Kolegium dzień drugi

P1030152 (Copy)

Uczciwie przyznam, że cofam to co wczoraj napisałem. Nie jest aż tak tragicznie. Owszem, dalej gro studentów nie ogarnia podstawowych pytań, ale ogólnie rzecz biorąc nie ma tragedii. Wczoraj wyglądało to o wiele gorzej, dzisiaj za to lepiej. Żadna klasa mi dzisiaj nie podpadła, wszystkie grzecznie pracowały i rozmawiały na miarę swoich możliwości. Spory plus.

P1030153 (Copy)

Dwie pierwsze lekcje przesiedziała ukryta z tyłu Margaret, która cichutko robiła notatki. Takiego szczęścia nie miała pozostała część Crazy Love która została wyrzucona za drzwi mniej więcej w połowie zajęć z powodu gadulstwa. No…niech będzie że zasad bo prawdę mówiąc to One nie gadały, a jedynie brały czynny udział w zajęciach.

P1030154 (Copy)

Lunch w stołówce w kolegium sprawił że zniknęło mi z portfela 7 RMB za nudle…za 7 RMB to ja mam takie nudle że…ach, dobra nieważne, przeboleję.

P1030159 (Copy)

Razem z Panią Ju (starsza wykładowczyni angielskiego), Rose i Jamiem.

P1030155 (Copy)

Bardzo fajne jest to że przerwa na obiad jest taka krótka bo przynajmniej zajęcia się wcześnie kończą, jeszcze tylko te przerwy skróciłbym z 20 na 10 minut i byłoby super. Chociaż może wtedy dopiero byłoby spóźnialskich bo są dwa sześciopiętrowe budynki do obskoczenia.

P1030157 (Copy)

Klasy w teorii są po około 50 osób, ale w praktyce jest Ich o wiele mniej, bliżej 30 rzekłbym. Z każdym tygodniem powinno być coraz mniej. W końcu to studia, a angielski nie jest Im niezbędny do uzyskania dyplomu ukończenia.

P1030156 (Copy)

Z tych czterech grup jakie miałem dzisiaj dwie mi zapadły w pamięć, jedna z powodu dwóch chłopaków którzy przyszli na zajęcia po raz drugi, bo byli już wczoraj i dzisiaj spisali się na medal, oraz druga z dużą ilością młodych ludzi z Mongolii. Ach Mongolia…
Ta pierwsza to także grupa bardzo dobra, powiedziałbym że druga najlepsza, gdy Chloe (asystentka) pytała się Ich czy rozumieją, to mówili, tak jak i mi, że rozumieją i robili dokładnie to co powiedziałem.

P1030162 (Copy)
A ta druga jest całkiem w porządku, ale jest kilku takich chłopaków którzy ni w ząb po angielsku i w dodatku ich zachowanie takie…no takie średnie, ale wyjaśniła mi to Pani Ju – znaczna część uczniów których dostałem to uczniowie słabi (i obojętnie jak nalegałem by nie mówiła że są słabi tak Ona walczyła o to by jednak to powiedzieć), którzy nie potrafią ciężko pracować i trzeba Im trochę tej etyki pracy wpoić. To będzie ciekawy rok. Bardzo ciekawy. Książka jest za trudna i znowu cały materiał na mojej głowie. Może chociaż asystentki coś doradzą bo One też są nauczycielkami i mają z tymi młodymi ludźmi zajęcia.

P1030165 (Copy)

Pierwszy dzień w kolegium

P1030129 (Copy)

I już tęsknię za Jiawang. Z miejsca tęsknię za pierwszymi zajęciami gdy nagle straciłem wzrok i słuch i przestałem wiedzieć co się dzieje. Bo już w ich trakcie przekonałem się ile te dzieciaki potrafią. A potem to szło już tylko lepiej. Po 10 przyszła 11 i kolejne klasy. Uczniowie uśmiechnięci od ucha do ucha, pełni entuzjazmu, z masą, masą pytań o to kim jestem, skąd jestem, ile mam lat, co tu robię, że zbliża się Święto Środka Jesieni. A tutaj…

P1030130 (Copy)

Oj bida. I nie wiem czy mam to zrzucać na karb niechęci studentów, czy też ich poziom wiedzy, wolałbym na poziom wiedzy, ale przecież na Gao Kao trzeba zdawać angielski, więc nie powinno być aż tak tragicznie. A jak dokładnie tragicznie jest? No cóż, jeżeli ¼ uczniów nie rozumie gdy się ich pytam o imię to coś tu jest nie halo.

