Qufu

IMG_7129 (Copy)

Zwiedzania ciąg dalszy. Dzisiaj, zgodnie z planem, poszło miejsce  urodzenia Żółtego cesarza (o ile się urodził), miejsce spoczynku syna Żółtego cesarza (o ile syn ów istniał), oraz już poza planem ale jednak nie do końca świątynia upamiętniająca księcia Zhou, czyli Ji Dan.
Mniej więcej wiedziałem jak tam dotrzeć. Co prawda mniej więcej oznacza tyle co: idź do skrzyżowania przed cmentarzem i skręć na wschód, godzinny spacer i potem pokazuj zdjęcie, ale lepsze to od mapy w całości po chińsku. Także ruszyłem do cmentarza, ale po drodze zauważyłem kierunkowskaz w stronę świątyni, więc stwierdziłem ‘czemu by nie pójść’ i poszedłem.

IMG_7137 (Copy)

Po drodze zaczepiła mnie Ellen, lub Hu Gui Gui, której bardzo zależało na tym by rozpocząć ze mną korespondencję po angielsku by się trochę podszlifować. Bo sama jest nauczycielką angielskiego w małej szkole w Qufu. I z jednej strony bardzo mnie to cieszy, a z drugiej zastanawia jak do tego doszło że nauczycielka angielskiego w Qufu, mieście tak sławnym na całym świecie prosi spotkanego na ulicy obcokrajowca o możliwość korespondencji po angielsku. W DWUDZIESTYM PIERWSZYM WIEKU! I teraz zastanawia mnie ilu nauczycieli w Polsce koresponduje z obcokrajowcami by się podszkolić. Także wymieniliśmy się adresami mailowymi i ruszyliśmy w swoją stronę. Ciekawe czy jak dorwę się do internetu to przeczytam maila od Niej. Wiem, że czytacie to z opóźnieniem, ale ledwie przedwczoraj wyjechałem z Jiawang a już średnio orientuję się jaki mamy dzień…nie dość że nie wiem że jest piątek to wiedzę o tym że jest dwudziesty pierwszy dzień czerwca czerpię z komórki.

IMG_7166 (Copy)
Dotarłem do tej świątyni i gdybym się nastawiał na cokolwiek to bym się zawiódł, ale nie nastawiałem się na nic, więc przyjąłem wszystko co było jako coś nowego. Pamiętacie jak narzekałem wczoraj na kiepski stan tych obiektów związanych z Konfucjuszem? Ktoś zauważył że ta świątynia jest w nie lepszym stanie i gdy przyszedłem trwał remont. Restaurowano belki z bramy wejściowej, widać na resztę kompleksu przyjdzie czas później. Było to bardzo urokliwe miejsce, z dala od wszystkich naganiaczy, sklepików, wycinaczy pieczątek, specjalistów od kaligrafii i miliona innych miejsc w których turysta może wydać pieniądze. Cisza i spokój.

A potem zawróciłem i ruszyłem w kierunku który znałem mniej więcej. Po niecałej godzinie zauważyłem wioskę, a to bardzo dobry znak, bo wczoraj na mapie zauważyłem że te miejsca znajdują się w wiosce. Wioska to oczywiście przedmieścia Qufu. Przedmieścia wyglądająca jak każda inna wioska w której do tej pory byłem. Domki blisko siebie, plac ćwiczeń, miliony pól i uśmiechnięci ludzie. To co wyróżniało to miejsce od innych to ogromna tablica którą widać było z odległości kilkudziesięciu metrów.

IMG_7180 (Copy)

To już wywołało uśmiech na mojej twarzy bo wiedziałem że w miejscu w którym narodził się Żólty cesarz (o ile…sami wiecie) znajdują się olbrzymie żółwie z jeszcze większymi tablicami. Także ruszyłem w stronę tablic i po chwili dotarłem. Kilku Panów już grało w chińskie szachy, kilku innych obcinało wierzbowe gałęzie. Spokój. To taka odmiana od tego co działo się wczoraj, od tych fal ludzi i wszelkich maści naganiaczy.  Zbyt wiele osób chyba nie odwiedza chińskiej piramidy czyli grobowca syna Żółtego cesarza (wiadomo…), bo Pani sprzedająca bilety grała z kilkoma innymi osobami w karty i bilet wyjęła z torebki.

IMG_7190 (Copy)

I tutaj też spokój, cisza i wypadałoby to naprawić, ale patrząc na to jak wygląda naprawianie tych wszystkich reliktów myślę że może lepiej tego nie ruszać. W końcu to powinno być coś więcej niż tylko zaklejenie dziury cementem…A piramida chociaż nie była zbyt duża to jednak robi wrażenie. Koncept się jednak w Chinach nie przyjął i więcej ich nie mają (a może mają, a nie wiem?). Ze zwiedzania to by było na tyle. Potem jeszcze obszedłem miejskie mury i ruszyłem w stronę stacji kolejowej.

