Mgła

P1030739 (Copy)

Mgła…o ile deszcz jest w Changchun innym żywiołem, o czym już zresztą pisałem, o tyle mgła nie ma tutaj w sobie za grosz tajemnicy. Nie może się w najmniejszym stopniu równać ani do tej z Silent Hill, ani do tej z Jiawang, która zakrywała całe miasto i sprawiała że na dwór lepiej było nie wychodzić lub nawet w ciągu dnia brać ze sobą latarkę a i tak można było obawiać się o to co z mgły wyjdzie. Bo to w końcu tak jest, że najbardziej boimy się nie tego co widzimy, czyli samej mgły, bo co jest w niej takiego strasznego, co tego czego nie widzimy, czyli tego co z mgły wyjść może. To jest już strach całkiem racjonalny i w pełni uzasadniony.

P1030742 (Copy)
A wyjaśnienie tej sytuacji jest banalnie proste. Tutaj jest mnóstwo ludzi, samochodów i innych pojazdów, więc ciągle trzeba na coś uważać, ciągle coś się rusza, a przez to mgła nie jest ani trochę mroczna, bo wszystko jest w ciągłym ruchu i czego tu się tak naprawdę obawiać? Co tu może być niespodziewanego? Samochód? Samochody są codziennie niespotykane na Chińskich drogach bo nigdy tak naprawdę nie wiadomo co zrobi kierowca. Nie wiem czy deszcz z mgłą się równoważą siłą, ale lubię myśleć że tak, myślę że to dobrze, bo deszcz uwielbiam, a mgłę tylko lubię.

P1030743 (Copy)

Dawno temu, na studiach, usłyszałem że miasto w którym studiujemy jest szare. Teraz gdy patrzę na Changchun słyszę blue within blue czyli kolor oczu Fremenów (z Diuny) i zamieniam to na grey within grey czyli szare w szarym. I te neony mogą się świecić, te budynki mogą udawać że są stalowe, ale co z tego skoro gdy nadejdzie ten smog nazywany przez mnie mgłą wszystko staje się szare w szarym? A nawet bez smogu wszystko tutaj jest szare, ludzie w dalszym ciągu są sympatyczni bo to Chiny, ale…no właśnie…ale. Pan z bramy do osiedla nie odpowiada ani na moje skinienia głowy, ani na moje powitania, śmieci muszę wystawiać albo na korytarz albo pod blok, bo nie ma koszy na nie…Nie jest to miejsce gościnne, ale to wiedziałem, byłem na to gotowy. Tylko bycie gotowym mentalnie to jedno, a radzenie sobie z tym to drugie. Nie mogę udawać, że jest inaczej niż jest naprawdę, więc nie udaję, może te notki są zupełnie inne od tych z Jiawang, ale też to miejsce jest inne i ja jestem inny, a pisanie o tym pomaga mi sobie z tym poradzić.
Narzekam strasznie, od czego odwykłem, ale to się powinno skończyć gdy nadejdzie wiosna. Do której już tęsknie chociaż zima się jeszcze nie zaczęła.

P1030745 (Copy)

Właśnie, zima. Doszedłem do tego jak odróżnić rdzennych  mieszkańców Changchun od przyjezdnych (Nie umiecie rozróżnić przyjezdnych od tutejszych?), otóż przyjezdni przy temperaturze w okolicach 5 stopni mają na sobie kurtki zimowe, a tutejsi tylko grubsze ubrania. Tak przypuszczam przynamniej. Ciekawe jak te mrozy będą znosić ci wszyscy studenci z cieplejszych regionów. Próbuję wyobrazić sobie co czuje coś kto opuścił miasto w którym nigdy nie widział śniegu i pojechał do Changchun gdzie w styczniu może przypierdzielić minus trzydzieści. Już im współczuję.

P1030756 (Copy)

Niedziela i przegapione #8

P1030727 (Copy)

Dlaczego nas nie lubisz?

Taka rozmowa z QQ.
– Dlaczego nas nie lubisz?
– Kogo?
– Moich współklasowiczów.
– Nie rozumiem o co chodzi.
– Dla innych klas jesteś milszy.
– Zaraz, z której klasy jesteś?
– (Numer)
– Ach…no bo Wy rozmawiacie, nie uważacie, gracie w gry…
– Nie, nieprawda!
– No możemy tu dyskutować, ale ja swoje widzę. Poza tym nikt nie zrobił zadania domowego.
– Zapomnieliśmy.
– Ach…Słuchaj, ja Was lubię. Wy mnie lubić nie musicie bo to nie jest dla mnie ważne, ja chcę Was czegoś nauczyć i to jest dla mnie ważne.

