Pierwszy dzień świąt

P1060281 (Copy)

Trzy zajęcia.
Prawdę mówiąc to dwa i pół. Połówka bo się nie dogadaliśmy z asystentką. Becky powiedziała studentom, żeby nie przychodzili, a Oni przyszli zaliczać egzamin, po czym zostali by grać w gry. Mniej więcej w połowie zapytałem się Becky czy mogą iść, bo przecież nie ma sensu żeby tak siedzieć w cztery osoby. I tak to się skończyło.

P1060285 (Copy)

A zaczęło się od grupy, która mnie całkowicie zaskoczyła ,czyli grupy która zazwyczaj super nie jest, ma kilka fajnych, kumatych osób i to One dzisiaj przyszły. Pograliśmy trochę, pośmialiśmy się, Chloe spacerowała po całym budynku szukając innych zajęć i znalazła zajęcia w trzech innych klasach co było wręcz powalające. Lwia większość studentów wyjechała, lwia większość nauczycieli dała studentom wolne by przygotowali się do egzaminów, czyli standardowe chińskie podejście do edukacji.
– A macie jeszcze jakieś zajęcia dzisiaj?
– Nie…
– A jakieś zajęcia w tym tygodniu?
– No nie…
– To właściwie dlaczego tu jesteście?
– Bo Cię lubimy i jesteś dobrym nauczycielem.
– Naprawdę?
– No tak…
Moje serce się rozruszało. To była jedna z najmilszych rzeczy jakie usłyszałem. Głównie dlatego że była tak niespodziewana, tak nieprzewidywalna, tak niespotykana. I tak myślę teraz czy ja kiedyś zrobiłem coś takiego i mam problem…może raz mi się zdarzyło przyjść na zajęcia do kogoś kogo lubiłem. Nigdy nie sądziłem że będę właśnie kimś takim. Owszem, tutaj jest to prostsze do osiągnięcia, ale właśnie takie zachowanie moich studentów daje mi wiarę w to ta praca ma sens i warto się dla Nich starać.

P1060296 (Copy)

Na drugich zajęciach graliśmy gdy nagle George wstał i powiedział
– Bart, Bart, teraz ja.
To nie jest nasze święto, nie obchodzimy go w Chinach, ale życzymy Ci Wesołych Świąt. Wiemy że jesteś daleko od rodziny i wiemy, że Święta Bożego Narodzenia są dla Was tym czym dla nas Święto Wiosny, więc wiemy jak ważna jest rodzina, dlatego tutaj dzisiaj to my jesteśmy Twoją rodziną.

P1060299 (Copy)

I tak mnie trochę ścisnęło w żołądku. Bo to fajna grupa, bardzo Ich lubię, ale tego też się nie spodziewałem, to zawsze miłe zaskoczenie gdy ktoś o Świętach pamięta i złoży życzenia, a takie to już w ogóle.

Wigilia

P1060189 (Copy)

No i po Wigilii można powiedzieć…
O ile jeszcze rok temu w Jiawang jakoś to wyglądało, bo była choinka, były prezenty, kolacja, śpiewy, tak dzisiaj…dzisiaj to były tylko prezenty i śpiewanie pod nosem w autobusie.

P1060194 (Copy)
Prezenty…wszystkie siostry dostały chusty przywiezione z Harbinu i wszystkie bardzo się cieszyły. Ja natomiast dostałem kulę śniegową (taką plastykową kulę z Mikołajem w środku i sztucznym śniegiem), oraz list. Także jestem mega, mega szczęśliwy :) Siostry mówią że też są szczęśliwe, także jest super.

P1060198 (Copy)
Szkoda mi strasznie, tęskno mi nieprzeciętnie bo to już drugie święta poza domem i mógłbym powiedzieć oj tam, ale to jednak nie jest oj tam. Sam się na to zdecydowałem, jestem twardy i wytrzymam, ale gdzieś tam w żołądku trochę mnie ściska. Nie tylko mnie jednego, ale w takich czasach przyszło mi żyć i wiem że chociaż teraz rodziny nie zobaczę, to zobaczymy się już za parę miesięcy.  Już niedługo.

P1060217 (Copy)

No dobrze, było smutno, to teraz będzie komicznie. Postanowiłem kupić sobie kartę SD o pojemości 32 gigabajty. Taki miałem zamysł żeby aparatem móc nagrywać dłuższe filmy. Zamysł słuszny, pomysł na kartę dobry. Sprawdziłem ceny w internecie, po czym poszedłem do sklepu z elektroniką w którym kupiłem słuchawki.

