Nie ma netu

P1120761 (Copy)

Czyli tę notkę dostaniecie z opóźnieniem, ale spokojnie – to piątek więc nic wielkiego się nie wydarzyło.

P1120760 (Copy)

Rozpoczęły się mistrzostwa świata przez co Becky cały ranek była zaspana bo mąż wstał przed czwartą oglądać mecz otwarcia. Studenci zaspani nie byli, przynajmniej nie bardziej niż zwykle. W taką pogodę to chyba każdy jest chociaż trochę zaspany bo normalnie od tej hicy zwariować można.

P1120758 (Copy)

Tak jak i w ciągu poprzednich dni wysyłali sobie wiadomości o sprawdzianie i z każdą minutą zajęć pojawiało się Ich coraz więcej. Pojawiali się studenci których nigdy w życiu nie widziałem, którzy mają zero obecności na listach i którzy w ogóle nie sprawiają wrażenia osób zainteresowanych angielskim.

P1120763 (Copy)

Pojawił się także jeden student który nie zaliczył angielskiego w pierwszym semestrze, ale niezrażony uzyskał informację od władz kolegium że ocena z drugiego semestru zostanie Mu przepisana na pierwszy i jak się uda to zaliczy. Zobaczyłem go dzisiaj po raz pierwszy. Tak, z pewnością uda Mu się zaliczyć ten angielski mówiony.

P1120765 (Copy)

Tłumaczenia o tym żeby wybrali temat prezentacji okazały się niepotrzebne bo i tak nikt niczego nie zrozumiał, a kartki z tematami zostały wykorzystane jako kartki na notatki do sprawdzianu. I ponownie pokazali że potrafią, tylko Im się nie chce. Za to prezentacje będą musieli wypowiedzieć z pamięci. Bez kartek. Taka przynajmniej jest teoria, ale jak to będzie w praktyce to się dopiero okaże. A raczej okaże się już za dwa tygodnie.

P1120771 (Copy)

Kolejny tydzień zamiast na opowiadaniu o różnicach między Wschodem a Zachodem spędzę na denerwowaniu się że nie wybrali tematu. Nie, nie spędzę. To nie mój problem. To Oni spędzą na martwieniu się że nie przyszli na zajęcia i nie wybrali tematu. Bo tak to się skończy właśnie: większość tych leniwych pojawi się w przedostatnim tygodniu i będą chcieli magicznie nadrobić zaległości za cały semestr.

P1120768 (Copy)

Z rzeczy przyjemniejszych.
Jak wiecie, po tym jednym przypadku w którym moja paczka znalazła się w sklepie obok i przez jeden dzień nikt nie wiedział o co chodzi uzyskałem status VIP w tej firmie kurierskiej i każdy kurier dostarcza mi paczkę do rąk własnych i podjeżdża pod mieszkanie.
Tak też było i dzisiaj gdy inny Pan niż wczoraj przyjechał i wręczył mi paczkę.

P1120772 (Copy)

Po czym zapytał po angielsku czy pracuję czy studiuję, a potem powiedział żebym na przyszłość otwierał drzwi to On na szóste piętro wejdzie. A ja jestem taki uprzejmy że nie otwieram i schodzę z tego szóstego. Tak już mam. Tak miło się zrobiło gdy w końcu ktoś coś po angielsku powiedział. Nawet jak były to 4 słowa.

Go!

P1120752 (Copy)

