Osiemnaście

P1130945 (Copy)

Piątki to dni przerwy od wszystkich możliwych ćwiczeń fizycznych. Nie ma w te dni ani biegania, ani innych ćwiczeń. Pełen relaks. Tylko dlatego że czekają mnie trzy zajęcia i nie ma w tym ani grama przyjemności.

P1130946 (Copy)

Człowiek który układał mi plan powinien przemyśleć sobie to wszystko bardzo dobrze. Od zeszłego tygodnia przeprowadziłem te same zajęcia czternaście razy. Przeprowadzę je jeszcze cztery razy, czyli łącznie osiemnaście.

P1130949 (Copy)

Osiemnaście razy powiem o sobie dokładnie to samo, osiemnaście razy opowiem ten sam żart i studenci się osiemnaście razy zaśmieją w tym samym momencie. Osiemnaście razy zrobimy tę samą regułkę o nie rozmawianiu po chińsku (za głośno), o nie spóźnianiu się na zajęcia i wyłączaniu dźwięku w telefonie (a gdy dzisiaj nie wyłączyłem i June mi wysłała wiadomość, zrobiłem się czerwony jak burak, przeprosiłem i wyciszyłem). Nawet te osiemnaście razy mi nie przeszkadza tak bardzo jak to że ciągnie się to już 8 dni, a pociągnie jeszcze 10. A potem dalej to samo…Owszem, parę grup będzie chciało robić coś innego w niektóre tygodnie, ale generalnie wszystko będzie się powtarzać wielokrotnie. W dodatku robiłem już to wszystko rok temu…czyli będę to wszystko mówić dwadzieścia osiem razy…Najgorsze w tym wszystkim nie jest samo powtarzanie, bo to jest po prostu wtórne i nudne, najgorsze jest zmobilizowanie siebie i studentów do zaangażowania. Bo jak ja mam Ich zaangażować gdy sam już mam czegoś dosyć. A dosyć mam nie dlatego że jest trudne czy nudne, ale dlatego że robię to już po raz któryś z kolei.

P1130953 (Copy)

W sumie to może macie podobnie z tym blogiem czasami gdy piszę o bieganiu ;-)

P1130954 (Copy)

Żałuję że nie zrobiłem zdjęć obiadowi bo June zrobiła huo guo, czyli takie coś co było bardzo popularne w Changchun, popularne jest zresztą wszędzie w Chinach. Pisałem już o tym raz czy dwa. Bierze się naczynie, wlewa wywar, podgrzewa i do wywaru wkłada mięso, warzywa, więcej mięsa i gdy wszystko się już ugotuje można sobie wyjąć i zjeść. Osobiście mam problem żeby się tym najeść, a nawet gdy się najem to po chwili znów jestem głodny więc fanem nie jestem, ale Chińczycy mają prawdziwego fioła na jego punkcie. Restauracji jest od groma, a każda przynosi zysk. To pewna inwestycja.

P1130956 (Copy)

Mogę zadać ci pytanie?

P1130926 (Copy)

Rano poszedłem biegać, ale ciało odmawiało posłuszeństwa, nogi nie niosły, a wręcz bolały, było potwornie nieprzyjemnie i z trudem przebiegłem te dziesięć kilometrów, męczyłem się strasznie, poczułem się znowu jak w Changchun kiedy to bieganie było wyzwaniem a nie przyjemnością i stwierdziłem że takie coś nie ma sensu, więc przy dziewięciu wróciłem z bieżni do mieszkania i wyszło trochę ponad dziesięć. Nie ma potrzeby biegać więcej. To przede wszystkim powinna być przyjemność a zmuszanie się do biegania odbiera ją całkowicie.

P1130928 (Copy)

Tylko jedne zajęcia dzisiaj i ponownie fajna grupa rozgarniętych młodych ludzi, którzy w dodatku mieli do mnie parę pytań i mogłem sobie z Nimi porozmawiać pomimo tego że nie lubią angielskiego, przynajmniej ta głośniejsza część nie lubi. W gruncie rzeczy to całkiem sporo studentów dość otwarcie mówi że angielskiego nie lubi. No cóż…nie każdy musi ten język lubić, nie każdy musi lubić wszystkie przedmioty jakie ma na studiach, w końcu niektóre z nich to typowe zapchaj dziury które są do niczego nie potrzebne (khem estetyka tłumaczom khem).