P1030135 (Copy)

A gdy okazało się że zajęcia trwają 90 minut, a nie 45 to…haha…pięciominutowe przerwy. Bo czemu nie. Smutne jest to że w miarę spokojnie mogłem porozmawiać w pierwszej klasie liceum o tym co lubią robić, jeść, jakie zwierzęta lubią (o tym to mogę na zajęciach z dzieciakami ze szkoły podstawowej gadać), a tutaj uderzyła mnie mega niepozytywnie ta hmm…wolę myśleć o tym jako o niechęci, a nie jako o braku umiejętności. Przecież Oni mają angielski nie tylko mówiony, ale także normalny. Widziałem co robią na tym normalnym i się zląkłem. To musi być niechęć. Trzeba więc będzie powybierać jakieś interesujące tematy, a zawsze do pomocy jest książka. I teraz dotarło do mnie że powiedziałem dzisiaj wszystkim grupom o wszystkim co chciałem oprócz o tym by obejrzeli książkę i powiedzieli które tematy ich interesują. Na szczęście mam namiary na przewodniczących więc Ich pomęczę.

P1030140 (Copy)

Po zajęciach udało mi się wyskoczyć na siłownię. Na szczęście czwartek jest tak skonstruowany że spokojnie mogę iść na siłownię, zjeść kolację i jeszcze pójść na spotkanie klubu. Okazało się że nie upchnęli mi tych 10 zajęć w dwa dni, tylko rozbili na trzy. Czyli środy nie będą już takie bleh. Będą za to męczące. Prawdę mówiąc nie wiem co gorsze.

P1030143 (Copy)

Tyle dobrego że po siłowni dostałem energetycznego kopa i udało mi się jeszcze w miarę w dobrym stanie przetrzymać spotkanie klubu, chociaż do Ich entuzjazmu jest mi bardzo, ale to bardzo daleko. Gdy Oni skaczą, tańczą, śpiewają, ja po prostu wysiadam, Ich entuzjazm jest ogromny, niesamowity wręcz, więc cieszę się że tak bardzo Im się ten język podoba i jest dla Nich tak ważny.

Środa

P1030063 (Copy)

Jak już o tym wspomniałem tydzień temu, albo pewniej dwa tygodnie temu – nie lubię śród. Mają to do siebie że pół dnia czekam na jedne zajęcia, potem one się kończą i jest już ciemno. Środy stały się dla mnie poniedziałkami bo to od nich rozpoczynam tydzień pracy. Dzisiejsza środa rozpoczęła się tak…

P1030066 (Copy)
Włączyłem komputer i gdy delikatnie przesunął ekran komputer przestał działać. Strach, bo nie panika. Najpierw wyjąłem go z gniazdka i podłączyłem jeszcze raz. Nic. No to włożyłem baterię i…na baterii działa. Podpiąłem z baterią do prądu i…nie działa. Pomyślałem że szlag trafił kabel zasilający, co jeszcze jest do przeżycia. Olśnienia doznałem gdy zapaliłem światło w łazience a dalej było ciemno. Nie ma prądu. Trudno. Dobrze że bateria jest w miarę naładowana to będzie można chociaż coś obejrzeć.

P1030071 (Copy)
W łazience okazało się że wody też nie ma…Na szczęście wczoraj napełniłem bojler, więc nie musiałem się wykosztowywać na wodę z butelek. To w ogóle jest największa różnica między północą a południem.

P1030085 (Copy)

O ile w Xuzhou wszędzie można kupić ogromne baniaki z wodą, tak tutaj ze świecą takich szukać.

P1030097 (Copy)

Zadzwoniłem do Wendy i okazało się że to musi być jakaś awaria bo wszystko jest popłacone. Okej.

P1030122 (Copy)

Poszedłem biegać, w końcu brak ciepłej wody pod prysznicem nie jest powodem by nie biegać. Mało rzeczy jest powodem by nie biegać.

P1030081 (Copy)
Zrobiłem leciutką dziesiątkę na drugiej bieżni wśród studentów przygotowujących się do występów. To chyba z okazji zbliżającego się wszędzie dnia sportu.

P1030077 (Copy)

Wróciłem, umyłem się, grzecznie odrobiłem zadania z chińskiego, rozpisałem zajęcia na studia na kolejny tydzień, obejrzałem do końca trzeci sezon Breaking Bad i wsiadłem w autobus. Pojechałem do park dla dzieci, gdzie pełno było emerytów i mnóstwo jakichś urządzeń dla dzieci, ale cenowo i jakościowo prezentowało się to okropnie. Zresztą zobaczycie na zdjęciach.

P1030106 (Copy)

Dzisiaj dzieciaki przeżyły pierwszy sprawdzian, który wyszedł tak sobie, a po święcie narodowym muszą przejść do nowej książki…na którą w gruncie rzeczy nie są gotowi…Po prawdzie to jedna z czterech osób nie jest, więc może nie jest jeszcze tak źle.

P1030114 (Copy)

Wróciłem do mieszkania i…prąd jest, ale wody dalej nie ma. A żeby dopełnić ten dzień dostałem wiadomość od firmy na serwerze której znajduje się blog że został on zablokowany bo ktoś sobie wszedł na serwer i umieścił tam coś do wyciągania danych. Wspaniale. Już wolę użerać się z tymi hackerami.