IMG_7237 (Copy)

Myk z dotarciem na stacje polega na tym, że ostatni autobus dojeżdża do niej o 1820. A pociąg mam o 2251. Nie mając jednak innego wyboru, bo skoro nie muszę to nie korzystam z taksówek, pojechałem na stację gdzie teraz czekam na pociąg i prawdę mówiąc czuję się jak ten wiecznie umorusany chłopak z fistaszków. To jest taki aspekt podróży w pociągu sypialnym który trochę zlekceważyłem, a który czeka mnie jeszcze co najmniej raz w czasie podróży do Pekinu.

IMG_7242 (Copy)

Na szczęście, jutro powinienem zameldować się w Zhenzhou, skąd biorę autobus i jadę do klasztoru Shaolin.  Takiego śmierdzącego chyba mnie nie przyjmą, więc najpierw znajdę sobie spanie, a potem ruszam w podróż. Nie wiem jeszcze ile mi zajmie czasu, ale mam do zobaczenia trzy miejsca blisko siebie Shaolin, czyli Zhenzhou (które tak bardzo mnie nie interesuje) – Anyang (w którym najbardziej interesują mnie ruiny Yinxu), oraz Luoyang, które interesuje mnie najbardziej.

IMG_7289 (Copy)

W weekend się nie wyrobię na pewno. Zastanawiam się czy na samo Shaolin nie poświęcić dwóch dni, bo jest tam bardzo ładny szczyt który przy okazji znajduje się na jednej ze świętych gór Taoizmu.

IMG_7299 (Copy)

Pekin – Qufu

IMG_6639 (Copy)

To, zgodnie z przewidywaniami, długi dzień. Zaczął się o czwartej trzydzieści. Za wcześnie jak się okazało bo metro, a raczej interesujący mnie przystanek był nieczynny. A że droga do niego nagle się urwała postanowiłem skorzystać z pekińskiej taksówki. I tu taka ciekawostka, w pekińskich taksówkach można płacić kartą miejską. Czyli mamy jeden plastik by opłacić metro, autobus (ze zniżką!) i taksówki. Czego chcieć więcej. Słono mnie to kosztowało bo taryfa była jeszcze nocna, ale dzięki temu dostałem się na stację metra bez problemu i mogłem jechać w prawie całkowicie pustym wagonie aż do Beijing Nan. Zostało mi jeszcze godzina, ale że pociąg zaczynał trasę od Beijing Nan to wsiadłem do niego i moim oczom ukazały się cztery łóżka.

IMG_6647 (Copy)

Wyszedłem z wagonu by sprawdzić numer, ale się zgadzał, także wszedłem śmiało i zająłem górną pryczę skazując innych podróżnych na dolne. Aczkolwiek była też druga górna, więc mogli korzystać.

IMG_6674 (Copy)
W pociągu poznałem Liu Ha Bin, inżyniera z prowincji Shandong (umówmy się, od teraz będę zawsze pisał Shandong bo ten Szantung mi się nie podoba, czytajcie to Szandon, znaczy to tyle co Góry na wschodzie), pogadaliśmy trochę i wychodząc ze stacji zaoferował że mnie podwiezie do świątyni Konfucjusza. Jak przystało na osobę której od maleńkości wpajano ‘nie bierz cukierków od obcych’ (co miało taki skutek, że w wieku 12 lat nie jadłem cukierków od nieznajomych nawet gdy obok byli rodzice, byłem bardzo posłusznym dzieckiem),  oraz  ‘nigdy nie wchodź do samochodu z nieznajomymi’ zgodziłem się  i o dziwo ani mnie nie okradli, ani nie sprzedali do Tajlandii, ani nawet nie wyciągnięto ze mnie części zamiennych, najzwyczajniej w świecie Liu podwiózł mnie pod świątynię Konfucjusza i powiedział że mam dzwonić gdybym miał problemy. Nie, nie chciał pieniędzy, nawet gdy mu siłą wcisnąłem monety polskie to się wzbraniał. Zniszczyło mnie to zupełnie.

Hotel znalazłem bez problemu, co prawda zamiast udać się do planowanego hostelu udałem się do nieplanowanego hotelu. Pewnie trochę przepłaciłem i przebywam w tym hotelu nielegalnie bo nikt nie wziął mojego paszportu, ale hej fajnie jest :)

IMG_6873 (Copy)

W Qufu planowałem zobaczyć cztery miejsca: świątynię Konfucjusza, dom rodzinny Konfucjusza, oraz cmentarz (tak zgadliście) Konfucjusza. Czwarte miejsce na liście należy do miejsca narodzin Żółtego Cesarza (który istniał, lub nie istniał, ciężko powiedzieć).