P1130932 (Copy)

Przestało dzisiaj padać, nawet słońce wyjrzało i zanosi się na to że będzie tak jak mówiłem, czyli przez najbliższy miesiąc słońce nie zniknie, wręcz będzie prażyć. Czyli taki powrót do północnych Chin na południe od Pekinu. Zimno nie ma, deszczu nie ma, ale wszyscy mówią że to już jesień. Aż chciałoby się im powiedzieć że do jesieni to jeszcze daleko, ale co ja tam wiem…

P1130934 (Copy)

To teraz do tego pytania z tytułu. Chodzę po klasie i nagle jedna ze studentek pyta:
– Mogę zadać ci pytanie?
– Ależ proszę bardzo.
– Wiesz, że wyglądasz jak gwiazda filmowa?
– O, naprawdę? A jaka?
– Jak Harry Potter, tylko brakuje Ci błyskawicy na czole.
– No tak, mam za to inną bliznę.

P1130939 (Copy)

Słyszałem już to w Changchun. Tak sobie myślę że to kwestia tego że nie widują tu zbyt często obcokrajowców w okularach i potem każdy może tego Radcliffe’a przypominać.

P1130943 (Copy)

P1130941 (Copy)

To już środa?!

Jak do tego doszło? Ani się obejrzałem a zleciał mi pierwszy tydzień nauczania. Niesamowite jak to szybko poszło.

Środowa klasa to w sumie powtórka z zeszłego tygodnia, czyli też bardzo porządni językowo młodzi ludzie, też można pożartować i wszystko rozumieją, także jestem naprawdę pozytywnie nastawiony. Prawdę mówiąc takiej radości z nauczania (jakiego tam nauczania, to pierwsze zajęcia dopiero) nie miałem od bardzo dawna, wręcz od czasu przyjazdu do Chin. Może jedynie z kilkoma wyjątkami gdy zajmowałem się dzieciakami u Chrisa.

Minął tydzień w nowym koledżu i też piąty dzień nieustannego deszczu. Nieustannego, chociaż dziś rano gdy wyszedłem biegać (a iść mi się nie chciało mi się okropnie bo pierwszy raz spało mi się tak dobrze, tak wygodnie, łóżeczko było takie cieplutkie i miałem taki ładny sen…słowem wszystko to sprawiło że iść musiałem, bo do każdej wymówki wystarczy dodać – ale chcę biegać by zamienić ją w powód do biegania) miałem wrażenie że dzisiaj będzie ten dzień w którym to się w końcu skończy, ludzie chodzili bez parasoli, ale po kilkunastu minutach już było po wszystkim i zaczęło siąpić. Jeszcze nie padać, ale siąpić. Pokręciłem się trochę po kampusie, pobiegałem w górę, w dół, znowu w górę, znowu w dół, chyba nawet znalazłem dobre miejsce do biegania krosów, po czym wróciłem do mieszkania.

Padać zaczęło po południu, chociaż padać to za słabe słowo, zaczęło lać. Oczywiście pogoda się nie przejęła tym że muszę iść na zajęcia, ani tym że muszę z nich wrócić. Ot lało z nieba nie przejmując się mną ani trochę.

Ani mną ani tymi tysiącami studentów którzy maszerowali z pootwieranymi parasolami. Rany, jak mnie to marnotrawstwo miejsca wkurza. Poważnie…zużywanie przestrzeni publicznej mniej więcej na takim poziomie jak zużywanie wody gdy chcę się umyć w gorącej. Chyba pisałem już o tym że muszę odkręcić wodę i czekać około 5 minut zanim poleci ciepła. Przecież przez te pięć minut zmarnuje się tyle wody że szkoda gadać. To jest pięć minut każdego dnia, czyli jakieś szesnaście i pół godziny w ciągu roku (zakładając że będę tu brał prysznic tylko 200 razy), przecież to są jakieś absurdalne ilości i to w prowincji w której ludzie nie mieli ludzie wody pitnej z powodu trwającej od maja suszy. Naprawdę powinno to być lepiej rozwiązane.

Pełny wtorek

Co drugi wtorek będzie jak każdy piątek – pełny. No dobrze, to przesada bo trzy zajęcia to jeszcze nie pełność. Trzy zajęcia to raptem trzy czwarte możliwych zajęć z całego dnia, a to 25% od 100%, czyli daleko. Dobrą stroną tego co drugiego wtorku jest fakt że dzisiejsze grupy są pełne studentów dobrze operujących językiem angielskim. Prawdę mówiąc wręcz najlepiej ze wszystkich z jakimi prowadziłem już zajęcia.

