Rano

W tym tygodniu zmieniłem podejście i zamiast na zakupy w czwartek, poszedłem w środę. Czyli dzisiaj. Zaleta tego jest taka, że całe czwartkowe popołudnie będę mieć wolne i tylko dla siebie. W końcu będzie okazja by pewne zaległości nadrobić.

Nie to że zakupy zajmują dużo czasu, bo nie zajmują, ale jednak trzeba się zebrać, przebrać, ruszyć, zrobić zakupy, wrócić, przebrać i nagle dzień się kurczy a przecież trzeba się przynajmniej trochę pouczyć.

Normalnie bym tego nie zrobił bo środowe poranki to pora odpoczynku po biegu (chociaż muszę to jeszcze dokładnie przemyśleć), ale dzisiaj skorzystałem z dnia wolnego od biegania.

Tak jak pisałem wielokrotnie, pobyt w Changchun nauczył mnie tego że czasem lepiej odpuścić niż się męczyć i nienawidzić biegania. Po co tworzyć sobie te nieszczęsne negatywne konotacje?

Zalet takiego dnia jest sporo, ale jedna z najważniejszych jest taka że można doświadczyć tej wioski w inny sposób. Wychodząc na ulicę w porze śniadania, gdy większość studentów albo śpi, albo jest na zajęciach, człowiek dostrzega jak bardzo jest tu pusto.

Owszem, stoisk na chodnikach jest od groma, sklepy pootwierane (przynajmniej niektóre), ale ludzi na ulicach nie ma.

Ta wioska jest w ogromnej większości uzależniona od bytności studentów. Gdyby Oni z niej wyparowali to i pewnie ona by wyparowała z czasem.

A raczej powróciłaby do stanu pierwotnego, czyli mnóstwo pól i jeszcze więcej pól. To jest idealny przykład miejsca które się rozruszało wraz z przybyciem szkoły. Zakładam, ze mój koledż jest tutaj najdłużej spośród tych, co najmniej, czterech.

Bez niego ludzie tutaj dalej żyliby tak jak żyją parę kilometrów dalej. Spokojnie uprawiając rolę.

Rzeczywistość jednak się zmieniła i Ci sami ludzie których rodzice z dziada pradziada byli rolnikami otwierają teraz sklepy, sklepiki, albo ruszają z autami wypełnionymi owocami, ciuchami, lub czymkolwiek innym i sprzedają to na ulicach studentom.

A najzabawniej wygląda to gdy rano idę pobiegać, bramy koledżu jeszcze są zamknięte ale studenci już kupują jedzenie przez płot.

Czasem Chiny to za dużo

P1150049 (Copy)

Od razu chcę zaznaczyć że ten kraj jest wspaniały. Uwielbiam go. Gdyby było inaczej to bym już wrócił.

Czasem tylko dociera do mnie jak bardzo nasze kultury się różnią od siebie i mam z tym problem. Dzisiaj będzie scenkowo.

P1150051 (Copy)

Scenka #1

Podchodzę do pisuaru by się wysikać. Pisuarów obok stoi 5, wszystkie wolne. Wchodzi Chińczyk i staje tuż obok mojego. Nie raz, nie dwa, nie trzy.
Albo wchodzę by podejść do pisuaru a Chińczyk stoi metr od niego i próbuje się wysikać. Naprawdę wolę myśleć że to co jest na podłodze to woda a nie mocz. Chociaż wiem że nie mam racji.
Rozumiem że tutaj nie ma czegoś takiego jak prywatność i mówią o tym sami studenci gdy, chcąc być miłym, mówię że Chińczycy są bardzo otwarci, to Oni natychmiast mnie poprawiają na wścibscy.

