Ji’an

P1070750 (Copy)

Dawno temu Korea była podzielona na trzy królestwa. Goguryeo, Baekje i Silla.

P1070754 (Copy)

To pierwsze wywodziło się z Mandżurii. Istniało sobie sześć stuleci aż zostało rozbite przez Chiny na początku wieku siódmego.

P1070759 (Copy)

Jedną ze stolic kraju był znajdujący się obecnie na terenie ChRL Ji’an. Miasteczko obecnie malutkie na granicy z Korea Północną. Dostać się to nie jest łatwo. Dostać się do wpisanych n listach kulturowych zabytków UNESCO grobowców z okresu tego królestwa jest jeszcze trudniej. O opisach w internecie możecie zapomnieć, o mapach na miejscu nie marzcie, nie myślicie nawet o autobusach które zawiozą Was na miejsce. Pozostają taksówki. Przynajmniej w zimie. Może w lato wygląda to inaczej, ale w zimie to…cóż, tak to wyglądało dzisiaj.

P1070778 (Copy)

Po wyjściu z pociągu uderzyło mnie zimno. Najpierw zamarzły mi palce u stóp, potem straciłem czucie w dłoniach, chwilę potem szczęka zaczęła mi skakać i zacząłem w duszy przeklinać samego siebie że nie wziąłem grubej kurtki i w głowie już miałem myśl by uciekać pierwszym pociągiem do Changchun i wrócić w lato…gdy w końcu wyszedłem ze stacji zrobiło się tylko gorzej. Wskoczyłem na moment do stacji biletowej gdzie ogrzałem palce i ubrałem drugą parę rękawiczek. Wyszedłem szukać stacji autobusowej. W jedną stronę nic, w drugą stronę nic, wróciłem do stacji by się ogrzać.

P1070788 (Copy)

Wbrew temu co sarkastycznie śpiewał Dezerter policjanci faktycznie mówią prawdę a nawet wychodzą na ulicę by pokazać gdzie iść. Dołożyłem kilkaset metrów i znalazłem stacje. Chciałem bilet na godzinę ósmą, ale udało mi się dostać bilet na siódmą, czyli odjazd już za dziesięć minut.

P1070791 (Copy)

Jazda z Tonghua do Ji’an trwała trochę ponad dwie godziny. W Ji’an nie miałem pojęcia co zrobić. Wymyśliłem sobie że przejdę się kawałek i znajdę taksówkę która zabierze mnie do pierwszego miejsca a stamtąd jakoś sobie poradzę. Taksówkarz sam mnie znalazł i zawiózł na kompletne przedmieścia przypominające obrzeża Jiawang.

P1070799 (Copy)

Wokół nie było niczego. Żadnych przystanków, innych taksówek, innych ludzi, nawet ludzi w kasie nie było…Pan Taksówkarz poszedł ze mną, powiedział jaki bilet kupić i nawet zawołał kasjerkę. Widząc że sobie nie poradzę w taką pogodę bez mapy zgodziłem się by mnie zawiózł do wszystkich czterech miejsc. Wyszło mnie to drożej niż planowałem, ale inaczej bym tego nie ogarnął. Dość powiedzieć że w dwóch kolejnych miejscach PT musiał wołać ludzi by mi bilet skasowali, oraz poszli ze mną. Zastanawiałem się dlaczego, ale w krótce zrozumiałem.

P1070800 (Copy)

Zakaz robienia zdjęć. Najpierw nie mogłem robić zdjęć menhirowi sprzed tysiąca czterystu lat. O jego wieku dowiedziałem się od historyków sprawdzających czy się przesunął. Nie przesunął. Zaproponowali mi transport, ale niestety taksówkarz już był opłacony. I teraz straszenie sobie pluję w zgoloną brodę ze nie wziąłem do Nich kontaktu, bo o tych grobowcach prawie nic w internecie nie ma.

P1070801 (Copy)

Trzecie miejsce do grobowce do których można wejść i ponownie nie można robić zdjęć więc trzeba iść ze strażnikiem. Który wziął mi telefon gdy próbowałem przez niego patrzeć bo mi okulary zaparowały. A było na co popatrzeć bo ten grobowiec był cudownie pomalowany. Fantastyczne kolory.