Każdy język ma to do siebie że jest skontekstualizowany. Czyli wszystko zależy od sytuacji. Ty draniu oznacza coś innego gdy mówi się tak do nieznajomego, a co innego gdy w ten sposób zwraca się do starego znajomego (lub wielbłąda i ciekawe ile osób załapie to nawiązanie). Chiński nie jest tu wyjątkiem. To język w którym ryż zapisane jako 饭 oznacza zarówno ryż, jak i ryż gotowany, posiłek, oraz jedzenie ogólnie. I teraz tak: gdy ktoś się nas pyta czy jadłeś? To pyta Ni chi fan la ma? Czyli dosłownie czy jadłeś ryż? I są sytuacje w których to może faktycznie oznaczać czy jadłeś ryż, ale generalnie będzie oznaczać czy jadłeś.
Angielski oczywiście nie jest wyjątkiem. I tak go! Czyli idź, ruszaj itd. Ma dziesiątki znaczeń zależnych od sytuacji. W ogóle to ciężko czasem ten język ogarnąć właśnie z tego powodu bo jest tak bardzo skontekstualizowany.
I teraz scenka.
Ostatnie zajęcia, kiepska grupa, ja już mam serdecznie dość tego dnia (o czym za chwilę), po czym podchodzi student, siada i patrzy na mnie. Patrzy i czeka. Po chwili nie wytrzymuje i patrzy na resztę studentów i znowu na mnie. Ja już nie wytrzymuję i mówię go! W sensie ruszaj, odpowiadaj. A On mówi go! I się podnosi z krzesła i wraca na miejsce.
Ja w tym momencie nie wytrzymałem i zacząłem się histerycznie śmiać. Studenci też, ale Oni to rzadko kiedy rozumieją dlaczego i śmieją się tak dla towarzystwa.

P1120749 (Copy)

A mam tego dnia po dziurki w nosi bo czuję że zbliża się jakieś choróbsko, nos mam ciągle zatkany, czuję się paskudnie, a na dodatek studenci są do bólu leniwi i nic Im się nie chce. Ale tak zupełnie nic, że dopiero na sprawdzianach pokazują że potrafią cokolwiek. I to cokolwiek wcale nie jest takie kiepskie jak w trakcie zajęć. To mnie właśnie najbardziej uderza, że gdy Im się chce to potrafią się przyłożyć i naprawdę porządnie zdać sprawdzian, ale w czasie zajęć odstawiają straszną, ale to straszną padakę.

P1120751 (Copy)

Odnośnie padaki.
Dostałem maila z mojego nowego college’u z informacją żebym się nie martwił, ale chwilowo gdzieś zapodział się list z informacją o moim kontrakcie. Ten który do Nich wysłałem miesiąc temu. Także nie martwiłem się, ale zadzwoniłem do szefowej i zapytałem czy nie wystawiłaby mi jeszcze jednego. Wystawi go jutro.
Godzinę później dostałem informację że mam się dalej nie martwić bo list się znalazł. Nie napawa mnie ta sytuacja ani optymizmem ani radością, ani ogólnie rzecz biorąc niczym, ale czasem każdemu z nas może się coś zgubić. Ot życie.

A z rana poszedłem biegać i jeszcze w sobotę spróbuję pobiec bez śniadania, ale to chyba będzie ostatni raz bo powoli robi się ciężko i to trochę za ciężko jak dla mnie. Bardzo mało radości, bardzo dużo walki. A chociaż walka jest fajna, to bieganie dla przyjemności z uśmiechem na twarzy jest fajniejsze.

Oni przychodzą myśląc że ostatni egzamin jest najważniejszy

P1120728 (Copy)

A prawda jest taka że jeżeli nie było kogoś na poprzednim teście to dostaje za niego zero punktów. Wszystkie testy warte są tyle samo punktów, do tego dochodzą punkty za zadania domowe, a w przypadku gdybym się wahał to decydująca będzie prezentacja. Czyli nawet jak zaliczą ją na maksimum a wszystko inne olali to cudownego zdania mojego przedmiotu nie będzie.
I taka rozmowa z najlepszą uczennicą z najgorszej grupy.
– Bo Oni myślą że jak zdadzą ostatni egzamin to zaliczą przedmiot.
– Wiem, ale się grubo mylą.
– U innych nauczycieli jest tylko jeden test.
– Wiem, ale u mnie są cztery i prezentacja więc mają tyle a tyle punktów do zdobycia.
– No tak, ale potem ona (wskazanie na Chloe, która wróciła z podróży poślubnej) i tak im podniesie ocenę i zdadzą.
I po co to wszystko tak naprawdę? Po co się męczyć, uczyć, czy w ogóle przychodzić skoro i tak wszystko będzie miało dobry koniec niezależnie od naszych starań. I tak od maleńkości bo w Chinach obowiązuję obowiązkowa promocja do klasy następnej. Czyli nawet jak olewasz naukę to do następnej klasy pójdziesz, chyba że chce Ci się zostać, to wtedy na własne życzenie zostajesz. A na studiach? U Czerwiec wyglądało to tak że na ostatnim roku zaliczali wszystkie przedmioty oblane w pierwszych dwóch terminach a w przypadku kolejnej klęski płacili jak za zboże. Zacnie.

