Dynastia Xia

Dynastia Xia, 夏朝, (~2070-1600 p.n.e.) to pierwsza opisana w kronikach historycznych takich jak Kronika bambusowa, Księga Dokumentów i Zapiski historyka.Dynastię zapoczątkował legendarny Yu Wielki, po tym jak Shun, ostatni z Pięciu Cesarzy przekazał mu tron. Po upadku dynastii Xia nadeszła dynastia Shang (1600-1046 p.n.e.).

Ciężko jest określić dokładne daty panowania dynastii Xia. Daty założenia wahają się między 2205 a 1989 p.n.e. a upadku między 1766 a 1558 p.n.e.
Wszystkie informacje o dynastii pochodzą z wykopalisk archeologicznych, ponieważ z tamtych czasów nie przetrwały żadne zapisy. Z tego też powodu nie można powiedzieć ze stuprocentową pewnością że dynastia ta w ogóle istniała.

Początki

Według starożytnych chińskich tekstów dynastia Xia powstała po licznych walkach między plemionami Xia a Chi You. Plemię Xia rozwijało się w czasie panowania Zhuanxu, czyli jednego z legendarnych Pięciu Cesarzy. Zapiski historyka, oraz Księga rytuałów mówią, że Yu Wielki, wnuk Zhuanxu, ale inne zapiski, jak chociażby autorstwa Ban Gu mówią, że Yu pochodził z piątego pokolenia Zhuanxu.

To w czasach tej dynastii należy doszukiwać się początku mitu o wielkiej powodzi o którym pisałem tutaj – http://rainreborn.pl/2014/01/powodz/

Ustanowienie

Po udanym powstrzymaniu powodzi polepszyła się produkcja rolna, a wraz z nią wzrosła pozycja plemienia Xia. Wkrótce Shun przekazał Yu dowództwo armii która miała pokonać plemię Sanmiao, które nieustannie naruszało granice między plemionami. Po zwycięstwie plemię to zostało wygnane na południe od rzeki Han.
Z upływem lat Shun coraz bardziej przekonywał się do przekazania władzy Yu. Jego dojście do władzy oznacza początek panowania dynastii Xia. Na łożu śmierci Yu przekazał tron swojemu synowi – Qi, a nie jak tradycja nakazywała najbardziej godnemu osobnikowi, co zapoczątkowało system dziedziczenia tronu.

Obecnie

W latach dwudziestych dwudziestego wieku po raz pierwszy chińscy badacze zaczęli podważać istnienie dynastii Xia im więcej lat mija tym dłuższy jest okres legendarnych początków…wczesna historia Chin jest historią przekazywaną z pokolenia na pokolenie.

Sarah Allan, w swojej książce The Shape of the Turtle: Myth, Art and Cosmos in Early China, zwraca uwagę na to, że dynastia Xia jest przeciwieństwem dynastii Shang. Shang ma reprezentować ogień i słońce, oraz ptaki i wschód, a Xia zachód i wodę. Takie przedstawienie dynastii Xia było niezbędne, zdaniem Allen, dla rozwoju dynastii Zhou by usprawiedliwić jej działania i podbój dynastii Shang (dynastia Zhou nastąpiła po dynastii Shang).

Odkrycia archeologiczne

Archeologowie odkryli budowle, grobowce, oraz narzędzia z brązu które wszystkie mogą potwierdzać istnienie dynastii Xia. Ciągle debatuje się nad tym czy Erlitou (w prowincji Henan) było miejscem związanym z dynastią Xia. Badania radio karbonowe dowiodły że narzędzia z Erlitou pochodzą z lat pomiędzy 2100 a 1800 rokiem przed naszą erą.

Nie ma netu

P1120761 (Copy)

Czyli tę notkę dostaniecie z opóźnieniem, ale spokojnie – to piątek więc nic wielkiego się nie wydarzyło.

P1120760 (Copy)

Rozpoczęły się mistrzostwa świata przez co Becky cały ranek była zaspana bo mąż wstał przed czwartą oglądać mecz otwarcia. Studenci zaspani nie byli, przynajmniej nie bardziej niż zwykle. W taką pogodę to chyba każdy jest chociaż trochę zaspany bo normalnie od tej hicy zwariować można.

P1120758 (Copy)

Tak jak i w ciągu poprzednich dni wysyłali sobie wiadomości o sprawdzianie i z każdą minutą zajęć pojawiało się Ich coraz więcej. Pojawiali się studenci których nigdy w życiu nie widziałem, którzy mają zero obecności na listach i którzy w ogóle nie sprawiają wrażenia osób zainteresowanych angielskim.

