Pierwszaki

P1210676

Rany ile ja się z Nimi dzisiaj ubawiłem. Generalnie to w tym semestrze skupiam się przede wszystkim na słuchaniu, bo skoro ogromna część egzaminu zależy właśnie od słuchania, a konkretnie to od rozumienia tekstu słuchanego to do tego powinienem Ich przygotować. Może mi się to nie podobać, ale skoro taki mam cele ustawiony odgórnie to nie mogę za bardzo pyskować tylko muszę się dostosować.
Z tego też powodu głównie skupiam się na zadaniach z rozumienia tekstu słuchanego, czyli taki standard uzupełnij luki, wybierz odpowiedź, prawda czy fałsz (popraw fałsz), do tego krótkie wprowadzenia typu co widać na obrazku, z czym Ci się to kojarzy, czyli same przyjemne i niezbyt trudne rzeczy. Sam mówię dużo, przynajmniej w czasie pierwszych zajęć, bo potem się kontroluje, poza tym czas mówienia nauczyciela staram się mieć zawsze pod kontrolą. Tylko że, skoro to są zajęcie przede wszystkim z rozumienia tekstu słuchanego to przede wszystkim słuchamy, a dopiero potem mówimy.

P1210681

W każdym razie, dzisiaj na zajęcia przyszła ze mną June żeby popatrzeć, poradzić mi coś, powiedzieć co zmienić, co jest dobre, co złe. Generalnie to dobrze jest mieć kogoś takiego kto siądzie na zajęciach i ich posłucha od czasu do czasu żeby udzielić jakichś wskazówek. Pod koniec pierwszej godziny dostałem wiadomość żeby to teraz studenci o sobie mówili. Miałem zupełnie inny plan na te zajęcia, bo chciałem zacząć rozdział pierwszy, ale stwierdziłem że skoro to pierwszaki to można Im to darować i drugą godzinę spędzili na przedstawianiu się. Bardzo fajnie to wyszło, chociaż było to złamanie planu i już wiem że nie zrobię z Nimi wszystkiego co zaplanowałem w tym semestrze, ale jakoś mnie to nie martwi, przynajmniej dzisiaj, bo fajnie sobie pogadaliśmy. Czuję że takie pierwsze zajęcia zbliżyły nas i faktycznie zaprocentują w przyszłości.

P1210686

Z ciekawostek meteorologicznych – jutro z rana ma w nas uderzyć tajfun. Znaczy uderzyć ma bardziej w wybrzeże, a my jesteśmy trochę schowani, więc nie powinno być źle. W Tajwan ma uderzyć już za parę godzin i to właśnie wschodnie wybrzeże Tajwanu przyjmie cały impakt, u nas powinno być już lżej, najwyżej jakaś burza i dużo deszczy. W sumie to skoro zajęć nie odwołują to nie ma się czym przejmować. A jutro pora na kolejne pierwszaki, także trzymajcie kciuki!

P1210710

P1210700

P1210689

Pierwszy raz od trzech dni

Wyszedłem pobiegać. W końcu plecy przestały dokuczać, ba wręcz już ich nie czuję, więc można je uznać za wyleczone. Sam nie wiem co to tam się stało, ale zakładam że jakiś mięsień się źle ułożył w czasie snu i potem uznał że się zbuntuje.

W każdym razie dzisiaj przebiegłem dziesięć kilometrów bez większych problemów, ani mnie plecy nie bolały, ani uda nie przeszkadzały. Słowem – dobrze. Nie bardzo dobrze, ale przynajmniej dobrze. Może jednak to nie pogoda a zwykłe przetrenowanie i trzeba było dać sobie trochę luzu żeby ciało w końcu odpoczęło i wszystko wróciło do normy? To przecież też możliwe.