IMG_6932 (Copy)

A co to? – Świątynia

Zaledwie dwa lata po śmierci Konfucjusza zamieniono jego dom w Qufu w świątynię. Pierwszym cesarzem który złożył ofiarę ku pamięci Konfucjusza był cesarz Gao z dynastii Han w 205 roku p.n.e. Łącznie Qufu odwiedziło 12 różnych cesarzy w czasie 20 wizyt. Około 100 wysłało zastępców w czasie 196 oficjalnych wizyt. W 611 roku usunięto oryginalny trzypokojowy dom i przebudowano świątynię.

W jedenastym wieku rozbudowano do tego stopnia że zrobiło się czterysta pokoi, cztery place i trzy oddzielne sekcje. W 1214 świątynia została zniszczona, ale odbudowano ją w 1302. A w 1331 przemodelowano na pałac cesarski. Światynia była niszczona jeszcze trzy razy: w 1499 i 1724 przez pożar, a w 1966 w czasach rewolucji kulturowej zniszczono wiele rzeźb.
Łącznie świątynia zajmuje szesnaście tysięcy metrów kwadratowych i przypomina Zakazane Miasto.

A co to? – Dom

Dom znajduje się we wschodniej części świątyni, z którą jest połączony bramą biletową. Budynek jest zbudowany z zachowanie zasad Konfucjonizmu, czyli najstarszy potomek Konfucjusza zajmuje miejsce centralne w trzech głównych budynkach, najmłodszy brat obejmuje budynek Yi Guan na wschodzie, a zachodni budynek do nauki należał do cesarza Yansheng , wschodni budynek do nauki należał do rodziny i można było tam się uczyć, jeść, oraz zabawiać przyjaciół.

IMG_6935 (Copy)
Chiński mur

Pierwszy dom rodziny Kong powstał w 1038 roku w czasach dynastii Song. W 1377 przeniesiono go zgodnie z rozkazem pierwszego cesarza dynastii Ming. W 1503 rozbudowano do 560 pokoi i dziewięciu placów. W 1838 budynek przeszedł całkowitą renowację a zaledwie 48 lat później został w znacznym stopniu zniszczony przez pożar. Dlaczego? Zaczęło się od pożaru w sekcji dla kobiet do której mężczyzni nie mieli wstępu i nawet w czasie pożaru nie ruszyli na pomoc. Ostatni potomek Konfucjusza przebywa obecnie na Tajwanie gdzie uciekł w czasie chińskiej wojny domowej.

A co to? Cmentarz

IMG_6961 (Copy)

Cmentarz, lub las rodziny Kong znajduje się w Qufu i od 1984 jest na liście kulturowych zabytków UNESCO.
W 1331 rozpoczęto budowę bramy i muru otaczającego cmentarz. Łącznie przeszedł on 13 renowacji i rozbudów. Pod koniec 18 wieku objął obszar ponad trzech i pół kilometrów kwadratowych, jest na nim pochowanych ponad sto tysięcy członków rodziny Konfucjusza. Najstarsze groby pochodzą z czasów dynastii Zhou.

IMG_6967 (Copy)
W czasie rewolucji kulturowej cmentarz został zwandalizowany, a ciało cesarza Yansheng wykopano I powieszono na drzewie przed domem Konfucjusza.

IMG_7047 (Copy)

Trzy pierwsze udało mi się obejrzeć dzisiaj i żal na to było patrzeć. Zestaw dom+świątynia znajdują się na liście dziedzictw kulturowych całego świata i żal na to patrzeć gdy farba odchodzi, deski się rozpadają, że o wyblakłych kolorach i pajęczynach nie wspomnę. Powiedziałbym coś na temat ogromnych kwotach jakie żąda się za wejście, ale chyba muszę do tego przywyknąć. Rozumiem że te wszystkie miejsca muszą same się utrzymać i trzeba ustalić jakąś taką kwotę by ludzie przyszli, ale też by za dużo ludzi nie przyszło bo to rozniosą. Największe wrażenie zrobił na mnie cmentarz.

IMG_6974 (Copy)

To taki las z zającami, ptakami, murem po którym wspinają się ludzie by szybko dostać się do domu  i grobami. Było to też pierwsze miejsce w Chinach w którym przez ponad dziesięć minut nie widziałem innego człowieka. Coś niespotykanego. Ten kult przodków bardzo mi się w kulturze chińskiej podoba. Taki Konfucjusz do boskości wyniesiony nie został, ale oddaje się Mu cześć za to co zrobił.