P1130912 (Copy)

Dobrze, to zacznijmy Ich opisywać…
Pierwsza grupa dzisiaj to taka z którą mam zajęcia raz na dwa tygodnie i są to, jak wyjaśniła mi June, studenci którzy najpierw zdobyli certyfikat w takiej trzyletniej szkole jak moja z Changchun, a teraz chcą uzyskać odpowiednik licencjata i muszą nadrabiać braki. I w ich wypadku mam wrażenie że oni nigdy angielskiego mówionego nie mieli, a jeżeli mieli to nigdy nie przykładali do niego uwagi i mają teraz potworne, ale to potworne braki. Tyle dobrego że słuchają a nie są zapatrzeni w ekrany telefonów. Zobaczymy jak to się rozwinie, mam nadzieję że nie czeka mnie powtórka z Changchun bo tego bym nie zniósł.

P1130913 (Copy)

Druga grupa to zarządzanie zasobami ludzkimi i oby radzili sobie z tym w przyszłości co najmniej tak dobrze jak teraz radzą sobie z angielskim. Można sobie z Nimi pożartować i nawet te żarty rozumieją. Czuję że z tą grupą będę mieć mnóstwo przyjemnych wspomnień. Tyle tylko że dotarcie do Nich jest trudne. Trzeba przejść z jednego budynku do drugiego, przejść przez niego, wejść na podwórze i wejść do kolejnego budynku. Z jakiegoś powodu uznano że należy rozbić jeden duży budynek na dwa małe. Owszem, to podwórze ładnie się prezentuje ale zasadność wychodzenia na dwór by się dostać do drugiego budynku jest dla mnie niezrozumiała. Cóż, jak to się w Chinach tłumaczy takie rzeczy nie ma dlaczego.

P1130914 (Copy)

Trzecia grupa okazała się zaskoczeniem, bo to także marketing czyli tak jak grupa pierwsza, z tą różnicą ze Oni nie mają za sobą żadnego certyfikatu, a idą normalną ścieżką.  I też bardzo rozgarnięci, można z Nimi pogadać, pożartować. To są właśnie takie grupy które się lub najbardziej. Inne to takie które zapamiętuje się na długo bo nauczanie Ich nie jest takie proste, ale za to rezultaty widać na pierwszy rzut oka.

P1130920 (Copy)

A deszcz dalej pada, teraz już bardziej siąpi, co ma potrwać jeszcze do czwartku, a potem ma wyjrzeć słońce zza chmur i pewnie nie zniknie przez najbliższy miesiąc.

P1130924 (Copy)

I po weekendzie

Ciężko cokolwiek o tym dniu napisać bo skoro siedzi się ciągle w pokoju to o czym tu pisać.

Zawsze można pisać o bieganiu. Tyle że dzisiaj biegałem w kółko. Jakoś tak…no nie wiem, uznałem że fajnie będzie wykorzystać ten deszcz i pustkę na bieżni i pobiegać na niej póki mogę. Nie wiem czy uda mi się to powtórzyć w czwartek, a pewnie nie uda, przynajmniej nie na mojej bieżnie, więc trzeba korzystać póki można. Tyle tylko, że to jest takie bieganie dla biegania, bez jakichś ciśnień czy wielkich ambicji…No dobrze, mam rozpisany plan i jest tam zawarta progresja kilometrów, ale i tak jest to tylko tak dla zabawy, dla podtrzymania motywacji. Bieganie jest tutaj celem samym w sobie, nie ma żadnego celu nadrzędnego…

P1130906 (Copy)

Przez myśl przeszło mi by wystartować w maratonie w Szanghaju, ale z jakiegoś powodu większość biegów w Chinach jest o wiele bardziej kosztowna dla obcokrajowców niż dla Chińczyków. Wpisowe dla nie Chińczyków jest czterokrotnie wyższe od tego dla Chińczyków. Można na to machnąć, nawet na to że trzeba być w Szanghaju dzień wcześniej z samego rana bo biuro zawodów jest czynne tylko do dwunastej, a w dniu zawodów jest już nieczynne, nawet można pokombinować żeby ktoś wziął zajęcia w poniedziałek rano i spokojnie wrócić. Tyle tylko że wypadałoby się do tego maratonu przygotować, a prawda jest taka że nie mam aż takiej motywacji. Czuję w kościach że tę swoją karierę maratończyka zakończę na pięciu, bo zwyczajnie w świecie nie czuję potrzeby by poświęcać mnóstwa czasu na przygotowanie się do maratonu a głęboko wierzę że chęć zwycięstwa jest niczym jeżeli nie masz chęci do treningu.  Także maratonów, raczej, biegać nie będę. Za to biegać dla zdrowia jak najbardziej. Po prostu to lubię. Zwłaszcza biegać w deszczu.