P1070813 (Copy)

Aż mnie zastanawia dlaczego do innych nie można wejść. Może kiedyś i na nie przyjdzie pora bo domyślam się że koszty otwarcia takiego grobowca są olbrzymie.

P1070815 (Copy)

Ostatnim miejscem w które się udaliśmy był zbiór grobowców z okolic piątego i szóstego wieku. Kilkanaście piramidalnych grobowców zbudowanych dla bogatszej ludności dawnego Goguryeo.

P1070823 (Copy)

Tutaj nie było już nikogo nawet w kasie. Zamknięta na cztery spusty. Tyle lat historii i tylko ja wokół. Niesamowite przeżycie. Gdyby tylko gdzieś jeszcze były przedmioty wydobyte z tych grobowców, albo chociaż zdjęcia. Z drugiej strony, należy założyć że niewiele udało się uratować, inaczej gdzieś by zostało to pokazane.

P1070846 (Copy)

A na koniec PT odstawił mnie na rzekę Yalu, czyli rzekę wyznaczającą granicę pomiędzy Koreą Północną a Chinami. Taka niepozorna rzeka  pięknymi górami po drugiej stronie. Nic dziwnego że miejsce to wybrano na stolicę. Otoczone rzeką i górami musiało być ciężkie do zdobycia między pierwszym a piątym wiekiem.

P1070847 (Copy)

Wzdłuż rzeki Yalu pospacerowałem ponad godzinę. Znalazłem fabrykę i widziałem Koreańczyków z północy. Fantastycznie.

P1070854 (Copy)

A potem przyszło mi wracać, nie za bardzo wiedziałem w którą stronę się udać, ale ruszyłem w stronę miasta i idąc przed siebie licząc że w ostateczności zawołam taksówkę.

P1070897 (Copy)

W końcu znalazłem taksówkę, ale pan taksówkarz pomachał ręką sugerując ze to za blisko. No to super. Szedłem w dobrym kierunku i już byłemu blisko.

P1070916 (Copy)

Nie było już więcej do zobaczenia w Ji’an, może jeszcze most graniczny, ale nie mam pojęcia czy on w ogóle jest w Ji’an bo nigdzie na mapie nie widziałem.

P1070920 (Copy)

Godzinę później wszedłem do autobusu do Tonghua i dwie godziny później zameldowałem się w okolicy dworca. A gdy to piszę zostały mi jeszcze trzy godziny czekania.

P1070943 (Copy)

Ogółem był to udany wyjazd, ale nie polecam wykonywać go w zimę. W lato może udałoby się załatwić transport trochę taniej. No i można zobaczyć trochę więcej grobowców a nie ograniczać się do tych z listy UNESCO.

A teraz pora na…

P1070866 (Copy)

A co to?

Miastu Wunu było pierwszą stolicą Goguryeo. Jest tylko częściowo odkryte. Dodatkowe stolice do Wandu i Guonei, które pełniło rolę dodatkowej stolicy po przeniesieniu głównej do Pjongjang.

P1070895 (Copy)

Te trzy stolice są doskonałym przykładem wykorzystania terenu do budowania miast. Sposób w jaki zostały zbudowane był naśladowany przez sąsiednie państwa.

P1070887 (Copy)

W całej okolicy Ji’an znajduje się około czterdziestu grobowców, a kolejne znajdują się w Korei Północnej. Grobowce są zaprojektowane tak by utrzymać ciężar znajdujący się na nich bez używanie kolumn czy też innych wsporników. Znajdujące się w środku malowidła są pełne kolorów i można się na nich doszukać wpływów innych kultur.

Wolne

P1070605 (Copy)

Innymi słowy czwartek. W końcu spokojny dzień w czasie którego mogłem pójść na zakupy, pierwsze w tym roku. Zmienił się rok, a nic się jeszcze nie zmieniło. Wbrew wszystkim opiniom ludzi na siłowni wcale nie ma więcej, jeżeli są nowe twarze to raczej dla mnie z powodu mojej nieobecności w czwartkowe poranki.  Tłoku dalej nie ma, najgorzej pewnie będzie wieczorami.  Miasto dalej brudne i brzydkie, ludzie trochę bardziej uśmiechnięci.