A że miałem dzisiaj dopiero na drugie zajęcia, bo pierwszych w piątek nie mam, to od razu pobiegłem do jednego banku żeby wypłacić pieniądze, a potem zaraz do drugiego banku by je wpłacić. Za przelewy się płaci, a gdy banki oddalone są od siebie o 200 metrów to co za problem skorzystać z wpłatomatu? No właśnie żaden.
Tak bardzo się spieszyłem z założeniem konta że zapomniałem poprosić o bankowość internetową, więc w dalszym ciągu tylko jedno konto mam internetowe. Znaczy, oba mam internetowe, ale to drugie pozwala mi tylko na oglądanie transakcji. Czyli jest takie średnio użyteczne. O wiele bardziej użyteczne będzie gdy wybiorę się po raz kolejny do jakiegoś oddziału i mi konto internetowe aktywują.

Najciekawsze jest to że nawet jak mi to konto w końcu aktywują to i tak będę musiał zainstalować jakieś dziwne oprogramowanie i korzystać z internet explorer bo chińskie banki mają tendencję do uważania wszystkiego co nie jest standardowe za wrogie i blokują możliwość korzystania z ich usług. Z jednej strony jest to super bo człowiek czuje się trochę bezpieczniej, ale z drugiej strony…no cóż instalowanie kilku różnych chińskich programów rzadko kiedy kończy się dobrze dla jakiegokolwiek komputera, bo one najzwyczajniej w świecie mają tendencje do stopniowego rozrastania się i przejmowania komputera od środka. Tak na przykład jak ten który June zainstalowała u mnie żeby mogła pisać po Chińsku. To paskudztwo potrafi wrzucić na pulpit reklamę bez zapowiedzi, dorzucić kolejną gdy go włączę, a to wszystko pod przykrywką bycia zwykłym programem pomagającym w przetwarzaniu pinyin czyli zapisu w alfabecie łacińskim do hanzi czyli chińskich krzaczków.

Informacja

Dostałem, jakiś czas temu już, listę kierunków z jakimi mam zajęcia i są to: materiały (czyli pewnie materiałoznawstwo, albo coś w tym guście), chemia, inżynieria lądowa, mechanika i informacja.

P1210656

Tak informacja. Nie mam pojęcia co to za kierunek, resztę znam bo właściwie to takie same miałem rok temu (plus informatyka), więc postanowiłem zapytać. W końcu to miały być kierunki bardziej ścisłe, a informacja to bardziej podpada pod jakieś dziennikarstwo czy inne coś humanistycznego.

P1210659

Sami studenci powiedzieli że ich kierunek to informacja, ale zapytani o to co czy chodzą i robią reportaże, przeprowadzają wywiady patrzyli na mnie jakbym co najmniej z choinki się urwał, więc zapytałem o czym się tak w gruncie rzeczy uczą i jak mi powiedzieli że projektują sieci internetowe to zrozumiałem.

P1210663

Informacja, a informatyka to dwie różne rzeczy. Zupełnie różne.

Od początku semestru przychodzą do mnie studenci którzy muszą odrobić ten przedmiot bo albo go zawalili rok temu, albo zmienili kierunek, albo jeszcze coś tam innego. Do tej pory wszyscy podchodzili i bardzo ładnie prosili po angielsku o możliwość uczestniczenia w zajęciach. Także nie odmawiam, bo mi to ani trochę nie przeszkadza.

P1210664

Dzisiaj za to przyszedł chłopak który z miejsca zaczął mówić do mnie po chińsku. Nawet gdy jedna ze studentek zwróciła Mu uwagę że ja nie rozumiem, chociaż rozumiałem co chce, to dalej mówił po chińsku. Było to bardzo dziwne dla mnie Rozumiem że Jemu tak po prostu wygodniej, ale gdyby był pierwszą osobą która tak zrobiła to co ja bym zrobił? Nie wiedziałbym o co Mu chodzi.

