Sprzątanie

Podobno mój obecny koledż, jest jedynym w Chinach (to na pewno gruuuba przesada bo mówią mi tak studenci, a Oni mają tendencję do przesadzania, zwłaszcza gdy mówią o czymś za czym nie przepadają i chcą pokazać jak bardzo cierpią, ale my mamy tyyyyyyyle do nauki) w którym to studenci sprzątają zarówno kampus jak i klasy.

To rozwiązuje zagadkę dręczącą większość z Was pod tytułem dlaczego w tych klasach jest tak brudno? No jest brudno bo od tego roku studenci nie mają już swoich klas, więc to studenci a nie nauczyciele muszą chodzić do klas. Z tego też powodu nikt nie poczuwa się do odpowiedzialności za sprzątanie.

W każdym budynku jest co najmniej dwóch panów zajmujących się…nie mam pojęcia czymś, z tego co wywnioskowałem zajmują się krzyczeniem na studentów gdy chcą korzystać z windy, chodzeniem po korytarzu i oglądaniem klas, oraz siedzeniem w kanciapie i patrzeniem w telewizor w którym widać obraz z kamer znajdujących się w każdej klasie.

W poniedziałek jeden z tych Panów przyszedł i nakrzyczał na studentów że jest w sali brudno i mają posprzątać. No tak jest brudno, ale nie posprzątali. Dość powiedzieć że tam nikt nie sprząta, ławki zawalone są chusteczkami, stoliki są zakurzone co doskonale widać pod światło, a tablice nigdy nie są ścierane, chyba że ktoś ma tam zajęcia i je zetrze.
W zeszłym tygodniu studenci poszli do administracji by zwrócić uwagę na brud w innej sali, ale nikt nie poczuł się do odpowiedzialności by coś z tym zrobić. Jak była brudna tak jest brudna.

Kampus jest czyszczony codziennie. Każdego poranka po ceremonii wciągnięcia flagi pierwszoroczniaki chodzą z miotłami, koszami i szufelkami. Zbierają liście, śmieci, przerzucają ziemię z jednej strony na drugą i strasznie mi przeszkadzają w bieganiu, ale trudno, jest to coś z czym muszę się pogodzić. Wolę przemykać między sprzątającymi pierwszoroczniakami niż przeciskać się przez rzesze studentów udających się na zajęcia, lub przeskakiwać przez kupki śmieci za akademikami.

Chyba rozumiem już dlaczego praktycznie wszędzie są postawione jakieś blokady w oknach uniemożliwiające otworzenie ich całkowicie. Bo tam gdzie tak nie jest aż roi się od syfu wyrzucanego przez okna. Począwszy od pustych kubków jednorazowych, poprzez resztki jedzenia, opakowania po jedzeniu, na butach skończywszy.

Testy

P1140629 (Copy)

Największą zaletą testów ustnych jest dla mnie bezpośredni kontakt z uczniem. Pozwala mi on zadać jakieś dodatkowe pytania, tak na wypadek gdybym był niepewny co do Jego/Jej obecnego stanu wiedzy.  Sprawdziany pisemne nie dają mi tego luksusu. O ile z pytań otwartych jeszcze coś można wywnioskować, o tyle z pytań zamkniętych nie da się już nic wyczarować.

P1140631 (Copy)

Dlatego lubię testy ustne. Oczywiście nie sprawdzę nimi wszystkiego, do sprawdzania znajomości trudnych zagadnień gramatycznych nie nadają się w ogóle. Są również kiepskim rozwiązaniem w przypadku sprawdzania rozumienia tekstu słuchanego czy czytanego i generalnie to średnio można nimi sprawdzić dokładność językową, czyli to na czym zależy nam na wyższym poziomie biegłości.

P1140634 (Copy)

Za to świetnie sprawdzają się w przypadku sprawdzania płynności, czy tego czy potrafimy przekazać wiadomość. Nawet jeżeli pomylimy wymowę, jeżeli pokićkają się nam struktury gramatyczne, to zawsze może nas uratować słownictwo. A nawet jeżeli nie znamy dokładnych słów to możemy sobie poradzić używając prostszych odpowiedników.

P1140635 (Copy)

I to jest coś na co kładę największy nacisk. Owszem, dręczę czasem moich studentów wymową, ale osobiście czuję że z moimi brakami nie jestem najlepszą osobą do tego zadania, czasem zwrócę Im uwagę na jakieś błędy gramatyczne (raczej w przypadku tych prostszych, w przypadku których wiem że mnie zrozumieją, bo tłumaczenie tych trudniejszych jest bezcelowe z chociażby jednego powodu – użyją ją może ze dwa razy w życiu, a nawet z błędem zostaną zrozumiani), ale przede wszystkim chcę by znali jak najwięcej słów.

