Xinzheng -> Xinzheng

P1130460 (Copy)

Czyli ruszyliśmy do mojego nowego koledżu. Shengda Economics, Trade and Management College of Zhengzhou bo tak brzmi jego pełna nazwa znajduje się na obrzeżach Zhengzhou i można się do niego dostać bezpośrednio jednym autobusem. Trwa to niewiele ponad godzinę czyli jest rozwiązaniem świetnym bo pozwala wyrwać się stamtąd niezwykle szybko.

A wyrwać prawdopodobnie będzie się trzeba, przynajmniej na jakieś przejażdżki rowerowe bo to de facto miasteczko wybudowane wokół koledżu. Wszystkie sklepy które napotkaliśmy po drodze były przeznaczone typowo dla studentów, dla takiego zwykłego zjadacza chleba znalazł się jeden supermarket. Czyli kiepsko.

P1130461 (Copy)

Koledż wygląda ładnie, jest bardzo zielony, ma fajną bieżnię, puściutką gdy ją odwiedziłem. Poznałem już dwóch wykładowców i okazuje się że ktoś z Polski już tam uczył rok temu i może nawet będzie uczył w tym roku.

Na lekki minus muszę zapisać to że mieszkanie nie było przygotowane. Nic nie było tam uprzątnięte, pełno kurzu, tak jakby nikt nie wiedział o tym że się wprowadzam. Wysprzątanie tego wszystkiego zajęło nam z June kilka dobrych godzin, firany są chyba nie do wyprania tak przesiąkły kurzem.

Drugim minusem będzie bez dwóch zdań brak gorącej wody w mieszkaniu. Jest za to jakiś wspólny prysznic dla mieszkańców piętra w którym woda jest gorąca.

Jak jeszcze nie będzie szybkiego wifi w mieszkaniu to już w ogóle mnie trafi.

Pozostanie mi bieganie i nauka chińskiego bo czasu będę mieć pod dostatkiem, czyli też nie ma znowu takiej tragedii. To może być nawet ciekawy rozdział – życie z minimalnym dostępem do internetu. Ciekawe, bardzo ciekawe.

I z jednej strony nic nie ma co jest średnie, a z drugiej strony to jest po prostu to samo co było w Jiawang. Tyle tylko że bez porównania tańsze. Od teraz kilogram jabłek to nie jest 10 RMB w sezonie, a 5, a kilogram pomidorów to już nie 9 RMB a 3. Czyli nie ma tak naprawdę wielkich wydatków.

Szpital

P1130432 (Copy)

Miałem serce w przełyku.
Wstaliśmy o szóstej trzydzieści, o siódmej dwadzieścia byliśmy już po śniadaniu i siedzieliśmy w autobusie do Zhengzhou. A do szpitala dotarliśmy o dziesiątej dwadzieścia. Czyli na czterdzieści minut przed skończeniem zapisów. Same badania miały być przeprowadzane do dwunastej. Rany…rany! Stanąłem w najwolniejszej kolejce pełnej ludzi z mnóstwem problemów i tysiącami pytań. Koniec końców zarejestrowano mnie dziesięć minut przed jedenastą a badania skończyłem pół godziny później. Dłużej stałem w kolejce niż byłem badany.

P1130433 (Copy)

Nie znam jeszcze pełnych wyników, poprosiliśmy o wysłanie ich do Xinzheng, ale wiem że ciśnienie dalej mam niskie, wzroku mi nie sprawdzano tylko sprawdzano czy jestem daltonistą, skurczyłem się o 4 centymetry, a waga pozostała taka jak w czasie ubiegłorocznego badania. Do tego doszło jeszcze EKG, USG jamy brzusznej, badanie krwi i moczu. Ach, no i prześwietlenie klatki piersiowej.

P1130434 (Copy)

Chińczycy stojący przede mną w kolejce jechali głównie do pracy do Iraku, nie mam pojęcia dokładnie do jakiej bo o to się już nie pytaliśmy, ale fakt ten mnie trochę zaskoczył. Nie wiedziałem że coś tam się chińskiego w Iraku dzieje. Inna sprawa, gdzie się nie dzieje coś co ma związek z chińczykami?

P1130436 (Copy)

Po walce ze szpitalem udaliśmy się kupić nową kartę do telefonu, ale już się okazało że ktoś używał tego numeru przede mną i na przykład na taobao numeru zmienić nie mogę bo jest przypisany do innego konta. Takie sobie zabezpieczenie wybrali. Ciekawe, bardzo ciekawe.