P1130907 (Copy)

Taka refleksja mnie dzisiaj naszła bo z zasady nie używam parasoli. Jedyny jaki mi pasuje jest w Polsce i niech sobie tam pozostanie, innego nie chcę i już. Przed deszczem i tak nie ucieknę, z cukru nie jestem, a suche buty są o wiele ważniejsze niż sucha głowa…eee…refleksja, tak.

P1130909 (Copy)

W Chinach jest mnóstwo ludzi, naprawdę mnóstwo, ogrom tej ludności jest tak naprawdę nie do wyobrażenia, owszem można popatrzeć na liczby i być pod wrażeniem, ale dopóki się tego nie doświadczy to są to tylko suche liczby i nic więcej także spróbuje to opisać, ale może nie być tak łatwo to dobrze zrozumieć.
Jeżeli sto osób idzie ulicą, to jest to całkiem sporo i może ową ulicę zająć, a teraz przychodzi deszcz i każda z tych stu osób ma parasol przez co zabiera dwa miejsca na drodze i nagle ze stu robi nam się dwieście, z których to część idzie, część stoi, część drepcze, a wszystkie mają parasol na wysokości twojego gardła lub oczu.  I teraz przemnożymy sobie te sto przez dziesięć, bo mniej więcej tysiąc rusza codziennie z pobliskich akademików wtedy kiedy i ja ruszam. To jest makabra…owszem, wygląda fantastycznie, ale próby przeciśnięcia się przez to morze parasoli są niezwykle, ale to niezwykle irytujące.

P1130910 (Copy)

Przegapione z ostatniego miesiąca

P1130899 (Copy)

Para z Japonii

Sąsiedzi moi to para Japończyków! Koko i Kimi, mieszkają w Chinach już sześć lat i co parę lat zmieniają szkoły (brzmi znajomo). Niesamowicie, niesamowicie sympatyczni, kłaniają się i sprawiają wrażenie takich do bólu więc stereotypowych Japończyków. Niesamowite.

P1130900 (Copy)

Deszcz

Okazuje się że to wszystko z powodu tajfunu idącego na zachód od Filipin. Tak głęboko w ląd raczej nie dotrze, ale opady w pobliskich prowincjach mają być wręcz przerażające.

P1130901 (Copy)

Lot

W czasie lotu tutaj zauważyłem że Chińczycy mają jakiś problem ze zrozumieniem działania noża i widelca. Bułki podane w czasie lotu rozrywali palcami, a masło i ser topiony nakładali widelcem. W sumie…

P1130903 (Copy)

Lista pytań

Pierwszy przyjazd do Longuhu zaowocował rozmową z Panią sprzedającą bilety. Dwa pytania utkwiły mi w pamięci:
Czy w jego mieście mają ten sam autobus? (Tak, dokładnie ten sam, Pani też tam jest)
Czy on je? (Nie, pobieram energię ze słońca i z deszczu)
Czasem ręce same uderzają w czoło.

P1130904 (Copy)

Co tam w Chinach

W Pekinie uruchomią 32 nowe linie autobusowe które mają kursować od 23 do 5 nad ranem. Innymi słowy, stolica Chin w końcu zostaje otwarta na nocną komunikację publiczną. Oby ten trend przeniósł się do innych Miast.

Gdzieś tam na dalekim południu otworzono pięćdziesięcio metrowy odcinek chodnika podzielony na dwie części. Jedna dla spacerowiczów, druga dla spacerowiczów zapatrzonych w telefony komórkowe.

P1130905 (Copy)

Niedziela

Pierwszy raz od Jiawang mam jeden dzień wolny zarówno od biegania jak i od nauczania. To niesamowite uczucie obudzić się o szóstej, machnąć ręką i spać dalej. Jak znam życie to pewnie tylko taki jednorazowy wybryk bo normalnie po szóstej spać już nie potrafię, ale widać teraz ciało się o swoje upominało.