P1120763 (Copy)

Pojawił się także jeden student który nie zaliczył angielskiego w pierwszym semestrze, ale niezrażony uzyskał informację od władz kolegium że ocena z drugiego semestru zostanie Mu przepisana na pierwszy i jak się uda to zaliczy. Zobaczyłem go dzisiaj po raz pierwszy. Tak, z pewnością uda Mu się zaliczyć ten angielski mówiony.

P1120765 (Copy)

Tłumaczenia o tym żeby wybrali temat prezentacji okazały się niepotrzebne bo i tak nikt niczego nie zrozumiał, a kartki z tematami zostały wykorzystane jako kartki na notatki do sprawdzianu. I ponownie pokazali że potrafią, tylko Im się nie chce. Za to prezentacje będą musieli wypowiedzieć z pamięci. Bez kartek. Taka przynajmniej jest teoria, ale jak to będzie w praktyce to się dopiero okaże. A raczej okaże się już za dwa tygodnie.

P1120771 (Copy)

Kolejny tydzień zamiast na opowiadaniu o różnicach między Wschodem a Zachodem spędzę na denerwowaniu się że nie wybrali tematu. Nie, nie spędzę. To nie mój problem. To Oni spędzą na martwieniu się że nie przyszli na zajęcia i nie wybrali tematu. Bo tak to się skończy właśnie: większość tych leniwych pojawi się w przedostatnim tygodniu i będą chcieli magicznie nadrobić zaległości za cały semestr.

P1120768 (Copy)

Z rzeczy przyjemniejszych.
Jak wiecie, po tym jednym przypadku w którym moja paczka znalazła się w sklepie obok i przez jeden dzień nikt nie wiedział o co chodzi uzyskałem status VIP w tej firmie kurierskiej i każdy kurier dostarcza mi paczkę do rąk własnych i podjeżdża pod mieszkanie.
Tak też było i dzisiaj gdy inny Pan niż wczoraj przyjechał i wręczył mi paczkę.

P1120772 (Copy)

Po czym zapytał po angielsku czy pracuję czy studiuję, a potem powiedział żebym na przyszłość otwierał drzwi to On na szóste piętro wejdzie. A ja jestem taki uprzejmy że nie otwieram i schodzę z tego szóstego. Tak już mam. Tak miło się zrobiło gdy w końcu ktoś coś po angielsku powiedział. Nawet jak były to 4 słowa.

Balhae

Balhae (698-926), czyli 발해, 渤海, i Бохай lub Пархэ było królestwem dwóch grup etnicznych: Koreańskiej i Mohe istniejące na północy Korei, oraz w Mandżurii po upadku Goguryeo. Po upadku Goguryeo Dae Jo-yeong, syn Dae Jung-Sang utworzył królestwo Jin, przemianowe potem na Balhae.

Koniec kraju nadszedł w 926 roku kiedy to został pokonany przez Kitanów, a tereny na północy zostały przejęte przez dynastię Liao, podczas gdy tereny południowe stały się częścią Goryeo.

Początki

Po upadku Goguryeo w 668 roku tereny Balhae zostały rozdzielone pomiędzy królestwo Silla, oraz dynastię Tang. Ci pierwsi zjednoczyli Korę na południe od rzeki Taedong, podczas gdy ci drudzy zaanektowali zachodnią Mandżurię.

W czasie powstania Kitanów przeciw dynastii Tang Dae Jung-sang będący w przeszłości urzędnikiem w Goguryeo został przywódcą ludności z tego obszaru i wszedł w sojusz z Geolsa Biu, przywódcą ludności Mohe, i razem poprowadzili do powstania przeciwko dynastii Tang. Po śmierci Dae Jung-sanga jego syn Dae Jo-Yeong, były generał w armii Goguryeo zastąpił swojego ojca.
Geolsa Biu zginął w czasie bitwy z armią dynastii Tang. Po tej stracie Dao Jo-Yeong przejął kontrolę nad armią i poprowadził ją do zwycięstwa w bitwie o Cheonmun-ryeong, co pozwoliło mu zapoczątkować królestwo Balhae.