P1210666

Mam nadzieję że Oni wszyscy pozdają, chociaż prawdę mówiąc wybrali najgorzej jak mogli bo wszystkie moje grupy składają się ze studentów z poziomu A. I tutaj kilka słów wyjaśnień. W Chinach, na uniwersytetach, klasyfikuje się studentów w poziomy A, B i C. B to studenci ze średnimi ocenami, C są poniżej średniej, a A oczywiście powyżej. Także jeżeli ktoś miał problem zaliczyć ten przedmiot a teraz trafi do grupy z najlepszymi studentami na roku to może Mu być jeszcze trudniej gdy rozejrzy się wokół i zobaczy że wszyscy są na znacznie wyższym poziomie. No nic, mam nadzieję że takie decyzje są przemyślane i nikt mi się nie podłamie w połowie semestru.

P1210670

P1210673

P1210671

Środy są…

Pełne studentów, oprócz ostatniej grupy która jest mała bo ma tylko około 27 studentów. Aż sprawdziłem i faktycznie – Ich tam jest 54 w grupie łącznie. Czyli taki Chiński standard.
Nie przestaje mnie zadziwiać do jak wielu rzeczy człowiek potrafi się przyzwyczaić. Przecież mieszkając w Polsce i słysząc 60 osób w klasie myślałem że to jakiś żart, dowcip, w dodatku słaby, ewentualnie te 60 osób w klasie wyobrażałem sobie w olbrzymiej Sali wykładowej. A przecież sam uczyłem takie klasy i teraz cieszę się gdy mam mniej niż 30 studentów w jednej grupie. Do czego to człowiek potrafi się przyzwyczaić.

Po drugich zajęciach dzisiaj podeszła do mnie starościna jednej z grup i zapytała czy mogą się w przyszłości przesiąść. Zbiła mnie tym zupełnie z tropu bo nie rozumiałem dlaczego by nie mogli się przesiąść. Otóż, jak usiedli w pewien konkretny sposób rok temu tak do teraz siedzą. Nie dość że w tych samych parach, to jeszcze w tych samych miejscach.
Znaczy ja nie mówię, bo zawsze uwielbiałem te miejsca z tyłu pod ścianą i zawsze chciałem tam siedzieć, taki wciśnięty w róg sali, ale to jeżeli nie lubisz konkretnego miejsca to możesz zwariować jeżeli musisz na nim siedzieć.

W ogóle klasy są dla mnie zawsze bardzo ciekawe. Zawsze próbuję znaleźć takie w których drzwi będę mieć po prawej, a nie po lewej stronie, a okna wychodzące na dwór po lewej a nie po prawej. W tym roku po raz pierwszy uczę w takiej. I wydawałoby się że to nic takiego, w końcu co to za problem, ale jednak jest pewien dyskomfort, przynajmniej dla mnie. Tak jak normalnie chodzę po klasie, tak w tej czuję się dość nieswojo, co zresztą zostało zauważone i zostałem poproszony bym więcej chodził po klasie. To chyba najdziwniejsza prośba jaką dostałem, ale ani trochę nie zmyślam. Co prawda, dostałem też prośbę o używanie mikrofonu stacjonarnego, a tych dwóch rzeczy nie da się połączyć, ale coś tam wymyślę.

Koniec

P1210631

Znaczy początek, bo to zależy jak patrzeć.

P1210635

Koniec, bo dzisiaj poznałem ostatnią grupę. Początek bo to początek tygodnia.

P1210636

Jutro czeka mnie najcięższy dzień bo całe 3 zajęcia. Przerabiane wielokrotnie i nie ma z tym problemu, zwłaszcza że tutaj szkoła nie wariuje i nie zmienia nagle godzin w których zajęcia się odbywają bo cośtam. Jak mają być od 14:30 to cały rok będą od 14:30 i bardzo mnie to cieszy.