P1060225 (Copy)

Oczywiście liczyłem się z tym że karta będzie droższa niż w internecie i ani trochę mi to nie przeszkadzało. Poszedłem, poszukałem i znalazłem, ale wyłożona leży tylko karta 16, która kosztowała 89 RMB, zapytałem o kartę 32 i usłyszałem cenę, ale nie dowierzałem, Pan sprzedawca ujrzał mój wzrok i powiedział follow me niczym Abe, podążyłem za Nim i napisał na kartce 315. 315. Ja tak patrzę na Niego i mówię: 16 – 89, 32 – 315. Tak, wysoka jakość. Słyszę w odpowiedzi.

P1060230 (Copy)

Uśmiechnąłem się tylko i poszedłem na drugą stronę ulicy. Do sklepu tej samej sieci! TEJ SAMEJ SIECI! Po dwóch stronach ulicy stoją sklepy tej samej sieci! Dokładnie naprzeciwko siebie! Moja głowa eksplodowała, gdy to zobaczyłem po raz pierwszy. Niemniej jednak stwierdziłem, że co mi tam i poszedłem zobaczyć czy mają tam karty SD. Mieli.  Karta o pojemności 32 gigabajtów kosztowała 199. DOKŁADNIE TA SAMA CO W SKLEPIE NAPRZECIWKO. TEJ SAMEJ SIECI! Moja głowa jest za mała by pomieścić to co się dzieje.

P1060234 (Copy)

By ochłonąć postanowiłem wrócić pieszo. Zahaczyłem o świątynię, ale znowu była zamknięta. Pospacerowałem po jeziorze, wróciłem do mieszkania, zjadłem kolację i tyle…

P1060255 (Copy)

Ach…dzisiaj interwałów biegowych na bieżni zrobić mi się nie udało. Zrobiłem rozgrzewkę, a potem ruszyłem do piramidki 2’ tempem 5 min/km – 2’ tempem 4:40/km – 1’ tempem 3:48/km – 2’ tempem 4:40/km – 2’ tempem 5 min/km. Dwie minutki przerwy i powrót. Niestety tym razem gdy dobiłem do 3:48 bieżnia uznała że to za szybko i zaczęła zwalniać. Początkowo jeszcze z nią walczyłem, zmieniłem bieżnię, ale kolejna przeskakiwała, wróciłem na poprzednią, ale ponownie zwalniała, więc resztę zaplanowanego dystansu, 3km, pobiegłem w tempie 5min/km. Byłem trochę rozczarowany, ale to był pierwszy bieg Wigilijny od dwóch lat, także jest dobrze.

Może wiele w tym wigilijnego nastroju nie ma, ale to był dobry dzień. Niby jak co dzień, ale jednak zupełnie, zupełnie inny.

Wesołych Świąt moi drodzy.

Dobry dzień

P1060137 (Copy)

Sprzątanie.
Słowami nie wyrażę tego jak bardzo nie lubię sprzątać. Nie znoszę, nie cierpię, uważam że to czynność niewdzięczna i okropna. Owszem, sprzątać należy, ale nie znaczy to że to lubię.  W Jiawang sprzątało mi się miło lekko i przyjemnie, za to tutaj to jakaś makabra. Nie mam co liczyć że mój współlokator zrobi cokolwiek poza wyniesieniem swoich śmieci, więc tak jak ostatnio sprzątałem przed wyjazdem do Harbinu (trzy tygodnie temu) tak potem nikt nic nie zrobił. Także możecie sobie wyobrazić trzytygodniowy bród w kuchni czy w przedpokoju. Że o kibelku nie wspomnę…No nic, wyszorowałem, wyczyściłem, teraz lśni. Oby jak najdłużej.

P1060144 (Copy)

W gruncie rzeczy to był fajny dzień, dostałem kartę z chińskiego oddziału YHA, więc mogę teraz spać w hostelach ze zniżkami. Na siłowni wytłumaczyłem różnicę między want to a wanna. Zrobiłem żywieniowe zakupy. Spotkałem się z Margaret by odebrać prezent. Posprzątałem i jeszcze poszedłem na spacer.

P1060154 (Copy)

A właśnie, prezent. Dostałem od Margaret portfel bo z mojego pseudoskóra odpadła jeszcze w Jiawang, ale niestety ten nowy chociaż jest cudowny jest za mały jak na moje potrzeby. Nawet portfele są w tym kraju dla mnie za małe. Znaczy takie standardowe, bo pewnie ten mój przybył do mnie właśnie z Chin.