Deszcz uderzający o blachę nie milknie i tak jak pisałem powyżej nic nie wskazuje na to że umilknie w ciągu najbliższych kilku dni. Oby nie skończyło się to powodziami, bo susza i powódź w ciągu jednego roku to jednak trochę za dużo.

Pozostając w temacie wody okazuje się że jednak mam ciepłą wodę w mieszkaniu tyle tylko że muszę czekać około pięciu minut zanim poleci z rur. Tak, testowałem. Nie wiem jak można pozwalać na takie marnotrawstwo.

Szkolenie wojskowe

P1130876 (Copy)

Uspokaja się w soboty. W dalszym ciągu słychać odliczanie raz, dwa, trzy, cztery ale już o wiele cisze, o wiele rzadziej i jest to jakoś bardziej znośne.

P1130880 (Copy)

Biegnąc dzisiaj o szóstej zdałem sobie sprawę że przez miesiąc czekają mnie problemy z korzystaniem z bieżni. Problemy w tym kontekście oznaczają setki pierwszoroczniaków oraz kilku żołnierzy więc w konsekwencji nie będę mógł biegać.
Przynajmniej na bieżni w moim koledżu. Na szczęście obok jest kolejny koledż, który dysponuje dwoma bieżniami. Jedną ze stadionem, a drugą kawałek dalej bez stadionu. I to jest właśnie to co mi się podoba. Nie potrzebuję stadionu, ale ładną bieżnią z miękkim tartanem nie pogardzę.

P1130886 (Copy)

Na drugim kampusie pierwszoroczniaków malutko, raptem kilka grupek, w dodatku porozrzucanych po całym terenie. Także mogłem spokojnie sobie pobiegać. A przecież chciałem zrobić szesnaście kilometrów, najwięcej od bodajże maja. Zrobić zrobiłem, pozwiedzałem sobie trochę i cieszę się że zajęto moją bieżnię bo dzięki temu znalazłem nową, która powinna być pusta, a co za tym idzie będę mógł na niej robić szybkie treningi gdy tylko najdzie mnie ochota.

P1130888 (Copy)

Zabrałem się również za pisanie planów zajęć na nadchodzący semestr i sam siebie wkopałem pozwalając studentom wybrać tematy które by chcieli zrobić. Teraz zamiast przygotować 7 które zdążymy zrobić przygotowuję szesnaście z których zrobimy właśnie 7, ale…to i tak dobrze, bo doświadczenia w pisaniu tych paskudztw nigdy za wiele. To już mój drugi rok z tą samą książką i w dalszym ciągu uważam ją za całkiem przyzwoitą podstawę. Ani grama gramatyki, mnóstwo mówienia, trochę słuchania i parę ciekawostek kulturowych. Naprawdę nie ma tragedii.

P1130889 (Copy)

Tak wiem, nie wrzuciłem jeszcze zdjęć mojego mieszkania, ale spokojnie, wrzucę w końcu. Najzwyczajniej w świecie nie mam za bardzo czemu tu zdjęć robić, ot łazienka i jeden duży pokój z wydzieloną pseudo ścianą kuchnią. Naprawdę nic wielkiego. Ot, wystarczająco. Nie jest to Jiawang z dwoma sypialniami, balkonem, kuchnią, łazienką, dodatkowym składzikiem i pokojem dziennym, ani Changchun z olbrzymim przedpokojem, kuchnią, jadalnią, pokojem dziennym i dwoma sypialniami. Ot pokój.

P1130895 (Copy)

Swoją drogą – najzimniejszy wrzesień z wszystkich trzech jakie przeżyłem w Chinach.

P1130898 (Copy)

Pierwszy piątek za mną

P1130852 (Copy)

Jest coś takiego w piątkach czego mi brakowało w poprzednim roku. Przez ten czas piątek nie był takim piątkiem końcem tygodnia pracy, gdyż była nim najpierw niedziela a potem poniedziałek. Dopóki miałem dwa dni wolnego nie przeszkadzało mi to ani trochę, wręcz było fajne bo mogłem coś więcej załatwić, mniej ludzi na ulicach w moje dni wolne i w ogóle taki lepszy klimat bo to odmiana. Potem pojawił się tylko wolny wtorek i już poziom mojego zadowolenia spadł, ale…i tak dawałem radę.