P1210642

Pospacerowałem dzisiaj po kamapusie i muszę powiedzieć że albo on jest bardzo duży (bo w sumie to jest), albo tych pierwszoroczniaków jest jakoś mało (ale raczej nie jest), albo są bardzo dobrze poukrywani. Bo nie widać ich zbyt wielu ale słychać to wszędzie kurczę.

P1210646

Rano zląkłem bo usłyszałem hymn. Hymn! W sumie to przy szkole w Chinach normalka, codziennie rano podczas wciągania flagi słychać hymn.
Wyobrażacie sobie w Polsce? Codziennie przed zajęciami odbywa się prezentacja flagi Polski, wciągnięcie na maszt i odegranie hymnu. Strasznie mnie to ciekawi, zwłaszcza w kontekście czy ten patriotyzm jest prawdziwy, bo przecież może to być tylko takie na pokaz. Jak w Polsce gdy parę razy w roku w czasie akademii wyciąga się godło i mówi o patriotyzmie wspominając te wszystkie nasze przegrane powstania i jak to Niemcy z Rosjanami w trzydziestym dziewiątym nas skopali.

P1210647

Tutaj patriotyzm objawia się też w pisaniu na wechacie o tym że armia Japońska się odradza i zachęcaniu ludzi do niekupowania rzeczy w Japonii, bo to kraj wrogów. Ta…niecałe 20% wartości eksportu Japońskiego pochodzi z China a trochę ponad 20% wartości eksportu idzie do Chin. Łącznie między tymi dwoma krajami przepływa grubo ponad 300 miliardów dolarów.
Pisanie głupot w internecie tego nie zmieni, ale może doprowadzić do czegoś znacznie gorszego – wrogości między zwykłymi ludźmi. Tak jak przeciętny Japończyk jest przeciwny reformie wojska, tak przeciętny Chińczyk potrafi pójść z żoną i dzieckiem do parku w którym wiszą kukły w japońskich mundurach i najpierw sam napluje tej kukle w twarz a potem zachęci dziecko by kukłę poszarpało.

Czuję że mimowolnie rozpocząłem temat którego tak naprawdę nie chcę kontynuować, więc zakończę tutaj bo nie chcę się denerwować.

Policja

P1210486

A konkretniej to wydział do spraw osób przyjeżdzających i wyjeżdzających. To taki punkt obowiązkowy każdego kto zostaje w Chinach na trochę dłużej. Trzeba się tam udać z kompletem dokumentów, swoje odstać, złożyć je i można wracać. Generalnie to zawsze dłużej się stoi w kolejkach niż wszystko załatwia bo dokumenty się tylko składa.

P1210493

Po raz pierwszy, a załatwiam to po raz trzeci, do tej pory zawsze w stolicy prowincji, wszystkie Panie policjantki mówiły do mnie po angielsku. Czy to gdy robiono mi zdjęcie, bo zdjęcie musi być specjalne, bez biżuterii, lub z zakrytą i z ciemnym odzieniem, biała koszula to był zły pomysł po prostu, czy to gdy Pani z niedowierzaniem spojrzała na miejsce urodzenia. Przypuszczam że tak długiej nazwy miasta to jeszcze nie widziała. A przecież są nazwy nieporównywalnie dłuższe od Siemianowic.

P1210496

A potem trzeba było jeszcze swoje odczekać bo Pani odpowiedzialna za to wszystko poszła zapłacić. Więcej czasu spędziliśmy w drodze niż na policji. Chciałem napisać że pierwszy raz osoba która miała mi w tym wszystkim pomóc mówiła więcej po chińsku od policjantów, ale byłoby to kłamstwo bo przecież w Changchun ten pomagier w ogóle nie mówił po angielsku. Jak to człowiek łatwo zapomina o takich rzeczach.

P1210497

W każdym razie po powrocie do domu i obiedzie wróciłem na wyspę i polazłem szukać budynku opery. Tak się złożyło że wygraliśmy z June bilety na Czarodziejski Flet, więc trzeba było je odebrać. To czy pójdziemy to jeszcze zupełnie inna sprawa bo kończy się parę minut przed 22 a to by oznaczało że nie będzie już żadnych autobusów, no ale do tego czasu mamy jeszcze parę tygodni więc nie ma się co martwić na zapas.