P1060161 (Copy)

Od kilku dni próbuję rozmawiać z ludźmi po chińsku na weixin (to taka appka, którego odpowiednika chyba w Polsce nie mamy,  a która sprowadza się do gadania z ludźmi i oglądania tego co tam sobie publikują) i chociaż czasem muszę korzystać z translatora, to idzie mi to dość przyzwoicie jak ten mój marny zasób słownictwa.

P1060163 (Copy)

To był także dobry dzień z innego powodu. Obiecałem Carrots że ruszę z angielską wersją bloga, ale bardziej pod kątem lekcji i zadań dla tych moich bardziej ambitnych studentów. No i dzisiaj ruszyłem wrzucając tam pierwszą lekcję, możecie ją sobie przeczytać tutaj – http://rainreborn.pl/en/lesson-1-abbreviations/ w sumie to prosta lekcja, materiałowo wzięta z Wikipedii, ale o tyle przydatna że to taki bardziej prawdziwy język. Nie taki jaki być powinien, a taki jaki jest. Dostali oczywiście zadanie domowe, ale czy zrobią to już inna para kaloszy. Ja na pewno tych lekcji kilka zrobię, bo dawno już czegoś takiego nie robiłem i trochę brakuje mi takich ciekawszych tematów.

Niedziela i przegapione z tygodnia #17

P1060016 (Copy)

Nieśmiałość

Jak wiecie w tym tygodniu zakończyłem egzaminy i przewodniczący jednej z klas podszedł do Chloe z prośbą by podziękowała mi za uczenie Ich w tym semestrze.
– A on sam nie mógł przyjść?
– Jest trochę nieśmiały.
– Wiesz co, to zdumiewające ale z mojego perspektywy większość facetów w Chinach jest nieśmiałych, zwłaszcza tych młodszych, dziewczyny za to są bardzo otwarte.
– Tak, to prawda. Kiedyś było dokładnie na odwrót.

P1060021 (Copy)

Zadania

Żeby się moi studenci nie nudzili dostali zadania: napisać 8 rzeczy które chcą zrobić w czasie Święta wiosny. Większość pisała że chce dostać pieniądze (to taka tradycja Chińska), kupić ubrania (bo nowy rok należy rozpocząć z nowymi ciuchami i fryzurą), dużo napisało o powrotach do domu, spotkaniach ze znajomymi, ale raz, przypadkiem, na tablicy pojawił się napis Merry Christmas i jedna z uczennic napisała historię świąt Bożego Narodzenia.

P1060120 (Copy)

Czyli opisała Saturnalia. A na pytanie skąd Ona to wie, Jej znajoma, bo Ona sama nie potrafiła, odrzekła że zapamiętała z ogólniaka. Moja głowa wtedy eksplodowała. Dziewczyna wyryła na pamięć genezę świąt Bożego Narodzenia, ale nie potrafiła powiedzieć skąd ją zna.

P1060024 (Copy)

A pierogi już zjadłeś?

To pytanie przewija się przez cały dzień. Wszyscy napotkani znajomi Chińczycy pytają o to czy zjadłem…No nie zjadłem, bo nikt mi nie zrobił, sam nie zrobię, a kupić mrożonych nie kupię. Zadałem pytanie znajomej jakie są w smaku pierogi ze sklepu. Usłyszałem paskudne. To po co mam się męczyć i jeść pierogi? O co chodzi z tymi pierogami i dniem dzisiejszym dowiecie się z Chińskiego kącika kulturowego.

P1060045 (Copy)

Niedziela

P1060063 (Copy)

Udało mi się dziś z Chrisem porozmawiać odnośnie stycznia i lutego i wszystko wskazuje na to, że rozegra się to po mojej myśli, także żyć nie umierać.

P1060052 (Copy)
I tylko smutno mi trochę bo od trzech tygodni nie było Marcy, mojej niedzielnej ulubienicy. Jest za to Lilly, która super się wkomponowała w grupę chłopaków i z ręką na sercu przyznaję że nikt takim słodkim głosem do mnie jeszcze teacher nie mówił.

P1060073 (Copy)

Chiński kącik kulturowy

Dongzhi冬至 to kolejna z tradycyjnych chińskich pór roku. Już ponad dwa i pół tysiąca lat temu chińscy naukowcy moment przesilenia zimowego obserwując ruchy słońca. Jest to najwcześniejsziej określona pora roku.

To właśnie wtedy dzień na północnej półkuli jest najkrótszy a noc najdłuższa. Od tego dnia dni stają się coraz dłuższe a noce dłuższe. Yang staje się mocniejsze, a Yin słabnie.