P1120721 (Copy)

Jakoś te sprawdziany poszły, ale wytłumaczenie Im o co chodzi z prezentacjami przerosło moje możliwości, a że Chloe ciągle gdzieś wychodziła to dostaną o tym dokładną informację za tydzień. Razem z listą osób które mogą się przygotowywać.

P1120717 (Copy)

U Chrisa okazało się że jednak tylko tę sobotę mam wolną, a w następną mam już zajęcia, czyli nici z dwóch wolnych weekendów. Dobrze jest jak jest i ten wykorzystam na dostanie się do specjalnej firmy kurierskiej która pomoże mi dostarczyć przesyłkę do Xinzheng. W lipcu trzeba będzie jeszcze wytransportować meridkę i będzie wszystko z głowy.

P1120730 (Copy)

Odnośnie przesyłek, to dostałem dzisiaj ich mnóstwo, prawie wszystkie zamówione i bardzo się cieszę że doszły tego samego dnia bo to prawdziwa udręką tak chodzić i zbierać po jednej codziennie, a jak od razu wpadnie pięć to jest fajnie. Szkoda tylko że jeszcze nie mogę ich sprawdzić, ale i na to przyjdzie pora za parę tygodni.

P1120736 (Copy)

A skoro piszę o nowościach, to w szkole małej pojawił się nauczyciel francuskiego który uczy angielskiego. I jak na razie radzi sobie lepiej z tą środową grupą niż dwójka poprzednich nauczycieli. Takie przynajmniej odnoszę wrażenie bo nie słyszę zbyt wielu krzyków zza ściany. A to dobrze świadczy.

P1120741 (Copy)

Przedśniadaniowe bieganie

P1120699 (Copy)

I chociaż złapała mnie kolka i odechciało mi się wbiec na ostatnią górkę to jestem z tego zadowolony. Wyszedłem biegać godzinę wcześniej niż normalnie i naprawdę wydłużyło to mój dzień. Nagle okazało się że mam wolną godzinę. A to jest ogromny plus biorąc pod uwagę mój napięty kalendarz.

P1120700 (Copy)

Nagle okazuje się że nie tylko ja się zrywam tak wcześnie i naprawdę po parku biega całkiem sporo osób, owszem nie tyle co w Polsce (procentowo rzecz jasna), ale wygląda to o wiele lepiej niż godzinę później. Dzisiaj niesamowite wrażenie zrobił na mnie Pan biegnący mając rękę na temblaku.

P1120701 (Copy)

Jak dla mnie przykład uporu i chęć pokazania że można biegać nawet z jedną ręką unieruchomioną. Z miejsca wzbudził mój szacunek i trafił na listę ludzi którzy mnie motywują. Bo jaką ja mam mieć wymówkę skoro ktoś biega z, prawdopodobnie, złamaną ręką. No niesamowita sprawa.

P1120702 (Copy)

Nie mam tego jak sprawdzić ale wydaje mi się że był to pierwszy w tym roku, o ile nie pierwszy w ogóle w Chinach, bieg dzień po dniu. I chociaż wczoraj część dystansu była z Czerwiec więc był to bardziej jogging niż bieg, to jednak dwa dni z rzędu trzeba było biec minimum te 6 kilometrów (bo mniej więcej tyle wczoraj pobiegłem sam).

P1120707 (Copy)

Pogoda znowu się popsuła. Deszcz się rozpadał około południa i mam wrażenie że tak to powinna wyglądać jesień a nie koniec wiosny. Owszem, jest ciepło, ale co chwilę pada, a jak nie pada to w następny dzień pada podwójnie, albo przynajmniej przelotnie przez kilka godzin i od nowa. Zwariować można.

P1120708 (Copy)

Człowiek nigdy nie wie jaką pogodę dostanie, prognozy są bezużyteczne, ale nic na to nie można poradzić. Za rok będę zapewne skarżyć się na ciągłe upały, ale do tego mamy jeszcze trochę czasu, także na razie nie ma się co tym martwić.

P1120709 (Copy)

Na razie zostały mi jeszcze cztery tygodnie.