P1210498

W każdym razie pojechałem szukać tego budynku bo chociaż gdzieś tam w internecie go znalazłem to pozostało mi jeszcze go odnaleźć na żywo, a z tym to w Chinach różnie bywa. Czasem uda się bez problemu, czasem trzeba się dopytać, a czasem nawet jak się dopytasz to i tak nic nikt nie wie. Dzisiaj trochę pobłądziłem, znalazłem plażę (okazuje się że mamy trochę ponad godzinę w autobusie by dojechać na plażę), a chwilę potem znalazłem operę.

P1210505

Nawet z odebraniem biletów nie miałem problemów i chociaż jestem tu niecały miesiąc to widzę że to naprawdę nie jest typowe Chińskie miasto. Chyba dlatego musi być tak gorąco, żeby nie było za dobrze.

P1210513

Zaczęło się

P1210478

Jeszcze ich nie widziałem więc zdjęć nie ma le dzisiaj z rana już słyszałem wszechobecne 一二三四 wykrzykiwane w różnych kombinacjach. Czasem to jeden jest głośniej, czasem dwa, czasem trzy, a czasem zaskakują i krzykną cztery głośniej. Generalnie to jest to mało przyjemne.

P1210479

Znaczy pierwszy raz jak to człowiek słyszy to jest jeszcze zainteresowany, ale potem…to już się tylko zastanawiasz jak długo to jeszcze potrwa, a przecież dopiero co się zaczęło. To dopiero pierwszy tydzień, jeszcze czeka nas drugi, w czasie którego nastąpi pokaz tego czego się przez te dwa tygodnie nauczyli a potem początek nowego życia, czyli zajęcia.

Z jednej strony te szkolenia wojskowe to relikt przeszłości, a z drugiej strony są to ćwiczenia mające zintegrować studentów, pomóc Im stworzyć grupę, nauczyć się w niej pracować i być takim wprowadzeniem do życia studenckiego.
Nie ma jak w Polsce gdzie od razu rzucają człowieka w wir studiów.

P1210482

Problemem, dla mnie, jest to że gdy prowadzę zajęcie z rozumienia tekstu słuchanego (to w ogóle pewien absurd bo kurs określany jest czymś w stylu Słuchanie i mówienie po angielsku a ¾ podstawy oceny, czego muszę się trzymać, ma stanowić rozumienie tekstu słuchanego) a pod oknami szlajają mi się te pierwszoroczniaki krzycząc一二三四 to nie dość że mnie osobiście trochę to dekoncentruję to jeszcze przeszkadza studentom w czasie słuchania tekstu. Bo jak Oni mają wyławiać jakieś niuanse jeżeli nic nie słyszą?

To tylko taki mały, malutki problem, który potrwa jeszcze tydzień, więc aż tak mnie nie martwi.

P1210484

W nocy padał deszcz, nad ranem jeszcze trochę też, ale już na tyle delikatnie że nie musiałem ubierać niczego przeciwdeszczowego. W ogóle to kupiłem w pewnym sklepie kurtkę przeciwdeszczową i mam wrażenie że nigdy jej nie założę, bo tutaj jesień jest sucha, a w porze deszczowej będzie za ciepło. Wracając, spadł deszcz i od razu zrobiło się chłodniej i przyjemniej. Do tego stopnia że pierwszy raz odkąd przyjechałem przebiegłem 10 kilometrów bez zatrzymywania się. No bo nie ma się co oszukiwać, jeżeli leje się z Ciebie pot to lepiej się na moment zatrzymać i schłodzić niż przegrzać. A najlepiej to i tak ciągle uzupełniać płyny.