Święto

Przesilenie zimowe jako święto zaczęto obchodzić w czasach dynastii Han (206 p.n.e – 220), a w czasach dynastii Tang i Song (618 – 1279) nastąpił prawdziwy rozkwit. Chińczycy Han uznawali przesilenie zimowe za Święto Zimy a co za tym idzie towarzyszyły temu świętu różne obchody.  Był to dzień wolny od pracy, zamykano fortece obronne, ludzie przestawali pracować a podróżnicy brali dzień wolnego. Rodziny odwiedzały się i spożywały kolacje. W okresie panowania dynastii Tang i Song zaczęto składać ofiary do niebios i przodów.

Zwyczaje

Tradycyjnie na północy Chin spożywa się pierogi (gdzieniegdzie na południu też), wierząc że pomagają one odpędzić zimę, na południu rodziny spotykają się na uroczystej kolacji i spożywają czerwoną fasolę oraz ryż, co ma odpędzić złe moce. Często spożywa się także pierogi z mąki ryżowej, czy trójkątne pierogi z ryżu zawinięte w liście bambusa.
Na Tajwanie przodkom składa się w ofierze ciasto z dziewięciu warstw w kształcie kur, kaczek, żółwi, świń, krów czy owiec.

Kolacja wigilijna

P1050928 (Copy)

Chris ciągle mówi że jesteśmy jak jedna wielka rodzina, ale dopiero dzisiaj to poczułem.
Poszliśmy do standardowej chińskiej restauracji, na standardową chińską kolację, ale…wszędzie wokół były światełka, choinka a pod nią prezenty, to było coś zupełnie niestandardowego jak na Chiny. A potem…Chris pomodlił się i podziękował za cały rok. To był jeden z najbardziej religijnych momentów jakie przeżyłem w tym kraju, a z pewnością najbardziej religijny w Changchun.

P1050929 (Copy)

Zasiedliśmy więc do kolacji, bo wieczerzą wigilijną tego nazwać nie mogę i jedliśmy. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się, jak to w rodzinie. Owszem, to samo robiliśmy w Jiawang, jednak tam był tylko jeden nie chińczyk, a tutaj aż pięcioro. I teraz to Oni, a właściwie One, robiły wielkie oczy gdy czegoś nie rozumiały. Rany…to takie niespotykane uczucie być w tym kraju rozumianym bez najmniejszych problemów, nie być w centrum uwagi i tak zwyczajnie po ludzku posiedzieć, pośmiać się i coś zjeść. Da się.

P1050930 (Copy)

Gdy już sobie pojedliśmy usiedliśmy na sofie i Chris rozdawał prezenty. Najpierw każdy dostał pięknie zapakowane puste opakowania, które były swojskim żartem Chrisa, gdy już wszyscy się pośmiali zaczęły pojawiać się prawdziwe prezenty. Miski, ubrania, a w moim przypadku przepiękne notatniki, których nikomu nie pokażę.

P1050970 (Copy)

Potem jeszcze się pośmialiśmy i zaczęliśmy zabierać wszystkie świąteczne dekoracje. Jak to w rodzinie, teraz choinka stoi w biurze i wita wszystkich. Naprawdę fajna sprawa. Taka myśl mnie naszła, że w gruncie rzeczy zostanie w tej szkole nie byłoby takie złe. Owszem, miasto jest jakie jest, ale gdy Chris mi powiedział że dzieciaki mnie lubią (im częściej to mówi tym bardziej Mu wierzę) i chociaż nie należę do Nich (jako firmy) to należę do Nich (jako rodziny). No kupił mnie, nie ukrywam, ale zrobił to już dawno temu, bo jest moim pierwszym szefem gadającym sensownie i faktycznie znającym się na rzeczy.

P1050990 (Copy)

Porządki a po porządkach koniec i Chris podrzucił mnie. Jechał akurat w moją stronę to sobie chwilę pogadaliśmy. Luzak, zupełny luzak.

P1050997 (Copy)

EDIT

Wróciła szuflada – http://rainreborn.pl/szuflada/
A także pojawił się nowy film na tubie – http://www.youtube.com/watch?v=5-_XYjNR5cE

Egzaminy semestralne dzień trzeci

Bo co komu po konsekwencji w tytułach, prawda?