P1070606 (Copy)
Ach…nie napisałem wczoraj, więc napiszę dzisiaj: dwa miasta poznaję po powietrzu: Katowice bo to miasto poznaje się po ciężkości powietrza, oraz Changchun. Po zapachu i chłodzie. To była pierwsza rzecz jaką poczułem wczoraj wychodząc z pociągu, wziąłem głęboki oddech i w płucach pojawiły mi się szpilki lodu a twarz otulił chłód.

P1070610 (Copy)

O ile w Harbinie było zimno, ale przyjeżdżałem z zimnego Changchun, tak powietrze w Changchun uderzyło mnie jak obuch, było zimne i gęste. Czuć że to nie jest zdrowe…

P1070612 (Copy)

Po zakupach przyszła pora na życie zawodowe czyli ułożenie planów lekcji. Tylko tym razem takich nietypowych bo z historii.

P1070611 (Copy)

Gdy byłem bardzo młodym człowiekiem w głowie mojej kiełkowała myśl o studiowaniu historii. Jakoś tak mi przeszła pod koniec ósmej klasy i wybrałem ogólniak bardziej skupiający się na angielskim (tę historię chyba już kiedyś opowiadałem), ale historia zawsze była dla mnie bardzo istotnym przedmiotem, zwłaszcza po skończeniu ogólniaka w czasie którego całe to moje uczucie do tego przedmiotu było skutecznie tłamszone przez cztery lata.  Jeżeli zastanawiacie się jak ja ten ogólniak przetrzymałem skoro tyle narzekam na nauczycieli nie zastanawiajcie się więcej, dobrych też paru było.

P1070613 (Copy)

Na pierwszych studiach (tej historii chyba nie opisywałem, a wypada) miałem przedmiot zwany Historia Gospodarcza. Przedmiot jak przedmiot, ani to przydatne ani szczególnie interesujące ot taka sobie materiałowa zapchaj dziura.

P1070614 (Copy)

To był okres w którym potrafiłem zasnąć wszędzie, coś jakby narkolepsja ale bardziej skłaniam się ku absurdalnie niskiemu ciśnieniu, braku ruchowi i niesamowicie nudnym zajęciom. Raz zdarzyło mi się zasnąć na wykładzie z Historii Gospodarczej. Pewnie nie raz, ale ten raz pamiętam bo spałem z boku na krzesełku z ławką i Pan Prowadzący uderzył w ławkę zadając pytanie:
– Co to jest merkantylizm?

P1070615 (Copy)
A ja wybudzony ze snu odrzekłem zgodnie ze swoją ówczesną wiedzą:
– Jest to system gospodarczym którego główne założenie można sprowadzić do maksymalizacji eksportu i minimalizacji importu co ma przełożyć się jak największe uniezależnienie się kraju oraz jego bogacenie.
Co rzecz jasna jest odpowiedzią poprawną.

P1070617 (Copy)
Pan Prowadzący patrzył na mnie o pół sekundy dłużej niż powinien gdyby nie był zaskoczony, cała sala patrzyła na mnie o pół minuty dłużej niż powinna w ogóle na mnie patrzeć. Po mojej odpowiedzi PP wrócił do prowadzenia wykładu.

P1070619 (Copy)

Także historia to zawsze był mój konik i miałem od kilku tygodni problem z tym co wybrać. Najbardziej oczywistym rozwiązaniem wydawało mi się wybranie tematu w miarę prostego, który jest szeroko opisany i można go łatwo zilustrować obrazkami czy filmami.

P1070621 (Copy)

Trzy lekcje to trzy tematy…Oczywistym tematem jest Rzym bo można dodać naukę rzymskich liczb a to zawsze jest ciekawe, a skoro Rzym to czemu nie Grecja ze swoimi mitami których w Chinach w ogóle nie znają, no i trzeci temat…padło na Egipt o którym wiem najmniej i sam się chętnie dokształcę.