P1120710 (Copy)

I chociaż to aż cztery to już spakowałem wszystkie rzeczy, których już nie będę potrzebował w Changchun i zamierzam w sobotę znaleźć firmę kurierską która zawiezie mi je do Xinzheng.

P1120714 (Copy)

Aż sam się zdziwiłem że zmieściło mi się wszystko co chciałem, bo przecież musiały tam wejść ubrania (nie wszystkie co prawda), ale też plecak, namiot, śpiwór, materac i olbrzymia kurtka zimowa. A do tego mały stos książek…

P1120712 (Copy)

Jeszcze czeka mnie wieczorna wyprawa po wypłatę i zastanawiam się czy ponownie będę odbierał ją na parkingu pod biurem, czy też tym razem uda mi się odebrać je w biurze razem z czekającą na mnie paczką. Zapomniałem zmienić adres dostawy i zamiast do mnie paczka poleciała do Wendy, a teraz czeka na mnie w biurze. Od 3 tygodni. Całe szczęście że to nic ważnego.

P1120713 (Copy)

Powrót do…

P1120682 (Copy)

Z jednej strony powrót do Zhengzhou, z drugiej strony powrót do Changchun. Trzeci raz się rozjeżdżamy, ale pierwszy raz to ja odprowadzam Czerwiec. Poprzednie dwa razy to Ona stała na dworcu i czekała aż odjadę bo zawsze tak sobie ustawiła pociągi by ten mój był pierwszy. Teraz nie miała już odwrotu i musiała zostać odprowadzona przeze mnie. Nie do końca, bo nie na peron, ale najbliżej jak tylko się dało. I tak staliśmy aż w końcu musiała pojechać.

P1120685 (Copy)

Dzięki Niej zmieniło się Changchun. Niby z wierzchu jest dalej takie samo, czyli szare i brudne, ale mój odbiór miasta zmienił się. Więcej wesołych wspomnień, a raczej w ogóle jakiekolwiek wesołe wspomnienia. Bo przecież po tych ulicach chodziliśmy razem. No i co najważniejsze, tęsknota jest takim pozytywnym uczuciem bo chociaż kogoś nam brakuje to ten ktoś jest dla nas na tyle ważny że tęsknimy, jesteśmy więc bogatsi o to uczucie od ludzi którzy nie mają tego szczęścia.

P1120686 (Copy)

Z samego rana poszliśmy biegać i nie wiem czy o tym pisałem już wcześniej, ale naprawdę podoba mi się bieganie przed śniadaniem. W Polsce miałem z tym problemy i stosowałem tylko parę razy by wyrobić się z treningiem przed jakimiś innymi zajęciami, a tutaj biegłem tak już po raz drugi czy nawet trzeci i wszystko było w porządku. Owszem bolały nogi i czułem że jestem nierozciągnięty, ale to moja wina i mogę coś z tym zrobić. Nie czułem za to tej nieprzyjemnej pustki w żołądku ani takiej ciężkości która towarzyszyła mi w czasie porannych biegów. Także spróbuję jeszcze jutro i jak będzie dobrze to myślę że będę się tego trzymał bo wydłuża mi to dzień jeszcze bardziej. Banana zjeść zawsze zdążę, a potem mogę sobie pobiegać i zjeść normalne śniadanie. Naprawdę fajny koncept.

P1120688 (Copy)

Chris wydał dziś wyrok na uczniów z SSAT, którzy olewają zajęcia. Widać chwycili Go rodzice bo dzieciaki wyjeżdżają już wkrótce i czasu pozostało niewiele. A skoro Chris wydał wyrok to muszę się za te dzieciaki zabrać solidniej. Trochę mi Ich szkoda, ale prawda jest taka że jeżeli my się za nich nie weźmiemy (ja i Chris) to w następnym roku szkolnym nie będą mieli łatwego życia w tym ogólniaku. Także rozpoczynają się ciężkie trzy tygodnie dla Nich, ciężkie ale takie które powinny przynieść efekt. W ogóle przerażające jest dla mnie to że te dzieciaki siedzące w szkole po tyle godzin i ryjące tę gramatykę angielską do bólu wręcz nie potrafią zapamiętać że ja mam to I have, a nie I has. Ja bym Im jeszcze dorzucił zajęcia z gramatyki bo dla mnie to jest nie do pomyślenia, a fanem gramatyki nie jestem, ba jestem wręcz przeciwnikiem męczenia ludzi regułkami, ale nie może być tak że Oni mówią Kali być. Nie po tylu latach nauki.