P1050839 (Copy)

Dzisiaj z jednej strony miałem kilku super studentów, a z drugiej największą ilość kiepściutkich których nie ma siły ale będę musiał oblać i źle mi z tym nie będzie. Bo o ile może mi być źle w przypadku ludzi którzy coś tam się starają robić, albo chociaż na zajęcia przychodzą, tak nie jest mi ani trochę szkoda ludzi których widziałem dzisiaj po raz drugi czy trzeci, lub takich którzy ciągle na zajęciach grali na telefonie. Ani trochę.
Sam byłem studentem i sam miewałem z jakichś przedmiotów problemy, ale nigdy nie olewałem tych zajęć, skłamałbym mówiąc że spędzałem dnie i noce nad książkami, ale starałem się swoje zaległości nadrobić, lub w najgorszym przypadku wykuć na blachę odpowiedzi. I takiego podejścia mi tutaj brakuje, aczkolwiek jeden czy dwóch studentów mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło, bo nie dość że zaliczyli to jeszcze całkiem przyzwoicie.

P1050855 (Copy)

Sąsiadka zza ściany ćwiczy właśnie struny głosowe, ale że głos ma całkiem ładny to się nie denerwuję.

Właśnie dzisiaj zakończyły się moje egzaminy semestralne, oceny mam już przygotowane i pozostaje czekać na przyszły tydzień kiedy to wręczę je asystentkom, a One się już zajmą resztą. Nie wiem czy przepuszczą wszystkich, czy jednak komuś się oberwie. Wątpię w to drugie, ale kto tam wie. Nie zależy mi na tym ani trochę, ale widać to trochę taka sztuka dla sztuki…

P1050858 (Copy)

W każdym razie następny tydzień jest tygodniem ostatnim w kolegium, po nim następuje dla mnie trzytygodniowy obóz zimowy, a potem Święto Wiosny i mnóstwo notek na tematy kulturowe. Taką przynajmniej mam nadzieję. Będzie to moje pierwsze Święto Wiosny w Chinach, ale że nikt mnie nigdzie nie zaprosi raczej to typowej atmosfery zapewne nie poczuję. Będę mieć za to okazję by lepiej poznać Changchun i może w końcu zmieni się moje zdanie o tym mieście szarym w szarym.

P1050874 (Copy)

A jak nie…to znaczy że nie ma już dla tego miasta ratunku. Chyba że wiosną gdy w końcu meridka zacznie stać na kołach coś się zmieni, ale do wiosny jeszcze daleko…Ledwo co się zima zaczęła, a ta prawdziwa, najgorsza, znana z opowieści jeszcze nie nadeszła.

P1050907 (Copy)

Wczoraj w sklepie odbyłem rozmowę z Panią, która zapytała czy nie jest mi zimno bo noszę tylko kurtkę, odrzekłem że nie bo Polska także jest chłodna. W Polsce przy tej temperaturze na dwór bym nie wychodził nawet…A tutaj…a tutaj coś jest nie tak z termometrami

Egzaminy semestralne dzień #2

P1050815 (Copy)

Parę lat temu na studiach podyplomowych na zajęciach z bodajże psychologii mieliśmy stworzyć listę cech nauczyciela idealnego. Wypadałoby zacząć od definicji tego idealnego, ale sobie darowaliśmy, a potem dla równowagi mieliśmy stworzyć listę negatywnych cech które widzieliśmy u swoich nauczycieli. Moja lista negatywów była dłuższa od listy pozytywów. Nie wiem czy bardziej świadczy to o moim krytycznym spojrzenia na moich nauczycieli czy też o tym że Oni zwyczajnie się do tego zawodu nie nadawali. Chociaż, może jednak się nadawali bo były to po 2-3 cechy od prawie każdego nauczyciela z jakim przyszło mi się spotkać, a to jeszcze tak źle o Nich nie świadczy.

P1050817 (Copy)

Gdzieś tam na czele listy znajdowało się coś co przytrafiło mi się w ogólniaku na zajęciach z informatyki. Z tym przedmiotem nigdy nie miałem większych problemów, przez pewien okres nawet wiązałem z nim swoją zawodową przyszłość. W gruncie rzeczy to zbierałem wtedy najlepsze oceny w klasie, wiedzą wykraczałem poza materiał i na zajęciach się zwyczajnie nudziłem bo ile można bawić się w pisanie wzorów matematycznych w wordzie? Nauczyciel nasz nie za bardzo potrafił to zrozumieć i zdarzało Mu się na mnie nakrzyczeć i z sali wyrzucić. Nie będę kłamać i mówić że wyrzucał mnie za nic, bo zapewne byłem dla Niego zbyt głośny i przeszkadzałem w prowadzeniu zajęć. I tak nam minęły dwa lata i gdy w końcu przyszło do wystawiania ocen na świadectwo maturalne (było nie było w miarę istotna sprawa w tamtym okresie) okazało się że zamiast oceny bardzo dobrej która wychodziła mi z ocen cząstkowych otrzymałem ocenę dobrą z adnotacją już ty wiesz za co. No tak, wiem za co. Problem w tym że już wtedy oceny z zachowania ustalało się oddzielenie i nie powinny mieć one wpływu na ocenę końcową.