IMG_7050 (Copy)

Zawsze gdy myślę o Konfucjanizmie przypomina mi się ten obraz –

http://en.wikipedia.org/wiki/File:Vinegar_tasters.jpg
I jak widać Konfucjusz się krzywi bo oto musiał skosztować ocet, który ‘jest taki kwaśny i należy wprowadzić jakieś zasady i reguły by nie dopuścić do tego by wino się psuło i tworzyło ocet’. Ten duch reguł/zasad i innych takich w Chinach trzyma się mocno.

IMG_7094 (Copy)

Pekin

IMG_6601 (Copy)

Nie powiedziałem Wam czegoś. Prawdę mówiąc to wielu rzeczy Wam nie powiedziałem, ale dzisiaj powiem jedną z tych ‘niepowiedzianych’.
W poniedziałek o 22 gdy kładłem się spać oczekując kolejnego ataku komarów zadzwoniła do mnie Brigitte i porozmawialiśmy chwilę.  Zadzwoniła też dzisiaj rano, jeszcze przed 7 gdy sprzątałem. I znowu chwilę porozmawialiśmy. I dostała zadanie – za każdym razem gdy będzie Jej smutno ma robić zdjęcia i w gruncie rzeczy mam nadzieję, że wielu tych zdjęć nie zobaczę. Ja za to zobowiązałem się robić zdjęcia w każdym mieście które odwiedzę. To teraz takie dwie historie.

IMG_6606 (Copy) IMG_6607 (Copy)

Historia#1
Jutro mam odjazd o 735 z Beijing Nan (Pekin Północ), z którego odjeżdżałem już dwa razy, ale nigdy nie musiałem na niego sam się dostać. Poświęciłem więc popołudnie by sprawdzić ile czasu mi zajmie i wychodzi tak około godziny. Co nie byłoby problemem gdyby nie to że linia metra która mnie najbardziej interesuje startuje dopiero o 6:00, co może okazać się lekkim problemem.

IMG_6620 (Copy)

No trudno, najwyżej czeka mnie spacer/podróż taksówką na przystanek z którego rusza wcześniej. A obiecana scenka wyglądała tak: jadę w metrze, nie przykuwam niczyjej uwagi, z tym drobnym wyjątkiem że wystaję głowę ponad tłumem, ale nikt się na mnie nie patrzy, nikt nie mówi laowei . Jestem jednym z wielu i to takie dziwne teraz. Zajmie mi chwilę zanim się przestawię.

IMG_6608 (Copy)

Historia#2
Jestem w tym samym pokoju co w lutym. To bardzo dziwny zbieg okoliczności. Znowu mogę oglądać Pekin z tego samego okna. Skąd wiem że to ten sam pokój? Bo hasło do internetu jest powiązane z numerem pokoju, a za pierwszym razem byłem w 1805, Prawdę mówiąc to może być nawet mój trzeci raz w tym pokoju, ale głowy sobie za to nie dam uciąć.

IMG_6623 (Copy)

Także jestem w tym pokoju i znowu za ścianą ktoś się z kimś kłóci, ale dla odmiany jest więcej napisów po angielsku niż po koreańsku. Ach i teraz tak, zapewne słyszeliście że czwórka jest w Chinach nieszczęśliwa bo można ją wymówić tak samo jak śmierć i gdzie tylko można unika się tego numeru. No tak, pierwsza część zdania się zgadza, bo faktycznie można wymówić jak śmierć, ale nie ma tak że w hotelach nie oznacza się czwartego piętra co często próbuje się nam wmówić.

IMG_6612 (Copy)

I w gratisie trzecia

Jadąc metrem przypomniały mi się dzisiaj dwie rzeczy. Pierwsza tyczy się mojego growego guru – Hideo Kojimy, który codziennie dojeżdża tokijskim metrem do pracy i razu pewnego napisał na blogu że czuje się niespełniony bo ‘jego’ linia robi pełne kółko, a on nigdy go nie przejeżdża, zawsze kończy na C. Ja takiego problemu nie mam, bo wszystkie linie którymi jeżdżę jeżdżą z północy na południe i ze wschodu na zachód (w drugie strony także), ale jak będę w lipcu w Pekinie i będę mieć kompletnie luźny dzień to wybiorę się na podróż po stacjach metra. A co mi tam, kilkadziesiąt przesiadek i wszystko za 2 RMB.
Tak oglądając ludzi w metrze (bardzo fajne ćwiczenie dla Was – gdy widzicie kogoś nieznajomego/nieznajomą pomyślcie że jest On/Ona w czymś wybitnie utalentowany/a i najlepszy/a na świecie, na przykład ‘nikt nie rozłupuje tak dobrze orzechów włoskich’, możecie też wypróbować ćwiczenie pana Kojmy i wymyślać historie tych ludzi, skąd jadą, dokąd jadą, dlaczego szpiegują dla Rosji, takie rzeczy), zauważyłem że Chińczycy mają bardzo małe, zrośnięte płatki uszu. Wikipedia powiedziała mi że około 2/3 społeczeństwa w Chinach ma zrośnięte płatki uszu. A piszę o tym bo przypomniała mi się jedna z postaci stworzonych przez Murakamiego – modelka uszu. Kobieta o tak pięknych uszach że musiała je zakrywać bo mężczyźni od razu się w niej zakochiwali. Fetysz uszny.

