Oszukany piątek

P1140254 (Copy)

Pisałem o tym jak bardzo oszukańczy jest to piątek wczoraj więc się nie będę powtarzał. Napiszę za to o niezwykle inteligentnych studentach.

P1140273 (Copy)

Jak już wspominałem wielokrotnie czuję że to strasznie niesprawiedliwe iż część grup ma więcej niż inne i to wkrótce wyjdzie na kolokwium. Nikt oczywiście sobie z tego nic nie robi, a ja nie chcę studentom mieszać w planie bo równie dobrze mogą mieć inne zajęcia i trzeba by wszystko korygować. Także narzekam sobie pod nosem, ale robię dobrą minę do złej gry i udaję że wszystko jest w porządku. Ot, takie dzwonienie dzwoneczkiem w czasach gdy nad Ankh Morpork latał smok.

P1140279 (Copy)

I tak mi minęła środa, czwartek, pierwsze zajęcia w piątek i pora na drugie.
Pojawia się garstka, naprawdę garstka bo raptem dziesięć z dwudziestu pięciu, osób i zaczynam od powiadomienia Ich że robimy lekcję taką i zadanie domowe było takie. A Oni…nie…no to…takie…nie…
Zaraz, no to jakie? Takie. Czyli miałem z Nimi tylko jedne zajęcia. Czyli to była grupa z którą zajęcia miałbym dopiero za tydzień.

P1140292 (Copy)

Oni postanowili oszukać system i zamienili się z grupy parzystej w grupę nieparzystą. Jedna, jedyna grupa która pomyślała że straci zajęcia i ich już nie nadrobi. Wszyscy o tym wiedzieli, ale nikt nie wpadł na pomysł by cokolwiek z tym zrobić. Wielki, ale to naprawdę wielki szacunek dla Nich.

P1140294 (Copy)

W drodze na zajęcia ustawiono stragany. Kilka z ubraniami, kilka z jedzeniem, jeden z Wii by zareklamować nowe KTV, oraz zrekrutować ludzi do pracy. Rany…jak Oni wszyscy kiepsko grali, to jest aż niewyobrażalne. Zero wyczucia momentu, fatalne ruchy całym ramieniem zamiast samym nadgarstkiem i brakowało jeszcze tenisowych wydechów. Ale zabawę mieli przednią. Można zapytać co to takie Wii teraz? Tylko trzeba mieć świadomość że konsole były w Chinach przez wiele lat zakazane i chociaż Nintendo było obecne w Chinach pod inną marką to nigdy nie przebiło się do mainstreamu. Poza tym…no cóż, zbyt wiele konsoli w tych internetowych kawiarenkach nie było więc to i następne pokolenie będą dopiero poznawać ten świat.

P1140299 (Copy)

Czwartek raz jeszcze

P1140197 (Copy)

Dotarło do mnie że te grupy z tygodni nieparzystych, a konkretniej z dni środa-piątek będą miały przerobione trzy lekcje przed sprawdzianem, a te z tygodni parzystych dwie. Trochę to takie niesprawiedliwe, ale generalnie mało jest rzeczy sprawiedliwych na świecie. Tak mnie to dzisiaj dotknęło bo przerobiłem z jedną z grup moją ulubioną lekcję o kierunkach i położeniu miejsc. Ulubioną bo w Changchun uskuteczniałem ją bite dwa tygodnie. Dłużej męczyliśmy się chyba tylko z…a nie, to właśnie położenia i kierunki robiliśmy trzy tygodnie. W każdej jednej grupie, trzy tygodnie. Myślałem wtedy że zwariuję. Nie zwariowałem, dałem radę. W tej grupie wszystko zrobiliśmy w tydzień. I jeszcze sprawdziliśmy zadania domowe. Wszyscy mieli.