P1050818 (Copy)

Myślę o tym za każdym razem gdy mam ucznia który na zajęciach mi przeszkadza, ale który materiał ma obcykany. Nie mogę przecież obniżyć takiej osobie oceny za to że mi utrudnia życie, powinienem sobie samemu obniżyć ocenę bo nie potrafię dać Mu/Jej zadania adekwatnego do poziomu jaki prezentuje. Owszem, czasem są uczniowie którzy zwyczajnie nie chcą się uczyć, ale czasem wystarczy dać Im coś bardziej ambitnego by się trochę pomęczyli.

P1050819 (Copy)

Pod to samo słowo podeszła mi inna historia, również z ogólniaka. Jednakże z zupełnie innego przedmiotu. Mianowicie fizyki. Skłamałbym mówiąc że był to mój konik, owszem tragicznie mi nie szło, ale również bez rewelacji. Przedmioty ścisłe zawsze były dla mnie wyzwaniem, ale dzięki dobrym nauczycielom z matematyki i chemii z tymi przedmiotami radziłem sobie przyzwoicie. Fizyka to natomiast zupełnie inna para kaloszy. W klasie, bodajże trzeciej, gdy przyszło do wystawiania ocen na świadectwo maturalne (ciągle istotne w tamtych czasach) wychodziła mi z ocen cząstkowych ocena dobra. No skoro wychodzi to znaczy że taki poziom wiedzy prezentuję. Liczby nie kłamią. Gdy przyszła kolej na mnie, wywiązał się taki dialog:
– Ty na cztery nie potrafisz. Będzie trzy.
– Ale mi z ocen wychodzi.
– Ale nie potrafisz, w przyszłym roku będziesz mógł się poprawić, wystartujesz z dodatkowym plusem.
– Za rok nie mamy już fizyki…
I to był koniec dyskusji. Tak wylądowałem z dostatecznym na świadectwie.

P1050824 (Copy)

Obiecałem sobie, że nigdy nie będę się tak zachowywać. Bo skoro komuś wychodzi coś z ocen cząstkowych to nawet jeżeli na zajęciach się nie wykazuje to na sprawdzianach sobie radzi, a w razie problemów zawsze można dopytać…

Oba te przypadki są dla mnie przykładem niesprawiedliwości. Cechy która wkurza mnie przede wszystkim w życiu, a nie tylko u nauczycieli.

Ten tydzień pokazuje mi że całkiem nieźle sobie z tym radzę i potrafię się odciąć. Nie wiem czy to świadczy o mojej sprawiedliwości, ale wiem że jestem na dobrej drodze.
Oczywiście nie mówię że tych dwoje moich nauczycieli było niesprawiedliwych, tylko że w moim przypadku zachowali się niesprawiedliwie, zmienili reguły w czasie gry, a tego się nie robi.

Egzaminy semestralne #1

P1050786 (Copy)

I mam problem. Bo jak mam przepuścić ludzi którzy na pytanie How are you? Odpowiadają Yes. No jak, ja się pytam jak? Nawet największe lesery potrafiły się czegoś nauczyć, opanować przynajmniej określenia miejsca, a niektórzy olali to zupełnie. Owszem, mam tylko trzech takich z całej setki jak na razie, ale to się jednak zdarzyło. Żeby Oni jeszcze chociaż byli na poprzednim teście, ale nie…nic z tego. No jak ja mam Im pomóc…nie ma opcji, nie przepuszczę, nie mogę.

P1050787 (Copy)

Już i tak pójdę wszystkim na rękę i po prostu podam asystentkom moją punktację a niech już One się bawią w ocenianie. One wiedzą najlepiej jak to się tutaj procentowo układa, bo stosując moją skalę w której zaliczam od 70% musiałbym oblać więcej studentów niż wypada. Tutaj nawet poszedłbym Im na rękę i obniżył próg do 60%, ale i tak oblałoby więcej niż ta wyżej wspomniana trójka.

P1050788 (Copy)

Odebrałem dziś bilety do i z Shenyang. W trakcie rezerwacji chybło mi się i powrotny mam z innego dworca, ale na szczęście Shenyang ma fajnie ustawioną sieć metra która łączy obie interesujące mnie stacje kolejowe. W ogóle to wygląda na to, że Shenyang ma stacje metra podobnie jak w Pekinie, prowadzące do wszystkich najważniejszych zabytków co bardzo, ale to bardzo ułatwia mi życie.