 

Słowo na sobotę

Chciałbym tylko zakomunikować że wróciłem i stopniowo wrzucam zdjęcia do galerii.
Możecie zacząć już je przeglądać oczywiście.

Co do notek to bęzie ich całkiem sporo, ponad 20 i nie wiem jeszcze czy wrzucać je od razu czy dzień po dniu…
Spodziewajcie się pierwszej w poniedziałek.

A tym czasem, udanego weekendu.

Święto smoczych łodzi

Lub festiwal Duanwu, czy też podwójnych piątek (雙五節).  Święto odgórnie ustalone w Chinach jako dzień wolny od pracy, obchodzone także w innych krajach Azji Wschodniej. Dwóch piątek bo obchodzi się go w piątym dniu piątego miesiąca kalendarza chińskiego.

Ogólnie
Uważa się, że słońce świeci najmocniej w okolicach równonocy letniej, gdy dzień na północnej półkuli trwa najdłużej. Słońce, podobnie jak chiński smok, reprezentuje energię męską, a księżyc, jak i feniks, energię żeńską. Równonoc letnia jest uważana za okres szczytowy energii męskiej, a równonoc zimowa jako szczyt energii żeńskiej. Dlatego też w czasie gdy dzień jest najdłuższy kojarzy się nam smok.

A skąd to się wzięło?

Uważa się że wszystko zaczęło się w starożytnych Chinach (poważnie?). Istnieje wiele teorii, mitów, oraz tradycji ludowych jednak współczesne obchody są blisko powiązane z samobójstwem poety  Qu Yuana w roku 278 p.n.e..

POETY!?

Qu Yuan (340-278 p.n.e.) pochodził z rodziny królewskiej Chu i jak na dobrze urodzonego przystało był wysokiej rangi urzędnikiem. Jednakże gdy król zdecydował się sprzymierzyć z coraz silniejszą dynastią Qin Qu powiedział basta co kosztowało go pozycję i oskarżenie o zdradę. Przebywając na wygnaniu pisał sporo poezji, a dwadzieścia osiem lat później został złapany. W akcie desperacji skoczył do rzeki Miluo. Piąty dzień, piątego miesiąca kalendarza chińskiego.
Mówi się, że mieszkańcy okolicznych wiosek, którzy go podziwiali rzucali do rzeki trójkątne pierożki ryżowe owinięte w liście bambusa by ryby jadły je zamiast Qu Yuana. To, podobno, dało początek zongzi czyli pierożkom ryżowym. Podobno uderzano też w rzekę wiosłami by odgonić ryby. Co, podobno, dało początek wyścigom łodzi.

Oczywiście to nie wszystko, był jeszcze…

Wu Zixu

Na byłym terytorium kraju Wu ten festiwal upamiętnia Wu Zixu (umarł w 484 roku p.n.e.), który był wiernym doradcą ignorowanym przez króla co doprowadziło do upadku królestwa. Wu Zixu został zmuszony do popełnienia samobójstwa przez króla Fuchai a jego ciało zostało wrzucone do rzeki piątego dnia piątego miesiąca.

Cao E

Chociaż teoria związana z Qu Yuan jest najpopularniejsza to w północno-zachodniej części Zhejiang upamiętnia się Cao E (130-143), która była córką szamana nadzorującego ceremonie w tej prowincji. W 143 gdy nadzorował ceremonię przypadkiem wpadł do wody, a ona wskoczyła za nim by go znaleźć. Po pięciu dniach odnaleziono ich ciała. W 151 wzniesiono świątynię upamiętniającą jej poświęcenie.

A co się robi?

Tradycyjnie to się je (no i robi) zongzi czyli te ‘pierogi’ ryżowe, pije wino (ale nie doszukałem się jak jego nazwę tłumaczy się na polski), no i oczywiście jest to czas na wyścigi smoczych łodzi.