P1150058 (Copy)

Scenka #2

Podchodzę odebrać paczki. Bo każdy musi czasem paczki odebrać. Po 11.11 jest to o tyle problematyczne że w porze lunchu tych każdych są dziesiątki i nie dość że trzeba swoje odstać to trzeba to zrobić inaczej niż w Europie.
Jak wiadomo, w naszej kulturze uznawane są kolejki, czyli stoimy za kimś i czekamy cierpliwie na swoją kolej.  W Chinach kolejki nie funkcjonują, tutaj trzeba się przepychać.
Nie mam z tym najmniejszego problemu jeżeli chodzi o zdobycie miejsca w autobusie, naprawdę najmniejszego. Głównie dlatego że nikt na mnie i tak nie zwróci uwagi.
Mam z tym problem gdy przychodzi mi odebrać paczkę. A już krew mnie zalewa gdy ktoś kto stał za mną, bo przyszedł po mnie, zaczyna krzyczeć bo chce być obsłużony przede mną. Wtedy nie mam żadnych problemów żeby na taką osobę, niezależnie czy to kobieta czy mężczyzna, nakrzyczeć i powiedzieć że byłem tu pierwszy.

Wiem że nie powinienem tego robić, że powinienem ten kraj zaakceptować takim jakim jest zamiast walczyć, ale są rzeczy które podnoszą mi ciśnienie i po prostu muszę, ale to muszę coś zrobić.

P1150059 (Copy)

Scenka #3

Wchodzę do toalety dla nauczycieli i kieruję się w stronę otwartej kabiny bo akurat muszę kucnąć. Podchodzę bliżej a tam kuca już Chińczyk ze spodniami opuszczonymi i pali papierosa. PRZY OTWARTEJ KABINIE.
Wyszedłem. Na szczęście nie z siebie.

P1150060 (Copy)

I dodatek z soboty.
Weszliśmy na górę po schodach, stoimy na szczycie, robimy zdjęcia, nagle jakiś Chińczyk krzyczy zza naszych pleców skąd jesteście? Odwracam się i patrzę na Niego, a On powtarza skąd jesteś? Odpowiedziałem Mu pytaniem a Ty skąd jesteś? I tutaj się zapowietrzył, dopiero żona powiedziała China.

P1150061 (Copy)

Czasem lubię sobie z ludzi pożartować.

Jeden pamiętał

Można powiedzieć że jestem złośliwym wykładowcą.
Dlaczego?

Tuż przed egzaminami podzieliłem w każdej grupie tablicę na dwie części.
Po jednej stronie była data egzaminu i co na nim będzie.
Po drugiej stronie była data pierwszych zajęć po egzaminie i zadanie domowe które trzeba odrobić.

To trochę takie nietypowe. Bo właściwie to kto daje zadania domowe po egzaminie na którym na którym te pytania się pojawią?
Ja.

A dlaczego?
Bo wierzę że to jest skuteczne.

Owszem, zakładałem że mało kto te zadania zrobi, ale wiedziałem że Ci którzy zrobią będą tymi którym zależy. Tak naprawdę zależy żeby się czegoś nauczyć, a nie tylko żeby zdać.

Pierwsza grupa dzisiaj – nikt.
I to był dla mnie szok, bo liczyłem że chociaż jedna osoba się przygotuje, ale jednak nie.  Najbardziej drażni mnie w tym postawa studentów którzy albo zaliczyli ledwo co, albo nie zaliczyli w ogóle. Bo przede wszystkim nie widać w Nich chęci zmiany tego stanu.
Owszem, to nie jest mój problem, ale jednak prowadząc te zajęcia czuję się za tych ludzi odpowiedzialny. To taki nawyk którego muszę się pozbyć bo to są jednak studia, a nie kursy czy szkoła.

Druga grupa – jeden.
I tutaj wielkiego szoku nie było. Jedyne zaskoczenie jakie przyszło było pozytywne, bo nie spodziewałem się zadanie przygotuje ktokolwiek. A tutaj proszę – przewodniczący klasy się postarał, rozpisał sobie wszystko na kartce i potem z niej przeczytał.
Aż poszedłem Mu pogratulować, bo naprawdę widać że Mu zależy. To zresztą jedyny student który zapytał się mnie, bez złośliwości, dlaczego dostał taką ocenę a nie inną i wytłumaczenie przyjął z godnością.

Dla takich studentów warto uczyć, bo chociaż robią błędy, masę błędów, to jednak Im zależy.

Nawet jeżeli jest to jeden student w jednej grupie to i tak serce mi rośnie, bo znaczy że nie tylko mi zależy.

Mam nadzieję że na następny tydzień przygotują się lepiej bo zadanie dostali, moim zdaniem, ciekawe – opisać doktorowi objawy trzech chorób.