P1130437 (Copy)

Następnie ruszyliśmy do Decathlonu na porządne zakupy. Wzbogaceni o nowe ciuchy wróciliśmy do Xinzheng i poszliśmy sobie potruchtać. Wytruchtaliśmy trochę ponad pięć kilometrów. Czyli nie ma tragedii, ale szału też nie. Inna sprawa, że pogoda była tragiczna. Duszno, parno, ogólnie mówiąc to niezwykle ciężko się biegało.

P1130438 (Copy)

I tak minął wtorek.

P1130445 (Copy)

Środa minęła do bólu leniwie, trochę pobiegaliśmy, trochę poćwiczyliśmy i spakowaliśmy się do drogi czekającej nas w czwartek.

P1130458 (Copy)

P1130456 (Copy)

P1130454 (Copy)

P1130447 (Copy)

Wylot i przylot

P1130422 (Copy)

Rany…naczytałem się trochę złego o Aerofłocie, ale to chyba były opinie rusofobów, lub osób które najzwyczajniej w świecie miały pecha.
W drodze z Warszawy do Moskwy dostaliśmy ciastko, bułkę, kawałek chleba, do tego sałatkę z łososiem, mięso, ser i masło. Czyli jak na lotnicze jedzenie przyzwoicie. Porównując do Lufhtnansy która podrzuciła krakersy, lub Lotu który podrzucił wafelka wygląda to super. Nie pamiętam już co tam Katarskie linie zaoferowały, ale szału nie robiło.

P1130423 (Copy)

Odprawa w Krakowie trwała króciutko i nie było żadnych problemów, tak jakby wyloty poza strefę Schengen nie były traktowane tak poważnie jak loty wewnątrz. Podobnie z odprawą celną w Rosji, tutaj także szybko szybko i po sprawie.

Koniec końców zameldowałem się zarówno w Moskwie jak i w Pekinie kilka minut przed planowanym przylotem, więc Aerofłotowi na plus trzeba także zaliczyć szybkość. Minusikiem będzie brak ciepłego drugiego posiłku w czasie lotu do Pekinu, co do tej pory było standardem, ale widać tak wyszło.

P1130425 (Copy)

Gdzieś w tam w trakcie loty wystąpiły turbulencje i nie serwowano gorących napojów czego Chińczycy za bardzo nie rozumieli bo prosili o herbatę. Taki jest już urok podróżowania bez znajomości języków obcych. Zupełnie inną kwestią jest język w jakim przekazywano te informacje na pokładzie samolotu bo przyznam z ręka na sercu że sam miałem problemy z wyłapaniem tego o co dokładnie chodzi.

P1130427 (Copy)

Chińczycy za granicą to ogólnie ciekawe stworzenia, zachowują się, przynajmniej na lotniskach, tak jakby byli u siebie, czyli głośno i brudno. Przy lądowaniach klaszczą, zresztą Rosjanie też. Taka ciekawostka lotnicza.

W Pekinie przy wchodzeniu do metra przeskanowano mój bagaż i stwierdzono że znajduje się tam długi pręt, który mam pokazać. Postawiłem się, zapytałem dlaczego, nie usłyszałem odpowiedzi, wyjaśniłem co to jest i zostałem puszczony dalej. To samo spotkało mnie później w metrze w Zhengzhou.

P1130429 (Copy)

Pręt to drążek który leciał ze mną do Chin trzy razy, a dwa razy do Polski i nigdy nikt nie robił mi z jego powodu problemów. Widać taki miałem dzień ten poniedziałek. Musiałem naprawdę podejrzenie wyglądać.

Zhengzhou -> Xinzheng

Czyli jak mnie już June wyściskała udaliśmy się na huo guo, które chociaż jest takie samo jak w Changchun, to jednak inne, lepsze. Nie ma już takiej zapychającej ilości mięsa, zamówiliśmy mnóstwo warzyw, trochę tofu i wyszło naprawdę, naprawdę smacznie. Dociera do mnie powoli fenomen tego typu restauracji, bo to naprawdę przyjemnie tak sobie usiąść i samemu przygotowywać jedzenie, będąc mimo wszystko w restauracji. Ciągle daleko mi do typowego chińskiego uwielbienia, ale kto wie jak ta relacja jeszcze się rozwinie.