Rozwój

Król Mu (panujący w latach 719-737) dokonał morskiego ataku na armię Tang w 732, jednocześnie zajmując tereny w okolicach Madushan, około 300 kilometrów na wschód od terenów obecnie zajmowanych przez Pekin. W 728 roku wysłał misję dyplomatyczną do Japonii co miało być zagrożeniem dla królestwa Silla. Relacje dyplomatyczne i handlowe z Japonią były utrzymywane aż do upadku królestwa Balhea.
Z czasem dynastia Tang uznała Mun, syna króla Mu za prawowitego następcę tronu i króla Balhae.

Król Mun (panujący w latach 737-793) poszerzył terytorium Balhae do terenów doliny Amur na północ, oraz do półwyspu Liaodong na zachodzie. To za jego panowania powstał szlak handlowy z królestwem Silla. Kilkakrotnie przenosił stolicę królestwa, a w końcu obrał za nią Sanggyeong w pobliżu jeziora Jingpo na południu obecnej prowincji Heilongjiang.
To również on odpowiada za stworzenie narodowej akademii wojskowej. Mieszkańcy królestwa Balhae nazywali go synem niebios i cesarzem.

Za czasów króla Seona (panował w latach 818-830) Balhea zajmowało tereny północnej Korei, północno wschodniej Mandżurii, oraz Primorsky Krai w Rosji.

Upadek

Za główną przyczynę upadku uznaje się konflikty etniczne pomiędzy rządzącą grupą Koreańską, a klasą niższa z Mohe.

Od zakończeniu panowania przez Króla Seona nie ma żadnych zapisków historycznych na temat Balhae. Niektórzy badacze przypuszczają że wybuch wulkanu na górze Baekdu mógł doprowadzić do katastrofy na skalę krajową co w konsekwencji przyczyniło się do upadku królestwa Kitan.

Kitani zamieszkiwali tereny obecnych prowincji Liaoning, oraz Mongolii wewnętrznej co pokrywało się z zachodnimi terenami Balhae. W 926 Kitani zdobyli kontrolę nad stolicą Balhae po dwudziestu pięciu dniach oblężenia. Następnie utworzyli marionetkowe królestwo Dongdan, które wkrótce zostało zaanektowane przez Liao. Większa część arystrokracji Balhae została wysłana do Liaoyang, a zachodnie tereny Balhae zostały niezależne.

Goryeosa (Koreańska książka historyczna opisująca ten okres) podaje że na czele dziesięciu tysięcy żołnierzy z Balhae stanął Generał i uciekli przed Kitanami w 925. Niektórzy potomkowie tych emigrantów przyjęli nazwisko Tae, a książe Dae Gwang-hyeon uzyskał nazwisko Wang, należne członkom rodziny królewskiej w Goryeo.
Balhae było ostatnim królestwem wywodzącym się z półwyspu koreańskiego które miało znaczne posiadłości w Mandżurii.

Wkrótce Kitani zostali pokonani przez Dżurdżenów, którzy utworzli dynastię Jin. Dżurdżeni głosili wspólne pochodzenie swoje i ludności Balhae od siedmiu plemion Wuji.

Skutki

Po upadku Balhae w 926 roku, królestwo zostało przemianowane na Dongdan, a na jego czele stanęli Kitani. Jednakże począwszy od 927 krajem zaczęły szargać powstania. Kilka z nich zamieniło się w próby odbudowania Balhae. Trzy z nich zakończyły się powodzeniem i utworzeniem królestw: póżniejsze Balhae, Jeong-an, Heung-yo, oraz Daewon, które jednak dość szybko upadały.

Rząd i kultura

Balhae tworzyły ludy wchodzące w skład dawnego królestwa Goguryeo. Ludność Mohe, która współtworzyła Balhae, została zniwelowana do klasy robotniczej, służącej arystokracji Goguryeo. To właśnie ludność Mohe tworzyła większość społeczeństwa, oraz większość klasy robotniczej. Pomimo tego zdarzało się że ludziom z tej mniejszości udawało się awansować w hierarchii na wyższe stanowiska.

Ponieważ wszystkie zapiski pochodzące z Balhae zostały utracone naszymi jedynymi źródłami są wykopaliska archeologiczne, oraz zapiski z Chin. Balhae czerpało z dynastii Tang. Miasta były podobne do miast w Goguryeo. Prawdopodobnie Balhae miało pięć stolic, było podzielone na piętnaście prowincji i sześćdziesiąt trzy odpowiedniki gmin.