P1140198 (Copy)

Tak właśnie mija kolejny dzień tutaj a do mnie dociera że to jest najmniejsza mieścina w jakiej mieszkałem i wcale mi się to nie podoba. Ta wioseczka tętni życiem tylko przy pomocy studentów. Gdy Ich tu nie ma, nie ma tu niczego. Znaczy są sklepy, ale one służą jakiejś garstce (relatywnie) ludzi. Za to gdy są studenci to czasem nie można sobie pospacerować bo wszędzie są ludzie. To jest coś co widać na zdjęciach i można spróbować to sobie wyobrazić, ale tak naprawdę to ten tłok trzeba poczuć. Trzeba go doświadczyć by w pełni zrozumieć. Tu naprawdę jest dużo ludzi i na usta wręcz ciśnie się za dużo. Ta wioska nie została zaprojektowana dla takiej ilości ludzi.

P1140199 (Copy)

A studenci pytają się jak długo planuję tu zostać…i co ja mam Im powiedzieć po tych paru tygodniach? Że wiem że tu nie zostanę na kolejny rok, czyli prawdę? Przecież to może Ich urazić. Także lawiruję jak mogę i mówię że na razie za rok, a potem to zobaczymy bo życie jest nieprzewidywalne. No bo jest, nie ukrywajmy.  Na pewno praca w koledżu/na uniwersytecie ma swoje poważne profity w postaci czasu wolnego, ale praca w high school ma profity jeszcze większe bo czasu wolnego jest jeszcze więcej. Marzy mi się powrót do takiego ogólniaka jak w Jiawang. Oczywiście takich dzieciaków już nie spotkam, ale to mi się marzy…żeby znowu być częścią takiej społeczności i być kimś więcej niż nauczycielem. Jak to będzie to się okaże.

P1140202 (Copy)

W kaaażdym razie jutro już piątek, chociaż to kłamstwo. Prawda jest taka że po piątku będzie wtorek, a po wtorku niedziela. Tak należy na to patrzeć bo inaczej można się nieźle zirytować. A po co się irytować?

P1140211 (Copy)

P1140209 (Copy)

I po przerwie

P1140188 (Copy)

To może zacznę od tego że poszedłem dzisiaj biegać i było super. Naprawdę szybko i dobrze mi się biegło, a jutro pewnie powtórki nie będzie bo zawsze ten pierwszy dzień po przerwie jest super a potem jest dramat. Zobaczymy już jutro. W planie dalej interwały, podobnie jak i tydzień temu, jak to wyjdzie w praniu to się okaże.

P1140189 (Copy)

Duży Smutek spotkał mnie dzisiaj na zajęciach. Przyszedł, stanął sobie w kącie i patrzył się mnie całe zajęcia odkąd zorientowałem się że nikt nie odrobił zadania domowego. Naprawdę nikt. I tak sobie stałem na środku, piłem obrzydliwie gorzką wodę z chińskimi daktylami i patrzyłem na Duży Smutek. On patrzył na mnie i tak patrząc na siebie trochę mi się udzielił. Pojawił się we mnie mały smutek i zrobiło mi się przykro. A potem usłyszałem od jednej ze studentek przepraszam  i dotarło do mnie że nie powinno mi być przykro. Że te prace domowe przecież nie są dla mnie a dla Nich. Bo taka jest prawda, to jest dla Nich i to Oni powinni ćwiczyć, a skoro nie chcą, to widać nie chcą. Zamiast tego porozmawialiśmy sobie o tym jak spędziliśmy wolne.

P1140190 (Copy)

A potem na English Corner i…rany jaka nuda. Ja to znienawidzę, naprawdę znienawidzę. Chociaż tyle dobrego że angielski tych studentów jest w miarę przyzwoity i idzie sobie pogadać, ale i tak generalnie nuda. Oni się wkurzają że po studiach zarobki niskie i ciężko o pracę. No…przerażająco trudno bo bezrobocie wynosi 4 procent. Problem jest taki że Ci młodzi ludzie myślą tak jak myślą młodzi ludzie wszędzie czyli jeżeli skończę te studia to muszę robić to i to w życiu, a prawda jest taka że większość z nas nie pracuje w zawodzie wyuczonym. Chociaż może ja nie jestem tego najlepszym przykładem.