P1120692 (Copy)

Niedziela i przegapione #40 i #41

P1120672 (Copy)

Telefon
Czasem do każdego z nas dzwonią z jakichś takich dziwnych numerów i czegoś tam od nas chcą. Często gęsto są to jakieś pierdoły jak telemarketing, ale okazjonalnie…no okazjonalnie w kraju w którym dostaję się esemesem propozycje kupna dyplomu ukończenia szkoły, dzwonią ludzie mówiący o tym że rząd jest zły i należy go obalić. Tylko teraz naciśnijcie guzik i będziecie mogli z kimś porozmawiać.
I ja wcale nie żartuję, autentycznie taki telefon odebrała June dwa tygodnie temu. Nawet bym nie pytał o co chodzi gdyby nie to że włączyła głośnik i słuchała taśmy dwa razy.

P1120671 (Copy)

George
Jemu będę musiał zrobić zdjęcie bo chłopaka bardzo lubię i będzie mi Go brakować. Dałem Mu drobnostkę przywiezioną z Yanji, taki breloczek koreański, a On od razu przyczepił do kluczy i powiedział że dzięki temu będzie o mnie zawsze pamiętał. I nawet jeżeli to takie gadanie, to jakoś tak mi się lepiej na sercu robi bo od razu atmosfera się zmienia. Od razu robi się jakoś tak przyjemniej, rodzinnie, jak w Jiawang…

P1120670 (Copy)

Niedziela

Deszcz…a raczej ulewa na moment i potem przerwa. I znowu. Potworki spisały się dzisiaj na medal, Czerwiec mi bardzo pomogła bo zrobiliśmy trudny temat i nie potrafiły tego za bardzo ogarnąć. A raczej nie chciały, bo to się zawsze takie lenistwo pojawia gdy nie trzeba myśleć po angielsku, a można po chińsku. W każdym razie ogarnęły się i gdy zmieniliśmy system prezentowania karteczek z rysunkami (takie fiszki obrazkowe by dzieciaki mogły poćwiczyć słówka) okazało się że Lilly wcale nie jest najlepsza. A już w ogóle nie była najlepsza gdy przestała wygrywać i Jej się odechciało udziału. Dziecko, dziecko…rozpieszczone do granic dziecko.

P1120669 (Copy)

Z Czerwiec na obiad kulnęliśmy się do restauracji i dotarło do mnie dlaczego Ona nie lubi mięsa. A raczej dotarło trzy godziny później. Mięso tutaj musi być jeszcze gorszej jakości niż w Polsce, bo nic innego mi raczej nie zaszkodziło. Podobnie jak w tej knajpie przy dworcu w Yanji, tam też było mięso. I co z tego że ładnie wygląda i przyzwoicie smakuje, skoro chwilę potem wychodzi samo z siebie. Chyba lepiej się od mięsa trzymać z daleka, chyba że kupuje się je samemu, wtedy przynajmniej można je na miejscu pooglądać.

P1120661 (Copy)

Deszcz

Znowu pada. I to do tego stopnia że aż się na dwór wychodzić nie chce. W tym tygodniu to chyba tylko śniegu brakowało. Bo upał niesamowity był, deszcz był, jest i zapewne będzie, a w konsekwencji zrobiło się dość chłodno.
Z rana ruszyliśmy na spotkanie z moim dwoma potworkami, a we mnie rosła nadzieja że pojawi się Mercy i będzie fajnie, tak jak tydzień temu. Nie pojawiła się. Nie było fajnie. Rozbolała mnie głowa, ale przynajmniej czegoś się nauczyliśmy.

P1120657 (Copy)

Powtórzyliśmy nazwy przedmiotów i miejsc w szkole. Przez następne dwa tygodnie te sobotnie zajęcia zostaną usunięte z grafiku ponieważ nadeszło gaokao i małych uczniów wyrzuca się ze szkół by nie przeszkadzali, co znamy z Polski, ale tutaj różnica jest taka że te zajęcia trzeba odrobić, a nie zastąpić jakimś dniem sportu czy wycieczką.
Z jednej strony bardzo się cieszę że będę mieć dwa dni wolnego w tygodniu, ale z drugiej tak mi trochę smutno że ostatni raz spotkam tych dwóch małych brzdąców w czasie ostatnich zajęć. Tak jakoś…no smutno, bo nie będzie żadnego napięcia, ot koniec zajęć i już. Do widzenia, już nigdy się nie spotkamy.