P1030730 (Copy)

Chris

No i wyjaśniło się dlaczego Chris robi interesy z Johnsonem. Jego partnerka biznesowa jest spokrewniona z moim szefem, a sytuacja jeżeli chodzi o ilość nauczycieli w Changchun jest kiepska, strasznie duża rotacja w każdej z większych sieciówek. Albo nikt nie chce w tym mieście pracować, albo z nikim nie chcą pracować.
Ogólnie to bardzo sympatycznie sobie pogadaliśmy i co ciekawe siedział dwa dni z rzędu w biurze czego sobie nie przypominam odkąd tu przyjechałem.

IMG_20131020_102628 (Copy)

Przesyłka

Żeby opanować taobao na nowo zamówiłem coś na próbę. Zamówiłem i czekałem, w czwartek paczka doszła do Changchun i Pani do mnie dzwoniła. W piątek dzwoniła ponownie a ja spróbowałem oddzwonić i poprosić by Brian powiedział Jej by zostawiła ją w sklepie. Koniec końców nie zostawiła bo nie odebrała. W sobotę będąc w sklepie widzę Panią paczkarkę więc licząc na ślepy traf podchodzę do Niej i pokazuję numer telefonu. Ona patrzy na mnie, światełko zapala się nad Jej głową i biegnie po moją paczkę. Tłumaczę że mój chiński jest do bani i dlatego się nie dogadaliśmy. Uśmiecha się, więc może na przyszłość nie będzie problemów. Na wszelki wypadek będę korzystać z pomocy Wendy.

IMG_20131020_102737 (Copy)

Adam

Napisałem, ale jakoś na początku. Zdałem sobie sprawę że tutaj nie dam rady biegać nawet tyle ile biegałem w Jiawang. Za parę tygodni spadnie śnieg, przyjdą mrozy rzędu -20 stopni i nie ma sensu budować formy skoro śnieg ma leżeć 4-5 miesięcy. A coś ze sobą robić trzeba, to wróciłem do przerzucania ciężarów.

Czy są bardziej szare? Mam mniej powodów do śmiechu, ale wiedziałem, że tak będzie gdy tutaj przyjechałem i jest to taka gorycz z którą muszę żyć, ale świadomość tego wcale mi tego życia nie ułatwia.

Weekend

Dość powiedzieć że Ania doprowadziła do mieszkanie do stanu lepszego niż wynajmujący, a potem jeszcze polubiła tofu.
Dzieciaki średnio Ją polubiły, Mary się wstydziła, ale ogólnie się wstydzi a Marcy nie spodobało się imię. No cóż…najważniejsze że Chris nie miał nic przeciwko Jej obecności na zajęciach.
Więcej nie napiszę. To był strasznie długi tydzień.

Zmęczony

Mam wrażenie, że wszyscy się mnie ostatnio pytają czy wszystko w porządku bo wyglądam na strasznie zmęczonego. No wyglądam bo jestem. Najgorsze jest to, że jak jestem to robię się łatwy do zirytowania i boję się wybuchnąć na tych studenciaków. Blisko jeszcze nie ma. Na razie poszczególne klasy zbierają plusy i minusy, na przyszły tydzień mam już zaplanowane trzy sprawdziany i dzisiaj wysłałem przedstawicielom pytania żeby rozdali w grupie. Niech sobie młodzież radzi, ale jak to oleją to się zdenerwuję.

No dobrze. Zamówiłem sobie na taobao metr krawiecki, ale podkusił mnie żeby zamówić na swój adres i swój numer telefonu. Nadzieja była taka że ktoś to zostawi gdzieś a ja odbiorę. Nadzieja umarła gdy dzisiaj ktoś zadzwonił a ja nie mogłem się dogadać. Na szczęście jest Wendy, która powiedziała żebym zamawiał do Jej mieszkania i na Nią to sobie potem odbiorę. Dobrze, bardzo dobrze.