P1140636 (Copy)

Wychodzę z założenia że na takim poziomie na jakim najważniejsze jest dla Nich słownictwo. Bo Oni wszyscy mówią tak samo i każdy nauczyciel z zagranicy może jak z rękawa sypać zdaniami które chińscy nauczyciele uwielbiają i wbijają tym ludziom od pierwszego dnia nauki. Dlatego każdą lekcję zaczynam od sprawdzenia zadania domowego , a potem od wprowadzenia nowego słownictwa.

P1140639 (Copy)

A potem to słownictwo sprawdzam w czasie testów. I tutaj wychodzą już różne kwiatki. Czasem okazuje się że w stresie czegoś zapomnieli, zdarza się, że coś się Im pomyliło, podobnie, a czasem niestety że się nie nauczyli. Na razie jednak jestem bardzo pozytywnie zaskoczony. Do tej pory tylko jeden student zebrał mniej niż 60%, czyli jesteśmy na dobrej drodze do tego by wszyscy zaliczyli.

P1140642 (Copy)

P1140644 (Copy)

Hey handsome boy

P1140605 (Copy)

Po podrywających mnie chłopakach przychodzi pora na podrywające mnie dziewczyny.  Tak dla odmiany.
Skończyłem wcześniej pierwsze zajęcia i poszedłem biegać.

P1140607 (Copy)

By zmusić mięśnie i mózg do innego wysiłku zamiast kręcenia kółek w ilości cztery postanowiłem pokręcić kółka w ilości dwa, a żeby liczba kilometrów się zgadzała musiałem te kółka trochę wydłużyć, dlatego też zmieniłem trasę.

P1140611 (Copy)

Trochę wokół akademików, trochę wokół mieszkań pracowników gospodarczych, wokół jeziora, które jest obecnie przebudowywane i znowu na standardowe kółeczko wokół budynków koledżu. Czyli pętelka wychodziła około sześciu kilometrów z malutkim hakiem.

P1140613 (Copy)

I tak sobie kręcę te pierwsze kółeczko gdy nagle słyszę: Hey handsome boy! I nawet się nie obracam bo bieg jest ważniejszy. Tylko w środku mnie kłuje bo po raz kolejny jestem zabawką, obcokrajowcem sprowadzonym do zabawiania, nie do nauczania.

P1140615 (Copy)

Oczywiście jestem nią już trzeci rok, ale w Jiawang nigdy nie dawano mi tego odczuć. A tam zabawką byłem najbardziej. Wszyscy się ze mną witali, krzyczeli hello z oddali, dzieciaki się ze mną bawiły, ale tam mi to absolutnie nie przeszkadzało. Tam moim zadaniem było bawić się z dzieciakami, a potem dopiero uczyć.

P1140616 (Copy)

W Changchun miało być inaczej, bo to college i było, ale tam nikt mnie nie traktował jako nauczyciela…chociaż u Chrisa było inaczej. Tam były zajęcia gdzie mogłem z siebie robić zabawkę i dzieciakom to pasowało, a były zajęcia w czasie których byłem poważnym nauczycielem i było dobrze. Dało się te dwie opcje połączyć.

P1140620 (Copy)

Tutaj…no niby jestem poważnym nauczycielem, ale co z tego skoro ciągle pojawiają się takie hasła?
Daleko mi od kręcenia filmu takiego jak ten:

https://www.youtube.com/watch?v=b1XGPvbWn0A

ale są pewne granice przyzwoitości. Tak naprawdę to ten kraj już nie jest rozwijający się, to tylko ludzie muszą do niego dorosnąć.

P1140622 (Copy)

I naprawdę nie mam problemów z byciem taką reklamówką dla szkoły, kimś kto sprowadza do niej studentów, ale wolałbym być nią ponieważ jestem dobrym nauczycielem, a nie dlatego że jestem nauczycielem z zagranicy.

P1140624 (Copy)

Kurierzy

P1140570 (Copy)

W Chinach firm kurierskich jest od cholery. Chociaż w Polsce też jest ich trochę. Powiedziałbym jednak że w Polsce więcej. Część dużych, część mniejszych, jednak z reguły wszystkie dostarczają wszędzie.  Fajnie byłoby napisać też wszystko ale to byłoby nadużycie.