P1070625 (Copy)

I cieszę się, ale też trochę się boję bo to będą moje pierwsze zajęcia z historii…niby takie fałszywe bo jednak chodzi o język, ale i tak trochę we mnie jest niepokoju.

See you Shenyang

P1070409 (Copy)

Czyli jak spędzić większość dnia chodząc tu i tam właściwie nz celu, ot tak dla samego zwiedzania. Wyruszyłem w stronę zachodniej pagody.

P1070485 (Copy)
A co to?
Pagody są cztery. Wschodnia, zachodnia, północna i południowa. Znajdujące się mniej więcej cztery kilometry we wspomnianych kierunkach od pałacu cesarskiego.

P1070424 (Copy)
Cztery kilometry, dobre sobie. W planie miałem odwiedzić je wszystkie ale dojście do pierwszej zajęło mi dwie godziny.
Po drodze znalazłem dużą świątynię buddyjską utrzymaną w stylu tybetańskim. I to zupełnie za darmo. Ludzi całkiem sporo, widać że postanowili uczcić nowy rok w świątyni.

P1070431 (Copy)

Następną świątynią jaka zauważyłem był kościół chrześcijański w dzielnicy koreańskiej. Oczywiście był zamknięty, ale już sam fakt był niesamowity. Wyczytałem w sieci że należy do niego około trzy tysiące osób, czyli taka malutka parafia.

P1070427 (Copy)
I szedłem dalej przed siebie, a w końcu dotarłem do czwartej świątyni (o tej pominiętej będzie za chwilę). Ta znajdowała się na wokół zachodniej pagody i ponownie była to świątynia buddyjska w stylu tybetańskim.

P1070437 (Copy)

Zatkało mnie z wrażenia bo widziałem w jeden dzień więcej świątyń niż przez cztery miesiące w Changchun…Czyli jednak jakaś religijność, duchowość istnieje na północy. Trzeba tylko poszukać. Teraz będę mieć więcej czasu więc postaram się udać do tych wymienionych na mapie świątyni w Changchun.

P1070459 (Copy)
Ach…ta niewspomniana a odwiedzona świątynia była maluteńka i znajdowała się tuż obok pałacu cesarskiego.

P1070496 (Copy)

Wyczytałem tylko że została zbudowana w siedemnastym wieku i że jest wpisana na listę chińskich zabytków z oznaczeniem AA. Czyli całkiem w porządku.

P1070474 (Copy)
Do stacji kolejowej postanowiłem pójść pieszo, w końcu ani trochę mi się nie śmieszyło. I tak niespiesznie doszedłem do restauracji samoobsługowej przed stacją. Wystarczyło wybrać co się chce a Pan Kucharz przygotowywał to w ogromnym garze po czym przelewał i można było zacząć jeść. Świetne. Takie coś to ja rozumiem.

P1070528 (Copy)
Po dojściu do stacji zdałem sobie sprawę że zostało mi jeszcze mnóstwo czasu i postanowiłem go spędzić na spacerowaniu.

P1070532 (Copy)
Tak dobrze nie włóczyło mi się od wakacji. Fantastyczne miasto, czyste, wysokie, z mnóstwem ścieżek rowerowych, uśmiechniętymi ludźmi. Na takiej północy da się mieszkać. Tym bardziej ciekawi mnie Dalian, podobno najpiękniejsze miasto w Dongbei.

P1070538 (Copy)
Przespacerowałem się i przyszła pora wracać.

P1070557 (Copy)

A te budynki z lat dwudziestych dwudziestego wieku są fantastyczne, budowane na styl zachodni i utrzymane w super stanie, o wiele lepszym niż te faktyczne kulturowe zabytki. Główna stacja kolejowa wygląda tak że jakby zdjąć z niej napis to bym w życiu nie odgadł że to Chiny.

P1070599 (Copy)

Shenyang bejbe dzień drugi

P1060772 (Copy)

Tak jak już pisałem wczoraj, plan na dzisiaj był żenująco prosty: do zobaczenia dwa miejsca. Pierwsze to zhaoling

P1060823 (Copy)

A co to?