Jak podają źródła Chińskie Balhae było rozkwitającym krajem na zachodzie. System zarządzania krajem był oparty na systemie Chińskim, jednak nie był jego kalką. Istniały trzy wydziały kancelarskie, oraz sześć ministerstw. Taenaesang, czyli stanowisko największego ministra dworu stało wyżej niż dwóch pozostał kanclerzy, a system pięciu stolic wywodził się z systemu administracyjnego Goguryeo.
Z Balhae wysyłano wielu studentów na pobieranie nauk na dworze Tang. W konsekwencji stolica kraju – Sanggyong była zorganizowana jak stolica Tang – Chang’an.

Wewnątrz pałacu w stolicy Balhae odkryto system ondol (tradycyjny system grzewczy). CO więcej, motywy buddyjskie można znaleźć na terenie całego Balhae i wszystkie wymieszane są ze sztuką Goguryeo. Pod koniec dwudziestego wieku odkryto starożytne grobowce na górze Longtou w Chinach.

Niedziela i przegapione #37

Pekin – przewodnik metra
Dużo osób wchodzi na bloga szukając informacji o stacjach/przystankach metra w Pekinie. A że należy dawać ludziom czego się domagają oto kilka informacji:
Zakazane miasto przystanek metra – 天安门东Tian’anmen East, od biedy 天安门西Tian’anmen West, czyli linia metra numer 1.
Świątynia nieba przystanek metra – 天坛东门 Tientandongmen, wejdziemy sobie od strony zachodniej, czyli Tientan East. A linia metra ma numer 5.

Skrępowane stopy
A skoro szukacie informacji o tym zwyczaju to uderzajcie tutaj – http://rainreborn.pl/2013/06/krepowanie-stop/

Prezent
Dostałem od Mike’a, jednego z moich studentów trzy żółwie jako pamiątkę Jego wizyty w Tianjin. Żółwie oczywiście z muszelek. Jeden na szczęście, drugi na zdrowie, trzeci na pieniądze.

Musisz być ostry
Tak mi powiedziała sekretarka w szkole – Zoe. Nie lubię takiego podejścia, zwłaszcza że dodała żeby się Ciebie bali. Nie lubię, bardzo nie lubię. Uważam że jest nie tylko nieskuteczne, ale także szkodliwe. Wiem że w Chinach takie jest podejście i tak się robi, zastrasza się uczniów, zmusza się Ich do nauki strachem, ale to, moim zdaniem, nie jest dobre. Nikomu nie pomaga, jeżeli pomaga to na niezbyt długo.

Deszcz nigdy się nie zmienia. Jest zawsze taki sam i skłamałbym mówiąc że go nie lubię. Pisałęm juz o tym wielokrotnie, więc nie ma sensu się powtarzać.Przynajmniej na razie, bo ostatnia notka o deszczu miała miejsce chyba tydzień temu, a jutro zapewne będzie kolejna bo ten dzisiejszy deszcz przeciągnie się aż do jutro, a prawdopobnie do wtorku. Jeżeli zima była sucha, tak wiosna już nie jest. Chociaż i tak jest o wiele suchsza niż w Polsce.

P1110911 (Copy)

Wczoraj i dzisiaj katowałem swoje uszy piosenką z filmu Frozen, który dostał oskara za najlepszą animację w zeszłym roku. Samego filmu jeszcze nie widziałem, ale dziaciaki mówią że jest bardzo fajny. Inna sprawa, że Im to się wszystko podoba. Lub przynajmniej prawie wszystko. Piosenka Let it go podobała się Im bez dwóch zdań.

P1110912 (Copy)

Zapomniałem zabrać ze sobą na zajęcia laptopa. Poprzednie zdanie nie jest do końca prawdą bo do zajęć laptop nie jest mi za bardzo potrzebny. Jest mi potrzebny, złe słowo – przydatny, w czasie dwugodzinnego okienka między zajęciami. Do tej pory wykorzystywałęm go żeby obejrzeć film, czylli nadrobić zaległości. A teraz nic z tego. Niby mógłbym coś zestreamować, ale prawda jest taka że ten internet tutaj jest kiepski, bardzo kiepski i na dodatek jest chiński. Chiński więc cenzurowany.

P1110913 (Copy)

Deszcz…ale to taki lekki wiosenny, wesoły deszcz, taki jaki daje radość i wywołuje uśmiech na twarzy nawet gdy leje jak z cebra. Nie mogę się już doczekać tej jutrzejszej trzydziestki. Trzydziestki to zawsze lekkie wyzwanie i zawsze ich wypatruję z niecierpliwością. O ile interwały wypatruję ze strachem, lub pewną niepewnością o tyle te długie wybiegania są dla mnie kwintesencją biegania. To własnie dla nich biegam, to one dają mi najwięcej radości i najwięcej przyjemności.