P1030122 (Copy)

Myślał kogut o niedzieli a w sobotę łeb mu ścieli

P1030030 (Copy)

To jedno z tych powiedzeń które tak bardzo zniechęca nas do robienia planów i uczy życia z dnia na dzień. W czym zapewne nie ma wiele złego, o ile cokolwiek złego jest. Złe jest na pewno skupianie się na przyszłości zamiast na chwili obecnej. To jest właśnie coś co dostrzegłem dzisiaj siedząc w autobusie. Może jednak od początku.

P1030032 (Copy)

Trafiłem parę dni temu na stronę zatytułowaną 10 największych atrakcji turystycznych w Changchun i oprócz dwóch parków znajdujących się 100 lub 20 kilometrów od Changchun, skweru, kilku budynków z czasów rządów Japonii znalazła się jedna świątynia. Konkretniej świątynia Bo Re. Jest to największa świątynia w Changchun.

P1030041 (Copy)

Rzecz jasna skierowana do wyznawców chińskiego buddyzmu. Mapa Changchun mówi że świątyń jest więcej, ale do tej jest najłatwiejszy dojazd, więc wybrałem ją za swój cel. No i skoro znajduje się na liście 10 największych atrakcji turystycznych to coś musi sobą reprezentować. Wsiadłem więc a autobus i pojechałem, a siedząc tak patrzyłem przez okno i myślałem jak fajnie byłoby pojeździć tutaj na rowerze.

P1030045 (Copy)

Nie zatrzymywać się co chwilę w korku, tylko jechać przed siebie, mijając te wszystkie auta, pojechać do tego parku, wrócić, pozwiedzać to miasto trochę szybciej, trochę inaczej. Jak przyjemnie będzie pod koniec przyszłego tygodnia gdy wrócę i będę jeździć na rowerze, odkrywać nowe miejsca, zwiedzać pozostałe świątynie, czy zwyczajnie uciec od tych wszystkich samochodów i pojechać za miasto, gdzie podobno nie ma nic, tylko pola.

P1030047 (Copy)

Jakie to wszystko byłoby wygodniejsze gdybym tylko miał rower, a przecież nawet w zimę nie powinno być tak strasznie bo przecież te ulice odśnieżają i na pewno nie ma tutaj tak zimno jak wszyscy mówią. W końcu wysiadłem, przeszedłem kilkaset metrów w stronę świątyni mijając po drodze Panie sprzedające leki na potencję.

P1030048 (Copy)

Był to jeden z najbardziej osobliwych widoków jakie widziałem, ale zupełnie nie czułem potrzeby by zrobić temu zdjęcie, zwłaszcza że w okolicy byli zainteresowani zakupem Panowie. Był to jedyny interesujący widok dzisiaj ponieważ świątynia była zamknięta. Nie wiem czy otwarta jest tylko do określonej godziny (ale 1430 to dość wczesna pora) czy też zamknięta z innego powodu.

P1030051 (Copy)

Obszedłem ją dookoła i z zewnątrz sprawia wrażenie jednej z mniejszych świątyń, ale może w środku prezentuje się bardziej okazale. Z jednej strony przeprowadzany był remont, ale w praktycznie wszystkich świątyniach jakie odwiedziłem w tym roku przeprowadzany był remont a mimo to można było wejść.

P1030054 (Copy)

Trudno, spróbuję kiedy indziej. Może jeszcze bez roweru, a może już z rowerem. To się okaże.

P1030056 (Copy)

Nie wiem czy jest jeszcze coś czego nie napisałem o bieganiu w deszczu, ale mimo to napiszę, w najgorszym wypadku będę się powtarzać, a to przecież nic złego skoro biegać w deszczu uwielbiam.
Zgodnie z prognozami pogody padało. Gdy wyszedłem to raptem kropiło, gdy dobiegłem do drugiej bieżni kropiło trochę mocniej, ale ciągle bez szału. Biegłem więc sobie spokojnie, takim miłym relaksacyjnym tempem, nie było w końcu potrzeby by się mordować i nagle gdzieś tak od piątego kilometra zaczęło padać. Tak spokojnie, ale jednak koszulka zrobiła się mokra. I tak sobie spokojnie dreptałem a deszcz spokojnie na mnie padał zlewając się z potem. Zeszło nam tak w spokoju z dwa kilometry gdy nagle uderzył wicher i zaczęło lać. To już nawet nie był prysznic w ubraniu, przez pięćset metrów czułem się jakby ktoś wsadził mnie do bali pełnej wody. A potem się uspokoiło. Wiatr przestał szaleć, deszcz dalej padał, gdzieś bliżej spokojnie niż bali wody, ale padał. Pozostało mi zrobić jeszcze dwa kółka i mogłem wracać. Wybiegając z bieżni dotarło do mnie że jest ona trochę odcięta od reszty Changchun, bo chociaż na niej nie padało strasznie to już parę metrów dalej przeszło oberwanie chmury, które nie chciało odpuścić. Ostatni kilometr pokonałem szybko, ale będąc już na ulicy z mieszkaniem musiałem odpuścić. Bieganie pod wiatr prosto pod nadlatujące liście i fruwający poziomo deszcz nie należy do najprzyjemniejszych. Dziesiątka z małym hakiem zrobiona i to się liczy. Po powrocie spojrzałem na średnią i okazała się być całkiem w porządku, a przecież w ogóle tego nie czułem. To dobrze, bardzo dobrze.

