie opisany po angielsku w dodatku metro mam obcykane.
Powinno być dobrze.  Wszystko zacznie się od podróży do Pekinu w przyszłym tygodniu.

Po Kaifeng

Niedziela

IMG_5261 (Copy)

Zacznijmy od tego że z samego rana pojechaliśmy z meridką na krótką podróż po Jiawang. Wyszło trochę ponad 38 kilometrów, czyli fajnie jak na tak długą przerwę. Właśnie to jest to, że teraz te przerwy są dość spore, no ale nic na to nie mogłem poradzić gdy byłem w dziesięciodniowym ciągu, a najgorzej jest wrócić do rytmu gdy się z niego wypadnie. Zresztą teraz to już i tak nie można wiele oczekiwać, bo w przyszłym tygodniu kończy się semestr i ruszam w drogę.

IMG_5278 (Copy)

Ruszam tak jak ruszyłem dzisiaj do Kaifeng.
Miałem problem z wejściem do przedziału bo był to jedyny wagon do którego drzwi były zamknięte, ale Pan z kolei poradził mi żebym wszedł przez inny wagon i przy okazji zobaczył gdzie mam wysiąść. Podróż minęła spokojnie i nie mam już żadnych obaw przed kupowaniem biletu w najtańszej klasie. Wcale nie ma tak źle jakby się mogło wydawać. Tuż przed Kaifeng Pan z kolei powiedział mi że zbliżamy się do Kaifeng,a  gdy w końcu dojechaliśmy krzyknął żeby ktoś dał mi znać. Przesympatyczni ludzi. ALE BART SKĄD WIEDZIAŁEŚ ŻE JESTEŚ JUŻ W KAIFENG!?

IMG_5279 (Copy)

W internecie jest bardzo dobra rozpiska pociągów, łącznie z przystankami, także byłem przygotowany. Wiem że na wszystko się nie przygotuję, ale chciałem zabezpieczyć się najbardziej jak potrafiłem. Wylądowałem w końcu w Kaifeng  i znalazłem taksówkarza który…nie wiedział gdzie jest hostel do którego chcę się udać, ale wiedział gdzie jest ulica, więc zawiózł mnie tam i hostel się znalazł. Pokoju wolnego nie było, no ale nie rezerwowałem więc też się nie spodziewałem. Było za to łóżko w pokoju sześcioosobowym. Dzielę go z dwoma chińczykami którzy nie mówią po angielsku…pięknie, po prostu pięknie. W każdym razie: Kaifeng.
Przyszli kolejni Chińczycy, którzy dla odmiany mówili po angielsku i udało mi się dowiedzieć kilku rzeczy. Jeden z tych niemówiących przyjechał tu na rowerze z prowincji Shandong (po sąsiedzku), drugi handlował przez dwa lata i zaoszczędził tyle kasy że przez kolejny rok lub dwa chce podróżować po Chinach, a trójka mówiących najlepiej po angielsku to studenci którzy skończą studia za tydzień i urządzili sobie ostatnią studencką podróż.
Taka uwaga: Chińczycy myją się strasznie długo. Ja nie żartuję…straaaaasznie długo.

IMG_5282 (Copy)

Na pierwszy i jedyny dnia pierwszego, ogień poszła świątynia taoistyczna. ALE BART SKĄD WIEDZIAŁEŚ ŻE…to głupie pytanie…I powiem uczciwie, na zdjęciach wygląda o wiele, wiele lepiej.IMG_5314 (Copy)

IMG_5284 (Copy)

Na żywo farba jest już wyblakła, odrapana i nie sprawia to najlepszego wrażenia, aczkolwiek  tragedii nie ma.

IMG_5300 (Copy)

Przykulał się ze mną taki Pan który zaprowadził mnie do podziemi i pokazywał co i jak, jak świątynię wykopywano, podnoszono, restaurowano, no wszystko fajnie, ale w całości po chińsku. Pojawił się też chłopak, który chyba był w trochę innej rzeczywistości, bo śmiał się w niebogłosy gdy szedłem za nim i kiwałem się przed Trzema Najwyższymi.

IMG_5314 (Copy)

Taoistyczny mnich naciągnął mnie na 20 RMB żebym zakręcił wyrocznią i nie zrozumiałem nic z jego przepowiedni. A oprócz tego pokrążyłem wokół jeziora. Tylko pogoda taka sobie bo wiało i wieczorem już kropiło, mam nadzieję że jutro nie będzie padać.

IMG_5350 (Copy)

Mam w planach odwiedzić trzy miejsca. Przyjeżdżając tutaj chciałem zobaczyć tylko tę świątynię taoistyczną, żelazną pagodę i smoczy pawilon, ale dzisiaj przechodziłem obok starożytnego miasta i uznałem że tez może być warte zobaczenia.