P1130430 (Copy)

To co jest charakterystyczne dla Zhengzhou to fakt że linie autobusowe są tutaj niezwykle zmienne, nic nie jest stałe i w gruncie rzeczy to zawsze mnóstwo czasu traci się na szukanie autobusów do którejś ze stacji autobusowych, z których jakiś autobus może Cię zawieść do Xinzheng.

Do Xinzheng udało nam się dojechać wieczorem i jak padłem na łóżko tak zasnąłem.

P1130431 (Copy)

Chiny, rozdział trzeci – Zhengzhou, Xinzheng

Tak jak za pierwszym razem wyląduję w małej miejscowości. Tym razem nazywa się ona Xinzheng i przynależy administracyjnej do miasta większego – Zhengzhou.

Xinzheng

Samo miasto Xinzheng zajmuje teren około piętnastu kilometrów kwadratowych, na których mieszka ponad 600 tysięcy osób.

Około ośmiu tysięcy lat temu tereny w pobliżu Xinzheng były zamieszkiwane przez kulturę Peiligang. Uznaje się że to właśnie stąd pochodził Żółty Cesarz.

W czasie dynastii Zhou była to stolica kraju, podobnie w przypadku kraj Zheng, kraju Han, oraz dynastii Qin która jest uznawana za stworzenie podwalin państwa chińskiego.

Aż do 1994 roku była to część Zhengzhou kiedy to wydzielono je i nadano prawa miejskie.

Zhengzhou

Zhengzhou jest stolicą, a zarazem największym miastem, prowincji Henan w północno środkowej części Chin. Leży na południowym brzegu Żółtej rzeki i jest jedną z ośmiu wielkich starożytnych stolic Chin.

Historia

W czasach dynastii Shang w miejscu obecnego Zhengzhou powstało miasto Aodu (隞都) lub Bodu (亳都).
Miasto to zostało opuszczone w okolicach 13 wieku przed naszą erą.
Odkryto także grobowce z czasów dynastii Zhou, co świadczy o tym że tereny te w dalszym ciągu pozostawały zamieszkane.
Sama nazwa Zhengzhou pojawiła się po raz pierwszy w 605 roku i tak już zostało.

W czasach dynastii Sui (581-618), Tang (618-907), oraz pierwszej dynastii Song (960-1127) znaczenie miasta rosło gdyż było w pobliżu nowego kanału łączęgo Żółtą rzeką z północnym zachodem kraju. Powstała tu także de facto spiżarnia dla stolic kraju, najpierw Luoyang, a później Chang’an (Xi’an obecnie).

Na początku dwudziestego wieku wraz z rozwojem linii kolejowych znaczenie miasta wzrastało jeszcze bardziej.

W 1923 doszło do strajku pracowników kolejowych co do teraz upamiętniają dwie wieże stojące w pobliżu dworca kolejowego.

Klimat

Cztery pory roku, wilgotny subtropikalny, charakteryzujący się chłodnymi, suchymi zimami, oraz ciepłymi wilgotnymi latami. Wiosny i jesienie są suche i służą głównie za okresy przejściowe między zimą a latem. Średnia roczna temperatura to 14.36 stopni. Najniższa średnia temperatura miesięczna przypada na styczeń i wynosi 0 stopni, a najwyższa na lipiec i wynosi 27 stopni.

Co warto odwiedzić

Muzeum Henan
Świątynię Shaolin
Posiadłość Kang Baiwan
Górę Song
Mauzoleum z czasów dynastii Song

Ogłoszenia parafialne

Wylot w niedzielę, przylot w poniedziałek. I od tego dnia ruszam na nowo :-)
Spostrzegawczy na pewno zauważyli zdjęcie z boku. Będzie ich tam więcej, jakościowo średnie bo będą robione komórką, ale przynajmniej teraz nie będziecie musieli czekać cały rok na przegapione zdjęcia z komórki.

Alipay – rejestracja

Mnóstwo ludzi trafia na tego bloga szukając pomocy przy rejestracji na alipay.

Żeby Im pomóc postanowiłem zrobić poradnik, niestety przy próbie zarejestrowania się pojawiło się to okno:

4

w którym musimy wybrać kraj z którego numer telefonu posiadamy.