Na 10 klas, aż 4 oddały prace domowe. 3 dostały za karę sprawdzian, a trzy nie dostały nic bo się po nich niczego nie spodziewałem. Nie mogę karać klas które są i tak słabe i kiepsko zmotywowane, nie mogę wymagać od tych słabszych by pracowali jak ci lepsi. Aż cztery klasy, ale trochę jestem zawiedziony, nie tyle poziomem tych prac bo jednak większość coś tam sobą reprezentuje, nikt nie dostał zera, co tym że ciągle muszę ich uspokajać walczyć z nimi, a Oni i tak za chwilę znowu wyciągają telefony, tablety i oglądają filmy. Brian podrzucił mi pomysł żebym tym którzy się spóźniają kazał skakać przed wejściem, ale myślę że wykorzystam to inaczej i od przyszłego tygodnia nagrodą  za oglądanie filmów będą podskoki.

Wybaczcie długość tych ostatnich notek, ale faktycznie padam na pysk. Niby wyśpię się po śmierci, ale ja jednak kilku godzin snu potrzebuję.

Jeszcze jeden dzień w kolegium i wee…

P1030698 (Copy)

Poranki są tutaj potworne, zimno, zimno i raz jeszcze zimno. Nie jest to może jakiś wielki problem gdyby nie to że południe słońce wpada przez okna i usmażyć się można w tych samych ciuchach które rano nie dawały aż takiej ochrony.

I po raz kolejny trochę się na niektórych klasach zawiodłem. Zwłaszcza na jednej która za karę dostała sprawdzian. Za to na ogromny plus inna klasa która zadania zrobiła. Naprawdę…W chwili obecnej wygląda to jednak dość nieciekawie i prawdę mówiąc w większości klas drugi raz przebijamy się przez kierunki i lokacje. Hmm…może to jest klucz, robić to jeszcze wolniej. Bo w sumie to czemu nie, te jednostki dla których to jest za proste i tak się już nudzą, a cała reszta skorzystałaby. Zobaczę jak to wyjdzie po sprawdzianach.

Idziemy dalej. Na obiad udało mi się wrócić do mieszkania, a po zajęciach od razu na siłownię i tym razem poszło świetnie. Jakiś bardzo dobry dzień miałem, bo te ciężary praktycznie same się podnosiłem, aż musiałem sprawdzać czy faktycznie na sztandze jest tyle ile być miało.

P1030707 (Copy)

A potem kolejna niespodzianka bo zobaczyłem mojego ulubionego  ucznia, tego łobuza z ostatniej klasy w piątek. Chwilę pogadaliśmy, co było naprawdę fajne bo przecież kiedy ja ostatnio miałem okazję pogadać z uczniami poza zajęciami. Naprawdę polubiłem tego chłopaka.

Po siłowni pokulałem się na targ, zakupiłem tofu i wróciłem do mieszkania. Zanim zdążyłem wskoczyć pod prysznic zadzwoniła do mnie Jennifer! Aż mnie zatkało z wrażenia. Jakiś tam kontakt z Nią miałem bo odezwałem się po powrocie, okazało się że znowu pracuje w firmie poszukującej nauczycieli. Rzecz jasna szuka kogoś na JUŻ, na JUŻ. Oj żebyś Ty moja rówieśniczko zadzwoniła parę miesięcy temu. No nic…obiecałem że zadzwonię jak będę się stąd zbierał. Obiecała że coś będzie dla mnie miała, a w to akurat mogę uwierzyć. Kto jak kto, ale ona mnie nie zawiodła.

W klubie przyszło mi zaśpiewać piosenkę o czym nikt mnie nie uprzedził, więc zaśpiewałem po niemiecku. Dlaczego miałbym śpiewać coś co mogliby zrozumieć. Bardzo fajnie dziś było, studenciaki się wykazały bo temat był zakupowy i za zadanie mieli przygotować krótkie scenki związane z zakupami. Fajnie, naprawdę fajnie. No i zyskałem dwie młodsze siostry, Margaret i Jasmine.

P1030717 (Copy)

Jutro

Bo dzisiaj chyba nie dam rady. Chociaż spróbuję.

Są takie dni kiedy czujemy że coś pójdzie nie tak. Takie które już od samego poranka zapowiadają pewnego rodzaju klęskę. Dzisiaj nic tego nie zapowiadało.