P1130857 (Copy)

Teraz wrócił piątek, piąteczek, piątuniek czyli koniec tygodnia pracy przypada na piątek i są zaraz po nim pełne dwa dni wolnego.

To w ogóle będzie mój pierwszy wolny weekend w Xinzheng i nie mam żadnych planów bo obojętnie co sobie wymyślę to widzę że pogoda i tak może mi to pokrzyżować. Teoretycznie wrzesień w prowincji Henan powinien być w miarę suchy, co miało wypadać to wypadało w lipcu i sierpniu, a od września rozpoczyna się jesień czyli okres zmniejszania opadów. Nie w tym roku. Mam wrażenie że w ciągu ostatnich paru dni spadło więcej deszczu niż powinno spaść przez cały miesiąc. A prognozy nie zapowiadają nadejścia zmian…

P1130859 (Copy)

Od dzisiaj pierwszoroczniaki zaczynają ćwiczenia wojskowe, czyli od rana do wieczora (w sumie to już jest po dwudziestej a Oni dalej ćwiczą) rozbrzmiewają odgłosy liczenia do czterech w różnym tempie, na zmianę jadą dziewczyny, chłopaki, w grupach, osobno i o ile dzisiaj ćwiczą dopiero stanie na baczność tak za parę dni zacznie się musztra i wtedy do tych krzyków trzeba będzie dodać tupanie. I tylko pojawia się pytanie, gdzie ja mam w takim razie biegać skoro bieżnia będzie na sto procent zajęta?

P1130864 (Copy)

No właśnie, gdzie…to na szczęście nie jest problem na jutro bo jutro planuję nabiegać kilometrów kilkanaście, powoli chcę wydłużać pokonywany dystans i zaczynam od jutra.

P1130870 (Copy)

Dzisiaj zajęcia poszły naprawdę fajnie, z jedną grupą będę mieć poważne problemy, ale prawdę mówiąc brakowało mi czegoś takiego. Naprawdę czuję że mam teraz mnóstwo pozytywnej energii i chęci do nauczania. Coś czego w Changchun mi w pewnym punkcie zaczęło brakować. Oby tutaj ta motywacja się utrzymała.

P1130872 (Copy)

Drugie zajęcia

P1130851 (Copy)

Poszły nadzwyczaj gładko. Naprawdę aż się zdziwiłem. W pewnym momencie stojąc przy tablicy pojawiła się myśl:

Brakowało mi tego

I chociaż wiem że w pewnym punkcie pojawi się dołek energetyczny i będę zmęczony i przestanę się uśmiechać i pojawią się problemy to faktycznie brakowało mi tego stania przy tablicy. Brakowało mi kontaktu ze studentami. To są młodzi ludzie z angielskim na poziomie dzieciaków (już nie dzieciaków) z Jiawang, może trochę niżej, może trochę wyżej i mogę z nimi porozmawiać… Naprawdę mogę porozmawiać, rozumieją mnie, śmieją się z żartów i sprawiają wrażenie pracowitych.

P1130840 (Copy)

Tego mi brakowało.

Taki zalążek czegoś takiego miałem z dzieciakami u Chrisa, tymi których przygotowywałem do SSAT, a teraz będę to mieć na stałe. Bardzo się z tego cieszę, nie wiem jeszcze jak to wszystko wyjdzie w praniu, ale na razie bardzo się cieszę bo tego mi bardzo brakowało.

P1130842 (Copy)

Te dwa dni to raptem dwa zajęcia, więc takie powolne wkraczanie, ale czuję że będzie dobrze.

A z samego rana poszedłem biegać. Chyba już kiedyś o tym pisałem, a jeżeli nie to piszę teraz – Chińczycy mają jakąś alergię na deszcz. Jest w stanie przegonić każdego i zniechęcić do porannych ćwiczeń fizycznych. Również jest w stanie odwołać poranne ćwiczenia i poranne sprzątanie.

P1130843 (Copy)

Jednej rzeczy natomiast deszcz w Chinach nie potrafi zrobić – powstrzymać ludzi przed jedzeniem na dworze. Wieczorem porozstawiane, jak co dzień, budki z jedzeniem, rozpalone grille, poustawiane stoły i wszyscy albo jedzą, albo czekają na jedzenie. To jest kultura oparta na jedzeniu co do tego nie mam wątpliwości.