Opowiedz coś o sobie

P1140760 (Copy)

To że jestem taką dużą małpką do zabawiania to wiecie. Wiecie również że ta rola średnio mi tu pasuje, ponieważ zatrudniłem się tu by pracować, a nie by zabawiać. Tak naprawdę to zatrudniłem się tu bo chciałem mieć blisko do June, a ambicja zawodowa była gdzieś z boku, ale cii…o tym wiemy tylko my.

P1140761 (Copy)

Znaczy, jest lepiej niż było w Changchun, ale dla mnie to ciągle za mało, ja chcę poważnej szkoły o poważnym podejściu. Wiem ze o coś takiego jest trudno, ale się nie poddam. A jeżeli zdecyduję się na bycie zabawiaczem to będzie to mój własny wybór. Na razie wybrałem bycie poważnym nauczycielem, chociaż bardziej poważnym, ale o tym przy innej okazji.

P1140766 (Copy)

Pytam dzisiaj studentów, już po raz ostatni z okazji egzaminu śród semestralnego, a jedno z pytań dotyczy hobby i taki oto dialog się wywiązał:
– Ee…lubię grać w gry, ale już to mówiłem dwa tygodnie temu.
– No tak, ale to jest test, więc wszystko sprawdzamy.
– (…)
– Ale wiesz co, ja w ogóle to angielskiego nie lubię. Mógłbyś nam coś w czasie zajęć opowiedzieć o sobie.
– No mógłbym, ale nie jestem tu po to by opowiadać o sobie, a po to by Was uczyć.
– Ale ja angielskiego nie lubię.
– Ale sam w tej grupie nie jesteś.

P1140769 (Copy)

Nie lubię takich zajęć skupionych na nauczycielu. Z mojego doświadczenia wynika że tylko niewielu nauczycieli/wykładowców potrafi udźwignąć ciężar zainteresowania większości grupy. Reszta po prostu prowadziła nudne zajęcia.

P1140773 (Copy)

Jako przybysz z innego kraju mam zadanie bardzo ułatwione bo cokolwiek będę mówić będzie ciekawe. Rzecz polega na tym, że jeżeli będę mówić cokolwiek to zrozumie mnie może 5% grupy i nie przyczynię się w żaden sposób do realizacji planu jaki sobie założyłem na ten semestr.

P1140775 (Copy)

Trzymając się książki zrealizuję plan, nauczę paręnaście osób kilku przydatnych rzeczy i będę miał lepsze samopoczucie.

English corner

P1140736 (Copy)

Ostatnie dwa tygodnie dały mi trochę do myślenia. Dotarło do mnie że chociaż ten English corner jest mi strasznie nie na rękę, to moja niechęć do uczęszczania tam jest bardziej związana z jakimś takim śród tygodniowym zmęczeniem, a nie niechęcią do studentów.

P1140740 (Copy)

Chociaż, co bardziej prawdopodobne, przez ostatnie dwa tygodnie miałem naprawdę fajne towarzystwo pytające nie tylko  pierdółkowate sprawy o które pytają wszyscy, ale też o rzeczy ciekawe, które zmusiły mnie do myślenia, lub o których chciałem mówić i może właśnie dlatego mam teraz takie pozytywne konotacje ze środowym wieczorem.

P1140742 (Copy)

Tydzień temu usłyszałem takie pytanie, podobno standardowo zadawane chłopakowi w pewnym punkcie, przez dziewczynę:
– Twoja mama i ja topimy się. Którą z nas uratujesz?
Nie dość że musisz mieć mieszkanie, dobrą pracę, najlepiej jeszcze samochód, to jeszcze musisz takie testy przechodzić. Nie zazdroszczę chłopakom z Chin. Ani trochę.

P1140744 (Copy)

Za to w tym tygodniu usłyszałem kilka, w tym jedno takie które mnie zaskoczyło:
– Jesteś taki szczęśliwy, co robisz by być szczęśliwym?

P1140748 (Copy)

I to mnie tak trochę zbiło z tropu, bo nie zastanawiałem się nad tym. W sensie nad tym czy jestem szczęśliwy, ale widać jestem.