P1140187 (Copy)

Z takich rzeczy przegapionych: June dostała pracę jako księgowa, a potem z niej zrezygnowała bo szef sprawiał wrażenie niechętnego do wypłacania wypłat. Do tego stopnia niechętnego że poprzednia księgowa nie dostała dwóch poprzednich wypłat i musiała ciągle coś poprawiać. A jeden z błędów był taki że syn szefa zabrał pieniądze i zapomniał o tym powiedzieć. Oczywiście prawda zawsze ma dwie strony i nie dowiemy się jak było naprawdę ale skoro June miała obawy to trzeba to uszanować.  Dzień później miała już pracę jako przedszkolanka i w poniedziałek rusza do boju. Ach i weekendy wolne. Praca jest, tylko kwestia elastyczności.

P1140191 (Copy)

Co tam jeszcze…nakrzyczałem na faceta który chciał wyłudzić ode mnie pieniądze bo zahaczyłem jego nadkole pedałem. Konkretniej to tę część nadkola która bardziej pełni funkcję błotnika. Nakrzyczałem i sobie poszedłem. To okropne jak bardzo ludzie chcą Cię naciągnąć bo jesteś obcokrajowcem.

P1140192 (Copy)

Przerwa

P1140145 (Copy)

Skoro przerwa to przerwa także od blogowania.
To były trzy ostatnie dni wolne June, ponieważ wczoraj ruszyła do pracy i od teraz jest Panią Księgową. Panią Księgową która nie spodziewała się ogromu spraw które będzie musiała ogarnąć. To zdumiewające jak wiele rzeczy musi księgowa liczyć w ciastkarni. Ups…czterech ciastkarniach.

P1140146 (Copy)

Inna sprawa, że ostatnie dwa dni zwijałem się z bólu i nie byłem w stanie nic zjeść. Po raz kolejny. Co roku dochodzi u mnie do takich sytuacji w których organizm buntuje się i walczy z jedzeniem. Albo coś mi się do żołądka przylepiło.

P1140157 (Copy)

Najgorsze w czymś takim jest to że z jednej strony jest się głodnym, a z drugiej strony nie można nawet myśleć o jedzeniu bo żołądek od razu się przewraca.

P1140158 (Copy)

Wczoraj nawet myślałem że jest dobrze i poszedłem biegać. Przebiegłem trzy kilometry, poczułem że żołądek jest pełny i wróciłem do mieszkania. Może i przebiegłbym więcej, ale po co ryzykować? Także nie ryzykowałem, odpuściłem i poszedłem kupić parę butelek popularnego napoju gazowanego (skoro mi nie płacą za reklamę to nie będę wymieniał nazwy) i po wypiciu trzech butelek rzeczonego napoju zobaczyłem jeszcze raz wszystko co zjadłem w ciągu ostatnich 24 godzin i to bynajmniej nie na zdjęciach. Dzisiaj, z samego rana już jest dobrze. Kolejne butelki lekarstwa już nie były potrzebne zostały więc wypite do smaku.

P1140159 (Copy)

To prawda że rzeczony napój jest dobry w przypadku wielu problemów żołądkowych i wypada tylko dziękować wielkim międzynarodowym korporacjom że dążą do homogenizacji współczesnego świata.

P1140161 (Copy)

Trochę mi tego sobotniego biegu szkoda bo było nie było to miał być bieg długi, czyli fajny relaks, ale co poradzić. Bardzo jestem zadowolony z biegu w czwartek bo tak szybko nie biegłem, od…no bardzo dawna. Zrobiłem taką prostą piramidkę 1-2-3-4-3-2-1 z równymi przerwami i wyszło bardzo przyzwoicie, czyli jest dobrze.