Wyjąłem tofu, zrobiłem śniadanie, wyjąłem tofu na obiad i poszedłem do kolegium. Gdzieś tak po piętnastu minutach dzwoni Tom, Chiński Tom, ale nie odbieram bo prowadzę zajęcia. Po kolejnych piętnastu dzwoni Johnson, tym razem odbieram bo akurat mam przerwę. Mówi że Tom czeka pod drzwiami, na co odpowiadam że prowadzę zajęcia i nie mogę otworzyć. Koniec końców jakoś Tom drzwi otwiera i wyciąga drugiego Toma. Idziemy dalej. Godzina jedenasta. Dzwoni Johnson, spotykamy się na parkingu i…zabiera mi klucze…do budynku…bo muszą dorobić dla amerykańskiego Toma. I jak ja mam pójść na obiad…
Na szczęście moje zagubienie zauważała Chloe która mnie poratowała i zaprosiła do stołówki studenckiej. Rany, gdyby nie Chloe to bym chyba głodował, albo musiał się ratować kukurydzą.

Pierwsze dwie grupy nie odrobiły zadań domowych, a że druga grupa jest w miarę sensowna to za tydzień czeka Ich sprawdzian. Odrobili by zadanie to mieliby tak jak grupa trzecia, czyli dopiero za dwa tygodnie. Na grupę pierwszą nie liczyłem, więc Im nie zrobię.

A potem spędziłem godzinę w towarzystwie mojego dosłownego white’s man burden, czyli Rose, która towarzyszy mi zawsze gdy tylko może przez co Jamie i Brian się ze mnie nabijają. Hyh…w każdym razie…Rose zasypywała mi głowę informacjami o Justinie Timberlake’u a ja sprawdzałem zadania domowe. Nawet nie poszło tak źle. Dużo uczniów przepisywało odpowiedzi, kilka pisało odpowiedzi jednym zdaniem, ale jedna czy dwie osoby napisały naprawdę ale to naprawdę zacne odpowiedzi i jestem z Nich mega dumny.

Następnie Johnson zabrał mnie na kolację, zresztą nie tylko mnie, ale że tam nie działo się już zupełnie nic ciekawego, to nie będę się o tym rozpisywał. Dostałem klucze i to jest najważniejsze.

Współlokator

P1030660 (Copy)

Miły chłopak ze stanów. Z jakiegoś powodu tutaj wszyscy są mili, chociaż nie, Jamie nie został określony tym mianem. On w ogóle nie został określony. Po prostu Amerykanin.

P1030648 (Copy)
Jak można domyślić się z tych kilku zdań – dostanę współlokatora. Kolejnego nauczyciela, nie wiem jeszcze kiedy, przypuszczam że w tym tygodniu, ale głowy za to uciąć sobie nie dam. Nigdy jeszcze nie mieszkałem z kimś, bo tych paru dni z Lydią nie ma nawet co liczyć. Będzie to kolejne nowe doświadczenie, ciekawie będzie dzielić się lodówką przede wszystkim, bo do tej pory zajmowałem ją całą. Na szczęście nadchodzi ta konkretna pora roku która pozwala mieszkańcom północnego wschodu Chin na wieszanie pożywienia za oknem by się nie zepsuło. Co za różnica czy mam -5 w lodówce czy na dworze, czyż nie?

P1030657 (Copy)

W każdym razie, poszedłem biegać.

P1030644 (Copy)
Trochę już zimno z rana, ale ciągle nie ma tragedii. Pobiegłem na dużą bieżnię bo na małej biegali studenci. Na dużej chodzili starsi Panowie trzej i, jak zawsze, wymieniliśmy pozdrowienia. Bardzo sympatycznie tak sobie pomachać ze starszymi Panami. Biegałem te kółeczka i biegałem, biegałem, studenci skakali, rozciągali się, podciągali się, a ja kręciłem…i nagle dotarło do mnie że ta bieżnia, właśnie ta, nie żadna inna idealnie reprezentuje yin i yang, bowiem połowa znajduje się w cieniu i jest zimna, mroczna, ciemna, a druga w słońcu i jest ciepła, sympatyczna, jasna. Jedna połowa nie może istnieć bez drugiej, jedna wywodzi się z drugiej i w obu znajdują się kawałki tej drugiej. A ja sobie tak płynnie przechodziłem raz z jednej do drugiej i znowu, znowu…To było bardzo ciekawe doświadczenie.