P1140592 (Copy)

Przykładowo nie zawsze wezmą się za wysyłanie noży czy innych ostrych narzędzi jeżeli nie są w oryginalnym opakowaniu. Nie zawsze znaczy tyle że wezmą ale trzeba się naprosić i nie poleci a pojedzie paczka samochodem. Drugą sprawą jest potrzeba sprawdzania tego co jest w paczce.

P1140565 (Copy)

Rok temu gdy wysyłałem do June kisiel pocztą Pani z okienka otwarła kopertę i powiedziała że takie coś musi iść EMSem. Wyobrażacie co by się działo w Polsce gdyby w kopertach mogły być tylko listy i inne papiery, a wszystko inne musi iść albo kurierem albo w paczce?

P1140594 (Copy)

Przecież sami by na siebie ukręcili sznur. A tutaj ani nikomu nie przeszkadza że ktoś do paczki zagląda (rany…) ani że nie wszystko można wysłać tak jak się chce.

P1140575 (Copy)

Ludzie do wszystkiego potrafią się przyzwyczaić. Ja się powoli przyzwyczajam do tego miejsca, coraz mniej mnie tu złości, ale to nie jest taki marazm jak w Changchun, zaczynam dostrzegać pozytywne strony mieszkania tutaj.

P1140569 (Copy)

Nie ma ich może wiele, ale jednak jakieś są, a skoro je dostrzegam to znaczy że łatwo mi się stąd ruszyć nie będzie za rok. Nawet nie jest powiedziane czy się ruszymy, bo możemy przecież zostać…zobaczymy jak to będzie…

P1140568 (Copy)

Dzisiaj chciałem rozszarpać jednego ze studentów. Grupa jakaś taka ospała była, poświęciłem blisko trzydzieści minut na tłumaczenie kierunków. A On spał. Najzwyczajniej w świecie spał. Jako że ustaliłem z Nimi na pierwszych zajęciach że gdy są śpiący to mają nie przychodzić na zajęcia postanowiłem owego studenta zapytać o wskazanie drogi.

P1140590 (Copy)

Nie wskazał. Wydukał po chińsku bu hui, czyli nie potrafię. I tutaj nie wytrzymałem. Podniosłem głos, jeszcze nie krzyczałem, ale dałem poznać że nie jestem zadowolony i że nie tak się umawialiśmy.  Zobaczymy co to będzie dalej.

P1140576 (Copy)

W piątki mam też taką ciekawą grupę składającą się z 50 osób, a nigdy na zajęciach nie mam więcej niż 15. Powinno być około 25 osób co zajęcia. Ciekawi mnie jak to będzie wyglądać za tydzień.

P1140577 (Copy)

Garbaty dzień

Te środy są dobijające tylko z powodu English Corner. Chociaż nie powiem, dzisiaj akurat było ciekawie. Mogłem spokojnie porozmawiać z trzema studentkami, z których jedna wypaliła w pewnym momencie: my jako kobiety mamy tyle rzeczy do wzięcia pod uwagę w przypadku małżeństwa, czy mężczyzna ma samochód, mieszkanie…a ja się tylko starałem gryźć w język.

Tak naprawdę Chinki są w mega komfortowej sytuacji. Jest Ich nieporównywalnie mniej niż mężczyzn i to o Nie Oni muszą zabiegać, a nie odwrotnie. To dla Nich faceci zapierdzielają w pracy. No dobrze, nie dla Nich, a bardziej dla swoich rodzin by wstydu nie przynieść i pokazać że mogą założyć rodzinę.

W kraju środka to wszystko jest takie pokiełbasione. Ludzie traktują małżeństwo jako punkt prawie kulminacyjny w życiu, punktem kulminacyjnym ma być dziecko.
Dostać się na studia – mieć dobrą pracę – wziąć ślub – mieć dziecko – 40 lat pracy – emerytura – śmierć. Tyle tylko że o tych trzech ostatnich nikt nie myśli, wszyscy skupiają się na tych czterech pierwszych. Nikt nie zastanawia się nad tym że ślub i dziecko to nawet nie połowa Ich życia. A co z resztą?