Zhaoling,昭陵, to grobowiec drugiego cesarza z dynastii Qing – Huang Taiji. Budowano go osiem lat w połowie siedemnastego wieku. Budynki są zbudowane w stylach reprezentujących zarówno styl Mandżurski jak i Chiński.

P1060828 (Copy)

Grobowiec ten znajduje się w parku Beiling i jest bliźniaczo podobny do grobowca odwiedzonego wczoraj. Z tą różnicą że wstęp był droższy i trzeba było dopłacić za odwiedzenie dwóch dodatkowych pomieszczeń (które można sobie darować).

P1060962 (Copy)

Przyznam się bez bicia że gdybym przyjechał tutaj w środku sezonu turystycznego i miał wysupłać 50 RMB za zwiedzanie to czułbym się rozczarowany. 30 RMB jest ceną odpowiednią.

P1060966 (Copy)

Tylko przyznam uczciwie że mi się serce kraje gdy na te zabytki patrzę. Poniszczone, odrapane, byle jak zabezpieczone, najzwyczajniej w świecie puste, a drzewa bez liści jedynie dopełniają całości. Oba te grobowce są smutne. Proste.

P1070003 (Copy)

Punktem numer dwa na mojej liście były wykopaliska, a konkretniej wioska z przed siedmiu tysięcy lat. Czyli muzeum Xinle

P1070014 (Copy)

A co to?

To muzeum związane z wioską z przed ponad siedmiu tysięcy lat. Znajdują się tam znaleziska archeologiczne (a jednak archeologowie pojawiają się na północy), oraz zrekonstruowana wioska.

P1070021 (Copy)

Taki opis wystarczył by mnie zachęcić…
Wioska…wioska…pięć chatek, a wejść możesz do trzech – wioska. Do tego muzeum z nikłym zbiorem przedmiotów z wykopalisk. Niby część terenu jest zarezerwowana na kolejne wykopaliska, ale…taki jakiś niesmak pozostaje. Nikt o tę północ nie dba, nikt się tym jakoś specjalnie nie interesuje. To chyba najstarsza ze wszystkich znalezionych wiosek na terenie Chin, a mimo to jest to niezwykle nijakie. Chociaż w muzeum jest sporo informacji po angielsku.

P1070051 (Copy)

Przygnębiony trochę faktem nijakości wioski postanowiłem odwiedzić muzeum, bo jest za darmo i podobno ma ciekawe ekspozycje, również związane z tą wioską.

Najpierw jednak poszedłem poszukać jedzenia. Trafiłem do muzułmańskiej części Shenyang gdzie wybór mięs był przerażający, ale fajnie tak sobie pochodzić po targu mięsnym widząc że jednak można sprzedawać coś poza wieprzowiną.

P1070053 (Copy)

Nasycony makaronem i kawałkiem wołowiny ruszyłem do muzeum.

A co to?

Muzeum prowincji Liaoning, czyli jak sama nazwa wskazuje muzeum prowincji Liaoning, eksponaty od ery kamienia łupanego aż do czasów dynastii Qing.

P1070139 (Copy)

Tak…
Trzy piętra, po cztery sale na każdym i oczywiście sześć zamkniętych. No nic, czasem bywa i tak. W każdym razie zdjęcia zrobiłem, porozmyślałem o tym jacy to musieli być zdolni ludzie żeby tak dłubać w tym jadeicie i poszedłem szukać zachodniej pagody.

P1070368 (Copy)

Nie doszedłem do niej więc nie wytłumaczę co to. Znalazłem za to małą taoistyczną świątynię tuż obok Tesco.

P1070374 (Copy)

I tyle na dzisiaj, plan na jutro jest jeszcze prostszy niż na dzisiaj, ale zobaczymy czy uda się go zrealizować z plecakiem na plecach.