P1030655 (Copy)

Wróciłem i czekałem aż ktoś przyjdzie o 11 bo mieli przynieść coś dla nowego. Nikt nie przyszedł to poszedłem na zakupy. Kupiłem tofu, owoce i cukier, bo trzeba do wina dosypać. W mieszkaniu przebiłem się przez wszystkie zaległości słówkowe jakich nabawiłem się przez ostatnie dwa tygodnie, zacząłem nową książkę i…dzwonek. Otworzyłem drzwi, a potem nie potrafiłem drzwi z mieszkania otworzyć. Po kilku minutach otworzyłem, wpuściłem Toma i okazało się że to łóżko. Nowy wprowadza się do głównego pokoju, co ma mnóstwo sensu bo ten mały byłby za mały, ale tam nie ma żadnych szafek, a nawet drzwi. Trudno, nie mój problem. Tylko ta lodówka…

P1030649 (Copy)

Chiński kącik informacyjny

Pamiętacie tego Pana który na wózku inwalidzkim wysadził się na lotnisku w Pekinie? Zrobił to by zwrócić uwagę na to iż został pobity i sparaliżowany kilka lat wcześniej. No to teraz przez sześć lat zaopiekuje się nim Państwo bo trafi do więzienia.

Tofu

P1030630 (Copy)

Skoro za bardzo nie ma o czym pisać, bo i o czym skoro pół dnia przesiedziałem w mieszkaniu lepiąc plany lekcji to napiszę o zakupach.

Udało mi się znaleźć targ warzywno-owocowo-mięsny w którym także można kupić tofu. Siedzą tam sobie trzy panie sprzedające dokładnie te same rodzaje tofu i o ile początkowo chodziłem na zmianę od jednej do drugiej tak od kilku tygodni chodzę tylko do jednej. Przesympatycznej, zawsze uśmiechniętej i wiedzącej już że chcę yi gong jin, czyli jeden kilogram. To bardzo ważne że wie ile to jest kilogram, bo Chińczycy operują na połówkach. Dla nich kilogram to lian jin czyli dwa razy pół kilo. Kupuję tak kilogram jednego rodzaju i kilogram drugiego, okazjonalnie kupię też kilka sztuk tofu bezsmakowego.

P1030634 (Copy)

Także zazwyczaj biorę kilogram jednego i kilogram drugiego, niestety jakiś czas temu nie było jednego rodzaju więc musiałem udać się do konkurencji.
– Haha, przyszedłeś do nas, a zazwyczaj chodzisz tam. Następnym razem pójdziesz tam?
– Nie, po prostu nie miała, to przyszedłem tutaj.

Zapłaciłem, uśmiechnąłem się do wszystkich i poszedłem.
Gdy wróciłem dwa dni później znowu poszedłem do tej Pani co zawsze i znowu nie było, ale gdy Pani mnie zauważyła to od razu wyciągnęła z zamrażalki tofu którego nie było i oboje się uśmiechnęliśmy.

Dzisiaj niestety nie było tak dobrze, musiałem pójść do trzeciej Pani, bo dwie pierwsze nie miały. Widać poniedziałek nie jest najlepszą porą na robienie pełnych zakupów pod kątem tofu.

P1030636 (Copy)

No to jeszcze jedna historia, tym razem bardzo pozytywna.
Wychodząc dzisiaj z siłowni nie poklepałem się po kieszeniach i poszedłem kupić tofu. Poklepałem się po kieszeniach dopiero gdy byłem przed targiem, ale pomyślałem ze jak ktoś miał go wziąć to już go wziął i poszedłem kupić co chciałem. Wróciłem do siłowni, wyjąłem klucz i powiedziałem shi (dziesięć), na następne pytanie powiedziałem shouji (telefon komórkowy) i oto Pani wyciągnęła z pod lady moją komórkę.

Nie wyobrażam sobie tego w Polsce.

P1030638 (Copy)

Chiński kącik kulturowy

Wczoraj obchodzono w Chinach pierwszy dzień seniora. Rząd chiński ustanowił w 1989 roku święto dwóch dziewiątek świętem seniora, jednakże dopiero w tym roku zostało ono wpisane na specjalną listę.

W Pekinie zamieszkuje ponad 4 miliony osób powyżej 60-go roku życia. Każdego dnia wiek ten przekracza około 400 osób.

Wice prezydent Pekinu powiedział ‘Od teraz każdy nowopowstały blok będzie musiał zawierać specjalny teren dla osób starszych, a osoby powyżej 60-go roku życia mogą liczyć na ulgi podatkowe oraz specjalne traktowanie.’

Władze Pekinu przeznaczają obecnie ponad pięć miliardów juanów na opiekę nad osobami starszymi, jednakże to ciągle za mało.