IMG_5394 (Copy)

Także pokułam się tam jutro z samego rana, a potem smoczy pawilon i na zakończenie żelazna pagoda i po 18 pociąg do Xuzhou…i pewnie noc w Xuzhou.

IMG_5426 (Copy)

Ta myśl jednak nie przeraża mnie. Ot kolejna przygoda.

IMG_5407 (Copy)

Kaifeng

IMG_5450 (Copy)

Zaczęło się od deszczu. Taka drobna niedogodność. Wykulałem się z hostelu po 7, co trochę mnie martwiło bo myślałem że te wszystkie świątynie/muzea otwierają dopiero o 8/9. Dochodząc do pierwszej świątyni – Baogong zdałem sobie sprawę że nie wziąłem paszportu. Na szczęście nie musiałem się daleko wracać.

IMG_5457 (Copy)
Zaskoczyło mnie to że było tutaj tak wiele martwych ryb. A wczoraj bardzo dużo pływaków. Ciekawe czy ma to jakiś związek ze sobą ;)

IMG_5463 (Copy)
Wróciłem do świątyni i przyznam uczciwie niewiele z niej zrozumiałem bo wszystko było po chińsku, nie wiem też ile informacji znajduje się w internecie bo pisząc tę notkę siedzę sobie na przeludnionym dworcu w Kaifeng.

IMG_5487 (Copy)

Świątynia ku czci Bao Gonga, który był niezwykle istotnym urzędnikiem, który nigdy nie bał się swoich przełożonych i zawsze działał w imię prawa. Dlatego nazwano go ‘sprawiedliwym sędzią’.

IMG_5504 (Copy)

Właśnie podeszła do mnie kobieta i chyba chciała sprzedać bilet do Anyang, a wyglądała bardzo, ale to bardzo biednie.

IMG_5536 (Copy)

Parę minut wcześniej zaczepił mnie żebrak wyciągając trójpalczastą dłoń i obserwując Keifang dochodzę do wniosku że nie jest to miasto bogatsze od Xuzhou. Domy są stare, taksówki i jedzenie tańsze, a na ulicach nie ma aż tylu ludzi do sprzątania. Jest ich nawet mniej niż w Jiawang. Nigdy nie odgadłbym że mieszka tutaj ponad 4 miliony ludzi. Nigdy.

IMG_5563 (Copy)
Następnie udałem się do Kaifengfu czyli miasta w mieście. Świetna sprawa. Kolejna świątynia taoistyczna, ale to co było najfajniejsze to właśnie miasto cesarza.

IMG_5577 (Copy)

Nie jest co prawda tak interesujące jak Zakazane Miasto, ale dzięki temu mogłem porobić zdjęcia praktycznie bez ludzi wchodzących w kadr. A kilka wyszło mi chyba naprawdę dobrze.

IMG_5639 (Copy)

Mam nadzieję że uda mi się je wgrać bez problemu, bo z niedzieli mam ~160 zdjęć, a z poniedziałku ~700.

IMG_5640 (Copy)

Oczywiście część usunę, ale i tak powinno zostać łącznie około 500. Świetne było więzienie, które wcale nie było straszne i nawet cela śmierci nie wydawał mi się okropna. Taka klitka o wymiarach 1,5×1,5×1,5. Naprawdę nie sprawiała strasznego wrażenia.

IMG_5746 (Copy)
Za to przejście się po murach – bezcenne. Gdyby coś takiego zrobiono w Zakazanym Mieście to chyba w kilka lat zostałyby zdeptane. Kaifengfu jest oczywiście dużo mniejsze, ale to też jest zaleta bo dzięki temu można zwiedzić je całe i nie zajmuje to zbyt wiele czasu.

IMG_5787 (Copy)

Nawet najdłuższa trasa jest przygotowana na około 3 godziny.  Szkoda tylko że tak mało informacji jest podanych po angielsku. Wychodząc z Kaifengfu postanowiłem pojechać taksówką do Smoczego Pawilonu.

IMG_5886 (Copy)

Czyli:
Smoczy Pawilon, oraz Tian Bao Yang (nie mam pojęcia, sprawdzę w internecie – sprawdziłem, świątynia ku pamieci Tian Ba Yang, który był żołnierzem) i chciałbym powiedzieć żebyście nie wierzyli cenom w internecie, w rzeczywistości jest dużo drożej.

IMG_5990 (Copy)

Wejściówki są tutaj absurdalnie drogie, zwłaszcza jeżeli uświadomimy sobie że jedna wejściówka nie równa się dostępowi do wszystkich budynków. I tak chociaż udało mi się dostać do Smoczego Pawilonu, który podobnie jak wczorajsza świątynia lepiej wygląda na zdjęciach niż na żywo.