P1120655 (Copy)

Zaraz potem dostałem wypłatę z małej szkoły i poszliśmy na zakupy. Nakupowaliśmy papryki i pieprzu do ma la tang, oraz do przygotowania ostrej przyprawy. Czerwiec postanowiła o mnie zadbać i przygotować mi na zapas całą michę. Tak żeby mi wystarczyło na miesiąc. Taki jest zamysł, a jak to wyjdzie to się dopiero okaże.

P1120653 (Copy)

Oczywiście nie byłbym sobą gdybym nie wydał większości wypłaty na taobao,bo skoro mam już pieniądze wymienione i to taką sumę która mi pasuje to mogę sobie w końcu pozwolić na zakupy dla siebie. Czasem trzeba się na coś naczekać, ale wtedy to smakuje lepiej. To tak jak z gotowaniem, tyle tylko że trzeba uważać by nie przegotować.

P1120654 (Copy)

Poszedłem biegać i o ile szybkościowo było dobrze, tak lało się ze mnie strasznie a i zmęczenie mi doskwierało, ale w sumie czego się spodziewać po tygodniu przerwy. Najważniejsze jest to że była radość z biegu i już nie mam problemów z wyliczeniem gdzie przypadnie dwunasty kilometr. Teraz już sobie wszystko mogę rozplanować i będę się tego trzymać. Plan mam taki żeby ostatnich kilka tygodni biegać po 4 razy w tygodniu, a siłownią zastąpić ćwiczenia w mieszkaniu. Bo skoro nie ma Toma, to nie muszę się nikim przejmować, nie będę musiał się denerwować tymi dziesiątkami ludzi na siłowni, oraz przerzucę się na ćwiczenia oparte na wadze ciała, czyli czymś czego dawno już nie robiłem a co zawsze mi się podobało. Czyli same pozytywy.

P1120652 (Copy)

Piątek

P1120645 (Copy)

I taka scenka.
Zaczęły się zajęcia popołudniowe na które Czerwiec nie przyszła bo była zmęczona, więc siedzieliśmy sami z Becky. Rozpisałem zadania, porozmawiałem ze studentami, ale że nikt się niczym nie przejął to zaczęliśmy rozmawiać. Po chwili przyszedł jeden ze studentów z klasy obok, mojej popołudniowej środowej i powiedział że tam jest pięcioro studentów i nauczycielka też nic nie robi bo nikt nie zwraca na Nią uwagi. No to przyszedł sobie do Nas pogadać i tak sobie gadamy, a w końcu pyta Becky jak się poznałem z June. Becky pyta się mnie, a ja odpowiadam.
(I nie mogę teraz uwierzyć że nigdy jej tutaj nie opisałem, więc kiedyś to nadrobię).

P1120646 (Copy)

Becky wysłuchała i mówi wow, jakie to romantyczne.
A potem głowy uczniów niczym radar przesunęły się w stronę dochodzących dźwięków i nagle wszyscy zaczęli słuchać jak Becky tłumaczyła z angielskiego na chiński. Dziewczynom uśmiech pojawiał się na ustach i mówiły keai (urocze), a ja się tylko śmiałem że teraz to uwagę zwracali, ale normalnie w czasie zajęć to nic jej nie przykuwa. I tutaj tak mi się przypomniało Jiawang gdzie tę historię mógłbym opowiedzieć bez tłumacza i dzieciaki by mnie zrozumiały. Dopiero w Changchun dotarło do mnie jakie to były niesamowicie zdolne dzieciaki. I tęsknię za Nimi jeszcze bardziej.