Pekin jest doskonałym przykładem na to co dzieje się w całych Chinach. Pod koniec zeszłego roku liczba osób powyżej 60-go roku życia przekroczyła 194 miliony i liczba ta ma osiągnąć 300 milionów w 2025, a Chiny są obecnie jedynym krajem na świecie w którym osób w tym wieku jest ponad sto milionów.

Bez pomocy dzieci i/lub społeczeństwa coraz więcej osób starszych popada w depresję.

Obecnie, około 5% osób starszych cierpi na depresję, kolejnych 5% na zaburzenia lękowe, a około 44% na bezsenność.

Niedziela i przegapione #7

IMG_2053 (Copy)

 Niedziela

Piętnaście kilometrów w lewo i dojechałem do końca Changchun. Może nie tylko końca Changchun co do wjazdu na autostradę. Potem z powrotem.
Jeden wielki plac budowy na przedmieściach. Tylko że żeby się do nich dostać trzeba się przebić przez kilometrowe korki. Dobrze, kilkukilometrowe.

IMG_2071 (Copy)

Dzisiaj, wyjątkowo zdjęcia ze starego aparatu. Z nowym nie czuję się tak komfortowo na meridce.

Lydia

IMG_2076 (Copy)

Napisała do mnie Lydia. Co było dość niespodziewane…Dowiedziała się od jednego z uczniów że jestem w Changchun więc napisała. Przeprosiła za swoje zachowanie, tylko co ja mam z tymi przeprosinami zrobić…Za to okłamywanie uczniów i brak pomocy przez kilka miesięcy? To trochę jeszcze czasu musi upłynąć.
Jej rodzina tęskniła za mną w czasie święta środka jesieni…Heh…

P1030624 (Copy)

Baihe

Obiecałem to słowa muszę dotrzymać.
W zeszłym tygodniu jak wiecie pojechałem do Baihe, maleńkiej miejscowości będącej punktem wypadowym do wypraw na górę Changbai. Przyjęły mnie tam w gościnę Sabina i Ania. Sabinę przywiało aż z Gliwic, co tylko dowodzi że świat jest maluteńki. Anię przywiało z Ługańska na Ukrainie.

P1030625 (Copy)

Ania to prawdziwie złota dziewczyna która wręcz chciała oddać mi swoje łóżko…no tak, to nie przejdzie. Aż taką dobrą to Jej nie pozwoliłem być.
Pierwszy wieczór minął nam niezwykle wesoło w towarzystwie produktów chińskich winnic oraz koreańskiej knajpki z naprzeciwka. W ogóle to dziewczyny mają tak blisko do knajpek jak ja. Tylko że mają więcej napisów po koreańsku.

IMG_2001 (Copy)

Dzień drugi rozpocząłem od spaceru po Baihe, które życiem nie tętni. Przynajmniej w najbliższej okolicy mieszkania dziewczyn. Znalazłem za to targ warzywny i Pana przewożącego tofu który się reklamował przez megafon. Zimno, zimno i ogólnie rzecz biorąc średnie wrażenie zrobiła na mnie ta część miasta.

Nie mogłem uwierzyć że nie jadły nigdy youtiao ani baozi, więc Im przyniosłem.

IMG_2033 (Copy)

Ruszyliśmy oglądać Baihe, które wygląda jak przeciętne chińskie miasteczko z dodatkiem rzeźb i widokiem na góry. Z Anią poszliśmy kupić bilet powrotny i niestety moja znajomość chińskiego zmusiła mnie do zakupu porannego czyli wymeldowania się przed piątą rano w poniedziałek.

Próbowaliśmy obejrzeć kilka filmów, w końcu stanęło na nieprzewidywalnym remake’u Piątku trzynastego z doskonałym Jasonem, który zebrał oskara za rolę pierwszo planową (pamiętasz Halny?).

IMG_2045 (Copy)

A potem musiałem się udać spać i niedziela się zakończyła.

Lepiej kurna czy jeszcze ma być charakterystyka postaci?

IMG_2046 (Copy)

Święto dwóch dziewiątek

Święto dwóch dziewiątek obchodzone jest dziewiątego dnia dziewiątego miesiąca księżycowego. Święto to sięga tradycją jeszcze przed 25 rokiem naszej ery.

Według I Ching dziewiątka jest liczbą yang, a dwie dziewiątki mają za dużo yang przez co dzień ten może być niebezpieczny. By ochronić przed niebezpieczeństwem zwyczajowo powinno wchodzić się na wysoką górę, pić wino z chryzantem i nosić kwiat dereni, gdyż te dwa kwiaty uznawane są za oczyszczające.