P1140163 (Copy)

Jutro pewnie będzie tragedia, ale nie z powodu trzech dni przerwy a z powodu braku energii, bo nie oszukujmy się, praktycznie dwa dni jedzenia zostało wyrzuconych z organizmu. Na szczęście nie przejmuję się tym jakoś specjalnie bo przecież biegam dla samego biegania a nie trenuję (chociaż mnie ciągnie).

P1140166 (Copy)

P1140184 (Copy)

P1140182 (Copy)

P1140181 (Copy)

P1140179 (Copy)

P1140176 (Copy)

P1140144 (Copy)

P1140171 (Copy)

P1140170 (Copy)

P1140168 (Copy)

I pora na przerwę

P1140122 (Copy)

Czyli siedem dni wolnego. Naprawdę odwykłem od chodzenia do pracy z jednym dniem przerwy, ale co ma powiedzieć taka June, którą coś takiego będzie czekać już wkrótce? No właśnie…

P1140123 (Copy)

Skończyłem wtorek, ale to taki wtorek jakich nie lubię, czyli ten parzysty. Nie lubię tych parzystych bo mam wtedy trzy zajęcia. Sześć godzin. I to się tak wydaje a tam masz sześć godzin w pracy to co narzekasz, ludzie po dwanaście pracują, no tak pracują po dwanaście, ale rzadko kiedy jest to praca z ludźmi a jeszcze rzadziej z ludźmi i umysłowa.

P1140124 (Copy)

Są chwile odprężenia w których mogę sobie spokojnie ze studentami porozmawiać, jednak to są naprawdę urywki, gdyż Oni nie są aż na takim poziomie by prowadzić swobodnie konwersacje po angielsku. No i tego nie się od Nich nie oczekuje. Dla Nich angielski to tylko narzędzie ułatwiające poradzenie sobie w pracy. Nie to co w przypadku Tych specjalizujących się w angielskim, od Nich wymagałbym już znacznie więcej.

P1140125 (Copy)

Na szczęście jednak nie ma frustracji jak w przypadku pracy w Changchun.  Tutaj studenci są bardzo ogarnięci, nie spóźniają się na zajęcia i na dodatek robią zadania domowe. Jedna grupa nawet je rozpisała chociaż mówiłem że nie muszą tego robić. Wyraźnie mówiłem że nie muszą, ale widać tego nie nie usłyszeli. Takie to huncwoty haha.

P1140126 (Copy)

A skoro już jesteśmy przy huncwotach, to pora na Hong Kong, o tym co tam się dzieje wiemy chyba wszyscy, Chińczycy natomiast już nieszczególnie. June wie bo Jej powiedziałem, ale potem sama gdzieś wynalazła chiński artykuł na ten temat, czyli nie ma aż takiej tragedii. Owszem, jest cenzura, ale jak ktoś chce się czegoś dowiedzieć to się dowie, kwestia spędzenia odpowiedniej ilości czasu i wystarczającego samozaparcia.

P1140130 (Copy)

Bardzo dużo studentów zostaje w koledżu, znaczy większość wraca do domu, ale praktycznie nikt nie rusza się na wycieczki. Łącznie może z 3 osoby spośród przepytanych około pięciuset, czyli licho. To smutne że sztucznie stworzone święto mające zachęcać ludzi do podróży zniechęca Ich bo jest Ich najzwyczajniej w świecie zbyt wiele. Zachęca za to do odwiedzenia rodziny, czyli też nie ma tak źle.

P1140142 (Copy)

P1140141 (Copy)

P1140138 (Copy)

P1140134 (Copy)

Jeszcze tylko jeden…

P1140096 (Copy)

Dzień i siedem dni wolnego.
Naprawdę ten jeden dzień wolnego to dla mnie za mało. Wiem że w Changchun też tak było, a nawet to było gorzej, ale tam było gorzej z mojego wyboru. Gdybym nie chciał to byłoby lepiej, sam się zgłosiłem i pracowałem dlatego że chciałem, a tutaj pracuję bo…no w sumie to rząd ustalił że mam mieć siedem dni wolnego, ale dwa z nich mam odpracować. Jestem w stanie założyć się że większość ludzi wolałaby mieć pięć dni wolnego z rzędu i nie musieć nic odpracowywać. Chociaż June mówi że wolałaby mieć siedem.