P1120647 (Copy)

Ona to ja. Tak sobie zawsze powtarzam patrząc na Daisy z piątku. Nie dostała się na wymarzoną filologię angielską z powodu ocen i studiuje finanse. A chciała się wyspecjalizować jako tłumacz. I żal mi Jej okropnie bo zdolna jest, ma bardzo neutralny akcent i naprawdę dobrze sobie radzi z angielskim. Owszem, ta gramatyka kuleje, ale to wszystko jest do nadrobienia…Przecież ja też poświęciłem pół roku codziennej nauki by nadrobić braki i się udało. Najgorsze co można zrobić w takiej sytuacji to nie robić nic. Ale może w Chinach faktycznie nie można już nic zrobić bo tutaj gaokao rządzi i dzieli i bez dobrych wyników można zapomnieć o studiowaniu. Trzeba podchodzić raz jeszcze. Do całości.

P1120641 (Copy)

I co z tego że w siedmiu prowincjach jest więcej wolnych miejsc niż chętnych studentów? I tak trzeba ciężko pracować by zdać to gaokao jak najlepiej.

P1120642 (Copy)

A w Changchun powrót do pogodowej normy, czyli słońce i deszcz. Dzisiaj cały dzień na zmianę lało i kropiło. Krople zamieniały się w kropy, a te w kropelki i tak bez przerwy. Nie ma przed tym żadnej ucieczki, ale to dobrze, bo ziemia prosiła o ten deszcz już od jakiegoś czasu.

No shame

P1120625 (Copy)

Tak sobie napisałem w notatniku opisując zachowanie dwóch dziewczyn dzisiaj. Nie, nie były to jakieś straszne bezwstydnice w sensie fizycznym, ale takie w sensie zachowania.
Taka scenka: zadałem studentom zadanie, a potem postanowiłem pochodzić po klasie i porozmawiać z Nimi. Takie standardowe pytania jak się masz, jadłeś śniadanie, co jadłeś czyli takie prawdziwe nic trudnego, czego Oni i tak nie potrafią opanować. Bardziej to pewnie nie chcą niż nie potrafią.

P1120627 (Copy)

Także siedzą sobie te dwie dziewczyny i oglądają film na komórce. Oglądają i oglądają, a ja sobie stoję przed Nimi i czekam. A One nic, tylko dalej oglądają. Zacząłem ten film komentować, a One się tylko zaczęły śmiać. I wtedy dotarło do mnie że straciłem już tutaj resztki szacunku i jakiekolwiek próby jego ratowania nie odniosą rezultatu. Rozpisałem więc na tablicy kolejne zadania i powiedziałem że będą na teście, co oczywiście nikogo nie zainteresowało i trudno, nie jest to mój problem.

P1120635 (Copy)

A teraz tak od początku dnia.
Poszliśmy rano z Czerwiec biegać, znowu bez śniadania jedynie zjedliśmy po bananie. Dla mnie to dość, dla Niej to zdecydowanie za dużo, albo i wczorajsza kolacja się do tego przyłączyła i musiała zrezygnować po parunastu minutach, co jest znacznie gorszym rezultatem od tych trzydziestu paru minut sprzed tygodnia.

P1120636 (Copy)

Na razie i tak nie ma wielkiej presji, dopiero jak zaczniemy razem biegać będzie musiała wziąć się za siebie. Pokręciłem się tak w kółko na małej bieżni blisko godzinę, w ładnym tempie i wróciłem, ale lało się ze mnie niemiłosiernie. A to oznacza dwie rzeczy: kompletny brak diety przez ostatnie cztery dni dał się we znaki, oraz duszno jest nieprzyzwoicie. To jest jeden z najgorszych stanów pogodowych, gdy ziemia prosi, wręcz błaga o deszcz, a ten nie nadchodzi. Dla mnie to jest zawsze tragedia, ale cóż, nie mogę narzekać na pogodę, to nie ten poziom sportowy.

P1120616 (Copy)

Scenka druga.
Pierwsza zajęcia po południu i klasa Carrots. Jeden taki zabawowy student pyta się mnie jak ja jem, bo przecież pałeczkami je się trudno (taki panuje pogląd, że obcokrajowcy nie radzą sobie z pałeczkami), Czerwiec mówi Mu że jem rękami , a On niedowierza więc pyta jak. No to pokazałem mu że po prostu zanurzam twarz w talerzu jedzenia jak pies w misce i jem.
Wszyscy się popłkali ze śmiechu, a do mnie dotarło dlaczego te resztki szacunku zniknęły.