P1110914 (Copy)

Owszem fajnie jest widzieć że biegam szybciej i ta średnia prędkość rośnie, ale…jakoś tak mam większą radość z przesuwania tej granicy odległości jakie pokonuję na treningu. Co prawda odnośnie jutra jest pewna niepewność – czy zdążę…ale na zajęcia wychodzę o 1230, więc nawet gdy wrócę do mieszkania o 11 to będzie dobrze. Dlatego też te 34 kilometry które mam zaplanowane na 26 dzień maja nie powinny być czasowym problemem.

Wolne

P1110817 (Copy)

Ten mój jednodniowy weekend jest strasznie krótki. Może to i dobrze bo się nie rozleniwiam za bardzo, ale też i nie mam zbyt wiele czasu na jakiś konkretny odpoczynek. Lub innymi słowy – błogie lenistwo. Trochę mi to dokucza bo nie mam chęci wyjść, porobić zdjęć, czy po prostu pochodzić. Zamiast tego staram się być na bieżąco z playoffami w NBA, które w tym roku są niesamowite, chociaż wcale się na to nie zapowiadały. Znaczy zapowiadały, ale nie do tego stopnia.

P1110789 (Copy)

Na razie jest to prawdziwy dreszczowiec i mam nadzieję że to się utrzyma, bo niesamowicie trzymają w napięciu. W trzech parach wygrały zespoły niżej rozstawione, czyli teoretycznie gorsze, przynajmniej w sezonie zasadniczym. Mieliśmy rekordową ilość rozstrzygnięć w meczach numer siedem bo aż pięć i tak dalej i tak dalej. To tylko suche numerki które nie oddają zupełnie tego co tam się dzieje i jak wielu ludzi uznaje te playoffy za najbardziej zacięte w historii.

P1110790 (Copy)

Zapewne ma to jakiś związek z tym że zwycięzcy z dwóch ostatnich lat – Miami Heat nie grają jakiejś super koszykówki i pozostałe zespoły ‘poczuły krew’ i ruszają do ataku.
Do tego jeszcze Premier League gdzie wszystkie zespoły ‘poczuły krew’ i ruszyły do ataku na upadający Manchester United i mamy niesamowitą końcówkę sezonu w trakcie której Liverpool przeszedł swój Stambuł w drugą stronę. Dla wyjaśnienia: Liverpool z Jurkiem Dudkiem w bramce przegrywał w finale ligi mistrzów 3:0, ale wyciągnęli na 3:3 i wygrali w karnych po znanym chyba wszystkim Dudek dance.

P1110794 (Copy)

W ostatniej kolejce wygrywali 3:0 ale zremisowali 3:3 czym najprawdopodobniej przegrali tytuł. Tak blisko tytułu Steven Gerard, czyli wychowanek Liverpoolu i jego współczesna ikona jeszcze nigdy nie był. I jeżeli go nie zdobędzie to istnieje prawdopodobieństwo że nigdy już Mu się to nie uda.
NBA wręcz produkuje graczy którzy nigdy nie zdobyli tytuły a są uznawani za najlepszych nie tylko w czasie w którym grali, ale także w całej historii sportu. W piłce nożnej zdarza się to o wiele rzadziej, ale jednak zdarza się. Nie przychodzi mi do głowy żaden znaczący piłkarz który nigdy niczego nie wygrał. Bo mnogość trofeów w piłce nożnej jest porażająca.

P1110798 (Copy)

Znaczy w NBA też są jakieś tam mniej znaczące tytuły, ale odliczając trofea indywidualne do wygrania są tylko mistrzostwa świata, igrzyska olimpijskie, finał NBA i jeżeli studiowali to mistrzostwo NCAA. W piłce nożnej oprócz mistrzostw kontynentu i świata, dochodzą igrzyska, mistrzostwo kraju, puchar kraju, puchar ligi, jakieś trofeum kontynentalne, trofeum interkontynentalne i…chyba tyle. Czyli naprawdę szanse na zakończenie kariery zupełnie z niczym są nikłe, bardzo nikłe. Zawsze się tam jakiś pucharek znajdzie.