Środa jest pełna grup

Będą takie dwie scenki które najbardziej utkwiły mi dzisiaj w pamięci.
Pierwsza rozpoczyna się gdy ostatnie zajęcia już się skończyły. Podszedłem do starosty grupy żeby dostać Jego numer komórki/wechata. Jest to dość potrzebne żeby się z ludźmi skontaktować, bo czasem trzeba ze studentami pogadać poza klasą. Ot chociażby żeby przełożyć zajęcia bo do kogoś dotrze że jednak nie masz jeszcze pozwolenia pobytu i wypadałoby złożyć wniosek.

P1210468

Także poszedłem dostać ten numer i zaczęliśmy rozmawiać. Rozmowy ze studentami to taka norma w Chinach. Fajnie że nas uczysz, miło Cię poznać, to mój numer, będziemy w kontakcie. Taki standard. Takie coś przeszedłem już kilka razy i na takie coś się teraz przygotowałem, ale Ci studenci, bo było Ich trzech, byli inni.
I zaczęliśmy rozmawiać. Godzinę później przyszła sprzątaczka i powiedziała nam że musimy wyjść bo Ona musi komputery pozamykać i salę zamknąć i w ogóle to co my tu jeszcze robimy. A ja spędziłem godzinę mówiąc o języku, o historii, opowiadając o sobie. To było bardzo interesujące, ale nie dlatego że ciągle mówiłem, ale dlatego że Oni ciągle o coś pytali, ciągle dopytywali. A jeżeli czegoś nie rozumieli to byli jeszcze bardziej dociekliwi.

P1210469

To nie była taka chińska dociekliwość która stoi już na granicy z wścibskość. To była autentyczna chęć poznania i zrozumienia, zwłaszcza gdy mówiłem o językach. Coś czego nie doświadczyłem od dwóch lat, od momentu gdy wyjechałem z Jiawang. Znowu mi się zrobiło ciepło na sercu.

P1210472

Druga historia wydarzyła się gdy wracałem do domu z zakupami. Minęła mnie jedna z sąsiadek które czasem widzę w windzie. Ta konkretna mówi po angielsku, zawsze zagada i jeszcze córkę podręczy by przynajmniej hello powiedziała. A córka posłusznie hello mówi. Zarówno mnie, jak i June żeby było zabawniej. Także wracam do domu i nagle słyszę:
¬- Aaa, przepraszam!
– Tak?
– Córka poprosiła mnie żebym się zapytała czy nie macie może dziecka.
– Nie, nie mamy, może za kilka lat!
– Haha, może za kilka. Może wtedy moja córka będzie mogła się bawić z Waszym dzieckiem!
– Może nawet będzie nam pomagać jako niańka?
– Haha, może. No nic, dziękuję.
– Proszę bardzo.
Trochę chińskiej wścibskości, ale tak przyjemniej na sercu gdy człowiek nie jest już tak zupełnie anonimowy. Nie jest to poziom Jiawang, ale lepiej niż gdziekolwiek indziej od tamtej pory.

P1210473

Minyue

Minyue, czyli 闽樾 było starożytnym królestwem znajdującym się na obecnych terenach prowincji Fujian w południowych Chinach. Współistniało z dynastią Han i z czasem zostało przez jej kraj wchłonięte.
Sama nazwa pochodzi zapewne od połączenia słów barbarzyńcy i Yue, czyli kraj Yue. Czyli Barbarzyńcy z kraju Yue. Rodzina królewska Yue uciekłą do prowincji Fujian gdy ich królestwo zostało podbite przez królestwo Chu.
Królestwo Minyue istniało między 334 a 110 rokiem przed naszą erą.

Historia

Najbardziej prawdopodobna historia głosi że królewska rodzina Yue uciekła do prowincji Fujian po podbiciu ich królestwa przez Chu i Qi w 334 roku przed naszą erą. Odnalezione starożytne miasto w górach prowincji Fujian uznawane jest za stolicę Minyue. Znalezione nieopodal grobowce przypominają grobowce Yue z prowincji Zheijiang.