W czasie tego święta niektórzy Chińczycy odwiedzają także groby swoich przodków, w Hong Kongu rodziny zbierają się na grobach by je oczyścić, odmalować i złożyć ofiary.

Początki

Pewnego dnia człowiek imieniem Huan Jing miał wizję że nadchodzi potwór przynoszący zniszczenie. Przekonał swoich krajan by ukryli się w górach gdy on podejmie walkę. Rzecz jasna wygrał a by upamiętnić jego bohaterski czyn zaczęto obchodzić święto dwóch dziewiątek.

Obecnie

O ile początkowo, prawdopodobnie, święto istniało by rzeczywiście próbować odgonić niebezpieczeństwo, tak obecnie stało się kolejną okazją do świętowania. Sklepy sprzedają ciasteczka ryżowe, z małymi kolorowymi flagami. Wiele osób pije herbatę z chryzantem, dzieci uczą się wierzy o chryzantemach, a w wielu miejscach pojawiają się wystawy o tych kwiatach. Prowadzone są również biegi górskie.

Wiersz

九月九日憶山東兄弟
獨在異鄉為異客,
每逢佳節倍思親.
遙知兄弟登高處,
遍插茱萸少一人.

– „Dwie dziewiątki, tęsknię za moimi braćmi z Shandong” — Wang Wei (王維)

To będzie trudne, ale spróbuję…

Dziewiątego dnia dziewiątego miesiąca wspominam braci mych z Shandong
Niczym obcy w kraju nieznanym
Każdego dnia ma tęsknota rośnie
Daleko stąd bracia weszli na szczyt
Sadzą tam kwiaty, lecz jednego brak

mmexport1381315342529

Starszy brat z Jiawang

Urywki

P1030604 (Copy)

Będzie o najgorszych pięciu sekundach mojego życia, ale za chwilę.

P1030612 (Copy)

Jadę autobusem, myślę już o tym że się spóźnię, bo bus się wlecze w korku i wręcz marzę o tym by jutro pojechać do pracy na meridce. Ponieważ większość ludzi była już w pracy (dzisiaj odpracowuje się poprzedni poniedziałek) udało mi się usiąść i siedzieliśmy razem z plecakiem. Naprzeciwko siedziały dwie Chinki w średnim wieku, jedna schowała do torebki ciastka, a druga wciskała Jej upieczonego słodkiego ziemniaka. Mniej więcej tak:
– No weź.
– Nie, nie wezmę.
– Ale weź, to dobry ziemniak.
– No nie wezmę, nic dla Ciebie nie mam.
– Weź, nie przejmuj się.
– Nie wezmę!
– A weźmiesz gdy ja wezmę?
– Mówię, że nie wezmę.
– No weź!
– Dobrze.
– Popatrz, ten obcokrajowiec się na nas patrzy.
– Chcesz słodkiego ziemniaka?
Uśmiechnąłem się szerzej i pomachałem ręką. Obie zjadły po ziemniaku.

P1030605 (Copy)

Jestem na siłowni. Ponarzekałbym na tych wszystkich którzy przychodzą, siadają na ławeczkach i piszą smsy, ale nie ma to większego sensu, równie dobrze mogę narzekać na to że muszę czekać w kolejce do jedynej klatki do przysiadów, a to nie ma większego sensu, więc nie narzekam. Dzisiaj za to odpłaciłem za wypadek sprzed kilku tygodni gdy zdejmowano mi z pleców sztangę. Tym razem to ja zdejmowałem sztangę gdy mięśnie nie dały rady, bo to podobno nigdy ciężar nie jest zbyt duży, a jedynie my zbyt słabi. Podobno.

P1030608 (Copy)

Najgorsze pięć sekund mojego życia. A przynajmniej najgorsze o których teraz pamiętam.
Prowadzę spokojnie zajęcia z dzieciakami gdy nagle wchodzi Chris, czyli właściciel (na papierze mąż Pani właściciel na pewno) szkoły, siada między uczniami, chwilę z nimi pogadał, po czym wychodzi. Po kilku minutach wchodzi znowu i mówi:
– Dzieciaki, macie chwilę przerwy. Bart słuchaj…
No nie, zabierze mi te sześć godzin, zostanie mi samo kolegium, za takie pieniądze to ja pierdzielę nawet ten ‘prestiż’ wykładnia w kolegium, kupuję bilet i wracam do Polski, a może Johnson jednak coś mi połapie i nie będzie tak źle, tylko ile mam czekać…nie, jak mi zabierze te lekcje to wracam.
– nie chciałbyś przejść do nas na pełny etat?
Nie wracam do Polski.
– Dzieciaki Cię lubią, zajęcia prowadzisz inaczej niż ja, jesteś cierpliwy, trochę Cię podsłuchiwałem, podoba mi się co robisz.
-Wiesz co, jasne. Jasne że tak.
– Super, jak wszystko ustalę to wrócę do Ciebie z propozycją.