IMG_6003 (Copy)

Powiem więcej, większe wrażenie zrobiło na mnie Kaifengfu którego w ogóle nie miałem w planach niż ten osławiony Smoczy Pawilon, który chociaż był fajny, to jednak nie był ‘super ekstra’.

IMG_6007 (Copy)

Zwłaszcza że trzeba było dorzucić kolejny bilet by wejść do Tian Bao Yang czyli pola ćwiczeń i kilku innych budynków.
Wyszedłem w końcu z tego parku i postanowiłem że kolej na Żelazną Pagodę.
Wiedziałem że nie ma daleko, a w przekonaniu tym utwierdziła mnie tablica z napisem: Iron Pagoda 1,5 km. Wtedy taksówkarz (dlaczego nie Pan?) powiedział 60 RMB (dlatego!), na co ja powiedziałem ‘za drogo’ i odpiąłem pasy. I tak mnie skasował 10, ale kolejny podwiózł mnie  już za 10. Powinno być 5, ale traktuję to jako redystrybucję dóbr i się uśmiecham. To była moja ostatnia podróż taksówką dzisiaj. Łącznie taksówki wyszły mnie 10 (z dworca do hostelu) +5 (z Kaifengfu do Smoczego Pawilonu) +10 (za początek przejażdżki) + 10 (za drogę od Smoczego Pawilonu do Żelaznej Pagody), czyli bardzo tanio. Dość powiedzieć że w Xuzhou za wejście do taksówki płaci się 7 RMB.

IMG_6063 (Copy)
No właśnie – Żelazna Pagoda. Dobry Boże…Przeczytałem w internecie że nie warto, ale uznałem że nie przekonam się dopóki nie sprawdzę sam. Potwierdzam, nie warto. 13 pięter wysokiego podnoszenia kolan, wąsko tak że ludzie z klaustrofobią powinni zrezygnować od razu, jeżeli ktoś schodzi z góry to trzeba podejść do okiennicy i się w niej schować bo inaczej się nie miniemy, a na samym szczycie stoi mały posążek Buddy i można służyć coś w ofierze. Nie warto.

IMG_6072 (Copy)

Sam park także jest średni, ale warto wejść żeby właśnie zobaczyć Pagodę, która z zewnątrz prezentuje się prześwietnie, szkoda tylko że środek psuje dobre wrażenie. Warto także zwrócić uwagę na sklep wewnątrz parku gdzie można taniej kupić pamiątki. Kaifeng słynie z wyszywanych obrazów  i chusteczek, więc chyba nie trzeba mówić co warto kupić. Ach, tak jak gdzie indziej wachlarze kosztują 20 RMB, tak tutaj 15 RMB, no i najważniejsze – trzeba się targować! Zawsze się coś wywalczy.

IMG_6088 (Copy)
Z Żelaznej Pagody wróciłem autobusem na dworzec. Skoro znam znaczki na ‘pociąg’ i ‘stacja’ to postanowiłem tę wiedzę wykorzystać i podróż powrotna kosztowała mnie 1 RMB.

Znalezienie siedzącego miejsca na chińskim dworcu granicy z cudem, a miejsca przy toaletach są wolne z powodu much, oraz unoszącego się zapachu amoniaku. Pamiętacie gdy mówiłem że węch mi się w Chinach wyostrzył? To teraz okazuje się że niekoniecznie jest to zaleta.

IMG_6095 (Copy)

Ta notka powoli staje się najdłuższą jaką napisałem w tym semestrze, ale cóż poradzić.

W końcu wylądowałem w Xuzhou i o ile miałem jeszcze jakąkolwiek nadzieję że zdążę na autobus linii 25, tak pozbyłem się jej gdy zatrzymaliśmy się i ruszyliśmy po 10 minutach by zatrzymać się w Xuzhou 5 minut później. Na przystanku owszem stało kilka autobusów, ale żaden z nich nie szykował się do odjazdu przez najbliższych kilka godzin.
Chiny mają to do siebie że chociaż hoteli jest od groma to jednak w mało którym przyjmują obcokrajowców. To nie jest nawet frustrujące, frustrujące jest to że nie potrafię się z ludźmi dogadać tak jakbym chciał. Na migi i jakieś podstawowe słówka sobie poradzimy, ale coś więcej…Kiedyś…

IMG_6110 (Copy)
W każdym razie znalazłem hotel, bardzo fajny, przyjęli mnie z małymi problemami, ale Panie z recepcji dostały po lizaku w nagrodę. Ha.
Wskazówka dla podróżujących w Chinach: to że hotel ma cennik po angielsku nie znaczy że przyjmuje obcokrajowców. Ani że pracownicy mówią po angielsku.