Jeżeli nie posiadamy numeru telefonu z żadnego z powyższych krajów z rejestracji nici.
Owszem, są poradniki anglojęzyczne które mówią że można się zarejestrować przez adres email, ale ludzie pracujący w alipay nie są głupi i także proszą o podanie numeru telefonu i niestety polski numer nie jest akceptowany.

Innymi słowy – nie można się zarejestować na alipay nie posiadając numeru telefonu z jednego z powyższych krajów.

A że ja nie posiadam to poradnika nie będzie. Przykro mi, jesteście zdani na pośredników lub kupowanie za pomocą kart kredytowych.

Poradnik skierowany do obcokrajowców w Chinach powstanie, ale to dopiero jak wrócę do Kraju Środka.

Pu-erh

calosc

Pu-erh, a po chińsku 普洱茶, czyli pu er cha to rodzaj ciemnej sfermentowanej herbaty produkowanej tradycyjnie w chińskiej prowincji Junnan.

Tradycyjnie herbata pu’er rozpoczyna swoje życie jako毛茶, czyli mao cha. Nie jest to nic innego jak ogólnie dostępna w Polsce herbata sypka.
W Chinach popularniejsze od postaci sypkiej jest postać生茶, czyli sheng cha, w której to herbatę formuje się w różne kształty.

Właściwości zdrowotne

– wspomaga pracę wątroby
– skutecznie walczy z nadwagą
– obniża poziom cholesterolu
– pobudza procesy trawienne
– zapobiega powstawaniu agresywnych związków tlenu – wolnych rodników
– łagodzi skutki spożycia alkoholu
– wzmacnia organizm
– zmniejsza wchłanianie tłuszczu w jelitach
– pobudza mikrokrążenie
– poprawia pamięć
– obniża ciśnienie
– uspokaja

Jak sprawdzić oryginalność?

Każda herbata powinna zawierać cztery rzeczy:

Opakowanie:  papier, lub cienki bawełniany materiał na którym znajduje się informacja o firmie/fabryce, roku produkcji, regionie/górze z której herbata została zebrana, odmianę herbaty, oraz numer przepisu. Na opakowaniu znajdują się loga, oraz rysunki.

Neifei, 内飞: czyli mały papierek wciśnięty między zwiniętą herbatę. Stanowi on dowód autentyczności. Zdarza się, że herbaty z wyższej półki mają więcej niż jeden. Zazwyczaj znajdują się na nim informacje o producencie i samej marce.

neifei

Neipiao, 内票: większy papierek, lub nawet ulotka, włożony do opakowania. Dodatkowe potwierdzenie autentyczności herbaty. Zazwyczaj znajduje się tam także informacje o producencie i marce.

piao

Herbata

bing

Jak przechowywać herbatę?

Nie należy przechowywać herbaty w zamkniętym pomieszczeniu bez przepływu powietrza gdyż doprowadzi to do utraty aromatu. Żeby temu zaradzić wystarczy włożyć herbatę do plastikowego worka.

Nie należy przechowywać herbaty w towarzystwie mocnych zapachów gdyż może nimi przejść, gdyby do tego doszło należy ją wywietrzyć, aczkolwiek nie jest to zawsze skuteczne.

Im większa wilgotność tym szybszy proces starzenia się herbaty. Może nawet pojawić się pleśń. Przedział od 60% do 85% wilgotności jest idealny.

Wystawienie na działanie promieni słonecznych może prowadzić i często prowadzi do stworzenia bardziej gorzkiego smaku.

Przechowywanie herbaty w niskiej temperaturze spowolnia okres jej starzenia. W wysokiej wręcz odwrotnie co może prowadzić do popsucia smaku.

 

Jaki wiek jest najlepszy?

Nie można udzielić tutaj jednoznacznej odpowiedzi. Wszystko jest zależne od sposobu przechowywania, receptury, zbioru, oraz innych czynników. Niektóre herbaty osiągają idealny wiek po 10 latach, a inne dopiero po ponad 30.

 

Przygotowanie

Aby przygotować herbatę najpierw trzeba ją wydzielić. Można to zrobić odrywając kawałki, lub poddać działaniu pary aż zmięknie.
Tradycyjnie powinno się odcinać specjalnym nożem poziome paski co ma zminimalizować łamanie liści.