P1110800 (Copy)

W USA parę lat temu zapanowała taka moda by dawać każdemu dziecku nagrodę za coś. Za najlepsze oceny, uśmiech, bycie najbardziej sympatycznym. Słowem, jeżeli żyjesz to dostaniesz nagrodę. Wszystko dlatego żeby dzieci które nie dostały żadnej nagrody nie czuły się gorsze. Z jednej strony jest to nawet i fajne bo faktycznie żadne dziecko nie czuje się gorsze i może jakoś tam się zmotywuje by za rok dostać inną nagrodę.

P1110805 (Copy)

A równie dobrze może to zupełnie odpuścić bo nagrodę i tak dostanie.
Osobiście nie jestem zwolennikiem takiego podejścia. Moje pierwsze zawody biegowe pobiegłem lat temu cztery w Cieszynie. Było to 10 kilometrów, czyli taki dystans który każdy średnio wysportowany człowiek pokona. Myk polegał na tym że medali miało być tylko 200, a startujących lekko ponad 200. Jakieś 220, czy coś. Z racji tego że były to moje pierwsze zawody zawziąłem się i chciałem ten medal zdobyć.

P1110806 (Copy)

Ruszyłem za szybko, o czym wtedy nie wiedziałem, pod koniec to już przeplatałem trucht z marszem, bo najzwyczajniej w świecie nie dałem rady biec, chociaż taki dystans biegałem już parokrotnie. Na metę przykulałem się po chyba 55 minutach i byłem bodajże 205. Medalu nie dostałem. Następny rok spędziłem przygotowując się do maratonu, ale ten Cieszyn we mnie siedział. Był dla mnie osobistą porażką, pokazał mi że muszę się bardziej przyłożyć, nie mogę sobie ot tak przyjść, pobiec i dostać nagrodę. Trzeba się postarać.

P1110788 (Copy)

Także rok później pobiegłem w minut bodajże 44, po przekroczeniu mety położyłem się na murawie stadionu i podniosłem się dopiero gdy inny biegacz podszedł do mnie i powiedział gratulację. Ta porażka, bo ten bieg traktowałem i traktuję dalej w ten sposób, zmotywowała mnie bardziej niż jakikolwiek inny medal. Pokazała mi że warto trenować, warto się starać i nic mi się nie należy, na wszystko trzeba zapracować.

P1110795 (Copy)

Tyle tylko że bieganie to sport indywidualny, a piłka nożna i koszykówka to sporty zespołowe, więc ja nigdy nie będę czuć frustracji związanej z tym że ktoś coś źle zrobił i przez to mi nie poszło tak jak zamierzałem. Za niepowodzenia mogę obwiniać tylko siebie. A za sukcesy dziękować wszystkim którzy pomagali.

Niedziela i przegapione #36

P1110759 (Copy)

Bieganie w Chinach
Różni się trochę od biegania w Polsce. Największa różnica polega na tym że tutaj ludzie się nie pozdrawiają i biegają w strojach codziennych. Obecnie w okolicach jeziora południowego coraz więcej biegaczy pozdrawia pewnego biegacza z Polski, nie wiem co prawda czy pozdrawiają siebie nawzajem, ale tego pewnego biegacza tak. Przynajmniej Ci których i on pozdrawia.
Stroje codzienne są dla mnie ciągle szokiem, ale June wyjaśniała mi że to dlatego że Oni tak naprawdę nie trenują biegania, biegną tylko trochę dla zdrowia, nic więcej.
W zeszłym tygodniu spotkałem biegacza który biegł w tym samym kierunku co ja i chwilę sobie porozmawialiśmy. Takie standardowe: skąd jesteś, mówisz po chińsku? I tyle bo chwilę potem się pożegnaliśmy. Miła odmiana od rutynowego klepania kilometrów.

P1110734 (Copy)

Hogwart
Zresztą zobaczcie sami.

http://www.dailymail.co.uk/news/article-2616043/The-real-life-Hogwarts-University-building-China-bears-uncanny-resemblance-magical-Harry-Potter-school.html

Budynek szkoły inspirowany średniowiecznymi zamkami europejskimi. Taaak.

Tom i Johnson
Tom razu pewnego został wysłany na zajęcia które Mu się nie podobały. Zamiast godziny trwały cztery godziny i był do nich zupełnie nie przygotowany bo Johnson nic o nich nie powiedział oprócz idź tam. Po tym wszystkim Tom powiedział że więcej tych zajęć nie chce i na nie nie pójdzie. Normalne zachowanie.
W tym tygodniu dzwonił Johnson i powiedział Mu że ma się na tych zajęciach pojawić bo inny nauczyciel cośtam. Tom powiedział że się nie pojawi, po czym wyłączył telefon rzutem o ścianę. Ten rzut był niepotrzebny, ale chyba oddaje frustrację w tej firmie.