P1070398 (Copy)

Spojrzałem na ostatnią notkę z zeszłego roku i dotarło do mnie jak bardzo się zmieniło. Kraj pozostał ten sam, ale miasto jest inne, ludzie są inni, atmosfera jest inna, wszystko diametralnie różni się od siebie. Jak wiecie nie uprawiam żadnych podsumowań, więc i tym razem niczego takiego nie stworzę.

P1070404 (Copy)

Wszystkiego najlepszego w 2014, oby był jeszcze lepszy!

Wigilia

P1060189 (Copy)

No i po Wigilii można powiedzieć…
O ile jeszcze rok temu w Jiawang jakoś to wyglądało, bo była choinka, były prezenty, kolacja, śpiewy, tak dzisiaj…dzisiaj to były tylko prezenty i śpiewanie pod nosem w autobusie.

P1060194 (Copy)
Prezenty…wszystkie siostry dostały chusty przywiezione z Harbinu i wszystkie bardzo się cieszyły. Ja natomiast dostałem kulę śniegową (taką plastykową kulę z Mikołajem w środku i sztucznym śniegiem), oraz list. Także jestem mega, mega szczęśliwy :) Siostry mówią że też są szczęśliwe, także jest super.

P1060198 (Copy)
Szkoda mi strasznie, tęskno mi nieprzeciętnie bo to już drugie święta poza domem i mógłbym powiedzieć oj tam, ale to jednak nie jest oj tam. Sam się na to zdecydowałem, jestem twardy i wytrzymam, ale gdzieś tam w żołądku trochę mnie ściska. Nie tylko mnie jednego, ale w takich czasach przyszło mi żyć i wiem że chociaż teraz rodziny nie zobaczę, to zobaczymy się już za parę miesięcy.  Już niedługo.

P1060217 (Copy)

No dobrze, było smutno, to teraz będzie komicznie. Postanowiłem kupić sobie kartę SD o pojemości 32 gigabajty. Taki miałem zamysł żeby aparatem móc nagrywać dłuższe filmy. Zamysł słuszny, pomysł na kartę dobry. Sprawdziłem ceny w internecie, po czym poszedłem do sklepu z elektroniką w którym kupiłem słuchawki.

P1060225 (Copy)

Oczywiście liczyłem się z tym że karta będzie droższa niż w internecie i ani trochę mi to nie przeszkadzało. Poszedłem, poszukałem i znalazłem, ale wyłożona leży tylko karta 16, która kosztowała 89 RMB, zapytałem o kartę 32 i usłyszałem cenę, ale nie dowierzałem, Pan sprzedawca ujrzał mój wzrok i powiedział follow me niczym Abe, podążyłem za Nim i napisał na kartce 315. 315. Ja tak patrzę na Niego i mówię: 16 – 89, 32 – 315. Tak, wysoka jakość. Słyszę w odpowiedzi.

P1060230 (Copy)

Uśmiechnąłem się tylko i poszedłem na drugą stronę ulicy. Do sklepu tej samej sieci! TEJ SAMEJ SIECI! Po dwóch stronach ulicy stoją sklepy tej samej sieci! Dokładnie naprzeciwko siebie! Moja głowa eksplodowała, gdy to zobaczyłem po raz pierwszy. Niemniej jednak stwierdziłem, że co mi tam i poszedłem zobaczyć czy mają tam karty SD. Mieli.  Karta o pojemności 32 gigabajtów kosztowała 199. DOKŁADNIE TA SAMA CO W SKLEPIE NAPRZECIWKO. TEJ SAMEJ SIECI! Moja głowa jest za mała by pomieścić to co się dzieje.

P1060234 (Copy)

By ochłonąć postanowiłem wrócić pieszo. Zahaczyłem o świątynię, ale znowu była zamknięta. Pospacerowałem po jeziorze, wróciłem do mieszkania, zjadłem kolację i tyle…

P1060255 (Copy)

Ach…dzisiaj interwałów biegowych na bieżni zrobić mi się nie udało. Zrobiłem rozgrzewkę, a potem ruszyłem do piramidki 2’ tempem 5 min/km – 2’ tempem 4:40/km – 1’ tempem 3:48/km – 2’ tempem 4:40/km – 2’ tempem 5 min/km. Dwie minutki przerwy i powrót. Niestety tym razem gdy dobiłem do 3:48 bieżnia uznała że to za szybko i zaczęła zwalniać. Początkowo jeszcze z nią walczyłem, zmieniłem bieżnię, ale kolejna przeskakiwała, wróciłem na poprzednią, ale ponownie zwalniała, więc resztę zaplanowanego dystansu, 3km, pobiegłem w tempie 5min/km. Byłem trochę rozczarowany, ale to był pierwszy bieg Wigilijny od dwóch lat, także jest dobrze.