P1030618 (Copy)

A ja już byłem praktycznie w samolocie do Polski.

P1030619 (Copy)

Piątkowa klasa czwarta

P1030588 (Copy)

Każda klasa jest wyjątkowa, bo każdy człowiek jest inny i w każdej klasie mnóstwo jest takich jednostek które czynią grupę wyjątkową.
Taki zbiór jednostek mam w klasie czwartej w piątek. Świetni młodzi ludzie, naprawdę świetni, ale wychowania w Nich za grosz. O ile tydzień temu było ich w sali około 25 tak dzisiaj chyba 50…
I mamy w tym zbiorze uczniów którzy siedzą z tyłu i grają w gry, chyba że się zbliżę. Mamy uczniów którzy słuchają uważnie i notują. Mamy uczniów będących gdzieś pomiędzy. Bo zawsze musimy mieć.
Dzisiaj za to pojawił się chłopak, który wszedł spóźniony usiadł z tyłu i zaskoczył mnie swoją wiedzą. Gdy Go mocno pomęczyłem, okazało się że z angielskim nie ma u Niego źle tylko etyka pracy dość kiepska.
Podobnie z kilkoma innymi uczniami…męczyłem, męczyłem ale wymęczyłem i asystentka Chloe stwierdziła że właśnie tak powinienem Ich dręczyć.

P1030589 (Copy)

I jest taki chłopak Miang Ji, o ile dobrze pamiętam, typowy łobuz, do bólu więc stereotypowy. Wypiłem piwo, zasnąłem, spóźniłem się na zajęcia haha. Do bólu. Tyle że jak się okazało że ani On, ani Jego kompan z ławki nie mają książki to się przesiadł do Daisy (to Ona chciała zostać tłumaczką) i z Nią rozwiązywał zadania, a potem ćwiczył. A taki łobuz. To jest podejście jakiego prawdopodobnie zabrakło Mu w ogólniaku i przez to coraz bardziej mi tych młodych ludzi szkoda. Bo to są praktycznie same smutne historie. I gdyby Oni tylko tak nie gadali to by było super…jak Daisy zapytała się o różnicę między in the corner a on the corner to już w ogóle och i ach.

Chociaż nie, jedna nie jest smutna, ale ona nie jest prawdziwa, więc pominę ją milczeniem.

P1030590 (Copy)

Z Bryanem wymieniliśmy się dzisiaj klasami na pół godziny. On męczył moich z lokacji, ja męczyłem Ja Jego uczniów nie męczyłem, tylko chwilę z nimi porozmawiałem. Same dziewczyny. Samiuteńkie. I jedna powiedziała że chciałaby pojechać do Danii bo tam są najszczęśliwsi ludzie na świecie. Pięknie to wyszło. Będziemy to pewnie powtarzać, bo Jego uczniowie nie mają już możliwości ćwiczenia angielskiego mówionego. To niech się męczą ze mną.

P1030597 (Copy)

Chiński kącik kulturowy

Wybodwana w 1465 roku brama Tiananmen (ta z portretem Mao na czele), będąca znakiem rozpoznawczym Pekinu została, o czym niewiele osób wie, przebudowana ponad 40 lat temu.

Składająca się z czerwonego muru i wieży brama popadła w ruinę w czasach wojny, z powodu braku napraw, oraz ruchów wody, a w 1969 została prawe zniszczona gdy w prowincji Hebei doszło do trzęsienia ziemi.

Także w tym roku zdecydowano przeprowadzić modernizację oraz dodać bunkru obronne. Projekt był utrzymywany w ścisłej tajemnicy. Osiem dni zajęło samo przykrycie bramy.

Łącznie 500 pracowników uczestniczyło w projekcie, a blisko 200 żołnierzy pilnowało bramy.

Renowacja trwała łącznie 110 dni, a samo umieszczenie godła narodowego zajęło pół dnia..