Wojny z dynastią Han i Nanyue

Królestwo Minyue zostało cześciowo podbite przez dynastię Han pod koniec drugiego wieku przed naszą erą. Jednakże z powodu bliskości gór nie zostało podbite aż do 110 roku przed naszą erą.
W międzyczasie zostało zaanektowane przez królestwo Nanyue, które rządziło nim od 183 do 135 roku przed naszą erą.

Kultura

Starożytni mieszkańcy królestw Minyue mieli zwyczaje przypominające zwyczaje aborygenów z Tajwanu, czyli między innymi tworzenie totemów, noszenie krótkich włosów, tautowanie, wyrywanie zębów, czy pochówki na klifach. Wydaje się możliwe że starożytni aborygeni z Tajwanu byli powiązani z kulturą Minyue, co sugerują podobieństwa językowe. Przypuszczalnie w czasach neolitycznych południowo wschodnie wybrzeże Chin było zajmowane przez nomadów utrzymujących się z morza, który mówili starożytnymi językami austronezyjskimi.

Papierkologia

Planujemy z June ślub. O weselu staram się nie myśleć i nawet mi to wychodzi. Ślub to nie jest aż taka prosta sprawa jakby się wydawało. Znaczy w teorii prosta, a w praktyce to już nie za bardzo. Znajdziecie w sieci mnóstwo wpisów o tym jak to łatwo wziąć ślub z Chinką, ale wszystkie pochodzą sprzed nowelizacji ustawy która miała miejsce w listopadzie zeszłego roku. Od tamtej pory żeby otrzymać zaświadczenie o możliwości zawarcia małżeństwa poza granicami kraju (a takie coś jest nam niezbędne) należy przedstawić zalegalizowany dokument potwierdzający stan cywilny przyszłej żony/męża.
Zdobycie takiego potwierdzenia to w Chinach pikuś, podobnie jak w Polsce. Problemy zaczynają się gdy przychodzi do tej legalizacji.
June dostała dzisiaj taki dokument, nawet dostała pięć, bo co tam, kto Jej zabroni. A na pytanie co z tym zrobić by korzystać poza granicami kraju usłyszała nie wiem, mamy tylko takie. Wypadałoby rozłożyć ręce.

Polski konsulat, każdy jeden w Chinach, był bardziej pomocny i powiedział że należy to zrobić przez Chiński MSZ. No tak, ale Chiński MSZ ma tych departamentów od groma i ciut ciut. No właśnie tutaj pojawił się problem, bo po 14 nikt już nie odbierał telefonów (w internecie znalazłem informację że pracują od 9 do 1130, a to jeszcze mniej niż ja…), więc czekamy do jutra. Z takim zalegalizowanym papierkiem przyjdzie mi udać się do konsulatu, przedstawić inne dokumenty, zapłacić, dostać dokument a potem można już brać ślub. Jak już będzie tak daleko to to wszystko opiszę dokładniej i krok po kroku łącznie z opłatami, bo może komuś się w przyszłości przyda.

A teraz tak. Dostałem kartę nauczyciela. Dzięki niej na kampusie mogę korzystać z sal, jeść w stołówce i nawet iść do biblioteki. Tyle tylko że…żeby korzystać z sal (takich specjalnych, nie takich pospolitych jak moje) muszę się zarejestrować w gildii informatyków, co już zrobiłem i powiedziano mi żebym sobie głowy nie zawracał bo nie mam zajęć w tych dziwnych salach, żeby móc płacić w stołówce muszę połączyć tę kartę z kartą bankomatową (czego nie zrobiłem bo nie wiedziałem że muszę), a żeby korzystać z biblioteki muszę się zarejestrować w bibliotece (co zrobiłem dzisiaj, ale do tego potrzebowałem specjalny papierek). Ach te Chiny.