Herbatę powinno przygotowywać się w stylu gongfu, korzystając z serwisu yixing lub gaiwan. Optymalna temperatura do zalewania pu-erh średniej jakości wynosi 95°C, a herbat lepszej klasy pomiędzy 85 a 89°C.
Przy pierwszym zalaniu powinno się herbatę moczyć przez około 12 do 30 sekund. Z każdym kolejnym zalaniem czas ten powinien być wydłużany osiągając 2 do 10 minut przy zalaniu ostatnim. Zbyt długie namaczanie może prowadzić do gorzkiego i nieprzyjemnego smaku.

Pu-erh wręcz należy zaparzać kilka razy.

Młode herbaty są w smaku mocne i aromatyczne, ale i gorzkie. Starsze są natomiast mniej gorzkie i można je zaparzać nawet dwadzieścia razy.

A gdyby kogoś herbata zainteresowała bardziej to zapraszam do licytacji – http://allegro.pl/ShowItem2.php?item=4436313505

Fotoblog – zdjęcia z komórki

DSC_4799 (Copy)

Siłownia to miejsce dla każdego niezależnie od wieku.

DSC_4804 (Copy)

I ubrania.

DSC_4805 (Copy)

Zupki błyskawiczne popularne są wszędzie.

DSC_4806 (Copy)

Nawet w zapchanych pociagach.

DSC_4911 (Copy)

Jak już zająłem ławeczkę i nie ćwiczę to będę oglądał film.

DSC_4921 (Copy)

Albo siądę sobie na urządzeniu do ćwiczenia nóg.

DSC_4934 (Copy)

Skoro obie nauczycielki grają to czemu ja mam się uczyć?

DSC_4935 (Copy)

No przecież ćwiczę!

DSC_4938 (Copy)

DSC_4939 (Copy)

Zupełnie niewzruszony.

DSC_4943 (Copy)

Ani trochę.

DSC_4947 (Copy)

Tyci tyci.

DSC_4957 (Copy)

Zmęczenie.

DSC_4962 (Copy)

Złość.

DSC_4964 (Copy)

PRZECIEŻ ĆWICZĘ!

DSC_4966 (Copy)

Nauczycielu, przepraszam, ale ja nie rozumiem angielskiego.

Śpiąc na lekcjach się go nie nauczysz.

DSC_4967 (Copy)

DSC_4968 (Copy)

DSC_4972 (Copy)

DSC_4973 (Copy)

Tam za walizkami jest kran z wodą. Do mycia rak po wyjściu z toalety.
Komu to potrzebne?

DSC_4975 (Copy)

DSC_4976 (Copy)

DSC_4978 (Copy)

Strój naprawdę nie ma znaczenia.

DSC_4991 (Copy)

DSC_4997 (Copy)

Nawet w szkole nie ma znecznia…

Niedziela i przegapione #45 i przegapione z Polski#1

No i przyszedł ten nieszczęsny Tom w piątek wieczorem. Oczywiście nikt mi nie powiedział o której godzinie przyjdzie i spędziłem cały wieczór czekając…

Mieszkanie wysprzątane, więc nie miałem już czego robić, a biorąc pod uwagę to że w czwartek wieczorem odcięło internet to pozostało jedynie oglądanie seriali. Dobrze że miałem jakiś zapas bo bym chyba z nudów po ścianach chodził.

Przyszedł Tom, wręczył mi pieniądze po czym zaczął chodzić i spisywać wskaźniki zużycia gazu, elektryczności, oraz wody. Co było zrozumiałe. Niezrozumiałe było to dlaczego On nagle zaczął to podliczać wpisując ceny. Opłaty! No tak, w kontrakcie było o tym wspomniane, ale uznałem że skoro nikt się co miesiąc nie upomina to nie mam się tym co przejmować…Och złudna nadziejo.
A ceny wyglądały następująco:
– 1 kWh to 0,5 RMB, czyli 25 groszy
– 1m3 gazu to 2,5 RMB, czyli 1,25 złotego
– 1m3 wody to 2 RMB, czyli 1 złoty
Do tego internet i wyszło że za trzy miesiące mieszkania samemu oraz 6 z Tomem zapłaciłem 1200 RMB. Da się przeżyć.

Pokazałem Tomowi że internet nie działa, ale On tylko wzruszył ramionami, powiedział że nie wie i poszedł.