Może wiele w tym wigilijnego nastroju nie ma, ale to był dobry dzień. Niby jak co dzień, ale jednak zupełnie, zupełnie inny.

Wesołych Świąt moi drodzy.

Egzaminy semestralne dzień trzeci

Bo co komu po konsekwencji w tytułach, prawda?

P1050839 (Copy)

Dzisiaj z jednej strony miałem kilku super studentów, a z drugiej największą ilość kiepściutkich których nie ma siły ale będę musiał oblać i źle mi z tym nie będzie. Bo o ile może mi być źle w przypadku ludzi którzy coś tam się starają robić, albo chociaż na zajęcia przychodzą, tak nie jest mi ani trochę szkoda ludzi których widziałem dzisiaj po raz drugi czy trzeci, lub takich którzy ciągle na zajęciach grali na telefonie. Ani trochę.
Sam byłem studentem i sam miewałem z jakichś przedmiotów problemy, ale nigdy nie olewałem tych zajęć, skłamałbym mówiąc że spędzałem dnie i noce nad książkami, ale starałem się swoje zaległości nadrobić, lub w najgorszym przypadku wykuć na blachę odpowiedzi. I takiego podejścia mi tutaj brakuje, aczkolwiek jeden czy dwóch studentów mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło, bo nie dość że zaliczyli to jeszcze całkiem przyzwoicie.

P1050855 (Copy)

Sąsiadka zza ściany ćwiczy właśnie struny głosowe, ale że głos ma całkiem ładny to się nie denerwuję.

Właśnie dzisiaj zakończyły się moje egzaminy semestralne, oceny mam już przygotowane i pozostaje czekać na przyszły tydzień kiedy to wręczę je asystentkom, a One się już zajmą resztą. Nie wiem czy przepuszczą wszystkich, czy jednak komuś się oberwie. Wątpię w to drugie, ale kto tam wie. Nie zależy mi na tym ani trochę, ale widać to trochę taka sztuka dla sztuki…

P1050858 (Copy)

W każdym razie następny tydzień jest tygodniem ostatnim w kolegium, po nim następuje dla mnie trzytygodniowy obóz zimowy, a potem Święto Wiosny i mnóstwo notek na tematy kulturowe. Taką przynajmniej mam nadzieję. Będzie to moje pierwsze Święto Wiosny w Chinach, ale że nikt mnie nigdzie nie zaprosi raczej to typowej atmosfery zapewne nie poczuję. Będę mieć za to okazję by lepiej poznać Changchun i może w końcu zmieni się moje zdanie o tym mieście szarym w szarym.

P1050874 (Copy)

A jak nie…to znaczy że nie ma już dla tego miasta ratunku. Chyba że wiosną gdy w końcu meridka zacznie stać na kołach coś się zmieni, ale do wiosny jeszcze daleko…Ledwo co się zima zaczęła, a ta prawdziwa, najgorsza, znana z opowieści jeszcze nie nadeszła.

P1050907 (Copy)

Wczoraj w sklepie odbyłem rozmowę z Panią, która zapytała czy nie jest mi zimno bo noszę tylko kurtkę, odrzekłem że nie bo Polska także jest chłodna. W Polsce przy tej temperaturze na dwór bym nie wychodził nawet…A tutaj…a tutaj coś jest nie tak z termometrami

Niedziela i przegapione #14

P1040427 (Copy)

Pan od tofu

Pan od tofu ma córkę, prawdopodobnie z Panią od tofu, ale tego nie mogę być pewnym. Powiedział mi że Jego córka kiedyś będzie i może ze mną porozmawiać. Tyle przynajmniej wywnioskowałem z mojego translatora.
W ostatnią sobotę córka ta okazała się być uczennicą pierwsze klasy liceum, lub ostatniej klasy gimnazjum, bo to nigdy nie wiadomo i mówiła po angielsku całkiem całkiem, oczywiście zachowując pełną chińską skromność i mówiąc że jest kiepska.