P1030015 (Copy)
Bieganie w deszczu ma jedną zasadniczą wadę o której już zapomniałem…buty mokną. Nie jest to problemem gdy ma się kilka par butów i można w nich sobie przebierać, jest za to problemem gdy butów do biegania ma się parę jedną i w nich też odwiedza się siłownię. Zupełnie zapomniałem o tym że można mieć jedną parę butów do biegania i że to w gruncie rzeczy może być problem…przecież już od tylu lat zawsze mam co najmniej dwie a z reguły więcej. Dobrze tak powrócić czasem do początków i przypomnieć sobie że czasem sprzęt też może nam plany popsuć.

P1030021 (Copy)
Podobno każdy deszcz będzie teraz przynosił ochłodzenie, czyli cieplej już nie będzie. Może to nawet i dobrze bo ostatnich kilka dni spędziłem w krótkich spodenkach, a to jak na końcówkę września jest nie do przyjęcia. Przemilczmy fakt że w Jiawang i tak jest cieplej.

P1030026 (Copy)

Niedziela i przegapione#4

Untitled

Maraton w Hong Kongu
Możliwe że od kolejnej edycji wprowadzony zostanie zakaz zabierania ze sobą na trasę telefonów komórkowych. Wszystko z powodu wypadków do jakich doszło w czasie ostatniej edycji.
Dyrektor biegu powiedział iż Problem powstał gdy wielu biegaczy zaczęło robić sobie zdjęcia używając telefonów komórkowych. Naszym celem jest zapewnienie ludziom bezpieczeństwa.

P1020969 (Copy)

W maratonie i biegach towarzyszących ma wziąć udział około 73000 ludzi. Wyobraźmy sobie, że nagle co 100 maratończyk się zatrzymuje by strzelić sobie fotkę i posłać ją od razu do znajomych na portal społecznościowy kilometr 10, ten za mną dyszy jak Vader.
Ciekawe czy takie rzeczy dzieją się też w innych krajach. W Polsce jeszcze nie widziałem by ktoś sobie zdjęcia robił w czasie biegu.

P1020971 (Copy)

Pierwszy zatrzymany

W Chinach wprowadzono w życie nowe prawo. Każdy kto rozsiewa w internecie plotki, kłamstwa, szkaluje partię może trafić do więzienia. Rozsiewanie plotek oznacza ni mniej ni więcej tylko post na chińskim fejsiku lub twttterze i polubienie/przekazanie go dalej 500 osobom.

P1030006 (Copy)
Pierwszy zatrzymany to szesnastolatek, który napisał ze policja źle zareagowała bo samobójstwie mężczyzny w prowincji Gansu. Post został przekazany, co najmniej, pięćset razy (treść nie została ujawniona) i chłopak trafił do więzienia. Nie wiadomo jeszcze na jak długo.

Mecz

P1020935 (Copy)

Wczoraj Changchun Yatai podejmowało Dalian Aerbin, czyli miały miejsce derby północno wschodnich Chin.

P1020941 (Copy)
Stadion spory, taki na 25-28k ludzi, zaniedbany strasznie, ale światła że hoho. Normalnie jak na Bukowej 1. Po ogromnych problemach z ze znalezieniem Kyriego weszliśmy na stadion i teraz tak: bilety były sprawdzane tylko raz, trzeba było przejść przez bramki, a potem kierować się w stronę trybun poprzez bramę opisaną na bilecie. Teoretycznie, bo praktycznie weszliśmy na swoją trybunę, ale że była kiepska to poszliśmy na inną. Na taką na której były bębny. Też dobrze. Jakieś 180-200 osób z bębnami i dyrygent który wymachiwał Im jaki mają wybijać rytm.

P1020948 (Copy)

Wybijali go dość okazjonalnie. Po drugiej stronie znajdował się młyn gospodarzy z kilkoma flagami i prowadzili dość niemrawy doping. Gdy grupka 10-20 osób z Dalian śpiewała to spokojnie było ją słychać po drugiej stronie stadionu.