Przyszedł dwa dni później, w niedzielę rano i powiedział że o 9 przychodzi właściciel. To sobie poszedłem i czekałem na Smile, która mnie odprowadziła na dworzec. To było cholernie miłe i wzruszające.

A potem to już tylko droga i droga.

Dworzec kolejowy, stacja metra, lotnisko, samolot, lotnisko, samolot, Polska. Droga powrotna zajęła mi dokładnie 24 godziny (plus sześć na zmianę czasu).

We wtorek już poszedłem biegać i biega mi się w Polsce bez porównania lepiej. Żadnych problemów, wylewania siódmych potów. Godzina biegania to żaden problem…W dodatku teraz nawet tego lata nie czuję. Nawet w Changchun jest cieplej niż w Katowicach.

Od tego wtorku do dzisiejszej niedzieli przebiegłem jakieś 63 kilometry, codziennie po 8-12 i czuję się niesamowicie, nie umieram, nie zdycham, jest po prostu tak jak być powinno. Tętno mam niskie, biegam na przyzwoitych prędkościach i jestem z tego bardzo, ale to bardzo zadowolony.

Ostatnia piątkowa pustka

Nie przyszedł nikt i to wystarczy za komentarz.

Chociaż nie, przyszła Anna. Tylko że Ona nie jest moją studentką…porozmawialiśmy i dowiedziałem się że chciała studiować na uniwersytecie w Chengdu o herbacie. I była w Chengdu wtedy kiedy ja. Los, a raczej mama, chciał/a jednak by studiowała księgowość i tak oto Anna znalazła się w Changchun studiując księgowość której nie znosi, uważa za nudną i bezużyteczną.

Czasem musimy robić rzeczy których nie chcemy. To jeden z powodów dla których lubię bycie nauczycielem. Jest to, mimo wszystko, zawód pozwalający na dużo wolności. W Chinach przede wszystkim czasowej. I tego mi strasznie brakowało w tym roku. Podliczając wszystkie godziny wychodzi mi na to że w tym semestrze pracowałem więcej niż w Jiawang…czyli za dużo biorąc pod uwagę tylko jeden dzień wolnego w tygodniu.

Myślę że to właśnie z powodu braku tego czasu wolnego tak bardzo znielubiłem Changchun. Bo tu nawet nie chodzi o to że to miasto jest nijakie, wszędzie daleko i nie ma jak się z niego wydostać na rowerze. Z tym wszystkim można sobie poradzić mając więcej czasu wolnego. Zawsze można gdzieś wyjechać, zawsze można pojechać i pozwiedzać to co jest blisko i zawsze można wydostać się z miasta gdy ma się więcej czasu.

Teraz czas nie powinien być problemem. Będzie bardziej jak w Jiawang, a nawet i lepiej bo jeszcze mniej zajęć. Tylko…tak po prawdzie to nawet nie chodzi o ilość tych zajęć, ale o jakość studentów. Bo możesz mieć 10 zajęć w tygodniu ale studentów którzy doprowadzają Cię do szewskiej pasji i nie wyrobisz, po prostu nie wyrobisz ze złości. A możesz mieć 30 godzin, ale pełnych sympatycznych uczniów do których chce Ci się wracać i już patrzysz na to inaczej. Wszystko zależy od tego z kim współpracujesz.

Ach…wczoraj wieczorem spotkałem się z Smile, która dała mi prezent. Dostałem koszulkę, masę lizaków i list…rany, to faktycznie blisko rok czasu minął odkąd się poznaliśmy. I chciałoby się napisać strasznie ten czas leci, ale to nieprawda. Długi był ten rok niesamowicie jak dla mnie.

Żadnych podsumowań!

Na chwilę Anna zniknęła i wróciła z garścią lizaków. Wszyscy wiedzą że uwielbiam lizaki, dlatego to idealny prezent dla mnie. Tylko jak ja je wszystkie zabiorę do Polski?
Pan przemyca lizaki!
Nie…to prezenty od uczniów…
A to co? W Polsce lizaków nie macie?
I tu nastała taka niezręczna cisza…

Pożegnałem się ze wszystkimi. Znaczy…z Becky, bo Chloe nawet nie przyszła na zajęcia. Na szczęście pojawiła się na sekundę na pierwszych zajęciach Becky i wtedy mogłem dać Jej czekoladki, ale na swoje zajęcia nie przyszła. W sumie to i po co miałaby przyjść.