P1120619 (Copy)

Ciekawostka
Chińczycy spożywają rocznie tyle zupek błyskawicznych że wystarczyłoby na serwowanie ich trzy razy dziennie wszystkim mieszkańcom Algierii.
Tego dowiedziała się Czerwiec na ostatnich zajęciach na których pojawiło się sześcioro studentów, z których tylko jedna dziewczyna była czymkolwiek zainteresowana. Reszta sobie po prostu posiedziała i padło pytanie czy nie jestem zły że nikt nie przyszedł. Odrzekłem po chińsku meiyou ren, meibanfa, czyli nie ma ludzi, nic nie mogę na to poradzić.

P1120628 (Copy)

Obiad i kolację dzisiaj ugotowała Czerwiec, z czego przy okazji kolacji nauczyła mnie jak robić ostry dodatek z restauracji, oraz jak przygotować to sławne ma la tang, czyli bardzo ostrą zupę.

P1120634 (Copy)

P1120633 (Copy)

P1120632 (Copy)

Naprawdę masz dziewczynę?

Padło dzisiaj pytanie z ust jednej z dziewczyn które widziały mnie i Czerwiec w zeszły czwartek biegających na bieżni przed zajęciami. One czekały na WF, a my biegaliśmy w kółko. One rozmawiały ze sobą, machały mi, a my biegaliśmy w kółko. W końcu One rozpoczęły WF i po przebiegnięciu dwóch kółek cała klasa przeszła do marszu, a my…tak, zgadliście, biegaliśmy w kółko. Dużo tych kółek bo bieżnia mała, więc trzeba kręcić, tyle dobrego że w głowie się nie kręci. No przynajmniej niezbyt mocno.
Odpowiedź brzmiała tak, ale to Jej nie widziałyście? I nie było już żadnej reakcji. Tylko rysunek pękniętego serca na kartce. I tak mi się trochę smutno zrobiło, ale po chwili przestało bo dziewczyny te dalej były uśmiechnięte. Jest tam wśród Nich taka jedna przypominająca mi pewną znajomą z Polski i bardzo mnie to cieszy i tym bardziej żałuję że nie mogę sobie z Nimi tak spokojnie, po ludzku, porozmawiać.

P1120604 (Copy)

W czasie przerwy zadzwoniłem do mojej chińskiej szefowej i dowiedziałem się dwóch ważnych rzeczy. Pierwsza, niezwykle istotna dla mnie, dotyczy potrzeby mojej rejestracji na chińskim posterunku policji po powrocie w sierpniu. Otóż nie muszę tego robić, co mnie bardzo, ale to bardzo uspokoiło bo zmniejsza to czas jaki muszę poświęcić na pozostanie w Changchun do minimum. Nie muszę również się na policję zgłaszać by powiedzieć że wyjeżdżam. Czyli jest bardzo dobrze, ingerencja z Chińską policją powinna być jak najmniejsza moim zdaniem. Głównie dlatego że Ich angielski nie jest aż taki wybitny jakby mogło się wydawać, a mój chiński jest zdecydowanie niewystarczający do porozumiewania się z Nimi.

P1120608 (Copy)

Druga sprawa to wyjaśnienie wyjazdu Toma. Sprawy rodzinne i z jednej strony mam nadzieję że to prawda, a nie planowana ucieczka, a z drugiej mam nadzieję że to jednak ucieczka bo to dość przykra sprawa.

P1120609 (Copy)

Żar leje się z nieba i to naprawdę niespotykane żeby na północnym wschodzie było aż tak ciepło. Ludzie są senni, bardziej senni niż zawsze, kobiety noszą parasolki by Im skóra nie sczerniała bo wtedy nie będą już takie piękne.

P1120610 (Copy)

A dzisiaj jest czwarty dzień czerwca czyli dzień w którym nic się nie wydarzyło na placu Tienanmen w 1989. Absolutnie nic i naprawdę nie mamy tutaj o czym rozmawiać, proszę nie pytać, wszystko jest w porządku i proszę sobie głowy nie zaprzątać.
Czerwiec wie co się stało, powiedział Jej ojciec. To trochę jak u Nas z Katyniem gdy wszyscy wiedzieli, ale oficjalnie nie wiedział nikt. Chiński googiel, czyli baidu, blokuje wszystkie informacje o tym wydarzeniu. Wszystkie.

P1120611 (Copy)