P1140107 (Copy)

Hmm…może tak.
W Chinach nie ma czegoś takiego jak czterdziestogodzinny tydzień pracy. Weźmy dla przykładu jakikolwiek sklep z czymkolwiek, powiedzmy z ubraniami. Pracujesz w nim minimum 8 godzin, częściej niż rzadziej 10, w dodatku z dwugodzinną przerwą w porze obiadu, czyli nie ma Cię w domu godzin dwanaście. Weekendy? Dwa dni wolnego w tygodniu? Zapomnij. W miesiącu dostajesz trzy dni wolnego, czasem cztery jak dobrze trafisz. Często dostajesz też premię za pracę w miesiącu bez wolnego.
Także no…myślę że z tego punktu widzenia faktycznie te siedem dni wygląda super. Z punktu widzenia kogoś kto i tak ma dwa dni wolnego w tygodniu to wygląda to średnio.

P1140108 (Copy)

Pogoda dzisiaj dopisała więc poszedłem biegać, chociaż tak naprawdę to poszedłem biegać bo dzisiaj poniedziałek, a pogoda dopisała tak dodatkowo. Chciałem pobiegać po kampusie, ale że było to w trakcie zajęć to mnóstwo studentów szlajało się między budynkami a potem okazało się że bieżnia była zajęta więc pobiegłem na tą drugą i tam się pokręciłem. Tam nie było praktycznie nikogo. Przez blisko godzinę pojawiło się może z dziesięć osób, ale one tylko przechodziły. Tak sobie przechodziły i patrzyły się na mnie mówiąc obcokrajowiec, obcokrajowiec. June mi mówi że życie większości ludzi jest tutaj nudne więc tak mówią. Tyle to już wiedziałem haha.

P1140115 (Copy)

Ogólnie to zamykam ten miesiąc na coś ponad dwustu kilometrach, czyli bardzo przyzwoicie. O wiele mniej niż w lipcu czy sierpniu, ale też przeszedłem z biegania sześć razy w tygodniu do biegania cztery razy w tygodniu i kilometraż tygodniowy zszedł z około 70 kilometrów do około 50. Jednym ze skutków obniżenia objętości jest poprawa szybkości. Już w lipcu i sierpniu biegałem szybko, ale teraz to biegam najszybciej od czasu przyjazdu do Chin. Tego pierwszego, dwa lata temu. Czyli jest bardzo dobrze. Zobaczymy jak to będzie dalej, ale na chwilę obecną mam nawet ochotę pobiegać jakieś krótkie interwały w czwartek, taki jestem naładowany.

P1140116 (Copy)

Uważaj co jesz…

P1140092 (Copy)

Czyli taka historia ostatni wypłynęła:  w jednej z restauracji w prowincji Shaanxi (nie mylić z Shanxi, która w dodatku leży obok) przyłapano właściciela na dodawaniu do nudli sproszkowane pączki maku, w których znajdują się substancje pochodne od kodeiny i morfiny. Doszło do sytuacji w której ludzie odwiedzający restaurację byli naprawdę uzależnieni od nudli.

P1140090 (Copy)

W żadnym wypadku nie jest to pierwszy przypadek dodawania narkotyków do jedzenia by zwiększyć jego popyt. Historie takie pojawiają się co kilka miesięcy i to niezależnie od tego czy jest to niezbyt bogate Shaanxi, czy bogaty Szanghaj. Wszędzie stosowane są te same metody, jedynie substancje narkotyczne się zmieniają.