Do tego wiesza się obrazy ZHong  Kui (mitycznego stróża), chodzi na spacery, oraz nosi perfumowane worki z lekarstwami. Tradycyjnie próbuje się też postawić jajko na czubku równo w południe. Wszystko to miało zapobiec chorobom i polepszyć jakość życia.

Trzy piece

Trzy piece, czyli 三大火炉 san da huo lu, to trzy miasta które nie dość że są gorące to jeszcze niezwykle, ale to niezwykle wilgotne. Jak nietrudno się domyślić jest to dość charakterystyczne dla wielu miast leżących w dolinie rzeki Jangcy, jednak te trzy najbardziej dające w tyłek to:
Chongqing
Wuhan
Nanjing

I teraz rozpoczynają się ludzie, czyli ‘skoro oni to my też’. Dodajemy do tego sobie Changsha i Nanchang i mamy cztery lub pięć, a potem do nich Hangzhou i Szanghaj i mamy już siedem.

A teraz gwóźdź programu: nazwa ta pochodzi od opinii ludowej a nie od faktów. Tak naprawdę trzy najbardziej gorące miasta według danych z lat 2000-2009 to Fuzhou, Hangzhou i Chongqing. Następne to Changsha, Wuhan, Haikou, Nanchang, Guangzhou, Xi’an i Nanning.

Czy Xi’an jest naprawdę taki straszny przekonam się sam.thr

Zongzi

Zongzi 粽子to tradycyjna chińska potrawa stworzona w oparciu o kleisty ryż zawinięty w liście bambusa lub trzciny. W krajach zachodnich znane są jako ryżowe pierożki.

O historii pisałem już przy okazji wpisu o Święcie Smoczych Łodzi, więc nie będę się dublował.

Kształt
Na południu Chin kształt jest bardziej trójkątny, podczas gdy na północy dąży się do bardziej cylindrycznego. Technikę zawijania jak i same przepisy przekazywane są z pokolenia na pokolenie, także nie myślcie sobie że wrócę do Polski i będę Was tego uczyć.

Nadzienie Zongzi różni się od regionu, może być to mięso a równie dobrze mogą to być słodkie daktyle lub fasola. Sposób przygotowania ryżu także może być różny i może być to, podobnie jak samo przygotowanie ryżu. Zależnie od sposobu przygotowania ryżu Zongzi trzeba jeszcze gotować.

Rodzaje
Guangdong
W tej prowincji tworzy się je większe i w dziwniejszych kształtach. Ndziewa albo na słodko używając orzechów włoskich, daktyli i fasoli lub na słono mięsem lub jajkami.

Minnan
Zongzi z pieczoną wieprzowiną oraz ługiem sodowym prosto z Xiamen i Quanzhou znane są w całych Chinach. Te pierwsze podawane są z grzybami, krewetkami, nasionami lotosu i zupą z wieprzowiny. Do tego czosnek, musztarda lub sos z chilli. Te z ługiem sodowym serwowane są na zimno z miodem.

Ningbo
Czterokątny kształt, ale oprócz zamaczania ryżu w specjalnie przygotowanej wodzie i zawijaniu go w liście trzciny niczym się nie wyróżnia.

Słodka herbata
To w słodkiej herbacie moczy się ryż. Te zongzi są jasne i mają delikatny smak. Wywodzi się z prowincji Zhejiang, co nie powinno dziwić. Wspomina się o niej nawet w Śnie czerwonego pawilonu, czyli klasyku chińskiej literatury.

Pekin
A w Pekinie są małe i czworokątne.

Guangxzi
Tutaj robi się je na kształt poduszki i zależnie od region mogą być spore (pół kilograma i więcej), lub małe jak w Pekinie. Ciekawostką jest północna część regionu Guilin gdzie mają one kształt psiej głowy.

Kanton
Tutejsze zongzi są intensywne w smaku i mają wiele różnych nadzień takich jak orzechy, mięso, białka jajek, grzyby, czy pieczona kaczka (bo to nie mięso).

W tym roku, na Tajwanie, doszło do wycofania tysięcy sztuk ze sklepów ponieważ producenci oszukiwali na dacie zdatności do spożycia w związku z olbrzymim zapotrzebowaniem.  I to nie o parę dni czy tygodni, ale do sprzedaży trafiły zongzi przygotowane na zeszłoroczne święto i przetrzymywane w chłodni.

Zhuangowie

Zhuang, czyli 壮族; a w Ich własnym języku Bouxcuengh to jedna z grup etnicznych zamieszkująca Chiny.  Zamieszkują głównie region autonomiczny Guangxi Zhuang i są drugą najliczniejszą grupą etniczną w Chinach. Brzmi to bardzo dumnie, ale przekładając to na liczby oznacza to ‘zaledwie’ osiemnaście milionów ludzi.

