Drugie zajęcia

P1130851 (Copy)

Poszły nadzwyczaj gładko. Naprawdę aż się zdziwiłem. W pewnym momencie stojąc przy tablicy pojawiła się myśl:

Brakowało mi tego

I chociaż wiem że w pewnym punkcie pojawi się dołek energetyczny i będę zmęczony i przestanę się uśmiechać i pojawią się problemy to faktycznie brakowało mi tego stania przy tablicy. Brakowało mi kontaktu ze studentami. To są młodzi ludzie z angielskim na poziomie dzieciaków (już nie dzieciaków) z Jiawang, może trochę niżej, może trochę wyżej i mogę z nimi porozmawiać… Naprawdę mogę porozmawiać, rozumieją mnie, śmieją się z żartów i sprawiają wrażenie pracowitych.

P1130840 (Copy)

Tego mi brakowało.

Taki zalążek czegoś takiego miałem z dzieciakami u Chrisa, tymi których przygotowywałem do SSAT, a teraz będę to mieć na stałe. Bardzo się z tego cieszę, nie wiem jeszcze jak to wszystko wyjdzie w praniu, ale na razie bardzo się cieszę bo tego mi bardzo brakowało.

P1130842 (Copy)

Te dwa dni to raptem dwa zajęcia, więc takie powolne wkraczanie, ale czuję że będzie dobrze.

A z samego rana poszedłem biegać. Chyba już kiedyś o tym pisałem, a jeżeli nie to piszę teraz – Chińczycy mają jakąś alergię na deszcz. Jest w stanie przegonić każdego i zniechęcić do porannych ćwiczeń fizycznych. Również jest w stanie odwołać poranne ćwiczenia i poranne sprzątanie.

P1130843 (Copy)

Jednej rzeczy natomiast deszcz w Chinach nie potrafi zrobić – powstrzymać ludzi przed jedzeniem na dworze. Wieczorem porozstawiane, jak co dzień, budki z jedzeniem, rozpalone grille, poustawiane stoły i wszyscy albo jedzą, albo czekają na jedzenie. To jest kultura oparta na jedzeniu co do tego nie mam wątpliwości.

P1130850 (Copy)

Gdzieś tam między tym wszystkim zadzwoniła do mnie Hillary z informacją że ma dla mnie nowy plan zajęć. Nagle pojawiło się na mnie lekkie zdenerwowanie, bo przecież plan już mam, nikt mi nie mówił o pierwszoroczniakach (co by tłumaczyło zmianę planu) także zszedłem niechętnie, ale okazało się że mój nowy plan wygląda dokładnie tak samo jak mój stary plan także uśmiechnąłem się tylko pod nosem i wróciłem do pokoju.

P1130848 (Copy)

I ten chłopiec wracający, w deszczu, ze szkoły do domu. Bez parasola, bez kurtki z kapturem, bez przeciwdeszczowego ubrania. Wracał, a nawet się nie śpieszył, przeszedł koło składnicy złomu, względnie kompletnej rupieciarni, nawet nie oglądając się na kałuże, przechodził już tamtędy nie raz, nie dwa, skręcił do domu tuż za rogiem. Wszedł w bramę i zniknął. Na szczęście na zdjęciu pozostał.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.