P1110742 (Copy)

Niedziela
Rany…dzisiaj to naprawdę nikt nic nie mówił. Na zajęciach u mnie wyglądało to jeszcze jako tako, ale u innych nauczycieli to była masakra bo przyszło po 5-10 osób. Żenada, ale to było do przewidzenia bo kto o zdrowych zmysłach organizuje zajęcia w taki dzień. Jeszcze w dodatku padało więc już nikomu zupełnie nie chciało się wychodzić spod kołdry. Padało to lekkie niedopowiedzenie bo w pewnym momencie padał nawet grad.
Dzisiaj się nie musiałem śpieszyć więc zakupy zrobiłem w przerwie na obiad. Obiad ugotowałem jaki widać i dochodzę do wniosku że sos sojowy na patelni smakuje zupełnie inaczej niż gdy działa jako marynata. Dla odmiany, czemu nie. Kwestia tego że trzeba znaleźć pasujący nam w smaku bo mam w szafce chyba pięć z których dwa nie nadają się do niczego bo są w smaku bardziej jak ocet. A jak chcę w smaku coś jak ocet to wolę ocet, który stoi obok.
Na siłowni w miarę w porządku, nie było aż tak wiele osób jak normalnie w niedziele ale tego się spodziewałem bo przecież to czas powrotów po przerwie no i w dodatku ten deszcz który pewnie sporo osób zniechęcił.
Po powrocie z siłowni zaskoczyła mnie Smile która wróciła z Harbinu gdzie udało się Jej, w końcu, zostać asystentką na tym Brian’s Crazy English Training Camp czyli tym kilkudniowym intensywnym kursie treningowym z angielskiego. Głos dziewczyna straciła prawie zupełnie.
Na jutro zapowiadają deszcz z rana, więc chyba czeka mnie pierwszy bieg w deszczu. Trochę szkoda że padnie na ten długi bo długich biegów w deszczu nie lubię aż tak bardzo. Nie zawsze jednak jest pogoda idealna, także nie ma się co szczypać i trzeba swoje zrobić. W końcu zdychać w lipcu w czasie tego domowej roboty maratonu nie chcę.

 

Wszystko

P1090894 (Copy)

Taki miałem plan dzisiaj, że po wyjściu z siłowni udam się do starego sklepu z owocami/warzywami i po drodze będę robić zdjęcia wszystkiego. Oczywiście nie robiłem zdjęć wszystkiego bo kto by to potem oglądał, ale napstrykałem ich znacznie więcej niż ostatnimi czasy i uważam że to było dobre.

P1090896 (Copy)

Ostatnio w końcu robię coraz mniej zdjęć, także warto robić ich więcej bo inaczej jak się mam w tym kierunku rozwijać. Im lepsze zdjęcia tym lepiej się je ogląda i tym więcej można z nich myśli wyciągnąć. Bo chociaż te sprzed dwóch lat nie są tragiczne, to jednak różnią się znacząco od tych obecnych. Można mówić że było to dwa aparaty temu, co jest prawdą, ale widać że kompozycje są inne i jakoś tak lepiej się te zdjęcia ogląda, przynajmniej mi.

P1090906 (Copy)

Także chodziłem i pstrykałem, tylko nie zauważyłem już tego tunelu wykopanego przez czerwia z Diuny, może zniknął? Tunel, nie czerw.

P1090903 (Copy)

A do tego konkretnego sklepu wybrałem się z myślą o zakupie czegoś co po angielsku nazywa się bitter melon, a po polsku ma niezwykle egzotyczną nazwę – przepękla ogórkowata. A do tego jeszcze kilka innych rzeczy, w tym czarny ocet (ale się wyłożyłem i kupiłem sos sojowy) i czosnek.

P1090916 (Copy)

No bo skoro już się zabieram do testowania przepisów to trzeba tę kuchnię odpowiednio wyposażyć w warzywa.

P1090917 (Copy)

Skoro dzisiaj na obiad była kura, być musiała po siłowni, to trzeba było spróbować jedną z najbardziej znanych chińskich potraw, o której pisałem tutaj – http://rainreborn.pl/2013/07/chengdu/, czyli kurczaka kung pao.