Chińska nazwa

Znak oznaczający Zhuang zmieniał się kilkakrotnie, początkowo było to獞 oznaczające rodzaj dzikiego psa. W 1949 zmieniono go na 僮 czyli ‘dziecko/służący’. Trzecia zmiana była jak na razie ostateczna i mamy 壮 czyli ‘silny’.

Historia

Zhuangowie są rdzennymi mieszkańcami Guangxi, a najwcześniejsze informacje o nich pochodzą z rysunków naskalnych na górze Hua z lat 475-221 p.n.e. Jak można przypuszczać nie wiadomo zbyt wiele o tym co się u Nich działo przed 214 rokiem p.n.e. kiedy to tereny Guangxi zostały otwarte dla setek tysięcy chińczyków po stworzeniu kanału łączącego rzeki Xiang i Li.

Dynastia Han ograniczała wpływ władzy lokalnej i ustawiła wojsko w Guilin, Wuzhou i Yulin. Po rewolucji w Wietnamie na czele której stały siostry Trung (o nich muszę kiedyś napisać), generał Ma Yuan poprawił systemy irygacyjne w regionie oraz zliberalizował prawo. Pomimo tego rdzenna ludność pozostawała niezadowolona z powodu imigrantów.

Zhuangowie byli gnębieni zarówno w Chinach jak i w Wietnamie więc NongZhigao stanął na czele powstania w 1052, które do zakończyło się powodzenie, ale niestety niezależność kraju nie trwała zbyt długo.

Dążenie do niezależności było silne zarówno w czasach gdy Chiny zostały zdobyte przez Mongolię, jak i w czasie dynastii Ming, gdy doszło do jednej z najbardziej brutalnych walk w historii ludności Zhuang w 1465 kiedy zginęło około 2000 ludzi.

Gdy władzę w Chinach przejęła dynastia Qing dano Zhuangom wolną rękę w kierowaniu swoim krajem, zmieniło się to w 1726 kiedy zaczęli bezpośrednio podlegać cesarzowi. W 1831 doszło do powstania Yao, po którym przyszła kolej na rewolucję Taipingów w 1850.

Współcześnie

Początek wieku dwudziestego oznaczał ciągłe walki o niepodległość, aż w latach 20-ych doszło do chaosu i braku jednomyślności w tym jako podjąć walkę.

Na dobitkę, bo walka z Chińczykami i Wietnamczykami to w końcu za mało dodajmy walkę z Japończykami w czasie drugiej Wojny Światowej. Mało? No to dorzućmy bombardowania przez Stany Zjednoczone.

Zhuangowie nigdy nie mieli lekko.

Cztery skarby

W ten sposób określa się pędzel, papier, tusz, oraz kamień na tusz. Czyli: „文房四寶: 筆、墨、紙、硯”

Pędzel

Pędzel jest najstarszym z czterech skarbów, datuje się go na czasy dynastii Zhou (1045 p.n.e. – 256 p.n.e.), a najstarszy odnaleziony pędzel pochodzi z dynastii Han (202 p.n.e. – 220 n.e.). Zazwyczaj jest zrobiony ze zwierzęcego włosia, aczkolwiek czasami z pierwszych włosów dziecka. Mówi się (a także ‘Ludzie mówią’, ‘Tak mówią’ to jedne z moich ‘ulubionych’ zwrotów), że włosy te przynosiły szczęście na egzaminach cesarskich. Uchwyt jest zazwyczaj zrobiony z bambusa, aczkolwiek może być to także drewno sandałowe, jadeit, kość słoniowa, lub inny drogi materiał.

Współczesne pędzle mają włosie z włosia koziego, króliczego, łasiczego lub z mieszaniny. Każdy z tych włosi ma inną pojemność tuszu i dlatego też pisze się nim inaczej.

Standardowo pędzle dzieli się na trzy grupy: miękkie, twarde i mieszane. Ich produkcja jest dość czasochłonnym procesem składającym się z dobierania włosia w oparciu o miękkość, grubość, długość, a następnie tworzenie odpowiednich grup. Najbardziej znane i zarazem najbardziej cenione pędzle to mieszaniny włosów żółtej łasicy, kozy, oraz królika i znane są jako湖筆 (hubi).