P1020944 (Copy)
Pod koniec meczu w stronę murawy poleciały podkładki na siedzenia oraz papierowe samolociki. Frekwencja taka sobie, trzy może trzy i pół tysiąca.

P1020956 (Copy)
Od strony piłkarskiej: zespół miejscowy w strojach czerwonych, zespół przyjezdny w strojach niebieskich. Bez znaczenia bo i tak grali kaszanę. O ile sytuacje potrafili jakieś tam sobie wypracować o tyle wykończyć to już za żadne skarby. Niby było 2-0, ale pierwsza bramka padła po paskudnym błędzie obrońcy, który postanowił że się spóźni ze spalonym, a druga to strzał z dwudziestu metrów po którym piłka przeleciała bramkarzowi przez ręce. Miało się chyba skończyć 3-0 bo sędzia przedłużył mecz o siedem minut, ale się nie udało. Yatai ma obecnie punkt straty do miejsca gwarantującego utrzymanie, ale również dwa mecze przewagi a skoro do końca sezonu ostało się już tylko pięć kolejek to nie wygląda to zbyt ciekawie.

P1020959 (Copy)

Niedziela

Siłownia odbębniona. Po trzech ciężkich tygodniach pora na tydzień relaksacyjny. Potem zakupy i chociaż zniżek na tofu nie mam, to zamiast tych leżących już kilka godzin dostaję świeżutkie, jeszcze gorące. Są zalety robienia zakupów ciągle w tym samym miejscu.

Ruszyłem na stację kolejową. Pełen wiary i nadziei po tym jak dostałem ksero paszportu, wizy, potwierdzenie złożenia podania na policję, oraz z książeczką eksperta. Dotarłem, podszedłem do odpowiedniego okienka (wiedziałem że jest odpowiednei bo czekając ostatnio przez pół godziny wpisywałem w komórkę chińskie znaczki i sprawdzałem co znaczą), pokazałem smsy od kolei i…Changhun Xuzhou meiyoui ŻE CO? Xuzhou Changchun wu kuai. Odszedłem od kasy. Zalogowałem się na pocztę, odszukałem maile i podchodzę po raz drugi, tym razem z mailem od kolei, z IDENTYCZNYM NUMEREM JAK W SMSIE.
Jest…drukuje…tak! Jadę do Xuzhou w następny poniedziałek! Powrotny też wydrukowała. Zapłaciłem, podziękowałem i poszedłem. Jadę po meridkę. Stoi tam od czerwca i czeka, trzeba jej będzie odkręcić koło, przekręcić kierownicę, ale zabiorę ją ze sobą, pojedziemy razem pociągiem.

P1030013 (Copy)

Złość

P1020910 (Copy)

Bardzo mocno wierzę w stwierdzenie że życie to coś co dzieje się gdy masz inne plany i im mocniej w to wierzę tym bardziej mnie wkurza. Wiele rzeczy mogę zrozumieć i wybaczyć, wybaczyć głównie dlatego że rozumiem, ale są takie chwile że chociaż rozumiem to krew mnie zalewa.

P1020914 (Copy)

Rozumiem że tylko spokój może mnie uratować i moja złość jest na nic, ale dzisiaj to ten najgorszy rodzaj złości. Złość wywołana bezsilność. To ten rodzaj który sprawia że odechciewa mi się wszystkiego. I normalnie machnąłbym na to ręką i poszedł pobiegać, ale pech taki że dowiedziałem się o tym po porannym treningu.

P1020912 (Copy)
Koniec z tymi mglistymi bazgrołami – nie pojadę do Xuzhou bo mój paszport będzie na komisariacie jeszcze co najmniej 2 tygodnie. Już nawet nie chodzi o pieniądze, bo to mogę przeżyć, ale tylu uczniom powiedziałem że przyjadę i nic z tego. Żeby odebrać bilety potrzebuję paszport, paszport na komisariacie – nie ma biletów. Jest to dość…smutne. I to eufemizm. Nie znoszę takiej złości z bezradnością z domieszką smutku. Jeszcze do tego dojdzie frustracja na myśl o tym że czeka mnie tydzień w Changchun, więc na razie o tym nie myślę. Skupiam się na najbliższym tygodniu i pierwszych zajęciach w kolegium

P1020915 (Copy)

Ach tak…rano poszedłem biegać. Postanowiłem wrócić do sprawdzonych z Jiawang środków, czyli interwały. Ponownie zaczynam od 15-60. Tym razem jednak podniosłem poprzeczkę do 20-60 bo czułem się wyjątkowo dobrze. Sponiewierało okrutnie, spociłem się bardziej niż w czasie spokojnego godzinnego biegu, ale w końcu po to się robi interwały by sponiewierało. 20-60 i tak 10 razy, za tydzień to samo. A zresztą, pisałem o tym w marcu/kwietniu to nie będę się powtarzać. Lubię interwały, to będę je robić. Nie lubię tej bieżni po której biegam, ale lepsza bieżnią w terenie niż bieżnia w klubie fitness. Odrobinę mniej nudna. Odrobinę, bo jednak niezależnie od tego czy to bieżnia na stadionie czy w budynku bieganie bez zmiany widoków jest nudne. Strasznie, potwornie nudne.