A czasem obcokrajowcy przejmują się takimi pierdołami jak olej odzyskiwany ze ścieków czy nieumyte warzywa…

P1140087 (Copy)

W kaaażdym razie wróciła June i przywiozła ze sobą jabłka (kwaśne i soczyste i chociaż to nie ligole to nie będę wybrzydzać bo mama June się upomniała żeby je wziąć dla mnie), kukurydzę twardą (coś czego nigdzie indziej nie widziałem, a mama June wręcz chciała iść na pole i zerwać mi świeżej), oraz świeże orzeszki ziemne (tutaj także mama June się upominała żeby wzięła więcej).

P1140085 (Copy)

Jak można wywnioskować z powyższego akapitu mama June powoli się do mnie przekonuje. Nawet pomimo tego że nie kupiłem ani samochodu ani domu.  Za to kupiłem suszone daktyle. Tak, to na pewno sprawa tych daktyli, im nikt się nie oprze.

Piątki to w sumie trzy zajęcia, dwa bardzo proste, takie praktycznie że nic nie muszę tłumaczyć, ale w czasie tych trzecich czuję że trzeba się trochę bardziej postarać. Trochę bardziej pomachać, parę razy więcej powtórzyć, ale ostatecznie i tak wszystko jest dobrze.

P1140082 (Copy)

Po skończonych zajęciach jedna ze studentek podchodzi i pyta: a czy możemy następne zajęcia mieć na dworze? Jasne. W końcu to tylko Oral English więc bardziej zabawa niż poważna sprawa, zwłaszcza w przypadku tych którzy nie będą się specjalizować w Angielskim.

Jutro jeden dzień przerwy i trzy dni nauczania, a potem tydzień woooolnego. Żaden student nigdzie nie jedzie, wszyscy tylko wracają do domu. Za dużo ludzi. No tak, za dużo ale jednak skądś oni się biorą.

P1140080 (Copy)

Czwartek

P1140058 (Copy)

Dzisiaj do mnie dotarło dlaczego tak mało ludzi miałem wczoraj na zajęciach. Tydzień temu ktoś powiedział mi że zmienili salę na taką w innym budynku. A ja zupełnie o tym zapomniałem. No…nie tylko ja skoro jednak pół grupy przyszło do tej starej sali. Ciekawe.

P1140060 (Copy)

W każdym razie dzisiaj miałem od groma studentów i w dalszym ciągu Im się zajęcia podobały. Może dlatego że były proste, naprawdę proste. Czasem sam nie wiem co myśleć o tym co jest uskuteczniane przez chińskich nauczycieli i w konsekwencji przez obcokrajowców czyli grupowe powtarzanie tekstu (sam stosuję metodę 3×3, czyli trzy razy w grupie i trzy losowo wybrane osoby pojedynczo, ale to tylko w przypadku pojedynczych słów a nie zdań) aż do zapamiętania.  Nie wiem co o tym myśleć bo z jednej strony to jest coś do czego studenci są przyzwyczajeni i jest Im to bliskie, a z drugiej strony…no ja bym czegoś takiego nie chciał robić. Aż się muszę kogoś zapytać, kto ma większą wiedzę na temat tego co lubią a czego nie lubią chińscy uczniowie. Moment…
No tak, mój chiński kontakt chodził do dobrego ogólniaka i nie musiał niczego takiego robić, w koledżu też nie. W kaaażdym razie…przypuszczam że nie jest to zbyt popularne, takie bezmyślne powtarzanie. Ja bym czegoś takiego nie zniósł i dlatego też czegoś takiego nie stosuje.

P1140061 (Copy)

A twinkle twinkle little star czyli angielska kołysanka brzmi to niezwykle zabawnie gdy powtarza ją 30 gardeł. Powtarza, nie śpiewa. Ani grama melodii, ani grama taktu. Nie wiem sam…no może jest w tym coś czego ja nie dostrzegam.

P1140063 (Copy)

Dzisiaj na wechacie, czyli takim chińskim whatsapp jeden z moich studentów opublikował zdjęcia z zeszłego tygodnia, wraz z opisem jaki to jestem przystojny, zabawny i w ogóle super. Chłopak. Nie przestaje mnie zadziwiać że mężczyźni, bo było nie było Ci młodzi ludzie mają już po 20-23 lata, piszą takie rzeczy otwarcie. Chyba jestem gwiazdką.