P1130850 (Copy)

Gdzieś tam między tym wszystkim zadzwoniła do mnie Hillary z informacją że ma dla mnie nowy plan zajęć. Nagle pojawiło się na mnie lekkie zdenerwowanie, bo przecież plan już mam, nikt mi nie mówił o pierwszoroczniakach (co by tłumaczyło zmianę planu) także zszedłem niechętnie, ale okazało się że mój nowy plan wygląda dokładnie tak samo jak mój stary plan także uśmiechnąłem się tylko pod nosem i wróciłem do pokoju.

P1130848 (Copy)

I ten chłopiec wracający, w deszczu, ze szkoły do domu. Bez parasola, bez kurtki z kapturem, bez przeciwdeszczowego ubrania. Wracał, a nawet się nie śpieszył, przeszedł koło składnicy złomu, względnie kompletnej rupieciarni, nawet nie oglądając się na kałuże, przechodził już tamtędy nie raz, nie dwa, skręcił do domu tuż za rogiem. Wszedł w bramę i zniknął. Na szczęście na zdjęciu pozostał.

Dzień nauczyciela

P1130811 (Copy)

Chiny to taki kraj który lubi się wyróżniać i chociaż obchodzą zarówno Międzynarodowy Dzień Kobiet, jak Międzynarodowe Święto Pracy to Dzień Nauczyciela nie jest obchodzony 5-go października, która to data została ustalona przez UNESCO w 1994 roku, a 10-go września.

P1130812 (Copy)

Jak do tego doszło?

P1130816 (Copy)

Początkowo dzień ten był obchodzony 6-go czerwca, jednak po utworzeniu Chińskiej Republiki Ludowej w 1951 został on połączony ze świętem pracy.

W 1985 roku, w zassie szóstego narodowego kongresu ustalono że 10-tego września będzie obchodzony Dzień Nauczyciela.

P1130819 (Copy)

Do teraz pamiętam pierwsze spotkanie z klasą dziewiątą która wręczyła mi czekoladki tego dnia. To był jedyny prezent jaki dostałem z tej okazji. Ot, po prostu nie miałem w te dni zajęć.

I pierwsze zajęcia z głowy.

P1130821 (Copy)

Okazuje się że jednak nie będę mieć z żadną grupą dwóch zajęć w tygodniu, to mistyczne 2 przy drugiej grupie oznaczonym mistycznym C.E. (communication engineering), to nie drugie zajęcia, tylko druga grupa. Nawet nie podgrupa na tygodni parzyste/nieparzyste, a druga grupa.

P1130822 (Copy)

To jednak i tak nie ma znaczenia, bo w tym semestrze daję studentom możliwość wyboru tematów z książki i jeżeli chcą zrobić jakiś temat, uznają go za ciekawy, interesujący to go robimy. Każdy student wybiera po dziewięć tematów (18/2=9, chociaż to błędne bo przecież muszę odliczyć dwa tygodnie na testy i tydzień wypadnie w październiku) i robimy głosowanie. Może i będzie oznaczać to dla mnie więcej pracy bo będę musiał przygotować wszystkie tematy z książki, ale…trudno, jestem na to gotowy i jest mi z tym bardzo dobrze.

P1130829 (Copy)

Zobaczymy jak to będzie dalej.

W ogóle to pomyliłem godziny i myślałem że zajęcia zaczynają się o 1430, a zaczynają się o 1440. Co więcej…te sale wyglądają jakby żywcem wyjęte z przedszkola, lub przynajmniej ogólniaka w Jiawang, bardzo kolorowe, pełne naklejek, kolorowanek, dodają takiego szkolnego uroku. Na studiach. Ciekawe to bardzo. I teraz gdy o tym myślę to robi mi się trochę smutno że Ci studenci którzy tak kolorowali klasy, dbali o nie myśląc że będą to ich klasy będą w tym roku rozczarowani gdyż zmieniono zasady i żadna z grup nie ma już własnej klasy, wszyscy ruszają się z miejsca na miejsce.

P1130833 (Copy)

Chociaż to nieprawda, klasa 503 w budynku Biznesowym jest tylko i wyłącznie moja, nikt inny nie będzie tam prowadził zajęć. To że ja będę mieć tam raptem 6 zajęć w tygodniu to inna sprawa, ale fajnie mieć klasę na własność.

P1130835 (Copy)