P1020916 (Copy)

A może…może uda mi się jednak odebrać te bilety…numer rezerwacji mam, wystarczy wydrukować skan paszportu i może, ale tylko może się uda…wystarczyło wspomnieć o bieganiu i już pojawiła się nutka nadziei.

P1020919 (Copy)
Dostałem od Wendy potwierdzenie złożenia dokumentów, ksero paszportu i certyfikat eksperta, coś z tego powinno zadziałać jako potwierdzenie tożsamości. Życia to, na szczęście, nie jest gra przygodowa w której tylko jedna opcja jest opcją poprawną.

P1020923 (Copy)

Księgarnia

P1020842 (Copy)

Zadziwiające jest to jak wiele różnych osób pojawia się na siłowni. W sumie nie powinno mnie to w żaden sposób dziwić w końcu przez tych kilka lat biegania widziałem wiele naprawdę różnych osób.

P1020865 (Copy)

Nie mnie Ich oceniać. Poniekąd rozumiem ludzi którzy zaczynają swoją przygodę z bieganiem od zakupu pary butów za kilkaset złotych, pulsometru za podobną kwotę i całej garderoby za ponad tysiąc.

P1020871 (Copy)

Rozumiem bo lubię myśleć że zrobili to nie by się pokazać, ale dlatego że wydanie tych kilku tysięcy zmotywuje ich do biegania bo to szkoda żeby tak leżało.

P1020874 (Copy)

Nie mnie oceniać bo przecież sam sporo pieniędzy w to hobby włożyłem, a teraz masa sprzętu leży w szufladzie. Dlatego się nie kurzy. A nie sprzedam/oddam bo mam nadzieję że kiedyś jeszcze mi się te opaski uciskowe przydadzą.

P1020876 (Copy)
Do sedna. Rozumiem doskonale że można wydać mnóstwo pieniędzy i się w ten sposób zmotywować, rozumiem chyba jeszcze lepiej że można nie wydać prawie wcale pieniędzy i uprawiać sport bo się to lubi. Przecież nie trzeba co rok kupować nowych kurtek bo teraz są modne, ani nowych butów bo te mają mieć niesamowity system poprawiający nasze osiągi o 2%.

P1020886 (Copy)

Nie rozumiem natomiast jak można przyjść na siłownie w jeansach rurkach. No nie rozumiem. Staram się to objąć i nie potrafię. Zrozumiałem już ludzi biegających na bieżni w jeansach, chociaż musiałem oglądać to przez rok na WFach w Jiawang, ale tego nie ogarniam. Czuję się jak kot na pustyni nie potrafiący objąć ogromu kuwety. Tak ja nie potrafię objąć co kieruje takimi ludźmi. Chociaż, może to ja jestem tutaj w błędzie i powinienem kiedyś spróbować………taaak…

P1020892 (Copy)

Poszliśmy z Margret do księgarni. A raczej – pojechaliśmy. Zachciało mi się kupić drugą książkę do poziomu drugiego HSK (a co mi tam, niech będzie poziom drugi), ale pech chciał że nie mieli z tego wydawnictwa które mnie interesowało.

P1020895 (Copy)

Trzeba było zaopatrzyć się w Pekinie kiedy tam byłem, a nie teraz…w każdym razie kupiłem inną, nie przygotowującą do żadnego HSK, wydaną przez Peking University i widzę że stoi ona na trochę wyższym poziomie. Może to i dobrze, bo łatwiej przejść do takiego HSK 1.5 niż się od razu rzucać na pełną dwójkę.

P1020896 (Copy)
I tak nam zeszły trzy godziny. Nigdy w życiu nie spędziłem tyle czasu w księgarni, nie pamiętam czy kiedykolwiek spędziłem trzy godziny kupując cokolwiek, nawet szukając książek w internecie.

P1020901 (Copy)

No ale przynajmniej dowiedziałem się co nieco o chińskiej popkulturze (prowadzący Chińskiego Voice of China potrafi wypowiedzieć 149 słów w 14 sekund…taaa…teraz poszło do pamięci długotrwałej i wypchnęło z niej pewnie jakiś ważny chiński znak).

P1020904 (Copy)

Święto Środka Jesieni

Szczęśliwego Święta Środka Jesieni!
Pisałem o nim tutaj: http://rainreborn.pl/2013/08/2110/
A rok temu obchodziłem go o tak: http://rainreborn.pl/2012/09/zawody-sportowe-dzien-pierwszy/

P1020818 (Copy)

Innymi słowy to już moje drugie ŚŚJ w Chinach. Kurczę, jak ten czas leci. Jeszcze nie tak dawno to wszystko było dla mnie takie nowe, a teraz wszystko takie już jakieś…oklepane. Chociaż nie do końca, bo teraz wiem więcej niż wiedziałem rok temu i spoglądając dzisiaj na księżyc będę wypatrywać Chang’e. Kto wie, może zobaczę, albo przynajmniej jadeitowego królika.