P1140075 (Copy)

P1140073 (Copy)

P1140067 (Copy)

P1140065 (Copy)

Środa to English corner

P1140047 (Copy)

W gruncie rzeczy Chiny do pokojowo nastawiony kraj. Jest kilka miejsc których przynależność budzi kontrowersje Kaszmir (o które kłócą się z Indiami i Pakistanem), Aksai Chin (z Indiami i pewnie Tajwanem), o część Tybetu kłóci się Butan (i pewnie Tajwan, a sam Tybet chciałby niepodległości), tereny między Aksai Chin a Nepalem (z Indiami i Tajwanem), Jiandao (z obiema Koreami), wyspy Zhongsha (z Wietnamem i Tajwanem), południową część Tybetu (z Indiami), oraz kilka pojedynczych wysp z wyspami Diaoyu na czele. Tajwan kłóci się o wszystko, głównie dlatego że sam w sobie nie uznaje istnienia Chińskiej Republiki Ludowej więc nie tyle kłóci się z nią o te tereny co z innymi państwami, co jest…po prostu zabawne jak dla mnie.

P1140048 (Copy)

W każdym razie od ponad tygodnia wojska chińskie przebywają w Kaszmirze i nie za bardzo chcą się z niego ruszyć. Tak sobie nagle weszli z dnia na dzień, rozbili namioty i siedzą. Bardziej niepokojące jest to że premier Chin podobno nie został poinformowany o tej całej akcji, ale to może być zwykła zagrywka związana z niedawnymi odwiedzinami w Indiach.

P1140049 (Copy)

Tyle z informacji o tym co tam w Chinach, teraz co tam u mnie. Jedne zajęcia, poszły bez problemu, studenci poradzili sobie bardzo ładnie z powitaniami i przedstawieniem siebie nawzajem. Po zajęciach poszedłem do mieszkania przekonany że English corner ma miejsce w budynku nauczycieli. Pojechałem na szóste piętro, ale nic tam nie było. Zszedłem na dół, zapytałem się gdzie jest English corner, usłyszałem że albo na piątym albo na szóstym w budynku nauczania języków obcych i w te pędy tam się udałem. Okazało się ze jest to piętro szóste.

P1140052 (Copy)

Następne dwie godziny spędziłem rozmawiając o tym co studiowałem (naprawdę potrafisz tłumaczyć symultanicznie?!), skąd jestem, co robię w Chinach i takich tam ogólnych pierdołach. Wszyscy oczywiście zachwyceni jaki to ze mnie przystojniak i jak ja młodo wyglądam. Nuda. Więcej radości mam z rozmów z ludźmi którzy nie specjalizują się w angielskim, dla których to tylko dodatek niż główny kierunek. Sam nie wiem dlaczego, niby Ci pierwsi powinni mi być bliżsi bo przecież sam studiowałem to co Oni, ale jednak jakoś tak…no nie wiem. Nie potrafię znaleźć w sobie wyrozumiałości dla Nich. Tym drugim potrafię wiele wybaczyć, ale w przypadku tych drugich mam bardzo wysokie wymagania i rażą mnie Ich błędy nie tyle mocniej co w ogóle. A może to tylko dzisiaj taki dzień miałem? Zobaczymy za dwa tygodnie.

P1140053 (Copy)

P1140057 (Copy)

Profesjonalizm

P1140029 (Copy)

Będą takie trzy scenki i jedna historyjka jako wstęp do drugiej.