Tusz

Sztuczny tusz został stworzony w czasach dynastii Han. Pierwszy tusz użyty do pisania był w pełni naturalny z minerałów takich jak cymober. Pierwsze tusze najprawdopodobniej były płynne dlatego nie przetrwały do współczesnych czasów. Obecne tusze są zazwyczaj zrobione z sadzy pochodzącej z trzech różnych źródeł: sadzy z laki, sadzy z sosny, oraz sadzy z oleju. Sadze te są zbierane a następnie mieszane z klejem. Wysokiej jakości tusze są mieszane z przyprawami, które dodaje się do poprawy zapachu oraz zabezpieczenie samego tuszu. Klej, sadza i mieszanina przypraw jest następnie formowana, oraz posotawiana do wyschnięcia. Proces ten może trwać nawet 6 tygodni.

Najlepsze tusze produkuje się w Shexian w prowincji Anhui (skoro tak mówią w wikepedii…)

Papier

Papier w Chinach wynaleziono w okolicach pierwszej dekady pierwszego stulecia naszej ery. Przed jego wynalezienim używaniu bambusów lub jedwabiu. Za papier najlepszej klasy uważano ten z Jingxian z prowincji Anhui (to mi wygląda na jakieś zagłębie pisarskie). Ten papier znany jest jako Xuanzhi (宣紙), miękki, o dobrej teksturze, bardzo wytrzymały na rozdarcia oraz długowieczny.

Kamień tuszowy

Czyli 硯 lub 硯臺, yan lub yan tai. To nic innego jak miejsce w którym ściera się tusz, który następnie miesza się z wodą by stworzyć tusz którym można pisać. Najlepsza woda musi być trochę słona a tusz powinno utrzeć się w moździerzu.

Najstarsze kamienie pochodzą z czasów dynastii Han, a ich produkcja osięgnała poziom kulminacyjny w czasach dynastii Tang i Song. Najbardziej znane wywodzą się z Duanxi w prowincji Guandong, oraz Shexian w Anhui (tak jak mówiłem, zagłębie pisarskie.

Narzędzia

Oprócz skarbów są także narzędzia i są to: wieszak na pędzle, kamień na pędzel, przycisk do papieru, dzbanek do czyszczenia pędzla, oraz pieczęć i tusz do pieczęci.

Cztery klasyczne powieści

Czyli cztery największe dzieła chińskiej literatury 四大名著. To cztery, niewspółczesne, dzieła uznawane za najlepszą chińską literaturę.  Są to także jedne z najstarszych opowieści na świecie i zainspirowały chyba każdą kulturę wschodniej Azji.

A co to?

Kolejono – tytuł polski, tytuł w uproszczonym chińskim, autor, kiedy zostało napisane

Opowieści znad brzegów rzek 水浒传 Shi Nai’an Wiek 14
Opowieści o Trzech Królestwach 三国演义 Luo Guanzhong Wiek 14
Wędrówka na Zachód 西游记 Wu Cheng’en Wiek 16
Sen czerwonego pawilonu 红楼梦 Cao Xueqin Wiek 18

Historia

Pierwsze dzieła literatury popularnej powstawały w Chinach już w czasach dynastii Song (DATA). Literatura odwzorowująca rzeczywistość pojawiła się zarówno w Chinach jak i Europie gdzieś między 14 a 18 wiekiem, w Chinach prawdopodobnie trochę wcześniej. Chiński czytelnik lubił czytać opowieści optymistyczne, oparte w rzeczywistości i kładące nacisk na dobro społeczne (a przynajmniej tak mówili Im wydawcy).

Wraz z bogaceniem się społeczeństwa doszło do rozwoju druku oraz alfabetyzmu. Wtedy też doszło do popularyzacji powieści autobiograficznych o silnym społeczno-moralno-filozoficznym podłożu (‘Słuchaj, syn mojego kuzyna to taki aspirujący filozof i pisarz, ale ani w tym ani w  tym nie jest zbyt dobry, może mógłbyś go trochę u siebie podszkolić i pocisnąć jakąś jego powieść?’). W Chinach jednak nie doszło do znanej nam z dziewiętnastowiecznej Europy erupcji powieści (nie chcę sobie tego nawet wyobrażać, taka ‘Lalka’ po chińsku)

Po wydaniu

Jak wspominałem, książki te są super popularne i odcisnęły swoje piętno chyba na wszystkich krajach Azji wschodniej. Dość powiedzieć że jeżeli oglądaliście kiedyś ‘Dragon Ball’ to jesteście zaznajomieni z ‘Podróżą na Zachód’

Piąta

Ale ciii…bo mówimy o kraju w którym ludzie odkrywają seksualność w filmach porno, a w szkole mówi się że nie można się zakochać aż do skończenia szkoły, bo to rozprasza.

Śliwka w złotym wazonie  była bardzo długo zakazana z powodu bardzo obrazowych opisów stosunków seksualnych.