P1020820 (Copy)

Rano poszedłem pobiegać i w końcu była wolna bieżnia przy kolegium. Robiąc kolejne kółka natrafiałem na coraz więcej studentów z klubu którzy zapraszali mnie na dzisiejsze spotkanie. Także oczywiście pojawię się, bo hej…skoro zapraszają. No i siedzenie z nimi ma dzisiaj tę przewagę nad chodzeniem na dworze że w pomieszczeniu nie hula wiatr tak silny że nawet przydrożni sprzedawcy wszystkiego co tylko możliwe decydują się na krótszy czas pracy. A to ludzie którzy nawet w porze deszczu nie rezygnują.

P1020821 (Copy)

ŚŚJ to czas spotkań z rodziną i znajomymi. Niestety ta pierwsza jest za daleko, no i nie obchodzi ŚŚJ, więc dorwałem dzisiaj na QQ i poprzez telefon kilka osób z Jiawang. Dzieciaki dalej narzekają na szkołę, mówią że tęsknią (i chociaż uczniom nie można wierzyć, o czym już pisałem, to w to akurat wierzę) i nie rozumieją dlaczego wywiało mnie aż do Changchun. Czasem tak jest w życiu że nie wszystko zależy od nas i czasem trzeba coś poświęcić, przeboleć przez jakiś czas by w przyszłości mogło być lepiej. Traktuję ten pobyt w Changchun jak pobyt przez rok w Chińskim ogólniaku.

P1020824 (Copy)

A na osłodę pozostają mi ciasteczka księżycowe:

P1020828 (Copy)

Chiński Kącik Kulturowy

Ciasteczka księżycowe (月饼) to tradycyjny produkt produkowany z okazji Święta Środka Jesieni.

P1020829 (Copy)

Pochodzenie

Ciasteczka te zaczęto wytwarzać w czasach dynastii Yuan (1271–1368). Były to czasy niechęci do państwa i rebelii. Zhu Yunzhang był jednym z przywódców powstań, zjednoczył ludzi by rozpocząć powstanie. Niestety dla niego, żołnierze wierni rządowi sprawdzali korespondencje przez co kontaktowanie się między powstańcami było utrudnione. Wkrótce Zhu wpadł na pomysł i stworzył ciasteczko z wiadomością, które miało być rozdawane w czasie Święta Środka Jesieni.

Znaczenie

W czasie Święta Środka Jesieni każdy zje przynajmniej jedno ciasteczko księżycowe. Tradycyjnie są owalne co ma symbolizować zjednoczenie rodziny. Dlatego też Chińczycy obdarowują się ciasteczkami księżycowymi.

Rodzaje

By sprostać potrzebom współczesnych konsumentów stworzono nowe rodzaje ciasteczek księżycowych, są to między innymi:
– ciasteczka księżycowe z lodów
– zdrowe ciasteczka księżycowe, zawierające żeń-szeń, wapń, oraz inne zdrowe składniki
– ciasteczka księżycowe wypełnione herbatą, zieloną fasolą lub przetworem z lilii, wszystko by ochłodzić organizm.

Środa

P1020788 (Copy)

Mam wrażenie że te środy są jakieś takie nijakie, za mało w nich czasu, za mało zajęć…Strasznie mi dokucza ten brak codziennych lekcji.P1020791 (Copy)

Pewnie nie powinienem narzekać bo od przyszłego tygodnia czwartki i piątki będą mnie masakrować, ale teraz tak czuję, że mam za dużo czasu i przecieka mi przez palce.

P1020794 (Copy)

A w dodatku dzisiaj się dowiedziałem że najbliższych 6 dni będę mieć wolnych, co z jednej strony jest świetne, a z drugiej tragiczne bo nie mam najmniejszego pomysłu gdzie się ruszyć.

P1020801 (Copy)

Oby skończyło się na kilkugodzinnych spacerach po Changchun a nie siedzeniu i oglądaniu Breaking Bad.

P1020807 (Copy)
Ponarzekałbym jeszcze na to że dzisiaj siłownie myli i nie było dostępu do wolnych ciężarów, ale dzisiaj przypada 82 rocznica pewnego ważnego wydarzenia w historii Chin, więc na nim się skupię.