Czasem w język się nie gryzę bo Oni też się nie gryzą. Dzisiaj jeden ze studentów wypalił prosto z mostu czy jesteś żonaty. Dopiero studentki Mu uświadomiły że to nietakt. To trochę tak jakby pierwszy raz w życiu zobaczył obcokrajowca i musiał się o to zapytać. Rany…

Wstałem dzisiaj pięć minut wcześniej i muszę przyznać że ciekawie biega się w ciemnościach po kampusie. Nie to że pusto, ale ciemno. Ludzi mimo wszystko widać, ale jakoś tak…no nieszczególnie wyraźnie. W dodatku dzisiaj było Ich wyjątkowo dużo przy fladze, aż sam nie wiem dlaczego aż tyle. June jest okropnie zdziwiona że Oni tę flagę wciągają codziennie.

Dostałem też dzisiaj informację od wydziału filologicznego z której wynika że wszystkie egzaminy mają zostać przeprowadzone w ciągu 10-go tygodnia zajęć. Odpisałem że jest to niemożliwe, ponieważ moje grupy mają od 46 do 74 studentów i nie jestem Ich w stanie przepytać w ciągu 100 minut. Pokiwano głową, przyznano mi rację i poproszono bym porozumiał się z kimśtam w wydziale. A potem przyszła informacja już nie od sekretarza, a prostu z wydziału że wszystko ma być przeprowadzone w ciągu 10-go tygodnia zajęć.

Nie, nie zostanie.

Zimniej

To już prawie tydzień odkąd rozpoczęła się zima. Pierwsze małe zimno nadchodzi. Dla mnie to zawsze zdumiewające jak nagle tutaj, w Chinach, lato przechodzi w jesień. Jeszcze tydzień temu potrafiło przygrzać blisko 30 stopni (27 żeby być dokładnym), a teraz głupio mi bez czapki i rękawiczek wychodzić.

P1140552 (Copy)

A że wyszedłem dzisiaj bez czapki to chyba sobie załatwiłem zatoki. Mam nadzieję że jednak nie i to tylko taki chwilowy problem, który zaraz zniknie.

P1140555 (Copy)

Bo jak nie zniknie to jak ja mam biegać? Znaczy kurczę…nie w takim stanie już biegałem, ale no nie przesadzajmy, nie można się zażyłować.

P1140557 (Copy)

W każdym razie jutro już środek tygodnia pracy, więc jeszcze tylko środę przeżyć, potem czwarteczek i przetrzymać piątek. A potem to już dwa tygodnie testów. W dodatku w drugim tygodniu przypada 11.11. który niestety nie jest dniem wolnym od pracy, ale jest dniem pełnym promocji, do których ogromna rzesza sklepów na taobao się dołączy. Na żywo też się dołączą, ale wtedy akurat nie będę mieć czasu żeby gdzieś pojechać więc będę czatować w internecie.

P1140557 (Copy)

Czasem mnie te Chiny zaskakują negatywnie. Jak do tej pory, przez ponad rok kupowania na taobao, nie miałem żadnych większych problemów. Raz tylko dostałem inną walizkę niż zamówiłem i popsuła się po jednym dniu, ale…to też była walizka na jeden dzień, więc nie miałem pretensji. Niestety i mnie przyszło w końcu pocierpieć. Pocierpieć za chciwość przyznaję. Kupiłem po taniości grę na NDS i gra owa okazała się być podróbką. Normalnie nie dowierzałem że ktoś podrabia gry na tę konsolę, a jednak tak się dzieje i to padło na mnie. Pieniądze już przelałem i June musi teraz za mnie to odkręcać. Zobaczymy czy jeszcze uda się je odzyskać. Nie powinno być problemów, ale nigdy nic nie wiadomo. Tak też wyjaśniła się zagadka absurdalnie niskiej ceny. No nic, zawiniłem to mam za swoje.

P1140558 (Copy)

Problemy za to, coraz częstsze, mam z kurierami. Są potwornie, ale to potwornie wolni. Ostatnio orzeszki dotarły dopiero po tygodniu, kiedy to już praktycznie zniknęły z diety, a teraz kolejna paczka idzie ponad tydzień, sprzedawca mówi że nadał, ale numer listu przewozowego wskazuje na to że paczka w ogóle nie wyszła z pierwszego magazynu, a sprzedawca mówi że o niczym nie wie, chociaż podobno sprawdza to od dwóch dni.

P1140561 (Copy)

Czyli generalnie jest coraz bardziej jak w Polsce :-)

I po weekendzie

P1140529 (Copy)

Tak doszedłem do wniosku że skoro weekend to pora odpoczywać i pewnie teraz często notek w weekendy nie będzie. Myślę że to taka odmiana, zobaczymy jak będę się z tym czuć. Na pewno będę wrzucać zdjęcia, ale to już raczej w poniedziałki.