Wydaje mi się że każdy ma jakiś inny sposób na bycie szczęśliwym człowiekiem. Dla niektórych będzie to poświęcenie się swojej pasji.

P1140749 (Copy)

Mam teraz w głowie takie dwa stwierdzenia o pasji, które usłyszałem niedawno.

Nie każdy ma na tyle szczęścia w życiu by znaleźć swoją pasję w życiu, taką której może się poświęcić, ale może dla Nich kluczem nie jest jej znalezienie, a ciągłe szukanie, rozwijanie się.

P1140751 (Copy)

Ludzie nie mają już żadnej pasji, są zbyt zajęci patrzeniem w swoje telefony.

To drugie odnosiło się do fanów pewnego angielskiego klubu piłkarskiego którzy nie byli dość głośni w czasie meczu. Trochę prawdy w tym jest, ale…świat zawsze był pełen rzeczy przykuwających uwagę i zawsze ciężko było znaleźć kogoś z prawdziwą pasją.

P1140753 (Copy)

Dlaczego tylko siedem?!

P1140705 (Copy)

Czasem studenci są niezadowoleni ze swoich ocen.

Zasadniczo nie ma różnicy między Polską a Chinami jeżeli chodzi o to kto obarczany jest winą za nie dość dobre oceny. I tu i tu większość studentów uważa że to Oni się nie przyłożyli wystarczająco do nauki co zaowocowało taką a nie inną oceną.

P1140708 (Copy)

Jest jednak pewna mniejszość która za skarby świata nie potrafi zrozumieć dlaczego to właśnie Oni dostali taką niską ocenę! W Chinach są to w większości dziewczyny.

Z reguły także te które najpierw powiedzą you’re so handsome!

P1140711 (Copy)

Dzisiaj po zakończeniu sprawdzianów w jednej z klas usłyszałem pytanie od jednej ze studentek:
– Dlaczego tylko siedem?
Spojrzałem na Nią z niedowierzaniem. Takim prawdziwym, przenikającym kultury, takim który każdy zrozumie. Gdybym miał trochę gorszą kontrolę nad sobą pacnąłbym się w czoło i spojrzał w stylu no coś Ty kobieto powiedziała, weź się opamiętaj. (Nie)stety jestem nauczycielem od tylu lat że w sali biorą górę inne nawyki.

P1140713 (Copy)

– Poradziłaś sobie bardzo dobrze z dwoma pierwszymi zadaniami. Bardzo ładnie przeczytałaś zdania, przedstawiłaś się, opowiedziałaś o sobie i jestem z tego bardzo zadowolony bo pokazałaś że tę część masz opanowaną. Natomiast gdy poprosiłem o podanie lokalizacji budynku pomyliłaś strukturę zdania. Zamiast powiedzieć A is next to B, powiedziałaś A B next to, czyli skopiowałaś strukturę z chińskiego, więc tej części nie opanowałaś. I tak dałem Ci za to część punktów bo znałaś słowo next to. Zadanie czwarte zrobiła za Ciebie ta oto koleżanka, która teraz Ci to wszystko tłumaczy, a która nawet nie jest studentką tej grupy i której nie powinienem tu wpuścić. Mimo to i tak dostałaś za to część punktów bo może jednak coś z tego zapamiętasz.

P1140713 (Copy)

A z ust studentki słychać było tylko 什么意思? Czyli o co chodzi?
– No i między innymi za to nie powinnaś dostać tych siedmiu punktów, ale jestem bardzo miły dzisiaj i wierzę że się podciągniesz.

Po czym odeszła naburmuszona.

P1140717 (Copy)

Jestem wyrozumiały, nawet bardzo, ale do tego stopnia na głowę wejść sobie nie dam. Nie tutaj.

Przy okazji, jestem bardzo zadowolony z tego jak Jej odpowiedziałem bo zrobiłem to wręcz książkowo. Najpierw wytłumaczyłem z czym sobie poradziła i pochwaliłem Ją za to, a potem powiedziałem co zrobiła źle i mogłaby poprawić. Gdyby była na innym poziomie mógłbym podsunąć Jej poprawną odpowiedź zadając pytanie z nią, ale tuta obawiałem się że tego nie zrozumie.