P1020806 (Copy)

Chiński Kącik Historyczny

Incydent Mukdeński

18 września 1931 roku na górze Kawamoto Suemori w pobliżu japońskiej linii kolejowej w południowej Mandżurii, w okolicy Mukdenu (obecnie Shenyang) doszło do niewielkiej eksplozji. Była ona tak słaba że nie zniszczyła ani trakcji, ani torów, ani nie powstrzymała nadjeżdżającego pociągu, jednak japońska armia cesarska oskarżyła Chiny o atak po czym rozpoczęła inwazję zakończoną utworzeniem marionetkowego państwa Manczukuo. Podstęp ten ujrzał światło dzienne kilka lat później i doprowadził do dyplomatycznej izolacji Japonii oraz jej odejścia z Ligi Narodów w 1933 roku.

Historia

Od czasów zakończenia wojny rosyjsko japońskiej (1904-1905) rosło zainteresowanie Japońskie w Mandżurii. Traktat z Portsmouth zagwarantował Japonii dzierżawę kolei południowo mandżurskiej (od Changchun do Lushun), będącej częścią chińskiej kolei daleko wschodniej. Rząd japoński uznał że kontrola ta obejmowała także prawa nadane Rosji w 1896 przez traktat Li-Lobanov. Należały do nich całkowita i niepodzielna administracja nad strefą kolejową w południowej Mandżurii. W strefie tej umieszczono japońskich strażników kolejowych, którzy w rzeczywistości byli żołnierzami przeprowadzającymi manewry. Chińczycy skarżyli się na japońskie napady, jednak wszystkie skargi rządu chińskiego były ignorowane.

Spisek

Pułkownik armii Kwantung Seishiro Itagaki, oraz podpułkownik Kanji Ishiwara stworzyli plan inwazji na Mandżurię. Plan został zaakceptowany, ale miał zostać poprzedzony zaaranżowanym atakiem Chin.

Itagaki i Ishiwara zdecydowali że zamach zostanie przeprowadzony w pobliżu jeziora Liutiao. Teren ten nie miał oficjalnej nazwy i nie miał żadnego wojskowego znaczenia dla żadnej ze stron. Był jednak zaledwie osiemset metrów od chińskiego garnizony w Beidaying. Japończycy zamierzali wyciągnąć chińskich żołnierzy z garnizonu eksplozją a następnie oskarżyć ich o doprowadzenie do niej. Miało dać to niezbędny pretekst do przeprowadzenia inwazji.
By jeszcze bardziej uwiarygodnić sabotaż japońska prasa nazwała ten teren wąwóz Liutiao oraz most Liutiao, podczas gdy w rzeczywistości był to mały teren na płaskim terenie, miało to na celu dodać znaczenia temu miejscu.

Incydent

Porucznik Suemori Komoto z 29 oddziału piechoty umieścił materiały wybuchowe w pobliżu torów jednak zbyt daleko by dokonać jakichkolwiek realnych zniszczeń. Osiemnastego sierpnia, około godziny 22:20 doszło do wybuchu. Był on tak słaby że uszkodził zaledwie półtorej metra torów, po których kilka minut później przejechał pociąg z Changchun do Shenyang.

Inwazja

Dziewiętnastego sierpnia rano, dwa japońskie działa artyleryjskie rozpoczęło ostrzał chińskiego garnizonu w odpowiedzi na wydarzenia z dnia poprzedniego. Zniszczono mały oddział sił powietrznych, a żołnierze ukryli się w barakach gdy zostali zaatakowani przez Japończyków. Dane mówią o siedmiu tysiącach Chińczyków i pięciuset Japończykach. Wieczorem walki ustały. Japończycy zdobyli Mukden tracąc dwóch żołnierzy i zabijając około pięciuset CHińczyków.

Skutki

Chińska opinia publiczna krytykowała żołnierzy za brak oporu, chociaż tak brzmiał rozkaz wydany przez KMT. Samo KMT bardziej było skupione na walce z komunistami niż Japonią. Wielu uważało że ćwierć miliona Chińczyków znajdujących się w armii północno wschodniej mogło stawić opór armii Kwantung liczącej zaledwie jedenaście tysięcy ludzi. W dodatku arsenał w Mandżurii uznawany był za najnowocześniejszy w całych Chinach. Na wyposażeniu armii znajdowały się czołgi, około 60 samolotów, 4000 karabinów maszynowych i cztery bataliony artyleryjskie.

Armii Japońskiej udało się zdobyć Mandżurię z kilku powodów:
– miała liczną rezerwę która mogła zostać szybko przetransportowana z Korei
– większość armii Mandżurskiej stacjonowała na południe od Wielkiego Muru kilkaset kilometrów od miejsca wydarzeń
– armia Mandżurska była słabo wyszkolona, żołnierze mieli kiepskie morale, a ich lojalność można było kwestionować
– rząd Chiński zajęty był rozwiązywaniem licznych wewnętrznych problemów, takich jak nowy niepodległy rząd Guangzhou, walka z komunistyczną partią Chin, oraz powódź w dorzeczu Jangcy