Wolne

P1110817 (Copy)

Ten mój jednodniowy weekend jest strasznie krótki. Może to i dobrze bo się nie rozleniwiam za bardzo, ale też i nie mam zbyt wiele czasu na jakiś konkretny odpoczynek. Lub innymi słowy – błogie lenistwo. Trochę mi to dokucza bo nie mam chęci wyjść, porobić zdjęć, czy po prostu pochodzić. Zamiast tego staram się być na bieżąco z playoffami w NBA, które w tym roku są niesamowite, chociaż wcale się na to nie zapowiadały. Znaczy zapowiadały, ale nie do tego stopnia.

P1110789 (Copy)

Na razie jest to prawdziwy dreszczowiec i mam nadzieję że to się utrzyma, bo niesamowicie trzymają w napięciu. W trzech parach wygrały zespoły niżej rozstawione, czyli teoretycznie gorsze, przynajmniej w sezonie zasadniczym. Mieliśmy rekordową ilość rozstrzygnięć w meczach numer siedem bo aż pięć i tak dalej i tak dalej. To tylko suche numerki które nie oddają zupełnie tego co tam się dzieje i jak wielu ludzi uznaje te playoffy za najbardziej zacięte w historii.

P1110790 (Copy)

Zapewne ma to jakiś związek z tym że zwycięzcy z dwóch ostatnich lat – Miami Heat nie grają jakiejś super koszykówki i pozostałe zespoły ‘poczuły krew’ i ruszają do ataku.
Do tego jeszcze Premier League gdzie wszystkie zespoły ‘poczuły krew’ i ruszyły do ataku na upadający Manchester United i mamy niesamowitą końcówkę sezonu w trakcie której Liverpool przeszedł swój Stambuł w drugą stronę. Dla wyjaśnienia: Liverpool z Jurkiem Dudkiem w bramce przegrywał w finale ligi mistrzów 3:0, ale wyciągnęli na 3:3 i wygrali w karnych po znanym chyba wszystkim Dudek dance.

P1110794 (Copy)

W ostatniej kolejce wygrywali 3:0 ale zremisowali 3:3 czym najprawdopodobniej przegrali tytuł. Tak blisko tytułu Steven Gerard, czyli wychowanek Liverpoolu i jego współczesna ikona jeszcze nigdy nie był. I jeżeli go nie zdobędzie to istnieje prawdopodobieństwo że nigdy już Mu się to nie uda.
NBA wręcz produkuje graczy którzy nigdy nie zdobyli tytuły a są uznawani za najlepszych nie tylko w czasie w którym grali, ale także w całej historii sportu. W piłce nożnej zdarza się to o wiele rzadziej, ale jednak zdarza się. Nie przychodzi mi do głowy żaden znaczący piłkarz który nigdy niczego nie wygrał. Bo mnogość trofeów w piłce nożnej jest porażająca.

P1110798 (Copy)

Znaczy w NBA też są jakieś tam mniej znaczące tytuły, ale odliczając trofea indywidualne do wygrania są tylko mistrzostwa świata, igrzyska olimpijskie, finał NBA i jeżeli studiowali to mistrzostwo NCAA. W piłce nożnej oprócz mistrzostw kontynentu i świata, dochodzą igrzyska, mistrzostwo kraju, puchar kraju, puchar ligi, jakieś trofeum kontynentalne, trofeum interkontynentalne i…chyba tyle. Czyli naprawdę szanse na zakończenie kariery zupełnie z niczym są nikłe, bardzo nikłe. Zawsze się tam jakiś pucharek znajdzie.

P1110800 (Copy)

W USA parę lat temu zapanowała taka moda by dawać każdemu dziecku nagrodę za coś. Za najlepsze oceny, uśmiech, bycie najbardziej sympatycznym. Słowem, jeżeli żyjesz to dostaniesz nagrodę. Wszystko dlatego żeby dzieci które nie dostały żadnej nagrody nie czuły się gorsze. Z jednej strony jest to nawet i fajne bo faktycznie żadne dziecko nie czuje się gorsze i może jakoś tam się zmotywuje by za rok dostać inną nagrodę.

P1110805 (Copy)

A równie dobrze może to zupełnie odpuścić bo nagrodę i tak dostanie.
Osobiście nie jestem zwolennikiem takiego podejścia. Moje pierwsze zawody biegowe pobiegłem lat temu cztery w Cieszynie. Było to 10 kilometrów, czyli taki dystans który każdy średnio wysportowany człowiek pokona. Myk polegał na tym że medali miało być tylko 200, a startujących lekko ponad 200. Jakieś 220, czy coś. Z racji tego że były to moje pierwsze zawody zawziąłem się i chciałem ten medal zdobyć.

P1110806 (Copy)

Ruszyłem za szybko, o czym wtedy nie wiedziałem, pod koniec to już przeplatałem trucht z marszem, bo najzwyczajniej w świecie nie dałem rady biec, chociaż taki dystans biegałem już parokrotnie. Na metę przykulałem się po chyba 55 minutach i byłem bodajże 205. Medalu nie dostałem. Następny rok spędziłem przygotowując się do maratonu, ale ten Cieszyn we mnie siedział. Był dla mnie osobistą porażką, pokazał mi że muszę się bardziej przyłożyć, nie mogę sobie ot tak przyjść, pobiec i dostać nagrodę. Trzeba się postarać.

P1110788 (Copy)

Także rok później pobiegłem w minut bodajże 44, po przekroczeniu mety położyłem się na murawie stadionu i podniosłem się dopiero gdy inny biegacz podszedł do mnie i powiedział gratulację. Ta porażka, bo ten bieg traktowałem i traktuję dalej w ten sposób, zmotywowała mnie bardziej niż jakikolwiek inny medal. Pokazała mi że warto trenować, warto się starać i nic mi się nie należy, na wszystko trzeba zapracować.

P1110795 (Copy)

Tyle tylko że bieganie to sport indywidualny, a piłka nożna i koszykówka to sporty zespołowe, więc ja nigdy nie będę czuć frustracji związanej z tym że ktoś coś źle zrobił i przez to mi nie poszło tak jak zamierzałem. Za niepowodzenia mogę obwiniać tylko siebie. A za sukcesy dziękować wszystkim którzy pomagali.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.