P1050790 (Copy)

W gruncie rzeczy to na Shenyang się te moje podróże chyba skończą, przynajmniej jeżeli chodzi o pierwsze trzy tygodnie stycznia. Dostałem od Chrisa rozpiskę zajęć i okazuje się że będę nauczycielem w czasie trzy tygodniowych ferii. Do prowadzenia mam zajęcia z gier, gier komputerowych, historii, sportu i filmu. Nie ma tego dużo, bo wychodzi około jednej godziny dziennie, plus stałe zajęcia w weekend, ale cóż…zajęcia są codziennie i to jest największy problem bo nie mogę przez to nigdzie przez te trzy tygodnie wyjechać. Sam się jednak na to zgodziłem, więc narzekać nie będę. Zostaje mi w końcu jeszcze luty a i w samym Changchun mam jeszcze kilka rzeczy do zobaczenia, także z nudów nie umrę. Mam także jeszcze kilka pomysłów związanych z blogiem i może w końcu jeden uda mi się zrealizować.

Chiński kącik kulturowy

Zhusuan,珠算, to chińskie określenie umiejętności posługiwania się liczydłem. Urządzeniem o historii ponad tysiąc ośmiuset letniej. Ten chiński wynalazek uznawany jest za starożytny komputer.

To właśnie liczydła używano przed nadejściem ery kalkulatorów, przesuwano kulki w określony sposób. Wartość każdej kulki z górnego rzędu wynosi pięć, a z dolnego jeden.

Proste liczydło pozwala nie tylko na wykonywanie najprostszych działań takich jak dodawanie, odejmowanie, mnożenie i dzielenie, a także na działania bardziej złożone takie jak pierwiastkowanie czy obliczanie funkcji wykładniczych.

Aż do lat 90-ych umiejętności obsługi liczydła była wymaganym przedmiotem w szkołach podstawowych, a w latach 60-ych obliczenia dokonane na nim pomogły w stworzeniu pierwszej chińskiej bomby atomowej.

Czwartego grudnia 2013 roku wpisano liczydło na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Baihe i przegapione z tygodnia #16

P1050733 (Copy)

Baihe, raz jeszcze. Czyli podróż na pogranicze Chińsko-północnokoreańskie. Podróż…prawdziwa podróż z przygodami. O ile do Baihe można dojechać w 6 godzin, tak po południu trzeba dodać godzinę żeby przebyć się przez miasto będące od 16 do 18 w permanentnym korku nie tylko blokującym całkowicie główną ulicę, ale także wszystkie uliczne odchodzące od dworca.

P1050741 (Copy)

I tak można sobie siedzieć w autobusie i jechać spokojnie te kilkaset kilometrów. Gdzieś w połowie drogi pojawia się przystanek na obowiązkową kolację i toaletę.

P1050738 (Copy)

A potem nagle autobus się zatrzymuje. W okolicy ciemno, widać tylko śnieg, drzwi otwarte na oścież…W myślach kołacze jeden cytat ‘w przypadku podróży autobusem zabierajcie cieplejsze rzeczy na wypadek wypadku, w zimie to być lub nie być’.

P1050728 (Copy)

Zegar w autobusie pokazuje datę, godzinę, a po chwili temperaturę, która coraz bardziej spada. Spada i spada…wieje już po nogach, także zimno…miła odmiana od potu na plecach, to prawda, ale widoki na przyszłość są raczej nieciekawe. Pozostaje jedynie się uśmiechnąć i trzymać kciuki za to że jednak rozejdzie się po kościach.
Rozeszło się.

P1050731 (Copy)

Do Baihe dojechałem z pół godzinnym opóźnieniem, czyli tyle co nic. Potem taksówka i już jestem u Ani i Sabiny.

P1050747 (Copy)

Niedziela

Krótki spacer po przysypanym śniegiem Baihe uświadamia mi jak bardzo to miasteczko przypomina moje Jiawang pomimo tego że znajduje się kilka tysięcy kilometrów na północ i jest całkiem białe w zimie. I tu i tu ludzie są mili, uśmiechnięci, czuć taką rodzinną atmosferę. Wspaniale.

P1050748 (Copy)
Ania zadbała o wszystko, o jedzenie, spanie i pewnie wysprzątała mieszkanie jeszcze lepiej niż zwykle, nie to co Tom który nawet śmieci przez ostatnie 3 dni nie wyniósł.