P1090921 (Copy)

Wyszedł ostry, ostrzejszy niż tam w Chengdu i prawdę mówiąc smaczniejszy. Zrezygnowałem co prawda z kapusty, więc była to taka wariacja na temat kurczaka kung pao, ale kapusta to zaledwie skromny elementy tego przepisu. Czyli obiad mamy z głowy i wyglądało to na patelni tak jak widać na zdjęciu.

P1090923 (Copy)

Kolacja natomiast z założenia składać się z miała przepękli, ale uznałem że sama przepękla to może być za mało, więc zrobiłem jeszcze szpinak z papryką w sezamie, co ma po chińsku fajną nazwę  凉拌菠菜 (liang ban ba cai) i jest banalne do przyrządzenia.

P1090924 (Copy)

Przepękla usmażona nosi nazwę 清炒苦瓜(qing chao ku gua) i także musiałem przepis trochę zmodyfikować bo faktycznie bardziej adekwatna jest nazwa gorzki melon i zamiast białego cukru dodałem cukier brązowy bo jest bardziej słodki.
Smaczne i wiem że do tej przepękli wrócę bo jeszcze mi została.

P1090914 (Copy)

Przepisów nie wrzucam, bo czuję że to tak trochę nie na miejscu…już wystarczy że o jedzeniu piszę i wrzucam zdjęcia. Przepisy to byłoby już o krok za daleko.

P1090911 (Copy)

Ach – http://www.youtube.com/watch?v=jFbTttycUmY – film z lasu w drodze do Laosu.

Durian

Dzisiaj nie będzie zdjęć, jest to zabieg celowy i w żadnym wypadku nie spowodowany tym że musiałem zająć się innymi rzeczami takimi jak zakończenie dużego projektu (jeszcze tylko jedna część i KONIEC), dopisanie kolejnych ~300 słów do projektu drugiego (który sam nie wiem kiedy się skończy), oraz powtórzeniu kilkuset znaków i nauce kilku nowych słówek. To wszystko zupełnie nie miało związku z tym, że ponownie wracamy do niemrawej szarej rzeczywistości Changchun gdzie zdjęć jest mało i z mieszkania wychodzić się nie chce. Absolutnie nie ma to też związku z pogodą.

A propos pogody, uczniowie dzisiaj dostali zadanie: przyporządkować miesiące do pór roku i jeden z uczniów zrobił coś takiego:

Październik
Listopad
Grudzień
Zima                      Styczeń
Luty
Marzec
Kwiecień

Moja ulubienica Mary zaczęła się kłócić, że w Changchun są cztery pory roku i zima w cale nie jest taka długa, a ja się nie mogłem przestać śmiać. Może październik to lekka przesada, ale listopad to faktycznie początek zimy. Mam tylko nadzieję, że nie będzie się ciągnąć do kwietnia bo to byłoby już troszeczkę za długo. Chociaż kto tam wie…

Druga historia z dzisiaj związana jest z paczką cukierków zakupionych wczoraj. Pisałem już że durian pachnie paskudnie, niczym zgniłe mięso i pachnie dość intensywnie. Mi osobiście ten zapach nie przeszkadza ani trochę a prawdę mówiąc teraz uważam, że wcale nie przypomina zgniłego mięsa i jest to zapach słodki, bardzo intensywny, ale w gruncie rzeczy przyjemny. Dlatego też postanowiłem go sobie zjeść w przerwie między zajęciami. Dzieciaki natychmiast wyczuły, zatkały nos i powiedziały że to durian i żeby otworzyć okno. Oczywiście otwarłem i po chwili pojawił się Chris, który z miejsca zapytał co tutaj tak zimno, po czym powiedział:
– To gaz. Czujesz? Pachnie gazem.
Po czym poszedł po Harolda, drugiego nauczyciela.
– Trochę jakby ścieki, ale może faktycznie gaz.
Dzieciaki patrzą się na mnie, patrzą na siebie, mówią że to durian, ale nikt Ich nie słucha. Po chwili wchodzą dwie Chinki, które także coś czują i wołają Panią z ochrony budynku. Ja już cukierka zdążyłem połknąć, sala praktycznie wywietrzała, ale Chris mówi:
– Bart, nic się pewnie nie stanie, ale lepiej idźcie do innej sali.
I poszliśmy do innej sali gdzie dokończyliśmy zajęcia. Także tych cukierków muszę trochę kupić i przywieźć do Polski. Bez dwóch zdań.