To już środa?!

Jak do tego doszło? Ani się obejrzałem a zleciał mi pierwszy tydzień nauczania. Niesamowite jak to szybko poszło.

Środowa klasa to w sumie powtórka z zeszłego tygodnia, czyli też bardzo porządni językowo młodzi ludzie, też można pożartować i wszystko rozumieją, także jestem naprawdę pozytywnie nastawiony. Prawdę mówiąc takiej radości z nauczania (jakiego tam nauczania, to pierwsze zajęcia dopiero) nie miałem od bardzo dawna, wręcz od czasu przyjazdu do Chin. Może jedynie z kilkoma wyjątkami gdy zajmowałem się dzieciakami u Chrisa.

Minął tydzień w nowym koledżu i też piąty dzień nieustannego deszczu. Nieustannego, chociaż dziś rano gdy wyszedłem biegać (a iść mi się nie chciało mi się okropnie bo pierwszy raz spało mi się tak dobrze, tak wygodnie, łóżeczko było takie cieplutkie i miałem taki ładny sen…słowem wszystko to sprawiło że iść musiałem, bo do każdej wymówki wystarczy dodać – ale chcę biegać by zamienić ją w powód do biegania) miałem wrażenie że dzisiaj będzie ten dzień w którym to się w końcu skończy, ludzie chodzili bez parasoli, ale po kilkunastu minutach już było po wszystkim i zaczęło siąpić. Jeszcze nie padać, ale siąpić. Pokręciłem się trochę po kampusie, pobiegałem w górę, w dół, znowu w górę, znowu w dół, chyba nawet znalazłem dobre miejsce do biegania krosów, po czym wróciłem do mieszkania.

Padać zaczęło po południu, chociaż padać to za słabe słowo, zaczęło lać. Oczywiście pogoda się nie przejęła tym że muszę iść na zajęcia, ani tym że muszę z nich wrócić. Ot lało z nieba nie przejmując się mną ani trochę.

Ani mną ani tymi tysiącami studentów którzy maszerowali z pootwieranymi parasolami. Rany, jak mnie to marnotrawstwo miejsca wkurza. Poważnie…zużywanie przestrzeni publicznej mniej więcej na takim poziomie jak zużywanie wody gdy chcę się umyć w gorącej. Chyba pisałem już o tym że muszę odkręcić wodę i czekać około 5 minut zanim poleci ciepła. Przecież przez te pięć minut zmarnuje się tyle wody że szkoda gadać. To jest pięć minut każdego dnia, czyli jakieś szesnaście i pół godziny w ciągu roku (zakładając że będę tu brał prysznic tylko 200 razy), przecież to są jakieś absurdalne ilości i to w prowincji w której ludzie nie mieli ludzie wody pitnej z powodu trwającej od maja suszy. Naprawdę powinno to być lepiej rozwiązane.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.