P1050759 (Copy)

Poniedziałek

To kolejny dzień długich rozmów z Anią i nabijanie się Sabiny z naszych śmiechów. Oraz krytykowanie oglądania moich zdjęć, co po części rozumiem, ale w dalszym ciągu uwielbiam fotografowanie chińskich kibli (tylko mojego głównego rozmówcy o nich już nie ma), oraz śmieci i rowerów.

P1050766 (Copy)

W każdym razie dziewczyny ugościły mnie super jak zawsze zresztą. W przyszłym tygodni postara się Im odwdzięczyć gościną, ale łatwo mieć nie będę, to pewne.

Wtorek

P1050773 (Copy)

To był ostatni dzień Bryana w Changchun.

P1050775 (Copy)
Być może ostatni w Jego życiu. W czwartek, kilkanaście godzin po przylocie czeka Go rozmowa w sprawie objęcia szkoły, a gdy przejmie nad nią kontrolę skończy się możliwość przyjazdu do Changchun na wymianę między uniwersytetami.

P1050776 (Copy)

To zdecydowanie nie był wesoły dzień, pomimo przepięknych widoków na drodze z Baihe. Czasem nawet najpiękniejsze widoki nie wypełnią dziury w sercu.

Sobota

P1050612 (Copy)

Czasem są takie dni że chce się trochę odmienić to co się robi zazwyczaj. Zrobić coś takiego innego, niespodziewanego, coś zaskakującego. Jak na przykład olać siłownię i wrócić do mieszkania przez zamarznięte jezioro.

P1050613 (Copy)

Niby nic w tym nadzwyczajnego, ale może to właśnie sprawia że było to wyjątkowe.

P1050627 (Copy)

Mróz wypełnił me policzki zamieniając je w czerwone kulki, a na wąsach osadził się lód. A mimo to brnąłem przez zaśnieżone jezioro. Lód i śnieg. Żadnego ognia.

P1050649 (Copy)

Wokół mnóstwo ludzi, wszyscy próbują chodzić, słońce chociaż świeci to nie ogrzewa. Nie ma najmniejszych szans żeby ten lód się załamał, nie gdy temperatura spadła tak znacznie poniżej zera.

P1050651 (Copy)

Wypełniony pewnością odnośnie lodu postanowiłem przejść pod mostem. Nie tylko ja zresztą. Dla mnóstwa ludzi droga przez jezioro jest drogą na skróty. Dla mnie po części też, ale dzisiaj postanowiłem pochodzić trochę dłużej i znalazłem się nagle przed pionowym murem, ale doświadczenie podpowiedziało mi że ta ściana nie stanowi dla nikogo w tym kraju problemu. A wydłubane dziury jedynie potwierdziły moje przypuszczenia. Pomocne okazały się także łańcuchy zawieszone jako rodzaj ogrodzenia.

P1050658 (Copy)

Nagle znalazłem się na strzeżonym osiedlu. I tu pojawił się problem bo nie wiedziałem jak wyjść. Na szczęście po kilku minutach pojawiła się para chińczyków którzy naciskając przycisk wyszli, a ja razem za nimi.

P1050700 (Copy)

Droga na zewnątrz okazała się być dopiero początkiem, bo o ile wiedziałem gdzie jestem to średnio orientowałem się gdzie jest mieszkanie. Na szczęście w odległości majaczyły mi budynki pomagające mi odnaleźć drogę. Po kilku zakrętach zamajaczył mi w odległości zarys budynku który znałem z kilku poprzednich wizyt nad jeziorem.

P1050709 (Copy)

Wypełniony pewnością siebie ruszyłem przed siebie i zobaczyłem świątynię. ŚWIĄTYNIĘ! Buddyjską. Świątynia to może za dużo powiedziane. Jeden budynek, trzy duże posągi i sklepik. To druga świątynia w Changchun jaką znalazłem i pierwsza do której wszedłem. Dongbei sprawia na mnie wrażenie miejsca w którym sfera duchowa zeszła na bardzo daleki plan. Może zmienię zdanie gdy trochę pozwiedzam…

P1050719 (Copy)

A zwiedzanie zaczyna się 30 grudnia wyjazdem do Shenyang. Planuję spędzić tam trzy dni, ale konkretny plan dopiero pokażę za jakiś czas. Na razie siedzę w nieogrzewanym autobusie w drodze do Baihe.

P1050721 (Copy)

A co dalej? Nie wiem. Chris zaproponował mi wzięcie kilku godzin w styczniu i pewnie się zgodzę, w końcu luty to wystarczająco dużo czasu by popodróżować bo tej krainie lodem skutej.