P1140030 (Copy)

Scenka pierwsza. Poniedziałek, godzina 1440 czyli początek zajęć trwających do 1630. Dociera do mnie email od Hillary że mogę udać się do biura w budynku administracji i odebrać zwrot  pieniędzy za bilet do Chin. To taki mały, ale bardzo przydatny bonus który sprawia że miejsce to jest trochę mniej uciążliwe. Traktuję to jako swoistego rodzaju wynagrodzenie za ten straszny prysznic od czasu do czasu i za to wifi którego de facto nie ma (dowiedziałem się że nauczyciele Chińscy mają ten sam problem, ale usłyszałem Chiny to kraj rozwijający się i aż się uśmiechnąłem, bo to mój koledż jest miejscem rozwijającym się a nie Chiny). I fajnie dostać takiego maila, tyle tylko że było w nim napisane odebrać dzisiaj między 1330 a 1630. No i jak to mam zrobić? Na szczęście jednak mogłem odebrać dzisiaj, czyli we wtorek. Odebrałem, poszedłem do wpłatomatu gdzie stadko pierwszoraczniaczek nie potrafiło ogarnąć bankomatu. Zaczęło się od wkładania karty drugą stroną a skończyło na tym że nic nie załatwiły bo nawet w trójkę przed ekranem nie potrafiły odczytać o co chodzi.

P1140031 (Copy)

Scenka druga. Dzisiejszy email. Wysłany do wszystkich nauczycieli. Zamierzamy zorganizować przyjęcie powitalne. Będziemy mieć fundusze. Czy ktoś chce się tym zająć?

P1140036 (Copy)

Scenka trzecia. Wprowadzenie.
June z partnerką sprzedały sklep. Sprzedały chociaż w sumie nie miały prawa bo same go podnajmowały, ale jak usłyszałem wszyscy tak robią, więc się za bardzo nie irytowałem. Sprzedały i powiedziały Panu który kupił sklep nie idź do właściciela, rób swój biznes, za rok jak przyjdzie do podpisania nowej umowy zadzwoń po nas jeżeli do tego czasu się z nim nie zaprzyjaźnisz. Co zrobił ów Pan? Zgadliście. Poszedł na drugi dzień do właściciela z dwoma dużymi paczkami papierosów i powiedział ja będę tu teraz biznes prowadził. Na co właściciel powiedział nie. W ten sposób straciliśmy sobotę. W końcu właściciel mający praktycznie cały parter budynku, czyli jakieś pięć sklepów pod sobą powiedział W przyszłym roku chcę zmienić koncepcję wszystkich sklepów, rozumiecie? Także wszystkie sklepy będą musiały coś wymyślić , rozumiecie? Czyli zamierza podnieść czynsz. I tyle. I nie byłoby żadnej paniki, żadnej straconej niedzieli gdyby ten Pan nie postanowił naruszyć statusu quo. A naruszył i się posypało.
I ja postanowiłem wyciągnąć z tego wniosek i po tym jak okazało się że na moim koncie nagle znalazło się ponad siedem tysięcy juanów nie zamierzam nikomu na to zwracać uwagę. Dowiedziałem się o tym dzisiaj sprawdzając stan konta w bankomacie. Sprawdziłem potem na stronie internetowej i okazuje się że one są już tam od tygodnia. To prawdopodobnie nie są moje pieniądze bo zostały mi wysłane z dopiskiem wypłata a chyba mi się nie należy chociaż kontrakt jest podpisany od sierpnia, więc czysto teoretycznie za sierpień powinienem dostać (oczywiście nie w praktyce bo nic tak nie działa). Oczywiście tych pieniędzy nie ruszam, nie są mi do niczego potrzebne, zakładam że ktoś się w końcu o nie upomni, a jeżeli nie to cóż…zostaną na koncie.
Nie, nie mogę ich odesłać. Zostały wpłacone gotówką na moje konto, w dodatku nie ma podanej informacji gdzie. Co jest ciekawe bo z reguły takie informacje są podawane. A teraz jest pustka i tylko widnieje napis wypłata.

P1140042 (Copy)

To są właśnie trzy przykładu profesjonalizmu w moim koledżu.

P1140045 (Copy)

Dopisałbym jeszcze czwartą, ale ksero było popsute i pójdę skserować twój paszport jutro to za mało na całą historię.