P1140725 (Copy)

Zero

P1140685 (Copy)

W porcji dzisiejszych słówek było lingxia czyli poniżej zera. Wygląda to o tak零下. Pierwszy znak oznacza zero, a drugi poniżej. Tak oto mamy mniej niż zero. Oczywiście stosuje się to by powiedzieć jaka jest temperatura na dworze.

P1140687 (Copy)

Pisałem to zero i dotarło do mnie że chyba nigdy na to nie zwróciłem Waszej uwagi, a moją uwagę zwróciło to wielokrotnie, dlatego też zdecydowałem się podzielić.

P1140689 (Copy)

Na świecie mamy kilka systemów zapisu liczb. Ten stosowany przez nas, popularnie nazywany arabskim chociaż poprawnie to indyjski, jest najbardziej popularny i akceptowany na całym świecie. To w ogóle zdumiewające że zgodziliśmy się stosować ten sam system zapisu, a języków ciągle mamy na pęczki. Dobrze że z tymi numerkami nie jest jak z systemem metrycznym, bo dopiero mielibyśmy problemy.

P1140693 (Copy)

Jedną z cyfr jest powszechnie znane i lubiane zero, wygląda ono o tak 0. Każdy z nas widział zero wielokrotnie, każdy z nas je akceptuje i nie ma problemu z odczytaniem.

P1140694 (Copy)

Chiński system liczbowy wygląda o tak: 一二 三西五六七八九 十 百千万亿, czyli 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 100 1000 10000 100000000.
11 to 十一, czyli 10 i 1.
2222 zapisane jako rok to  二二二二, jako numer to 二千二百二十二.
Czyli nic skomplikowanego, sami przyznacie.

P1140695 (Copy)

Ciekawostka, jak dla mnie, zaczyna się gdy pojawia się zero. A pojawia się, bo z jakiegoś powodu Chińczycy lubują się w stawianiu tablic pamiątkowych na mostach. To jakaś mania by stawiać kamień z datą oddania mostu do użytku.
I tak możemy mieć przykładowo 一九九九, czyli 1999. I nie ma problemu. Wszystko zapisane tak że trzeba znać chiński zapis cyfr.

P1140697 (Copy)

A teraz spójrzmy na to jak zapisuje się rok 2012: 二〇一二.
Skąd ta zmiana? Dlaczego zero zapisuje się w systemie arabskim podczas gdy wszystkie inne cyfry zapisuje się w systemie chińskim?

P1140702 (Copy)

Z prostej przyczyny. By napisać zero, trzeba zrobić trzynaście pociągnięć pędzlem. Trzynaście!
Drugie w kolejności ilości pociągnięć, czyli trudności, jest sto, do napisania którego potrzeba aż sześciu pociągnięć.

P1140704 (Copy)

Dlatego też nie ma nic dziwnego w tym że nikomu nie chce się tych trzynastu pociągnięć robić, skoro można zrobić jedno które w dodatku wyjdzie taniej. Ot praktyczne podejście.

Wielkie litery

O tym że podczas mojego pierwszego roku tutaj zaskoczyło mnie wiele rzeczy nie muszę nikomu przypominać. Właściwie to możemy te rzeczy podzielić na trzy kategorie: te które mnie już nie zaskakują, te które mnie nie przestają zaskakiwać i te które wydawały się być szczególne dla Jiawang.

Do tej ostatniej kategorii należał smażony na głębokim oleju bób. Należą do nich dalej restauracje bez menu tuż pod blokiem, bo tutaj takich nie uświadczyłem. Ba, nie tylko tutaj, ale nigdzie w Chinach tego nie widziałem, a przecież trochę już w tym kraju jestem i jakiś tam jego kawałek odwiedziłem.

Jedną z takich rzeczy o których zapomniałem jest to że chińscy uczniowie mają okropne problemy z odczytywaniem wielkich liter. Powiedziała mi o tym kiedyś Lydia. Powiedziała bo moje pismo dwa lata temu było paskudne i wszystko starałem się pisać wielkimi literami. A uczniowie nie potrafili tego odczytać.

Potem Wang Qie napisała mi dwa listy, jeden z wielkich liter, a drugi normalnie.