P1040433 (Copy)

Niedziela

Stąpałem dzisiaj po kruchym lodzie. W gruncie rzeczy to nie stąpałem a chodziłem i nie kruchym a bardzo twardym, ale reszta zdania się zgadza.

P1040439 (Copy)
Po zajęciach ruszyłem na siłownię by pomęczyć ominięte w tygodniu małe partie mięśni (niedziela to taki dzień na przegapione rzeczy jak widać) poszedłem na pocztę która znajduje się niedaleko mieszkania. Pech chciał że ta poczta okazała się jedynie bankiem pocztowym, nie pocztą. Zaklnąłem pod nosem , po czym wróciłem do mieszkania, zjadłem obiad i ruszyłem na poszukiwania prawdziwej poczty.

P1040444 (Copy)
Wyruszyłem z lekką dozą niepewności bo gdzieś tam błąkało się we mnie uczucie że poczty działają w niedziele tylko do 15. Nie spieszyłem się jednak, bowiem czułem że jeżeli nie uda się dzisiaj to uda się jutro, lub we wtorek.

P1040451 (Copy)

Minąłem park jeziora południowego i…dotarłem na pocztę, co prawda nie na tę ulicę którą znalazłem na google, ale nie narzekałem. Poczta to poczta. Wysłałem co miałem wysłać  i postanowiłem wrócić do mieszkania idąc przez park.

P1040464 (Copy)

Mnóstwo, ale to naprawdę mnóstwo ludzi chodziło po tym jeziorze jakby nie było  w  tym nic dziwnego, ani strasznego, jakby w ogóle nie było opcji że lód się załamie…a wokół inni ludzie grali w hokeja, jeździli na łyżwach czy najzwyczajniej w świecie spacerowali z psami.

P1040479 (Copy)

Zarażony tą chińską pewnością o lód postanowiłem spróbować, początkowo ruszałem się trochę niepewnie i tak bardziej przy brzegu, ale po chwili dotarło do mnie że skoro ludzie chodzą po tym ludzie w kilkuosobowych grupach to i mnie utrzyma.

P1040486 (Copy)

I akurat gdy wszedłem na lód, zaczęło zachodzić słońce. Zachodziło tak kilka minut, a ja spokojnie spacerowałem po zamarzniętym jeziorze.

P1040492 (Copy)

Przyglądałem się Panom puszczającym latawce, Pani stojącej w zaroślach, a w końcu chciałem wyjść i wtedy pojawił się problem, bo nie za bardzo było gdzie.

P1040525 (Copy)

Poszukiwania wyjścia nie trwały długo i się udało, a efekty mogliście oglądać w tej notce.

P1040527 (Copy)

Chiński kącik kulturowy

Chang’e 3 (嫦娥三号) to sonda księżycowa która zostanie wystrzelona z południowo zachodniego Syczuanu pod koniec roku 2013.

Chang’e 3 składa się z urządzenia lądującego oraz sondy,  w pełni chińskiego pojazdu księżycowego. Celem jest wykonanie pierwszego miękkiego lądowania na ciele niebieskim. Sonda będzie zbierać próbki do analizy. Urządzenie lądujące będzie czekać na sondę, która będzie badać księżyc przez 90 dni. Dane będą natychmiast przesyłane na Ziemię.

Misja Chang’e 3 przeszła przez trzy fazy od lutego 2008 roku kiedy to została zatwierdzona:
– 21 miesięcy projektowania
– 26 miesięcy tworzenia prototypu i próbnych badań
– 20 miesięcy testów lotu

28 sierpnia 2013 misja została zatwierdzona do lotu a datę wystrzelenia ustalono na koniec roku 2013.