P1140531 (Copy)

W sobotę poszedłem biegać i powiem uczciwie że biegłem wolno, dużo wolniej niż w poprzednią sobotę i czułem się o wiele lepiej. Poprzedni bieg długi został okupiony bólem głowy, zmęczeniem przez cały dzień i tak myślę że chodzi tu o to że zrobiłem te dwadzieścia kilometrów w bardzo dobrym tempie bez żadnego posiłku czy choćby łyka wody. W tę sobotę biegłem wolniej i żadnych negatywnych odczuć po biegu nie miałem. Także od teraz będę się takich wolnych wybiegań trzymał. Muszę się przy tym mocno kontrolować, ale powinno być dobrze, w końcu parę lat doświadczenia już mam.

P1140539 (Copy)

Na lunch udaliśmy się do restauracji bo przyjechał w odwiedziny wujek June. Całkiem smacznie było i tyle.

P1140542 (Copy)

W niedzielę w końcu zrobiliśmy sushi i też było smacznie. Do tego zrobiliśmy, a raczej sam się zrobił, jogurt. Ktoś wpadł na pomysł żeby do każdego zestawu do robienia sushi dołożyć, za parę juanów, bakterie do robienia jogurtu. No to wlaliśmy litr mleka, dosypaliśmy bakterii, poszło na noc do urządzenia do robienia ryżu i z samego rana przywitał nas jogurt. Super sprawa. June trochę zaskoczona że jogurt naturalnie nie jest słodki, ale cóż począć, w Chinach wszystko się dosładza. Począwszy od mleka na kiełbasach kończąc.  Chociaż ostatnio widziałem analizę spożywanego jedzenie i wychodzi na to że Chińczycy jedzą dwa razy więcej mięsa niż amerykanie i ileśtam razy mniej cukru w jedzeniu. To drugie mnie jakoś nie dziwi bo zawsze słyszę że Chińskie jedzenie jest w USA znacznie słodsze niż w Chinach.

P1140547 (Copy)

W końcu też June miała okazję skosztować bigosu i sobie z Nim poradziła, za to z ogórkami konserwowymi (prosto z Szanghaju) sobie nie poradziła. Z tajlandzką zupą instant (której przygotowanie zajęło nam godzinę), też sobie nie poradziła. Chociaż tyle dobrego że próbuje, bo chińscy turyści słyną z tego że wszędzie biorą ze sobą swoje zupki instant i nic innego nie jedzą. Nawet premier Xi Jinping wystosował apel by byli bardziej otwarci na zagraniczną kuchnię w czasie wojaży po obczyźnie.

P1140549 (Copy)

Weekend

P1140464 (Copy)

Nareszcie. Cały piątek miałem tylko jedną myśl ‘jutro idę biegać. Już nawet nieważne jak długo zajmie mi te dwadzieścia kilometrów, mogą być nawet dwie godziny, może być nawet ponad, nie ma to znaczenia, grunt że jutro idę biegać.
Zawsze gdy ta myśl przebijała się przez inne uśmiechałem się sam do siebie. Po prostu nie potrafię wysiedzieć. Teraz jestem padnięty po trzech zajęciach, ale jutro z samego rana pójdę biegać. Może być zimno, może być ciepło, nic mnie to nie obchodzi.

P1140465 (Copy)

Może znowu będzie taka mgła jak w czwartek. Wtedy wstałem i było ciemno, zrobiłem pierwsze kółko wokół kampusu, czyli jakieś 18 minut, i przestało być ciemno a było jasno. Tyle tylko że mgła była wszechobecna. Nie widziałem na dwa metry do przodu. I tak się utrzymywało aż do południa. Ot jesień, nic więcej. W Changchun też bywały takie dni. Jakoś tak w Jiawang przywykłem do mgły, w Polsce była dla mnie czymś niezwykłym, ale tutaj stała się czymś niemalże codziennym, owszem dalej niezwykłym, ale już jakby trochę mniej, trochę tej niezwykłości uciekło.