A ja postanowiłem wyjść uczniom naprzeciw i zacząłem pisać normalnie. Zmieniłem też sposób pisania jedynki (musiałem zrezygnować z daszka), czwórki (od teraz ma dziurę na głowie) i siódemki (już nie jest przekreślona). Wszystko po to by było Im łatwiej.

Piszę o tym, bo ostatnie kilka dni przypomniały mi o tym fakcie. O ile mogłem zrozumieć problemy piętnastolatków, tak w przypadku studentów roku trzeciego jest to już dziwne, ale skoro problem istnieje to należy być wyrozumiałym.

Problem nie wyniknął z mojej winy, a z winy książki z której korzystamy. Po raz pierwszy zauważyłem że studenci przepisują sobie nazwy napisane wielkimi literami. Robią pod nimi adnotacje zapisując wszystko małymi.

Trafiłem kiedyś na artykuł mówiący że teksty pisane jedynie przy użyciu wielkich liter czyta się znacznie wolniej. Nie mam pojęcia, sam tego nie odczuwam, ale widzę że moi uczniowie i studenci naprawdę mają z tym problem. Nawet nie chodzi o szybkość, ale o fakt że idzie Im to jak po grudzie. A wydawałoby się że to przecież tylko wielkie litery…

Feedback

P1140668 (Copy)

Niestety nie mam w Polsce ładnie brzmiącego odpowiednika do słowa feedback¸a moim zdaniem komentarz nie oddaje tego co chcę powiedzieć. Komentarz jest za prosty jak dla mnie. Feedback to owszem komentarz związany z tym co ktoś powiedział, coś zrobił, taka odpowiedź na to, udzielenie informacji na temat wypowiedzi. Coś co kryje się pod pytaniem co o tym myślisz?

P1140672 (Copy)

Jest to coś co każdy nauczyciel powinien mieć obcykane. Każdy uczeń powinien być na bieżąco informowany o swoich postępach, powinien wiedzieć co robi dobrze, a co powinien jeszcze poprawić. Feedback to coś znacznie więcej niż rozpisanie ile punktów zdobyłeś na sprawdzanie i ich podliczenie, to wyjaśnienie dlaczego dostałeś tyle, co zrobiłeś dobrze a czego powinieneś się jeszcze douczyć.

P1140674 (Copy)

Tyle teorii bo w praktyce kto ma na to czas? Na pewno nie ludzie sprawdzający kilkadziesiąt prac pisemnych. Poza tym…no bądźmy szczerzy, po co uczniowi wiedza o tym że musi się douczyć jeszcze czegoś z przedmiotu który jest dla niego kompletnie nieprzydatny, jest typową zapchaj dziurą i uczył się tylko po to by zaliczyć sprawdzian?

P1140675 (Copy)

Moim zdaniem takie właśnie myślenie sprawia że wielu nauczycieli zapomina o udzieleniu uczniom komentarzy na temat Ich pracy. Jestem pierwszy do przyznania się że w Changchun nie udzielałem ich nikomu kto o nie nie prosił. Nie czułem takiej potrzeby.

P1140676 (Copy)

Nie potrafię przypomnieć sobie by ktoś udzielał mi wskazówek w czasie mojej edukacji odnośnie tego co powinienem jeszcze doczytać, a co już opanowałem i przyznam uczciwie że gdyby ktoś poświęcił temu trochę więcej czasu to może byłbym lepszym uczniem. Tyle że tak jak mówię, kto ma czas na to wszystko?

P1140677 (Copy)

Ja mam, przynajmniej teraz. Dlatego też staram się studentom udzielać informacji na temat tego co już potrafią, a nad czym jeszcze muszą popracować. Może i czasem mnie nie rozumieją, ale uważam że te kilka dodatkowych minut spędzonych z nauczycielem pokazuje Im że nie są jedynie numerkami w dzienniku, że oceny nie biorą się z kosmosu i to Oni są za nie odpowiedzialni, oraz przede wszystkim że mi na Nich zależy.

P1140680 (Copy)

Ja też nad jednym muszę popracować.  Najpierw powiedzieć wszystkim że zdali i podać oceny, a potem dopiero opowiadać, bo dzisiaj dotarło do mnie że to jest ważniejsze od feedbacku.