Zamiast do firmy po wypłatę przyjdzie firma z wypłatą do mnie. Co może byłoby i fajne gdyby nie to że nikt nie raczył mi powiedzieć o której. Nie ma wielu bardziej irytujących rzeczy niż siedzenie i czekanie na kogoś kto przyjdzie cholera wie kiedy.

Ostatni czwartkowy spacer

P1130138 (Copy)

Bo biegać nie poszedłem. Mam wrażenie że ten oblewający mnie pot to po części wynik jakiegoś dziwnego przeziębienia letniego. Skoro do kompletu dochodzi zatkany nos to pewnie tak właśnie jest.

P1130124 (Copy)

W każdym razie poszedłem na spacer do parku. Porobiłem trochę zdjęć i tak dzisiaj jakoś spokojniej mi się tam wydawało niż gdy wbiegam. Nie wiem czy wpływ na to ma mój stan biegowy, czy też faktycznie było dzisiaj spokojniej, mniej ludzi i jakoś mniej ruchu.

P1130130 (Copy)

Po dwóch latach nie przestaje mnie zdumiewać jak wielu ludzi przygląda się obcokrajowcom, chyba pisałem parę dni temu o tym jak głaskali moje ręce by dotknąć włosów. Tylko o ile nie dziwiło mnie to wszystko w małym Jiawang tak w blisko czteromilionowym mieście pełnym niechińczyków. Taki urok mieszkania w Chinach i zawsze staram się uśmiechać, bo uznaję że Ci przyglądający się prowadzą dosyć nudny tryb życia skoro potrafią przez paręnaście kroków przyglądać się komuś kto wygląda inaczej.

P1130140 (Copy)

A Czerwiec zawsze mi zwraca uwagę żebym się nie przyglądał co inni mają na talerzach. Bo to niegrzeczne.

P1130170 (Copy)

Wczoraj wysprzątałem pokój, o czym już pisałem, a dzisiaj z rana wyrzuciłem wszystkie słoiki z kuchni i zostały mi tam jeszcze podłoga i reszta śmieci. A dzisiaj szefowa wysłała wiadomość że właściciel mieszkania chce komuś je dzisiaj pokazać i poprosiła żebym je trochę posprzątał. Z jednej strony przypomina mi się Jiawang gdzie co chwilę ktoś przychodził oglądać mieszkanie, a z drugiej tak mi się to średnio podoba bo sprzątać chciałem dopiero w sobotę…a tak wysprzątam dzisiaj i co ja będę w tę sobotę robił? No właśnie…reisenfieber dostanę i tyle z tego będzie.

P1130142 (Copy)

Także wróciłem do mieszkania, zacząłem sprzątać i po chwili przyszedł chiński Tom i też zaczął sprzątać. Wysprzątał pokój amerykańskiego Toma, duży pokój i została jeszcze do zrobienia kuchenka w kuchni bo resztą zająłem się sam. Niestety w tym już Mu pomóc nie mogłem gdyż musiałem iść na zajęcia. I tak z jednej strony to trochę kiepsko że nie będę mieć co robić w sobotę, ale z drugiej zajebiście że nie będę musiał jakoś bardzo mocno sprzątać po sobie. Świetnie, po prostu świetnie.

P1130150 (Copy)

I teraz doznałem olśnienia. Odkąd tu przyjechałem zastanawiałem się dlaczego Oni tak machają rękami ucząc się wymowy. Dlaczego robią takie dziwne znaki mówiąc o? I dotarło do mnie gdy mówiłem uczniom tian (czyli niebo). Machnąłem ręką na płasko, czyli na pierwszy ton, bo tian1 to właśnie niebo. A przecież Oni gdy mówią mi o tonach to też mają rękami, czyli muszą Ich tak uczyć. Nie mam absolutnie żadnej wiedzy na temat tego jak to się przekłada na angielski, ale skoro tak robią to widać Im pomaga.

P1130165 (Copy)

Wróciłem do mieszkania. Została do zrobienia kuchnia, za co od razu się zabrałem. I gdy skończyłem dostałem esemesa że właściciel przyjdzie dopiero w niedzielę.

P1130174 (Copy)

Tak myślę że moja szefowa sobie ze mnie zażartowała i po prostu chciała mieć pewność że ja to mieszkanie wysprzątam. I tak bym wysprzątał, a ta nie mam co robić w sobotę…

P1130166 (Copy)