P1140473 (Copy)

Dostałem dzisiaj paczkę z Szanghaju, co nie jest jakoś nadzwyczajne, ale jest to pierwsza paczka wysłana do mnie przez firmę prowadzoną prze nie Chińczyków. Firma głównie zajmuje się sprzedażą alkoholi, ale mają także różne smakołyki z zagranicy dla swoich klientów. Tak się akurat złożyło że dostałem od Nich kupon który postanowiłem wykorzystać i po raz pierwszy od trzech miesięcy zjadłem ogórki konserwowe. Pycha, rany, jaka pycha. Nie sądziłem że może mi ich aż tak brakować. Jest też jeszcze zupa tajlandzka, ale to do przygotowania na kiedyś.

P1140477 (Copy)

Kurier był o tyle ciekawy że wysłał smsa podając numer rejestracyjny samochodu i godziny w których będzie czekał pod bramą główną. Faktycznie czekał, a potem pewnie sobie poszedł. Świetne rozwiązanie dla firm które nie mają swoich siedzib w mojej wiosce, a coś dowożą. Lepszym byłoby nawiązanie współpracy z miejscową firmą, ale…nie wymagajmy zbyt wiele.

P1140481 (Copy)

P1140478 (Copy)

Czołem przystojniaku

P1140438 (Copy)

Usłyszałem wczoraj w English Corner. Tutejszy English Corner to kafejka w której mówi się po angielsku, dwie sale, parę komputerów, lada, kilka stołów i mnóstwo krzeseł. Usiadłem przy barze bo chciałem o coś zagadać kogoś stojącego za nim i usłyszałem:
– Czołem przystojniaku
Odwróciłem się, chociaż nie musiałem, bo już po głosie wiedziałem, że to chłopak. Zamurowało mnie. Znaczy…generalnie jestem przyzwyczajony do tych pochlebstw i nie ruszają mnie za bardzo, podziękować podziękuję, ale nie czuję się ani lepszy ani nic takiego. A wtedy mnie zamurowało…znaczy nie powinno bo to że jestem przystojny słyszałem wielokrotnie z ust obojga płci, ale kontekst sytuacyjny był taki a nie inny i mnie zamurowało. Po chwili dopiero wybuchnąłem śmiechem i powiedziałem:
– Nie powinieneś tak mówić.
A barmanka przytakuje:
– Nie powinieneś.
I słyszymy oboje:
– Nie jestem gejem, ale Ty jesteś przystojny.
Pozbierałem co miałem pozbierać od barmanki, pożegnałem się i wyszedłem. Chyba nawet za komplement nie podziękowałem.

P1140441 (Copy)

Czasem to jest bardzo fajne, ale czasem…po prostu mnie to przeraża. Bo przyjeżdża człowiek do konkretnej szkoły, nie jakiejś tam z pierwszych miejsc rankingowych, ale też nie jakiejś najgorszej, do miejsca gdzie pracuje już kilkunastu obcokrajowców, gdzie rekruterka dzwoniła i dowiadywała się jaki ze mnie nauczyciel, a nie zatrudniła z miejsca i ma się pewne oczekiwania. Oczekiwania odnośnie profesjonalizmu. Bo jeżeli ode mnie oczekuje się profesjonalizmu to by było uczciwie obie strony muszą być profesjonalne.
A nie są…już nie będę po raz kolejny pastwił się nad tym jak tutaj się mieszka, żyje, z jakim wyprzedzeniem informuje się ludzi o pewnych sprawach, na to wszystko już machnę ręką bo rozumiem że beton, że ciężko coś zmienić i pewne rzeczy będą przez wiele lat zbywane hasłem Chiny to kraj rozwijający się, ale pewnych rzeczy to ja nie zrozumiem.

P1140444 (Copy)

Zawsze  w takich chwilach pytam się June, czy to jest normalne, czy studenci traktują tak samo chińskich nauczycieli i zawsze słyszę tę samą odpowiedź nie.
Nas traktują inaczej, bo nie jesteśmy w oczach większości nauczycielami, jesteśmy opowiadaczami, żywym kontaktem z zagranicą. Drogą, ekskluzywną, ale jednak zabawką. Nie ma znaczenia czy to przedszkole gdzie tylko się chodzi, śpiewa piosenki i zabawia dzieci, czy koledż. Chociaż nie, podobno są w tym kraju szkoły które cenią obcokrajowców jako profesjonalnych nauczycieli. Mam nadzieję że w przyszłym roku do takiej trafię, chyba że wybiorę inaczej, ale wtedy będzie to wybór w pełni świadomy.

P1140463 (Copy)

P1140461 (Copy)

P1140460 (Copy)

P1140459 (Copy)

P1140458 (Copy)

P1140450 (Copy)

P1140445 (Copy)